piątek, 22 stycznia 2021

"Liporedium"- czy pomoże na odchudzanie?

Za oknem resztki śniegu i chyba jeszcze mało kto myśli o tym, że niebawem przyjdzie wiosna. Nie wiem jak Wy, ale ja już na nią czekam. :) Wiosna to moja ulubiona pora roku. To także czas kiedy bardziej zaczynamy o siebie dbać i wiele osób podejmuje próby zrzucenia kilku zbędnych kilogramów. Już teraz w telewizji czesto pojawia się reklama "Liporedium" jako cudownego środka na zrzucenie zbędnych kilogramów... Któż z nas by nie chciał bez wysiłku pozbyć się kilku nadmiarowych centymetrów... W reklamie oczywiście wszystko super i kilogramy i centymetry same znikają, a jak to jest w praktyce, czyli...

"Liporedium" - okiem farmaceutki

Popatrzmy na skład:

Na pierwszym miejscu mamy wyciąg z nasion koli błyszczącej (Cola nitada)- 100mg, standaryzowany na zawartość kofeiny, ale uwaga samej kofeiny jest całe 10mg. Dlaczego w preparacie na odchudzanie znalazła się w ogóle kofeina..? Kofeina zaliczana jest do tak zwanych termogeników, czyli substancji naturalnych, które powodują zwiększone uwalnianie ciepła z organizmu, a co za tym idzie przyspieszenie metabolizmu i spalania tkanki tłuszczowej. Aby odczuć taki efekt termogeniczny potrzeba około 300mg kofeiny, a tutaj mamy mizerne 10mg. Nie ma co więc liczyć na efekty. 
A tak dla porównania...
Kawa parzona, która zdecydowanie najczęściej pojawia się na naszych stołach ma w 250ml około 70-140mg kofeiny. Espresso, które hektolitrami piją Włosi ma około 63 mg kofeiny (przy średniej porcji 30-50ml), ale podwójne espresso to już podwójna dawka. ;).Zdecydowanie najsłabiej wypada tutaj kawa rozpuszczalna - zawartość kofeiny około 30-60mg. Sami więc widzicie, że "Liporedium" wypada  jeszcze gorzej.

Jest jeszcze jedna ciekawostka, ponieważ oczywiście kofeina w prepartach na odchudzanie to nie  żadna nowość. Mielismy już na tapecie choćby zieloną kawę, ;) natomiast na pewno Aflofarm celowo zastosował w swoim suplemencie takie źródło kofeiny jak nasiona koli błyszczącej. Brzmi to dość tajemniczo i pewnie o to chodziło - żeby wzbudzić zaciekawienie. Taka nuta egzotyki zawsze jest mile widziana, niby nic nowego, a jednak. :)

Co jeszcze mamy w składzie..? Wyciag z owoców pieprzu kajeńskiego - 30mg. Cóż to takiego..? Pieprz kajeński (Pieprz cayenne) to bardzo ostra przyprawa otrzymywana z niezwykle ostrej odmiany papryki (odmiany cayenne). Miłośnicy ostrego smaku (hmm.. np. mój mąż) na pewno doskonale wiedzą o czym mówię. ;) Ostry smak pieprzu kajeńskiego bierze się z kapsaicyny w nim zawartej, która podrażnia kubki smakowe i podniebienie dając uczucie pieczenia, czasami nawet bólu. Podobno regularne przyjmowanie kapsaicyny z pokarmem powoduje wzrost termogenezy, zwiększa spalanie tłuszczu... ale efekt ten wymaga jeszcze dodatkowych badań, dlatego, że ciagle brak twardych dowodów w badaniach na ludziach. Natomiast... w tym preparacie nie mamy standaryzacji wyciągu z pieprzu kajeńskiego, czyli tak naprawde nie wiemy nawet, czy w preparacie kapsaicyna się znajduje. Idziemy jednak dalej.

Kolejny składnik suplementu "Liporedium" to wyciąg z liści ostrokrzewu paragwajskiego 25mg - w tym kofeina w szałowej dawce 1 mg. Tutaj również producent postawil na nutę egzotyki. :) Ostrokrzew paragwajski to bowiem roślina, która w stanie dzikim występuje w Ameryce Południowej, a popularna nazwa naparu z liści ostrokrzewu to Yerba mate. Sama osobiście kiedyś próbowałam pić Yerbę, ale niestety jakoś nie potrafiłam zastąpić nią aromatycznej kawusi. ;) No tak... ale co to ma wspólnego z odchudzaniem? Znowu chodzi o "nieszczęsną" kofeinę, tylko dawka 1 mg to szczerze mówiąc dawka symboliczna i na pewno efektu znikania nadmiarowych centrymetrów nie da. Samych zresztą badań na ludziach na temat ostrokrzewu paragwajskiego jest niewiele, wiekszośc na nielicznych grupach, a i zastosowane dawki są zdecydowanie większe.

Ostatnia pozycja na liście składu to wyciąg ze skórek owoców Carcinia cambogia 15 mg (w tym kwas hydroksycytrynowy 9mg ). Co to takiego..? Garcinia cambogia (inaczej tamaryndowiec malabarski) to roślina, która występuje w Azji. Za jej właściwości odchudzające odpowiada kwas HCA. Niestety jednak podobnie jak wcześnej - brak tutaj twardych dowodów na skuteczność, a już na pewno nie w takiej dawce. 9mg - aż kusi mnie napisać że to "tyle co kot napłakał", ponieważ w badaniach do których udało mi się dokopać były to dawki rzędu 1000 mg HCA.

Cóż, wygląda więc na to, że sen prysł... Jak to zwykle bywa to tylko w reklamie jest tak pięknie. Jeśli więc planujecie zrzucić kilka nagromadzonych w okresach "lockdownów" kilogramów, pamiętajcie, że podstawa to aktywność fizyczna i dieta, :) wtedy waga sama idzie w dół, o czym sama się niedawno przekonałam. :)



piątek, 15 stycznia 2021

Co na mokry kaszel..? Nowości w gamie leków mukolitycznych

A zatem nadeszła zapowiadana przez meteorologów "bestia ze Wschodu". Za oknami mroźno i śnieżno. Dzieciaki w końcu mają okazję poszaleć na śniegu. Prawdziwa zima! Ten sezon zimowy w aptekach jest jednak zupełnie inny niż pozostałe... Z racji na izolację, zamknięcie szkół, noszenie maseczek nie ma tylu chorych co zwykle o tej porze roku. I dobrze, :) zawsze to lepiej nie chorować. Natomiast oczywiście zdarzają się pacjenci z przeziębieniem, kaszlem, katarem. Dziś więc slów kilka na temat mokrego kaszlu.

Co to jest mokry kaszel..? Jak go rozpoznać..?

Mokry kaszel to kaszel, któremu towarzyszy odkrztuszanie wydzieliny. Ma on za zadanie oczywiścić nasze drogi oddechowe, bo wiadomo... zalegająca flegma może być dobrą pożywką dla bakterii, a to już pierwszy krok do poważniejszych infekcji. A więc zasada nadrzędna - mokrego kaszlu nie powinnismy hamować. Możemy stosować jedynie środki wspomagające odkrztuszanie. Ale zanim do nich przejdę, to jeszcze jedna kwestia. 

Jeśli męczy Was mokry kaszel, pamiętajcie o przyjmowaniu odpowiedniej ilości płynów w ciągu dnia. Ma to ogromne znaczenie dla oczyszczania dróg oddechowych, a tymczasem często jest dokładnie na odwrót - pijemy zdecydowanie za mało. 

A jakie specyfiki na mokry kaszel znajdziecie w aptece? 

Pewnie jakbym Was zapytała o znane Wam preparaty z apteki stosowane przy mokrym kaszlu, to wiekszość wymieni "Flegaminę", lub "Mucosolvan". To chyba takie sztandarowe przykłady. Nie będę się tutaj powtarzać, a zainteresowanych odsyłam do wziąż aktualnego posta z archiwum bloga:

Flegamina kontra Mucosolvan

Pisałam również o alternatywie roslinnej, jaką są specyfiki oparte na bluszczu pospolitym:

Bluszcz pospolity alternatywą dla "Mucosolvanu"

Sporo tam cennych informacji. Czytajcie. :) A co jeszcze znajdziecie w aptece?

1) Warto wspomnieć tutaj o preparatach na bazie acetylocysteiny. Acetylocysteina ze względu na swoją budowę ma zdolność rozbijania glikoprotein śluzu na mniejsze cząsteczki, zmniejsza jego lepkość i upłynnia. W ten sposób ułatwia oczyszczanie dróg oddechowych z zalegającej wydzieliny. I super:) bo przecież o to nam chodzi. W aptece znajdziecie całą masę specyfików zawierających w składzie acetylocysteinę - w różnych postaciach (syropach, tabletkach do połykania, czy tabletkach musujących) i wiekszość jest Wam pewnie znana. Warto zwrócić uwagę na dawki. 

Acetylocysteinę w dawce 600mg (preparaty "ACC optima", "Fluimucil forte", "ACC optima active", "Nacecis") - stosujemy 1 raz dziennie najlepiej rano.

Acetylocysteinę w mniejszych dawkach (200mg) można stosować 3 razy dziennie (preparaty "ACC -tabletki musujące", "Fluimucil muko").

Ale uwaga wrzodowcy i astmatycy! Preparatów na bazie acetylocysteiny nie powinno się stosować u osób z czynną chorobą wrzodową żołądka i dwunastniny, a także u osób z astmą - może wywołać skurcz oskrzeli.

2) Podobnie do acetylocysteiny działa inny związek z grupy mukolityków - karbocysteina. Karbocysteina poza upłynnianiem śluzu wykazuje także działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne, zmniejsza przyleganie bakterii w nabłonku oddechowym i działa synergistycznie z niektórymi antybiotykami. 

Od jakiegoś czasu bez recepty możecie kupić "Flegamax"- roztwór doustny. Jesienią zmieniono też kategorię dostępności z leku wydawanego na receptę na lek OTC (bez recepty) dla syropu "Mukolina". Warto o tym pamiętać. I znowu uwaga! Preparatów z karbocysteiną nie należy stosować przy czynnej chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy. I pamiętajcie - dużo pić, pić i jeszcze raz pić, bo tylko wtedy osiągniemy pełne działanie leku.

Ciągle na receptę wydawane są natomiast tabletki i syrop  "Pecto Drill", co pewnie z czasem też ulegnie zmianie. 

3) I jeszcze kilka słów o kolejnej nowości bez recepty. Już gdzieś mignęła mi reklama w TV. Chodzi o lek "Erdomed muko 225mg"- proszek do sporządzania zawiesiny doustnej. W składzie mamy erdosteinę - która jest prolekiem i ulega przemianie do formy kwaśnej w środowisku zasadowym, dzieki czemu ograniczone jest niekorzystne działanie na błonę śluzową żołądka, a więc wrzodowcy nie muszą się martwić. :) Erdosteina upłynnia wydzielinę, przyspiesza oczyszczanie dróg oddechowych (poprawia transport śluzowo-rzęskowy) oraz skraca czas trwania mokrego kaszlu. Dodatkowo w badaniach wykazano także, że erdosteina chroni przed rozwojem infekcji bakteryjnej, zwiększa stężenie równocześnie stosowanych antybiotyków w wydzielinie, a więc poprawia ich skuteczność.

Dodam jeszcze, że często zapisywany "Erdomed" w tabletkach w dawce 300mg ciągle jest na receptę.

Tyle o nowościach, :) a teraz mała ciekawostka i powrót do starych czasów, u mnie to są czasy dzieciństwa. Nie wiem, czy wiecie, ale ciagle w aptece dostępny jest jeszcze syrop "Guajazyl". Pamiętacie go jeszcze..? Ja pamiętam doskonale, ale obecnie sama jakoś rzadko rekomenduję go swoim pacjentom. Zdecydowanie to specyfik, który poszedl w zapomnienie. Ja  pamiętam jednak z dzieciństwa jego smak - dośc intensywny. Zawarta w nim gwajafenezyna jest bowiem pochodną kreozotu (jeden ze składników smoły drzewnej).

Sama gwajafenezyna nie odeszła jednak całkiem do lamusa, bo poza syropem, znajdziecie ją także w niektórych saszetkach na przeziębienie. Dlaczego o tym wspominam..? Ponieważ uważam za niezmiernie ważne odpowiedni dobór preparatu na przeziębienie do objawów, Tak naprawdę to bardzo istotne, czy siegniecie po "Gripex", "Vicks" czy zwykłą aspirynę. Każdy preparat ma inny skład i działa na inne objawy. 

Jeśli więc macie mokry kaszel, zalega Wam wydzielina, macie problem z jej odkrztuszeniem, a chcecie zastosować jakiś kompleksowy specyfik z kategorii "na przeziębienie", to:

NIEWSKAZANE są preparaty z dekstrometorfanem (który hamuje odruch kaszlu) tj. "Gripex" tabletki, "Gripex MAX" tabletki, "Gripex HOT zatoki", 

WSKAZANE są preparaty choćby z gwajafenezyną tj. "Vicks Antigrip complex", "Theraflu Total Grip"- saszetki, "Theraflu Total Grip" - kapsułki.

Ale to taka dygresja. Trzymajcie się ciepło w czasie tych zimnych dni oraz nocy, a przede wszystkim zdrowo.


Warto również przeczytać:



sobota, 9 stycznia 2021

Szczepionka na COVID-19 - co warto wiedzieć? Gdzie zapisać się na szczepienie?

Moi Drodzy postanowiłam, że pozostaniemy jeszcze w temacie koronawirusa, ale tym razem słów kilka o szczepieniach na COVID-19. Dużo się o tym mówi, ale mam wrażenie, że nie wszyscy są dobrze poinformowani, sądząc po zapytaniach, jakie dostaję w aptece. Jak zapewne wiecie 21 grudnia 2020 roku Komisja Europejska dopuściła na rynek UE szczepionkę przeciw koronawirusowi, która została opracowana przez Pfizer i firmę BionTech - pod nazwą "Comirnaty".

Program szczepień w Polsce będzie realizowany w kilku etapach. 

Obecnie w naszym kraju trwają szczepienia grupy 0 - czyli osób, które najbardziej narażone sa na zakażenie. Są to przede wszystkim: pracownicy sektora ochrony zdrowia, pracownicy domów pomocy społecznej i miejskich ośrodków pomocy społecznej, personel pomocniczy i administraycjny w placówkach medycznych, a także niedawno uwzględnieni zostali rodzice wcześniaków. Do grupy zero włączono również farmaceutów. :)

Proces rejestracji do kolejnego etapu: 1- rozpocznie się 15 stycznia 2021 roku

Etap 1 to szczepienia dla pensjonariuszy domów pomocy społecznej oraz zakładów opiekuńczo-leczniczych, pielegnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc pobytu stacjonarnego, osób powyżej 60 roku życia (ale w kolejności od najstarszych), służb mundurowych (w tym Wojsko Polskie) oraz nauczycieli. 

Zapisać się na szczepienia można na kilka sposobów:

- przez specjalną infolinię Narodowego Programu Szczepień (tel. 989 lub 22 62 62 989)

- przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP)

- w POZ (u swojego lekarza rodzinnego)

Co należy wiedzieć o szczepieniu na koronawirus firmy Pfizer?

Szczepionka podawana jest domięsniowo - jak pewnie mieliście okazję zaobserwować w TV, z reguły w mięsień naramienny. Ot jak wiekszośc szczepień.

Wymagane jest podanie dwóch dawek szczepionki (0,3 ml każda) w odstępie czasowym minimum 21 dni. Pełna ochrona uzyskiwana jest po upływie 7 dni od podania drugiej dawki.

No dobrze, to takie podstawy, które pewnie nieraz usłyszycie w każdej stacji telewizyjnej. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że szczepionka została wprowadzona do obrotu bardzo szybko, co pewnie u niektórych wywołuje obiekcje i strach. A zatem o tak naprawdę wiemy o szczepionce koncernu Pfizer?

