niedziela, 11 lipca 2021

Elektrolity - jak działają, które wybrać i dlaczego..?

Urlop, urlop i po urlopie. :) Ale cóż poradzić - taka kolej rzeczy, a więc znowu szara rzeczywistość. ;) Za oknami upalnie - temperatura sięga 30° C i nie wiem, jak Wy, ale ja czuję się nieco osłabiona. Nie lubię upałów, a bynajmniej nie w dużym mieście. Jak upał to tylko gdzieś nad morzem, gdzie zawieje chłodny wiaterek na plaży i można się chłodzić zimnymi drinkami, a w razie chęci wskoczyć do chłodniejszego basenu. :) Oczywiście najlepiej z opcją all inclusive, :) czyli wszystko pod ręką.

Podobno nadciąga front atmosferyczny i będą burze, ale po burzy - jak to zwykle bywa znowu wyjdzie słońce :) i znowu fala upałów, która według prognoz potrwa kolejne kilka dni. Dziś więc kilka słów na temat jak radzić sobie w takie gorące dni i o czym należy pamiętać..?

Jak przetrwać falę upałów..? 

Z pewnością należy do minimum ograniczyć przebywanie na słońcu, zwłaszcza w okresie najbardziej intensywnego działania promieni słonecznych - dotyczy to szczególnie dzieci oraz osób starszych. Jeśli już musimy wyjść na zewnątrz, to koniecznie pamiętać należy o zastosowaniu kremu z odpowiednim filtrem ochronnym - najlepiej SPF 50 oraz o nakryciu głowy, czyli czapka, kapelusik itp:) Poza tym podczas upałów raczej stawiajmy na lekkie, ale dobrze zbilansowane posiłki. :) 

I podstawa to oczywiście spożywanie odpowiedniej ilości płynów.. Ale niestety nie chodzi mi tutaj o słodkie napoje i picie hektolitrami słodkich napojów typu "Fanta", "Sprite", czy "Coca-Cola".. bo one z racji na dużą ilość cukru gaszą pragnienie tylko na chwilę. Na upały najlepiej sprawdzi się woda mineralna - najlepiej wysoko mineralizowana. Ja zawsze robię sobie wodę z miętą i cytryną. Miętę mąż hoduje na balkonie, więc jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Można również pokusić się o domową lemoniadę, :) ona też świetnie ugasi pragnienie i nawodni nasz organizm. 

Podczas upałów dobrze jest ograniczyć również przyjmowanie napojów alkoholowych. Pewnie fani zimnego piwka mnie tutaj zlinczują, :) ale alkohol wykazuje działanie moczopędne i powoduje odwodnienie organizmu, a więc efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. 

Wysokie temperatury za oknami sprawiają, że warto uzupełniać nie tylko wodę i płyny, ale również elektrolity. 

Co to takiego elektrolity i dlaczego są takie ważne..?

Elektrolity są to składniki mineralne, które znajdują się w płynach ciała (sód, potas, wapń, magnez i chlorki) i biorą udział w wielu procesach zachodzących w organizmie. Po pierwsze regulują one gospodarkę wodną organizmu. Poza tym umożliwiają przewodzenie impulsów nerwowych niezbędnych do funkcjonowania mózgu i układu  nerwowego. Wpływają również na prawidłową pracę mięśni, a także gospodarkę kwasowo-zasadową, czyli utrzymanie odpowiedniego pH.

Skutkami niedoboru elektrolitów mogą być:

drżenia i skurcze mięśni, zmniejszenie siły mięśniowej, ból mięśni,  obrzęki, senność, brak energii, osłabienie i złe samopoczucie, zawroty i ból głowy, nudności i brak apetytu. 

Wysokie temperatury sprawiają, że często równowaga wodno-elektrolitowa organizmu jest zachwiana, dlatego podczas upałów czujemy się osłabieni i znużeni. Można wówczas sięgnąć po preparaty z apteki, które uzupełniają poziom elektrolitów. Ja latem zawsze jak przychodzę do pracy, od razu piję szklankę wody z elektrolitami, co doskonale orzeźwia, nawadnia i dodaje mi sił. :) 

Elektrolity - czym się kierować przy wyborze..?

Oczywiście w aptece znajdziecie całą masę preparatów z elektrolitami. Czym więc się kierować przy wyborze..?

Nie wiem, czy wiecie ale już w 1969 roku Światowa Organizacja Zdrowia WHO opracowała skład doustnego płynu nawadniającego (ang. oral rehydration salts ORS), jako gotowej mieszaniny glukozy i elektrolitów do nawadniania dzieci i dorosłych - w ostrej biegunce. Skład został później nieco zmodyfikowany, m.in zastąpiono wodorowęglan sodu dwuwodnym cytrynianem trójsodowym, aby poprawić stabilność. Później w roku 2006 ponownie wprowadzono modyfikacje składu i powstał doustny płyn nawadniający o mniejszej osmolarności, ale lepszej skuteczności. 


Doustny płyn nawadniający według WHO - skład:

GLUKOZA

 

75 mEq

SÓD

 

75 mmol/l

CHLOREK

 

65 mmol/l

POTAS

 

20 mmol/l

CYTRYNIAN

 

10 mmol/l

 

OSMOLARNOŚĆ

 

245 mOsm/l













Jak pewnie zauważyliście - obecnie producenci wprowadzają swoje rozmaite modyfikacje, aby przekonać pacjentów do wyboru ich specyfiku... kuszą w reklamach hasłami "obniżona zawartość sodu i glukozy" (reklama "Hydrooptima senior") czy "zasila mięśnie i mózg" (preparat "Oryal").  Jak się odnieść do tych haseł reklamowych..?

Hasło przewodnie reklamy "Oryal" jako " zasila mięśnie i mózg" to właściwie tylko chwyt marketingowy.. Teoretycznie bowiem wszystkie elektrolity jak już pisałam wpływają na przewodnictwo nerwowe (a więc zasilają mózg) i na pracę mięśni (zasilają mięśnie). Nie mamy tutaj nic nadzwyczajnego, natomiast hasła reklamowe działają na potencjalnego konsumenta, bo mam w aptece pacjentów którzy chcą tylko "Oryal" bo on zasili ich mózg. ;) No cóż.. reklama dźwignią handlu. Patrząc na skład to oczywiście odbiega on od wzorca, czyli doustnego preparatu nawadniającego według WHO. Preparat występuje obecnie w 3 wersjach" "Oryal", "Oryal max", i "Oryal after party". Ja próbowałam kiedyś wersję podstawową i jak dla mnie jest okropna w smaku, chyba z racji na zawartość słodzików.

A jak wypada pod względem składu "Hydroptima senior", czyli produkt reklamowany przez Aflofarm jako specyfik specjalnie dla seniorów..?  Rzeczywiście nieco obniżona jest zawartość sodu i glukozy - zamiast glukozy dodano jeszcze słodzik sukralozę. Zupełnie też nie rozumiem dodatku w ilości 10 mg na 1 tabletke wyciągu z pestek winogron... Przecież to placebo. Pamiętajcie, żeby preparat dobrze spełniał swoją funkcję nawadniającą powinien spełniać określone kryteria, mieć określoną osmolarność, skład itp.. Preparat nawadniający elektrolitowy musi mieć w składzie zarówno glukozę, jak i określoną zawartość jonów sodu... o to nam przecież chodzi, aby wyrównać zachwianą gospodarkę wodno-elektrolitową. Takie modyfikacje nic nie wnoszą a jedynie sprawiają, że specyfik jeszcze bardziej odbiega od wzorca - doustnego preparatu nawadniającego według WHO. Moim zdaniem więc to tylko marketing. Żadne zalety.

Słabo pod względem składu wypada też dość popularny wśród pacjentów "Litorsal" ze Zdrovitu. Ze względu na przyjemny, rześki smak (cytrynowo- miętowy) jest to preparat dość lubiany przez pacjentów, ale szału nie ma. Dlaczego..? Po pierwsze skład zupełnie odbiega od naszego wzorca. Źródłem jonów sodowych jest węglan sodu (a nie jak w większości chlorek sodowy), po drugie źródłem jonów potasowych jest dwuwodorofosforan potasu - iście kontrowersyjny.. po trzecie specyfik naszpikowany jest  słodzikami: aspartam, acesulfam, cyklaminiany. Ich obecność jest tutaj zupełnie zbędna... Poza tym nie podano w ogóle osmolarności roztworu, a od niej zależy, czy preparat dobrze będzie spełniał swoją funkcję nawadniającą. A więc... znowu szału nie ma. 

Zatem co wybrać..? 

Na rynku mamy jednak specyfik - doustny płyn nawadniający o składzie zgodnym z zaleceniami WHO, a także zalecanej osmolarności 245 mOsm/l. Jest to "Orsalit"- dla dorosłych o smaku malinowo-cytrynowym (saszetki). Są też wersje dla niemowląt i dzieci. Bez kombinowania ze składem, zbędnych modyfikacji i cudowania. :) Prosty, podstawowy skład, doskonale spełniający swoją funkcję, a więc bomba. :) Może postać mniej wygodna, bo nie są to tabletki musujące, a saszetki z proszkiem, ale tak naprawdę postać nie ma znaczenia - chodzi o efekty.

Tyle na dziś - dbajcie o siebie i  nawadniajcie się, aby upał był Wam niestraszny. :) Pamiętajcie, że dziś finał Euro, co prawda bez udziału Polaków, ale... kibicować trzeba.. ja tradycyjnie za Italią, :) bo nie lubię angielskiej piłki. 

