piątek, 15 maja 2015

Larimax T na przewlekły ból gardła...?

Ból gardła - ilustracja
Mamy już maj, a pogoda wciąż płata nam figle. Pomimo kilku ciepłych dni, obecnie temperatura za oknami wciąż pozostawia wiele do życzenia. Kiedy więc wreszcie przyjdzie upragniona wiosna...? ;) Nie wiem, jak Wy, ale ja nie mogę się już doczekać prawdziwego ciepła powyżej 20-25°. 
Razem z wiosną z reguły w aptekach zaczyna się 'sezon na odchudzanie', natomiast troszkę w odstawkę idą preparaty na przeziębienie, katar czy gardło. Ale jak od każdej reguły mamy jednak wyjątki i niestety są rzesze pacjentów, u których nieżyt gardła ma charakter przewlekły, czyli ciągłe drapanie, uporczywe podrażnienie gardła, suchość itp. Tacy pacjenci często mają problem ze znalezieniem odpowiedniego preparatu. Farmaceuci  może nie zawsze zbiorą dokładny wywiad i w ruch idą specyfiki dedykowane na ostry ból gardła, czyli "Strepsilsy", "Orofary", "Cholinexy" itp., co z reguły jeszcze pogarsza sytuację.

Przyznam się Wam szczerze, że w kwestii specyfików na gardło mam już spore doświadczenie. Pracuję w pomieszczeniu klimatyzowanym i pieczenie, podrażnienie oraz uczucie drapania w gardle to niemal moja codzienność.  Niestety problem jest przewlekły, co skłoniło mnie do poszukiwania odpowiedniego preparatu. Wypróbowałam większość pozycji ze swojego magazynu aptecznego z różną skutecznością.
Ostatnio ‘w akcie desperacji’ sięgnęłam po spray do gardła "Larimax T". Trzeba raz na czas spróbować coś nowego, ;) to tak jak z kremami - nawet jak się ma jakiś ulubiony, to raz na czas trzeba 'zaszaleć' i sprawdzić czy inny przypadkiem nie jest lepszy.
Moją dodatkową motywacją był fakt, iż preparat ten jest często rekomendowany na gardłowe problemy przez lekarzy, a pacjenci wiele razy dopytują o jego smak i odczucia pojawiające się po aplikacji produktu.  Postanowiłam więc przekonać się na własnej skórze... hihi.. własnym gardle i rzeczywiście. Pojawiające się zaraz po aplikacji preparatu uczucie nie jest może przyjemne, ale znowu bez przesady.  Pozostałam nieugięta i wiecie co... właściwie po dwóch dniach nie miałam już problemów z aplikacją produktu - ba... już po dwóch dniach zauważyłam wyraźną poprawę i zniknęło to przeklęte uczucie 'drapania' oraz pieczenia w gardle.

Warto wiedzieć, że początkowy problem z aplikacją produktu nie jest kwestią jego złego smaku - jak to czasami mawiają pacjenci, ale oleistej konsystencji preparatu. Jest to czymś naturalnym, bo de facto nie jesteśmy przyzwyczajeni do spożywania oleju w czystej postaci... przecież "Kujawskiego" raczej nie pijemy do posiłków. ;) Po 1-2 dniowej 'adaptacji' jest już z reguły całkiem dobrze. Myślę, że warto mieć to na uwadze.

Czemu więc taka, a nie inna konsystencja...? Bynajmniej nie po to, żeby nam "utrudniać". ;) Specjalna kompozycja preparatu na bazie olejów roślinnych sprawia, że nie tylko nawilża on błonę śluzową gardła, ale także tworzy na jej powierzchni specjalną warstwę ochronną i regeneruje podrażnioną śluzówkę. Roztwór o konsystencji oleistej zdecydowanie lepiej i dłużej przylega do błony śluzowej - co w sumie jakąś niespodzianką nie jest, raczej faktem oczywistym. Efekt działania preparatu jest więc zdecydowanie dłuższy niż w przypadku tradycyjnych spray’ów do gardła w postaci roztworów wodnych.

Pisałam o konsystencji, ale jaki jest dokładny skład "Larimaxu T"...? Dość prosty, ponieważ mamy w nim olej nagietkowy i olej z rokitnika zwyczajnego. Olej nagietkowy wykazuje przede wszystkim działanie przeciwzapalne, świetnie koi podrażnioną śluzówkę i łagodzi ból. Dodatkowo wykazuje działanie antyseptyczne, a więc na obolałe gardło jak znalazł. Olej rokitnikowy to właściwie mógłby być temat na osobny artykuł, bo ma wiele ciekawych właściwości. Przede wszystkim jest on bogatym źródłem witaminy E, witaminy A, a także nienasyconych kwasów tłuszczowych. Poza działaniem przeciwzapalnym pobudza on wszelakie procesy odnowy tkanek, przyspiesza gojenie i regenerację.
Skład uzupełnia olej bergamotowy, który jest głównie dodatkiem zapachowym. Taka mała ciekawostka - olejek bergamotowy jest używany do aromatyzowania niektórych artykułów spożywczych, na przykład herbaty Earl Grey, której jestem fanką.

Mamy więc w składzie bardzo ciekawe "olejowe trio” na podrażnione gardło. 

Preparat jest polecany przede wszystkim przy przewlekłych stanach zapalnych gardła i tutaj z doświadczenia powiem, że naprawdę sprawdza się dobrze. Będzie on też wskazany dla osób pracujących głosem, bo wiadomo... intensywnie eksploatowane gardło czasami się buntuje i odmawia nam posłuszeństwa. "Larimax T" jest zalecany także w minimalizowaniu uczucia dyskomfortu po zabiegach w obrębie jamy ustnej i gardła - tutaj często rekomendują go laryngolodzy. Myślę, że warto pamiętać, że coś takiego mamy do dyspozycji na aptecznych półkach. 

Ponadto jest to specyfik bezpieczny u dzieci już od 2 roku życia. Pytanie tylko jak dzieciaki zniosą aplikację olejowej konsystencji. Pewnie po pierwszym razie będzie ogólne zniechęcenie, bo dzieci to niestety 'uparte' istoty. Sama mam dwóch takich uparciuchów w domu. ;)

I na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Spray ten można stosować także w leczeniu zadrapań skóry, ran, czy oparzeń, o czym przyznaję się bez bicia nie wiedziałam wcześniej, zanim nie zerknęłam do ulotki. ;)

17 komentarzy:

  1. Czyli jest to coś podobnego do Laringo Spray :) Super, dziekuję za ten wpis, na pewno ten preparat na gardło znajdzie sie mojej apteczce :) A tak w ogóle to Pani blog jest dla mnie ogromną kopalnią wiedzy. Dziękuję i Pozdrawiam serdecznie, Nina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest to zdecydowanie lepszy preparat niż 'Laringo spray", ponieważ posiada oleistą konsystencję, a co za tym idzie zdecydowanie lepiej działa, bo jest dłuższy kontakt z błoną śluzową.

      Usuń
  2. a ja polece LaryngUp - dostalam go ostatnio zamiast Cholinexu i nie dosc, ze smakuje lepiej, to dziala DUZO lepiej. Cholinex to teraz dla mnie po prostu mietowe cukierki ;p chyba nawet Halls lepiej dzialaja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dziwne, bo Laryng Up to suplement diety, a Cholinex jest lekiem, więc teoretycznie powinien lepiej działać. Dla mnie ani jedno, ani drugie się nie nadaje, bo głos po 20 latach pracy jako nauczycielka języka polskiego mam okropnie zdarty. Swego czasu faktycznie ratowałam się takimi wynalazkami jak Isla czy Strepsils, ale ostatecznie wróciłam po stare, sprawdzone sposoby - picie rano oleju. Skoro ten produkt, o którym Pani pisze jest na bazie olejów właśnie, to może sobie go zakupię - na jedno wyjdzie, a zawsze to skoro przebadany, to bezpieczniejszy, niż taki olej spożywczy. Dziękuję za rekomendację.

      Usuń
    2. Ja tez jestem nauczycielką z nieco krótszym stażem - 10 letnim, ale gardło woła o ratunek. Do tej pory stosowałam różne specyfiki od tabletek do ssania poprzez spraye i owszem działały ale bardzo krótko. Ciekawa propozycja i świetnie, ze coś takiego pojawiło się na rynku - na pewno zakupię i sprawdzę bo faktycznie słyszałam, że oleje działają dobrze na zdarte, drapiące gardło. Przy okazji weszłam od razu na stronę tego produktu i przekonały mnie badania kliniczne i wypowiedzi laryngologa. Sprawdzę na swoim gardle

      Usuń
  3. Stosowałem różne środki celem złagodzenia uczucia drapania i suchości w gardle. Ostatnio zastosowałem Larimax T , początkowo działał skutecznie, niestety kilku dniach zaczął drażnić gardło i wzmagać drapanie, tak jak stosowane poprzednio :(?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie zaskakujące jest to co Pan napisał- że wzmaga podrażnienie gardla....Patrząc na skład nie spodziewałabyms ię takiego efektu

      Usuń
  4. Mógłbym się zatrudnić jako "królik doświadczalny" w badaniach klinicznych leków, bo zwykle mieszczę się w kategorii działań niepożądanych występujących bardzo rzadko. Tak poważnie, jest to bardzo kłopotliwe. Pozdrawiam i gratuluję bloga !

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja mam pytanie - czy nie przebarwia on zębów? -w przypadku zastosowania na śluzówkę jamy ustnej? Przyznam, że trochę obawiam się tego, bo kolor ma mocno żółty..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie- na pewno nie wystąpi efekt przebarwienia zębów.

      Usuń
  6. Ciekawa jestem, czy mozna Larimaxem T nawilzyc blone sluzowa nosa. Wiem, ze sa do tego specjalnie przeznaczone preparaty, ale akurat mam pod reka Larimax i wysuszona sluzowke nosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do nosa Larimax N.

      Usuń
    2. Dokładnie. DO nosa jest dedykowany osobny preparat- Larimax N- nawilżający żel.

      Usuń
  7. W Larimax jest tylko 10% oleju z rokitnika i 8% oleju z nagietka. Pozostałe 82% to olej bermagowy(substancja zapachowa) i olej roślinny. Dlatego myślę, że lepiej jest kupić samemu olej z rokitnika i przelać do jakiejś pustej buteleczki, po jakimś leku w spray'u. Wychodzi taniej i mamy czystego rokitnika bez oleju roślinnego :) oczywiście mogę się mylić i olej rośliny może mieć tutaj jakieś znaczenie, jeśli tak to mnie poprawcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że oleje zawarte w preparacie. które mają konkretne działanie nawet w takim stężeniu dadzą odpowiedni efekt. Olej roślinny raczej tylko substancja pomocnicza, ale myślę, że ważne jest, że jest to w całości olej, bo taka konsystencja gwarantuje dłuższy kontakt ze śluzówką.

      Usuń
  8. Witam! Czy można stosować ten spray w ciąży? Cierpię na przewlekłe zapalenie gardła i ledwo znoszę to ciągle drapanie, pieczenie i suchość... Czy mogłaby mi Pani coś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, nie ma informacji na opakowaniu. A który to trymestr..? Stosowała Pani coś z porostem islandzkim..? Np Isla..?

      Usuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)