Comirnaty to szczepionka zapobiegająca COVID-19 u osób powyżej 16 roku życia. Jest to szczepionka mRNA, nie zawiera ona samego wirusa i nie może wywołać choroby COVID-19. 

Badanie kliniczne szczepionki Pfizera było wykonywane na grupie około 44 000 osób. Było to badanie wieloośrodkowe, wielonarodowe, randomizowane z grupą kontrolną otrzymującą placebo, prowadzone metoda podwójnie ślepej próby wobec obserwatora. Podwójnie ślepa próba polega na tym, że pacjenci uczestniczacy w badaniu są podzieleni na dwie grupy - jedna otrzymuje testowany preparat, a druga placebo i ani pacjent ani personel medyczny zajmujący się pacjentem nie wie, kto do jakiej grupy należy. 

Główne badanie kliniczne wykazało, że szczepionka Comirnaty wykazuje 95% skuteczności, natomiast wiekszość działań niepożądanych ma łagodne lub umiarkowane nasilenie. 

Dziąłania niepożądane zaobserwowane w badaniu:

BARDZO CZĘSTO (u więcej niż 1 na 10 osób)

  • ból oraz obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, 
  • ból głowy, ból mięśni  i stawów, 
  • dreszcze, gorączka

CZĘSTO (u maksymalnie 1 osoby na 10):

  • zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia, nudności

Mnie jako "pocovidovego ozdrowieńca" od razu zainteresował fakt, czy w przeprowadzonych badaniach uczestniczyły osoby, które wcześniej chorowały na Covid, bo sama jestem w tej grupie. Okazało sie, że tak. Nie zgłoszono żadnych dodatkowych działań niepożądanych u 545 osób, które wcześniej chorowały na COVID i  które otrzymały Comirnaty w badaniu. Na podstawie badań nie udało się jednak przeanalizować jak skutecznie dziąła szczepionka u osób, które chorowały na COVID-19. Stało się tak dlatego, że jak wiadomo w szczepieniu chodzi o to, aby organizm wytworzył przeciwciała. Natomiast we krwi ozdrowieńców te przeciwciała się przez jakiś czas znajdują, ponieważ zostały wytworzone w sposób naturalny. Ja sama ostatnio badałam sobie poziom przeciwciał IgG specyficznych dla antygenów powierzchniowych wirusa SARS-CoV-2 metoda ilościową i mimo, że chorowałam już ponad dwa miesiące temu ciągle we krwi utrzymuje się dość wysokie miano tych przeciwciał. 

Na koniec jeszcze kilka ciekawostek dotyczących samej szczepionki. 

Szczepionka Pfizer występuje w fiolkach wielodawkowych. Po rozcieńczeniu jedna fiolka zawiera 5 dawek szczepionki po 0,3 ml. Ciekawe są same warunki jej przechowywania. Nieotwarta fiolka ze szczepionką może być przechowywana przez okres 6 miesięcy w temperaturze -90°C do -60°C.

Po wyjęciu z zamrażarki nieotwartą szczepionkę można przechowywać przed użyciem przez okres do 5 dni w temperaturze od 2 do 8°C i przez maksymalnie 2 godziny w temperaturze do 30°C. Po rozmrożeniu nie wolno jej ponownie zamrażać. To sa niezmiernie ważne informacje choć oczywiście głównie dla personelu medycznego :) i na szczęście nikt nie musi sobie nimi zaprzątać głowy. 

Tyle najważniejszych informacji dotyczących szczepionki Pfizer. 

6 stycznia Europejska Agencja Leków zatwierdziła szczepionkę przeciwko COVID-19 wyprodukowaną przez amerykańską firmę Moderna. Na tej podstawie Komisja Europejska zadecyduje o dopuszczeniu szczepionki do obrotu. Szczepionka firmy Moderna jest zdecydowanie łatwiejsza w kwestiach transportowych i przechowywaniu niż szczepionka z firmy Pfizer.

Badania kliniczne wykazały skutecznośc szczepionki na poziomie 94,1% - a więc podobnie do konkurencji. Szczepionka Moderna przeznaczona jest dla osób powyżej 18 roku życia. Myślę, że porównanie obu szczepionek to będzie ciekawy temat na osobnego posta.

Warto również przeczytać:

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Jak wzmocnić odporność?




niedziela, 3 stycznia 2021

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Moi Drodzy, po długiej przerwie postanowiłam powrócić do pisania bloga. Nie będę się tłumaczyć, co było powodem przerwy.. ot.. życie ;) natomiast moje postanowienie noworoczne na 2021 to właśnie reaktywacja bloga. Mimo, że "kartki bloga pokrył kurz", to do tej pory dostaję od Was mnóstwo maili i zapytań, a także miłych i ciepłych słów. Dziękuję Wam za to z całego serca, choć niestety nie zawsze mam czas, żeby odpisać... Ale postaram się poprawić. ;)

Z Nowym Rokiem, życzę nam wszystkim, aby był to rok powrotu do normalności, aby pandemia koronawirusa odeszła w niepamięć i abyśmy znowu mogli cieszyć się pełnią życia. Aby było tak jak kiedyś, a więc Kochani...  Happy New Year!

Przy okazji mam prośbę - zamieszczajcie pod tym postem tematy, które są dla Was ważne, które chcielibyście, aby zostały przeze mnie poruszone na blogu. Postaram się do tych sugestii dostosować. A tymczasem... słów kilka na chyba najbardziej gorący temat ostatnich czasów, czyli COVID-19. Sama miałam okazję jakiś czas temu się z nim zmierzyć - na szczęście przeciwnik okazał się być do pokonania... Wiem.. jestem w grupie, której koronawirus nie wyrządził znacznych szkód... ale wiadomo - każdy przypadek COVID-19 ma indywidualny przebieg i nie do końca mamy wpływ na to, czy przebieg choroby będzie lżejszy, czy skończymy na szpitalnym łożku pod tlenem, czy respiratorem. Loteria. Statystyki sa jednak takie, ze u wiekszości osób rozwijają się objawy o słabym lub umiarkowanym nasileniu, czyli leczymy się w warunkach domowej izolacji. Tak było ze mną.

Jakie są typowe objawy infekcji COVID-19..?

Zdecydowanie najczęstsze objawy to trio: gorączka, suchy kaszel i zmęczenie. Czasami dołączają inne symptomy takie jak: ból mięśni, ból gardla, biegunka, zapalenie spojówek, ból głowy, utrata smaku lub węchu, wysypka skórna. A jak było u mnie..? Zaczęło się od bardzo silnego bólu głowy, który nie dawał zasnąć wieczorem i wybudzał nocą, a potem... właściwie typowe objawy grypy - ogromne osłabienie organizmu, bóle stawów i mięśni i gorączka. Zdecydowanie dominujacym objawem było osłabienie - po pokonaniu trzech schodów czy przejściu do toalety czułam się jakbym zdobyła co najmniej Mount Everest. Dziwne uczucie: kilka kroków i zadyszka. Właściwie przez cały czas choroby miałam też lekki katar, któy rzadko podawany jest jako objawy koronawirusa. Nie było zupełnie kaszlu, ani suchego, ani mokrego. Trzy dni cięzkie, a potem małymi krokami szło do przodu :) po tygodniu czułam się już całkiem dobrze. Węch i smak został zachowany. Tak było u mnie, ale znam masę znajomych o diametralnie innym przebiegu infekcji, więc pamiętajcie - nie ma reguły. 

Jak w domowych warunkach przetrwac koronawirus..?

Na pewno trzeba "wrzucić na luz" i postawić na odpoczynek. Łóżko i ciepły koc to powinni być nasi sprzymierzeńcy w walce z COVIDem-19. A co poza tym i co sprawdziło się u mnie z aptecznych medykamentów..?

Na gorączkę i ból mięśni, który solidnie dawał się we znaki i był tak silny, że nie mogłam unieść nawet urodzinowego bukietu róż od męża, u mnie najlepiej sprawdził się klasyk, czyli aspiryna.. W aptece znajdziecie ją pod różnymi nazwami, jak "Polopiryna S", "Polopiryna C","Aspirin". 

Ale UWAGA! Nie dla każdego ten klasyk jest wskazany. Pamiętajcie, że aspiryny nie należy stosować w przypadku czynnej choroby wrzodowej żołądka czy dwusnastnicy, zaburzeń czynności wątroby i nerek, skazy krwotocznej, czy nadwrażliwości na salicylany. 

Dodatkowo ja posiłkowałam się również witaminą C. Wiem, wiem... różnie się mówi o jej skuteczności... Ja podczas infekcji brałam 2g witaminy C dziennie, a co tam.. jak szaleć, to szaleć. ;)

Tak jak przy każdej chorobie, zmagając się z koronawirusem pamiętać należy o odpowiednim nawodnieniu organizmu. U mnie sprawdziła się herbatka ze startym korzeniem imbiru, do której dodawałam kilka plastrów cytryny i pomarańczy, odrobinę miodu i cynamonu. :) Taki rozgrzewający napój popijałam hektolitrami, bo prześladowały mnie dreszcze. Dla leniuchów w aptekach dostępne sa gotowe herbatki rozgrzewając - często na bazie imbiru. Wystarczy zaparzyć i już.

W moim przypadku jak już wspominałam nie występował kaszel, ale jeśli pojawi się suchy kaszel to poza łagodzącymi syropami z aptecznej półki, warto pamiętać o inhalacjach za pomocą nebulizatora - jeśli tylko takie urządzenie macie w domu. Poza inhlaacjami z soli fizjologicznej NaCl, zastosować możecie inne specyfiki do inhalacji dostepne w aptece bez recepty, które świetnie nawilżą śluzówkę układu oddechowego, jak  np. "Nebu-Dose hialuronic".

I jeszcze prośba - bądźcie zawsze odpowiedzialni i w razie podejrzenia koronawirusa, zawsze stosujcie zasady izolacji. Nie narażajcie innych, zwłaszcza starszych osób, obciążonych chorobami przewlekłymi. Nie zawsze bowiem przebieg koronawirusa jest na tyle lekki, że pokonamy go w domowych pieleszach.

Chyba tyle na początek, żeby nie przynudzać. Trzymajcie się zdrowo! I czekam na propozycje tematyczne inne niż COVID-19, bo w ubiegłym roku chyba już wystarczająco o nim pisano bądź mówiono w każdym z mediów. ;) 


niedziela, 14 stycznia 2018

Sinumedin - ulga już po 5 minutach..?

Moi Drodzy pogoda za oknami nie napawa optymizmem. Mało słońca, częsty smog, zimny wiatr... Nic tylko siedzieć w domowym zaciszu z filiżanką dobrej, aromatycznej kawy i zagłębić się w jakąś ciekawą książkę. ;) Niestety... codzienna rzeczywistość jest nieco inna. Wszyscy jesteśmy zabiegani, żyjemy w szybkim tempie i nie zawsze mamy czas, aby zadbać o siebie i swoje zdrowie. Ciągle więc sporo osób szuka pomocy w aptece na męczące dolegliwości związane z przeziębieniem... katar, kaszel, zatoki. No właśnie. Dzisiejszy artykuł będzie dotyczył właśnie problemów z zatokami. Jakiś czas temu w TV pojawiła się bowiem reklama nowego, kolejnego zresztą, specyfiku Aflofarmu. Chodzi o preparat "Sinumedin"- wg reklamy pierwszy lek na zapalenie zatok w sprayu. Brzmi fantastycznie, prawda..?  Informacje z reklamy są obiecujące: "5 minut wystarczy, aby rozwiązać problem zatok", "ulga po 5 minutach"... Czy aby na pewno? Popatrzmy na specyfikę preparatu, a więc...

"Sinumedin" okiem farmaceutki

Lek "Sinumedin" zawiera w składzie dwie substancje czynne. Pierwsza z nich to chlorowodorek fenylefryny. Powoduje on skurcz naczyń krwionośnych przez bezpośrednie pobudzenie receptorów alfa-adrenergicznych. W efekcie zmniejsza się obrzęk i przekrwienie błony śluzowej nosa. Efekt udrożnienia nosa odczuwany jest dość szybko po podaniu, stąd pewnie w reklamie mowa o uldze odczuwalnej w 5 minut. No dobrze... Tylko takie tymczasowe udrożnienie nosa zapewne nie wyleczy zapalenia zatok... chyba, że w reklamie. ;) 

Według europejskich wytycznych na temat zapalenia zatok przynosowych EPOS 2012 w przypadku leków obkurczających śluzówkę nosa - nie mamy odpowiednich danych i dowodów na skuteczność takiego leczenia. Właściwie z preparatów donosowych większą wartość ma płukanie nosa roztworem soli fizjologicznej. 

No dobrze... Ale nasz "Sinumedin" ma jeszcze drugi składnik. Może on zdziała cuda..? Jest to maleinian mepiraminy. To nic innego jak lek przeciwalergiczny. :) O donosowym stosowaniu leków antyhistaminowych w zapaleniu zatok też niewiele znajdziemy w rekomendacjach. No więc krótko mówiąc... szału nie ma. Lek zawiera tylko wymienione powyżej dwie substancje czynne, ale reklama mówi coś więcej - lek działa także przeciwbakteryjnie... Co takiego odpowiada za taki efekt..? Właściwie mamy wymieniony w substancjach pomocniczych chlorek cetalkoniowy. Owszem.. wykazuje on działanie przeciwbakteryjne, ale tutaj producent nawet nie podaje jego stężenia.

Czy więc 5 minut wystarczy, żeby rozwiązać problem zapalenia zatok..? Niestety, nie jest to takie proste.. Owszem.. może po 5 minutach poczujemy subiektywną ulgę związaną z odblokowaniem nosa, ale zatok to nie wyleczy. 

Jest jeszcze kilka kwestii związanych ze stosowaniem tego specyfiku, o czym chyba nie mówią w reklamie. Są pewne grupy pacjentów, którzy nie powinni stosować tego leku. Na pewno nie jest to preparat dla pacjentów kardiologicznych (uwaga zarówno przy nadciśnieniu, jak i niewydolności krążenia), pacjentów z nadczynnością tarczycy, przerostem gruczołu krokowego, czy jaskrą z wąskim kątem przesączania, a także osób przyjmujących niektóre leki przeciwdepresyjne. I uwaga! 

Nie należy stosować leku częściej niż 5 razy na dobę, ani dłużej niż 3 dni. 

I jeszcze ciekawostka... Okazuje się, że preparat nie jest wcale taką nowością od Aflofarmu. Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, ale kiedyś mieliśmy także dość szeroko reklamowany w TV specyfik "Envil katar" także Aflofarmu. Skład identyczny, tylko reklama nieco inna.. :) Możną ją jeszcze obejrzeć na youtube. ;) Zaskoczeni? Ja nie do końca, bo nie jest to pierwsza tego typu praktyka Aflofarmu. Zmiana nazwy chwytem marketingowym. Czy dobrym..? To się pewnie dopiero okaże, ale ja już mam w aptece rzesze pacjentów po cudowny lek na zatoki, co uleczy w 5 minut.

Warto również przeczytać:



poniedziałek, 4 grudnia 2017

Suchy kaszel u dziecka

Zaczyna się grudzień, a w aptekach jak co roku o tej porze "sezon na przeziębienie" w pełni, czyli sporo pacjentów z prośbą o coś na kaszel, coś na gardło, coś na katar, czy po prostu coś na przeziębienie. No tak.. kapryśna aura sprzyja rozmaitym infekcjom, które dotykają nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Dzisiejszego posta postanowiłam więc poświęcić milusińskim i tematyce suchego kaszlu, który często jest zmorą dzieciaków i co za tym idzie, także ich rodziców. Sama pamiętam, że często męczący kaszel u moich chłopaków oznaczał nieprzespaną noc. Zacznijmy jednak od tego...

Co to jest suchy kaszel..?

Kaszel suchy pojawia się z reguły w pierwszych dniach infekcji wirusowej. Nie towarzyszy mu odkrztuszanie wydzieliny, najczęściej jest wywoływany podrażnieniem i stanem zapalnym w górnych drogach oddechowych, na skutek inwazji  wirusów, czy bakterii. Suchy kaszel z reguły jest bardzo uciążliwy, bo czasami dziecko kaszle niemal co chwilkę, zarówno w dzień jak i w nocy. 

Jak sobie radzić z suchym kaszlem u dziecka..?

Na pewno warto dbać o odpowiednią temperaturę w pomieszczeniu, w którym przebywa dziecko. My rodzice najczęściej mamy tendencję do przegrzewania maluchów. Pamiętajcie - to wcale nie jest tak, że im wyższa temperatura w sypialni tym lepiej, a wręcz odwrotnie. Temperatura to jedno, a nawilżenie powietrza to drugie. W sezonie grzewczym powietrze w mieszkaniu często jest suche, co może nasilać nieco odruch kaszlu. Może warto więc zainwestować w nawilżacz..? Jedną z opcji (nie wymagająca dodatkowych kosztów) ;) jest też mokry ręcznik na kaloryfer. No i uwaga palacze! Dziecko kategorycznie nie powinno przebywać w zadymionym pomieszczeniu, bierne palenie także szkodzi!

Poza otoczeniem, ważne jest także podawanie dziecku odpowiedniej ilości płynów, czyli picie. :) Przy suchym kaszlu powinny to być raczej letnie, a nie gorące napoje. Letnie płyny ograniczają bowiem podrażnienie dróg oddechowych.

No tak, to takie ogólne wskazówki, które pewnie każdy zna. :)

A jakie preparaty wspomagające leczenie suchego kaszlu znajdziecie w aptece..?

W dzisiejszych czasach bardzo "modne" są nebulizacje. Pisałam co nieco na ten temat w artykule: link, w którym zwracałam uwagę na jakie parametry warto zwracać uwagę przy wyborze inhalatora. Kto nie czytał, warto zajrzeć:) 

No dobrze.. ale miało być o suchym kaszlu. Tak, tak. Okazuje się, że nebulizacje mogą być jednym z elementów istotnych w walce z suchym kaszlem. Nebulizacje, ale z czego..? Mamy do wyboru:

- Sól fizjologiczną w ampułkach. Można ją nabyć w aptece pod różnymi nazwami, np.  Gilbert NaCl 0,9 % - ampułki a 5 ml, UNIMER baby 0,9 % NaCl ampułki po 5 ml. Pamiętajcie, że na jedną inhalację wystarczy około 2 ml płynu, czyli mniej więcej połowa ampułki. Przy suchym kaszlu taką inhalacje można wykonywać 2-3 razy dziennie. Uzyskuje się przez to odpowiednie nawilżenie dróg oddechowych, co czasami redukuje częstotliwość odruchu kaszlowego. 

"Nebu-dose Hialuronic" (zielony) - jest to hialuronian sodu (0,1%) w izotonicznym roztworze chlorku sodu. Preparat nawilża górne i dolne drogi oddechowe, chroni śluzówkę przed wysychaniem i wspomaga jej regenerację, a wiadomo- czasami taki uporczywy suchy kaszel podrażnia naszą śluzówkę dość intensywnie. 

Inne opcje, tj. "Nebu-dose hipertonic" (niebieski), czyli hipertoniczny roztwór chlorku sodu (3%), to już raczej stosowanie przy gęstym katarze, problemach zatokowych, czy mokrym kaszlu. Nie polecam go stosować na własną rękę u niemowlaków i małych dzieci. Uwaga! Hipertoniczna sól zastosowana w inhalacji u astmatyka może wywołać atak astmy. 

Nebulizacje to jedno - wiadomo, nie każdy ma w domu nebulizator. Warto więc przy suchym kaszlu wspomagać się syropami, które łagodzą kaszel i nawilżają oraz powlekają drogi oddechowe. 

Jeśli kaszel jest szczególnie męczący...

No właśnie... Ci którzy mają dzieci wiedzą, że czasami taki suchy kaszel potrafi męczyć dziecko niemal cały czas. Takie napady kaszlu pojawiają się najczęściej wieczorem przed snem, czy wybudzają w nocy, ale mogą też występować w ciągu dnia. Można wtedy sięgnąć po syropy przeciwkaszlowe. Ja nie jestem ich zwolennikiem i zawsze zalecam zachować ostrożność. Przyjrzyjmy się jednak im bliżej, czyli... mały przegląd syropów hamujacych kaszel, które zapewne znacie:

1) "Dexapico" - syrop od 2 roku życia. W składzie dekstrometorfan = pochodna morfiny o działaniu przeciwkaszlowym. Substancja ta hamuje ośrodek kaszlu w ośrodkowym układzie nerwowym, przez co zmniejsza częstotliwość suchego kaszlu. Reklama telewizyjna wyglądała dość niewinnie, ale... warto wiedzieć, że to mocny lek. Jego stosowanie powinno być zarezerwowane tylko w przypadku bardzo męczącego i suchego kaszlu, bez zalegania wydzieliny. 
Pamiętajcie, że tego typu syropki nie są jakimś cudownym środkiem, który wyleczy suchy kaszel. One tylko działają objawowo - silnie hamują odruch kaszlowy, ale nie usuwają przyczyny kaszlu. Nie stosujmy ich więc jako standard na suchy kaszel i miejmy na uwadze, że są to jednak pochodne opioidowe. Owszem... jeśli kaszel jest naprawdę bardzo męczący i nie pozwala Maluszkowi zmrużyć oka, to zwłaszcza na noc czasami warto sięgnąć po taki specyfik, ale nie nadużywajcie tego.
Dekstrometorfan znajdziecie nie tylko w "Dexapico", ale także w takich syropach jak "Robitussin junior", czy "Tussidrill".

2) "Supremin" - syrop. W składzie butamirat, czyli także nieopioidowy lek przeciwkaszlowy, również o działaniu ośrodkowym. Ostrzeżenia podobne jak w przypadku dekstrometorfanu, czyli zawsze z rozsądkiem!  Syrop można wg ulotki stosować od 2 roku życia. 

Butamirat oczywiście jest składnikiem także innych preparatów tj. "Sinecod" (syrop, krople), Atussan syrop. Według Charakterystyki Produktu Leczniczego "Sinecod" krople można stosować już od 2 miesiąca życia, ale UWAGA do dwóch lat zawsze po konsultacji z lekarzem. 

3) "Levopront"- syrop. Od jakiegoś czasu preparat można dostać w aptece bez recepty, wcześniej wydawany był tylko na podstawie recepty lekarskiej. Substancją czynną preparatu jest lewodropropizyna. Nie działa ona na ośrodek kaszlu w ośrodkowym układzie nerwowym, ale obwodowo hamuje odruch kaszlu. Wydaje się być więc bezpieczniejsza niż specyfiki wymieniane wcześniej.  Preparat dedykowany jest dzieciakom od 2 roku życia. 

To taka krótka charakterystyka preparatów, które hamują suchy kaszel, ale których stosowanie powinno być bardzo ostrożne i zarezerwowane tylko dla naprawdę męczącego, suchego  kaszlu. Dość częsta jest praktyka podawania ich tylko na noc, tuż przed snem, aby noc była nieco spokojniejsza. 

W pozostałych przypadkach można się ratować syropami, które nie hamują w sposób bezpośredni kaszlu, ale nawilżają i powlekają drogi oddechowe.

Preparaty łagodzące suchy kaszel

Tutaj na pewno dość lubiany przez rodziców jest Syrop prawoślazowy (Sir. Althaeae) . Dlaczego lubiany..? Pewnie dlatego, że jest tani, bo za buteleczkę zapłacicie około 3 zł. Natomiast po pierwsze - większość producentów ma w składzie alkohol, a po drugie jego działanie jest dość słabe. Nie ma co specjalnie liczyć, że jakoś szczególnie pomoże. 

Ja raczej wolę rekomendować specyfiki na bazie porostu islandzkiego. Dla starszych dzieci mogą to być pastylki do ssania jak "Isla", "Fiorda", "Helsi". Można je stosować bezpiecznie u dzieciaków od 4 roku życia, mamy też wersje junior ("Isla junior", "Fiorda junior"). 

Dla młodszych dzieciaków mamy syropki na bazie porostu islandzkiego. Przykładem jest znany pewnie Wam "Syrop islandzki". Zwarty w nim porost islandzki tworzy na błonie śluzowej jamy ustnej i gardła warstwę ochronną i w ten sposób łagodzi kaszel. Preparat jest bezpieczny u dzieci od 1 roku życia. Moim chłopakom jednak przeszkadzał zawsze dość mocno miętowy aromat. Uważam, że dla dzieci ta mięta to jakoś nie bardzo, choć moje łobuzy lody miętowo-czekoladowe uwielbiają. :)

Czy mamy jakąś alternatywę dla miętowego "Syropu islandzkiego"..? Tak. :)

Dość ciekawym wydaje się być syrop "Junior angin"- także od 1 roku życia.Tutaj już lubiany przez dzieci smak czereśniowy. :) I co ważne, nie ma w składzie ani cukrów, ani sztucznych barwników. Cena przyzwoita, bo kilkanaście złotych. Poza porostem islandzkim, mamy w składzie wyciąg z malwy. Liście i kwiaty malwy zawierają substancje śluzowe, które łagodzą kaszel i powlekają drogi oddechowe. 

Jest jeszcze "Bobolen" - także przyjemny owocowy smak (bo mamy w składzie koncentrat soku z malin i aronii) i także wyciąg z porostu islandzkiego. Podobnie jak pozostałe - preparat bezpieczny od 1 roku życia. 

Przy suchym kaszlu można także wspomóc się syropkiem "GrinnTuss pediatric", który przeznaczony jest dla dzieci od 1-szego roku życia. W składzie mamy miód oraz ekstrakty roślinne z liści babki lancetowatej, z kwiatostanów kocanki włoskiej oraz grindelli, które łagodzą kaszel. Zawarte w preparacie wyciągi roślinne tworzą warstwę ochronną, która przylegając do błony śluzowej, chroni ją przed czynnikami drażniącymi. Dodatkowo dzięki działaniu nawilżającemu zmniejszona zostaje częstotliwość odruchu kaszlowego. Skład na plus, natomiast chyba jedyna wada to dość specyficzny smak syropu, który nie wszystkim maluchom przypadnie do gustu. 

To oczywiście nie wszystkie możliwości łagodzenia suchego kaszlu u dzieciaków. Przedstawiłam tylko wybrane przykłady. Pamiętajcie, że jeśli suchy kaszel utrzymuje się dłużej niż kilka dni - warto wybrać się na wizytę do pediatry.


Warto również przeczytać:

poniedziałek, 6 listopada 2017

Dynia jakiej nie znacie

Moi drodzy z powodów rodzinnych i zawirowań w pracy znów muszę Was przeprosić za dłuższą przerwę w blogowaniu. Szkoła, dzieci, obowiązki itp. Nie zapomniałam o blogu, ale niestety nie będę w stanie pisać tak często jak kiedyś. Mam nadzieję, że wybaczycie. ;) 

Jesienią wędrując po hipermarketach zauważyć można kosze wypełnione dyniami, ale chyba mimo wszystko nie jest to bardzo popularne warzywo na polskich stołach. Czy słusznie..? Nie do końca.. Dobrze przyrządzona zupa dyniowa smakuje naprawdę świetnie, :) sama od jakiegoś czasu jestem jej fanką. Jednak dynia to nie tylko walory kulinarne i symbol Halloween. Dynia ma także zastosowanie lecznicze. A jakie..?

Dynia jest źródłem wielu cennych składników odżywczych. Miąższ dyni zawiera nie tylko witaminy (A, E, B1, B2 i B3), ale także minerały tj. wapń, magnez, żelazo potas, śladowe ilości cynku, selenu i miedzi. Dynia jest także źródłem karotenów - im więcej tym bardziej pomarańczowa barwa. Dostarcza ona także błonnik, który reguluje trawienie. I dobra wiadomość dla wszystkich osób przebywających na diecie. 100 g dyni dostarcza tylko 28 kcal, a więc możecie jeść ją do woli bez wyrzutów sumienia. :) 

Dobroczynne pestki dyni

Pestki dyni to skondensowane źródło składników odżywczych (witamin i minerałów). Dostarczają one sporo magnezu - więcej niż orzechy włoskie, laskowe, czy migdały! Pestki dyni są także źródłem tryptofanu, a więc aminokwasu który uczestniczy w syntezie serotoniny - a wiadomo.. serotonina to dobry nastrój. :) Mogą być więc cenną przekąską, ale uwaga - są one bardzo kaloryczne, dlatego nie należy przesadzać. :) 

Nie wiem czy wiecie, ale pestki dyni są również pomocne w walce z pasożytami. Zawierają kukurbitacynę - aminokwas, który działa porażająco na układ nerwowy pasożytów. Ale uwaga! Muszą to być świeże nasiona dyni zmiażdżone po namoczeniu w wodzie. Potem miesza się je z wodą, ewentualnie z dodatkiem miodu i mikstura gotowa. Spożywa się ją w kilku porcjach, a po około 2 godzinach należy przyjąć olej rycynowy na przeczyszczenie. Brzmi ciekawie... ale nie jest to już obecnie metoda popularna.. W końcu już od jakiegoś czasu bez recepty w aptekach można nabyć "Pyrantel" zawiesinę.

Olej z pestek dyni

Nasiona dyni zawierają wyjątkową kombinację wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, skwalenu ifitosteroli. Olej z pestek dyni może być pomocny przy schorzeniach układu sercowo-naczyniowego. W aptekach jednak rzadko spotkać można olej z pestek dyni tłoczony na zimno w postaci płynnej. W sklepach ze zdrową żywnością już częściej. Myślę, że Panowie powinni się zainteresować bliżej jego właściwościami i może włączyć go do codziennej diety. Dlaczego?

Olej z pestek dyni hamuje aktywność 5-alfa reduktazy, a więc przekształcanie testosteronu w DHT - dihydrotestosteron, czyli hamuje przerost gruczołu krokowego. Ponadto wykazuje działanie moczopędne i przeciwzapalne na układ moczowo-płciowy. Dodatkowo działa przeciwmiażdżycowo i normalizuje poziom cholesterolu oraz zapobiega stłuszczeniu i marskości wątroby. 

Dla tych, którzy boją się postaci płynnej oleju do picia, w aptekach są gotowe suplementy zawierające olej dyniowy. Przykłady:

"Prostamer" z GALA- 1 kapsułka zawiera 250 mg oleju z pestek dyni, oraz olej z wątroby rekina, zalecane dawkowanie 2x2 kaps.

"Prostogal 1000" - 1 kapsułka zawiera 1000 mg oleju z pestek dyni, zalecane dawkowanie 2 kaps dziennie

"Na prostatę" Doppelherz Aktiv - 1 kapsułka zawiera 400 mg oleju z pestek dyni, a także olej z siemienia lnianego, wyciąg z liści pokrzywy i cynk, selen, mangan i witaminę E. Zalecane dawkowanie: 1 kapsułka dziennie.

Ale dynię nie powinno się kojarzyć tylko z preparatami dla Panów. Ekstrakt z pestek dyni znajdziecie też w specyfikach dla Pań stosowanych przy problemach z nietrzymaniem moczu. Chyba najbardziej znanym tego typu specyfikiem jest "Feminost". Mniej popularne: "Apo lady", "Femirel", "Femurin". 

A na koniec ciekawostka. Ekstrakt z nasion dyni olbrzymiej (400mg) zawierający L-tryptofan (8mg) znajdziecie także w specyfiku "Prolaktan Prenalen". Są to saszetki dedykowane kobietom w okresie laktacji. 

Z dyni można również samemu sporządzić 'domowe kosmetyki', takie jak:

- Oczyszczająco-regeneracyjny peeling do twarzy
- Maseczka na twarz
- Odżywka do włosów

Wystarczy poszperać trochę w internecie, a na pewno znajdą się interesujące przepisy. 

Warto również przeczytać:

niedziela, 17 września 2017

Jak wzmocnić paznokcie?

Ostatnimi czasy coraz bardziej popularny stał się manicure hybrydowy. Jakoś szczególnie mnie to nie dziwi, bo chyba każda kobieta marzy o zadbanych dłoniach i idealnych paznokciach. No a poza tym - to ogromna wygoda, bo... 'hybrydy' są odporne na zadrapania i rozdwajanie, błyszczące i trwałe, a wiec to idealna opcja dla leniwych. Raz na dwa tygodnie wizyta u kosmetyczki, koszt do przeżycia no i 'mamy spokój', a misterne zdobienia i ten błysk płytki paznokciowej cieszy oko. ;) Niestety czasami za taką wygodę trzeba słono zapłacić. Zdarza się, że manicure hybrydowy osłabia naszą płytkę paznokciową, dlatego nie należy korzystać z tej opcji cały czas. Dobrze jest przynajmniej raz na czas zrobić przerwę i zafundować naszym paznokciom solidną regenerację.

Dziś więc kilka słów na temat aptecznych specyfików do regeneracji płytki paznokciowej. Ale zanim o preparatach aptecznych, małe ostrzeżenie...

Uwaga na formaldehyd!

Jeśli w sklepie kosmetycznym poszukujecie odżywki do paznokci, warto zwrócić uwagę, aby nie zawierała w składzie formaldehydu. Swego czasu ogromną popularnością cieszyła się odżywka do paznokci Eveline 8 w 1 total action. Dziś okryta jest złą chwałą, a na wielu forach internetowych można przeczytać o jej negatywnym działaniu i zniszczeniach płytki paznokciowej. Winowajcą jest właśnie formaldehyd, inaczej aldehyd mrówkowy. Okazuje się, że w pewnych stężeniach działa rakotwórczo i drażniąco na skórę i błony śluzowe. Czasami działa alergizująco. Długotrwałe stosowanie odżywek z formaldehydem może prowadzić do zniszczenia płytki paznokciowej i tak zwanej onycholizy. Jest to oddzielenie się płytki paznokciowej od łożyska. 

Preparaty z aptecznej półki... 

W lepiej wyposażonych aptekach z szerokim asortymentem kosmetycznym bardzo często znajdziecie specjalistyczne preparaty i odżywki dla wzmocnienia paznokci:

1) na bazie odżywczych olejków:

Niewątpliwie najpopularniejszym preparatem tej kategorii jest-

"Regenerum"- regeneracyjne serum do paznokci. Preparat zawiera kompozycję czterech olejów: olej z orzeszków makadamia, olej ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron i olej z nasion słonecznika i witaminy A i E. Konsystencja olejkowa, zapach dość przyjemny, i wygodny aplikator z pędzelkiem. Opinie różne - od pozytywnych, po wręcz fatalne. Ja osobiście nie stosowałam, ale zamierzam spróbować. ;)

Dość ciekawym specyfikiem wydaje się być także "Dermena Regenail odżywcze serum do paznokci". Skład podobny, czyli kompleks olejów wzbogacony witaminami. Tym razem mamy olej z nasion bawełny, olej ze słodkich migdałów, olej canola, olej z kiełków pszenicy, olej słonecznikowy, a także witaminy A, E i C. Wygodę stosowania i precyzyjne nałożenie preparatu zapewnia tubka z pędzelkiem, a przyjemność stosowania - piękny zapach. :) Cena przyzwoita, bo rzędu kilkunastu zł.

Jest jeszcze "Olejek do pielęgnacji paznokci Scholl Velvet Smooth" - kompleks 7 olejków oraz witamina E. Cena jednak jest już wyższa, bo Scholl się ceni. ;)

2) na bazie keratyny

Keratyna to białko, które jest zbudowane w dużej mierze z aminokwasów siarkowych. Jest ona głównym budulcem paznokci i włosów.

Gabinety kosmetyczne często proponują keratynowe prostowanie włosów, czy keratynowy zabieg odbudowujący płytkę paznokciową. Okazuje się, że keratynę znajdziecie też w odżywkach do paznokci.  Przykłady:

"Biovax serum odżywcze do paznokci" - w składzie poza keratyną mamy oliwę z oliwek, czy olej sojowy, a także witaminy.

"Balsam do paznokci 2x5 Herba studio". Poza aminokwasami keratyny w składzie olej rycynowy, oliwa, pantenol, witamina E i C, wosk pszczeli i ekstrakt ze skrzypu oraz beta-karoten. Koszt około 8 zł. Miałam kiedyś w aptece pacjentkę, która wychwalała go pod niebiosa.

3) na bazie ceramidów

Ceramidy to substancje lipidowe, które zapobiegają przesuszeniu płytki paznokciowej stanowiąc jej spoiwo. Działanie ceramidów w preparatach kosmetycznych nie zostało jeszcze dokładnie poznane, ale wiadomo, że wzmacniają one strukturę paznokci, i wygładzają powierzchnię płytki paznokciowej, a także zmniejszają łamliwość i rozdwajanie paznokci. Przykładem jest - "Pirolam odżywka do paznokci". Odżywka ma postać lakieru, który po zaaplikowaniu na płytkę paznokcia od razu nadaje połysk. Paznokcie wydają się mocniejsze i zdrowsze, ale tylko przy regularnym stosowaniu. 

4) inne...

"Novophane - krem do paznokci". Specyfik o bogatym składzie: 
wazelina, wosk pszczeli i ozokeryt - zmniejszają utratę wody. Gliceryna, mocznik i skwalen zapewniają nawilżenie paznokci. Lecytyna i olej migdałowy przywracają elastyczność komórek paznokcia. Dodatkowo mamy pantenol, witaminę E i biotynę, a więc.. na bogato. :) Osobiście nie stosowałam ale opinie słyszałam raczej na plus.

To oczywiście tylko wybrane przykłady. Warto pamiętać też o chyba najtańszej opcji, czyli oleju rycynowym. Pozyskuje się go z nasion tropikalnego drzewa Ricinus communis - Rącznika pospolitego. :) Nie wiem, czy wiecie, że olej rycynowy ma wiele zastosowań i w medycynie i w kosmetyce. Czasami stosowany jest jako środek na zaparcia, bo wzmaga ruchy perystaltyczne jelit. A w kosmetyce znajdziecie go w składzie mydeł, kremów, a także błyszczyków, czy szminek. Ale uwaga! Olej rycynowy, którego małą buteleczkę kupicie w aptece za kilka złotych może znacząco zregenerować i wzmocnić wypadające włosy. Pewnie wszyscy słyszeli o miksturze żółtko - olej rycynowy - oliwa z oliwek. A czy wiecie, że olej rycynowy wzmacnia też płytkę paznokciową? Najlepiej stosować go wówczas na ciepło, czyli trochę olejku do miseczki i podgrzewamy i wcieramy w paznokcie najlepiej codziennie. Osobiście nie próbowałam,  bo zniechęca mnie to podgrzewanie. Wolę opcje dla leniwych, czyli wersja 'na gotowe'. ;)


Warto również przeczytać:



środa, 6 września 2017

Sól - czy trzeba zachować umiar i dlaczego?

Moi drodzy, dzisiejszy artykuł będzie nieco odmienny od pozostałych. Czasem musi być jakieś urozmaicenie. Dietetykiem nie jestem, ale ostatnio staram się dbać o dobre nawyki żywieniowe. Różnie mi to wychodzi, bo czasami pokusa 'na słodkie' jest silniejsza niż moje postanowienia, ale się staram. Na tle statystyk jeśli chodzi o Polaków może blado nie wypadam, bo niestety nie są one zbyt optymistyczne. Prawda jest taka, że jadamy w pośpiechu, raczej nie dbamy o regularne pory posiłków, zjadamy zdecydowanie za mało owoców i warzyw, często sięgamy po żywność wysoko przetworzoną no i niestety ... lubimy posiłki późną porą... często tuz przed snem. Jest jeszcze coś. 

Polacy używają prawie trzykrotnie więcej soli niż wynosi zalecana dawka WHO. Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Ale czemu tak się czepiam tej soli..? Zacznijmy od postaw...

Co to takiego sól kuchenna i gdzie się "ukrywa"..?

Sól kuchenna to nic innego jak chlorek sodu, czyli krystaliczny związek chemiczny składający się z kationów sodu i anionów chlorkowych. Hihi. Odezwała się moja dusza chemika. 
Sam chlorek sodu odgrywa ważną rolę, bo reguluje gospodarkę wodną i kwasowo-zasadową organizmu. Ale we wszystkim trzeba zachować umiar. Nadmierne spożycie soli zwiększa ryzyko wystąpienia niewydolności krążenia, czego dowiedli Finowie. Winowajca jest jeden - sód. To on odpowiada za zatrzymacie wody w organizmie, zwiększenie objętości płynów wewnątrzustrojowych i nadciśnienie tętnicze. Jakie są więc rekomendacje..?

Dzienne spożycie sodu ze wszystkich źródeł nie powinno przekraczać 2 gram sodu (czyli max 5 gramów soli dziennie). Ale mamy małą pułapkę - nie chodzi tylko o sól sypaną wprost z solniczki, ale także tą 'ukrytą'. Gdzie ją znajdziemy..?

1) W słonych przekąskach, takich jak chipsy, paluszki, orzeszki solone, krakersy, nachosy itp. A któż z nas ich nie lubi, prawda..? Jakże często zasiadamy przed telewizorem z paczką chipsów w jednej ręce, a kuflem piwa w drugiej. Pamiętajcie, że takie słone przekąski można z powodzeniem zastąpić choćby suszonymi owocami.

2) W konserwach i wędlinach.. Tak, tak.. czasami zachęcająco wyglądająca szyneczka dostarcza całkiem niezłą dawkę soli. I uwaga na wędzonki... w procesie wędzenia soli używa się całkiem sporo. A więc.. wędzona rybka również z umiarem.

3) W gotowych przyprawach jak choćby "Vegeta", "Kucharek" itp.. a przecież czasami lubimy je sypnąć do zupki 'na smak'. Uwaga także na kostki rosołowe. Zdecydowanie lepiej gotować bulion z warzyw i przyprawiać ziołami. Sporą dawkę soli mają także zupki w proszku, a więc ograniczmy tzw. gorące kubki. Starajmy się także nie korzystać z żywności wysokoprzetworzonej. 

4) W marynatach i kiszonkach. 

I można by wymieniać jeszcze dalej. A wiadomo... są też potrawy, których bez soli wielu z nas nie potrafi zjeść. Ja osobiście nie zjem np. jajecznicy, czy pomidora bez soli. A niesolone ziemniaki - nie przejdą mi przez gardło. No więc... sami widzicie - sól jest wszędobylska. A statystyki zatrważające... Solimy zdecydowanie za dużo... ba.. niestety zdecydowanie za dużo soli jedzą także dzieciaki... nawet maluchy poniżej 3 roku życia. 

Po co o tym wszystkim pisze? Żebyście byli czujni i kiedyś nie zapłacili 'słono' za swoje solne nawyki żywieniowe. 

Oczywiście nie ma co demonizować. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem.

Jony sodowe znajdziecie w aptecznych preparatach do nawadniania, które stosuje się bądź przy biegunce, bądź przy wysiłku fizycznym, albo po prostu do nawodnienia przy upałach. Przy ryzyku odwodnienia nie wystarczy pić wody, ale także preparaty, które uzupełnią utracone elektrolity. 

Preparaty z aptecznej półki to np. "Litorsal", 'Elektrovit", "Orsalit". Reklamowany niegdyś jako cudowne remedium na tzw. kaca - "Riposton" to także preparat elektrolitowy. Elektrolity mają jedną oczywistą wadę - słony smak. Oczywiście producenci uciekają się do różnych sztuczek technologicznych i próbują ten słony smak maskować, ale różnie im to wychodzi. Jak dla mnie jedne z lepszych smakowo to "Elektrolity" z USP Zdrowie. Ale moim dzieciom i tak jakoś specjalnie nie podchodzą. 

Oby jednak  biegunki omijały nas szerokim łukiem. :)  



czwartek, 24 sierpnia 2017

Dropingo - czyli jak dokładnie czyścić zęby

Praca w aptece do monotonnych nie należy, i dobrze. :) Czasami zdarzają się także dodatkowe urozmaicenia i niespodzianki, ;) jak na przykład mąż podrzuci zapiekankę ze Skawiny, mniam :) chyba najlepsze, bo te z krakowskiego 'Okrąglaka' już odeszły do lamusa. ;) Ale są też inne urozmaicenia np. od firmy Aflofarm. Kiedyś promując nowy specyfik, jeszcze zanim pojawiła się jego reklama w TV, wysyłali do apteki ulotkę z podstawowymi informacjami na jego temat. Teraz firma poszła o krok dalej, ;) i jakieś 2 tygodnie temu do apteki dotarła 'mała niespodzianka' od Aflofarmu - "Dropingo" - płyn barwiący osad nazębny. Może to i dobrze, bo zanim pacjenci zaczną pytać o dany specyfik, można się z nim zapoznać. A więc....

Dziś kilka słów na temat "Dropingo", bo zainteresowanie pacjentów już jest. :) Co to takiego..? W małym kartonowym opakowaniu mała buteleczka (pojemność 10 ml), a w środku płyn barwiący osad nazębny, aby skutecznie kontrolować szczotkowanie zębów. Sam pomysł bardzo ciekawy, bo o ile my dorośli z reguły jakoś radzimy sobie z dokładnym myciem zębów, o tyle dzieciaki mają z tym różnie. Z reguły myją za krótko, mało dokładnie itp. Ja sama jestem mamą dwójki dzieci i zauważam, że starszy Syn 9-latek czyści zęby w miarę dobrze, ale.... trzeba go ścigać z czasem, bo oczywiście zawsze chce szybko skończyć. ;) Natomiast młodszy 4-latek niestety nie potrafi dokładnie wyszczotkować wszystkich ząbków... owszem - zawsze się stara, bo działają na niego argumenty o wypędzaniu "robaków", ;) ale mimo wszystko zawsze sama muszę przejąc inicjatywę i pomagać. 

Jednak wróćmy do tematu, czyli "Dropingo". Osobiście uważam, że wprowadzenie na rynek takiego specyfiku to dobry pomysł... Wow... Aflofarm w końcu wymyślił coś mądrego, ;)  ale nie wiem czy wiecie, że nie jest to jakaś innowacja. Wcześniej mieliśmy już tego typu  preparaty, jak choćby Curaprox Curasept PCA 223 - tabletki do wybarwiania płytki nazębnej. Ba... W przypadku "Dropingo" generalnie osad nazębny wybarwia się na niebiesko, wskazując miejsca wymagającego dokładniejszego wyczyszczenia, natomiast tabletki "Curasept" wybarwiają stara płytkę nazębną na kolor niebieski, a nową, świeżą na kolor czerwony. :) 

No tak... "Dropingo" jakąś innowacją nie jest, ale z racji na reklamę na pewno zyska popularność. Czy słusznie?  Popatrzmy na skład.. bo skoro wybarwia na niebiesko to mamy zapewne jakiś barwnik. Na liście składników mamy Cl 42090, czyli nic innego jak błękit brylantowy - syntetyczny barwnik o niebieskim kolorze.

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) nie klasyfikuje tego barwnika jako rakotwórczego dla ludzi, ale Registry of Toxic Effects of Chemical Substances (Rejestr toksycznych efektów substancji chemicznych) wspomina o "niejednoznacznym działaniu rakotwórczym". Hmmm... trochę sprzeczności. A co mówi karta charakterystyki? 

Wdychanie - może powodować podrażnienie dróg oddechowych
Kontakt z oczami może powodować podrażnienie
Kontakt ze skórą - może powodować podrażnienie
Spożycie - może powodować nudności i wymioty

Tutaj oczywiście może i to narażenie jest niewielkie, bo wiadomo... stosujemy 2 kropelki, ale warto zachować ostrożność. Owszem - jednorazowo można sprawdzić skuteczność mycia ząbków naszych pociech, ale nie ma co przesadzać. A  więc drodzy rodzice - wszystko z umiarem i rozsądkiem. Lepiej niż ciągle sprawdzać dzieciaki, po prostu pomóżcie z dotarciem do niektórych zakamarków jamy ustnej. Myślę też, że szczególną ostrożność przy stosowaniu preparatu powinni zachować alergicy.