Warto również przeczytać:


poniedziałek, 28 czerwca 2021

Oparzenia słoneczne-czym załagodzić..?

Wreszcie wakacje. :) Nie trzeba myśleć o szkole, zadaniach.. dla mnie to zawsze czas takiego psychicznego luzu. Dodatkowo optymizmem napawa pogoda, bo ostatnimi czasy słońce nas rozpieszcza. Pamiętajcie więc, żeby odpowiednio chronić swoją skórę przed promieniowaniem UV. U mnie walizki już spakowane i oczywiście nie zabrakło w bagażu kremów z filtrem SPF 50. Ja jestem akurat fanką olejków do opalania, więc tym razem pokusiłam się o Olejek do opalania "Bioderma SPF 50". Pięknie pachnie i do tego pielęgnuje skórę. :) 

Z doświadczenia jednak wiem, że czasami zdarza się, że przebywamy na słońcu dłużej niż planowaliśmy, bądź za rzadko aplikujemy krem z filtrem i pojawia się poparzenie słoneczne. Lepiej nie dopuścić do takiej sytuacji, ale jeśli już nam się przydarzy to... jak sobie radzić w takim przypadku..?

Co na oparzenia słoneczne..?

Warto wspomnieć o metodach domowych...na oparzenia słoneczne sprawdzi się choćby okład z zimnego jogurtu, maślanki, kefiru czy zsiadłego mleka. Mi zsiadłe mleko przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, bo często jeździłam na wakacje do babci na wieś i zawsze uwielbiałam ziemniaczki z podsmażoną cebulką i kwaśnym mlekiem. :) Mniam. ;)

Jeśli jednak zapytałabym Was o preparaty z apteki na poparzenia słoneczne, to wielu z Was zapewne odpowie, że pantenol  i bingo. :) Myślę, że najlepiej sprawdzi się postać pianki, bo nie trzeba jej mocno rozsmarowywać, tylko psiknąć i pozostawić na skórze. :) Jest bardzo wielu producentów preparatów z pantenolem w formie pianki. Czym więc kierować się przy wyborze..? Na pewno warto patrzeć na zawartość pantenolu - stężenia wahają się od 5 do nawet 20 %. Ostatnio Aflofarm wypuścił piankę "Panthen plus", która zawiera 20% pantenolu, a dodatkowo składniki o działaniu łagodzącym takie jak sok z liści aloesu, oraz olej z rokitnika. 

Jeśli nie pantenol, to co..?

No właśnie... pianki z pantenolem to oczywiście numer jeden w kwestii preparatów na poparzenia słoneczne, ale mamy też inne specyfiki, które świetnie się sprawdzą, jeśli przeholujecie z przebywaniem na słońcu. Moim zdaniem ciekawym specyfikiem jest " Baika - sun" żel. Tuba 40 g to koszt około 20 zł, a co mamy w składzie..? 10% pantenol, także wyciąg z tarczycy bajkalskiej (Scutellaria baikalensi) oraz kwas hialuronowy. Wyciąg z tarczycy bajkalskiej wykazuje działanie łagodzące na podrażnienia skórne i wspiera jej regenerację. Preparat skutecznie redukuje zaczerwienienia i pieczenie skóry po przedawkowaniu słońca. Nie zawiera barwników ani substancji zapachowych i posiada lekką  konsystencję żelową, dzięki czemu nie lepi się i nie brudzi odzieży. Nie miałam okazji przetestować, ale patrząc na skład, wygląda obiecująco.

Można również pokusić się o klasyczne balsamy po opalaniu. Ja dość lubię preparat "Dermedic sunbrella chłodzący balsam po opalaniu".  W składzie mamy alantoinę, która skutecznie łagodzi podrażnienia, a także olej ze słodkich migdałów, który działa odżywczo na skórę i wygładza ją. Poza tym w składzie mamy również mocznik o działaniu nawilżającym. 

Pamiętajcie jednak, że zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, a więc kremy z filtrem to podstawa. ;)

Udanych wakacyjnych wyjazdów i wypoczynku.:) 





niedziela, 20 czerwca 2021

Co na alergię - alergiczne zapalenie spojówek?

Sezon alergiczny w pełni, a więc wielu z Was zapewne dokucza wodnisty katar, kichanie, czy pieczenie oczu. I niestety tak jest co roku, co oczywiście przekłada się na zwiększoną sprzedaż leków przeciwalergicznych w aptekach. Jak więc radzić sobie z uciążliwymi objawami alergii.? 

O katarze siennym i skutecznych preparatach bez recepty pisałam w poście: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2021/05/leki-na-alergie-katar-sienny.html Dziś słów kilka na temat alergicznego zapalenia spojówek, którego objawy naprawdę dość mocno potrafią dać się we znaki. A więc zaczynamy:)

Alergiczne zapalenie spojówek- objawy i czynniki wywołujące.

Zacznijmy od krótkiego usystematyzowania. Alergiczne zapalenie spojówek możemy podzielić na:

- ostre alergiczne zapalenie spojówek - objawy pojawiają się nagle, są z reguły nasilone, ale też najczęściej ustępują samoistnie w ciągu 24-48 godzin; 

- okresowe (sezonowe) alergiczne zapalenie spojówek - jest to najczęstsza choroba alergiczna oczu, która stanowi nawet około 50% wszystkich przypadków alergii ocznych. Związana jest ona z uczuleniem na pyłki roślin, dlatego objawy pojawiają się zwykle w sezonie od wiosny do jesieni, czyli w okresie pylenia. Często objawom ze strony oczu, towarzyszy też katar sienny, czyli alergiczny nieżyt nosa; 

- całoroczne alergiczne zapalenie spojówek - tutaj dolegliwości są z reguły nieco mniej nasilone niż w pozostałych przypadkach, ale niestety nie ma lekko, bo występują one przez cały rok, niezależnie od okresu pylenia. Dlaczego cały rok..? Bo nie jest ono związane z uczuleniem na pyłki roślin, a wywołują je alergeny takie jak: roztocza kurzu domowego, pleśnie, grzyby, ślina lub nabłonek zwierząt domowych. 

Jakie są charakterystyczne objawy, które mogą wskazywać na alergiczne zapalenie spojówek..? 

Najczęściej są to: pieczenie oczu, zaczerwienienie spojówek, nasilone łzawienie, obrzęk powiek, czasami nadwrażliwość na światło, a także nasilony świąd oczu. Zauważcie, że podobne objawy mogą występować także przy zespole suchego oka, dlatego takim kluczowym objawem powinno być swędzenie oczu. Ono raczej nie występuje przy zespole suchego oka (tam mamy do czynienia z pieczeniem i podrażnieniem), natomiast z dużą dozą prawdopodobieństwa pozwala stwierdzić podłoże alergiczne. Przy alergicznym zapaleniu spojówek dolegliwości z reguły są tez obustronne, ale czasami jest tak, że bardziej nasilone w jednym oku. Warto dodać, że objawom miejscowym towarzyszyć mogą objawy ogólne - uczucie zmęczenia, rozbicia, czy ból głowy. No dobrze - znamy przyczyny, znamy objawy, to zastanówmy się...

Jak leczyć alergiczne zapalenie spojówek..? Profilaktyka alergicznego zapalenia spojówek.

Na pewno warto szukać przyczyny, czyli wykonać testy alergiczne, bo wtedy przynajmniej będziemy znać przeciwnika, ;) a więc jest od razu łatwiej. Krok numer dwa to zwykle próba unikania ekspozycji na uczulający alergen. Celowo napisałam tutaj, że próba, bo wiadomo, że nie damy rady odizolować się choćby od wszędobylskich pyłków. Ale... można troszkę przynajmniej ograniczyć narażenie na dany alergen. Poza tym pamiętajcie, że ekspozycję na pyłki zmniejsza w pewien sposób noszenie okularów, ale należy je wówczas dość często czyścić. Warto też stosować na co dzień krople nawilżające, tzw. "sztuczne łzy" bo tworzą one barierę powierzchniową, która chroni w pewien sposób spojówki przed alergenami. 

W okresie nasilonego pylenia warto po powrocie do domu przemyć twarz, zmienić ubranie, a oczy przemyć solą fizjologiczną. Pomocne mogą być też chłodne i wilgotne kompresy z gazy w formie okładów na oko. Wiem, że niektórzy z Was w przypadku podrażnienia powiek lubią stosować okłady z rumianku, ale nie polecam - rumianek ma bowiem dość duży potencjał alergizujący i zamiast pomóc to przy alergicznym zapaleniu spojówek może nam jeszcze zaszkodzić.

Leki na alergiczne zapalenie spojówek

Jakie leki można stosować przy alergicznym zapaleniu spojówek.? Z racji na to, że główną rolę przy reakcji alergicznej odgrywa histamina, stosujemy leki przeciwhistaminowe. Mamy dwie opcje:

1) leki przeciwhistaminowe doustne, czyli popularne tabletki na alergię

- stara generacja jak cetyryzyna (preparaty "Zyrtec UCB", "Amertil bio", "Allertec"), czy loratadyna (preparaty "Flonidan", "Loratadyna pylox", "Loratan")- tutaj warto wspomnieć o tym, że mogą one powodować senność, a więc nie powinno się prowadzić pojazdów po ich zażyciu, ani też obsługiwać maszyn.

- nowsze generacje jak desloratadyna ("Hitaxa fast", "Hitaxa fast junior", "Aleric deslo active", "Dynid gem"), lewocetyryzyna ("Lirra", "Zyx bio"), czy feksofenadyna ("Allegra", "Allertec fexo"). Z reguły nie powodują one senności.

