czwartek, 19 kwietnia 2012

Pupa niemowlaka


Pomyślałam sobie, że skoro pisałam wcześniej o tym, czego nie stosować na odparzoną pupę niemowlaka, może warto coś wspomnieć o drugiej stronie medalu. I dlatego napiszę o preparatach do pielęgnacji pupci naszych milusińskich. 
Właściwie to chyba każda młoda mama wie, że skóra niemowlaków jest bardzo delikatna, więc po każdej zmianie pieluszki, warto zastosować jakiś krem zapobiegający odparzeniom. Na rynku mamy oczywiście całe mnóstwo preparatów, więc wybór jest duży: Ziajka maść pośladkowa, Mustela krem zapobiegający odparzeniom, Oillan krem przeciw odparzeniom, Penaten czy np. Bepanthen albo Alantan. To oczywiście tylko nieliczne z dostępnych kosmetyków ;) Myślę, że do codziennej pielęgnacji wszystkie wymienione są ok, ale każdy wie, że czasami mimo częstej zmiany pieluszek zdarzają się odparzenia.
I
 co wtedy zrobić? Pewnie gdybym zrobiła ankietę dla mam i spytała jaki preparat im się kojarzy z odparzoną pupą, większość wspomniałaby o Sudocremie. Tak, tak… Pamiętam, że w szpitalu zaraz po porodzie dostałam kilka darmowych próbek ;) pewnie dlatego jest taki popularny, że firma dba o reklamę. Nie zalecałabym go jednak stosować profilaktycznie, tylko ewentualnie raz jakiś na czas do leczenia odparzeń. Rzeczywiście u niektórych dzieciaków sprawdza się bardzo dobrze, ale ze względu na to, że zawiera on w swoim składzie alkohol, czasami może podrażniać delikatną skórę bobasa i wtedy efekt jest odwrotny - zamiast leczyć odparzenie, jeszcze bardziej je zaognia. Dlatego właśnie trzeba być ostrożnym z Sudocremem, natomiast na pewno podstawą leczenia takiego odparzenia powinno być jak najczęstsze wietrzenie „pupciaka„ :)
Mój Synek zaraz na początku swej kariery żłobkowej, nabawił się strasznego odparzenia na pupie. Panie niestety zaniedbały zmianę pampersa i efekt był taki, że pupa zrobiła się czerwona niemal do krwi. Bolało go strasznie i nie mogłam sobie z tym poradzić. Nawet Sudocrem, ani zapisany przez lekarza Flamozil nic nie zdziałał. I wtedy wypróbowałam sposób naszych babć, czyli zasypałam pupę mąką ziemniaczaną i wiecie co..? Poprawa była błyskawiczna :)  Od tamtej pory zdesperowanym mamom polecam właśnie ten domowy sposób. Tylko nie za dużo tej mąki, aby się nie stworzyły grudki ;) Ja akurat mam Synka i nie wiem jak sposób z mąką sprawdziłby się u dziewczynek, bo wtedy trzeba być bardziej ostrożnym, aby mąka nie weszła, tam gdzie nie trzeba ;))
Natomiast jeśli ktoś nie ma zaufania do takich metod, daję przepis na taką maść robioną w aptece:
Rp. Balsami peruviani 3,0
      Zinci oxydati 10,0
      Aqua dest. 8,0
      Lanolini
      Vaselini flavi aa ad 100,0
      Mf. Ung

Nie jest droga, bo za 100g zapłacicie w aptece 7,5 zł, tylko, że trzeba mieć na tą maść receptę. Ale jeśli przedstawicie ten skład, to prawdopodobnie każdy pediatra Wam to zapisze. Sprawdza się naprawdę świetnie w przypadku odparzeń na pupie.

Na dziś kończę uprzedzając, iż z uwagi na weekendowy wyjazd do Pragi, następny artykuł opublikuję dopiero w przyszłym tygodniu. Ponadto na wszystkie komentarze oraz maile do mnie skierowane również postaram się odpowiedzieć najwcześniej w przyszły poniedziałek wieczorem.




4 komentarze:

  1. Potwierdzam, mąka ziemniaczana rzeczywiście działa najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas też mąka ziemniaczana spisywała się najlepiej, o niebo lepiej od teoretycznie bardzo porządnych pudrów i kremów, których próbowałam używać... a i jeszcze jedno: mamy dziewczynkę, ale nigdy nie było jakichś problemów po mące:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Położna też mówiła mi, że mąka ziemniaczana może zdziałać cuda, jednak u dziewczynek trzeba bardzo uważać z różnego rodzaju pudrami, zasypkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie- u dziewczynek bardziej ostrożnie i z mąką i zasypkami. Ale to związane jest z budową anatomiczną:)

      Usuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)