środa, 28 lipca 2021

Co na ugryzienia owadów..?

Dziś zgodnie z niedawnym artykułem będzie kontynuacja wątku o komarach. Było sporo na temat, jakie preparaty można zastosować do ochrony przed owadami, co sprawdzi się w tropikach, a co w przydomowym ogródku. 

A jakie preparaty do stosowania po ukąszeniach znajdziecie w aptece ? Czym się kierować przy wyborze..?

Co na "bąble" po ukąszeniach owadów..? Które preparaty skutecznie załagodzą świąd i obrzęk..? 

Jeśli chodzi o specyfiki na ukąszenia to wszystko zależy od tego czy pojawiające się na skórze zmiany są nasilone i czy towarzyszy im  intensywny świąd. Jeśli bardzo swędzi, poza klasycznym "bąblem" pojawia się zaczerwienienie i obrzęk, to na pewno warto sięgnąć po mocniejsze specyfiki. Co więc mamy do dyspozycji.

- kremy na bazie hydrokortyzonu. UWAGA! Hydrokortyzon należy do leków sterydowych, a więc stosujemy go ostrożnie - tylko na miejsca zmienione chorobowo, smarując je kilka razy dziennie cienką warstwą. Maksymalny czas terapii bez konsultacji z lekarzem to 7 -14 dni.  W postaci kremu na skórę hydrokortyzon świetnie sprawdzi się nie tylko po ukąszeniach owadów, ale także w przypadku chorób skóry takich jak atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, bądź w przypadku alergii skórnych, pokrzywki czy nasilonego świądu. Hydrokortyzon zastosowany na skórę działa bowiem: przeciwalergicznie, przeciwświądowo, przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie

UWAGA! Bez konsultacji z lekarzem nie należy stosować kremów z hydrokortyzonem u dzieci do 12 roku życia. Preparaty jakie są dostępne w aptece to np. "Maxicortan" krem (1% hydrokortyzon) lub "Hydrocortisonum Aflofarm" (0,5% hydrokortyzon).

- żele z substancją przeciwhistaminową (zawierające dimetinden) - tutaj chyba najbardziej znany wszystkim jest "Fenistil" żel, ale nie jest to jedyny preparat o tym składzie. Inne to np. "Foxill żel".  Na uwagę zasługuje postać żelu, a więc preparat  nie jest tłusty i szybko się wchłania. Dość szybko łagodzi swędzenie, a więc daje odczuwalną ulgę. Warto wiedzieć, że specyfik nie zawiera alkoholu ani substancji zapachowych czy barwników, a więc jest bezpieczny nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Ale uwaga - u niemowląt i dzieciaków nie należy stosować preparatu na dużą powierzchnię skóry. 

No dobrze... Chyba to ważniejsze specyfiki na bardziej intensywne odczyny po ukąszeniach. Oczywiście poza preparatem miejscowym w przypadku nasilonych objawów zastosować można jeszcze dodatkowo doustny lek antyhistaminowy. Więcej na ten temat znajdziecie w archiwum bloga:

http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2016/04/leki-na-alergie.html

Inne mniej popularne, choć także skuteczne po ukąszeniach owadów preparaty to:

- maść propolisowa ( 3% lub 7%)

- "Baika-skin" żel - to właściwie tegoroczna nowość, ale z racji na ciekawy skład chciałabym  o niej wspomnieć. Co mamy w składzie..? Przede wszystkim wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej. Brzmi może trochę tajemniczo, ale surowiec ten nie jest nowością w świecie farmacji. Jest on składnikiem także żelu "Baikadent"- do stosowania na stany zapalne jamy ustnej, czy otarcia od protez zębowych. Jak działa "Baika-skin"? Niweluje swędzenie i podrażnienie skóry, zmniejsza zaczerwienienie, zmniejsza obrzęk. Dodatkowo nawilża skórę. Specyfik nadaje się dla dzieci, ale od 3 roku życia. 

"Mugga" balsam kojący - tutaj w składzie mamy ciekawe trio: olejek z drzewa herbacianego, mentol, aloes. Preparat od razu po aplikacji daje uczucie przyjemnego chłodzenia i łagodzi świąd. Nadaje się do stosowania u dzieci od 2 roku życia i ma atest Polskiego Zakładu Higieny. 

Ciekawa opcja, która sprawdzi się u dzieci to plastry, np. "Recotin plastry po ukąszeniach owadów". W składzie naturalne składniki, m.in olejek lawendowy czy ekstrakt z kwiatów nagietka, za co plus, a poza tym szata graficzna idealna dla dzieciaków. W opakowaniu znajdziecie 20 sztuk plastrów z ilustracjami zwierzątek i 10 sztuk plastrów transparentnych. Ich zaletą jest to, że zabezpieczamy okolicę po ukąszeniu przed drapaniem, a wiadomo jak to z dziećmi jest - mówisz "nie drap", a ono i tak zrobi swoje. ;)

Na dziś wystarczy, choć celowo nie poruszam tematu alergii na jad owadów, ponieważ myślę, że to może być ciekawy temat na osobnego posta.

Trzymajcie się ciepło. :) I kibicujcie naszym sportowcom w Tokio, niech dzisiejszy pierwszy srebrny medal otworzy worek z medalami.:) 

Warto również przeczytać:



niedziela, 18 lipca 2021

Co na komary..?

Wczoraj wieczorem położyłam się do spania i nagle "bzzzzzzzz" ;) - oj jak ja tego nie lubię. :) Czasami wystarczy nieopatrznie uchylić okno przy zaświeconym świetle i już jakiś "krwiopijca" wleci nam do mieszkania, ;) oczywiście skończyło się jak zawsze na polowaniu, żeby móc potem spokojnie zasnąć. A przy okazji dzięki temu jest temat na nowy artykuł - preparaty na komary. :) Właściwie na czasie, bo w aptece specyfiki na komary cieszą się teraz dość sporym zainteresowaniem. A więc... zaczynamy.

Jaki preparat na komary wybrać..? 

Oczywiście specyfików odstraszających insekty (komary, meszki, kleszcze), czyli tak zwanych repelentów,  znajdziecie w aptece całą masę. Czym więc kierować się przy wyborze..? Na pewno wybór preparatu powinien zależeć od tego, czy zależy nam na bardzo skutecznej ochronie (szczególnie w lesie, gęstych zaroślach czy krajach tropikalnych), bądź chodzi nam o specyfik do stosowania na co dzień: w ogródku, na spacerze itp. Poza tym uwzględnić należy wiek, gdyż oczywiście inne specyfiki zastosować można u dzieci, czy niemowląt, a inne u dorosłych. Odrębna kwestia to wrażliwość skóry, skłonność do podrażnień bądź alergii. 

Właściwie tak w uproszczeniu specyfiki na komary można podzielić na dwie kategorie:
-  preparaty oparte na olejkach eterycznych
- preparaty zawierające środki chemiczne (najczęściej zaliczane do środków biobójczych).

Preparaty na bazie olejków- jak działają, czy są skuteczne, które wybrać..? 

Jeśli chodzi o olejki eteryczne, tutaj na pewno do najskuteczniejszych odstraszaczy komarów zaliczyć można: 

- olejek lawendowy - dla ludzi zapach olejku jest przyjemny, mi kojarzy się z relaksem i ukojeniem, ale komary raczej za nim nie przepadają :) 

- olejek citronella - poza działaniem odstraszającym komary, działa antyseptycznie i przeciwzapalnie. Jako ciekawostkę tylko podam,  że citronella wykazuje działanie przeciwdepresyjne w aromaterapii, poprawia koncentrację i kreatywność

- olejek eukaliptusowy. Nie wiem jak Wam, ale mi eukaliptus kojarzy się z misiami koala, :) a także z chorymi zatokami - świetnie sprawdza się wówczas do inhalacji. Okazuje się, że równie świetnie odstrasza owady

- olejek z mięty pieprzowej. Ja uwielbiam zapach świeżej mięty i hoduję ją zresztą na balkonie, wykorzystując jako dodatek do letnich napojów, ale mięta może być też takim naturalnym środkiem na komary ;)

To oczywiście tylko wybrane olejki o własnościach odstraszających owady, można jeszcze wymienić: paczulowy, olejek z bazylii czy z drzewa herbacianego. Ponieważ jednak mamy lato, pamiętajcie, że część olejków wykazuje działanie fotouczulające, a więc nie zawsze są bezpieczne w zastosowaniu na skórę przy późniejszej ekspozycji na słońce. 

Pewnie niektórzy z Was pokuszą się o stworzenie jakiejś swojej mikstury odstraszającej owady. Pamiętajcie jednak, że w aptece znajdziecie także gotowe specyfiki z olejkami. I uwaga! Niektóre z nich mogą być stosowanie od pierwszego miesiąca życia, inne dopiero od 3 roku  życia - wszystko zależy od receptury. Przy preparatach na bazie olejków warto też pamiętać o ponawianiu aplikacji, bo nie działają one bardzo długi czas.  Przykładowe preparaty to:

"Kleszcz stop" spray na kleszcze i komary z Sanity 65 ml - zawiera w składzie 100% naturalne olejki m.in tymiankowy, rozmarynowy, goździkowy, z bazylii i citronellowy oraz alkoholowy ekstrakt z miodli indyjskiej. Ale uwaga - do stosowania od 3 roku życia. Na plus wygodne małe opakowanie, które idealnie sprawdzi się gdzieś w podróży. 

"Sio natural" - płyn do stosowania na skórę 100 ml. Preparat według producenta może być stosowany u dzieci już od 1 miesiąca życia - oczywiście z zachowaniem ostrożności. W składzie olejki, ale także pantenol, czyli dodatkowo regeneracja skóry. Cena przyzwoita, około 10 zł :)

Poza preparatami w formie aerozoli, mamy też opaski, czy bransoletki. Myślę, że są one wygodne np. gdy dzieci jadą na kolonie, bo wtedy łatwo zapomnieć o aplikacji spray'u, a opaskę założy się i jest. Oczywiście to też są specyfiki na bazie olejków, więc siła działania nie jest jakaś szałowa. :) W aptece najpopularniejsze są opaski "Komastop"- dostępne w różnych wariantach kolorystycznych. 
Jakiś czas temu pojawiły się tez plastry odstraszające komary np. "Mosbito", które można nakleić na wózek, czy namiot. Bazują one na olejku lawendowym. Jest więc w czym wybierać.

Preparaty zawierające środki chemiczne- jak stosować?

Jak już wcześniej wspominałam, druga grupę stanowią preparaty zawierające związki chemiczne, najczęściej zaliczane do  środków biobójczych. Ich historia w aptekach jest trochę zawirowana.. dawniej były dostępne, potem zostały wycofane ze sprzedaży w aptekach, a kilka lat temu znowu wróciły.

1) DEET 


Obecnie bezsprzecznie najmocniejszymi specyfikami na komary, który nabyć możecie w aptekach są środki na bazie DEET (N,N-dietylo-m-toluamid), Jest to związek organiczny stosowany obecnie jako środek odstraszający nie tylko komary, ale także meszki, kleszcze, muchy tse-tse, muchy końskie. Preparaty na bazie DEET niezastąpione są podczas podróży w tropiki, gdzie komary przenosić mogą bardzo niebezpieczne choroby jak malaria. Chyba najbardziej znanym specyfikiem, którego nazwa często przewija się na forach podróżniczych jest "Mugga". Nie wiem jednak czy wiecie, że w serii "Mugga" mamy kilka preparatów, które różnią się miedzy sobą stężeniem DEET - a co za tym idzie mają różne ograniczenia w stosowaniu. Usystematyzujmy więc:

- DLA DOROSŁYCH od 18 roku życia:

"Mugga"  spray 50% DEET - aplikacja 1 raz dziennie, ochrona w klimacie umiarkowanym to 9 godzin, w klimacie tropikalnym do 4-8 godzin. Nie wolno stosować na twarz. 
"Mugga" roll on 50% DEET- aplikacja 1 raz dziennie, ochrona w klimacie umiarkowanym to aż 12 godzin, w klimacie tropikalnym 7-10 godzin. Nie wolno stosować na twarz.

- DLA DZIECI od 13 roku życia 

"Mugga" roll-on 20% DEET - aplikacja 1-2 razy dziennie, ochrona w klimacie umiarkowanym to ok 7 godzin, w klimacie tropikalnym 4-7 godzin. Nie wolno stosować na twarz. 

- DLA DZIECI od 2 roku życia

"Mugga" spray 9,5% DEET - aplikacja 1-2 razy dziennie, ochrona w klimacie umiarkowanym do 6 godzin, w klimacie tropikalnym 2-6 godzin. Oczywiście u dzieci tego typu preparaty stosujemy bardzo ostrożnie i pod nadzorem osoby dorosłej, oczywiście tylko w razie konieczności naprawdę mocnej ochrony. 

Warto wiedzieć, że specyfiki na bazie DEET poza skutecznością wobec komarów, są także mega skuteczne jeśli chodzi o kleszcze. Już stężenie 20% DEET zapewnia średnią ochronę przed kleszczami 90-100 % w ciągu 4 godzin.

W aptece znajdziecie także preparaty z DEET innych firm. Pewnie najbardziej znany jest "Ultrathon" - aerozol. Tutaj stężenie DEET to to 25%. Preparat przeznaczony jest do stosowania u dzieci od 3 roku życia, ale nie częściej niż 2 razy dziennie. Można stosować go na skórę, lub na ubranie. Na uwagę zasługuje duża pojemność bo opakowanie ma 170g, co dla mnie jest trochę mało praktyczne zwłaszcza gdzieś w podróży. Tutaj zdecydowanie poręczniejsze są małe opakowania specyfików "Mugga". Z racji na dużą pojemność "Ultrathon" jest dość drogim specyfikiem, cena z roku na rok coraz wyższa, obecnie w aptekach stacjonarnych to już często powyżej 50 zł. Dla mnie na minus także nieco tłusta konsystencja. 

Nieco mniej znany preparat, ale także z DEET 25% to "Mosbito max" - aerozol 90ml. Mała pojemność, a więc praktyczny na jakieś wypady, gdzie trzeba pilnować, aby bagaż był lżejszy, bądź nie mamy kupionego bagażu rejestrowanego. ;) Cena przyzwoita - około 20 zł.

Podsumowując - DEET to najskuteczniejszy środek odstraszający owady - to bez dwóch zdań, ale pamiętajcie, że jest on toksyczny, może  wywoływać miejscowe podrażnienie skóry, reakcje alergiczne, wpływać na układ nerwowy - po jego zastosowaniu zaobserwowano u dzieci napady padaczkowe (bez udowodnionego związku przyczynowo-skutkowego, ale jednak), dlatego ja uważam, że u dzieciaków specyfiki tej grupy powinno się stosować naprawdę tylko w razie konieczności, np. podróży w tropiki, ewentualnie jakiejś wyprawy w gęste zarośla, lasy itp. - kiedy chodzi o skuteczną ochronę przed kleszczami. Pamiętajcie, żeby zawsze zachować ostrożność i nie przekraczać zalecanej częstotliwości stosowania. Nie są to też raczej preparaty, które można włożyć dziecku do walizki na wyjazd na obóz czy kolonię. Moim zdaniem - stosowanie tylko pod nadzorem dorosłych!


2) IKARYDYNA 

Nieco bezpieczniejsze, ale jednocześnie nieco mniej skuteczne wobec kleszczy i komarów będą specyfiki z ikarydyną. Nie  wywołują one podrażnień skóry i nie wpływają toksycznie na układ nerwowy.  Przykładowy specyfik to "OFF Protection Plus" aerozol (ikarydyna 20%). Stężenie ikarydyny na poziomie 20% jest skuteczne wobec komarów i kleszczy od 8 do 14 godzin, a w stężeniu 10% od 3-8 godzin. 

I UWAGA! Nie należy nigdy stosować łącznie preparatu z DEET i ikarydyną, ponieważ taka mieszanka jest bardzo toksyczna dla człowieka. 

3) IR 3535

I jest jeszcze jeden ciekawy środek, który wykazuje zastosowanie jako repelent- IR 3535. Nazwa brzmi tajemniczo, ale w rzeczywistości to: ester etylowy kwasu 3-(N-acetylo-N-butylo) aminopropionowego. :)  Środek ten opracowany został już w latach 70tych, a więc ma długą historię stosowania i szeroki zakres działania- zarówno wobec komarów, mrówek, much, kleszczy, meszek,  jak i pszczół, os, wszy czy nawet karaluchów. Ale od razu podkreślić trzeba, że ta skuteczność jest sporo mniejsza niż DEET i mniejsza niż ikarydyny. Skuteczność mniejsza, ale za to większy profil bezpieczeństwa. Coś za coś. :) 

Przykładowy preparat z IR3535 to "Ziaja antybzzz płyn przeciw insektom dla dzieci" - do stosowania już od 1 roku życia. Tutaj warto wiedzieć, że aplikację należy ponawiać co około 4 godziny, a więc dość często, co nie jest bardzo wygodne. Cena przyzwoita bo 100 ml kosztuje około 10-12 zł. 

Ciekawym specyfikiem odstraszającym komary i kleszcze jest moim zdaniem "Kick the Tick" aerozol. Preparat zawiera aż 3 substancje czynne - IR3535, ikarydyna i citriodiol. Takie trio zapewnia skuteczną ochronę przed  kleszczami, komarami i meszkami do 4 godzin. Może być stosowany od 3 roku życia. Ja przyznam szczerze, że stosuję go u dzieciaków od lat i sprawdza się zarówno na codzienne spacery, jak i krótkie wyprawy do lasu na grzyby czy jagody. ;) Cena przyzwoita bo około 20 zł za opakowanie 200ml. 

Na dziś tyle, a o tym co można zastosować na ukąszenia będzie kiedyś w osobnym artykule. ;)




niedziela, 11 lipca 2021

Elektrolity - jak działają, które wybrać i dlaczego..?

Urlop, urlop i po urlopie. :) Ale cóż poradzić - taka kolej rzeczy, a więc znowu szara rzeczywistość. ;) Za oknami upalnie - temperatura sięga 30° C i nie wiem, jak Wy, ale ja czuję się nieco osłabiona. Nie lubię upałów, a bynajmniej nie w dużym mieście. Jak upał to tylko gdzieś nad morzem, gdzie zawieje chłodny wiaterek na plaży i można się chłodzić zimnymi drinkami, a w razie chęci wskoczyć do chłodniejszego basenu. :) Oczywiście najlepiej z opcją all inclusive, :) czyli wszystko pod ręką.

Podobno nadciąga front atmosferyczny i będą burze, ale po burzy - jak to zwykle bywa znowu wyjdzie słońce :) i znowu fala upałów, która według prognoz potrwa kolejne kilka dni. Dziś więc kilka słów na temat jak radzić sobie w takie gorące dni i o czym należy pamiętać..?

Jak przetrwać falę upałów..? 

Z pewnością należy do minimum ograniczyć przebywanie na słońcu, zwłaszcza w okresie najbardziej intensywnego działania promieni słonecznych - dotyczy to szczególnie dzieci oraz osób starszych. Jeśli już musimy wyjść na zewnątrz, to koniecznie pamiętać należy o zastosowaniu kremu z odpowiednim filtrem ochronnym - najlepiej SPF 50 oraz o nakryciu głowy, czyli czapka, kapelusik itp:) Poza tym podczas upałów raczej stawiajmy na lekkie, ale dobrze zbilansowane posiłki. :) 

I podstawa to oczywiście spożywanie odpowiedniej ilości płynów.. Ale niestety nie chodzi mi tutaj o słodkie napoje i picie hektolitrami słodkich napojów typu "Fanta", "Sprite", czy "Coca-Cola".. bo one z racji na dużą ilość cukru gaszą pragnienie tylko na chwilę. Na upały najlepiej sprawdzi się woda mineralna - najlepiej wysoko mineralizowana. Ja zawsze robię sobie wodę z miętą i cytryną. Miętę mąż hoduje na balkonie, więc jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Można również pokusić się o domową lemoniadę, :) ona też świetnie ugasi pragnienie i nawodni nasz organizm. 

Podczas upałów dobrze jest ograniczyć również przyjmowanie napojów alkoholowych. Pewnie fani zimnego piwka mnie tutaj zlinczują, :) ale alkohol wykazuje działanie moczopędne i powoduje odwodnienie organizmu, a więc efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego. 

Wysokie temperatury za oknami sprawiają, że warto uzupełniać nie tylko wodę i płyny, ale również elektrolity. 

Co to takiego elektrolity i dlaczego są takie ważne..?

Elektrolity są to składniki mineralne, które znajdują się w płynach ciała (sód, potas, wapń, magnez i chlorki) i biorą udział w wielu procesach zachodzących w organizmie. Po pierwsze regulują one gospodarkę wodną organizmu. Poza tym umożliwiają przewodzenie impulsów nerwowych niezbędnych do funkcjonowania mózgu i układu  nerwowego. Wpływają również na prawidłową pracę mięśni, a także gospodarkę kwasowo-zasadową, czyli utrzymanie odpowiedniego pH.

Skutkami niedoboru elektrolitów mogą być:

drżenia i skurcze mięśni, zmniejszenie siły mięśniowej, ból mięśni,  obrzęki, senność, brak energii, osłabienie i złe samopoczucie, zawroty i ból głowy, nudności i brak apetytu. 

Wysokie temperatury sprawiają, że często równowaga wodno-elektrolitowa organizmu jest zachwiana, dlatego podczas upałów czujemy się osłabieni i znużeni. Można wówczas sięgnąć po preparaty z apteki, które uzupełniają poziom elektrolitów. Ja latem zawsze jak przychodzę do pracy, od razu piję szklankę wody z elektrolitami, co doskonale orzeźwia, nawadnia i dodaje mi sił. :) 

Elektrolity - czym się kierować przy wyborze..?

Oczywiście w aptece znajdziecie całą masę preparatów z elektrolitami. Czym więc się kierować przy wyborze..?

Nie wiem, czy wiecie ale już w 1969 roku Światowa Organizacja Zdrowia WHO opracowała skład doustnego płynu nawadniającego (ang. oral rehydration salts ORS), jako gotowej mieszaniny glukozy i elektrolitów do nawadniania dzieci i dorosłych - w ostrej biegunce. Skład został później nieco zmodyfikowany, m.in zastąpiono wodorowęglan sodu dwuwodnym cytrynianem trójsodowym, aby poprawić stabilność. Później w roku 2006 ponownie wprowadzono modyfikacje składu i powstał doustny płyn nawadniający o mniejszej osmolarności, ale lepszej skuteczności. 


Doustny płyn nawadniający według WHO - skład:

GLUKOZA

 

75 mEq

SÓD

 

75 mmol/l

CHLOREK

 

65 mmol/l

POTAS

 

20 mmol/l

CYTRYNIAN

 

10 mmol/l

 

OSMOLARNOŚĆ

 

245 mOsm/l













Jak pewnie zauważyliście - obecnie producenci wprowadzają swoje rozmaite modyfikacje, aby przekonać pacjentów do wyboru ich specyfiku... kuszą w reklamach hasłami "obniżona zawartość sodu i glukozy" (reklama "Hydrooptima senior") czy "zasila mięśnie i mózg" (preparat "Oryal").  Jak się odnieść do tych haseł reklamowych..?

Hasło przewodnie reklamy "Oryal" jako " zasila mięśnie i mózg" to właściwie tylko chwyt marketingowy.. Teoretycznie bowiem wszystkie elektrolity jak już pisałam wpływają na przewodnictwo nerwowe (a więc zasilają mózg) i na pracę mięśni (zasilają mięśnie). Nie mamy tutaj nic nadzwyczajnego, natomiast hasła reklamowe działają na potencjalnego konsumenta, bo mam w aptece pacjentów którzy chcą tylko "Oryal" bo on zasili ich mózg. ;) No cóż.. reklama dźwignią handlu. Patrząc na skład to oczywiście odbiega on od wzorca, czyli doustnego preparatu nawadniającego według WHO. Preparat występuje obecnie w 3 wersjach" "Oryal", "Oryal max", i "Oryal after party". Ja próbowałam kiedyś wersję podstawową i jak dla mnie jest okropna w smaku, chyba z racji na zawartość słodzików.

A jak wypada pod względem składu "Hydroptima senior", czyli produkt reklamowany przez Aflofarm jako specyfik specjalnie dla seniorów..?  Rzeczywiście nieco obniżona jest zawartość sodu i glukozy - zamiast glukozy dodano jeszcze słodzik sukralozę. Zupełnie też nie rozumiem dodatku w ilości 10 mg na 1 tabletke wyciągu z pestek winogron... Przecież to placebo. Pamiętajcie, żeby preparat dobrze spełniał swoją funkcję nawadniającą powinien spełniać określone kryteria, mieć określoną osmolarność, skład itp.. Preparat nawadniający elektrolitowy musi mieć w składzie zarówno glukozę, jak i określoną zawartość jonów sodu... o to nam przecież chodzi, aby wyrównać zachwianą gospodarkę wodno-elektrolitową. Takie modyfikacje nic nie wnoszą a jedynie sprawiają, że specyfik jeszcze bardziej odbiega od wzorca - doustnego preparatu nawadniającego według WHO. Moim zdaniem więc to tylko marketing. Żadne zalety.

Słabo pod względem składu wypada też dość popularny wśród pacjentów "Litorsal" ze Zdrovitu. Ze względu na przyjemny, rześki smak (cytrynowo- miętowy) jest to preparat dość lubiany przez pacjentów, ale szału nie ma. Dlaczego..? Po pierwsze skład zupełnie odbiega od naszego wzorca. Źródłem jonów sodowych jest węglan sodu (a nie jak w większości chlorek sodowy), po drugie źródłem jonów potasowych jest dwuwodorofosforan potasu - iście kontrowersyjny.. po trzecie specyfik naszpikowany jest  słodzikami: aspartam, acesulfam, cyklaminiany. Ich obecność jest tutaj zupełnie zbędna... Poza tym nie podano w ogóle osmolarności roztworu, a od niej zależy, czy preparat dobrze będzie spełniał swoją funkcję nawadniającą. A więc... znowu szału nie ma. 

Zatem co wybrać..? 

Na rynku mamy jednak specyfik - doustny płyn nawadniający o składzie zgodnym z zaleceniami WHO, a także zalecanej osmolarności 245 mOsm/l. Jest to "Orsalit"- dla dorosłych o smaku malinowo-cytrynowym (saszetki). Są też wersje dla niemowląt i dzieci. Bez kombinowania ze składem, zbędnych modyfikacji i cudowania. :) Prosty, podstawowy skład, doskonale spełniający swoją funkcję, a więc bomba. :) Może postać mniej wygodna, bo nie są to tabletki musujące, a saszetki z proszkiem, ale tak naprawdę postać nie ma znaczenia - chodzi o efekty.

Tyle na dziś - dbajcie o siebie i  nawadniajcie się, aby upał był Wam niestraszny. :) Pamiętajcie, że dziś finał Euro, co prawda bez udziału Polaków, ale... kibicować trzeba.. ja tradycyjnie za Italią, :) bo nie lubię angielskiej piłki. 

Warto również przeczytać:


poniedziałek, 28 czerwca 2021

Oparzenia słoneczne-czym załagodzić..?

Wreszcie wakacje. :) Nie trzeba myśleć o szkole, zadaniach.. dla mnie to zawsze czas takiego psychicznego luzu. Dodatkowo optymizmem napawa pogoda, bo ostatnimi czasy słońce nas rozpieszcza. Pamiętajcie więc, żeby odpowiednio chronić swoją skórę przed promieniowaniem UV. U mnie walizki już spakowane i oczywiście nie zabrakło w bagażu kremów z filtrem SPF 50. Ja jestem akurat fanką olejków do opalania, więc tym razem pokusiłam się o Olejek do opalania "Bioderma SPF 50". Pięknie pachnie i do tego pielęgnuje skórę. :) 

Z doświadczenia jednak wiem, że czasami zdarza się, że przebywamy na słońcu dłużej niż planowaliśmy, bądź za rzadko aplikujemy krem z filtrem i pojawia się poparzenie słoneczne. Lepiej nie dopuścić do takiej sytuacji, ale jeśli już nam się przydarzy to... jak sobie radzić w takim przypadku..?

Co na oparzenia słoneczne..?

Warto wspomnieć o metodach domowych...na oparzenia słoneczne sprawdzi się choćby okład z zimnego jogurtu, maślanki, kefiru czy zsiadłego mleka. Mi zsiadłe mleko przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, bo często jeździłam na wakacje do babci na wieś i zawsze uwielbiałam ziemniaczki z podsmażoną cebulką i kwaśnym mlekiem. :) Mniam. ;)

Jeśli jednak zapytałabym Was o preparaty z apteki na poparzenia słoneczne, to wielu z Was zapewne odpowie, że pantenol  i bingo. :) Myślę, że najlepiej sprawdzi się postać pianki, bo nie trzeba jej mocno rozsmarowywać, tylko psiknąć i pozostawić na skórze. :) Jest bardzo wielu producentów preparatów z pantenolem w formie pianki. Czym więc kierować się przy wyborze..? Na pewno warto patrzeć na zawartość pantenolu - stężenia wahają się od 5 do nawet 20 %. Ostatnio Aflofarm wypuścił piankę "Panthen plus", która zawiera 20% pantenolu, a dodatkowo składniki o działaniu łagodzącym takie jak sok z liści aloesu, oraz olej z rokitnika. 

Jeśli nie pantenol, to co..?

No właśnie... pianki z pantenolem to oczywiście numer jeden w kwestii preparatów na poparzenia słoneczne, ale mamy też inne specyfiki, które świetnie się sprawdzą, jeśli przeholujecie z przebywaniem na słońcu. Moim zdaniem ciekawym specyfikiem jest " Baika - sun" żel. Tuba 40 g to koszt około 20 zł, a co mamy w składzie..? 10% pantenol, także wyciąg z tarczycy bajkalskiej (Scutellaria baikalensi) oraz kwas hialuronowy. Wyciąg z tarczycy bajkalskiej wykazuje działanie łagodzące na podrażnienia skórne i wspiera jej regenerację. Preparat skutecznie redukuje zaczerwienienia i pieczenie skóry po przedawkowaniu słońca. Nie zawiera barwników ani substancji zapachowych i posiada lekką  konsystencję żelową, dzięki czemu nie lepi się i nie brudzi odzieży. Nie miałam okazji przetestować, ale patrząc na skład, wygląda obiecująco.

Można również pokusić się o klasyczne balsamy po opalaniu. Ja dość lubię preparat "Dermedic sunbrella chłodzący balsam po opalaniu".  W składzie mamy alantoinę, która skutecznie łagodzi podrażnienia, a także olej ze słodkich migdałów, który działa odżywczo na skórę i wygładza ją. Poza tym w składzie mamy również mocznik o działaniu nawilżającym. 

Pamiętajcie jednak, że zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, a więc kremy z filtrem to podstawa. ;)

Udanych wakacyjnych wyjazdów i wypoczynku.:) 





niedziela, 20 czerwca 2021

Co na alergię - alergiczne zapalenie spojówek?

Sezon alergiczny w pełni, a więc wielu z Was zapewne dokucza wodnisty katar, kichanie, czy pieczenie oczu. I niestety tak jest co roku, co oczywiście przekłada się na zwiększoną sprzedaż leków przeciwalergicznych w aptekach. Jak więc radzić sobie z uciążliwymi objawami alergii.? 

O katarze siennym i skutecznych preparatach bez recepty pisałam w poście: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2021/05/leki-na-alergie-katar-sienny.html Dziś słów kilka na temat alergicznego zapalenia spojówek, którego objawy naprawdę dość mocno potrafią dać się we znaki. A więc zaczynamy:)

Alergiczne zapalenie spojówek- objawy i czynniki wywołujące.

Zacznijmy od krótkiego usystematyzowania. Alergiczne zapalenie spojówek możemy podzielić na:

- ostre alergiczne zapalenie spojówek - objawy pojawiają się nagle, są z reguły nasilone, ale też najczęściej ustępują samoistnie w ciągu 24-48 godzin; 

- okresowe (sezonowe) alergiczne zapalenie spojówek - jest to najczęstsza choroba alergiczna oczu, która stanowi nawet około 50% wszystkich przypadków alergii ocznych. Związana jest ona z uczuleniem na pyłki roślin, dlatego objawy pojawiają się zwykle w sezonie od wiosny do jesieni, czyli w okresie pylenia. Często objawom ze strony oczu, towarzyszy też katar sienny, czyli alergiczny nieżyt nosa; 

- całoroczne alergiczne zapalenie spojówek - tutaj dolegliwości są z reguły nieco mniej nasilone niż w pozostałych przypadkach, ale niestety nie ma lekko, bo występują one przez cały rok, niezależnie od okresu pylenia. Dlaczego cały rok..? Bo nie jest ono związane z uczuleniem na pyłki roślin, a wywołują je alergeny takie jak: roztocza kurzu domowego, pleśnie, grzyby, ślina lub nabłonek zwierząt domowych. 

Jakie są charakterystyczne objawy, które mogą wskazywać na alergiczne zapalenie spojówek..? 

Najczęściej są to: pieczenie oczu, zaczerwienienie spojówek, nasilone łzawienie, obrzęk powiek, czasami nadwrażliwość na światło, a także nasilony świąd oczu. Zauważcie, że podobne objawy mogą występować także przy zespole suchego oka, dlatego takim kluczowym objawem powinno być swędzenie oczu. Ono raczej nie występuje przy zespole suchego oka (tam mamy do czynienia z pieczeniem i podrażnieniem), natomiast z dużą dozą prawdopodobieństwa pozwala stwierdzić podłoże alergiczne. Przy alergicznym zapaleniu spojówek dolegliwości z reguły są tez obustronne, ale czasami jest tak, że bardziej nasilone w jednym oku. Warto dodać, że objawom miejscowym towarzyszyć mogą objawy ogólne - uczucie zmęczenia, rozbicia, czy ból głowy. No dobrze - znamy przyczyny, znamy objawy, to zastanówmy się...

Jak leczyć alergiczne zapalenie spojówek..? Profilaktyka alergicznego zapalenia spojówek.

Na pewno warto szukać przyczyny, czyli wykonać testy alergiczne, bo wtedy przynajmniej będziemy znać przeciwnika, ;) a więc jest od razu łatwiej. Krok numer dwa to zwykle próba unikania ekspozycji na uczulający alergen. Celowo napisałam tutaj, że próba, bo wiadomo, że nie damy rady odizolować się choćby od wszędobylskich pyłków. Ale... można troszkę przynajmniej ograniczyć narażenie na dany alergen. Poza tym pamiętajcie, że ekspozycję na pyłki zmniejsza w pewien sposób noszenie okularów, ale należy je wówczas dość często czyścić. Warto też stosować na co dzień krople nawilżające, tzw. "sztuczne łzy" bo tworzą one barierę powierzchniową, która chroni w pewien sposób spojówki przed alergenami. 

W okresie nasilonego pylenia warto po powrocie do domu przemyć twarz, zmienić ubranie, a oczy przemyć solą fizjologiczną. Pomocne mogą być też chłodne i wilgotne kompresy z gazy w formie okładów na oko. Wiem, że niektórzy z Was w przypadku podrażnienia powiek lubią stosować okłady z rumianku, ale nie polecam - rumianek ma bowiem dość duży potencjał alergizujący i zamiast pomóc to przy alergicznym zapaleniu spojówek może nam jeszcze zaszkodzić.

Leki na alergiczne zapalenie spojówek

Jakie leki można stosować przy alergicznym zapaleniu spojówek.? Z racji na to, że główną rolę przy reakcji alergicznej odgrywa histamina, stosujemy leki przeciwhistaminowe. Mamy dwie opcje:

1) leki przeciwhistaminowe doustne, czyli popularne tabletki na alergię

stara generacja jak cetyryzyna (preparaty "Zyrtec UCB", "Amertil bio", "Allertec"), czy loratadyna (preparaty "Flonidan", "Loratadyna pylox", "Loratan")- tutaj warto wspomnieć o tym, że mogą one powodować senność, a więc nie powinno się prowadzić pojazdów po ich zażyciu, ani też obsługiwać maszyn.

- nowsze generacje jak desloratadyna ("Hitaxa fast", "Hitaxa fast junior", "Aleric deslo active", "Dynid gem"), lewocetyryzyna ("Lirra", "Zyx bio"), czy feksofenadyna ("Allegra", "Allertec fexo"). Z reguły nie powodują one senności.

2) Leki  przeciwhistaminowe miejscowe, czyli krople do oczu. Warto pamiętać, że preparaty miejscowe charakteryzuje bardzo szybki początek działania (po około 15 minutach), za co duży plus.  Wykazano w badaniach, że to właśnie preparaty miejscowe lepiej sprawdzą się w przypadku nasilonych objawów alergicznych. Poza tym mają duży profil bezpieczeństwa i nie wywołują działań ogólnoustrojowych takich jak senność, czy tez zawroty głowy. Wydaje się więc, że mają same zalety. Jakie preparaty mamy do wyboru..? I czym się kierować przy wyborze..?

Warto, aby były to krople bez konserwantów, bo konserwanty same w sobie mogą wywoływać podrażniania, a także mogą potęgować skutki uboczne które pojawiają się zwłaszcza przy długotrwałym stosowaniu miejscowych kropli antyhistaminowych (pieczenie i podrażnienie spojówek, nasilenie objawów suchego oka, czy wręcz ubytki nabłonka rogówki). Więc jakie preparaty mamy do wyboru?

- Krople oczne z ketitifenem - preparat "Zabak"- warty podkreślenia szybki początek działania i szybka redukcja uciążliwych objawów jak obrzęk, zaczerwienienie i świąd. Na plus brak konserwantów, możliwość stosowania do 3 miesięcy po otwarciu, a także możliwość stosowania u dzieci od 3 roku życia. Warto jednak pamiętać, że lek stosujemy dwa razy dziennie. Nie stosować u kobiet w ciąży!

- Krople oczne z azelastyną - zaletą jest szybki początek działania i fakt, że działanie utrzymuje się do 12 godzin. Ale uwaga! W leczeniu sezonowego alergicznego zapalenia spojówek preparaty z azelastyną mogą być stosowane u dzieci od 4 roku życia, natomiast w przypadku całorocznego zapalenia spojówek dopiero od 12 roku życia. Preparaty z azelastyną nie są zalecane u ciężarnych i mam karmiących. 

Jeśli chodzi o opcję bez konserwantów, bo jak już pisałam taka jest rekomendowana, to mamy tutaj krople "Azelastin COMOD" - można stosować do 12 tyg. po otwarciu, za co duży plus. 

Wersja standardowa, gdzie konserwantem jest chlorek benzalkoniowy to krople "Allergodil". Uwaga! Z racji na chlorek benzalkoniowy lek może wywoływać zapalenie rogówki. Poza tym ważność po otwarciu to tylko 4 tygodnie!

krople oczne z olopatadyną  - do niedawna tylko na receptę jako "Opatanol", bodaj w 2019 roku pojawiła się wersja bez recepty pod nazwą "Starelltec Alergia", ale nazwa nie była zbyt chwytliwa, więc została zmieniona na "Starazolin alergia" i pod tą nazwą krople dostaniecie obecnie w aptece.  Na plus brak konserwantów w składzie, a także możliwość stosowania do 90 dni po otwarciu. Właściwie zgodnie ze stanowiskiem ekspertów olopatadyna uważana jest obecnie za najskuteczniejszy lek przeciwhistaminowy w usuwaniu objawów alergicznych oczu, ale może ona być stosowana u osób dorosłych i o tym pamiętajcie. Skąd tak duża skuteczność..?  Wykazuje ona najsilniejsze wiązanie z receptorem histaminowym, a poza tym ma dwa mechanizmy działania, ale nie będę tutaj pisać o szczegółach, żeby Was nie zanudzać. :)

Poza lekami przeciwhistaminowymi w alergicznym zapaleniu spojówek można stosować tak zwane kromoglikany: kromoglikan dwusodowy. Skuteczność na pewno będzie mniejsza niż leków miejscowych antyhistaminowych, bo niektórzy eksperci mówią o skuteczności porównywalnej do soli fizjologicznej, a więc trochę słabo. Dodatkowo na minus jest konieczność stosowania aż  4 razy dziennie. Opcja ekonomiczna to krople "Polcrom" - krople do oczu, lub "Allergocrom"- krople do oczu. Obie wersje są niestety z konserwantami, a więc ryzyko podrażnienia większe oraz ważność tylko 4 tyg. po otwarciu ("Polcrom") lub 6 tyg. po otwarciu ("Allergocrom"). Na plus cena, bo około 10 zł, oraz możliwość stosowania u dzieci.

Jeśli chodzi o krople z kromoglikanem to mamy też preparaty bez konserwantów: "Allergo-comod". Cena około 20 zl, ale brak substancji konserwujących i ważność 12 tyg. po otwarciu buteleczki. Bezpieczne u dzieci od 4 roku życia. 

Dla tych, którzy wolą bardziej naturalne preparaty, warto wspomnieć także o kroplach do oczu z ektoiną, które również mogą być pomocne przy alergicznym zapaleniu spojówek. Wybrane preparaty to "Alectoin", "Hylo-dual", "Ektin". Ale ektoina to już temat na osobnego posta:)

Tyle na dziś. Trzymajcie się ciepło i zdrowo. :) Z racji na upał pamiętajcie o nawadnianiu!

Warto również przeczytać:


czwartek, 10 czerwca 2021

Apteczka na wakacyjny wyjazd

Pogoda za oknami cudna i miejmy nadzieję, że jak najdłużej będziemy mogli cieszyć się słońcem,:) bo wtedy od razu lepszy nastrój i nastawienie do życia. Nie wiem jak u Was, ale dla mnie bezapelacyjnie słońce to naturalny antydepresant. Niebawem wakacje, a więc czas wyjazdów, czyli "urlopowania". :) Ach. :) Przyznam się Wam szczerze, że czekam już na swój urlop, bo zmęczona jestem pandemią, siedzeniem w domu i wszelkimi ograniczeniami. Dzisiejszy post będzie więc związany z wakacyjnymi wojażami, a więc kilka słów na temat "apteczki na wakacyjny wyjazd". Wiem bowiem z doświadczenia, że często pakujemy się na ostatnią chwilę, chaotycznie i na "szybko" i równie często zdarza się, że czegoś zapominamy. 

A więc o czym nie należy zapomnieć pakując się na wakacje..? 

Na pewno nie należy zapomnieć o lekach stosowanych przewlekle. Dlaczego to takie ważne..? Większości leków stale stosowanych nie powinno się nagle i gwałtownie odstawiać, bo może to mieć rozmaite konsekwencje w tym znaczące pogorszenie stanu zdrowia. Pamiętajcie również o odpowiednim przechowywaniu oraz przewożeniu leków. Jeśli stosujecie leki, które wymagają przechowywania w lodówce, to także podczas transportu należy je tak przechowywać, a więc ratunkiem jest lodówka turystyczna, ewentualnie na krótką podróż "torebka termoizolacyjna", którą nabyć możecie za kilka zł w aptece. 

A co poza tym powinno się znaleźć w wakacyjnej apteczce..?

1) ochrona przed słońcem

Chyba nikomu nie muszę przypominać, że ochrona przed promieniowaniem UV w miesiącach letnich jest niezmiernie ważna i dotyczy zarówno osób dorosłych, jak i dzieci. Nie będę tutaj robiła przeglądu kremów i emulsji do opalania, bo w aptekach jak i drogeriach wybór jest naprawdę szeroki. Dla dzieciaków oczywiście rekomendowane są zawsze preparaty z filtrem SPF 50 i najlepiej jak są to filtry mineralne. Ja przyznam się szczerze, że zawsze stosowałam u moich chłopaków preparat z firmy Mustela sun- mleczko o pojemności 200ml. Na uwagę zasługuje jego wygodna aplikacja w formie spray'u i szybkie wchłanianie, a także skuteczna ochrona, nawet w tropikach. :) W tym sezonie z tego co wiem mleczko ma pojemność 100 ml.  Szkoda, bo na wakacyjny wypad to trochę mało, zwłaszcza dla dwójki łobuzów.;) Ale z kolei zmieści się do podręcznego bagażu. ;) W tym roku firma wprowadziła też nowość - Mustela sztyft przeciwsłoneczny SPF30 poj 9ml. Nie miałam jeszcze okazji go przetestować, choć pewnie spróbuję, Forma sztyftu dobrze sprawdzi się do stosowania na kości policzkowe, pieprzyki, usta. Nie wiem tylko, czemu zastosowano filtr SPF 30, a nie SPF 50. Szkoda. 

Ja z kolei na wyjazdy wakacyjne z reguły zabieram preparaty na słońce w formie olejku. Ostatnio moim faworytem jest "Nuxe olejek SPF30" - cudnie pachnie, wygodnie się aplikuje i skutecznie chroni. :) 

No dobrze - ochrona na słońce to jedno, ale myślę, że mimo wszystko warto mieć ze sobą jakiś specyfik "po przedawkowaniu" promieniowania słonecznego. Najlepiej na oparzenia słoneczne sprawdzi się klasyczny "Panthenol" w piance. Polecam zwrócić uwagę na stężenie pantenolu - który jest głównym składnikiem łagodzącym podrażnienia. Wachlarz stężeń to od 5% do 15 % - ja myślę, że warto wybierać preparaty z 15% pantenolem, bo będzie skuteczniejszy.

2) preparaty na komary i kleszcze

Tutaj także w aptekach i drogeriach wybór spory, a więc każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam zawsze patrzeć na ograniczenia wiekowe, bo nie wszystkie specyfiki nadają się dla niemowląt czy dzieci.

Ciekawą opcją dla dzieci są plastry odstraszające komary, np. "Mustico plastry odstraszające komary i meszki"- 12 sztuk za kilkanaście zł. W składzie olej z eukaliptusa. Uwaga - plastrów nie naklejamy bezpośrednio na skórę, ale na odzież lub na przedmioty w bliskim otoczeniu (wózek, namiot).

Jeśli udajecie się w tropiki to zdecydowanie rekomendowane są preparaty z DEET, który zaliczany jest do środków biobójczych, dlatego przy jego stosowaniu należy zastosować ostrożność. W aptekach takim specyfikiem z DEET jest "Ultrathon" (25% DEET). Ale uwaga: preparat jest przeciwwskazany u dzieci do 3 roku życia, a także u kobiet ciężarnych, ponieważ stwarza ryzyko uszkodzenia płodu. U dzieci od 3-12 roku życia jego stosowanie powinno być ograniczone (max 2 razy dziennie). 

Warto mieć ze sobą także jakiś specyfik po ukąszeniach. Dobrze sprawdzi się choćby tradycyjny "Fenistil" w żelu. Ciekawa opcja, która sprawdzi się u dzieci to plastry, np. "Recotin plastry po ukąszeniach owadów". W składzie naturalne składniki, m.in olejek lawendowy czy ekstrakt z kwiatów nagietka, za co plus no i szata graficzna idealna dla dzieciaków. W opakowaniu znajdziecie 20 sztuk plastrów z ilustracjami zwierzątek i 10 sztuk plastrów transparentnych. Ich zaletą jest to, że zabezpieczamy okolicę po ukąszeniu przed drapaniem, a wiadomo jak to z dziećmi jest - mówisz "nie drap", a ono i tak robi swoje. ;)

3) Preparat do odkażania ran i materiały opatrunkowe

Jadać z dziećmi na wakacje myślę, że warto mieć w walizce także zestaw plastrów i coś do odkażania ran, np. "Octenisept". Nie wiem jak to jest u Was, ale ja mam dwójkę chłopców i niemal zawsze przydarzy się jakiś upadek - rozbite kolano, czy łokieć. Lepiej więc być przygotowanym. :) Poza zwykłymi plastrami na otarcia, ja zawsze zabieram w podróż także plastry na pęcherze - według mnie najlepsze są te "Compeed". Od razu dają ulgę przy bolesnych otarciach i pęcherzach.. a ja choćbym miała najwygodniejsze buty na świecie, to po kilku godzinach chodzenia, zawsze mam pod stopami pęcherze.. Taki mój urok. :)

4) Sól fizjologiczna - ampułki

W aptekach z reguły możecie kupić ampułki soli fizjologicznej na sztuki. Nie zajmą one dużo miejsca w bagażu, a mogą być pomocne, na przykład przy plażowaniu jeśli przez nieuwagę wszędobylski na plaży piasek dostanie się do oczu. 

5) Preparaty na dolegliwości żołądkowo- jelitowe

Zmiana diety, a także brak należytej higieny sprawiają, że często podczas wakacyjnych wypadów dopada nas zatrucie pokarmowe, z reguły objawiające się biegunką, bólem brzucha, wymiotami. Sama się o tym przekonałam, jak z chłopakami spędzaliśmy urlop na Teneryfie. Dopadł nas wtedy uaktywniający się tam często zimą norowirus, :( a w wiadomo... biegunki i dyskomfort żołądkowy potrafią każdy wyjazd zamienić w koszmar... Co to za przyjemność jak zamiast cieszyć się słońcem i plażą musimy większość czasu spędzać w toalecie.  Myślę więc, że warto, aby w apteczce znalazły się: 

- "Nifuroksazyd- tabletki"- skuteczny przy zatruciach pokarmowych

- Elektrolity - do nawodnienia, które sprawdzą się nie tylko przy biegunce, ale także przy upałach:)

- Probiotyki - oczywiście w podróż zabieramy te, które nie muszą być przechowywane w lodówce. Dodam jeszcze, że gdy wybieramy się w kraje tropikalne warto probiotyk zażywać około dwóch tygodni przed wyjazdem.

- Preparaty z loperamidem ("Laremid", "Stoperan") - który skutecznie hamuje biegunkę, gdy dopadnie nas ona znienacka i zależy nam na szybkim efekcie zapierającym.

Jeśli cierpimy na chorobę lokomocyjną, przed podróżą należy się odpowiednio zabezpieczyć. Do wyboru mamy "Aviomarin", ale tutaj warto pamiętać, że powoduje on senność, więc po zażyciu nie powinno się prowadzić pojazdu. Inna opcja to specyfiki z imbirem, np. "Lokomotiv" (syrop, tabletki, pastylki do ssania), ewentualnie opaski akupresurowe przeciw mdłościom (np. "Sea-band").

6) Leki przeciwbólowe, najlepiej takie, które z reguły stosujemy, czyli najczęściej coś na bazie ibuprofenu ("Ibuprom", "Ibum", "Nurofen"), lub coś z paracetamolem ("Apap", "Efferalgan"). Jeśli wybieramy się w podróż z małym dzieckiem, to warto zabrać też coś przeciwbólowego i przeciwgorączkowego w syropie, lub czopkach. Tutaj też w aptece znajdziecie całą masę takich preparatów.

7) Jeśli jesteście alergikami - dorzućcie do wakacyjnej apteczki lek przeciwalergiczny ("Lirra", "Allegra", "Zyrtec UCB", "Loratadyna pylox", "Loratan", "Amertil bio", "Allertec" itp). 

Przy tendencji do infekcji intymnych najlepiej zabrać ze sobą preparat na infekcje intymną, a przy tendencji do zapalenia pęcherza lek z furaginą. Ale to już nie jest takie typowe "must-have", bo idąc tym tropem to należałoby zabierać ze sobą całą aptekę. ;)

Bon voyage! ;)


Warto również przeczytać:


sobota, 22 maja 2021

Co na grzybicę paznokci?

"Koronawirus jest w odwrocie"- jak to swego czasu ogłosił premier, a więc rząd luzuje coraz więcej obostrzeń. Niebawem otwarte będą pewnie baseny, a wiadomo, że kąpiele w basenie sprzyjają niestety grzybicy stóp i paznokci.  Dziś więc kilka słów na temat grzybicy paznokci, która jest problemem dość powszechnym, bo szacuje się, że cierpi na nią około 12% ludzi. Sporo. A więc zaczynamy...

Jakie są przyczyny grzybicy paznokci i kto jest na nią najbardziej narażony..?

Jak sama nazwa wskazuje grzybica paznokci wywoływana jest przez grzyby:

- dermatofity (Trychophyton rubrum, Trychophyton mentagrophytes)

- pleśnie

- drożdżaki 

Najbardziej podatne na wystąpienie grzybicy paznokci będą osoby z cukrzycą,  zaburzeniami hormonalnymi (niedoczynność tarczycy), osoby z niedoborami odporności (chorujący na białaczkę, czy HIV), pacjenci po długotrwałej kuracji antybiotykami o szerokim spektrum działania. Ale grzybica paznokci może dotknąć każdego z nas. Sprzyja jej: długotrwałe noszenie butów, które nie przepuszczają powietrza (wilgoć i wysoka temperatura), baseny i siłownie, wypożyczanie obuwia, które nie zostało wcześniej zdezynfekowane (kręgielnia, łyżwy), uszkodzenie mechaniczne paznokcia (zbyt ciasne obuwie). Grzybicą można się też zarazić od innej osoby (wspólny ręcznik, nożyczki, czy cążki do paznokci), a także w salonie manicure, czy pedicure (jeśli nie zadbano o sterylizację sprzętu).

Jakie są objawy grzybicy paznokci..? 

Grzybica rzadko pojawia się od razu na wszystkich paznokciach, z reguły atakuje jeden z nich. W przypadku stopy najczęściej jest to pierwszy lub piąty palec. 

Często takim pierwszym objawem jest zmiana wyglądu paznokcia bez innych fizycznych objawów: kremowo-mleczne, żółte, czy brązowe przebarwienia, pofałdowania czy zgrubienia płytki paznokciowej, odklejanie się paznokcia od łożyska, kruchość i łamliwość paznokcia. Czasami skóra wokoło paznokcia ulega uszkodzeniu i kolonizacji przez drobnoustroje, pojawia się bolesność i zaczerwienienie wałów okołopaznokciowych. Na to powikłanie narażone są szczególnie osoby starsze i diabetycy. 

Pamiętajcie jednak, że nie każde zmiany na płytce paznokciowej to do razu grzybica. Jeśli macie wątpliwości, najlepiej skonsultować się ze specjalistą. Jako ciekawostkę podam fakt, że przy niedoczynności tarczycy paznokcie są kruche i tracą kolor i połysk, a w nadczynności z kolei czasami dochodzi do odwarstwiania płytki paznokcia, co czasami wzbudza podejrzenie grzybicy. 

Jakie specyfiki na grzybicę paznokci dostaniecie w aptece i czym się kierować przy wyborze..?

Po pierwsze należy patrzeć na postać. Wśród specyfików na grzybicę do stosowania miejscowego mamy zarówno maści czy kremy, jak i płyny czy lakiery. A więc jest w czym wybierać. Tylko teoretycznie. Pamiętajcie, że zawsze preferowaną postacią w leczeniu grzybicy paznokcia jest lakier. Dlaczego..? Płytka paznokcia zbudowana jest z keratyny. Preparaty w formie kremów, czy maści nie wnikają w głąb płytki paznokciowej, a co za tym idzie będą nieskuteczne. Mogą one być pomocne jedynie w przypadku grzybicy stóp, ale nie paznokci. Podobnie jest z preparatami w postaci płynów ("Acifungin forte") - także skuteczność raczej średnia. Zadowalająca może być jedynie cena, bo buteleczka kosztuje kilkanaście złotych.

No dobrze.. czyli już wiemy, że powinien być lakier, a nie płyn, czy krem ;)

zatem teraz warto popatrzeć na skład. Ja raczej nie polecam specyfików takich jak "Nailner" - lakier przeciwgrzybiczy.. Jest tutaj postać lakieru, co na plus, ale patrząc na skład szału nie ma. Nie mamy typowego składnika o szerokim zakresie działania przeciwgrzybiczego, a przecież o to nam chodzi. Preparat ten może sprawiać wrażenie, że działa, bo zawarty jest w nim składnik rozjaśniający, a więc dość szybko poprawia się wygląd paznokcia. Ale tylko tyle. Co ciekawe - producent nie zaleca spiłowywania płytki przez aplikacją, co troszkę mnie dziwi, ale też sprawia, że nie mam przekonania do niego.

Wydaje mi się, że jeśli już przyjdzie nam się zmagać z grzybicą paznokcia, warto sięgać po specyfiki o udowodnionej skuteczności, najlepiej o statusie leku. Jeszcze jakiś czas temu tego typu preparaty były wydawane z apteki tylko na receptę, ale sporo się pozmieniało i obecnie jest w czym wybierać. Jakie to specyfiki..?

1) preparaty zawierające w składzie cyklopiroks (stężenie 8mg/g)- substancję o działaniu przeciwgrzybiczym, przeciwbakteryjnym i przeciwzapalnym. Bez recepty jest to np. specyfik "Pirolam- lakier". Aby zapewnić skuteczność, należy stosować preparat zgodnie z zaleceniami producenta, czyli przez pierwszy miesiąc co drugi dzień, 2-gi miesiąc dwa razy w tygodniu, a trzeci miesiąc raz w tygodniu. Ale dla uzyskania efektu ważne, aby przed nałożeniem lakieru zawsze spiłowywać zmienioną chorobowo płytkę paznokciową. Potem najlepiej przetrzeć płytkę płynem do dezynfekcji na bazie alkoholu i dopiero cienką warstwą nałożyć preparat. A więc jest trochę zachodu. ;) I UWAGA! W jednorazowe pilniki i płyn dezynfekcyjny należy zaopatrzyć się we własnym zakresie. 

Innym specyfikiem także z cyklopiroksem w stężeniu 8% jest "Ciclolack- lakier", który od jakiegoś czasu także można już zakupić bez recepty. Skład taki sam jak "Pirolam", ale na plus mamy fakt, że niższa cena (choć też mniejsza pojemność ) i w zestawie mamy dodatkowo zestaw szpatułek ułatwiających aplikację, uchwyt do szpatułki oraz gaziki i jednorazowe pilniki do paznokci, a więc "full wypas" i odpada nam wycieczka do drogerii. ;) 

Jako ciekawostkę podam fakt, że część preparatów z cyklopiroksem w formie lakieru ciągle jest wydawana z apteki tylko na podstawie recepty, np.: "Axopirox", "Polinail".

2)  preparaty zawierające w składzie amolorfinę (w stężeniu 50mg/ml), która wykazuje szerokie spektrum działania przeciwgrzybiczego.

DO niedawna specyfiki te były wydawane tylko na receptę, na chwilę obecną bez recepty możecie kupić: "Amorolak-lakier" (w zestawie z jednorazowymi pilnikami). Zalecane stosowanie to 2 razy w tygodniu, a więc to jest na plus. Inny specyfik z amolorfiną bez recepty to "Loceryl- lakier" ale tutaj cena nie jest zbyt przyjazna, bo powyżej 100 zł za 2,5 ml. Istne szaleństwo.

Podobnie jak poprzednio, część specyfików z amolorfiną ciągle jest na receptę: "Myconolak", czy "Funtrol".

Na koniec jeszcze jedna kwestia - pamiętajcie, że leczenie grzybicy paznokci zawsze jest długotrwałe i trzeba uzbroić się w cierpliwość. Jeśli natomiast zmiany są zaawansowane, najlepiej od razu udać się do lekarza, który poza terapią miejscową zaleci jeszcze dodatkowo doustne leki przeciwgrzybicze, aby zwiększyć skuteczność terapii. 

To wszystko na dziś. ;) Miłego weekendu!


Warto również przeczytać:

sobota, 15 maja 2021

NOP po szczepieniu na COVID- jak sobie z nim radzić.?

Szczepienia na Covid-19 w toku, dlatego do apteki coraz częściej przychodzą pacjenci, zgłaszający różne dolegliwości poszczepienne. Dziś więc kilka słów na ten temat. Jako farmaceuta miałam możliwość zrobienia szkolenia w zakresie wykonywania i kwalifikacji do szczepień przeciwko Covid-19, zarówno w formie teoretycznej, jak i praktycznej. Podano tam wiele ciekawych informacji i dzięki temu teraz już wiem, jak to wszystko wygląda od drugiej strony. :) Dobrze, ale zacznijmy od początku...

Co to jest NOP - czyli niepożądany odczyn poszczepienny..?

Niepożądany odczyn poszczepienny (NOP) definiujemy jako każde zaburzenie stanu zdrowia związane ze szczepieniem, które wystąpiło w okresie do 4 tygodni po podaniu szczepionki. Wyjątkiem jest tutaj szczepionka przeciwko gruźlicy, gdzie ten okres jest dłuższy. Niby definicja jest prosta, ale w praktyce określenie, czy dane zdarzenie miało związek ze szczepionką, czy też nie, często nie jest takie proste. 

I taka ciekawostka - lekarz ma obowiązek zgłosić niepożądany odczyn poszczepienny do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w ciągu 24 godzin od podejrzenia lub rozpoznania wystąpienia NOP. Obowiązek ten wynika z art. 21 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń oraz chorób zakaźnych u ludzi. Co ważne - za niedopełnienie tego obowiązku grozi z art. 52 kara grzywny.

W przypadku szczepień na Covid-19 niepożądane odczyny poszczepienne z reguły mają łagodną postać i obejmują takie objawy jak: ból i zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, gorączka, dreszcze, ból głowy, nudności. Oczywiście zdarzyć się mogą też ciężkie, czasami zagrażające życiu reakcje, dlatego każdemu po szczepieniu na Covid-19 zaleca się pozostać w Punkcie Szczepień minimum 15 minut na obserwacji. Ci, którzy w przeszłości mieli ciężkie reakcje alergiczne, powinni pozostać 30 minut. 

Objawy niepożądane po szczepieniu na Covid - jak je łagodzić?

1) OBJAWY MIEJSCOWE

- ból i obrzęk w miejscu wstrzyknięcia

Dużo pacjentów, z którymi rozmawiałam zgłaszało po szczepieniu ból ręki, często bez widocznego zaczerwienienia, czy opuchlizny. Z reguły ta dolegliwość ustępuje po 1-2 dniach i nie przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli ból jest uciążliwy, to oczywiście można zastosować lek przeciwbólowy np. paracetamol. Jeśli w miejscu wstrzyknięcia pojawia się obrzęk - najlepszym rozwiązaniem będzie zastosowanie preparatów z octanowinianem glinu w żelu: "Altacet żel", "Altaziaja". W aptece zakupić możecie także "Altacet" w tabletkach do rozpuszczania w wodzie - wtedy można przy użyciu kompresu z gazy zrobić sobie okład. :) Jeśli do apteki Wam nie po drodze, a macie w domu sodę, to ona także może być pomocna. Łyżeczkę sody rozpuszczamy w pół szklanki wody i z tego robimy okład. 

- zaczerwienienie i świąd w miejscu wstrzyknięcia

Tutaj podstawowa zasada - nie drapać, natomiast można użyć żelu z substancją przeciwświądową jak choćby "Fenistil", ewentualnie wypić wapno: "Calcium"

2) OBJAWY OGÓLNE

- zmęczenie

Właściwie nie ma na nie rady. Jeśli po szczepieniu czujecie się zmęczeni, to po prostu należy odpocząć w domowym zaciszu. Warto tak zaplanować grafik w pracy, aby była taka możliwość. Dbajcie również o prawidłowe nawodnienie - zarówno przed, jak i po szczepieniu. Według informacji przekazanych na szkoleniu, zwłaszcza w przypadku szczepień preparatem Astra Zeneca zaleca się stosowanie elektrolitów. Dobre nawodnienie zmniejsza w pewien sposób ryzyko powstawania zakrzepów. Jakie to preparaty..? Takie same, jakie zaleca się przy biegunce czyli np. "Litorsal", "Orsalit". 

- ból głowy, ból mięśni i stawów

Tutaj też postępowanie jest raczej standardowe - stosujemy dostępne bez recepty leki przeciwbólowe, np. paracetamol. Jeśli te dolegliwości byłyby bardzo nasilone, bądź trwały dłużej niż kilka dni, warto skonsultować się z lekarzem.

- gorączka i dreszcze

Jest to objaw dość często obserwowany, zwłaszcza po drugiej dawce szczepionki. Postępowanie także standardowe - stosujemy leki przeciwgorączkowe. Podstawowym lekiem jest tutaj paracetamol. Uczulam, że należy zwrócić uwagę na dawki. Jeśli temperatura jest bardzo wysoka, to u osoby dorosłej można przyjąć od razu 2 tabletki paracetamolu po 500 mg. Dla tych, którzy wolą postacie rozpuszczalne mamy paracetamol jako "Efferalgan" - tabletki musujące (dawka 500mg) lub "Efferalgan Forte"- tabletki musujące (dawka 1g).

Pamiętajcie, że przy podwyższonej temperaturze koniecznie należy zadbać o prawidłowe nawodnienie - minimum 2 litry na dobę. Takim naturalnym sposobem na zbicie temperatury jest picie naparów z ziół takich jak lipa, czy czarny bez.

Oczywiście możemy też posiłkować się domowymi, tradycyjnymi metodami, czyli zastosować chłodną kąpiel. Pamiętajcie, że temperatura wody powinna być ok 2° niższa niż temperatura ciała, bo jeśli przy wysokiej gorączce wskoczycie do całkiem zimnej wody to wstrząs termiczny gotowy. Można też posiłkować się chłodnymi okładami na kark, czy czoło, ewentualnie w aptece zakupić gotowy kompres chłodzący. 

Jeśli temperatura nie obniża się po zastosowaniu leków, lub wysoka gorączka trwa dłużej niż kilka dni, należy skonsultować się z lekarzem.

- nudności i ból brzucha

Dolegliwości te nie zdarzają się zbyt często, ale w razie czego myślę, że podstawą powinna być lekkostrawna dieta - pokarmy w postaci płynnej. Oraz raczej potrawy gotowane i duszone, niż smażone. Unikamy też produktów mocno przyprawionych (mój mąż miałby problem, bo u niego podstawa to pieprz i ostra papryka ;)) oraz wysokoprzetworzonych i fast-foodów. Nie ma co też przesadzić z błonnikiem, bo może powodować wzdęcia i nasilić dolegliwości. Jeśli nudności są szczególnie dokuczliwe, warto pamiętać o imbirze. Można zakupić korzeń imbiru i dodawać do herbaty, ewentualnie wersja dla leniuchów - gotowy  specyfik z apteki z imbirem w formie tabletek, np. "Aviomarin natural".

I to chyba tyle. Pamiętajcie: zawsze jeśli dolegliwości są nasilone, nie ustępują, bądź macie jakiekolwiek wątpliwości - warto skonsultować się z lekarzem. W razie ciężkich objawów - od razu dzwonić należy po Pogotowie Ratunkowe. Bądźcie czujni. :)

Warto również przeczytać:

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Jak wzmocnić odporność?