2) Leki  przeciwhistaminowe miejscowe, czyli krople do oczu. Warto pamiętać, że preparaty miejscowe charakteryzuje bardzo szybki początek działania (po około 15 minutach), za co duży plus.  Wykazano w badaniach, że to właśnie preparaty miejscowe lepiej sprawdzą się w przypadku nasilonych objawów alergicznych. Poza tym mają duży profil bezpieczeństwa i nie wywołują działań ogólnoustrojowych takich jak senność, czy tez zawroty głowy. Wydaje się więc, że mają same zalety. Jakie preparaty mamy do wyboru..? I czym się kierować przy wyborze..?

Warto, aby były to krople bez konserwantów, bo konserwanty same w sobie mogą wywoływać podrażniania, a także mogą potęgować skutki uboczne które pojawiają się zwłaszcza przy długotrwałym stosowaniu miejscowych kropli antyhistaminowych (pieczenie i podrażnienie spojówek, nasilenie objawów suchego oka, czy wręcz ubytki nabłonka rogówki). Więc jakie preparaty mamy do wyboru?

- Krople oczne z ketitifenem - preparat "Zabak"- warty podkreślenia szybki początek działania i szybka redukcja uciążliwych objawów jak obrzęk, zaczerwienienie i świąd. Na plus brak konserwantów, możliwość stosowania do 3 miesięcy po otwarciu, a także możliwość stosowania u dzieci od 3 roku życia. Warto jednak pamiętać, że lek stosujemy dwa razy dziennie. Nie stosować u kobiet w ciąży!

- Krople oczne z azelastyną - zaletą jest szybki początek działania i fakt, że działanie utrzymuje się do 12 godzin. Ale uwaga! W leczeniu sezonowego alergicznego zapalenia spojówek preparaty z azelastyną mogą być stosowane u dzieci od 4 roku życia, natomiast w przypadku całorocznego zapalenia spojówek dopiero od 12 roku życia. Preparaty z azelastyną nie są zalecane u ciężarnych i mam karmiących. 

Jeśli chodzi o opcję bez konserwantów, bo jak już pisałam taka jest rekomendowana, to mamy tutaj krople "Azelastin COMOD" - można stosować do 12 tyg. po otwarciu, za co duży plus. 

Wersja standardowa, gdzie konserwantem jest chlorek benzalkoniowy to krople "Allergodil". Uwaga! Z racji na chlorek benzalkoniowy lek może wywoływać zapalenie rogówki. Poza tym ważność po otwarciu to tylko 4 tygodnie!

- krople oczne z olopatadyną  - do niedawna tylko na receptę jako "Opatanol", bodaj w 2019 roku pojawiła się wersja bez recepty pod nazwą "Starelltec Alergia", ale nazwa nie była zbyt chwytliwa, więc została zmieniona na "Starazolin alergia" i pod tą nazwą krople dostaniecie obecnie w aptece.  Na plus brak konserwantów w składzie, a także możliwość stosowania do 90 dni po otwarciu. Właściwie zgodnie ze stanowiskiem ekspertów olopatadyna uważana jest obecnie za najskuteczniejszy lek przeciwhistaminowy w usuwaniu objawów alergicznych oczu, ale może ona być stosowana u osób dorosłych i o tym pamiętajcie. Skąd tak duża skuteczność..?  Wykazuje ona najsilniejsze wiązanie z receptorem histaminowym, a poza tym ma dwa mechanizmy działania, ale nie będę tutaj pisać o szczegółach, żeby Was nie zanudzać. :)

Poza lekami przeciwhistaminowymi w alergicznym zapaleniu spojówek można stosować tak zwane kromoglikany: kromoglikan dwusodowy. Skuteczność na pewno będzie mniejsza niż leków miejscowych antyhistaminowych, bo niektórzy eksperci mówią o skuteczności porównywalnej do soli fizjologicznej, a więc trochę słabo. Dodatkowo na minus jest konieczność stosowania aż  4 razy dziennie. Opcja ekonomiczna to krople "Polcrom" - krople do oczu, lub "Allergocrom"- krople do oczu. Obie wersje są niestety z konserwantami, a więc ryzyko podrażnienia większe oraz ważność tylko 4 tyg. po otwarciu ("Polcrom") lub 6 tyg. po otwarciu ("Allergocrom"). Na plus cena, bo około 10 zł, oraz możliwość stosowania u dzieci.

Jeśli chodzi o krople z kromoglikanem to mamy też preparaty bez konserwantów: "Allergo-comod". Cena około 20 zl, ale brak substancji konserwujących i ważność 12 tyg. po otwarciu buteleczki. Bezpieczne u dzieci od 4 roku życia. 

Dla tych, którzy wolą bardziej naturalne preparaty, warto wspomnieć także o kroplach do oczu z ektoiną, które również mogą być pomocne przy alergicznym zapaleniu spojówek. Wybrane preparaty to "Alectoin", "Hylo-dual", "Ektin". Ale ektoina to już temat na osobnego posta:)

Tyle na dziś. Trzymajcie się ciepło i zdrowo. :) Z racji na upał pamiętajcie o nawadnianiu!

Warto również przeczytać:


czwartek, 10 czerwca 2021

Apteczka na wakacyjny wyjazd

Pogoda za oknami cudna i miejmy nadzieję, że jak najdłużej będziemy mogli cieszyć się słońcem,:) bo wtedy od razu lepszy nastrój i nastawienie do życia. Nie wiem jak u Was, ale dla mnie bezapelacyjnie słońce to naturalny antydepresant. Niebawem wakacje, a więc czas wyjazdów, czyli "urlopowania". :) Ach. :) Przyznam się Wam szczerze, że czekam już na swój urlop, bo zmęczona jestem pandemią, siedzeniem w domu i wszelkimi ograniczeniami. Dzisiejszy post będzie więc związany z wakacyjnymi wojażami, a więc kilka słów na temat "apteczki na wakacyjny wyjazd". Wiem bowiem z doświadczenia, że często pakujemy się na ostatnią chwilę, chaotycznie i na "szybko" i równie często zdarza się, że czegoś zapominamy. 

A więc o czym nie należy zapomnieć pakując się na wakacje..? 

Na pewno nie należy zapomnieć o lekach stosowanych przewlekle. Dlaczego to takie ważne..? Większości leków stale stosowanych nie powinno się nagle i gwałtownie odstawiać, bo może to mieć rozmaite konsekwencje w tym znaczące pogorszenie stanu zdrowia. Pamiętajcie również o odpowiednim przechowywaniu oraz przewożeniu leków. Jeśli stosujecie leki, które wymagają przechowywania w lodówce, to także podczas transportu należy je tak przechowywać, a więc ratunkiem jest lodówka turystyczna, ewentualnie na krótką podróż "torebka termoizolacyjna", którą nabyć możecie za kilka zł w aptece. 

A co poza tym powinno się znaleźć w wakacyjnej apteczce..?

1) ochrona przed słońcem

Chyba nikomu nie muszę przypominać, że ochrona przed promieniowaniem UV w miesiącach letnich jest niezmiernie ważna i dotyczy zarówno osób dorosłych, jak i dzieci. Nie będę tutaj robiła przeglądu kremów i emulsji do opalania, bo w aptekach jak i drogeriach wybór jest naprawdę szeroki. Dla dzieciaków oczywiście rekomendowane są zawsze preparaty z filtrem SPF 50 i najlepiej jak są to filtry mineralne. Ja przyznam się szczerze, że zawsze stosowałam u moich chłopaków preparat z firmy Mustela sun- mleczko o pojemności 200ml. Na uwagę zasługuje jego wygodna aplikacja w formie spray'u i szybkie wchłanianie, a także skuteczna ochrona, nawet w tropikach. :) W tym sezonie z tego co wiem mleczko ma pojemność 100 ml.  Szkoda, bo na wakacyjny wypad to trochę mało, zwłaszcza dla dwójki łobuzów.;) Ale z kolei zmieści się do podręcznego bagażu. ;) W tym roku firma wprowadziła też nowość - Mustela sztyft przeciwsłoneczny SPF30 poj 9ml. Nie miałam jeszcze okazji go przetestować, choć pewnie spróbuję, Forma sztyftu dobrze sprawdzi się do stosowania na kości policzkowe, pieprzyki, usta. Nie wiem tylko, czemu zastosowano filtr SPF 30, a nie SPF 50. Szkoda. 

Ja z kolei na wyjazdy wakacyjne z reguły zabieram preparaty na słońce w formie olejku. Ostatnio moim faworytem jest "Nuxe olejek SPF30" - cudnie pachnie, wygodnie się aplikuje i skutecznie chroni. :) 

No dobrze - ochrona na słońce to jedno, ale myślę, że mimo wszystko warto mieć ze sobą jakiś specyfik "po przedawkowaniu" promieniowania słonecznego. Najlepiej na oparzenia słoneczne sprawdzi się klasyczny "Panthenol" w piance. Polecam zwrócić uwagę na stężenie pantenolu - który jest głównym składnikiem łagodzącym podrażnienia. Wachlarz stężeń to od 5% do 15 % - ja myślę, że warto wybierać preparaty z 15% pantenolem, bo będzie skuteczniejszy.

2) preparaty na komary i kleszcze

Tutaj także w aptekach i drogeriach wybór spory, a więc każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam zawsze patrzeć na ograniczenia wiekowe, bo nie wszystkie specyfiki nadają się dla niemowląt czy dzieci.

Ciekawą opcją dla dzieci są plastry odstraszające komary, np. "Mustico plastry odstraszające komary i meszki"- 12 sztuk za kilkanaście zł. W składzie olej z eukaliptusa. Uwaga - plastrów nie naklejamy bezpośrednio na skórę, ale na odzież lub na przedmioty w bliskim otoczeniu (wózek, namiot).

Jeśli udajecie się w tropiki to zdecydowanie rekomendowane są preparaty z DEET, który zaliczany jest do środków biobójczych, dlatego przy jego stosowaniu należy zastosować ostrożność. W aptekach takim specyfikiem z DEET jest "Ultrathon" (25% DEET). Ale uwaga: preparat jest przeciwwskazany u dzieci do 3 roku życia, a także u kobiet ciężarnych, ponieważ stwarza ryzyko uszkodzenia płodu. U dzieci od 3-12 roku życia jego stosowanie powinno być ograniczone (max 2 razy dziennie). 

Warto mieć ze sobą także jakiś specyfik po ukąszeniach. Dobrze sprawdzi się choćby tradycyjny "Fenistil" w żelu. Ciekawa opcja, która sprawdzi się u dzieci to plastry, np. "Recotin plastry po ukąszeniach owadów". W składzie naturalne składniki, m.in olejek lawendowy czy ekstrakt z kwiatów nagietka, za co plus no i szata graficzna idealna dla dzieciaków. W opakowaniu znajdziecie 20 sztuk plastrów z ilustracjami zwierzątek i 10 sztuk plastrów transparentnych. Ich zaletą jest to, że zabezpieczamy okolicę po ukąszeniu przed drapaniem, a wiadomo jak to z dziećmi jest - mówisz "nie drap", a ono i tak robi swoje. ;)

3) Preparat do odkażania ran i materiały opatrunkowe

Jadać z dziećmi na wakacje myślę, że warto mieć w walizce także zestaw plastrów i coś do odkażania ran, np. "Octenisept". Nie wiem jak to jest u Was, ale ja mam dwójkę chłopców i niemal zawsze przydarzy się jakiś upadek - rozbite kolano, czy łokieć. Lepiej więc być przygotowanym. :) Poza zwykłymi plastrami na otarcia, ja zawsze zabieram w podróż także plastry na pęcherze - według mnie najlepsze są te "Compeed". Od razu dają ulgę przy bolesnych otarciach i pęcherzach.. a ja choćbym miała najwygodniejsze buty na świecie, to po kilku godzinach chodzenia, zawsze mam pod stopami pęcherze.. Taki mój urok. :)

4) Sól fizjologiczna - ampułki. 

W aptekach z reguły możecie kupić ampułki soli fizjologicznej na sztuki. Nie zajmą one dużo miejsca w bagażu, a mogą być pomocne, na przykład przy plażowaniu jeśli przez nieuwagę wszędobylski na plaży piasek dostanie się do oczu. 

5) Preparaty na dolegliwości żołądkowo- jelitowe

Zmiana diety, a także brak należytej higieny sprawiają, że często podczas wakacyjnych wypadów dopada nas zatrucie pokarmowe, z reguły objawiające się biegunką, bólem brzucha, wymiotami. Sama się o tym przekonałam, jak z chłopakami spędzaliśmy urlop na Teneryfie. Dopadł nas wtedy uaktywniający się tam często zimą norowirus, :( a w wiadomo... biegunki i dyskomfort żołądkowy potrafią każdy wyjazd zamienić w koszmar... Co to za przyjemność jak zamiast cieszyć się słońcem i plażą musimy większość czasu spędzać w toalecie.  Myślę więc, że warto, aby w apteczce znalazły się: 

- "Nifuroksazyd- tabletki"- skuteczny przy zatruciach pokarmowych

- Elektrolity - do nawodnienia, które sprawdzą się nie tylko przy biegunce, ale także przy upałach:)

- Probiotyki - oczywiście w podróż zabieramy te, które nie muszą być przechowywane w lodówce. Dodam jeszcze, że gdy wybieramy się w kraje tropikalne warto probiotyk zażywać około dwóch tygodni przed wyjazdem.

- Preparaty z loperamidem ("Laremid", "Stoperan") - który skutecznie hamuje biegunkę, gdy dopadnie nas ona znienacka i zależy nam na szybkim efekcie zapierającym.

Jeśli cierpimy na chorobę lokomocyjną, przed podróżą należy się odpowiednio zabezpieczyć. Do wyboru mamy "Aviomarin", ale tutaj warto pamiętać, że powoduje on senność, więc po zażyciu nie powinno się prowadzić pojazdu. Inna opcja to specyfiki z imbirem, np. "Lokomotiv" (syrop, tabletki, pastylki do ssania), ewentualnie opaski akupresurowe przeciw mdłościom (np. "Sea-band").

6) Leki przeciwbólowe, najlepiej takie, które z reguły stosujemy, czyli najczęściej coś na bazie ibuprofenu ("Ibuprom", "Ibum", "Nurofen"), lub coś z paracetamolem ("Apap", "Efferalgan"). Jeśli wybieramy się w podróż z małym dzieckiem, to warto zabrać też coś przeciwbólowego i przeciwgorączkowego w syropie, lub czopkach. Tutaj też w aptece znajdziecie całą masę takich preparatów.

7) Jeśli jesteście alergikami - dorzućcie do wakacyjnej apteczki lek przeciwalergiczny ("Lirra", "Allegra", "Zyrtec UCB", "Loratadyna pylox", "Loratan", "Amertil bio", "Allertec" itp). 

Przy tendencji do infekcji intymnych najlepiej zabrać ze sobą preparat na infekcje intymną, a przy tendencji do zapalenia pęcherza lek z furaginą. Ale to już nie jest takie typowe "must-have", bo idąc tym tropem to należałoby zabierać ze sobą całą aptekę. ;)

Bon voyage! ;)


Warto również przeczytać:


sobota, 22 maja 2021

Co na grzybicę paznokci?

"Koronawirus jest w odwrocie"- jak to swego czasu ogłosił premier, a więc rząd luzuje coraz więcej obostrzeń. Niebawem otwarte będą pewnie baseny, a wiadomo, że kąpiele w basenie sprzyjają niestety grzybicy stóp i paznokci.  Dziś więc kilka słów na temat grzybicy paznokci, która jest problemem dość powszechnym, bo szacuje się, że cierpi na nią około 12% ludzi. Sporo. A więc zaczynamy...

Jakie są przyczyny grzybicy paznokci i kto jest na nią najbardziej narażony..?

Jak sama nazwa wskazuje grzybica paznokci wywoływana jest przez grzyby:

- dermatofity (Trychophyton rubrum, Trychophyton mentagrophytes)

- pleśnie

- drożdżaki 

Najbardziej podatne na wystąpienie grzybicy paznokci będą osoby z cukrzycą,  zaburzeniami hormonalnymi (niedoczynność tarczycy), osoby z niedoborami odporności (chorujący na białaczkę, czy HIV), pacjenci po długotrwałej kuracji antybiotykami o szerokim spektrum działania. Ale grzybica paznokci może dotknąć każdego z nas. Sprzyja jej: długotrwałe noszenie butów, które nie przepuszczają powietrza (wilgoć i wysoka temperatura), baseny i siłownie, wypożyczanie obuwia, które nie zostało wcześniej zdezynfekowane (kręgielnia, łyżwy), uszkodzenie mechaniczne paznokcia (zbyt ciasne obuwie). Grzybicą można się też zarazić od innej osoby (wspólny ręcznik, nożyczki, czy cążki do paznokci), a także w salonie manicure, czy pedicure (jeśli nie zadbano o sterylizację sprzętu).

Jakie są objawy grzybicy paznokci..? 

Grzybica rzadko pojawia się od razu na wszystkich paznokciach, z reguły atakuje jeden z nich. W przypadku stopy najczęściej jest to pierwszy lub piąty palec. 

Często takim pierwszym objawem jest zmiana wyglądu paznokcia bez innych fizycznych objawów: kremowo-mleczne, żółte, czy brązowe przebarwienia, pofałdowania czy zgrubienia płytki paznokciowej, odklejanie się paznokcia od łożyska, kruchość i łamliwość paznokcia. Czasami skóra wokoło paznokcia ulega uszkodzeniu i kolonizacji przez drobnoustroje, pojawia się bolesność i zaczerwienienie wałów okołopaznokciowych. Na to powikłanie narażone są szczególnie osoby starsze i diabetycy. 

Pamiętajcie jednak, że nie każde zmiany na płytce paznokciowej to do razu grzybica. Jeśli macie wątpliwości, najlepiej skonsultować się ze specjalistą. Jako ciekawostkę podam fakt, że przy niedoczynności tarczycy paznokcie są kruche i tracą kolor i połysk, a w nadczynności z kolei czasami dochodzi do odwarstwiania płytki paznokcia, co czasami wzbudza podejrzenie grzybicy. 

Jakie specyfiki na grzybicę paznokci dostaniecie w aptece i czym się kierować przy wyborze..?

Po pierwsze należy patrzeć na postać. Wśród specyfików na grzybicę do stosowania miejscowego mamy zarówno maści czy kremy, jak i płyny czy lakiery. A więc jest w czym wybierać. Tylko teoretycznie. Pamiętajcie, że zawsze preferowaną postacią w leczeniu grzybicy paznokcia jest lakier. Dlaczego..? Płytka paznokcia zbudowana jest z keratyny. Preparaty w formie kremów, czy maści nie wnikają w głąb płytki paznokciowej, a co za tym idzie będą nieskuteczne. Mogą one być pomocne jedynie w przypadku grzybicy stóp, ale nie paznokci. Podobnie jest z preparatami w postaci płynów ("Acifungin forte") - także skuteczność raczej średnia. Zadowalająca może być jedynie cena, bo buteleczka kosztuje kilkanaście złotych.

