poniedziałek, 26 listopada 2012

Krem ochronny na zimę dla Maluszka

Moi drodzy witam  po dłuższej i nieoczekiwanej przerwie. Niestety tak to jest czasami w życiu, że nie zawsze uda się zrobić to co się zaplanuje. Tak gwoli wytłumaczenia - przerwa spowodowana była problemami ciążowo- zdrowotnymi. W związku z tym przepraszam wszystkich (szczególnie tych stałych) czytelników bloga również za opóźnienia w odpowiadaniu na maile czy komentarze. Mam nadzieję, że już teraz uda mi się być w miarę na bieżąco.

Za oknem jeszcze zimy co prawda nie widać, bo temperatury stale dodatnie, ale myślę, że warto pomyśleć o jakimś kremie ochronnym dla Waszych dzieciaków, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdą mrozy. Ja tak szczerze to wolałabym, aby już było mroźno, bo wtedy moje dziecko zawsze mniej już choruje, ale niestety to nie ja o pogodzie decyduję ;)

Jeśli macie jakieś doświadczenia w "dziecięcych" kremach ochronnych na zimę, podzielcie się nimi. 
Ja wypróbowałam u mojego Szkraba kilka kremów i u mnie najlepiej sprawdza się na zimę Mustela Cold Cream. Kremik ten ma bardzo dobrą konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania, a mimo to wyśmienicie spełnia swoją funkcję i chroni delikatną skórę dziecka. Doskonale nawilża i zapobiega podrażnieniom, a także łagodzi wszelkie zaczerwienienia. Ma delikatny zapach, ale wydaje mi się, że nie jest on uciążliwy, tylko przyjemny - choć zapachy to oczywiście kwestia gustu. Na pewno wadą jest stosunkowo wysoka cena, ale krem jest naprawdę bardzo wydajny, więc myślę, że warto tutaj zainwestować. Jeśli Wasz maluszek ma bardzo wrażliwą cerę, poproście w aptece o próbkę - z tego co wiem, większość aptek nimi dysponuje.

Dziś było krótko, ale postaram się wkrótce nadrobić zaległości. ;)

środa, 24 października 2012

Asequrella

Dziś krótki artykuł o kolejnym super wynalazku Aflofarmu, jakim jest preparat "Asequrella". Jego wejściu na rynek towarzyszyła intensywna kampania reklamowa w TV, dlatego pracując w aptece, mogłam zauważyć bardzo duże zainteresowanie Pań tym specyfikiem. 
Jest to preparat przeznaczony dla kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną,  czyli grono odbiorców jest dość zawężone ;) 
Statystycznie wygląda to tak, że wciąż najpopularniejsza metoda antykoncepcji to prezerwatywa. Mamy tutaj całą gamę produktów i na pewno jest w czym wybierać ;) nawet osoby uczulone na lateks znajdą coś dla siebie ;) Dość dużym zainteresowaniem cieszą się wciąż metody naturalne - wg badań korzysta z nich ok. 15% populacji, wielu (chyba tych lubiących ryzyko) stawia na stosunek przerywany, natomiast metody hormonalne stosuje również kilkanaście % kobiet w wieku rozrodczym i to do nich właśnie kierowany jest preparat "Asequrella". 

Jeśli wierzyć reklamie to specyfik ten zwiększa libido, chroni wątrobę, pomaga utrzymać prawidłową masę ciała, nie pozwala na zatrzymywanie wody w organizmie i działa ochronnie na przewód pokarmowy, czyli niweluje niemal wszystkie efekty uboczne związane ze stosowaniem antykoncepcji hormonalnej. 
A jak jest naprawdę...? 


poniedziałek, 8 października 2012

Przeziębienie w świetle reklam

Ostatnio siedząc w domu oglądam troszkę więcej telewizji i strasznie mnie bulwersują reklamy TV leków i suplementów diety.. Wiem, wiem.. w moim stanie nie powinnam się denerwować, ale no czasami się inaczej nie da. Przykłady bzdurnych reklam suplementów diety można by mnożyć. Wymienię jeden. 
Całe lato w reklamie preparatu "Simpliq" na odchudzanie, można było usłyszeć: "ogranicza wchłanianie tłuszczów, węglowodanów i skrobi..." Na opakowaniu owego specyfiku też można to wyraźnie przeczytać i o ile może przeciętnego odbiorcę reklamy to nie razi, o tyle mnie na przykład denerwuje. No bo cóż to takiego  ta skrobia? A nic innego jak związek zaliczany właśnie do węglowodanów, noto po co pisać że "weglowodanów i skrobi..."? Bo lepiej zabrzmi..?
No nic... To tylko taka dygresja na początek. 
Oczywiście dla suplementów trzeba być bardziej tolerancyjnym, bo to tylko suplementy... 
Ale jak jest z reklamami leków...? Mamy całą masę reklam leków np. na przeziębienie, które jak wierzyć reklamie, już na drugi dzień stawiają człowieka na nogi. To chyba nic innego jak jakieś cuda. ;) 
Hehe, a wierzycie w cuda? Bo ja w tym konkretnym przypadku akurat nie bardzo. Jak więc racjonalnie podchodzić do problemu? 
Po pierwsze - nie wierzyć ślepo w reklamy TV, a po drugie - jeśli chcecie wybrać z całego asortymentu naprawdę odpowiedni dla siebie specyfik, zapytajcie o radę farmaceutę. Tak jest właśnie z preparatami łagodzącymi objawy przeziębienia. Niby jest ich na rynku ogromny wybór, ale zdecydowanie różnią się one składem i właściwościami i żeby dobrać lek do potrzeb pacjenta trzeba mieć odpowiednią wiedzę. Wcale nie jest tak, jak część osób uważa, że duży wybór leków przeciwko objawom przeziębienia i grypy to tylko marketing i całkiem niepotrzebne utrudnianie życia i pacjentom i farmaceutom.

Powinniśmy brać pod uwagę składnik główny takiego specyfiku. W preparatach na przeziębienie mamy najczęściej paracetamol, ale są też leki z ibuprofenem czy kwasem acetylosalicylowym, czyli pospolitą aspiryną. Rekomendacja farmaceuty powinna zależeć od wieku pacjenta, towarzyszących mu chorób przewlekłych, a także objawów chorobowych. Pamiętać należy, że paracetamol nie ma działania przeciwzapalnego, tak jak choćby ibuprofen, ale z reguły dobrze obniża temperaturę. Zwykle dawka 500-750mg paracetamolu jest wystarczająca. Zupełnie nie rozumiem, po co w niektórych specyfikach mamy aż 1000mg paracetamolu, jak dla mnie to jest mało uzasadnione. 
A co poza tym..? Wszystko zależy od innych objawów. Jeśli dokucza tam katar, uczucie zatkanego nosa, to pożądane będą składniki obkurczające naczynia krwionośne i zmniejszające obrzęk śluzówki- pseudoefedryna (występująca m.in. w pospolitym Gripexie w tabletkach) czy fenylefryna (w preparacie Coldrex MaxGrip saszetki albo Gripex HotActiv saszetki). 
Często jako składniki uzupełniające w preparatach na przeziębienie mamy substancje antyhistaminowe (najczęściej pierwszej generacji czyli stosunkowo stare leki) tj. feniramina, które również łagodzą katar, przez zmniejszenie wycieku z nosa, ale nie powodują jego odetkania. Ich działaniem niepożądanym jest senność, co jeśli bierzemy lek tuż przed snem jest korzystne, bo łatwiej nam zasnąć, ale stanowi problem gdy ktoś prowadzi pojazdy... W przypadku, gdy po zażyciu leku siadamy za kierownicę, musi on być tak dobrany, aby nie upośledzał sprawności psychomotorycznej. Pamiętajcie o tym i zwracajcie uwagę farmaceucie, gdy prosicie o poradę ;)

Innym pospolitym objawem przeziębienia jest kaszel, który może być mokry z odkrztuszaniem wydzieliny, jak i suchy i męczący. I tutaj również należy w zależności od charakteru kaszlu dobrać lek. 
Jeśli mamy dużo zalegającej wydzieliny i męczy nas mokry kaszel, na pewno błędem jest stosowanie preparatu ze składnikiem przeciwkaszlowym czyli często wybieranego przez pacjentów Gripexu w tabletkach. Zdecydowanie lepszą alternatywą przy mokrym kaszlu będzie np "Grypolek", który ma w składzie m.in. gwajafenezynę o działaniu wykrztuśnym. Jeśli zaś kaszel jet suchy i męczący oczywiście warto pokusić się np. o Gripex, który wykazuje tez działanie przeciwkaszlowe. 
Tak więc - "dla każdego coś dobrego" ;) tzn. można dobrać na przeziębienie naprawdę odpowiedni preparat. 
Tymczasem sama pracując w aptece zauważam, że część pacjentów przychodzi po konkretny specyfik i nie prosi farmaceuty o radę, natomiast  czym się kieruje taki przeciętny pacjent - nie wiem, ale pewnie głównie reklamą lub rekomendacją znajomych, co nie zawsze jest dobre. 
Przykładowo według jednej z bardziej infantylnych reklam: Flucontrol HOT to dobry preparat, bo ma paskudny smak, a "lek ma leczyć, a nie smakować"... ;) I większość niestety w to wierzy :)

Życzę wszystkim oczywiście jak najmniej infekcji w sezonie jesienno-zimowym. Jednak gdy dopadnie Was jakaś choroba czy przeziębienie, nie wybierajcie specyfiku na własną rękę, ale podpytajcie dokładnie farmaceuty ;) Może nie zawsze on sam wyjdzie z inicjatywą dokładnego wywiadu (choć powinien), jednak na pewno gdy będziecie pytać, postara się Wam rzetelnie odpowiedzieć.


Warto również przeczytać:

Tabletki emskie

Sambucol skuteczny w walce z wirusami

Antybiotyk antybiotykowi nierówny

sobota, 29 września 2012

Przeziębienie w ciąży

Witam serdecznie po znów nieplanowanej, dłuższej niż zamierzałam przerwie. Niestety zmogło mnie jakieś paskudne przeziębienie i tydzień musiałam przeleżeć w łóżku. Z racji tego, że jestem "w dwupaku", ograniczyłam się do metod domowych, co znacznie przedłużyło czas kuracji. 
No właśnie - w ciąży to zdecydowanie lepiej nie chorować, bo ilość bezpiecznych dla dziecka medykamentów jest niestety znikoma. 
Z czego to wynika? Głównie z tego, że na kobietach w ciąży nie przeprowadza się żadnych badań, więc producenci leków wolą na wszelki wypadek się zabezpieczać i na większości ulotek napisane jest wyraźne, że w ciąży albo nie danego leku nie stosować, albo stosować po konsultacji z lekarzem tylko w razie zdecydowanej konieczności... A lekarze interniści też wolą dmuchać na zimne, i jak się tylko da unikają farmaceutyków. I słusznie - przecież chodzi o zdrowie Dzidzi ;) 



Czy mamy więc na rynku farmaceutycznym jakieś specyfiki, którymi może się posłużyć kobieta w ciąży, kiedy dopadnie ją przeziębienie? Ano coś się znajdzie. 

Tak na pierwszy rzut, przychodzi mi do głowy syrop "Prenalen". Ale cóż ma on takiego dobroczynnego i niezwykłego w składzie? Nic innego jak suchy wyciąg z czosnku, witaminę C oraz koncentrat soku z malin i czarnej porzeczki... Próbowałam go kiedyś i w smaku jest jak dla mnie okropny, tzn. bardzo słodki i z bardzo wyczuwalną nutą czosnku, co mój żołądek średnio tolerował. Pewnie zaletą jest to, że musi mieć w składzie mało konserwantów, bo pisze na opakowaniu, żeby po otwarciu zużyć w ciągu 7 dni, ale nie wiem czy warto w niego inwestować.



Jakby ktoś nie lubił syropów, to mamy też do dyspozycji preparat w kapsułkach "Prenatal GripCare" z firmy Puritan's Pride. Tradycyjnie zawiera on w składzie ekstrakt z czosnku, owoc dzikiej róży i aronii, witaminę C i D oraz cynk. Za 15 kapsułek zapłacimy około 20 zł, więc można powiedzieć, że znośnie, ale również nie wiem czy bym go polecała... 



Patrząc na składy tych obydwu specyfików stworzonych z myślą o " ciężarówkach" ;), to tak całkiem szczerze wydaje mi się, że lepiej stosować w pełni domowe leczenie, a efekt będzie podobny. Z czystym sumieniem mogę polecić przede wszystkim gorące mleko z czosnkiem, masłem i miodem. Właśnie ta mikstura postawiła mnie na nogi. W smaku do przeżycia - ja lepiej tolerowałam niż Prenalen ;) Warto po wypiciu wskoczyć od razu pod ciepłą kołdrę i efekt murowany. Podobno w mleku z dodatkiem masła (jest wtedy bardzkiej tłuste) lepiej uwalniają się te wszystkie "związki czosnkowe". Mi po wypiciu przetykało nawet nos ;) 
A oprócz tego polecam też herbatę z sokiem malinowym i cytryną, tylko takim prawdziwym sokiem malinowym, a nie syropem malinowym np. z Herbapolu ;) 
Ja zrobiłam sobie również syrop z cebuli i właściwie te trzy domowe mikstury pozwoliły mi zwalczyć choróbsko ;)

W razie gorączki można w ciąży bezpiecznie zażyć Paracetamol (Apap, Panadol, Codipar), ale oczywiście z dużą dozą rozsądku. W razie uporczywego kataru, można również wspomóc się zażywając Calcium, ale tu polecałabym to najzwyklejsze Calcium Plivy (bezsmakowe). Jest teraz co prawda na rynku farmaceutycznym nawet Calcium o smaku coli, ale nie warto inwestować w smaki, bo to sama chemia, a tego w ciąży powinniśmy unikać. 

Całkiem nieźle udrażnia zatkany nos maść majerankowa, którą można również bezpiecznie stosować w razie potrzeby. A na gardło myślę, że warto zacząć od płukanek - np. wodą z solą. W razie uporczywego bólu gardła, są preparaty do ssania dozwolone dla ciężarnych, np. "Isla" - dla mnie bezapelacyjnie najlepsza o smaku czarnej porzeczki, a zupełnie mi nie podeszła ich nowość - smak imbirowy ;), ale wszystko jest kwestią gustu. 

Czasami w ciąży konieczne okazuje się być jednak stosowanie antybiotyków i nie należy sie tego bać. Są określone grupy antybiotyków, które bezpiecznie można zastosować u ciężarnych - jeśli oczywiście zachodzi taka konieczność. Pamiętajcie, że zawsze na zalecenie lekarza.


Warto również przeczytać:

Kwas foliowy

Cukrzyca w ciąży

Szałwia lekarska

czwartek, 13 września 2012

Kwas foliowy

Witam Was serdecznie. Na wstępie bardzo chciałabym podziękować za lawinowy wzrost liczby odwiedzin w ostatnich dniach. Bardzo cieszę się, że ten blog się Wam podoba, bo to utwierdza mnie w przekonaniu, że jednak warto go pisać. Dziękuję również tym, którzy w różny sposób polecają mojego bloga. Oczywiście wszystkie Wasze opinie - zarówno te pozytywne jak i negatywne są da mnie niezwykle cenne. 

W najbliższych dniach postaram się wrócić do regularnego publikowania postów, gdyż przyznaję, że ostatnio troszkę to zaniedbałam. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że przyczyniło się do tego moje nienajlepsze samopoczucie związane z ciążą. Trzeba dbać o przyrost naturalny, hihi ;) Ponieważ wkraczam już pomału w drugi trymestr, czuję się zdecydowanie lepiej i od razu przybyło mi energii. 

Dziś więc będzie wątek troszkę ciążowy ;),  a mianowicie chciałabym  wspomnieć Wam o roli kwasu foliowego w diecie przyszłych mam. 
Cóż to takiego ten kwas foliowy...?
Kwas foliowy (inaczej folacyna, witamina B9) to cała grupa związków, określanych często jako foliany. Dlaczego jest on taki ważny...? 

Udowodniono, że niedostateczna ilość kwasu foliowego w diecie potencjalnej przyszłej mamy, zwiększa ryzyko występowania ciężkich zaburzeń rozwojowych u płodu (wad cewy nerwowej, która jest zawiązkiem układu nerwowego). Wiadomo, że dla przyszłej mamy bardzo istotne jest to, aby dzidzia była zdrowa i właśnie dlatego w celu zapobiegania wadom cewy nerwowej, zaleca się wszystkim kobietom w wieku rozrodczym przyjmowanie 0,4mg kwasu foliowego dziennie. W Polsce około połowa ciąż jest nieplanowanych - tak podobno wyglądają statystyki, dlatego nawet jeżeli w danym momencie nie myślicie o dziecku, warto jednak mimo wszystko suplementować kwas foliowy.  Przeważnie jak dowiadujemy się o ciąży, jest już trochę za późno... 
Bo o co  w tym wszystkim chodzi...? Kwas foliowy spożywany w odpowiedniej ilości odkłada się w śluzówce macicy i chodzi o to, aby w momencie zagnieżdżenia się zarodka, było już tam jego odpowiednie stężenie, dlatego tak ważna jest suplementacja na około kilka miesięcy przed zajściem w ciążę. Nie jest to duży wydatek, bo kuracja miesięczna chyba najbardziej znanym preparatem "Folik" to około 8-9 zł, więc myślę, że naprawdę warto zainwestować w zdrowie przyszłego potomstwa.

Pewnie ktoś spyta, czy nie lepiej wzbogacić swoją codzienną dietę w kwas foliowy. Oczywiście, że można i warto to robić. Podstawowe źródła kwasu foliowego w diecie to fasola, soja, soczewica, groch, brukselki, brokuły, a także watróbka zarówno drobiowa jak i cielęca, ale pamiętajcie, że kwas foliowy i jego pochodne to związki stosunkowo nietrwałe, które łatwo ulegają zniszczeniu podczas przetwarzania żywności (m.in. gotowania), dlatego też nie jest tak prosto zapewnić jego odpowiednie stężenie. 

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Mediderm

Kiedyś obiecałam. że wspomnę o kosmetykach do skóry atopowej, bo atopowe zapalenie skóry jest jednym z najczęściej występujących zaburzeń, dotykającym blisko 20% dzieci. Sama jestem mamą chłopca, który zmaga się z AZS... Niestety.
Wiadomo, że w przypadku chorych na AZS, ale także łuszczycę czy egzemę, ważna jest codzienna pielęgnacja skóry i stosowanie emolientów, czyli preparatów  o działaniu nawilżającym i natłuszczającym.
Dziś chciałabym wspomnieć o kosmetykach z linii Mediderm, jako że, w mojej aptece cieszą się one bardzo duzym wzięciem i pozytywnymi opiniami pacjentów. Na pewno są to produkty mniej znane, niż pospolite Emolium, Oilatum czy Oillan, więc co je wyróżnia? 
Produktem najczęściej kupowanym u mnie w aptece jest Mediderm krem, który występuje w gramaturze 100g, 500g i ...uwaga;) ... 1kg. Jego podłoże tworzą wazelina biała i parafina ciekła, które zapewniają długotrwałe nawilżenie i natłuszczenie skóry, a także hamują utratę wody przez skórę, a o to chodzi w emolientach. Krem dzięki delikatnej konsystencji bardzo szybko się wchłania (sama sprawdzałam) i nie brudzi odzieży czy pościeli... 
Warto wspomnieć również, że produkt nie zawiera w składzie parabenów, barwników, substancji zapachowych ani laurylosiarczanu sodu (pospolitego SLS) - detergentu o silnym działaniu drażniącym i dlatego może być stosowany od pierwszego miesiąca życia. Nie wiem, czy czytacie opakowania kosmetyków, ale tak naprawdę zdecydowana ich większość (co gorsza - nawet tych do skóry atopowej i przeznaczonych dla naszych milusińskich) jest naszpikowana parabenami, zawiera substancje takie jak PEG, a czasami nawet substancje bardzo niebezpieczne dla zdrowia :(  Tak więc tutaj zdecydowany plus za skład Medidermu. Zawsze jednak pamiętajcie o stosowaniu emolientów nie tylko w okresie zaostrzeń AZS ale także w okresach remisji czyli wyciszenia choroby.

Jakie jeszcze preparaty z linii Mediderm mamy do dyspozycji?  Są dwa preparaty do mycia, które jednocześnie chronią, nawilżają i odżywiają sucha skórę:
1) Mediderm shower - emulsja pod prysznic
2) Mediderm bath - emulsja do kąpieli

Można by więc rzec, że producent nas rozpieszcza, bo w zależności od warunków lokalowych, każdy znajdzie coś dla siebie. Oba preparaty nie zawierają SLS, parabenów, substancji zapachowych ani barwników i mogą być, podobnie jak krem, stosowane od pierwszego miesiąca życia. Ponoć świetnie się sprawdzają. Podkreślić należy również bardzo przyzwoitą cenę właściwie wszystkich preparatów z tej linii ;) 
Warto jeszcze wspomnieć, że produkty te sprawdzają się również dobrze do codziennej pielegnacji skóry osób starszych, bo po 65 roku życia suchość skóry jest bardzo częstym problemem.

Zanim zakupicie jakiś preparat do pielęgnacji skóry atopowej czy z łuszczycą, warto poprosić w aptece o próbki, aby sprawdzić czy skóra nie zareaguje nadwrażliwością. Próbki to naprawdę fajna rzecz, może nie zawsze farmaceutki same zaproponują, ale na pewno sami możecie popytać ;)


Warto również przeczytać:

Protopic - czy na pewno bezpieczniejszą alternatywą dla sterydów?

Kosmetyki do pielęgnacji skóry trądzikowej

Sposoby na trądzik

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Hydrominum

Kochani witam po niestety dłuższej i w sumie nieplanowanej przerwie. Mam nadzieję, że wybaczycie, ale zostałam oddelegowana w sumie tak trochę z zaskoczenia na zastępstwo do innej apteki, co wiązało się także ze zmianą miejsca zamieszkania i kiepskim dostępem do internetu. Postaram się już teraz pisać regularnie jak poprzednio ;)
Od czego by tu zacząć.... 
Właśnie przed chwilą natknęłam się na telewizyjną reklamę nowości z firmy Aflofarm - preparatu "Hydrominum". Chyba już kiedyś wspominałam, że nie mam zaufania do Aflofarmu, jako że firma ta wypuszcza regularnie na rynek jakieś nowości i właściwie produkuje już tyle suplementów diety o tak różnych wskazaniach, że wydaje mi się, że to nic dobrego, ponieważ jak to mawiają niektórzy " Co za dużo, to niezdrowo"... ;) Zdecydowanie lepiej moim zdaniem postawić na jakość... 
Przykładowo zupełnie nie pojmuję po co firma wypuszcza na rynek dwa preparaty o prawie identycznym składzie, jak np. "RedBlocker" i "Belissa anti-red". Niestety jednak z bólem serca muszę przyznać, że u nas w Polsce ciągle jeszcze "reklama dźwignią handlu" i preparaty Aflofarmu w aptece sprzedają się naprawdę dobrze, bo dla niektórych reklama TV znaczy więcej niż rekomendacja farmaceuty... Przykre to, ale niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. 

Ale nie o Aflofarmie miało być tym  razem, a o jednej z ich nowości - Hydrominum
Powtarzając za reklamą, składniki zawarte w Hydrominum łagodzą wrażenie obrzmienia, wspomagają odchudzanie oraz zwalczają cellulit i eliminują toksyny z organizmu. A jak jest naprawdę i co mamy w składzie tego cudownego środka na główne bolączki kobiet? W końcu mowa i o odchudzaniu i cellulicie ;)) 
Nic innego jak: ekstrakt z opuncji figowej, wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego, wyciąg z pokrzywy zwyczajnej oraz wyciąg z zielonej herbaty, czyli typowe zioła o działaniu głównie moczopędnym. W sumie - nic szczególnego. Właściwie ciężko mówić o odchudzaniu z tym preparatem, bo w odchudzaniu chodzi o pozbycie się tkanki tłuszczowej, a nie wody... Na pewno stosując ten suplement będziecie częściej biegać do toalety, ale należałoby się zastanowić, czy efekt nie byłby podobny, gdyby pić codziennie herbatkę z mniszka i pokrzywy... Zapewne jednak zaparzanie ziółek byłoby pewnie mniej wygodne dla rozleniwionego polskiego społeczeństwa. ;)
Czy więc jest to preparat innowacyjny na polskim rynku...?  Chyba nie do końca, bo od dawna mamy w obiegu suplement "Aqua-femin". Skład tego specyfiku jest troszeczkę inny, bo zawiera w składzie zieloną kawę, cykorię, perz i pokrzywę, ale działanie na pewno będzoe zbliżone ;) 
Reklama jednak to podstawa i mimo, że reklamę "Hydrominum" możemy ogladać w TV całkiem niedawno, już całkiem sporo pań w aptece pytało o ten specyfik ;) 

Do następnego razu. ;)

piątek, 13 lipca 2012

Kosmetyki do pielęgnacji skóry trądzikowej

Dziś, tak jak ostatnio obiecałam, będzie troszkę o kosmetykach do cery trądzikowej. 
Jak pisałam poprzednio, w przypadku cery problemowej, bardzo ważna jest jej odpowiednia pielęgnacja. Nie wolno więc myć twarzy zwykłym mydłem, co robi chyba spora część nastolatków. Polecam używać żelu czy pianki do mycia twarzy do cery trądzikowej. Większość firm kosmetycznych ma w swoim asortymencie takie produkty. U mnie bardzo dobrze sprawdziła się seria Pharmaceris T. Polecam do codziennego mycia twarzy piankę Puri-Sebostatic. Skutecznie łagodzi ona zmiany trądzikowe i normalizuje wydzielanie sebum, a do tego jest bardzo delikatna. Rekomendować mogę rónież tonik Puri-Sebotonique i aktywny krem przeciwtrądzikowy Sebostatic noc. Krem ten zawiera kwas azelainowy (o którym wspominałam w poprzednim artykule) i dobrze redukuje istniejące zmiany trądzikowe. Skóra już po kilkukrotnym użyciu jest naprawdę oczyszczona, zregenerowana i rozjaśniona. Gdyby jednak po pierwszym zastosowaniu wystąpiło podrażnienie i zaczerwienienie, to nie martwcie się. Na pewno ustąpi ;) i już po kilkukrotnym użyciu będzie ok. Ja używałam jeszcze z tej serii kremu intensywnie nawilżającego na dzień Sebomatt-Moistatic, bo przy skórze trądzikowej należy pamiętać o jej odpowiednim nawilżeniu, gdyż nadmiernie przesuszona reaguje zwiększonym wydzielaniem sebum. Krem ma lekką konsystencję, a nawilżenie naprawdę jest odczuwalne.




Próbowałam również kiedyś kosmetyków z serii Iwostin Purritin i mimo że w aptece słyszę o nich sporo pozytywnych opinii, to ja nie byłam zadowolona. Żel do mycia twarzy spowodował u mnie ogromne podrażnienie skóry, pewnie za sprawą olejku z drzewa herbacianego, który był w składzie ;) Jakiś czas temu zmieniono skład kosmetyków z serii Purritin i olejku z drzewa herbacianego nie ma już w składzie, ale ja i tak chyba już się nie przekonam do tej serii...

Co jeszcze? Próbowałam też kosmetyki z AA Therapy do cery trądzikowej i również efekt był średni, a chyba zdecydowaną zaleta była niska cena, co jest zauważalne w porównaniu do np. Pharmacerisu ;)

Jakiś czas temu w aptece odwiedził mnie przedstawiciel i przedstawił nową serię kosmetyków do skóry trądzikowej ACNAID, o dość ciekawym i innowacyjnym składzie. Mają oni trzy produkty:

Acnaid Cleanser 200ml - Mleczko oczyszczająco-kondycjonujące do skóry trądzikowej. Jego formuła oparta jest na ekstrakcie z białej herbaty i ma działanie kojące, antyoksydacyjne i łagodzące, jest to produkt idealny do pielęgnacji cery mieszanej, bardzo delikatny, dlatego może być też stosowany w okolicach oczu.

Acnaid Liquid Soap 300ml - Żel myjacy do skóry tradzikowej, oparty na ekstrakcie z lilii wodnej (działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, antyoksydacyjne) i kilku jeszcze składnikach, które minimalizują rozwój mikroorganizmów mogących zaostrzyć zapalne wykwity trądzikowe. Jest to preparat dedykowany do cery mieszanej i tłustej, który nie tylko idealnie oczyszcza skórę, ale także usuwa mikroorganizmy powodujące podrażnienia.  Nie polecałabym tego preparatu jednak do bardzo wrażliwej na podrażnienia skóry.

Acnaid Gel 303 "PointGel" - Żel punktowy do skóry trądzikowej. Skłąd preparatu bardzo ciekawy i innowacyjny, bo jest to połączenie 4% nadtlenku wodoru (najwyższe stężenie na rynku w preparatach przeciwtrądzikowych)  o silnym działaniu przeciwbakteryjnym oraz 0,5 % kwasu salicylowego (działanie złuszczające, przeciwzapalne, regulujące wzrost i różnicowanie komórek, komedolityczne czyli rozpuszczające zaskórniki). W składzie mamy również panthenol, który ma działanie nawilżające, przeciwzapalne, łagodzące podrażnienia i czyni skórę bardziej elastyczną i delikatną. Jest to preparat bezpieczny w każdym wieku, z reguły dobrze tolerowany i może być stosowany nawet w ciąży, skuteczny w zmianach o charakterze zapalnym i niezapalnym.

Sama nie próbowałam osobiście jeszcze tej serii preparatów, ale na pierwszy rzut oka wydają się być OK. Jeśli ktoś próbował, proszę o opinię na blogu ;)

piątek, 6 lipca 2012

Sposoby na trądzik

Dziś na prośbę jednego z Czytelników bloga, będzie co nieco o trądziku ;), który jest z pewnością zmorą większości nastolatek i nastolatków. 
Trądzik wieku dojrzewania jest związany głównie ze zmianami hormonalnymi i wzrostem wydzielania androgenów, ale rolę odgrywają także takie czynniki jak dieta czy niektóre leki (np. sterydy), a także czynniki genetyczne czyli tzw. skłonność wrodzona. W leczeniu trądziku o łagodnym i średnim nasileniu, stosuje się głównie preparaty miejscowe. Jakie więc preparaty mamy do dyspozycji w aptece...?
Kiedyś stosowało się często preparaty zawierające związki siarki (np. Acnesulph, Dermaknel), ale cieszą się one coraz mniejszym zainteresowaniem ze względu na charakterystyczny zapach i częste działanie drażniące. Dziś tzw. siarka strącona (Sulfur praecipitatum) jest jedynie składnikiem sporządzanych w aptece płynów na trądzik do użytku zewnętrznego, które są wydawane na podstawie recepty lekarskiej.

Jakie natomiast są możliwości jeśli chodzi o leki gotowe? 
Pierwsza grupa to preparaty z nadtlenkiem benzoilu (Benzacne żel 5 i 10 %, Brevoxyl żel, Acneroid żel i emulsja, Lubexyl emulsja), które, jeśli objawy nie są jakoś szczególnie nasilone, mogą  być rzeczywiście pomocne, bo wykazują działanie przeciwbakteryjne i lekko złuszczające. Pamiętać jednak należy, że ze względu na brak działania przeciwzapalnego, preparaty te czasem mogą powodować podrażnienia, świąd i pieczenie skóry. Z  reguły stosuje się je jeden raz dziennie (wieczorem) nanosząc cienką warstwę na zmienioną chorobową skórę. Jeśli ktoś ma wrażliwą skórę, to polecam  rozpocząć terapię od stosowania co drugi dzień, wtedy zminimalizujemy efekt wysuszenia i złuszczania. Nie są to drogie preparaty i dostępne w sprzedaży OTC (bez recepty lekarskiej). 

Druga grupę stanowią preparaty z kwasem azelainowym (Skinoren żel/krem, Acne-derm, Hascoderm), które także wydawane są z apteki bez recepty lekarskiej. Stosujemy je z reguły dwa razy dziennie na całą powierzchnię skóry zmienionej chorobowo. Kuracja powinna trwać minimum 4 tygodnie. Polecam spróbować, bo skuteczność z reguły jest naprawdę zadowalająca. Skinoren jednak zarówno w żelu, jak w i w kremie to specyfik drogi, bo cena to ok. 50zł za tubkę 30g. Zwracam uwagę również na to, że żel jest słabszy - stężenie 15%, podczas gdy w kremie mamy 20%. Acne-derm jest o połowę tańszy;) 
Przy stosowaniu miejscowym preparatów z tej grupy, pamiętajcie, że na początku leczenia czasami występuje miejscowe podrażnienie skóry (świąd, pieczenie, zaczerwienienie), które z reguły ustępuje przy dalszym leczeniu. Polecam wtedy ograniczyć stosowanie do raz na dobę i dopiero po jakimś czasie, jak skóra się zaadoptuje, zacząć używać dwa razy dziennie.

Trzecia grupa to to preparaty do stosowania miejscowego zawierające tzw. retinoidy, czyli pochodne witaminy A. Są to jednak już preparaty wydawane z apteki na podstawie recepty lekarskiej (Retin A, Isotrex, Differin, Zorac).
Początkowo mogą one powodować zaczerwienienie, łuszczenie i pieczenie skóry, dlatego rozpoczynając kuracje należy je stosować co drugi lub trzeci dzień. Skuteczność jest z reguły zadowalająca. 
W przypadku zmian zapalnych dobrze sprawdzają się maści i płyny z antybiotykami (Davercin, Clindacne, Aknemycin, Zineryt), ale tu również konieczna jest recepta ;) Oraz taki troszkę unikalny preparat jak Isotrexin żel, który stanowi połączenie antybiotyku z retinoidem.

Chciałabym Wam zwrócić uwagę na jeszcze kilka rzeczy:
- nigdy nie wyciskajcie ropnych zmian,
- przy zmianach ropnych nie polecam również stosować peelingu ( zwłaszcza w okresie letnim) ani naświetleń w solariach, bo niosą ryzyko przebarwień,
- przed zastosowaniem leków miejscowych należy umyć i osuszyć skórę tonikiem lub żelem do skóry trądzikowej,
- pamiętajcie, że preparaty do stosowania miejscowego stosować należy na całą powierzchnię zmienionej chorobowo skóry, a nie tylko na wypryski,


Ponadto cera trądzikowa to cera wrażliwa, dlatego ważna jest niezmiernie jej odpowiednia pielęgnacja. Unikać należy preparatów o działaniu agresywnym, nadmiernie odtłuszczających i z zawartością etanolu ;) 
O kosmetykach do skóry trądzikowej będzie innym razem, bo troszkę ich przetestowałam ;)

Dziś natomiast jeszcze kilka słów o preparatach doustnych wspomagających leczenie trądziku. Mało kto wie, że niektóre witaminy wykazują działanie przeciwłojotokowe (wit PP - w dawce 1000mg/dobę, witamina B2 - w dawce 18mg/dobę i witamina C - w dawce 1000 mg/dobę)
Pomocne mogą być również preparaty z cynkiem, bo sole cynku hamują powstawanie androgenów, co często jest równiez przyczyną trądziku.
Poza tym drożdże piwne również mogą wspomagać leczenie zmian trądzikowych (preparat Lewitan)

Wspomnieć wypada również o preparatach ziołowych, które poprawiają przemianę materii, np. herbatka Acneflos czy Bratek fix. Ja osobiście jak x lat temu chciałam sobie troszkę poprawić cerę przed ślubem, to codziennie wypijałam sobie herbatkę z bratka z pokrzywą, którą dodawałam głównie dla poprawy smaku, bo sam bratek był paskudny. ;) Na początku było lekkie pogorszenie, ale później efekt był rzeczywiście świetny.


Dziś mamy na rynku sporo suplementów. U mnie w aptece często pacjenci sięgają po Laktocer. Skład ma dość ciekawy, bo połączenie laktoferyny o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym i przeciwłojotokowym z cynkiem. Cena również przyzwoita. 
Troszkę podobny preparat to FaceOkey - kapsułki do żucia o smaku czekoladowym. A co zawierają w składzie? Kompleks białek serwatkowych bogatych w laktoferynę :) Brzmi zagadkowo, ale podobno czasami zdziała cuda. Mój znajomy z zaawansowanym trądzikiem, stosował ów preparat jakiś czas i naprawdę był zadowolony z efektu ;) 

Na dziś kończę ;) Na następny artykuł zapraszam po przerwie weekendowej.

niedziela, 1 lipca 2012

Upalne dni

Witam w niedzielne upalne przedpołudnie. ;) Temperatura mimo wczesnej godziny sięga w cieniu już 32°C... Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się jakaś osłabiona. Jak więc sobie radzić z falą upałów, jaką mamy obecnie i która potrwa, wg prognoz, jeszcze kilka dni?

Po pierwsze należy ograniczyć do minimum przebywanie na słońcu, zwłaszcza w okresie najbardziej intensywnego działania promieni słonecznych (dotyczy to głównie dzieci oraz osób starszych). Jeśli natomiast wychodzimy na zewnątrz, konieczne jest użycie kremów z odpowiednim faktorem ochronnym oraz nakrycie głowy. Pamiętajmy o lekkich i zbilansowanych posiłkach oraz o spożywaniu odpowiedniej ilości płynów - tutaj mam złą wiadomość dla fanów Coca-Coli czy Sprite'a ;) - zdecydowanie lepsze w taką pogodę są wody mineralne. Należy raczej ograniczyć także przyjmowanie napojów alkoholowych (również zimnego piwka), ponieważ ze względu na działanie moczopędne powodują odwodnienie organizmu. Unikać należy także nagłych zmian temperatur, czyli niewskazany jest np. zimny prysznic po przebywaniu w upale, skok do zimnej wody, czy wyjście z pomieszczenia klimatyzowanego na zewnątrz, gdzie panuje dużo wyższa temperatura, bo grozi nam hipotermia.

W aptece również mamy specyfik mogący pomóc nam przetrzymać te upały. Jest to preparat Zdrovitu "Litorsal" - czyli tabletki musujące o smaku cytrynowo-miętowym. Jest on zalecany w celu pokrycia zwiększonego zapotrzebowania na płyny, przy temperaturze powyżej 25°C, zawierający glukozę, sód, potas oraz witaminę C.
Sama go próbowałam wczoraj w pracy i muszę przyznać, że preparat naprawdę skutecznie i szybko gasi pragnienie i orzeźwia. Smakuje też w miarę dobrze, a co najważniejsze pomaga w zachowaniu równowagi wodno-elektrolitowej organizmu, która w takie upały może być zachwiana. Jeśli czujecie się osłabieni, to jak najbardziej polecam, zwłaszcza, że cena jest bardzo przyzwoita - ok. 10zł za 24 tabletki musujące.

Co prawda nie polecam picia alkoholu w takich upałach, ale muszę wspomnieć o jednym niesamowitym winie, którego miałam okazję w ubiegłym tygodniu próbować. Jest to ukraińskie Bastardo z winnic w Massandrze. W Polsce niestety bardzo trudno jest go kupić (mi znajomy przywiózł z Ukrainy), za to na Ukrainie w zależności oczywiście od rocznika, kosztuje od 50-100 hrywien, czyli  ok. 22-44 zł. Nie jest to niska cena jak na Ukrainę, ale wino jest zdecydowanie tego warte. Jest ono trochę w stylu mołdawskich Kagorów, ale zdecydowanie bardziej aromatyczne i zbalansowane, pomimo sporej ilości cukru i alkoholu (16%). Posiada intensywny bukiet, wiśniowo-kawowo-czekoladowy. Naprawdę rekomenduję zakup, jeśli ktoś będzie miał okazję być na Ukrainie, oczywiście w przypadku, gdy ktoś lubi słodkie, mocne wina, w stylu porto.