czwartek, 21 maja 2015

Na cholesterol... Monakolina K?

Nadal nie możemy cieszyć się pełnią wiosny, a pogoda za oknem pozostawia wiele do życzenia... :( Ale mam nadzieję, że wkrótce nadejdą ciepłe i słonecznie dni. :) A co za tym idzie na dobre rozpocznie się sezon na grillowanie. Chyba przyznacie mi rację, że my Polacy ze zdrowym odżywianiem to tak trochę na bakier jesteśmy, ;) no bo jak grill u znajomych, to musi być piwko, karczek, czy pieczona kiełbaska. Tymczasem statystyki nie są niestety zbyt optymistyczne. Szacuje się, że ponad połowa dorosłej populacji w Polsce ma podwyższony poziom cholesterolu. Część zapewne o tym nawet nie wie. 

Najważniejsza jest profilaktyka...

I o tym warto bezwzględnie pamiętać. Po pierwsze regularna aktywność fizyczna - tutaj właściwie nie chodzi o jakiś mega wysiłek, wystarczy rower, basen, rolki, czy nawet spacery. Teraz mamy naprawdę spore możliwości- każdy znajdzie z pewnością coś dla siebie. Mój starszy Syn trochę na przekór porze roku ma obecnie fazę na łyżwy. :) Indywidualista. :) To nic że sporo upadków - ważne, że jest zabawa i ruch.
Po drugie modyfikacja diety, czyli tak w skrócie ograniczenie spożycia nasyconych tłuszczów, a zwiększenie spożycia nienasyconych kwasów tłuszczowych i steroli roślinnych. Wiem, wiem... z tą dietą to różnie bywa, my Polacy lubimy "dobrze zjeść", kochamy "fast-foody" itp.

Statyny w walce z cholesterolem

Podstawową grupą leków stosowanych przy podwyższonym poziomie cholesterolu są statyny. Odkryte one zostały już w latach 70-tych XX wieku, jako produkty fermentacji grzybów. Z czasem jednak zastąpiono je lekami syntetycznymi. Do dziś statyny odgrywają istotną rolę w leczeniu dyslipidemii, ale nie są to leki pozbawione działań niepożądanych. Są to  najczęściej bóle mięśniowe (w skrajnych przypadkach: rabdomioliza, czyli rozpad mięśni), problemy z sercem, szybkie męczenie się, czy zaburzenia czynności wątroby i nerek. O działaniach niepożądanych przy terapii statynami i właściwym stosowaniu tej grupy leków pisałam w artykule tutaj. Statyny to jednak leki wydawane z apteki na podstawie recepty lekarskiej.

A jakie suplementy diety mogą być pomocne w walce z podwyższonym poziomem cholesterolu...? 

W ostatnich latach niejako "królową" suplementów diety na cholesterol jest monakolina K - związek otrzymywany z  czerwonych drożdży ryżu (Monascus purpureus). Jest to naturalna lowastatyna, która wykazuje identyczny mechanizm działania jak syntetyczne statyny. 
Monakolina K hamuje bowiem aktywność reduktazy HMG-CoA = enzymu, który uczestniczy w syntezie cholesterolu, a więc obniża jego poziom, a także zwiększa wychwyt cząsteczek LDL ('złego cholesterolu'), co także jest efektem pozytywnym. Wyniki badań są dość obiecujące.

Już po 8 tyg w grupie otrzymującej monakolinę K stężenie 'złego cholesterolu' (LDL) obniżyło się o 27,7 %, cholesterolu całkowitego o 21,5 %, triglicerydów o 15.8%. 

Żeby nie być gołosłownym to:

EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności), a dokładniej panel ds. produktów dietetycznych, żywienia i alergii stwierdził, że monakolina K ze sfermentowanego czerwonego ryżu pomaga w utrzymaniu prawidłowego stężenia cholesterolu we krwi i dla uzyskania deklarowanego działania zalecana dawka to 10 mg monakoliny K
No tak... mamy oświadczenie EFSA to i rynek suplementów z monakoliną K obecnie kwitnie. Tradycyjnie więc zastanówmy się...


Na co zwracać uwagę przy wyborze odpowiedniego preparatu  z monakoliną K? 

Z pewnością ekstrakt z czerwonych drożdży ryżu powinien być standaryzowany na zawartość monakoliny K. Jest to niezmiernie ważne. Najlepiej też, aby zawartość monakoliny K wynosiła 10 mg. I tak też mamy w większości preparatów obecnych na rynku. Całe szczęście, ;) ale... myślę, że jest jeszcze jedna istotna kwestia tj. bezpieczeństwo stosowania tego typu specyfików.

Okazuje się, że Monascus purpureus wytwarza nie tylko monakolinę K, ale także cytryninę - substancję nefrotoksyczną, czyli powodującą uszkodzenia nerek. No i tutaj zaczynają się schody... Bo i owszem - producenci suplementów zawierających czerwone drożdże ryżu podają zawartość monakoliny K, ale cytryniny już nie. Tymczasem EFSA podaje najwyższy dopuszczalny poziom cytryniny w preparatach ze sfermentowanego czerwonego ryżu i wynosi on 2 mg/kg. Generalnie wszystko jest jeszcze w sferze badań, tym bardziej, że poza działaniem nefrotoksycznym, przebąkuje się również o rakotwórczości cytryniny. 
Pocieszyć się możemy tylko faktem, że nie wszystkie, a tylko niektóre gatunki M. purpureus wytwarzają cytryninę oraz, że jej poziom w preparatach jest z reguły o wiele niższy od dopuszczalnej normy. Czyli aż tak źle to w sumie nie jest. ;)

Preparaty apteczne z monakoliną K to na przykład "Cholester", "LipiForma", "Profichol forte". Wszystkie one mają póki co status suplementu diety. 

I nie popadajmy tutaj w jakiś nadmierny hurraoptymizm. Przewlekłe stosowanie tych preparatów może powodować podobne efekty uboczne jakie występują przy terapii statynami. Zaleca się więc ostrożność w ich stosowaniu. Czerwone drożdże ryżu nie powinny być zalecane zamiast statyn, ani żadnych innych leków obniżających poziom cholesterolu. Nie powinno się ich stosować także w połączeniu ze statynami, bo zwiększa się w ten sposób ryzyko poważnych działań niepożądanych. 

Preparaty z czerwonych drożdźy ryżu raczej należy je traktować jako 'pierwsze ogniwo' walki z podwyższonym poziomem cholesterolu. 

Natomiast o innych specyfikach, które mogą być pomocne przy podwyższonym poziomie cholesterolu napiszę innym razem. :) 


Warto również przeczytać:

37 komentarzy:

  1. Ah te nieszczęsne statyny, dobrze, że jest wiele alternatyw.
    I z tego co widziałem Monakolina K ma jeszcze inne pozytywne działania, niż tylko wpływ na profil lipidowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Który z trzech wymienionych przez Panią preparatów z monakoliną K, a może jeszcze inny, uważa Pani za godny polecenia?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się nie zgadzam z taką opinią, że obniżając cholesterol całkowity i LDL poprawimy stan zdrowia. wręcz przeciwnie. Zapomniał tu ktoś o homocysteinie i wapniu, które razem z cholesterolem tworzą blaszkę miażdżycową. Nie będę wchodził w szczegóły. Jak się coś pisze to z sensem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że cholesterol jest bardzo dobry i przydatny, a jego podwyższona ilość to nie jest choroba tylko objaw, a leczenie objawów to nie leczenie przyczyny.

      A co do statyn to: http://nowadebata.pl/2011/11/08/statyny-medyczna-pomylka/

      Usuń
    2. Cholesterol to oczywiście jeden z czynników. O homocysteinie nikt nie zapomniał, ale to temat na osobnego posta. Notabene mamy na rynku świetny preparat "Modulatory homocysteiny" z Solgara. Tematem posta była monakolina K, a nie miażdżyca i jej czynniki ryzyka.

      A co do samego cholesterolu- owszem.. w pełni zgadzam się z tym, że jest on potrzebny i bez niego ani rusz. To tak jak z glukozą - przecież ona też jest potrzebna, ale jednak jeśli coś szwankuje i mamy cukrzycę nie jest dobrze. Podobnie jest z cholesterolem- jeszcze nikt nie udowodnił, że im wyższy cholesterol tym lepiej.

      Usuń
  4. Podsumowanie trochę wyklucza stosowanie tej monakoliny, można wywnioskować, że najlepiej jej wcale nie stosować. Bo jak ktoś ma ponad normę cholesterol powinien udać się do specjalisty:) a zdrowy po co ma brać?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że wszystko jest jeszcze w kwestii badań jeśli chodzi o monakolinę K- nie do końca wiadomo jakie mogą być skutki jej długotrwałego stosowania. Wszystko wyjdzie w praniu. Ale wiadomo- w razie wysokiego cholesterolu najlepiej udać się do lekarza- monakolina ewentualnie jako pierwsze ogniwo przed wizytą.

      Usuń
  5. Wcześniej o tym związku coś słyszałem, teraz zakoduję, że działanie jak statyny, chamowanie hmg-CoA. Ale w sumie naturalnych metod na obniżanie cholesterolu które są skuteczne jest sporo. Warto zawsze podkreślać że za choroby miażdżycowe bardziej niż cholesterol odpowiada homocysteina, którą reguluje się spożywaniem wit. B12 i B11.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Temat miażdżycy będzie na pewno poruszany jeszcze na łamach bloga- będzie też homocysteinie. Tutaj moim zamysłem było po prostu przedstawienie monakoliny K:)

      Usuń
  6. Mam dość wysoki poziom cholesterolu a nie mogę jeść tabletek na receptę bo boli mnie żołądek - staram się przestrzegać dietę ale z marnym skutkiem, więc co by mi Pani poleciła. Za odpowiedż z góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od tego, czy poziom cholesterolu jest bardzo wysoki, czy tylko podwyższony. Jeśli jest naprawdę wysoki, to obawiam się, że suplementy apteczne mogą nie być wystarczające. Należałoby wówczas porozmawiać z lekarzem na temat ew. zmiany leku, który być może żołądek będzie lepiej tolerował.
      Natomiast jeśli poziom jest nieznacznie podwyższony, to podstawą powinna być odpowiednia dieta, a dodatkowo wspomóc się można suplementem. Może to być preparat zawierający ekstrakt z czerwonych drożdży ryżu z monakoliną K, choć tutaj także nie wiadomo jak zareaguje żołądek. Można również sięgnąć po preparat z kwasami omega-3 i czosnkiem, ew. suplement zawierający wyciąg z karczocha. W aptekach dostępny jest także preparat Polixar5.

      Usuń
  7. Wczoraj właśnie podczas corocznej wizyty u kardiologa usłyszałem, że jak mam podwyższony cholesterol , to mogę spróbować preparatu z czerwonego ryżu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej- myślę, że to dobry pomysł. Plus odpowiednia dieta:)

      Usuń
    2. a co Pani sądzi o sterolach roślinnych na wysoki cholesterol?

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o czerwony ryż, polecam Svenska Red rice Q10. Natomiast sterole- jak najbardziej wspomagająco można. Należałoby zrobić 3 miesięczną kurację i zaczekać na efekty.

      Usuń
  8. Tak, to działa. Cholesterol w ostatnich 2 latach miałem 220 a po miesiącu stosowania Lipi Forma Plus - spadł mi do 161. MAM PYTANIE: czy muszę ten preparat brać już na co dzień, czy można z przerwami. A jeśli tak, to jakie są zalecane przerwy ?

    OdpowiedzUsuń
  9. witam, przyłączam się do pytania powyżej :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zrobi Pan przerwę w stosowaniu, to odblokuje się enzym (reduktaza HMG-CoA) i znów cholesterol wzrośnie. Raczej należy nastawić się na długotrwałe stosowanie ( oczywiście pod warunkiem dobrej tolerancji i braku działań niepożądanych).

      Usuń
  10. przez 10lat łykałam statyny i doprowadziłam swoje zdrowie do ruiny... stale miałam stany zapalne nerek, woreczek żółciowy zapełnił się złogami, bóle mięsni nie do wytrzymania, skurcze w nogach i ręcach. Zęby posypały się jakby były z piachu. Czasami kaszlając plułam krwią cos pekało, jakies zyłki itd. I nie mam zamiaru tego darować producentowi statyn a także inspektorom farmaceutycznym i firmie Mylan

    OdpowiedzUsuń
  11. WITAM ,na co dzien przyjmuje leki-AGREGEX ACARD 150 oraz ARECHIN ,pytanie czy przy tych lekach moge brac Polixar5, jesli nie prosze o polecenie jakiegos suplementu do walki z wysokim cholesterolem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie, jak wysoki jest poziom cholesterolu i czy wystarczą suplementy, czy nie trzeba wkroczyć do walki lekami. Przyjmuje Pani leki przeciwzakrzepowe, a wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka miażdżycy i może być niebezpieczny. Czy konsultowała Pani sytuację z lekarzem..? Jak wysoki jest cholesterol..? Jeśli jeszcze w granicy normy, można zacząć od suplementów, ale z Plixarem ostrożnie- może zmniejszać wchłanianie innych przyjmowanych leków, więc należy robić odstęp czasowy.

      Usuń
    2. Calkowity cholesterol to 331,trojglicerydy 97,hdl63,ldl249, dodam ze mam 35lat waze 48kilo.Leki przeciwzakrzepowe biore bo jestem po embolizacji tetniaka mózgu.Nie chce w tym wieku zaczac przyjmowac statyny,boje sie ze niestety bede musiala je zazywac juz do konca zycia a skutki uboczne tez mnie przerazaja.Arechin biore na ZS.Moze jest jakis w miare dzialajacy preparat zeby chociaz troche obniżyć cholesterol? Jeszcze pytanie czy kwasy omega 3(GOLD OMEGA3) moge łaczyc z moimi lekami?

      Usuń
    3. Wyniki są bardzo złe- nie tylko wysoki poziom całkowity, ale także wysoki poziom LDL, co świadczy o ryzyku miażdżycy. Myślę, że należy zacząć działać i to na już. Na pewno dieta i na pewno można bez obaw stosować kwasy omega -3, ewentualnie Omega- 3 z czosnkiem. Bezpieczny byłby też karczoch. Są w obrocie też analogi statyn na bazie czerwonych drożdży ryżu. One dają mniej działań niepożądanych. Ale to są tylko suplementy. Moim zdaniem w Pani przypadku należy wkroczyć już z lekami- proszę porozmawiać o swoich wątpliwościach i obawach dotyczących działań niepożądanych z lekarzem.

      Usuń
  12. Witam wszystkich. Trochę późno włączam się w dyskusję, ale spróbuję. Jestem magistrem farmacji i ostatnio spędziłam kilka miesięcy na studiowaniu tematu cholesterol i statyny. Nie ma ŻADNYCH dowodów naukowych na to, że Cholesterol jest przyczyną chorób sercowo- naczyniowych, a obniżanie jego poziomu daje jakiekolwiek korzyści. Statyny przez wiele działań ubocznych tylko szkodzą, a zarabiają biliony tylko koncerny farmaceutyczne. To nie żadna teoria spiskowa, ale fakty. NIEZALEŻNI eksperci próbują podnieść głos w dyskusji, ale giną w walce z zamożnymi koncernami. I tak lekarze, w tym nasi polscy dalej trują statynami społeczeństwo. Polecam książki :
    kardiologa francuskiego Michela de Longeril " Cholesterol and statins: Sham science and bad medicine "
    oraz dr Duane'go Graveline " Lipitor- thief of memory"
    Zapraszam do dyskusji, chętnie odpowiem na wszelkie pytania.
    Pozdrawiam,
    Mgr farmacji Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Panią Monikę i gratuluję odwagi - naraziła się Pani wszechmocnym firmom farmaceutycznym, które zbijają kokosy na ludzkiej niewiedzy.
      Ma Pani we mnie zwolennika, który wprawdzie amatorsko ale usilnie poszukuje innych sposobów walki z rosnącym cholesterolem.
      I ostatnio zainteresowałam się homocysteiną - poczytałam w internecie na jej temat dość dużo ale jednocześnie mam mętlik w głowie: co gorsze: wysoki cholesterol czy wysoka homocysteina?

      Usuń
    2. Zdecydowanie homomocysteina. Bo tak naprawdę to co to znaczy wysoki cholesterol? Nie mówię tu o chorobach genetycznych z patologicznym wysokim poziomem cholesterolu, żeby była jasność.Kto wymyślił te normy? Poziom cholesterolu jest sprawą indywidualną. Tu ciekawostka: któregoś dnia ( bodajże w 2003 roku, o ile mnie pamięć nie myli, ale można to sprawdzić ) w USA zasiadło 9-ciu ekspertów i zadecydowało o obniżeniu prawidłowego poziomu cholesterolu z 6,5 na 5, czy 5,2. Nie podparli swej decyzji żadnymi badaniami. Ciekawe? Otóż 8-miu z tych ekspertów było powiązanych z firmami produkującymi statyny. Tym pociągnięciem kolejnym milionom ludzi zaczęto przepisywać statyny.
      Cholesterol jest bardzo potrzebny do prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. To nie wysoki poziom cholesterolu jest przyczyną chorób sercowo-naczyniowych, zawałów, udarów itd. Przyczyną są stany zapalne, często nieleczone, niezauważalne i nieodczuwalne, mówiąc w uproszczeniu. Homocysteina, jej poziom może wskazywać na stany zapalne i ewentualne zagrożenie wystąpienia zawału, wylewu itd. Analizując wszelkie badania ( nawet te finansowane przez firmy farmaceutyczne ) widać wyraźnie, że u ludzi z niskim lub prawidłowym poziomem cholesterolu też występują choroby sercowo-naczyniowe. Tak na logikę: gdyby wysoki poziom cholesterolu był przyczyną tych schorzeń, mając tak "fantastyczne" leki jak statyny, które obniżają skutecznie poziom cholesterolu, dlaczego ilość zachorowań czy śmierci z powodu schorzeń sercowo- naczyniowych dramatycznie nie spadł od dziesięcioleci?? Tylko się nam wmawia, że spada, ale liczby są nieubłagane. Każdy, kto twierdzi inaczej- proszę wskazać mi konkretne badania i ich wyniki. Natomiast w ostatnich dziesięcioleciach wzrosły niepokojąco zachorowania na nowotwory, cukrzyca szaleje, również demencja i Alzheimer. W dużym stopniu przyczyniają się do tego statyny- po pierwsze bo są bardzo szkodliwe, po drugie przez obniżanie poziomu cholesterolu statynami jego poziom jest za niski do prawidłowego funkcjonowania naszego układu odpornościowego itd, itd.
      Czekam na dalsze pytania, temat rzeka.
      Pozdrawiam. Monika
      Ps. Big Pharma ma się wciąż świetnie, nie jestem żadnym zagrożeniem...

      Usuń
  13. Przepraszam za wykorzystywanie tego bloga, chyba powinnam założyć własny, bo nie mogę patrzeć na te wypowiedzi fachowców ( dietetycy, lekarze, farmaceuci, choć sama mam tytuł magistra farmacji),
    Chciałabym tylko zwrócić uwagę, że przy pisaniu czegokolwiek, a w szczególności pisaniu o zdrowiu, terapiach, lekach itd nie należy powtarzać ogólnodostępnych opini i wyświechtanych sloganów. Trzeba najpierw dobrze odrobić pracę domową przez dogłębne przestudiowanie wszelkich informacji na temat, na który chcemy się wypowiadać, być czujnym przy analizowaniu wszelkich badań ( bardzo istotne jest kto finansuje badania, często wiele informacji jest zatajonych ). Jeśli się tego nie zrobi, to wynikiem jest wprowadzanie w błąd innych.
    Chętnie udzielę wszelkich informacji o cholesterolu i statynach wszystkim zainteresowanym, proszę do mnie pisać:
    Monikaonholiday@gmail.com
    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie powinna Pani założyć bloga żeby podzielić się swoją wiedzą i otworzyć oczy ludziom na sprawy bardzo ważne dla naszego zdrowia. Pani opinie znacznie odbiegają od znanych nam wszystkim opinii na temat dobroczynnej roli statyn w dążeniu do obniżenia poziomu cholesterolu.
      Z moich obserwacji wynika, że bez względu na wiek wszyscy powinni mieć cholesterol nie większy jak 200. Do tego dążą lekarze karmiąc nas statynami do końca życia.
      Dlatego zastanawia mnie jedno: dlaczego lekarze nie proponują nam pacjentom badania poziomu homocysteiny? Czyżby o tym nie wiedzieli? Czy w tym wszystkim chodzi tylko o kasę?

      Usuń
    2. Problem jest złożony. Samo badanie poziomu homocysteiny też nie jest rozwiązaniem. To sprawa bardzo kompleksowa. Często lekarze nie dokształcają się we własnym zakresie, trzymają się wytycznych co do leczenia statynami, a statyny niszczą zdrowie ( jeden z wpisów powyżej świetnie to dowodzi, ta pani ma zniszczone zdrowie i firma farmaceutyczna powinna Jej zapłacić odszkodowanie! A już były takie przypadki w USA ).
      Często dochodzi do paradoksów, które widzę w swojej aptece- lekarze "leczą" wysoki cholesterol, a następnie schorzenia wynikające z zażywania statyn- uszkodzenie wątroby, bóle mięśniowe itd. Bez zastanowienia, że wystarczy odstawić statyny i pacjent byłby zdrowszy!! Błędne koło.
      Proszę mi wierzyć, statyny to największy przekręt w historii medycyny. I niestety w dużej mierze chodzi o pieniądze.

      Usuń
    3. Zdaję sobie sprawę,że medycyna jest dziedziną złożoną i nie da się w kilku słowach powiedzieć jak wyleczyć określoną chorobę lub jej zapobiec.
      Wiem też, że rozmowa z lekarzem rodzinnym mija się z celem ponieważ po kilku minutach okaże zniecierpliwienie bo za drzwiami czekają następni pacjenci lub usłyszę komentarz, ze skoro tyle wiem i sie naczytałam w internecie to po co przychodzę.
      Czytając powyższe wypowiedzi nachodzi mnie pytanie: to co z tym cholesterolem?
      Czy jednakowoż powinni być spokojni ci, którzy maja poziom 200 oraz ponad 300?
      Skoro badanie poziomu homocysteiny nie jest rozwiązaniem to jakie kroki powinno sie przedsięwziąć aby ustrzec się zawału, wylewu ?
      Jakie badania zrobic, jakie wyniki żeby na ich podstawie można było określić stan zdrowia i ewentualne zagrożenia dla organizmu?

      Usuń
  14. Tak, to prawda. Lekarze ( nie wszyscy, ale większość z nich, niestety ) pracują w biegu, nie mają czasu lub ochoty na solidny wywiad z pacjentem, z którego można bardzo wiele się dowiedzieć. To już wiecej jak połowa sukcesu leczenia. Pacjent musi być wysłuchany bardzo cierpliwie, wtedy z gabinetu wyjdzie już zdrowszy. A lekarze często nawet nie informują pacjentów, jakie leki zapisują! Potem pacjent pyta nas, aptekarzy na co te leki i czy powinni je zażywać. Czasami trudno z samych zapisanych leków zgadnąć diagnozę lekarza.
    Jeśli lekarz nie słucha pacjenta, zapisuje statyny bez opamiętania, zapisuje dużo leków ( te częste "koktajle" lekowe więcej szkodzą m.in. przez interakcje niż faktycznie leczą), to najprostszym wyjściem byłoby zmienić lekarza. Wiem, że często jest to niemożliwe, niestety.
    Bardzo proszę nie trzymać się liczb jeśli chodzi o cholesterol. Jeśli nie ma chorób genetycznych związanych z patologicznym wysokim poziomem cholesterolu, to poziom jego nie ma znaczenia. On rośnie z wiekiem przeważnie, choć nie u wszystkich. Wniosek nasuwa się sam- jest do czegoś potrzeby, skoro nasz organizm go produkuje. Ale organizm to całość i trzeba przyjrzeć się mu kompleksowo. Niestety nie ma żadnego badania, które by mówiło: czeka cię zawał może za tydzień, dwa, albo wylew w przyszłym miesiącu. Badanie poziomu homocysteiny może być pomocne, ale nie należy opierać się wyłącznie na tym. Poziom homocysteiny mówi o stanach zapalnych w organiźmie, które mogą doprowadzić do zawałów, wylewów itd.
    Jak się zabezpieczyć przed nimi? Leczyć wszystkie stanę zapalne, które zauważymy.
    Zęby- czytałam o bardzo interesujących badaniach przeprowadzonych w Stanach (lub Kanadzie, nie pamietam teraz), korelacja pomiędzy stanem zdrowia uzębienia, a częstością występowania zawałów serca. Ludzie ze zdrowym uzębieniem, dbający o zęby i higienę w jamie ustnej byli mniej narażenia na zawały.
    Dieta- cukier jest niestety głównym zabójcą, a nie tłuszcze. Cukier wywołuje stany zapalne. Przez lata wciskano nam, że nie wolno jeść tłuszczów. Wymyślono produkty low fat, o niskiej zawartości tłuszczu. Ale żeby coś wyjąć, to miejsce trzeba zapełnić- więc zastępowano to cukrem. Wszelkie produkty z obniżoną zawartością tłuszczu mają dużo cukru. I to prowadzi do otyłości, cukrzycy, powoduje stany zapalne w tętnicach między innymi. Cukier jest obecnie dodawany do wielu produktów spożywczych- proszę poczytać skład czegokolwiek w sklepie spożywczym. Skrobia ( cukier złożony ) jest nawet w wędlinach. Syrop glukozowo- fruktozowy w każdym jogurcie na przykład. Trzeba się dobrze naszukać w sklepie jogurtu bez syropu.
    Tłuszcze są zdrowe, ale uwaga! Te naturalne. Żadne wyprodukowane sztucznie, jak margaryny.
    Generalna zasada:
    Jeść wszystko w rozsądnych ilościach,
    skreślić z jadłospisu gotowe produkty, które w swoim składzie mają więcej jak 4-5 składników, bo będzie bardziej mieszanka chemiczna niż pożywienie.
    Nie jeść rzeczy, które nasza prababcia nie rozpoznałaby jako żywność.
    Być w miarę możliwości aktywnym fizycznie, już spacery wystarczą do pobudzenia krążenia i dotlenienia tkanek. Nie potrzeba biegać maratonów.
    Istnieją gabinety, które robią skan całego ciała i określają gdzie są złogi wapniowe w tętnicach, potem można kilkutygodniową kuracją te złogi zlikwidować, jeśli takie zostały zlokalizowane. Znajomy mojej przyjaciółki, mężczyzna ok. 70 lat przeszedł taką kurację. Nie mogę się wypowiadać ani za ani przeciw tej metodzie, ponieważ nie miałam okazji tego dogłębnie przestudiować. Wiem, że to robią lekarze, ludzie z dyplomami medycznymi, a nie domorośli znachorzy. Tradycyjni lekarze mogą być sceptyczni co do tego, podobnie jak do wszystkich alternatywnych metod leczenia ( homeopatia na przykład ).

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię ten blog bo można znaleźć wiele ciekawych informacji a ostatnio czytajac wypowiedzi obydwu Pań farmaceutek - jestem w szoku widząc rozbieżność opinii na temat ''leczenia'' wysokiego poziomu cholesterolu.
    Ja mam poziom cholesterolu od wielu lat powyżej tzw. normy, co najmniej kilka podejść do brania statyn, ktorych nijak mój organizm nie toleruje /złe samopoczucie, zmeczenie, bóle glowy, oslabienie, bóle żoładka itp/. Nie objadam sie, nie pije, nie palę, zażywam ruchu kiedy tylko mogę - a mój poziom cholesterolu nijak nie chce się obnizyc. I tak mam od lat.
    Czytałam tutaj i nie tylko o wpływie poziomu homocysteiny na nasze zdrowie. I dziwi mnie, że nigdy przez wiele lat mojego życia żaden lekarz nawet o tym nie wspomniał żeby zbadac jej poziom. Tylko cały czas slysze,że trzeba obnizac cholesterol.
    I jeżeli nawet bedę miała wynik badania homocysteiny w ręku to co ja mam z nim zrobić? Jak bede miała wynik do 10 to ok ale powyzej to zacznę sie martwić. I co? Sama mam sie leczyć czy iść do lekarza, ktory poczuje się urażony, ze próbuje byc mądra a to on jest lekarzem a nie ja.
    Mam jeszcze pytania:
    1. czy poziom cholesterolu jest zależny od poziomu homocysteiny?
    2. czy osoby z prawidłowym poziomem homocysteiny moga mieć wysoki poziom cholesterolu całkowitego a w szczególności tego ''złego'' LDL?
    Będę wdzięczna za wyjasnienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ad 1. nie znalazłam nigdzie żadnych badań o zależności poziomu cholesterolu i homocysteiny
      ad.2. tak, można mieć wysoki poziom cholesterolu ( tutaj tak naprawdę nie powinno się stosować norm, jest to sprawa bardzo indywidualna) i prawidłowy homocysteiny. Nie ma dobrego i złego cholesterolu. Cholesterol jako substancja jest jeden i jest to lipid. LDL i HDL to są lipoproteiny, które transportują cholesterol oraz inne bardzo ważne substancje we krwi, jeden z wątroby do tkanek, drugi z tkanek do wątroby. Oba bardzo potrzebne!
      Monika

      Usuń
  16. Na obniżenie poziomu cholesterolu zażywam z polecenia lekarza LipiForma plus - w ostrzeżeniach jest następujące zdanie: 'W czasie stosowania produktu nie należy spożywać soku grejpfrutowego". Jak to mam rozumieć? Nie popijam kapsułek sokiem, ale w ciągu dnia zjadam 1 połówkę tego owocu, gdyż on w naturalny sposób obniża poziom glukozy we krwi.
    Czy powinnam zaprzestać jedzenia grejpfrutów? Proszę o wytłumaczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie należy stosować bezpośrednio ani popijać nim tabletki z racji na interakcję.. Natomiast półowka grejpfruta raz na czas nie zaszkodzi.

      Usuń
    2. Owoc grapefruita lub jego sok bardzo silnie ograniczają wchłanianie leków przez organizm dlatego właściwie wszędzie powinna być taka adnotacja.

      Usuń
  17. Mam pytanie moze otrzymam odpowiedz od kilku lat zazywam sterydy wziewne,od tego czasu podejrzewam ze mam b. Podwyzszony caly lipidogram czy moze sie myle?

    OdpowiedzUsuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)