niedziela, 14 grudnia 2014

Sprawy organizacyjne

W związku z problemami zdrowotnymi zmuszona jestem w najbliższym czasie ograniczyć działalność na blogu.
W praktyce oznacza to, że na razie nie będą pojawiać się nowe artykuły, a na komentarze i Wasze maile będę odpowiadała ze sporym opóźnieniem. Bardzo Was przepraszam i proszę o wyrozumiałość.

sobota, 6 grudnia 2014

Pure Collagen - tabletka młodości

                                                     artykuł sponsorowany

Chyba każda kobieta marzy, by jak najdłużej pozostać młodą i piękną. ;) Niestety procesów starzenia nie da się w pełni zahamować, choć ... okazuje się, że można je nieco spowolnić. 
Najpierw jednak zastanówmy się, co jest głównym powodem powstawania zmarszczek na skórze? Jak zapewne wiecie głównym składnikiem budulcowym skóry są włókna kolagenowe i to od ich kondycji zależy wygląd naszej skóry. 
Niestety mniej więcej od 25 roku życia kolagen obecny w skórze ulega degradacji. Proces ten "nabiera rozpędu" po 40-stce i są źródła które podają, że wtedy to już utrata kolagenu wnosi około 1% rocznie. Sporo, prawda...? 
I to właśnie ubytek kolagenu odpowiada za te nieszczęsne zmarszczki, które co tu dużo mówić w pewnym wieku są nieuniknione. Mamy więc winowajcę, a to już pierwszy krok do sukcesu. :) Wszystko wydaje się takie proste - uzupełnimy kolagen i nasza skora znów stanie się jędrna i gładka. Każdy by tak chciał. Ale... nie jest to do końca takie proste..

Jak to właściwie jest z tym kolagenem? 
Pewnie większość z Was pamięta, że kolagen to białko, które składa się z małych cegiełek, czyli aminokwasów. Ale zapewne nie wszyscy wiedzą, że kolagen to białko na swój sposób wyjątkowe, bo po pierwsze ma bardzo nietypowy skład aminokwasowy (m.in. duże ilości glicyny, proliny, hydroksyprolinę, hydroksylizynę), a po drugie charakterystyczną strukturę.
Właściwie rozróżnić można 8 typów kolagenu, ale... najbardziej powszechny jest typ I, który występuje między innymi w skórze, tkance podskórnej, ścięgnach. 

Typ II kolagenu to natomiast główny składnik budulcowy chrząstki stawowej. 

Jak się więc nietrudno domyślić - preparaty z kolagenem podzielić można niejako na dwie grupy: preparaty na stawy, gdzie kolagen najczęściej występuje w towarzystwie innych składników oraz preparaty "anti-aging". 

Istnieje obecnie wiele metod dostarczania skórze brakującego kolagenu, począwszy od zastrzyków, poprzez kremy i płyny, a kończąc na tabletkach. Ten ostatni sposób wydaje się najbardziej interesujący, gdyż kolagen, jako naturalne białko, najłatwiej i najszybciej wchłania się właśnie z krwioobiegu.

Dziś chciałabym Wam przedstawić preparat "Pure Collagen" firmy Noble Medica, który na tle konkurencji wydaje się interesujący.


http://www.noblemedica.pl/glowna/8-pure-collagen.html


Główny składnik preparatu to kolagen z ryb morskich w dawce 200mg. To pochodzenie kolagenu jest niezmiernie ważne, co chciałabym tutaj podkreślić. Jeszcze kilka lat temu swoje tryumfy święcił kolagen wołowy - nie jest  to szczególnie zaskakujące, bo był to prosty i tani sposób jego pozyskiwania. Obecnie "na topie" jest jednak kolagen pozyskiwany z ryb. Dlaczego...? Powody są co najmniej dwa. Po pierwsze wykazuje on większą biodostępność niż kolagen wołowy, a po drugie mniejsze działanie alergizujące. 

Ale to nie wszystko - kolagen występuje w tym specyfiku w duecie. :) Właściwie jest to póki co jedyny kolagen w tabletkach, któremu towarzyszy elastyna  i to w takiej proporcji jak w skórze (94 % kolagenu i 6% elastyny). Kolagen odpowiada za jędrność skóry, natomiast elastyna to białko, które gwarantuje naszej skórze elastyczność i sprężystość. A więc sami przyznacie, że to bardzo zgrany duet. ;)

Skład preparatu uzupełniają witaminy: C i E. Witaminę C wszyscy kojarzymy pewnie z sezonem infekcyjnym, ale nie wiem czy wiecie, że odgrywa ona także istotną rolę w syntezie kolagenu. Poza tym jest silnym antyoksydantem, czyli "zmiataczem" wolnych rodników, podobnie jak witamina E. Wolne rodniki nie są bez winy, jeśli chodzi o starzenie organizmu i powstawanie zmarszczek, bo to właśnie one niszczą włókna kolagenowe i elastynowe w skórze właściwej. 
Warto dodać jeszcze, iż jest to lewoskrętna witamina C, a więc... wysoko przyswajalna. 

Kolejny składnik "Pure Collagen" to ekstrakt z pestek winogron, który także wykazuje działanie antyoksydacyjne, czyli dokłada swoje trzy grosze w walce z wolnymi rodnikami.

Producent deklaruje, że zaletą stosowania specyfiku jest nie tylko poprawa elastyczności i nawilżenia skóry, spłycenie drobnych zmarszczek, ale także rozjaśnienie przebarwień oraz przywrócenie cerze witalności i blasku. Wszystko to brzmi interesująco. :) A na dodatek taka kuracja kolagenowa na pewno będzie także skutecznym wsparciem dla stawów. Jeśli chodzi o stawy, to efekty powinny być odczuwane już przy pierwszym opakowaniu, natomiast na efekt "anti-aging" trzeba poczekać nieco dłużej. Z reguły pojawiają się one przy drugim opakowaniu. 

Jedno opakowanie zawiera 100 tabletek, a zalecana dzienna dawka na początku kuracji to 4 tabletki dziennie. Taką dawkę stosujemy do momentu uzyskania efektów, czyli uzupełnienia niedoboru kolagenu. Później można ją zmniejszyć do dawki podtrzymującej, czyli 1-2 tabletki dziennie, a efekty i tak powinny być coraz bardziej widoczne.

Więcej informacji na temat "Pure Collagen" znajdziecie na stronie producenta. Istnieje tam także możliwość zamówienia tego preparatu.

http://www.noblemedica.pl/glowna/8-pure-collagen.html

sobota, 29 listopada 2014

Ospa wietrzna

Pewnie zauważyliście, że wykazywałam ostatnio nieco mniejszą aktywność blogową, a to wszystko z powodu ospy. Starszy Synek zaraził się w szkole i niestety... nie były to lekkie dni dla nas obojga. Ospa na szczęście już za nami, a ja bogatsza o nowe doświadczenia postanowiłam napisać co nieco o ospie na łamach bloga. Na początek jak zawsze kilka słów tytułem wstępu.

Co to jest ospa wietrzna i jakie są jej przyczyny...?

Ospa to choroba zakaźna wywoływana przez wirusa ospy wietrznej i półpaśca (Varicella-zoster virus), objawiająca się charakterystyczną wysypką. Ospą bardzo łatwo się zarazić, ponieważ przenosi się ona drogą kropelkową oraz wraz z ruchem powietrza nawet na odległość kilkudziesięciu metrów. Co gorsza - osoba chora zaraża już kilka dni przed pojawieniem się charakterystycznej wysypki, a przestaje zarażać dopiero wtedy, gdy ostatnie pęcherzyki przyschną, co z reguły trwa około jednego tygodnia. 
Niestety okres wylęgania choroby, czyli czas od wtargnięcia wirusa do organizmu do wystąpienia pierwszych objawów jest długi - trwa bowiem około 10-21 dni. A więc po kontakcie z chorym - czeka nas 3 tygodnie nerwówki. ;) Sama się o tym przekonałam, bo dopiero 3 tygodnie po "wysypie" u starszego syna, pojawiły się pierwsze objawy choroby u młodszego dziecka. 

Jakie są objawy choroby...? 

Początkowe objawy choroby nie są jednoznaczne i przypominają zwykłe przeziębienie, czyli... gorączka, ból głowy oraz ogólne osłabienie. Tak też wyglądało to u mojego Synka. Z reguły w 2-giej dobie pojawia się charakterystyczna wysypka - plamki, grudki, które zamieniają się w pęcherzyki wypełnione płynem. U moich Szkrabów wysypka zaczęła się w okolicach szyi i dopiero jej kolejne rzuty przyniosły wykwity na niemal całeym ciele. Pojawieniu się wysypki towarzyszyło znaczne osłabienie organizmu. Ci, którzy mają dzieci pewnie wiedzą, że niezmiernie ciężko nawet przy przeziębieniu, zmusić je do pozostania w łóżku. Ospa jednak tego dokonała, co mówi samo przez się. ;)

Warto wiedzieć, iż ospowej wysypce towarzyszy bardzo nasilony świąd, a wiadomo - rozdrapane krosty grożą powikłaniami i powstawaniem trwałych blizn.

W jaki sposób można załagodzić przebieg choroby...?

Jeśli choroba ma łagodny przebieg, to po pierwsze należy dużo wypoczywać oraz w razie potrzeby stosować leki objawowe. Ponieważ troszkę się w tym temacie zmieniło od czasów, gdy my byliśmy dziećmi, postanowiłam zebrać najistotniejsze kwestie:

- Jeśli ospie towarzyszy wysoka gorączka, należy stosować leki obniżające temperaturę, ale UWAGA! W przypadku ospy nie stosujemy ibuprofenu, tylko paracetamol. Dlaczego...? Ibuprofen może bowiem powodować zwiększone ryzyko zapalenia tkanek miękkich wywołanych przez bakterie. Krótko mówiąc - stosowanie ibuprofenu pogarsza przebieg powikłań i sprzyja ich występowaniu. Różnie to jednak jest z tą gorączką - starszy syn gorączkował kilka dni, młodszy wcale, a więc jest to kwestia indywidualna. 

- Dawniej do smarowania ospowych wykwitów zalecano stosowanie pudrów płynnych, ale... takie postępowanie nie jest obecnie wskazane. Puder płynny zasycha bowiem i tworzy nieprzepuszczalną warstwę,a pod taką "kołderką" świetnie namnażają się bakterie. Pudry płynne, czyli wszystkie białe papki, odeszły więc do lamusa;)

Co więc może być więc alternatywą dla pudru płynnego..?

Według najnowszych zaleceń może to być oktenidyna. W aptekach zakupić można
opatrunek antybakteryjny "Octenilin" żel - który skutecznie łagodzi swędzenie, a także działając antybakteryjnie, przyspiesza gojenie i zapobiega powstawaniu blizn. Ja akurat nie kupowałam tego specyfiku, bo miałam w domu "Octenisept" w spray'u (zakupiony jeszcze do pielęgnacji pępka niemowlaka ;) ) i go wykorzystałam. Może nie jest tak wygodny jak żel, ale myślę, że tak samo skuteczny. :)



Moim odkryciem jest natomiast "PoxClin" - pianka chłodząca. Jest to preparat dedykowany dzieciom chorym na ospę wietrzną - takie są jego wskazania. Przyznam się Wam szczerze, że gdy stał na aptecznej półce, nie do końca wzbudzał moje zaufanie, bo ja do takich nowości i hitów raczej zawsze podchodzę z dystansem. Jak syn załapał ospę - postanowiłam jednak spróbować to cudo i naprawdę byłam bardzo zadowolona z efektu. Wiadomo - przy ospie chyba największą udręką jest swędzenie pojawiających się pęcherzy. Pianka "PoxClin" daje natychmiastowy efekt chłodzący i kojący, przez co szybko łagodzi świąd i zmniejsza odruch drapania. Mój Szkrab sam domagał się "piankowania". :) Jedyną wadą jest dość rzadka konsystencja preparatu, przez co sama aplikacja nie jest do końca wygodna. Skład wygląda interesująco, bo preparat zawiera m.in. żel z aloesu, wyciąg z ziela lawendy oraz kwiatów rumianku. 
Właściwie wspomniana pianka i "Octenisept" na większe bąble sprawiły, że po tygodniu ospa prawie poszła w zapomnienie.

Warto pamiętać także o fiolecie gencjanowym, tylko, że z nim jest z kolei trochę zabawy, bo plami wszystko wokół. Jednak "wodny roztwór fioletu gencjanowego" może być stosowany także na błony śluzowe - co jest warte podkreślenia, bo ... ospowe wykwity zdarzają się w różnych miejscach.

Jeśli świąd towarzyszący wysypce jest wyjątkowo uporczywy, można sięgnąć po leki przeciwhistaminowe, na przykład "Fenistil" krople. Powinny troszkę złagodzić dolegliwości. 

A jak to jest z kąpielą...?

Nie zaleca się długiego przesiadywania w wannie, bo zwiększa to możliwość nadkażenia pęcherzy. Natomiast dość dobry efekt daje krótka kąpiel w roztworze nadmanganianiu potasu. Nadmanganian potasu w postaci proszku zakupić można w aptece za kilka złotych, ale pamiętajcie, aby nie wsypywać od wanny całego opakowania, tylko kilka kryształków, które sprawią, że woda stanie się lekko różowa. 

Jeśli przebieg choroby jest wyjątkowo ciężki, mamy w odwodzie jeszcze lek przeciwwirusowy - "Heviran" - ale pamiętajcie, że o jego zastosowaniu zawsze powinien zdecydować lekarz. U dorosłych z ospą "Heviran" jest niemal w standardzie, bo w późniejszym wieku choroba z reguły ma gorszy przebieg, a powikłania są niezwykle groźne. U dzieci - w większości przypadków nie jest on potrzebny. 

To chyba wszystkie najistotniejsze kwestie na które trzeba zwracać uwagę. Pamiętajcie, że przeciwko ospie można się zaszczepić. Szczepionka nie daje 100% ochrony przed zachorowaniem, ale z pewnością złagodzi jej ew. przebieg.


Warto również przeczytać:

niedziela, 23 listopada 2014

Na odporność dziecka... Rutinoscrobin junior..?

Kiedyś chyba już wspominałam na łamach bloga, że rzadko oglądam telewizję, bo po prostu nie mam na to czasu. Całkowicie pochłania mnie praca i rodzina, a w niektóre wieczory blog, który jest moim hobby. :) Przed chwilą jednak zobaczyłam w TV reklamę żelków "Rutinoscorbin junior" i postanowiłam, że nie pozostanę wobec niej obojętna. Dlaczego...? 

Ponieważ to nic innego jak wykorzystywanie nazwy znanego większości z nas preparatu "Rutinoscorbin". Taki proceder zupełnie mi się nie podoba, a nawet wyjątkowo mnie denerwuje, gdyż to nabijanie ludzi w butelkę. "Rutinoscorbin" w tabletkach ma ugruntowaną już od wielu lat pozycję na gruncie specyfików aptecznych - co roku zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym każda apteka sprzedaje go "na pęczki", nawet rekomendacja farmaceuty nie jest specjalnie potrzebna. Ja fanką "Rutinoscorbinu" nie jestem, innych specyfików z rutyną również, ponieważ...  rutyna sama w sobie bardzo  kiepsko się wchłania. A w składzie preparatu mamy tylko rutynę oraz syntetyczną witaminę C, a więc właściwie nic specjalnego. 

Niedawno producent (Glaxo - potentat farmaceutyczny) wprowadził na rynek nowy preparat  "Rutinoscorbin junior" żelki. Oczywiście zaraz ruszyła również kampania reklamowa w TV. :) Większość rodziców sugerując się nazwą spodziewała się, że w składzie mamy zarówno rutynę, jak i witaminę C, a także zakłada, że w sezonie jesienno-zimowym będzie to ciekawa alternatywa dla dzieciaków na wzmocnienie odporności. No tak... nazwa może i to sugeruje, ale co tak naprawdę znajduje się w składzie...?

sobota, 15 listopada 2014

Pulmex baby - czym można go zastąpić...?

Bardzo często do apteki przychodzą mamy z zapytaniem o maść "Pulmex baby". Właściwie to się nie dziwię - sama wielokrotnie stosowałam ją u dzieciaków i z reguły byłam zadowolona z efektów. Niestety maść ta nie jest już dostępna w Polsce i bynajmniej nie jest to kwestia kiepskiego zaopatrzenia apteki (jak czasami zdarza mi się słyszeć). Na szczęście jednak nie ma rzeczy (ani ludzi) ;) niezastąpionych. :)
Okazuje się, że jest wiele innych specyfików, które z powodzeniem można zastosować zamiast znanego większości mamom "Pulmexu baby":)

Pewnie część z Was pomyślała tutaj o równie popularnej maści rozgrzewającej Vicks "VapoRub", która obecnie dostępna jest w aptekach w słoiczkach o pojemności 50 ml i (dla fanów formy "maxi") 100 ml. I słusznie. 
Jest to maść, która z powodzeniem może być stosowana przy stanach zapalnych błony śluzowej nosa i gardła, a więc... na katar i kaszel jak znalazł. 

Ale UWAGA! Poza olejkiem eukaliptusowym i terpentynowym, mamy w składzie... mentol i kamforę. Co to takiego kamfora...? Ano nic innego jak stała frakcja olejku z drewna cynamonowca kamforowego (drzewa kamforowego). Brzmi egzotycznie, bo roślina ta występuje jedynie w Chinach, Tajwanie, Japonii, bądź Wietnamie. W temperaturze pokojowej kamfora sublimuje, czyli przechodzi w stan pary, stąd powiedzenie "znika jak kamfora". Ale czemu tyle szumu wokół kamfory...? W większych ilościach może ona działać toksycznie i powodować między innymi drgawki, nadpobudliwość nerwową, czy dezorientację. Na toksyczne działanie kamfory narażone są przede wszystkim dzieci. Maść Vicks "VapoRub" jest więc zalecana dla dzieci dopiero od 5 roku życia i o tym pamiętajcie! Mimo, że to postać maści i stosowanie zewnętrzne, to jednak warto wiedzieć, że kamfora łatwo wchłania się przez skórę i błony śluzowe. 

Co więc może być alternatywą dla "Pulmexu" dla młodszych dzieciaków?