sobota, 27 lutego 2021

Wyprawka do porodu

Za oknem szaro, buro i ponuro, a więc pewnie weekend spędzacie w domowym zaciszu. Ja to nawet nie tylko w domowym zaciszu, ale i w łóżku, bo dopadły mnie problemy zdrowotne. Na szczęście podczas minionego urlopu udało mi się napisać dla Was nowy artykuł. Temat nasunęła mi pacjentka, którą jakiś czas temu miałam przyjemność obsługiwać w aptece. A była to trochę podenerwowana przyszła Mama, tuż przed rozwiązaniem. Tak przy okazji Drogie Mamy pamiętajcie, że kobiety w ciąży mają prawo do korzystania poza kolejnością z usług farmaceutycznych udzielanych w aptekach (art. 47c ust. 1 ustawy "Za życiem"), a więc korzystajcie z tego, co Wam się należy. Obecnie często pacjenci wpuszczani są do apteki pojedynczo, czasami pada, czasami  wieje - warto więc pamiętać o tym szczególnym uprawnieniu. 
Ale przejdźmy do konkretów... tematem dzisiejszego posta będzie wyprawka z apteki dla ciężarnej :) oczywiście to moja subiektywna propozycja.


Wyprawka do szpitala przed porodem:

DLA MAMY

1)  Podkłady poporodowe "Bella mamma". 
Są to jednorazowe podkłady poporodowe, które polecane sa w okresie połogu. Charakteryzują się większą chłonnością użytkowania niż zwykłe podpaski i są z delikatnego materiału, więc nie podrażniają okolic intymnych, co ważne szczególnie po trudniejszym porodzie naturalnym. Pakowane sa po 10 sztuk, więc polecam zakup kilku opakowań - tak przynajmniej na początek. Na start będa one zdecydowanie lepsze niż klasyczne "Always'y":) natomiast z reguły po jakimś czasie można przejść na zwykłe podpaski. 


2) Majtki jednorazowe poporodowe. 
Tutaj mamy kilku różnych producentów, natomiast zdecydowanie nie polecam tych z Canpolu. Mimo, że podają, iż sa z naturalnych włókien, to jednak nie są przyjemne w użytkowaniu, sprawiają wrażenie sztucznych i mało powietrza przepuszczają. U mnie sprawdziły się majtki higieniczne poporodowe z firmy Horizon. Są one siateczkowe i "oddychające", a to ważne nawet w kontekście gojenia się ewentualnych ran krocza po porodzie. Pakowane są po 2 sztuki - w opakowaniu jest 1 sztuka stan normalny, a druga stan wysoki. 

3) Podkłady higieniczne na łózko szpitalne. 
W aptece dostaniecie najczęściej takie podkłady z firmy "Seni" (wielkość 40x60 cm, 60x60 cm, 90x60cm) - pakowane po 5 lub po 30 sztuk. Mają one warstwę chłonną i warstwę foliową, która zapobiega przeciekaniu. Konkurencja - "Tena" także ma w swojej ofercie takie podkłady ("TENA bed"). Myśle, że warto zaopatrzyć się w coś takiego, bo wiadomo jak to jest po porodzie z tym przeciekaniem, a po co się stresować pobrudzonym łózkiem.

4) Wkładki laktacyjne. 
Raczej nie będa one potrzebne przez pierwsze kilka dni po porodzie, ale myślę, że również powinny się znaleźć w "niezbędniku przyszłej mamy". Producentów mamy dużo, jak choćby "Canpol", "Penaten", "Bella mamma". Czym kierować się przy wyborze..? Warto, aby były one wykonane z delikatnego, przyjaznego dla skóry materiału, dobrze, gdy mają warstwę kleju, która umożliwia odpowiednie umocowanie. U mnie sprawdziły się te od Penatenu, ale myślę, że to kwestia indywidualna.
Często przyszłe mamy mają na swojej liście zakupów także silikonowe osłonki na piersi. Myślę jednak, że nie ma co szaleć - niekoniecznie będą one przydatne, a zawsze można je kupić później. Podobnie ma się rzecz z laktatorem, na to też przyjdzie czas później, jeśli będzie taka potrzeba. Ja wykarmiłam dwójkę dzieci i obyło się bez takich gadżetów. 

5) Maść do pielęgnacji brodawek
Myślę, że warto się w nią zaopatrzyć, bo zanim maluszek opanuje właściwą technikę ssania może się zdarzyć, że Wasze sutki zostaną mocno poranione. Preparatów jest sporo, więc może to być temat na osobny artykuł, jesli chcecie dokładną analizę. 
Położne chyba najczęściej polecają maści z lanoliną. Przykłady preparatów z aptecznej półki to:

- Ziaja Mamma mia lano-maść - w składzie 100% wysokooczyszczona lanolina, bez konserwantów, substancji zapachowych i barwników, nie wymaga zmywania przed karmieniem. 
- A-pectus krem - tutaj także w skłądzie 100% lanoliny.

Inna opcja to "Maltan" maść do pielegnacji brodawek. W składzie między innymi glukoza, ale uwaga - preparat ten wymaga zmywania przed karmieniem. Wydaje mi się więc, że lanolina będzie lepszą opcją. 

Jest jeszcze preparat z firmy Mustela "Maternite" - balsam do brodawek sutkowych. Tutaj mamy w składzie 100% składników naturalnych, miedzy innymi: oliwa z oliwek. Podobnie jak lanolina nie wymaga zmywania przed karmieniem, a więc wygoda mamy jest na pierwszym miejscu. ;)

6) "Tantum rosa" - saszetki.. 
Pamiętajcie, że zarówno po porodzie naturalnym, jak i po cesarskim cięciu niezmiernie ważna jest higiena krocza i regularne podmywanie się. Można zastosować do tego celu saszetki "Tantum rosa", które dostaniecie w aptekach. 

7) Dobra pomadka nawilżająca do ust

To są chyba najważniejsze rzeczy z apteki dla przyszej mamy. A co dla Maluszka warto zakupić na początek..? 

DLA MALUSZKA

1)  Sól fizjologiczna w ampułkach, czyli 0,9% roztów NaCl. Na pewno warto od razu się w nią zaopatrzyć. Nie musicie kupować całej paczki, bo z reguły takie ampułki soli fizjologicznej pakowane sa po 100 sztuk. Sól fizjologiczna przyda się do przemywania oczu, a także może posłuzyć do nawilżania noska.

2) Kompresy sterylne - dostepne w aptekach w różnych wielkościach: najczęściej 5x5 cm, 7x7 cm, 10x10cm. Polecam te mniejsze. Przydadzą się także choćby do przemywania oczu. 

3) Preparat do pielęgnacii kikuta pępowiny - obecnie najczęściej polecane sa specyfiki na bazie oktenidyny, np. "Octeisept" aerozol.

4) Maść na okolice pieluszkową. Na początek nie polecam stosować "Sudocremu", natomiast delikaniejsze specyfiki zapobiegające odparzeniom. Dobrze sprawdzi się chocby klasyczny "Linomag"- maść. Tutaj UWAGA! Ważne, aby to była maść (zielona tubka), bo krem (czerwona tubka) zawiera kwas borowy toksyczny dla maluszków. Może to być także "Linomag bobo A+E krem ochronny" - on jest nie w tubce, a w pojemniczku. Inna opcja to chocby znany "Bepanthen baby maść ochronna".

5) Chusteczki nawilżane do pupy. Tutaj mamy opcji co niemiara, natomiast ja chciąłam ze swej strony zwrócić uwagę na chusteczki "WaterWipes" - sa to chusteczki nasączone czystą wodą, które dobrze się sprawdza zarówno do oczyszczania okolic pieluszkowych, jak i innych cześci ciała. Chusteczki sa mocno nasączone, dlatego opakowanie wydaje się cięźkie. Po otwarciu nie wysychają, a po zastosowaniu nie zostawiają na skórze lepkiej warstwy.

6) Witamina D3 - w kropelkach, bądź w kroplach z pompka dozującą, albo w kapułkach "twist off". Jest to ważne, bo zgodnie z rekomendacjami Polskiego Towarzystwa Endokrynologii i Diabetologii Dziecięcej wraz z panelem ekspertów noworodki potrzebują 400 j.m. witaminy D3 dziennie. 

To oczywiście taka wyprawka na sam początek:) pamiętajcie, że nie ma co od razu szaleć i wykupywać "pół apteki" na wszelakie dolegliwości, które mogą się przydarzyć Maluszkowi. Jeśli coś się przydarzy- zawsze możecie wtedy udać się do pobliskiej apteki:)






sobota, 13 lutego 2021

Na przeziębienie... Inhalacje..? Z czego można je zrobić..?

Sezon na przeziębienia jeszcze trwa, mimo, że w tym roku zdecydowanie na mniejszą skalę. Zapewnie to efekt obostrzeń, trzymania dystansu, zamknięcia szkół i noszenia maseczek. A tak na marginesie - wiecie jaki efekt noszenia maseczek zaobserwowałam w aptece..? Problem z pękaniem kącików ust, czyli zajady. Coraz więcej osób zgłasza się z taką dolegliwością. To oczywiście temat na osobny artykuł, a dziś chciałabym napisać kilka słów na temat związany z zimowymi infekcjami, czyli takie małe ABC nebulizacji. 

Większość młodych rodziców posiada w domu nebulizator. Jest to urządzenie, dzięki któremu możemy wziewnie podawać niektóre leki - z przepisu lekarza najczęściej są to sterydy ("Pulmicort", "Nebbud", "Benodil"), a także bardzo popularny "Berodual".

Pewnie większość z Was jednak wie, że są też specyfiki do inhalacji, które kupić można bez recepty. Często zauważam jednak, że jest problem z ich właściwym stosowaniem. Jak więc się w tym wszystkim odnaleźć..?

1) Sól fizjologiczna - co to takiego..?

Podstawowy preparat do nebulizacji, który możecie kupić w aptece to oczywiście sól fizjologiczna - czyli wodny, izotoniczny 0,9 % roztwór chlorku sodu (NaCl). Mamy tutaj oczywiście sporo producentów (jak np. Gilbert, Polpharma, Unimer baby) Z reguły są to ampułki o pojemności 5ml i najczęściej możecie je kupić na sztuki. Sól fizjologiczna doskonale nawilża drogi oddechowe i wspomaga oczyszczanie śluzówki nosa. Z powodzeniem inhalacje z soli fizjologicznej zastosować można przy katarze, a także suchym kaszlu, czy podrażnieniu gardła. Nebulizacje z soli fizjologicznej mogą być też pomocne w sezonie grzewczym, kiedy w mieszkaniu jest suche powietrze, które negatywnie wpływa na funkcje układu oddechowego. 

Sól fizjologiczna nie zawiera konserwantów - trwałość to maksymalnie 16 godzin po otwarciu, ale uwaga.. najlepiej od razu po otwarciu zużyć całą zawartość, ponieważ otwarcie sprawia, że roztwór traci jałowość i mogą namnażać się bakterie.

Najważniejsze:

- roztwór soli fizjologicznej jest bezpieczny do stosowania zarówno u noworodków,  niemowląt, dzieci i dorosłych

- nebulizacje z soli fizjologicznej można wykonywać o dowolnej porze dnia

- sól fizjologiczna może być także stosowana do higieny nosa, uszu, a także oczu

2) Nebu-dose hialuronic - czyli 0,9% roztwór soli fizjologicznej z kwasem hialuronowym. Ze względu na zawartość kwasu hialuronowego sól ta jeszcze lepiej niż zwykła sól fizjologiczna nawilża drogi oddechowe, a więc świetnie sprawdzi się szczególnie przy suchym, męczącym kaszlu, a także przesuszonej śluzówce nosa. 

Najważniejsze:

- stosowanie zarówno u dzieci jak u dorosłych

- możliwość wykonywania inhalacji o dowolnej porze dnia

- brak konserwantów- dlatego od razu należy zużyć zawartość  ampułki

- nie stosujemy do oczu!

- nie stosujemy w inhalatorach ultradźwiękowych i membranowych ( bo ze względu na większą lepkość może się zepsuć membrana) 

3) Nebu-dose hipertonic - jest to także roztwór soli, ale w stężeniu wyższym niż izotoniczne (3%). Jakie są w takim razie różnice..? Na pewno preparat ten jest szczególnie polecany jeśli mamy do czynienia z zalegającą wydzieliną zarówno w drogach oskrzelowych, jak i w nosie. Wspomaga bowiem oczyszczanie dróg oddechowych, zmniejsza lepkość wydzieliny, pobudza kaszel i ułatwia odkrztuszanie. A więc tak pokrótce - to strzał w 10tkę przy mokrym kaszlu i zatkanym nosie. 

Najważniejsze:

- brak konserwantów - dlatego zawartość ampułki służy do jednorazowego zastosowania

- do stosowania u dzieci i dorosłych, ale UWAGA! Nie polecam stosować tych ampułek w przypadku nadreaktywności oskrzeli. U dzieciaków z astmą - lepiej sobie darować, bo taka inhalacja może wywołać skurcz oskrzeli. Sama się o tym kiedyś przekonałam.

- do stosowania tylko w ciągu dnia, nie stosować przed snem (podobnie jak syropów wykrztuśnych)

- nie stosować do oczu!

- czasami przy dłuższym stosowaniu może przesuszać śluzówkę, dlatego ja dość często rekomenduję np. rano i w południe inhalacje z Nebu-dose hipertonic, a na wieczór Nebu-dose hialuronic :)

4)  Nebu-dose plus - jest to także 3% roztwór soli, ale z dodatkiem kwasu hialuronowego, a więc ciekawa opcja, bo unikniemy przesuszenia śluzówek. Mamy tutaj podobne obostrzenia jak przy Nebu-dose hipertonic, czyli stosujemy w ciągu dnia (3 godziny przed snem), nie stosujemy do oczu i nie stosujemy przy nadreaktywności oskrzeli. Z racji na kwas hialuronowy nie zaleca się stosować w inhalatorach membranowych. Preparat dobrze sprawdzi się przy zalegającej w drogach oddechowych wydzielinie, mokrym kaszlu, zatkanym nosie. 

5) Ectodose - jest to sól izotoniczna, czyli 0,9%, ale z dodatkiem ektoiny. Co to takiego ta ektoina..? Jest to cząsteczka, która chroni komórki przed szkodliwymi czynnikami, działa przeciwalergicznie i łagodzi stany zapalne. Ektoinę znajdziecie także w preparatach aptecznych dla alergików tj. aerozole do nosa (Ectorhin), czy krople do oczu (Alectoin) i mam wrażenie, że ta moda na ektoinę się rozwija. No dobra.. ale konkrety. 

Kiedy sprawdzi się Ectodose..? Na pewno wspomagająco Ectodose stosować można w leczeniu stanów zapalnych oraz objawów chorób ukłdu oddechowegom - w astmie alergicznej, niealergicznej, a także przy zapaleniu oskrzeli, czy przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc ( POCHP)

Najważniejsze:

- nie stosować do oczu

- zawartość ampułki do jednorazowego użytku

- stosować maksymalnie 2 razy na dobę, nie stosować tuż przed snem

- można stosować w inhalatorze pneumatycznym, ale także membranowym, czy ultradźwiękowym

- zachować 15 minutowy odstęp pomiędzy zastosowaniem Ectodose a innego wyrobu medycznego lub leku.

To chyba takie najczęściej stosowane i wybierane przez pacjentów specyfiki, choć oczywiście nie jedyne:)

A na koniec jeszcze kilka słów na temat samej techniki inhalacji.

Jak w sposób prawidłowy przeprowadzić nebulizację..?

- ODPOWIEDNIA POZYCJA - 

Raczej nie zaleca się wykonywać nebulizacji w pozycji leżącej, czy podczas snu. Odpowiednia do nebulizacji pozycja to pozycja siedząca (oczywiście w przypadku dzieci, które potrafią siedzieć), natomiast niemowlęta należy trzymać na rękach w pozycji półleżącej. Ja przyznam szczerze, że jak moi chłopcy byli mali, to robiłam nebulizacje w kołysce - foteliku samochodowym, bo on gwarantował półleżącą pozycję. I uwaga! Pojemnik z lekiem powinien być w pozycji pionowej.

- ODPOWIEDNIA PORA - 

Tutaj właściwie mamy pewną dowolność, ale nie polecam robić inhalacji zaraz po posiłku, bo inhalacja może sprowokować kaszel i odruch wymiotny. 

Inhalacji z soli hipertonicznej nie wykonujemy tuż przed snem, bo nasila się odruch kaszlu (najlepiej aby to było nie później niż 3 godziny przed snem).

Jeśli lekarz zaleci do nebulizacji steryd (Pulmicort, Nebbud) i Berodual, to mamy 2 opcje:

1) najpierw robimy inhalacje z Berodualu, bo rozszerza on oskrzela (Berodual zawsze dodajemy w zaleconej dawce do roztworu soli fizjologicznej), natomiast później inhalację ze sterydu. Wtedy działanie sterydu jest skuteczniejsze.

2) podajemy oba leki jednocześnie - czyli do pojemnika dajemy steryd i wkraplamy do niego Berodual. Ta metoda raczej polecana jest przy maluszkach, którym trudno jest wytrzymać dłuższą inhalację.

- TECHNIKA NEBULIZACJI - 

Niemowlęta inhalujemy z użyciem maseczki. Powinna ona przylegać do twarzy i obejmować zarówno nos jak i jamę ustną. Wszelakie nieszczelności powodują straty i osłabienie efektu terapeutycznego - dlatego jest to ważne szczególnie, gdy za pomocą nebulizacji podajemy leki. U starszych dzieci zaleca się przejść na ustnik, który powinien być przytrzymany zębami i szczelnie objęty ustami. 

Z doświadczenia wiem, że czasami inhalacje są dla maluszka trudne do zaakceptowania. Nie ma się co temu dziwić, bo inhalator burczy, leci mgiełka... A dziecko musi siedzieć w jednym miejscu, choć wiadomo, że nasze pociechy to raczej wiercipięty i na miejscu nie usiedzą. Pamiętajcie, żeby nigdy nie inhalować maluszka na siłę, bo taka inhalacja będzie miała efekt odwrotny. Płacz, krzyk i przerażenie dziecka nie wpłynie dobrze na skuteczność nebulizacji. Dlatego należy zachować spokój i spróbować dziecko czymś zająć - może to być ulubiona bajka, ewentualnie książeczka... Ja zanim moich uparciuchów przekonałam do inhalacji, musiałam wyinhalować wszystkie misie i maskotki, ;) ale każdy rodzic ma na pewno swoje sposoby, aby zachęcić malucha do inhalacji.

- HIGIENA - 

I na koniec najważniejsza kwestia. Jeśli robicie nebulizacje ze sterydów to niezmiernie ważne, aby po inhalacji dziecko zawsze wypłukało buzię wodą i umyło zęby. Natomiast niemowlakom i młodszym dzieciom należy po prostu podać coś do picia i najlepiej przemyć buźkę wokoło ust ciepłą wodą. Lekarze o tym nie mówią, a jest to bardzo istotne.

Tyle na dziś. Zdrówka życzę Wam i dzieciakom. A tym którzy są zainteresowani polecam artykuł z archiwum bloga na temat tego, czym kierować się przy wyborze nebulizatora. Zapraszam. :)


Warto również przeczytać:


niedziela, 7 lutego 2021

Pielęgnacja dłoni zimą

Zadbane dłonie i paznokcie to wizytówka każdej kobiety i w zupełności się z tym zgadzam. Jednocześnie w aptece bardzo czesto spotykam pacjentów, którzy skarżą się na przesuszone dłonie, pojawiające się ranki, czy pęknięcia skóry dłoni. No tak... "dystans, dezynfekcja i maseczki" i z pewością ta dezynfekcja troszkę daje się we znaki. Wiadomo - najlepiej we wszystkim zachować umiar. 

Jak więc prawidłowo dbac o dłonie..?

Po pierwsze ważne jest odpowiednie zabezpieczenie naszych dłoni przed szkodliwymi czynnikami zewnetrznymi, a więc zimą zwłaszcza przy ujemnych temperaturach nie zapominamy o rękawiczkach. Jeśli mamy wrażliwą skórę dłoni, to należy ją chronić także przed detergentami - do prac domowych polecam stosowanie ochronnych, gumowych rękawiczek. Do wiosny jeszcze daleko, ale po rękawiczki warto siegać także przy pracach w ogrodzie. No i w dobie "Covidu" przy dezynfekcji dłoni zachowujcie zdrowy rozsądek, bo wszystko w nadmiarze szkodzi.

Krok drugi to odpowiednia higiena dłoni. Nie będę tutaj pisać banałów, że należy myć ręce, bo to akurat każdy przedszkolak już wie, ale mała uwaga - nie myjemy rąk ani zbyt zimną, ani zbyt gorącą wodą, bo to także może je nadmiernie wysuszać. 

Preparaty do mycia dłoni

No dobrze... ale czym myć przesuszone dłonie..? Oczywiście na sklepowych półkach znajdziecie całą gamę pięknie pachnących mydełek, jednak pamiętajcie - z reguły im coś ładniej pachnie, tym bardziej jest naszpikowane chemią. Jeśli więc Wasze dłonie nie są w dobrej kondycji, to raczej darujcie sobie zwykłe "Palmolive'y", czy "Luksje". A co w zamian..?

Według mnie ciekawym preparatem do mycia rąk, który wielokrotnie już przetestowałam u swoich dzieci jest "Mydełko naturalne z nanosrebrem" w płynie 500 ml. Według producenta mydełko nadaje się do stosowania u dzieciaków od 3 roku życia. Świetnie łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie ran, a także działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo.

Dovrymi opiniami pacjentów cieszy się też "Nawilżający żel do mycia rąk" z firmy Sylveco, który świetnie nada się także do wrażliwej skóry. Co mamy w składzie..? Ekstrakt z liści podbiału, który zmniejsza zaczerwienienia, pantenol, który łagodzi podrażnienia, a także mocznik, który doskonale nawilża i nadaje skórze miękkośc i gładkosć. A dodatek olejku pomarańczowego nadaje przyjemny zapach. :)  

Na podrażnioną skórę dłoni

Czym smarować dłonie, jeśli są nadmiernie przesuszone i podrażnione..?

Na pewno warto tutaj wspomnieć o kremie "Mediderm" - jest to preparat o statusie wyrobu medycznego, który sprawdzi się także przy schorzeniach takich jak AZS, łuszczyca, czy egzema. Kusząca jest cena, bo tubka 100 g to koszt około 10 zł, a opinie pacjentów naprawde pozytywne. 

Kolejny hit z aptecznej półki, który może być panaceum na spierzchniete dłonie to maść z witaminą A,. Cena za tubkę to około 5 zł. ;)  Mamy kilku producentów tj. Hasco, czy Oceanic, natomiast najmocniejsza jest maść "Retimax 1500". Ma ona mocno odżywczą konsystencję i świetnie regeneruje skórę oraz łagodzi podrażnienia. 

A jeśli ktoś woli klasyczna formułę, czyli typowy krem do rąk, to w przypadku podrażnionych i mocno przesusznych dłoni sprawdzi się choćby "Dermedic Linum Emoilient regenerujący krem do rąk", czy "Avene coldcream skoncentrowany krem do rąk", albo "La Roche-Posay Cicaplast krem do rąk". 

Pęknięcia skóry dłoni

Co zrobić jeśli skóra na dłoniach jest tak mocno wysuszona, że pojawiają się pęknięcia i rany..? Wtedy stosowanie mocno nawilżacjącego i regenerującego kremu do rąk może być niewystarczające, a takie pęknięcia sprawiają ból. Jak je wyleczyć..? Pomocne mogą okazać się preparaty na rany, bo wiadomo.. pęknięta skóra to rana, którą trzeba wygoić. Ja lubię rekomendować wtedy "Curiosin żel do pielęgnacji i leczenia ran" - na noc najlepiej w połączeniu z bawełnianymi rekawiczkami. Taki zestaw naprawdę potrafi zdziałać cuda. :)

Ciekawym specyfikiem jest też plaster w żelu z linii "Help 4 skin gojenie pęknięć skóry". Po nałożeniu na rankę zasycha i tworzy przezroczystą powłokę, ot taki niewidoczny "plasterek". Tworzy on warstwę ochronną, która zabezpiecza przed drażniącymi czynnikami zewnetrznymi i zapobiega ponownemu otwarciu rany. Fajna sprawa, bo taki opatrunek szybko koi ból i co wazne jest odporny na wodę, więc zabezpiecza na dłuższy czas. Myślę, że to bardzo wygodne rozwiązanie. Nie tylko na popękane dłonie, ale generalnie na małe rany. Mi dość często zdarza się w kuchni, że przetnę opuszek palca. Następnym razem na pewno wypróbuję ten specyfik zamiast zwykłego plastra. 


Warto również przeczytać:

Nadmierna potliwość


sobota, 30 stycznia 2021

Czy amantadyna jest skuteczna w leczeniu Covid-19?

Gdy wybuchła pandemia koronawirusa naukowcy na całym świecie rozpoczęli intensywne prace nie tylko  nad wynalezieniem szczepionki na Covid-19, ale także nad wynalezeniem skutecznego leku. Właściwie to do tej pory nie opracowano skutecznego sposobu leczenia SARS-coV-2. Oczywiście w ciężkim przebiegu Covid-19 stosowane są na oddziałach szpitalnych różne leki, podaje się także osocze ozdrowieńców, natomiast żadna z metod nie daje 100% szansy na wyleczenie. Często rokowania i przebieg zakażenia koronawirusem to loteria. 

Amantadyna lekiem na koronawirusa.?

Kilka miesięcy temu medialny rozgłos, a co za tym idzie popularność w aptekach uzyskała amantadyna. Zaczęło się od lekarza pulmonologa z Przemyśla - Włodzimierza Bodnara, który udokumentował przypadki skutecznego leczenia zakażenia SARS-CoV-2 u swoich pacjentów za pomocą amantadyny (Viregyt-K). Oczywiście nie była to duża grupa, aby móc wyciągnąc wiodące wnioski, raczej terapia eksperymentalna, która dała dość obiecujące wyniki. Doktor zauważył poprawę stanu zdrowia u swoich pacjentów już po 24 godzinach od podania pierwszej dawki. Obiecujące. :)

Ale wróćmy do początku.. co to takiego amantadyna..?

Amantadyna stosowana jest w lecznictwie od dłuższego już czasu, najczęściej jako chlorowodorek amantadyny - lek "Viregyt-K". Wskazania do jego stosowania to przede wszystkim choroba Parkinsona. Amantadyna zmniejsza sztywność mięśni, a także drżenia mięśniowe. 
Poza tymi wskazaniami stosuje się ją również przy zakażeniach wirusem grypy typu A, bo skutecznie hamuje replikację wirusów. Z praktyki aptecznej muszę jednak przyznać, że jeszcze nie spotkałam się z takim zaleceniem. Tyle wiemy, :) natomiast czy rzeczywiście amantadyna może być panaceum na koronawirusa..? Na pewno wymaga to dalszych badań i takie badania prowadzone są nie tylko w Polsce, ale także w kilku ośrodkach zagranicznych. 

Ministerstwo Zdrowia w Polsce zleciło badania kliniczne skuteczności amantadyny już w grudniu ubiegłego roku. Projekt realizuje siedem niezależnych ogólnopolskich  ośrodków, m.in. Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie, Uniwersytet Medyczny w Lublinie, Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie. Mam nadzieję, że już niebawem poznamy wyniki, bo sama jestem ich ciekawa. Póki co pamiętajcie, że na chwilę obecną ciągle nie mamy wiarygodnych badań klinicznych w tej kwestii mimo, iż wstępne wyniki wydają się być obiecujące. Choć badania ciągle trwają, w aptece jest spore zainteresowanie specyfikami na bazie amantadyny i ciągle są lekarze, którzy rekomendują leki z amantadyną na Covid-19. A jak jest z realizacją takich recept..? 

Reglamentacja Viregyt-K

Po pierwsze lek Viregyt-K z racji na zwiększony "covidowy" popyt jest na chwilę obecną trudno dostępny w hurtowniach farmaceutycznych, a co za tym idzie w aptekach, :) ale z doświadczenia wiem, że da się go zdobyć.
Po drugie jeszcze w grudniu ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat dotyczący reglamentacji Viregytu-K. Przesłanką był fakt, aby leku nie zabrakło dla pacjentów, którzy stosują go przewlekle choćby w chorobie Parkinsona. A jak to wygląda w praktyce..? Lek Viregyt-K może być ordynowany przez lekarza, a wydawany w aptece tylko w dwóch wskazaniach: choroba i zespół Parkinsona oraz dyskineza późna u osób dorosłych. Wtedy recepta wystawiona jest z odpłatnością 30%. Jeśli lekarz wypisze receptę na Viregyt-K z odpłatnością 100% (prawdopodobnie przy COVID) apteka nie może zrealizować takiej recepty. Na dokładkę ograniczona została ilość w wydawaniu Viregytu-K na jednego pacjenta do 3 opakowań na 30 dni. Ograniczenia te dotyczą partii leku z określonym numerem EAN. 

Inne leki z amantadyną

Ministerstwo w stosownym komunikacie informuje, że produkty wprowadzone do obrotu w opakowaniach obcojęzycznych oraz inne produkty zawierające amantadynę mogą być ordynowane przez lekarza i wydawane z apteki we wszystkich wskazaniach rejestracyjnych, a także poza wskazaniami. A jak to wygląda w praktyce..?  Ja nie "upolowałam" jeszcze w hurtowni "Viregytu-K" z pełnopłatnym kodem EAN. Natomiast z innych leków z amantadyną znany mi jest  "Amantix". Dawka jest taka sama, bo także 100 mg, ale inna postać. Viregyt -K zawiera chlorowodorek amantadyny, a "Amantix" - siarczan amantadyny. "Amantix" też jest jednak na chwilę obecną trudno dostępny, ale jesienią podczas drugiej fali pandemii zainteresowanie tym lekiem było całkiem spore i hurtownie posiadały jeszcze zapas.

Tyle na dziś, choć temat koronawirusa na pewno jeszcze pojawi się na blogu pewnie niejeden raz. Zdrówka życzę:)




piątek, 22 stycznia 2021

"Liporedium"- czy pomoże na odchudzanie?

Za oknem resztki śniegu i chyba jeszcze mało kto myśli o tym, że niebawem przyjdzie wiosna. Nie wiem jak Wy, ale ja już na nią czekam. :) Wiosna to moja ulubiona pora roku. To także czas kiedy bardziej zaczynamy o siebie dbać i wiele osób podejmuje próby zrzucenia kilku zbędnych kilogramów. Już teraz w telewizji czesto pojawia się reklama "Liporedium" jako cudownego środka na zrzucenie zbędnych kilogramów... Któż z nas by nie chciał bez wysiłku pozbyć się kilku nadmiarowych centymetrów... W reklamie oczywiście wszystko super i kilogramy i centymetry same znikają, a jak to jest w praktyce, czyli...

"Liporedium" - okiem farmaceutki

Popatrzmy na skład:

Na pierwszym miejscu mamy wyciąg z nasion koli błyszczącej (Cola nitada)- 100mg, standaryzowany na zawartość kofeiny, ale uwaga samej kofeiny jest całe 10mg. Dlaczego w preparacie na odchudzanie znalazła się w ogóle kofeina..? Kofeina zaliczana jest do tak zwanych termogeników, czyli substancji naturalnych, które powodują zwiększone uwalnianie ciepła z organizmu, a co za tym idzie przyspieszenie metabolizmu i spalania tkanki tłuszczowej. Aby odczuć taki efekt termogeniczny potrzeba około 300mg kofeiny, a tutaj mamy mizerne 10mg. Nie ma co więc liczyć na efekty. 
A tak dla porównania...
Kawa parzona, która zdecydowanie najczęściej pojawia się na naszych stołach ma w 250ml około 70-140mg kofeiny. Espresso, które hektolitrami piją Włosi ma około 63 mg kofeiny (przy średniej porcji 30-50ml), ale podwójne espresso to już podwójna dawka. ;).Zdecydowanie najsłabiej wypada tutaj kawa rozpuszczalna - zawartość kofeiny około 30-60mg. Sami więc widzicie, że "Liporedium" wypada  jeszcze gorzej.

Jest jeszcze jedna ciekawostka, ponieważ oczywiście kofeina w prepartach na odchudzanie to nie  żadna nowość. Mielismy już na tapecie choćby zieloną kawę, ;) natomiast na pewno Aflofarm celowo zastosował w swoim suplemencie takie źródło kofeiny jak nasiona koli błyszczącej. Brzmi to dość tajemniczo i pewnie o to chodziło - żeby wzbudzić zaciekawienie. Taka nuta egzotyki zawsze jest mile widziana, niby nic nowego, a jednak. :)

Co jeszcze mamy w składzie..? Wyciag z owoców pieprzu kajeńskiego - 30mg. Cóż to takiego..? Pieprz kajeński (Pieprz cayenne) to bardzo ostra przyprawa otrzymywana z niezwykle ostrej odmiany papryki (odmiany cayenne). Miłośnicy ostrego smaku (hmm.. np. mój mąż) na pewno doskonale wiedzą o czym mówię. ;) Ostry smak pieprzu kajeńskiego bierze się z kapsaicyny w nim zawartej, która podrażnia kubki smakowe i podniebienie dając uczucie pieczenia, czasami nawet bólu. Podobno regularne przyjmowanie kapsaicyny z pokarmem powoduje wzrost termogenezy, zwiększa spalanie tłuszczu... ale efekt ten wymaga jeszcze dodatkowych badań, dlatego, że ciagle brak twardych dowodów w badaniach na ludziach. Natomiast... w tym preparacie nie mamy standaryzacji wyciągu z pieprzu kajeńskiego, czyli tak naprawde nie wiemy nawet, czy w preparacie kapsaicyna się znajduje. Idziemy jednak dalej.

Kolejny składnik suplementu "Liporedium" to wyciąg z liści ostrokrzewu paragwajskiego 25mg - w tym kofeina w szałowej dawce 1 mg. Tutaj również producent postawil na nutę egzotyki. :) Ostrokrzew paragwajski to bowiem roślina, która w stanie dzikim występuje w Ameryce Południowej, a popularna nazwa naparu z liści ostrokrzewu to Yerba mate. Sama osobiście kiedyś próbowałam pić Yerbę, ale niestety jakoś nie potrafiłam zastąpić nią aromatycznej kawusi. ;) No tak... ale co to ma wspólnego z odchudzaniem? Znowu chodzi o "nieszczęsną" kofeinę, tylko dawka 1 mg to szczerze mówiąc dawka symboliczna i na pewno efektu znikania nadmiarowych centrymetrów nie da. Samych zresztą badań na ludziach na temat ostrokrzewu paragwajskiego jest niewiele, wiekszośc na nielicznych grupach, a i zastosowane dawki są zdecydowanie większe.

Ostatnia pozycja na liście składu to wyciąg ze skórek owoców Carcinia cambogia 15 mg (w tym kwas hydroksycytrynowy 9mg ). Co to takiego..? Garcinia cambogia (inaczej tamaryndowiec malabarski) to roślina, która występuje w Azji. Za jej właściwości odchudzające odpowiada kwas HCA. Niestety jednak podobnie jak wcześnej - brak tutaj twardych dowodów na skuteczność, a już na pewno nie w takiej dawce. 9mg - aż kusi mnie napisać że to "tyle co kot napłakał", ponieważ w badaniach do których udało mi się dokopać były to dawki rzędu 1000 mg HCA.

Cóż, wygląda więc na to, że sen prysł... Jak to zwykle bywa to tylko w reklamie jest tak pięknie. Jeśli więc planujecie zrzucić kilka nagromadzonych w okresach "lockdownów" kilogramów, pamiętajcie, że podstawa to aktywność fizyczna i dieta, :) wtedy waga sama idzie w dół, o czym sama się niedawno przekonałam. :)



piątek, 15 stycznia 2021

Co na mokry kaszel..? Nowości w gamie leków mukolitycznych

A zatem nadeszła zapowiadana przez meteorologów "bestia ze Wschodu". Za oknami mroźno i śnieżno. Dzieciaki w końcu mają okazję poszaleć na śniegu. Prawdziwa zima! Ten sezon zimowy w aptekach jest jednak zupełnie inny niż pozostałe... Z racji na izolację, zamknięcie szkół, noszenie maseczek nie ma tylu chorych co zwykle o tej porze roku. I dobrze, :) zawsze to lepiej nie chorować. Natomiast oczywiście zdarzają się pacjenci z przeziębieniem, kaszlem, katarem. Dziś więc slów kilka na temat mokrego kaszlu.

Co to jest mokry kaszel..? Jak go rozpoznać..?

Mokry kaszel to kaszel, któremu towarzyszy odkrztuszanie wydzieliny. Ma on za zadanie oczywiścić nasze drogi oddechowe, bo wiadomo... zalegająca flegma może być dobrą pożywką dla bakterii, a to już pierwszy krok do poważniejszych infekcji. A więc zasada nadrzędna - mokrego kaszlu nie powinnismy hamować. Możemy stosować jedynie środki wspomagające odkrztuszanie. Ale zanim do nich przejdę, to jeszcze jedna kwestia. 

Jeśli męczy Was mokry kaszel, pamiętajcie o przyjmowaniu odpowiedniej ilości płynów w ciągu dnia. Ma to ogromne znaczenie dla oczyszczania dróg oddechowych, a tymczasem często jest dokładnie na odwrót - pijemy zdecydowanie za mało. 

A jakie specyfiki na mokry kaszel znajdziecie w aptece? 

Pewnie jakbym Was zapytała o znane Wam preparaty z apteki stosowane przy mokrym kaszlu, to wiekszość wymieni "Flegaminę", lub "Mucosolvan". To chyba takie sztandarowe przykłady. Nie będę się tutaj powtarzać, a zainteresowanych odsyłam do wziąż aktualnego posta z archiwum bloga:

Flegamina kontra Mucosolvan

Pisałam również o alternatywie roslinnej, jaką są specyfiki oparte na bluszczu pospolitym:

Bluszcz pospolity alternatywą dla "Mucosolvanu"

Sporo tam cennych informacji. Czytajcie. :) A co jeszcze znajdziecie w aptece?

1) Warto wspomnieć tutaj o preparatach na bazie acetylocysteiny. Acetylocysteina ze względu na swoją budowę ma zdolność rozbijania glikoprotein śluzu na mniejsze cząsteczki, zmniejsza jego lepkość i upłynnia. W ten sposób ułatwia oczyszczanie dróg oddechowych z zalegającej wydzieliny. I super:) bo przecież o to nam chodzi. W aptece znajdziecie całą masę specyfików zawierających w składzie acetylocysteinę - w różnych postaciach (syropach, tabletkach do połykania, czy tabletkach musujących) i wiekszość jest Wam pewnie znana. Warto zwrócić uwagę na dawki. 

Acetylocysteinę w dawce 600mg (preparaty "ACC optima", "Fluimucil forte", "ACC optima active", "Nacecis") - stosujemy 1 raz dziennie najlepiej rano.

Acetylocysteinę w mniejszych dawkach (200mg) można stosować 3 razy dziennie (preparaty "ACC -tabletki musujące", "Fluimucil muko").

Ale uwaga wrzodowcy i astmatycy! Preparatów na bazie acetylocysteiny nie powinno się stosować u osób z czynną chorobą wrzodową żołądka i dwunastniny, a także u osób z astmą - może wywołać skurcz oskrzeli.

2) Podobnie do acetylocysteiny działa inny związek z grupy mukolityków - karbocysteina. Karbocysteina poza upłynnianiem śluzu wykazuje także działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne, zmniejsza przyleganie bakterii w nabłonku oddechowym i działa synergistycznie z niektórymi antybiotykami. 

Od jakiegoś czasu bez recepty możecie kupić "Flegamax"- roztwór doustny. Jesienią zmieniono też kategorię dostępności z leku wydawanego na receptę na lek OTC (bez recepty) dla syropu "Mukolina". Warto o tym pamiętać. I znowu uwaga! Preparatów z karbocysteiną nie należy stosować przy czynnej chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy. I pamiętajcie - dużo pić, pić i jeszcze raz pić, bo tylko wtedy osiągniemy pełne działanie leku.

Ciągle na receptę wydawane są natomiast tabletki i syrop  "Pecto Drill", co pewnie z czasem też ulegnie zmianie. 

3) I jeszcze kilka słów o kolejnej nowości bez recepty. Już gdzieś mignęła mi reklama w TV. Chodzi o lek "Erdomed muko 225mg"- proszek do sporządzania zawiesiny doustnej. W składzie mamy erdosteinę - która jest prolekiem i ulega przemianie do formy kwaśnej w środowisku zasadowym, dzieki czemu ograniczone jest niekorzystne działanie na błonę śluzową żołądka, a więc wrzodowcy nie muszą się martwić. :) Erdosteina upłynnia wydzielinę, przyspiesza oczyszczanie dróg oddechowych (poprawia transport śluzowo-rzęskowy) oraz skraca czas trwania mokrego kaszlu. Dodatkowo w badaniach wykazano także, że erdosteina chroni przed rozwojem infekcji bakteryjnej, zwiększa stężenie równocześnie stosowanych antybiotyków w wydzielinie, a więc poprawia ich skuteczność.

Dodam jeszcze, że często zapisywany "Erdomed" w tabletkach w dawce 300mg ciągle jest na receptę.

Tyle o nowościach, :) a teraz mała ciekawostka i powrót do starych czasów, u mnie to są czasy dzieciństwa. Nie wiem, czy wiecie, ale ciagle w aptece dostępny jest jeszcze syrop "Guajazyl". Pamiętacie go jeszcze..? Ja pamiętam doskonale, ale obecnie sama jakoś rzadko rekomenduję go swoim pacjentom. Zdecydowanie to specyfik, który poszedl w zapomnienie. Ja  pamiętam jednak z dzieciństwa jego smak - dośc intensywny. Zawarta w nim gwajafenezyna jest bowiem pochodną kreozotu (jeden ze składników smoły drzewnej).

Sama gwajafenezyna nie odeszła jednak całkiem do lamusa, bo poza syropem, znajdziecie ją także w niektórych saszetkach na przeziębienie. Dlaczego o tym wspominam..? Ponieważ uważam za niezmiernie ważne odpowiedni dobór preparatu na przeziębienie do objawów, Tak naprawdę to bardzo istotne, czy siegniecie po "Gripex", "Vicks" czy zwykłą aspirynę. Każdy preparat ma inny skład i działa na inne objawy. 

Jeśli więc macie mokry kaszel, zalega Wam wydzielina, macie problem z jej odkrztuszeniem, a chcecie zastosować jakiś kompleksowy specyfik z kategorii "na przeziębienie", to:

NIEWSKAZANE są preparaty z dekstrometorfanem (który hamuje odruch kaszlu) tj. "Gripex" tabletki, "Gripex MAX" tabletki, "Gripex HOT zatoki", 

WSKAZANE są preparaty choćby z gwajafenezyną tj. "Vicks Antigrip complex", "Theraflu Total Grip"- saszetki, "Theraflu Total Grip" - kapsułki.

Ale to taka dygresja. Trzymajcie się ciepło w czasie tych zimnych dni oraz nocy, a przede wszystkim zdrowo.


Warto również przeczytać:



sobota, 9 stycznia 2021

Szczepionka na COVID-19 - co warto wiedzieć? Gdzie zapisać się na szczepienie?

Moi Drodzy postanowiłam, że pozostaniemy jeszcze w temacie koronawirusa, ale tym razem słów kilka o szczepieniach na COVID-19. Dużo się o tym mówi, ale mam wrażenie, że nie wszyscy są dobrze poinformowani, sądząc po zapytaniach, jakie dostaję w aptece. Jak zapewne wiecie 21 grudnia 2020 roku Komisja Europejska dopuściła na rynek UE szczepionkę przeciw koronawirusowi, która została opracowana przez Pfizer i firmę BionTech - pod nazwą "Comirnaty".

Program szczepień w Polsce będzie realizowany w kilku etapach. 

Obecnie w naszym kraju trwają szczepienia grupy 0 - czyli osób, które najbardziej narażone sa na zakażenie. Są to przede wszystkim: pracownicy sektora ochrony zdrowia, pracownicy domów pomocy społecznej i miejskich ośrodków pomocy społecznej, personel pomocniczy i administraycjny w placówkach medycznych, a także niedawno uwzględnieni zostali rodzice wcześniaków. Do grupy zero włączono również farmaceutów. :)

Proces rejestracji do kolejnego etapu: 1- rozpocznie się 15 stycznia 2021 roku. 

Etap 1 to szczepienia dla pensjonariuszy domów pomocy społecznej oraz zakładów opiekuńczo-leczniczych, pielegnacyjno-opiekuńczych i innych miejsc pobytu stacjonarnego, osób powyżej 60 roku życia (ale w kolejności od najstarszych), służb mundurowych (w tym Wojsko Polskie) oraz nauczycieli. 

Zapisać się na szczepienia można na kilka sposobów:

- przez specjalną infolinię Narodowego Programu Szczepień (tel. 989 lub 22 62 62 989)

- przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP)

- w POZ (u swojego lekarza rodzinnego)

Co należy wiedzieć o szczepieniu na koronawirus firmy Pfizer?

Szczepionka podawana jest domięsniowo - jak pewnie mieliście okazję zaobserwować w TV, z reguły w mięsień naramienny. Ot jak wiekszośc szczepień.

Wymagane jest podanie dwóch dawek szczepionki (0,3 ml każda) w odstępie czasowym minimum 21 dni. Pełna ochrona uzyskiwana jest po upływie 7 dni od podania drugiej dawki.

No dobrze, to takie podstawy, które pewnie nieraz usłyszycie w każdej stacji telewizyjnej. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że szczepionka została wprowadzona do obrotu bardzo szybko, co pewnie u niektórych wywołuje obiekcje i strach. A zatem o tak naprawdę wiemy o szczepionce koncernu Pfizer?

Comirnaty to szczepionka zapobiegająca COVID-19 u osób powyżej 16 roku życia. Jest to szczepionka mRNA, nie zawiera ona samego wirusa i nie może wywołać choroby COVID-19. 

Badanie kliniczne szczepionki Pfizera było wykonywane na grupie około 44 000 osób. Było to badanie wieloośrodkowe, wielonarodowe, randomizowane z grupą kontrolną otrzymującą placebo, prowadzone metoda podwójnie ślepej próby wobec obserwatora. Podwójnie ślepa próba polega na tym, że pacjenci uczestniczacy w badaniu są podzieleni na dwie grupy - jedna otrzymuje testowany preparat, a druga placebo i ani pacjent ani personel medyczny zajmujący się pacjentem nie wie, kto do jakiej grupy należy. 

Główne badanie kliniczne wykazało, że szczepionka Comirnaty wykazuje 95% skuteczności, natomiast wiekszość działań niepożądanych ma łagodne lub umiarkowane nasilenie. 

Dziąłania niepożądane zaobserwowane w badaniu:

BARDZO CZĘSTO (u więcej niż 1 na 10 osób)

  • ból oraz obrzęk w miejscu wstrzyknięcia, 
  • ból głowy, ból mięśni  i stawów, 
  • dreszcze, gorączka

CZĘSTO (u maksymalnie 1 osoby na 10):

  • zaczerwienienie w miejscu wstrzyknięcia, nudności

Mnie jako "pocovidovego ozdrowieńca" od razu zainteresował fakt, czy w przeprowadzonych badaniach uczestniczyły osoby, które wcześniej chorowały na Covid, bo sama jestem w tej grupie. Okazało sie, że tak. Nie zgłoszono żadnych dodatkowych działań niepożądanych u 545 osób, które wcześniej chorowały na COVID i  które otrzymały Comirnaty w badaniu. Na podstawie badań nie udało się jednak przeanalizować jak skutecznie dziąła szczepionka u osób, które chorowały na COVID-19. Stało się tak dlatego, że jak wiadomo w szczepieniu chodzi o to, aby organizm wytworzył przeciwciała. Natomiast we krwi ozdrowieńców te przeciwciała się przez jakiś czas znajdują, ponieważ zostały wytworzone w sposób naturalny. Ja sama ostatnio badałam sobie poziom przeciwciał IgG specyficznych dla antygenów powierzchniowych wirusa SARS-CoV-2 metoda ilościową i mimo, że chorowałam już ponad dwa miesiące temu ciągle we krwi utrzymuje się dość wysokie miano tych przeciwciał. 

Na koniec jeszcze kilka ciekawostek dotyczących samej szczepionki. 

Szczepionka Pfizer występuje w fiolkach wielodawkowych. Po rozcieńczeniu jedna fiolka zawiera 5 dawek szczepionki po 0,3 ml. Ciekawe są same warunki jej przechowywania. Nieotwarta fiolka ze szczepionką może być przechowywana przez okres 6 miesięcy w temperaturze -90°C do -60°C.

Po wyjęciu z zamrażarki nieotwartą szczepionkę można przechowywać przed użyciem przez okres do 5 dni w temperaturze od 2 do 8°C i przez maksymalnie 2 godziny w temperaturze do 30°C. Po rozmrożeniu nie wolno jej ponownie zamrażać. To sa niezmiernie ważne informacje choć oczywiście głównie dla personelu medycznego :) i na szczęście nikt nie musi sobie nimi zaprzątać głowy. 

Tyle najważniejszych informacji dotyczących szczepionki Pfizer. 

6 stycznia Europejska Agencja Leków zatwierdziła szczepionkę przeciwko COVID-19 wyprodukowaną przez amerykańską firmę Moderna. Na tej podstawie Komisja Europejska zadecyduje o dopuszczeniu szczepionki do obrotu. Szczepionka firmy Moderna jest zdecydowanie łatwiejsza w kwestiach transportowych i przechowywaniu niż szczepionka z firmy Pfizer.

Badania kliniczne wykazały skutecznośc szczepionki na poziomie 94,1% - a więc podobnie do konkurencji. Szczepionka Moderna przeznaczona jest dla osób powyżej 18 roku życia. Myślę, że porównanie obu szczepionek to będzie ciekawy temat na osobnego posta.

Warto również przeczytać:

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Jak wzmocnić odporność?




niedziela, 3 stycznia 2021

Koronawirus - jak z nim walczyć..?

Moi Drodzy, po długiej przerwie postanowiłam powrócić do pisania bloga. Nie będę się tłumaczyć, co było powodem przerwy.. ot.. życie ;) natomiast moje postanowienie noworoczne na 2021 to właśnie reaktywacja bloga. Mimo, że "kartki bloga pokrył kurz", to do tej pory dostaję od Was mnóstwo maili i zapytań, a także miłych i ciepłych słów. Dziękuję Wam za to z całego serca, choć niestety nie zawsze mam czas, żeby odpisać... Ale postaram się poprawić. ;)

Z Nowym Rokiem, życzę nam wszystkim, aby był to rok powrotu do normalności, aby pandemia koronawirusa odeszła w niepamięć i abyśmy znowu mogli cieszyć się pełnią życia. Aby było tak jak kiedyś, a więc Kochani...  Happy New Year!

Przy okazji mam prośbę - zamieszczajcie pod tym postem tematy, które są dla Was ważne, które chcielibyście, aby zostały przeze mnie poruszone na blogu. Postaram się do tych sugestii dostosować. A tymczasem... słów kilka na chyba najbardziej gorący temat ostatnich czasów, czyli COVID-19. Sama miałam okazję jakiś czas temu się z nim zmierzyć - na szczęście przeciwnik okazał się być do pokonania... Wiem.. jestem w grupie, której koronawirus nie wyrządził znacznych szkód... ale wiadomo - każdy przypadek COVID-19 ma indywidualny przebieg i nie do końca mamy wpływ na to, czy przebieg choroby będzie lżejszy, czy skończymy na szpitalnym łożku pod tlenem, czy respiratorem. Loteria. Statystyki sa jednak takie, ze u wiekszości osób rozwijają się objawy o słabym lub umiarkowanym nasileniu, czyli leczymy się w warunkach domowej izolacji. Tak było ze mną.

Jakie są typowe objawy infekcji COVID-19..?

Zdecydowanie najczęstsze objawy to trio: gorączka, suchy kaszel i zmęczenie. Czasami dołączają inne symptomy takie jak: ból mięśni, ból gardla, biegunka, zapalenie spojówek, ból głowy, utrata smaku lub węchu, wysypka skórna. A jak było u mnie..? Zaczęło się od bardzo silnego bólu głowy, który nie dawał zasnąć wieczorem i wybudzał nocą, a potem... właściwie typowe objawy grypy - ogromne osłabienie organizmu, bóle stawów i mięśni i gorączka. Zdecydowanie dominujacym objawem było osłabienie - po pokonaniu trzech schodów czy przejściu do toalety czułam się jakbym zdobyła co najmniej Mount Everest. Dziwne uczucie: kilka kroków i zadyszka. Właściwie przez cały czas choroby miałam też lekki katar, któy rzadko podawany jest jako objawy koronawirusa. Nie było zupełnie kaszlu, ani suchego, ani mokrego. Trzy dni cięzkie, a potem małymi krokami szło do przodu :) po tygodniu czułam się już całkiem dobrze. Węch i smak został zachowany. Tak było u mnie, ale znam masę znajomych o diametralnie innym przebiegu infekcji, więc pamiętajcie - nie ma reguły. 

Jak w domowych warunkach przetrwac koronawirus..?

Na pewno trzeba "wrzucić na luz" i postawić na odpoczynek. Łóżko i ciepły koc to powinni być nasi sprzymierzeńcy w walce z COVIDem-19. A co poza tym i co sprawdziło się u mnie z aptecznych medykamentów..?

Na gorączkę i ból mięśni, który solidnie dawał się we znaki i był tak silny, że nie mogłam unieść nawet urodzinowego bukietu róż od męża, u mnie najlepiej sprawdził się klasyk, czyli aspiryna.. W aptece znajdziecie ją pod różnymi nazwami, jak "Polopiryna S", "Polopiryna C","Aspirin". 

Ale UWAGA! Nie dla każdego ten klasyk jest wskazany. Pamiętajcie, że aspiryny nie należy stosować w przypadku czynnej choroby wrzodowej żołądka czy dwusnastnicy, zaburzeń czynności wątroby i nerek, skazy krwotocznej, czy nadwrażliwości na salicylany. 

Dodatkowo ja posiłkowałam się również witaminą C. Wiem, wiem... różnie się mówi o jej skuteczności... Ja podczas infekcji brałam 2g witaminy C dziennie, a co tam.. jak szaleć, to szaleć. ;)

Tak jak przy każdej chorobie, zmagając się z koronawirusem pamiętać należy o odpowiednim nawodnieniu organizmu. U mnie sprawdziła się herbatka ze startym korzeniem imbiru, do której dodawałam kilka plastrów cytryny i pomarańczy, odrobinę miodu i cynamonu. :) Taki rozgrzewający napój popijałam hektolitrami, bo prześladowały mnie dreszcze. Dla leniuchów w aptekach dostępne sa gotowe herbatki rozgrzewając - często na bazie imbiru. Wystarczy zaparzyć i już.

W moim przypadku jak już wspominałam nie występował kaszel, ale jeśli pojawi się suchy kaszel to poza łagodzącymi syropami z aptecznej półki, warto pamiętać o inhalacjach za pomocą nebulizatora - jeśli tylko takie urządzenie macie w domu. Poza inhlaacjami z soli fizjologicznej NaCl, zastosować możecie inne specyfiki do inhalacji dostepne w aptece bez recepty, które świetnie nawilżą śluzówkę układu oddechowego, jak  np. "Nebu-Dose hialuronic".

I jeszcze prośba - bądźcie zawsze odpowiedzialni i w razie podejrzenia koronawirusa, zawsze stosujcie zasady izolacji. Nie narażajcie innych, zwłaszcza starszych osób, obciążonych chorobami przewlekłymi. Nie zawsze bowiem przebieg koronawirusa jest na tyle lekki, że pokonamy go w domowych pieleszach.

Chyba tyle na początek, żeby nie przynudzać. Trzymajcie się zdrowo! I czekam na propozycje tematyczne inne niż COVID-19, bo w ubiegłym roku chyba już wystarczająco o nim pisano bądź mówiono w każdym z mediów. ;) 


niedziela, 14 stycznia 2018

Sinumedin - ulga już po 5 minutach..?

Moi Drodzy pogoda za oknami nie napawa optymizmem. Mało słońca, częsty smog, zimny wiatr... Nic tylko siedzieć w domowym zaciszu z filiżanką dobrej, aromatycznej kawy i zagłębić się w jakąś ciekawą książkę. ;) Niestety... codzienna rzeczywistość jest nieco inna. Wszyscy jesteśmy zabiegani, żyjemy w szybkim tempie i nie zawsze mamy czas, aby zadbać o siebie i swoje zdrowie. Ciągle więc sporo osób szuka pomocy w aptece na męczące dolegliwości związane z przeziębieniem... katar, kaszel, zatoki. No właśnie. Dzisiejszy artykuł będzie dotyczył właśnie problemów z zatokami. Jakiś czas temu w TV pojawiła się bowiem reklama nowego, kolejnego zresztą, specyfiku Aflofarmu. Chodzi o preparat "Sinumedin"- wg reklamy pierwszy lek na zapalenie zatok w sprayu. Brzmi fantastycznie, prawda..?  Informacje z reklamy są obiecujące: "5 minut wystarczy, aby rozwiązać problem zatok", "ulga po 5 minutach"... Czy aby na pewno? Popatrzmy na specyfikę preparatu, a więc...

"Sinumedin" okiem farmaceutki

Lek "Sinumedin" zawiera w składzie dwie substancje czynne. Pierwsza z nich to chlorowodorek fenylefryny. Powoduje on skurcz naczyń krwionośnych przez bezpośrednie pobudzenie receptorów alfa-adrenergicznych. W efekcie zmniejsza się obrzęk i przekrwienie błony śluzowej nosa. Efekt udrożnienia nosa odczuwany jest dość szybko po podaniu, stąd pewnie w reklamie mowa o uldze odczuwalnej w 5 minut. No dobrze... Tylko takie tymczasowe udrożnienie nosa zapewne nie wyleczy zapalenia zatok... chyba, że w reklamie. ;) 

Według europejskich wytycznych na temat zapalenia zatok przynosowych EPOS 2012 w przypadku leków obkurczających śluzówkę nosa - nie mamy odpowiednich danych i dowodów na skuteczność takiego leczenia. Właściwie z preparatów donosowych większą wartość ma płukanie nosa roztworem soli fizjologicznej. 

No dobrze... Ale nasz "Sinumedin" ma jeszcze drugi składnik. Może on zdziała cuda..? Jest to maleinian mepiraminy. To nic innego jak lek przeciwalergiczny. :) O donosowym stosowaniu leków antyhistaminowych w zapaleniu zatok też niewiele znajdziemy w rekomendacjach. No więc krótko mówiąc... szału nie ma. Lek zawiera tylko wymienione powyżej dwie substancje czynne, ale reklama mówi coś więcej - lek działa także przeciwbakteryjnie... Co takiego odpowiada za taki efekt..? Właściwie mamy wymieniony w substancjach pomocniczych chlorek cetalkoniowy. Owszem.. wykazuje on działanie przeciwbakteryjne, ale tutaj producent nawet nie podaje jego stężenia.

Czy więc 5 minut wystarczy, żeby rozwiązać problem zapalenia zatok..? Niestety, nie jest to takie proste.. Owszem.. może po 5 minutach poczujemy subiektywną ulgę związaną z odblokowaniem nosa, ale zatok to nie wyleczy. 

Jest jeszcze kilka kwestii związanych ze stosowaniem tego specyfiku, o czym chyba nie mówią w reklamie. Są pewne grupy pacjentów, którzy nie powinni stosować tego leku. Na pewno nie jest to preparat dla pacjentów kardiologicznych (uwaga zarówno przy nadciśnieniu, jak i niewydolności krążenia), pacjentów z nadczynnością tarczycy, przerostem gruczołu krokowego, czy jaskrą z wąskim kątem przesączania, a także osób przyjmujących niektóre leki przeciwdepresyjne. I uwaga! 

Nie należy stosować leku częściej niż 5 razy na dobę, ani dłużej niż 3 dni. 

I jeszcze ciekawostka... Okazuje się, że preparat nie jest wcale taką nowością od Aflofarmu. Nie wiem, czy wszyscy pamiętają, ale kiedyś mieliśmy także dość szeroko reklamowany w TV specyfik "Envil katar" także Aflofarmu. Skład identyczny, tylko reklama nieco inna.. :) Możną ją jeszcze obejrzeć na youtube. ;) Zaskoczeni? Ja nie do końca, bo nie jest to pierwsza tego typu praktyka Aflofarmu. Zmiana nazwy chwytem marketingowym. Czy dobrym..? To się pewnie dopiero okaże, ale ja już mam w aptece rzesze pacjentów po cudowny lek na zatoki, co uleczy w 5 minut.

Warto również przeczytać:



poniedziałek, 4 grudnia 2017

Suchy kaszel u dziecka

Zaczyna się grudzień, a w aptekach jak co roku o tej porze "sezon na przeziębienie" w pełni, czyli sporo pacjentów z prośbą o coś na kaszel, coś na gardło, coś na katar, czy po prostu coś na przeziębienie. No tak.. kapryśna aura sprzyja rozmaitym infekcjom, które dotykają nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Dzisiejszego posta postanowiłam więc poświęcić milusińskim i tematyce suchego kaszlu, który często jest zmorą dzieciaków i co za tym idzie, także ich rodziców. Sama pamiętam, że często męczący kaszel u moich chłopaków oznaczał nieprzespaną noc. Zacznijmy jednak od tego...

Co to jest suchy kaszel..?

Kaszel suchy pojawia się z reguły w pierwszych dniach infekcji wirusowej. Nie towarzyszy mu odkrztuszanie wydzieliny, najczęściej jest wywoływany podrażnieniem i stanem zapalnym w górnych drogach oddechowych, na skutek inwazji  wirusów, czy bakterii. Suchy kaszel z reguły jest bardzo uciążliwy, bo czasami dziecko kaszle niemal co chwilkę, zarówno w dzień jak i w nocy. 

Jak sobie radzić z suchym kaszlem u dziecka..?

Na pewno warto dbać o odpowiednią temperaturę w pomieszczeniu, w którym przebywa dziecko. My rodzice najczęściej mamy tendencję do przegrzewania maluchów. Pamiętajcie - to wcale nie jest tak, że im wyższa temperatura w sypialni tym lepiej, a wręcz odwrotnie. Temperatura to jedno, a nawilżenie powietrza to drugie. W sezonie grzewczym powietrze w mieszkaniu często jest suche, co może nasilać nieco odruch kaszlu. Może warto więc zainwestować w nawilżacz..? Jedną z opcji (nie wymagająca dodatkowych kosztów) ;) jest też mokry ręcznik na kaloryfer. No i uwaga palacze! Dziecko kategorycznie nie powinno przebywać w zadymionym pomieszczeniu, bierne palenie także szkodzi!

Poza otoczeniem, ważne jest także podawanie dziecku odpowiedniej ilości płynów, czyli picie. :) Przy suchym kaszlu powinny to być raczej letnie, a nie gorące napoje. Letnie płyny ograniczają bowiem podrażnienie dróg oddechowych.

No tak, to takie ogólne wskazówki, które pewnie każdy zna. :)

A jakie preparaty wspomagające leczenie suchego kaszlu znajdziecie w aptece..?

W dzisiejszych czasach bardzo "modne" są nebulizacje. Pisałam co nieco na ten temat w artykule: link, w którym zwracałam uwagę na jakie parametry warto zwracać uwagę przy wyborze inhalatora. Kto nie czytał, warto zajrzeć:) 

No dobrze.. ale miało być o suchym kaszlu. Tak, tak. Okazuje się, że nebulizacje mogą być jednym z elementów istotnych w walce z suchym kaszlem. Nebulizacje, ale z czego..? Mamy do wyboru:

- Sól fizjologiczną w ampułkach. Można ją nabyć w aptece pod różnymi nazwami, np.  Gilbert NaCl 0,9 % - ampułki a 5 ml, UNIMER baby 0,9 % NaCl ampułki po 5 ml. Pamiętajcie, że na jedną inhalację wystarczy około 2 ml płynu, czyli mniej więcej połowa ampułki. Przy suchym kaszlu taką inhalacje można wykonywać 2-3 razy dziennie. Uzyskuje się przez to odpowiednie nawilżenie dróg oddechowych, co czasami redukuje częstotliwość odruchu kaszlowego. 

-  "Nebu-dose Hialuronic" (zielony) - jest to hialuronian sodu (0,1%) w izotonicznym roztworze chlorku sodu. Preparat nawilża górne i dolne drogi oddechowe, chroni śluzówkę przed wysychaniem i wspomaga jej regenerację, a wiadomo- czasami taki uporczywy suchy kaszel podrażnia naszą śluzówkę dość intensywnie. 

Inne opcje, tj. "Nebu-dose hipertonic" (niebieski), czyli hipertoniczny roztwór chlorku sodu (3%), to już raczej stosowanie przy gęstym katarze, problemach zatokowych, czy mokrym kaszlu. Nie polecam go stosować na własną rękę u niemowlaków i małych dzieci. Uwaga! Hipertoniczna sól zastosowana w inhalacji u astmatyka może wywołać atak astmy. 

Nebulizacje to jedno - wiadomo, nie każdy ma w domu nebulizator. Warto więc przy suchym kaszlu wspomagać się syropami, które łagodzą kaszel i nawilżają oraz powlekają drogi oddechowe. 

Jeśli kaszel jest szczególnie męczący...

No właśnie... Ci którzy mają dzieci wiedzą, że czasami taki suchy kaszel potrafi męczyć dziecko niemal cały czas. Takie napady kaszlu pojawiają się najczęściej wieczorem przed snem, czy wybudzają w nocy, ale mogą też występować w ciągu dnia. Można wtedy sięgnąć po syropy przeciwkaszlowe. Ja nie jestem ich zwolennikiem i zawsze zalecam zachować ostrożność. Przyjrzyjmy się jednak im bliżej, czyli... mały przegląd syropów hamujacych kaszel, które zapewne znacie:

1) "Dexapico" - syrop od 2 roku życia. W składzie dekstrometorfan = pochodna morfiny o działaniu przeciwkaszlowym. Substancja ta hamuje ośrodek kaszlu w ośrodkowym układzie nerwowym, przez co zmniejsza częstotliwość suchego kaszlu. Reklama telewizyjna wyglądała dość niewinnie, ale... warto wiedzieć, że to mocny lek. Jego stosowanie powinno być zarezerwowane tylko w przypadku bardzo męczącego i suchego kaszlu, bez zalegania wydzieliny. 
Pamiętajcie, że tego typu syropki nie są jakimś cudownym środkiem, który wyleczy suchy kaszel. One tylko działają objawowo - silnie hamują odruch kaszlowy, ale nie usuwają przyczyny kaszlu. Nie stosujmy ich więc jako standard na suchy kaszel i miejmy na uwadze, że są to jednak pochodne opioidowe. Owszem... jeśli kaszel jest naprawdę bardzo męczący i nie pozwala Maluszkowi zmrużyć oka, to zwłaszcza na noc czasami warto sięgnąć po taki specyfik, ale nie nadużywajcie tego.
Dekstrometorfan znajdziecie nie tylko w "Dexapico", ale także w takich syropach jak "Robitussin junior", czy "Tussidrill".

2) "Supremin" - syrop. W składzie butamirat, czyli także nieopioidowy lek przeciwkaszlowy, również o działaniu ośrodkowym. Ostrzeżenia podobne jak w przypadku dekstrometorfanu, czyli zawsze z rozsądkiem!  Syrop można wg ulotki stosować od 2 roku życia. 

Butamirat oczywiście jest składnikiem także innych preparatów tj. "Sinecod" (syrop, krople), Atussan syrop. Według Charakterystyki Produktu Leczniczego "Sinecod" krople można stosować już od 2 miesiąca życia, ale UWAGA do dwóch lat zawsze po konsultacji z lekarzem. 

3) "Levopront"- syrop. Od jakiegoś czasu preparat można dostać w aptece bez recepty, wcześniej wydawany był tylko na podstawie recepty lekarskiej. Substancją czynną preparatu jest lewodropropizyna. Nie działa ona na ośrodek kaszlu w ośrodkowym układzie nerwowym, ale obwodowo hamuje odruch kaszlu. Wydaje się być więc bezpieczniejsza niż specyfiki wymieniane wcześniej.  Preparat dedykowany jest dzieciakom od 2 roku życia. 

To taka krótka charakterystyka preparatów, które hamują suchy kaszel, ale których stosowanie powinno być bardzo ostrożne i zarezerwowane tylko dla naprawdę męczącego, suchego  kaszlu. Dość częsta jest praktyka podawania ich tylko na noc, tuż przed snem, aby noc była nieco spokojniejsza. 

W pozostałych przypadkach można się ratować syropami, które nie hamują w sposób bezpośredni kaszlu, ale nawilżają i powlekają drogi oddechowe.

Preparaty łagodzące suchy kaszel

Tutaj na pewno dość lubiany przez rodziców jest Syrop prawoślazowy (Sir. Althaeae) . Dlaczego lubiany..? Pewnie dlatego, że jest tani, bo za buteleczkę zapłacicie około 3 zł. Natomiast po pierwsze - większość producentów ma w składzie alkohol, a po drugie jego działanie jest dość słabe. Nie ma co specjalnie liczyć, że jakoś szczególnie pomoże. 

Ja raczej wolę rekomendować specyfiki na bazie porostu islandzkiego. Dla starszych dzieci mogą to być pastylki do ssania jak "Isla", "Fiorda", "Helsi". Można je stosować bezpiecznie u dzieciaków od 4 roku życia, mamy też wersje junior ("Isla junior", "Fiorda junior"). 

Dla młodszych dzieciaków mamy syropki na bazie porostu islandzkiego. Przykładem jest znany pewnie Wam "Syrop islandzki". Zwarty w nim porost islandzki tworzy na błonie śluzowej jamy ustnej i gardła warstwę ochronną i w ten sposób łagodzi kaszel. Preparat jest bezpieczny u dzieci od 1 roku życia. Moim chłopakom jednak przeszkadzał zawsze dość mocno miętowy aromat. Uważam, że dla dzieci ta mięta to jakoś nie bardzo, choć moje łobuzy lody miętowo-czekoladowe uwielbiają. :)

Czy mamy jakąś alternatywę dla miętowego "Syropu islandzkiego"..? Tak. :)

Dość ciekawym wydaje się być syrop "Junior angin"- także od 1 roku życia.Tutaj już lubiany przez dzieci smak czereśniowy. :) I co ważne, nie ma w składzie ani cukrów, ani sztucznych barwników. Cena przyzwoita, bo kilkanaście złotych. Poza porostem islandzkim, mamy w składzie wyciąg z malwy. Liście i kwiaty malwy zawierają substancje śluzowe, które łagodzą kaszel i powlekają drogi oddechowe. 

Jest jeszcze "Bobolen" - także przyjemny owocowy smak (bo mamy w składzie koncentrat soku z malin i aronii) i także wyciąg z porostu islandzkiego. Podobnie jak pozostałe - preparat bezpieczny od 1 roku życia. 

Przy suchym kaszlu można także wspomóc się syropkiem "GrinnTuss pediatric", który przeznaczony jest dla dzieci od 1-szego roku życia. W składzie mamy miód oraz ekstrakty roślinne z liści babki lancetowatej, z kwiatostanów kocanki włoskiej oraz grindelli, które łagodzą kaszel. Zawarte w preparacie wyciągi roślinne tworzą warstwę ochronną, która przylegając do błony śluzowej, chroni ją przed czynnikami drażniącymi. Dodatkowo dzięki działaniu nawilżającemu zmniejszona zostaje częstotliwość odruchu kaszlowego. Skład na plus, natomiast chyba jedyna wada to dość specyficzny smak syropu, który nie wszystkim maluchom przypadnie do gustu. 

To oczywiście nie wszystkie możliwości łagodzenia suchego kaszlu u dzieciaków. Przedstawiłam tylko wybrane przykłady. Pamiętajcie, że jeśli suchy kaszel utrzymuje się dłużej niż kilka dni - warto wybrać się na wizytę do pediatry.


Warto również przeczytać: