środa, 1 maja 2013

Zestaw do pielęgnacji niemowląt Johnson's baby

Jak samopoczucie po wczorajszym meczu Borussi Dortmund? ;) Mam nadzieję, że humory dopisują. Zawsze to jakiś powód do radości, zwłaszcza na tle ostatnich niepowodzeń reprezentacji Polski. Ale nie będzie dziś o piłce ;)

Jakiś czas temu otrzymałam od firmy Johnson&Johnson zestaw kosmetyków Johnson's baby, celem wystawienia rzetelnej opinii po ich wypróbowaniu. Dziś zatem kilka słów o zestawie do pielęgnacji okolic pieluszkowych niemowlaka: kremie i chusteczkach. 




Chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, że skóra niemowląt jest bardzo delikatna i dlatego wymaga specjalnej pielęgnacji. Okolice pieluszkowe są niestety szczególnie podatne na podrażnienia, ze względu na nieustanny kontakt z moczem i nieco rzadszy z kałem ;) Niemniej jednak u noworodka, zwłaszcza karmionego piersią, liczba kupek na dobę także jest całkiem spora, czemu nie mógł się nadziwić mój mąż ;) Jeśli już wystąpią odparzenia, to czasami naprawdę ciężko się ich pozbyć, o czym sama się wielokrotnie przekonałam na przykładzie swojego starszego Synka. Wiele razy w ruch wtedy szła metoda niekonwencjonalna, czyli mąka ziemniaczana. Pisałam co nieco na ten temat w poście Pupa niemowlaka

Najlepiej więc zapobiegać odparzeniom, co możemy zrobić przez częstą zmianę pieluszki, wietrzenie pupci oraz odpowiednią higienę i pielęgnację. Ja osobiście, jeśli jestem w domu najczęściej staram się przemywać pupę mojego Synka ciepłą wodą, a nie chusteczkami. Przyznaję jednak, że czasami, np. na spacerze, czy podczas podróży, chusteczki do pupy są niezastąpione. Dziś ich asortyment, może nie tyle w aptekach,  ale w super i hipermarketach jest bardzo szeroki. Jest więc w czym wybierać :) 
Przy starszym Synku najbardziej przypadły mi do gustu chusteczki "Nivea baby Fresh&Pure". Mają one ładny zapach, są delikatne i miłe w dotyku, a przede wszystkim odpowiednio nasączone, nie za suche i nie za mokre. Tak się do nich przywiązałam, że nie widziałam potrzeby próbowania innych, więc do końca pozostałam im wierna.
Teraz przy młodszym Synku, postanowiłam, że nie będę monotematyczna w kwestii chusteczek. Na początek zakupiłam chusteczki "Huggies natural care" z aloesem i witaminą E i jak dla mnie są fatalne.  Mają okropny zapach i są tak mokre, że można je wykręcać. Zupełnie nieudany zakup. 
Później, będąc w Rossmanie postanowiłam spróbować chusteczek "Babydream mit Aloe Vera" i te z kolei, choć miłe w dotyku i mięciutkie, to jak na mój gust trochę za mało nasączone. Chyba jestem bardzo wybredna w tej kwestii. 

Do chusteczek "Johnson's baby gentle cleansing", które otrzymałam do testowania, podeszłam więc z dużą rezerwą i.... pozytywnie mnie zaskoczyły. Są bardzo delikatne, miłe w dotyku i idealnie nasączone tak, że pozwalają dobrze oczyścić okolicę pieluszkową. Dobrze wyjmują się z opakowania - bo z tym także czasami jest problem: jedna chusteczka pociąga drugą, ta kolejną itp ;)  Poza tym nie wysychają. Na uwagę zwraca także bardzo ładne i estetyczne opakowanie. Cena także przyzwoita, choć warto czekać na promocję. Moja ocena więc jak najbardziej pozytywna.

Każda mama wie, że do codziennej pielęgnacji pupy niemowlaka warto właściwie przy każdej zmianie pieluszki stosować jakiś krem ochronny i zapobiegający odparzeniom. Moim faworytem przy pierwszym dziecku był "Linomag"  w maści. Teraz jak dostałam do wypróbowania "Johnson's baby ochronny krem przeciw odparzeniom", podobnie jak przy chusteczkach podeszłam troszkę z rezerwą. Dlaczego? 
Pewnie tak jak większość z was słyszałam opinie, że kosmetyki Johnson's baby często uczulają itp. a mój Synek miał naprawdę bardzo delikatną skórę. Jak więc się sprawdził krem? Myślę, że całkiem OK. Na pierwszy rzut oka uwagę zwraca estetyczne opakowanie - krem jest w tubce, co pozwala na wygodę stosowania. Nie wiem jak Wy, ale ja nie lubię kremów w pojemniczkach czy pudełkach. Mam wrażenie, że ich aplikacja jest mniej higieniczna, bo wiąże się z ciągłym "mazianiem palcem", a higiena przy takim Maluszku to podstawa. 
A co jeszcze można powiedzieć o tym kremie? Ma on bardzo przyjemny i delikatny zapach, za co także należy się plus. Jego konsystencja jest bardzo lekka, co sprawia, że łatwo się rozprowadza na skórze. Gołym okiem zauważalne są jednak minimalnej wielkości grudki - pewnie związane z zawartością tlenku cynku, co mnie akurat troszkę drażni, ale... da się przeżyć. ;) Krem po aplikacji pozostawia na skórze delikatną ochronną warstwę, którą później w razie potrzeby łatwo się zmywa. Zupełnie inaczej niż na przykład po "Sudocremie", którego ciężko się potem pozbyć, bo jest o wiele gęstszy. Jak dla mnie krem na pewno dobrze chroni pupę Dziecka przed odparzeniami, natomiast nie potrafię na razie stwierdzić, czy także dobrze leczy istniejące odparzenia, bo mój Synek póki co ich nie miał. 
Na opakowaniu widnieje napis o potwierdzonej klinicznie hipoalergiczności oraz o tym, że jest to produkt rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Alergologiczne. Wczytałam się trochę w skład i mamy niestety parabeny (konserwanty). Ja właściwie nie jestem na ich punkcie jakoś szczególnie przewrażliwiona, bo tych konserwantów wszędzie pełno i na dłuższa metę nie da się ich unikać. Oczywiście u dzieciaków bardziej wrażliwych mogą one wywoływać podrażnienia, świąd czy rumień. Warto na to zwrócić uwagę. U mojego dziecka żadnych efektów ubocznych na szczęście nie było.
Cena jest umiarkowana, ok. 16-17 zł, czyli podobnie jak np. Sudocrem, a nieco taniej niż Mustela, ale krem jest stosunkowo wydajny. 
Podsumowując - do codziennej pielęgnacji okolicy pieluszkowej, krem sprawdził się całkiem dobrze.

7 komentarzy:

  1. Ciekawy artykuł:D Zapraszam do siebie Smakuj Poczuj Doznaj

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja najczesciej siegam po olejek ze slodkich migdalow zamiast kremu i maczke ziemniaczana w roli zasypki, pampersy i chusteczki tylko naturalnej marki Honest, mam nadzieje ze moim dzieciaczkom uda sie uniknac jakichkolwiek kontaktow z chemikaliami, konserwantami, etc. pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja poszłam za radą mojej położnej ze szkoły rodzenia i w ogóle nie uzywałam husteczek nasączanych (no, sporadycznie, w podróży), tylko ciepłą wodę i płatki kosmetyczne (takie większe, prostokątne) + krem ochronny. I mój synek, który ma juz prawie 2 lata pierwsze i jedyne odparzenie miał, gdy dostał silnej, kilkudniowej biegunki. A tak, nigdy mi się to nie zdarzyło, właśnie dlatego, że husteczki, choćby nie wiadomo, jak delikatne, zostawiają lepką warstewkę na pupie. Nie wiem, jak to wychodzi cenowo, która metoda tańsza, ale myślę, że ta z wodą jednak zdrowsza dla małej pupy :-) Pozdrawiam, Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście woda zapewne zdrowsza dla małej pupci:) natomiast czasami ( np. w podróży) chusteczki są jednak niezastąpione.

      Usuń
    2. Witam, ale MATOŁEK ze mnie!!! Dopiero teraz zauważyłam, że chusteczki pisałam przez "h", ale wstyd! :-/ To chyba dlatego, że chusteczki, to ja zazwyczaj kupuję "h"igieniczne i stąd ta pomyłka... Tak czy inaczej, trzeba 3 razy czytać, zanim się coś opublikuje :-) I oczywiście zgadzam się, że w podróży chusteczki nasączane są jednak niezbędne. Pozdrawiam, Kasia

      Usuń
    3. Ja również serdecznie pozdrawiam:) Każdemu może się zdarzyć taki błąd, więc proszę się nie przejmować.

      Usuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)