No dobrze.. czyli już wiemy, że powinien być lakier, a nie płyn, czy krem ;)

zatem teraz warto popatrzeć na skład. Ja raczej nie polecam specyfików takich jak "Nailner" - lakier przeciwgrzybiczy.. Jest tutaj postać lakieru, co na plus, ale patrząc na skład szału nie ma. Nie mamy typowego składnika o szerokim zakresie działania przeciwgrzybiczego, a przecież o to nam chodzi. Preparat ten może sprawiać wrażenie, że działa, bo zawarty jest w nim składnik rozjaśniający, a więc dość szybko poprawia się wygląd paznokcia. Ale tylko tyle. Co ciekawe - producent nie zaleca spiłowywania płytki przez aplikacją, co troszkę mnie dziwi, ale też sprawia, że nie mam przekonania do niego.

Wydaje mi się, że jeśli już przyjdzie nam się zmagać z grzybicą paznokcia, warto sięgać po specyfiki o udowodnionej skuteczności, najlepiej o statusie leku. Jeszcze jakiś czas temu tego typu preparaty były wydawane z apteki tylko na receptę, ale sporo się pozmieniało i obecnie jest w czym wybierać. Jakie to specyfiki..?

1) preparaty zawierające w składzie cyklopiroks (stężenie 8mg/g)- substancję o działaniu przeciwgrzybiczym, przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym. Bez recepty jest to np. specyfik "Pirolam- lakier". Aby zapewnić skuteczność, należy stosować preparat zgodnie z zaleceniami producenta, czyli przez pierwszy miesiąc co drugi dzień, 2-gi miesiąc dwa razy w tygodniu, a trzeci miesiąc raz w tygodniu. Ale dla uzyskania efektu ważne, aby przed nałożeniem lakieru zawsze spiłowywać zmienioną chorobowo płytkę paznokciową. Potem najlepiej przetrzeć płytkę płynem do dezynfekcji na bazie alkoholu i dopiero cienką warstwą nałożyć preparat. A więc jest trochę zachodu. ;) I UWAGA! W jednorazowe pilniki i płyn dezynfekcyjny należy zaopatrzyć się we własnym zakresie. 

Innym specyfikiem także z cyklopiroksem w stężeniu 8% jest "Ciclolack- lakier", który od jakiegoś czasu także można już zakupić bez recepty. Skład taki sam jak "Pirolam", ale na plus mamy fakt, że niższa cena (choć też mniejsza pojemność ) i w zestawie mamy dodatkowo zestaw szpatułek ułatwiających aplikację, uchwyt do szpatułki oraz gaziki i jednorazowe pilniki do paznokci, a więc "full wypas" i odpada nam wycieczka do drogerii. ;) 

Jako ciekawostkę podam fakt, że część preparatów z cyklopiroksem w formie lakieru ciągle jest wydawana z apteki tylko na podstawie recepty, np.: "Axopirox", "Polinail".

2)  preparaty zawierające w składzie amolorfinę (w stężeniu 50mg/ml), która wykazuje szerokie spektrum działania przeciwgrzybiczego.

DO niedawna specyfiki te były wydawane tylko na receptę, na chwilę obecną bez recepty możecie kupić: "Amorolak-lakier" (w zestawie z jednorazowymi pilnikami). Zalecane stosowanie to 2 razy w tygodniu, a więc to jest na plus. Inny specyfik z amolorfiną bez recepty to "Loceryl- lakier" ale tutaj cena nie jest zbyt przyjazna, bo powyżej 100 zł za 2,5 ml. Istne szaleństwo.

Podobnie jak poprzednio, część specyfików z amolorfiną ciągle jest na receptę: "Myconolak", czy "Funtrol".

Na koniec jeszcze jedna kwestia - pamiętajcie, że leczenie grzybicy paznokci zawsze jest długotrwałe i trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jeśli natomiast zmiany są zaawansowane, najlepiej od razu udać się do lekarza, który poza terapią miejscową zaleci jeszcze dodatkowo doustne leki przeciwgrzybicze, aby zwiększyć skuteczność terapii. 

To wszystko na dziś. ;) Miłego weekendu!


Warto również przeczytać:

sobota, 15 maja 2021

NOP po szczepieniu na COVID- jak sobie z nim radzić.?

Szczepienia na Covid-19 w toku, dlatego do apteki coraz częściej przychodzą pacjenci, zgłaszający różne dolegliwości poszczepienne. Dziś więc kilka słów na ten temat. Jako farmaceuta miałam możliwość zrobienia szkolenia w zakresie wykonywania i kwalifikacji do szczepień przeciwko Covid-19, zarówno w formie teoretycznej, jak i praktycznej. Podano tam wiele ciekawych informacji i dzięki temu teraz już wiem, jak to wszystko wygląda od drugiej strony. :) Dobrze, ale zacznijmy od początku...

Co to jest NOP - czyli niepożądany odczyn poszczepienny..?

Niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) definiujemy jako każde zaburzenie stanu zdrowia związane ze szczepieniem, które wystąpiło w okresie do 4 tygodni po podaniu szczepionki. Wyjątkiem jest tutaj szczepionka przeciwko gruźlicy, gdzie ten okres jest dłuższy. Niby definicja jest prosta, ale w praktyce określenie, czy dane zdarzenie miało związek ze szczepionką, czy też nie, często nie jest takie proste. 

I taka ciekawostka - lekarz ma obowiązek zgłosić niepożądany odczyn poszczepienny do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w ciągu 24 godzin od podejrzenia lub rozpoznania wystąpienia NOP. Obowiązek ten wynika z art. 21 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń oraz chorób zakaźnych u ludzi. Co ważne - za niedopełnienie tego obowiązku grozi z art. 52 kara grzywny.

W przypadku szczepień na Covid-19 niepożądane odczyny poszczepienne z reguły mają łagodną postać i obejmują takie objawy jak: ból i zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, gorączka, dreszcze, ból głowy, nudności. Oczywiście zdarzyć się mogą też ciężkie, czasami zagrażające życiu reakcje, dlatego każdemu po szczepieniu na Covid-19 zaleca się pozostać w Punkcie Szczepień minimum 15 minut na obserwacji. Ci, którzy w przeszłości mieli ciężkie reakcje alergiczne, powinni pozostać 30 minut. 

Objawy niepożądane po szczepieniu na Covid - jak je łagodzić?

1) OBJAWY MIEJSCOWE

- ból i obrzęk w miejscu wstrzyknięcia

Dużo pacjentów, z którymi rozmawiałam zgłaszało po szczepieniu ból ręki, często bez widocznego zaczerwienienia, czy opuchlizny. Z reguły ta dolegliwość ustępuje po 1-2 dniach i nie przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli ból jest uciążliwy, to oczywiście można zastosować lek przeciwbólowy np. paracetamol. Jeśli w miejscu wstrzyknięcia pojawia się obrzęk - najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie preparatów z octanowinianem glinu w żelu: "Altacet żel", "Altaziaja". W aptece zakupić możecie także "Altacet" w tabletkach do rozpuszczania w wodzie - wtedy można przy użyciu kompresu z gazy zrobić sobie okład. :) Jeśli do apteki Wam nie po drodze, a macie w domu sodę, to ona także może być pomocna. Łyżeczkę sody rozpuszczamy w pół szklanki wody i z tego robimy okład. 

- zaczerwienienie i świąd w miejscu wstrzyknięcia

Tutaj podstawowa zasada - nie drapać, natomiast można użyć żelu z substancją przeciwświądową jak choćby "Fenistil", ewentualnie wypić wapno: "Calcium"

2) OBJAWY OGÓLNE

- zmęczenie

Właściwie nie ma na nie rady. Jeśli po szczepieniu czujecie się zmęczeni, to po prostu należy odpocząć w domowym zaciszu. Warto tak zaplanować grafik w pracy, aby była taka możliwość. Dbajcie również o prawidłowe nawodnienie - zarówno przed, jak i po szczepieniu. Według informacji przekazanych na szkoleniu, zwłaszcza w przypadku szczepień preparatem Astra Zeneca zaleca się stosowanie elektrolitów. Dobre nawodnienie zmniejsza w pewien sposób ryzyko powstawania zakrzepów. Jakie to preparaty..? Takie same, jakie zaleca się przy biegunce czyli np. "Litorsal", "Orsalit". 

- ból głowy, ból mięśni i stawów

Tutaj też postępowanie jest raczej standardowe - stosujemy dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, np. paracetamol. Jeśli te dolegliwości byłyby bardzo nasilone, bądź trwały dłużej niż kilka dni, warto skonsultować się z lekarzem.

- gorączka i dreszcze

Jest to objaw dość często obserwowany, zwłaszcza po drugiej dawce szczepionki. Postępowanie także standardowe - stosujemy leki przeciwgorączkowe. Podstawowym lekiem jest tutaj paracetamol. Uczulam, że należy zwrócić uwagę na dawki. Jeśli temperatura jest bardzo wysoka, to u osoby dorosłej można przyjąć od razu 2 tabletki paracetamolu po 500 mg. Dla tych, którzy wolą postacie rozpuszczalne mamy paracetamol jako "Efferalgan" - tabletki musujące (dawka 500mg) lub "Efferalgan Forte"- tabletki musujące (dawka 1g).

Pamiętajcie, że przy podwyższonej temperaturze koniecznie należy zadbać o prawidłowe nawodnienie - minimum 2 litry na dobę. Takim naturalnym sposobem na zbicie temperatury jest picie naparów z ziół takich jak lipa, czy czarny bez.

Oczywiście możemy też posiłkować się domowymi, tradycyjnymi metodami, czyli zastosować chłodną kąpiel. Pamiętajcie, że temperatura wody powinna być ok 2° niższa niż temperatura ciała, bo jeśli przy wysokiej gorączce wskoczycie do całkiem zimnej wody to wstrząs termiczny gotowy. Można też posiłkować się chłodnymi okładami na kark, czy czoło, ewentualnie w aptece zakupić gotowy kompres chłodzący. 

Jeśli temperatura nie obniża się po zastosowaniu leków, lub wysoka gorączka trwa dłużej niż kilka dni, należy skonsultować się z lekarzem.

- nudności i ból brzucha

Dolegliwości te nie zdarzają się zbyt często, ale w razie czego myślę, że podstawą powinna być lekkostrawna dieta - pokarmy w postaci płynnej. Oraz raczej potrawy gotowane i duszone, niż smażone. Unikamy też produktów mocno przyprawionych (mój mąż miałby problem, bo u niego podstawa to pieprz i ostra papryka ;)) oraz wysokoprzetworzonych i fast-foodów. Nie ma co też przesadzić z błonnikiem, bo może powodować wzdęcia i nasilić dolegliwości. Jeśli nudności są szczególnie dokuczliwe, warto pamiętać o imbirze. Można zakupić korzeń imbiru i dodawać do herbaty, ewentualnie wersja dla leniuchów - gotowy  specyfik z apteki z imbirem w formie tabletek, np. "Aviomarin natural".

I to chyba tyle. Pamiętajcie: zawsze jeśli dolegliwości są nasilone, nie ustępują, bądź macie jakiekolwiek wątpliwości - warto skonsultować się z lekarzem. W razie ciężkich objawów - od razu dzwonić należy po Pogotowie Ratunkowe. Bądźcie czujni. :)

Warto również przeczytać:

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Jak wzmocnić odporność?


piątek, 7 maja 2021

Leki na alergię - katar sienny.

A psik ;) Sezon alergii w toku, a więc dziś kilka słów w tym temacie. Od jakiegoś  czasu możecie dostać w aptece już bez recepty sterydowe preparaty w postaci aerozolu do nosa. Mam tu na myśli specyfiki "Nasometin control", "Momester nasal", "Aleric spray", czy "Pronasal control". Wszystkie one zawierają w składzie lek sterydowy: furoinian mometazonu w dawce 50 µg/dawkę. Wskazania do ich stosowania to łagodzenie objawów wywołanych przez alergiczny nieżyt nosa takich jak kichanie, świąd, niedrożność, czy wyciek z nosa.  A więc jeśli macie katar sienny - może to być strzał w dziesiątkę. No dobrze.. ale czy zawsze ich stosowanie jest bezpieczne..? I o czym należy pamiętać przy aplikacji..?

Leki tej grupy przeznaczone są do stosowania u osób dorosłych. Nie należy na własną rękę aplikować ich naszym pociechom. Ale uwaga! Ciągle są w obrocie leki z tym samym składem i dawką sterydu zarejestrowane na receptę - "Pronasal", "Momester", "Nasometin". I bardzo często zdarza się, że są one zapisywane przez lekarza naszym milusińskim. Tutaj bardziej chodzi o fakt, aby nie decydować o zastosowaniu sterydu bez konsultacji z lekarzem.

Zalecane dawkowanie (osoby dorosłe) to dwie dawki do każdego otworu nosowego raz na dobę. Czasami poprawa jest obserwowana już po 12 godzinach od podania pierwszej dawki, ale z reguły pełne działanie rozpoczyna się po 2 dniach stosowania. Po uzyskaniu poprawy można zmniejszyć stosowaną dawkę do jednego rozpylenia do każdego otworu nosowego jeden raz na dobę.

Ale uwaga! Jeśli po 14 dniach nie mamy odczuwalnej poprawy, należy zaprzestać stosowania specyfiku. 

Mimo, że są sterydy donosowe mają wysoki profil bezpieczeństwa, to jednak ważne jest ich prawidłowe stosowanie, a więc kilka słów na ten temat.

Zasady prawidłowego stosowania sterydów donosowych

-Zanim zastosujemy aerozol ze sterydem do nosa, warto wcześniej oczyścić nos z zalegającej wydzieliny. Najlepiej zastosować do tego celu sól fizjologiczną, czyli 0,9% roztwór NaCl, albo dowolną wodę morską

- Przed pierwszą aplikacją należy sprawdzić działanie leku naciskając dozownik ok 10 razy - aż do uzyskania drobnej mgiełki.

- Każdorazowo przed aplikacją należy wstrząsnąć buteleczkę z lekiem

- Technika aplikacji: Końcówkę aplikatora umieszczamy płytko w przedsionku nosa i zawsze kierujemy strumień aerozolu nie w stronę przegrody nosa, tylko w stronę skrzydełka nosa. Dlaczego to takie ważne..? Po pierwsze zapewnia odpowiednie bezpieczeństwo stosowania - unikamy uszkodzenia przegrody nosowej, a po drugie - zapewniamy w ten sposób optymalną penetrację leku, czyli gwarantujemy skuteczność działania.

Tyle w kwestii sterydów, ale ...

Jeśli nie steryd, to co..?

Pamiętajcie, że przy katarze siennym niekoniecznie od razu trzeba sięgać po lek sterydowy dla załagodzenia objawów. Mamy też inne specyfiki o działaniu przeciwalergicznym. A są to:

1) Preparaty z kromoglikanem sodowym: "Cromohexal- aerozol do nosa", czy "Polcrom" aerozol do nosa. Co warte uwagi - są to preparaty do stosowania także u dzieci już od 3 roku życia. Warto o tym pamiętać. Dawkowanie jest jednak już zdecydowanie mniej wygodne, bo dla uzyskania efektów konieczna jest aplikacja nawet 4 razy dziennie.

2) Preparaty z azelastyną: "Allergodil - aerozol do nosa", "Acatar allergy"- aerozol do nosa. Azelastyna to lek antyhistaminowy, który łagodzi objawy sezonowego i całorocznego alergicznego zapalenia błony śluzowej nosa. Można go stosować u dzieci od 6 roku życia, a zalecane dawkowanie to 1 dawka do każdego otworu nosowego 2 razy na dobę.

3) I jeszcze "rodzynek" w tej kategorii - preparat dwuskładnikowy "Otrivin allergy". W składzie mamy dimetinden - lek przeciwhistaminowy, który hamuje objawy alergii, ale także fenylefrynę. Fenylefryna nie działa przeciwalergicznie, ale zmniejsza przekrwienie i obrzęk błony śluzowej nosa. Ale UWAGA! Warto pamiętać, że leku tego nie powinno się stosować dłużej niż 7 dni. 

Trzymajcie się zdrowo!

Warto również przeczytać:



niedziela, 25 kwietnia 2021

Calominal duo

Moi Drodzy mamy wiosnę, zatem najwyższy czas, aby zadbać o odpowiednią sylwetkę i zrzucić zbędne kilogramy, a więc... do dzieła. :) Oczywiście cudownych patentów na to, aby waga sukcesywnie spadała i ubywało centymetrów w pasie niestety nie ma. Dwa nieodzowne elementy do redukcji wagi ciała to dieta i aktywność fizyczna. I nawet jeśli apteczne półki uginają się od preparatów "na odchudzanie", to nie liczcie na to, że one zrobią za Was tą żmudną robotę. Bez szans. Mimo wszystko firmy farmaceutyczne co roku, szczególnie wiosną, wprowadzają nowości z tej kategorii i co roku znajdują się pacjenci, którzy wierzą w moc tych specyfików. Ostatnimi czasy w mojej aptece furorę robi nowość firmy Aflofarm: "Calominal duo". A więc... dziś kilka słów na temat tego nowego "cudeńka". ;)

Calominal duo okiem farmaceutki

Zacznę może od tego, że specyfik "Calominal duo" ma status wyrobu medycznego, czyli tak jakby coś pośredniego między lekiem, a suplementem diety. Definicja "wyrobu medycznego" jest dość skomplikowana i nie będę jej tutaj przytaczać, bo to nie jest istotne, ale co jest tutaj najważniejsze...? Wyroby medyczne to szeroka grupa produktów od najprostszych jak opatrunki, przez narzędzia chirurgiczne, implanty, soczewki kontaktowe, stenty, rozruszniki serca aż po specjalistyczny sprzęt jak tomograf. Zaliczamy do nich także przyrządy pomiarowe (termometry, ciśnieniomierze), środki antykoncepcyjne jak prezerwatywy, czy też środki do mycia i dezynfekcji. Zgodnie z definicją wyrób medyczny nie może leczyć przy wykorzystaniu metod farmakologicznych, ale rolą wyrobu medycznego jest wspomaganie leczenia - głównie metodami fizycznymi, chemicznymi czy mechanicznymi. No tak.. i teraz wszystko jasne dlaczego w reklamie "Calominalu duo" pada określenie, że wspomaga leczenie nadwagi. Zwał jak zwał, ale popatrzmy na skład.

Mamy tutaj duet: glukomannan i chitozan. 

Glukomannan to nic innego jak rozpuszczalny w wodzie polisacharyd uważany za błonnik pokarmowy. Pozyskiwany jest on najczęściej z korzenia rośliny  Amorphophallus konjac  (Dziwidło). Cóż za egzotyka. ;)  Sam glukomannan jest często dodawany do żywności jako zagęszczacz lub emulgator.  Nie jest to więc żadna nowość. Z racji na to, że ma zdolność pęcznienia i wiązania wody zmniejsza apetyt i reguluje pracę jelit. 

Chitozan z kolei to substancja otrzymywana z pancerzy skorupiaków, a dokładniej z chityny. Stosowany jest on w wielu dziedzinach, między innymi w kosmetologii jako składnik kremów nawilżających do pielęgnacji skóry suchej i odwodnionej. A jak z jego skutecznością w odchudzaniu? Przecież o to nam tutaj chodzi... Na pewno są pewne badania, które wskazują na to, że chitozan zmniejsza wchłanianie tłuszczów i co z tym związane redukuje także poziom cholesterolu (nawet o 20-30%). Z drugiej strony niektóre źródła wskazują, że do redukcji wchłaniania tłuszczu konieczne jest zastosowanie przed posiłkiem 4 g chitozanu, Sporo. Producent "Calominalu duo" nie podaje nam w ogóle dokładnego składu, a więc ciężko ocenić ile chitozanu mamy w jednorazowej porcji proszku. Natomiast czy są jakiekolwiek badania na skuteczność chitozanu we wspomaganiu redukcji masy ciała? Niestety tutaj podobnie szału nie ma.. Znalazłam jedynie badania na niewielkiej grupie pacjentów, które nie wykazały jednak, aby miało to jakieś istotne znaczenie, mimo, iż stosowane dawki chitozanu były spore bo na poziomie 3g.  A więc nie ma się co nastawiać na efekt wow!

Teraz trochę ekonomii... Opakowanie "Calominalu duo" zawiera 150 g proszku do sporządzania zawiesiny. Zalecane dawkowanie w redukcji wagi ciała to 2 dawki dwa razy dziennie, czyli cała paczka starcza nam na zaledwie dwa tygodnie. Średnio opłacalne, bo nie jest to specyfik tani - w aptekach stacjonarnych trzeba za niego zapłacić około 60 zł, czyli miesięczna kuracja to koszt około 120 zł. Czy warto..? Moim zdaniem nie. Pamiętajcie, że nie ma cudownych środków na zrzucanie zbędnych kilogramów, natomiast jeśli chcecie się wspomagać i Waszym problemem jest nadmierny apetyt, to podobny efekt jak po "Calominalu duo" uzyskacie stosując po prostu błonnik... Niekoniecznie musi to być preparat z apteki, a na przykład otręby owsiane jako dodatek do jedzenia. ;)

A jeśli kogoś zafascynował chitozan - to pamiętajcie, że to nie jest jedyny specyfik z tym składnikiem. Od dawna mamy bowiem w obrocie na przykład "Olimp chtosan+ chrom", ale jest to suplement diety i zawartość chitozanu w 1 kapsułce to tylko 400 mg, a więc nawet w porcji dziennej nie osiągamy dawek które były stosowane w tych nielicznych badaniach.

Tyle na dziś. Pamiętajcie, że aby zrzucić nadmiarowe kilogramy trzeba wdrożyć odpowiednią dietę i dołączyć jeszcze regularną aktywność fizyczną. :) Ja akurat nie jestem na etapie odchudzania, ale jak tylko pogoda się ustabilizuje na dobre, planuję pieszo chodzić do pracy przynajmniej 2 razy w tygodniu. :) Ot tak dla zdrowia. :)

Warto również przeczytać:


niedziela, 18 kwietnia 2021

Co na zgagę..?

Jednym  z częstych problemów, z jakimi zgłaszają się do apteki pacjenci jest zgaga. Obecnie chyba w rankingach sprzedażowych kategorii zgaga, refluks, brylują leki z grupy IPP (inhibitory pompy protonowej).. ale właściwie nie powinny one być stosowane jako leki I rzutu. I co ważne- nie powinny być stosowane przewlekle bez konsultacji z lekarzem! Jeśli zgaga towarzyszy nam niemal każdego dnia, zdecydowanie warto odwiedzić gastrologa - nawet w dobie pandemii. 

Jeśli dolegliwości pojawiają się sporadycznie, to pierwszym krokiem powinna być odpowiednia dieta, czyli...

- unikanie potraw, które wywołują zgagę. Oczywiście jest to kwestia indywidualna, ale myślę, że warto wykreślić z codziennego jadłospisu potrawy tłuste, ciężkostrawne i mocno przyprawione.. Wiem, wiem.. zbliża się sezon grillowy, ale nie ma lekko. Mus to mus. Zaleca się też ograniczyć napoje gazowane, soki owocowe oraz kawę. Z napojami gazowanymi pewnie pójdzie lekko, bo podatek cukrowy sam w sobie spowodował ograniczenie sprzedaży topowych napojów jak "Fanta", "Cola", "Sprite" ;) 

- unikanie przejadania się. Tak, tak.. Często przyczyną zarzucania treści pokarmowej i związanego z tym uczucia pieczenia w przełyku jest po prostu obżarstwo, a więc jedzmy częściej, ale mniejsze porcje... I niech wejdzie nam w nawyk zjadanie ostatniego posiłku 2-3 godziny przed snem.

No dobrze... Tyle tytułem wstępu. A teraz małe pytanie. Pamiętacie jeszcze lek "Ranigast"..? Co się stało, że od jakiegoś czasu nie kupicie go w aptece..?

Gdzie zniknął "Ranigast"..?

W 2019 roku Główny Inspektor Farmaceutyczny, który czuwa nad bezpieczeństwem stosowania produktów leczniczych najpierw wstrzymał w obrocie, a potem wycofał z obrotu wszystkie leki zawierające jako substancję leczniczą ranitydynę (w tym popularny "Ranigast max" i "Ranigast pro" w tabletkach)... Co było powodem takiej decyzji.? Powodem było otrzymanie w systemie Rapid Alert informacji o wykryciu zanieczyszczenia = N-nitrozodimetyloaminy (NDMA) w niektórych produktach leczniczych  zawierających ranitydynę, które były w obrocie na rynkach innych państw. NDMA jest substancją toksyczną i może powodować bowiem uszkodzenia wątroby. Do tej pory leki z ranitydyną nie są już dostępne w aptece, ale.. mimo wszystko czasami zjawia się pacjent, który poszukuje "Ranigastu". Niektórzy mają jeszcze w domach stare opakowania, ;) ale więc co mamy w zamian..?

Wykorzystując popularność "Ranigastu" już jakiś czas temu producent wprowadził do obrotu lek "Ranigast S.O.S". Opakowanie podobne, ale oczywiście w środku nie ma ranitydyny, tyllko substancje zobojętniające: wodorowęglan sodu i węglan wapnia, a także: alginian sodu, kwas alginowy. Są to tabletki do ssania o smaku cytrynowo-miętowym. Na pewno na plus szybkość działania, natomiast warto wiedzieć, że jest to preparat do stosowania doraźnego, czyli świetnie sprawdzi się jeśli zgaga "łapie" nas raz na czas i chcemy szybko zniwelować jej skutki. Po konsultacji z lekarzem specyfik może być stosowany w ciąży i przy karmieniu piersią. Ale oczywiście nie jest to jakaś nowość, bo grupa leków zobojetniających jest bardzo szeroka: jak choćby "Rennie", "Manti", "Alugastrin", czy "Gaviscon".

Alternatywy dla "Ranigastu"

Nowością natomiast jest specyfik "Famotydyna Ranigast", który niedawno pojawił się na aptecznych półkach. Pod koniec ubiegłego roku URPL (Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych) wydał decyzję o zmianie kategorii dostępności z "na receptę" na OTC (bez recepty) dla famotydyny w dawce 20mg ("Famotydyna Ranigast"). I tutaj występuje już większe podobieństwo do klasycznego "Ranigastu", który zniknął z aptecznych półek. Jakie są podobieństwa..? 

Zarówno ranitydyna, jak i famotydyna nalezą do grupy antagonistów receptora H2, czyli to ta sama grupa leków. Ich mechanizm  działania opiera się na blokowaniu receptora histaminergicznego H2, przez co zmniejsza się wydzielanie kwasu solnego, a o to nam chodzi. 

Famotydyna zmniejsza sekrecję kwasu żołądkowego nawet o 70%, a więc sporo, :) trzeba również podkreślić duże bezpieczeństwo stosowania. Lek działa dość szybko, bo maksymalny efekt terapeutyczny obserwuje się po 2 godzinach od podania. Z racji na fakt, że famotydyna skutecznie hamuje nocne wydzielanie kwasu solnego, lek dobrze sprawdzi się w przypadku zgagi pojawiającej się wieczorem lub nocą. Co ciekawe famotydynę można stosować jako lek osłonowy przy lekach przeciwzapalnych, aczkolwiek skuteczniejsze są leki z grupy IPP (omeprazol, pantoprazol). Opakowanie leku "Famotydyna Ranigast" jest łudząco podobne do zwykłego "Ranigastu" i przyznam, że irytuje mnie ta nazwa. Oczywiście wiadomo, że to celowy zabieg producenta - tzw. marka parasolowa ;) i wykorzystuje się tutaj popularność jednego produktu, czyli lidera, który jest dobrze znany społeczeństwu, do promocji czegoś nowego.

A niestety zdarza się to w farmacji bardzo, bardzo często, bo już wcześniej mieliśmy "Ibuprom zatoki" spray - który oczywiście w składzie ibuprofenu nie ma, czy plastry "Pyralgina thermo hot"- także bez pyralginy, ;) ale przeciętny konsument myślał inaczej. Myślę, że teraz też tak będzie... Pamiętajcie więc: "Famotydyna Ranigast"- nie ma w składzie ranitydyny, bo ta została wycofana z obrotu.

I jeszcze ciekawostka. Sama famotydyna nie jest tutaj wcale nowością. Na receptę mamy leki z famotydyną w dawce 20 i 40 mg ("Famogast"). A już wcześniej na rynku specyfików bez recepty mieliśmy famotydynę w dawce 10 mg ("Famidyna").

Tyle na dziś. Miłego niedzielnego popołudnia!

Warto również przeczytać:


sobota, 10 kwietnia 2021

Witamina D3 - rekomendacje i przegląd preparatów z aptecznej półki

Moi Drodzy dzisiejszy artykuł postanowiłam poświęcić witaminie D:), ponieważ zarówno w prasie, jak i TV ciągle o niej głośno.

Z racji na pandemię na pewno istotne jest, że mamy już badania, które potwierdzają korzystny wpływ witaminy D3 na odporność organizmu. I uwaga rodzice! Są badania kliniczne, które potwierdzają, że suplementacja witaminą D3 zmniejsza ryzyko próchnicy aż o 49%. Sporo, a wiadomo, że zdrowe zęby to podstawa. Szerzej o roli witaminy D pisałam wiele w artykule: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2013/05/witamina-d.html

Dziś skupię się na rekomendowanych dawkach i preparatach, jakie znajdziecie w aptece, bo ostatnio troszkę się z nimi pozmieniało.

Witamina D jest witaminą na swój sposób wyjątkową. A skąd takie stwierdzenie..? Witaminy to związki chemiczne, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i których organizm nie potrafi sam wytworzyć, tyko dostarczamy je z pożywieniem. Witamina D wyłamuje się nieco z te definicji, bo na drodze prostej reakcji chemicznej powstaje w skórze pod wpływem promieniowania UV. Ale skórna synteza witaminy D zależy od wielu czynników, tj. szerokość geograficzna, pora roku, zachmurzenie itp. 

Jakie są zalecenia dotyczące suplementacji witaminy D3..?

Noworodki i niemowlęta 0-6 miesięcy --- 400 IU dziennie od pierwszych dni życia (niezależnie od sposobu karmienia)

Niemowlęta 6-12 miesiąca --- 400-600 IU w zależności od zawartości witaminy D w diecie

Dzieci 1-10 lat 600-100 IU cały rok

Dzieci 11-18 lat--- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 19-65 lat --- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 65-75 lat --- 800-2000 IU cały rok 

Seniorzy powyżej 75 roku życia --- 2000-4000 IU cały rok

ALE UWAGA! Jeśli dzieci od 1-18 roku życia i dorośli do 65 roku życia przebywają na słońcu bez kremu z filtrem minimum 15 minut dziennie z odkrytymi nogami i przedramionami to w okresie od maja do września można zrezygnować z suplementacji, choć oczywiście w dalszym ciągu jest ona bezpieczna i zalecana. 

Seniorom powyżej 65 roku życia zaleca się suplementację cały rok.

Szczególną grupą są osoby powyżej 75 roku życia, bo u nich zapotrzebowanie na witaminę D3 jest zwiększone. Ostatnio ukazała się uchwała Zespołu do spraw Suplementów Diety, który określił maksymalną zawartość witaminy D w zalecanej porcji dziennej w suplementach diety a poziomie:

4000 IU - dla suplementów dla osób zdrowych powyżej 75 roku życia

2000 IU - dla suplementów dla zdrowej populacji osób dorosłych do 75 roku życia

Jako ciekawostkę podam jeszcze fakt, że mamy już badania z randomizacją, które wykazały, że u osób powyżej 75 roku życia suplementacja do 4000 IU wit D/dobę zmniejsza ryzyko upadków (o niemal 20%), zmniejsza ryzyko złamań kości udowej o 37 %, zmniejsza ryzyko innych złamań  o 31%. Myślę więc, że naprawdę warto zainwestować w witaminę D. 

No dobrze.. to przejdźmy zatem do aptecznych preparatów z witaminą D3.

Jaki preparat z witaminą D3 wybrać..?

Oczywiście jak to zwykle bywa, w aptece znajdziecie całą masę preparatów z witaminą D3. Jak więc wybrać preparat dla siebie..? Zacznę może od tego, że mamy dwie kategorie specyfików do wyboru: leki i suplementy diety.

LEKI

Do niedawna jedynym specyfikiem z witaminą D3 w postaci tabletek do połykania o statusie leku był "Vigantoletten" - tabletki w dawce 500 IU i 1000 IU. Oczywiście dalej jest on dostępny w sprzedaży. Ale uwaga - są to tabletki, a wiadomo, że witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Myślę, że decydując się na ten preparat warto pamiętać, aby spożywać go z posiłkiem - najlepiej z dodatkiem tłuszczu. Wtedy zdecydowanie lepiej się wchłonie. 

Nie wiem, czy wiecie, ale specyfik "Vigantoletten max", który zawiera witaminę D3 w dawce 2000 IU to już suplement diety. Postać to już nie tabletki, ale  kapsułki.  Witamina D3 rozpuszczona jest w oleju palmowym/kokosowym. To dobrze, bo jak już wspominałam witamina D3 lepiej wchłania się z oleju, ale... wchłanianie zależy też od tego, jaki to jest olej. I tutaj lepiej wypada choćby olej krokoszowy.

Jak to zwykle bywa - konkurencja nie śpi ;), a więc obecnie mamy już zarejestrowane inne preparaty z witaminą D3 o statusie leku. Pewnie już o tym wiecie z TV. Jakie to leki..?

- Trio: "Vigalex BIO 1000 IU"- opakowanie 30 lub 90 tabletek , "Vigalex Forte 2000 IU"- 60 i 120 tabletek i "Vigalex Max 4000 IU" - 60 tabletek. Tak jak w przypadku "Vigantoletten" z racji na postać tabletki, warto spożywać lek z posiłkiem, aby zwiększyć wchłanianie

- Duet: "Ibuvit D3 2000 IU", "Ibuvit D3 4000 IU". Tutaj mamy postać kapsułek, gdzie witamina D3 jest w oleju krokoszowym. A więc całkiem w porządku :)

Dla tych, którzy wolą postać płynną jest jeszcze lek "Vigantol"- krople. Jedna kropla zawiera 500 IU witaminy D3. Specyfik jeszcze jakiś czas temu wydawany był z apteki na podstawie recepty, obecnie jest już od jakiegoś czasu w sprzedaży odręcznej.

Wiadomo, że leki mają przewagę nad suplementami, bo chodzi tutaj o całą procedurę badań klinicznych. Jeśli więc macie stwierdzony niedobór witaminy D3 - warto wybierać właśnie specyfiki o statusie leku, bądź zwrócić się do lekarza, który pokieruje leczeniem.

Profilaktycznie - dobrej jakości suplement diety z witaminą D3 także powinien spełnić swoje zadanie.

SUPLEMENTY DIETY

W aptece znajdziecie bardzo dużo suplementów z witaminą D3. Nie ma się co temu dziwić, bo skoro witamina D3 jest na topie, producenci to wykorzystują. Na co zwracać uwagę..? U mnie w aptece dużą popularnością wśród pacjentów cieszy się rodzina suplementów "Molekin" (Molekin D3 2000 j.m, Molekin Forte D3 4000 j.m.) pewnie z racji na reklamę w TV.  Ja jak już wspominałam - nie mam przekonania do witaminy D3 w formie tabletek. Przyczyna jest prosta - witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i zdecydowanie lepiej wchłonie się z kapsułek olejowych. Stosując preparaty w formie tabletek, zawsze należy pamiętać o spożywaniu ich z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co może być kłopotliwe.

Jeśli więc sięgacie po suplement z witaminą D3, to warto zawsze wybierać preparat sprawdzonej firmy i w formie kapsułek, gdzie witamina D3 rozpuszczona jest w oleju, bo to jest gwarantem jej dobrej przyswajalności. Wtedy nie ma konieczności stosowania specyfiku z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co dla przeciętnego konsumenta jest bardzo wygodne. No dobrze.. wiemy, że lepiej w oleju, ale olej olejowi nierówny.

Wiele producentów wykorzystuje jako nośnik kwasy tłuszczowe o średniej długości łańcucha (MCT). Są jednak doniesienia, że wchłanianiu witaminy D sprzyja obecność długołańcuchowych kwasów tłuszczowych (linolowego, arachidonowego). Jednym z bogatych źródeł kwasu linolowego jest olej krokoszowy (zawiera 63-72% kwasu linolowego). Co ciekawe, wykazuje on też korzystne działanie metaboliczne np. u osób chorujących na cukrzycę typu II. Moim zdaniem więc warto wybierać preparaty z witaminą D3 w kapsułkach, gdzie jest ona w oleju krokoszowym. Mamy ich na rynku całkiem sporo. Ja akurat najbardziej lubię "Vitrum D3", którego dodatkową zaletą są małe, łatwe do połknięcia kapsułki.  

Trzymajcie się ciepło i korzystajcie z obecnej pogody, bo znów za kilka dni powrócą chłodne dni. :)


Warto również przeczytać: