sobota, 24 października 2015

Dlaczego warto karmić piersią...?

Dzisiejszy artykuł będzie troszkę nietypowy. Inspiracją do jego napisania była pewna pacjentka, która przyszła do apteki bodaj 2 tygodnie po porodzie z prośbą o jakiś mocny lek na zahamowanie laktacji. Leki takie i owszem są dostępne w aptece, ale wydawane są tylko na podstawie recepty lekarskiej. Kiedyś był także suplement "Antilactin" na bazie wyciągu z szałwii, ale z jego skutecznością bywało różnie i został wycofany.


Ja dziś chciałabym jednak zachęcić wszystkie młode mamy do karmienia piersią i przedstawić pokrótce korzyści jakie karmienie piersią daje maluszkowi, ale i mamie. ;) 

  1. Mleko mamy jest zupełnie darmowe, a jego skład zmienia się w zależności od potrzeb maleństwa. :) Myślę, że to ważne, bo niestety mleko modyfikowane to spory wydatek. Na przykład za puszkę 400 g Bebilon HA 1 z Pronutra zapłacić trzeba nawet ponad 40 zł. To niemało, zwłaszcza, że taki Maluch potrafi całkiem sporo zjeść. :) 
  2. Mleko mamy oswaja Bobasa z bogactwem smaków, a mleko modyfikowane to niestety monotonia - zawsze ten sam smak. I jak tu się nie znudzić...? ;)
  3. Mleko mamy w 100% pokrywa zapotrzebowanie malucha na składniki odżywcze i mineralne oraz zawiera optymalnie dobraną ilość wody. Nie jest więc potrzebne dopajanie, z czym czasem nie mogą pogodzić się babcie. ;)
  4. Firmy produkujące mleka modyfikowane prześcigają się w tym, aby mleko jak najlepiej odzwierciedlało skład mleka mamy - niestety takiej cudownej mieszanki jeszcze nikt nie stworzył. :) Poza tym w przypadku karmienia butelką konieczne jest podawanie dodatkowej porcji płynów w celu zaspokojenia pragnienia.
  5. Mleko mamy zawiera dobrze przyswajalne składniki, a tymczasem mieszanki mlekozastępcze często są gorzej tolerowane z racji na niedojrzałość układu trawiennego malucha. Często pojawiają się kolki, wzdęcia, zaparcia, czy ulewanie.
  6. Mleko mamy zawsze ma odpowiednią temperaturę i zawsze jest gotowe do podania. Hihi, nawet podczas podróży samochodem, co zdarzalo mi się kilkakrotnie. ;) W nocy nie trzeba się wybudzać, wystarczy wyciągnąć pierś i maluch się stołuje. :) Mleko modyfikowane trzeba wcześniej przygotować i to ściśle według instrukcji, poza tym to mycie i sterylizowanie butelek - ile z tym zachodu;)

To chyba główne argumenty za, ale są jeszcze inne korzyści dla mam. :) 
Podczas karmienia piersią organizm wytwarza oksytocynę - hormon który odpowiada za obkurczanie się macicy - gwarantuje to zdecydowanie szybszy powrót do formy. :)

Warto również podkreślić, że karmiąca mama spala około 500 kcal na dobę - nie wylewając zlewnych potów na siłowni, czy fitnessie, ale tuląc maluszka do piersi i pozwalając mu się najeść. ;) Czyż to nie cudowne? Sama się o tym przekonałam osiągając wagę sprzed ciąży po 6 miesiącach od porodu, a potem to już nawet na minusie. ;) Pozostaje jeszcze argument niezmiernie ważny, czyli emocjonalny. Karmienie piersią daje Maleństwu chwile bliskości z Mamą, a taki bezpośredni kontakt jest dla niemowlaka szczególnie ważny. :) 

Wiem, wiem... wszystko ładnie wygląda w teorii, w praktyce czasami pojawiają się różne problemy związane z laktacją.

Po pierwsze brak lub nieodpowiednia ilość pokarmu. Najważniejsze jest się nie zniechęcać - nawet jeśli początki do łatwych nie należą, :) warto pamiętać o odpowiedniej ilości przyjmowanych płynów. W razie potrzeby ratować się można aptecznymi herbatkami dla mam karmiących, które wspomagają proces laktacji. :) Osobiście nie jestem fanką herbatek w granulacie instant jak HIPP mama, ale raczej tych do zaparzania w torebeczkach. Glukoza na pierwszym miejscu w składzie jakoś mnie nie przekonuje.

Ciekawym produktem wspomagającym laktację, którego popularność ostatnio sukcesywnie rośnie jest także "Femaltiker" - saszetki. Jego głównym składnikiem jest ekstrakt słodu jęczmiennego, który jest żródłem dobrze przyswajalnych polisacharydów,  w tym beta-glukanu. Uczestniczy on w procesach metabolicznych związanych z produkcją mleka, podnosi poziom prolaktyny. W składzie mamy również wyciąg z liści melisy, która łagodzi stres. A wiadomo - często stres towarzyszy młodym mamom, zwłaszcza w pierwszych chwilach macierzyństwa, gdy pojawiają się różne problemy. Zawartość saszetki należy rozpuścić w mleku lub wodzie. Posiada on charakterystyczny karmelowy smak.

Często pojawiającym się problemem przy karmieniu są poranione brodawki. Niestety zanim maluszek opanuje ssanie do perfekcji, czasami przysporzy mamie troszkę bólu. Warto pamiętać, że w aptekach nabyć można specjalne maści na brodawki, które przyspieszą gojenie drobnych ranek i łagodzą podrażnienia. Sama raczej nie miałam takiego problemu, ale wiem, że dobrze sprawdza się "PureLan" - jest to 100 % lanolina, bez żadnych dodatków i konserwantów. Warto podkreślić, że nie ma konieczności zmywania kremu przed karmieniem, ta informacja jest podana w ulotce.

Numer dwa to "Maltan". Jest to preparat zawierający glukozę, która w 30% roztworze hamuje rozwój bakterii i działa przeciwzapalnie. Jest to preparat, który dobrze sprawdzi się zarówno przy karmieniu w celu łagodzenia podrażnień i pęknięć, a także przed porodem - w celu przygotowania brodawek sutkowych do laktacji. Tutaj zaleca się stosowanie 2 miesiące przed porodem najlepiej 2 razy dziennie. :) 

Poza tym jest jeszcze "Bepanthen baby maść ochronna". Maść ta ma podwójne zastosowanie. Może być stosowana zarówno do pielęgnacji okolicy pieluszkowej niemowlaka, jak i do pielęgnacji brodawek sutkowych.

czy którąś Mamę udało mi się przekonać..?


34 komentarze:

  1. Nie, chyba nie. Raczej nie będę karmić. Może przez tydzień czy dwa.

    Nie podoba mi się również jak kobieta karmi w miejscu publicznym. Olbrzymi pociążowy biust nie należy do przyjemnych widoków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i 2 tygodnie! Dziecko skorzysta wtedy z niezwykle cennej siary która jest w piersiach w pierwszych dniach po porodzie.

      Usuń
    2. Olbrzymi biust z mlekiem jest przyjemnym widokiem dla noworodka i tylko jego dobro powinno interesować mamę

      Usuń
    3. Jasne:) Dobro dziecka najważniejsze. Natomiast zawsze znajdą się ludzie mało przychylni, którzy będą krytykować. Ja myślę, że to wszystko też zależy od Mamy. Nieraz i owszem- to karmienie jest zbyt ostentacyjne:) natomiast ja sama karmiłam młodszego Synka prawie do 2 lat i zdarzało mi się to robić także w miejscach publicznych, ale w taki sposób, aby nikogo nie "kłuło" w oko;) Po prostu szanujmy się nawzajem:)

      Usuń
  2. Nie mam jeszcze takich doświadczeń, ale póki co jestem za karmieniem piersią właśnie ze względu na te powody o których napisałaś 😃

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja miałam dobre chęci. Chciałam karmić synka ale... jak mój mąż raz spróbował mleka kobiecego to nie chciał przestać. Początkowo kazał mi dokarmiać dziecko mlekiem sztucznym ale z czasem pokarmu zaczęło ubywać i starczało tylko dla niego więc synek musiał całkowicie przestawić się na mleko zastępcze. Pięć miesięcy trwała ta idiotyczna sytuacja. Jeśli kiedyś zdecydujemy się na drugie dziecko będę chciała jak najszybciej zatrzymać laktację. Żenująca była sytuacja gdy na imieninach teścia musieliśmy razem wyjść do łazienki bo miałam tyle pokarmu że piersi bardzo mnie bolały a on postanowił mi użyć. Nie wiem co sobie o nas myśleli potem, bo nie było nas z dobrych 10 min. a jak wyszliśmy mąż miał minę jakby wybrał milion dolarów.
    Nasz synek mimo iż dużo z mojego pokarmu nie skorzystał jest okazem zdrowia. Boję się jednak że jak pójdzie do przedszkola i zetknie się z różnymi wirusami i bakteriami jego organizm nie będzie sobie z nimi radził :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Przepraszam ale to chyba jakiś żart :-)

      Usuń
  4. Pierwszego karmiłam do roku i zrzuciłam wszystko co przybrałam w ciąży gubiąc jeszcze 10kg :-D a biust mam zerowy :-P z drugim niestety się nie udało-miałam cesarkę i chyba to był powód ze pokarm się nie pojawiał mimo dobrych chęci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cesarka to nie wyrok, a kwestia psychiki. Ja przez 2dni nie widziałam maluszka i puste cyce (tak mi sie zdawalo-ze będzie butla na tapecie). W trzecim przystawiłam raz, w czwartym dwa, a w piątym... miałam nawał.

      Usuń
    2. Jasne, że cesarka to nie wyrok. Myślę, że podstawa to nastawienie:) Ja miałam dwie cesarki i pierwszego Syna karmiłam do 1 roku, drugiego do 2 lat:)

      Usuń
  5. Wykarmiłam dwójkę: syna przez 9 miesięcy , córkę - rok - była bardziej piersiolubna, mimo że urodzona przez cesarkę. Myślę, że połowa sukcesu to odpowiednie nastawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja mam pytanie odnośnie innego Pani wpisu, dość dawnego, więc pytanie zadaję tutaj :)
    Czytałam o ziołowych lekach uspokajających i zastanawia mnie, jak długo one działają? Tak jak tabletki przeciwbólowe zazwyczaj niestety za krótko, raptem 3-4 godziny, to jak jest np z kroplami walerianowymi czy Validolem? Wiadomo coś na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Leki działają określony czas, z reguły kilka godzin. Wszystko zależy od biologicznego okresu półtrwania i tego jak szybko lek jest eliminowany z organizmu. Nie da się tutaj uogólniać.

      Usuń
  7. Warto karmić dziecko piersią, nabywa w ten sposób odporności matki na chory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepraszam, że tu daje ten komentarz, ale temat o luteinie był w kwietniu 2013r i boję się, że nie uzyskam odpowiedzi na bardzo nurtujący mnie temat. Moja babcia ma na polecenie lekarza brać luteinę. Dotąd kupowałam jej jakieś suplementy z maksymalną dawką luteiny 20-22mg. Ostatnio babcia oznajmiła mi, ze sąsiad bierze luteine 40 mg....nie bede podawac firmy ale taka jest i to ponoc czysta luteina. Poszłam do apteki (innej) i p. farmaceutka stwierdziła, ze to nie koniecznie jest dobre, bo nie wiadomo ile sie wchłonie itd. Dodam też ze ten 40 mg mieli w aptece chyba w pakiecie, bo było podobno duzo opakowań. Czy to 40mg to tylko chwyt? Ma Pani jakies informacje czy warto się faszerować taką dawką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie. W badaniach wygląda to tak, że już dzienne spożycie luteiny od 6-15 mg chroni przed AMD. Nie ma żadnych wiarygodnych badań klinicznych, które potwierdziłyby, że stosowanie większych dawek daje lepsze efekty. To, że producenci prześcigają się z dawką luteiny w swoich preparatach to czysty marketing. Nie ma więc co szaleć z tą dawką, bo i po co. Ja bym raczej polecała po prostu wybrać preparat sprawdzonej firmy, z luteiną w formie krystalicznej, która jest lepiej przyswajalna. oraz taki w którym jest odpowiedni stosunek luteiny do zeaksantyny, czyli 5:1.

      Usuń
    2. Dokładnie! Dziękuję! Przeszukałam kilka artykułów medycznych i znalazłam tam podobna opinię, ze dawka maks. 20 mg jest taką przebadaną i powinna być wystarczająca! Większy dawek póki co nie badano i nie wiadomo nic na temat ich bezpieczeństwa czy większej skuteczności.

      Usuń
  9. Witam. Stosuje plastry Evra i jednocześnie musze przyjmować Tertensif na nadciśnienie, czy ma to jakikolwiek wpływ na plastry?

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwsze dziecko karmiłam coś ponad miesiąc bo po pierwsze miałam bardzo mało pokarmu i dziecko traciło wagę, a po drugie dostałam zapalenia piersi, następnie wywiązał się ropień. Przez ponad tydzień dzień w dzień odwiedzałam chirurgię w szpitalu gdzie pod kontrolą usg na żywca miałam ściąganą ropę najgrubszą igłą. Później biopsja, co chwilę usg i pod kontrolą chirurga przez rok. Wyszło, że mam zatkane kanaliki i mleko zbierało mi się pod pachą w formie wielkiej kluchy. Ból nieziemski... Za dwa miesiące pojawi się drugie nasze dziecko i nie wiem co mam robić. Z jednej strony chcę jak najlepiej dla dziecka ale z drugiej nie mam najmniejszej ochoty przechodzić tego samego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Panią rozumiem- takie przejścia to naprawdę nie do pozazdroszczenia- zwłaszcza ten okropny ból. Ja przy drugim dziecku miałam zapalenie piersi jak mały miał chyba miesiąc, czy dwa. Gorączka, dreszcze, samopoczucie kiepskie i okropny ból piersi. U mnie jednak na szczęście trwało to dwa dni- mimo zapalenie karmiłam normalnie ( choć z ogromnym bólem, ale to i tak dawało ulgę). Pomagały również liście kapusty- stary, ale bardzo dobry sposób.

      Usuń
    2. No niestety mnie nic nie pomagało i w momencie przekształciło się w ropień. Mam wrażenie, że tym razem będzie powtórka z rozrywki bo w pierwszych 3 miesiącach ciąży już miałam opuchniętą pachę i bolało, później przeszło a teraz wraca. Ech ciężki żywot mamuśki:)

      Usuń
    3. Córka już jest na świecie... niestety historia z piersiami się powtórzyła, tzn. zaczęło się już przed samym porodem a dwa dni po już byłam na najlepszej drodze do ponownego ropnia. Dobrze, że byłam wtedy jeszcze w szpitalu i w ostatnim momencie dostałam bromergon, antybiotyk i nie zdążyło do końca się zrobić. I tyle wyszło z tego mojego karmienia. Czasami same chęci nie wystarczą...

      Usuń
  11. Witam.Od dziecka mam problem z polykaniem tabletek. Staram się je przyjmowac tylko gdy MUSZĘ, ale gdy juz to robię, rozgryzam je, lub kroje na 10 kawałeczkow zanim polkne. Mozna to nazwac swego rodzaju fobią, ponieważ gdy proboje to przezwyciezyc, od razu mam blokade w gardle, odruchy wymiotne itd. Probowalam juz wszystkiego, polykanie z chlebem, jogurtem i wgl. Ale przejdzmy do sedna. Zmagam sie z problemem tradziku, moja derma przepisala mi axotret ( inna nazwa izoteku, chociaz to to samo ) . Za nic w swiecie nie moge jej przelknac, wiec ją rozgryzam i dopiero wtedy polykam. Robie tak juz tydzien, z czego wychodza 7 tabletek. Czy moge je rozgryzac? Czy to wpływa na przyswajalnosc? Czy to uszkadza moj rzaladek? Bardzo prosze o szybka odpowiedz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno to zdecydowanie zmienia farmakokinetykę, czyli losy leku w organizmie. Badania dostępnosci biologicznej dotyczyly tabletek, proszku nikt nie badal. Czy mozna tak robic-polecam zapytac lekarza prowadzacego leczenie,

      Usuń
    2. Ta tabletka ma postac płynu w twardszej otoczce. Pisząc "rozgryzam " miałam na myśli zgnieceniu leku tak, by najpierw zjesc substancję plynna, później otoczke. Wiem,dziwne lecz taką mam juz fobie - calej nie przelkne xd

      Usuń
    3. Otoczka jest nie tylko po to aby oddzielić odpowiednią dawkę leku ale również po to aby lek rozpoczął wchłanianie w odpowiednim odcinku przewodu pokarmowego.

      Usuń
  12. Witam :) ja nie do końca na temat, gdyż problemy związane z ciąża sa dla mnie na razie bardzo odległe :) chciałabym jednak zapytać co myśli Pani o przyjmowaniu leku Letrox 50 i w tym samym czasie Revalid? Revalid biore juz drugi miesiąc (kuracja trwa 3 miesiące) i nie chciałabym rezygnować bo naprawde mi pomagają, ale w tamtym tygodniu wybrałam w aptece letrox i zastanawiam sie czy dawka żelaza jaka zawiera revalid moze jakos istotnie wpłynąć na działanie leku na tarczyce? Na razie staram sie robić kilka godzin przerwy pomiędzy hormonami a revalidem. Do tego musze zacząć suplementowac witaminę D. Mogłaby mi pani polecić jak to rozplanować w czasie? Czy moze całkiem zrezygnować z revalidu? Z góry bardzo dziękuje za odpowiedz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie- nie musi Pani rezygnować z Revalidu- odstęp czasowy rozwiązuje problem. Witaminkę D natomiast proponuję raz dziennie kapsulkę 1000 jm- tutaj nie ma znaczenia pora, ale może to być wieczorem.

      Usuń
  13. Jestem mama 3 corek, kazda rodzila sie poprzez cesarskie ciecie. Z kazda wychodzac ze szpitala mialam wywalczone mleko w cyckach. Wszystko zalezy od determinacji matki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem po dwóch cc i też nie miałam problemu z pokarmem, nie zawsze jednak jest tak kolorowo. Czasami pojawiają się prolemy, z którymi ciężko bez wsparcia sobie popradzić.

      Usuń
  14. Jestem farmaceutka,karmie moja corcie już 7,5 miesiaca z czego jestem dumna,napisze o zaletach dodatkowych. Otóż na wizycie kontrolnej pani doktor jak tylko zobaczyła julcie stwierdziła że jest nad wyraz bystra żywiołowa i że tak mają dzieci na piersi. Daję jej tylko pierś bo nic innego nie chce, a to ona zdecydowała że bedziemy karmić się w ten sposób,początki nie były łatwe ,już miałam zrezygnowac ale ten mały uparciuch chciał Tylko moja pierś, to niebywałe jaki mamy kontakt, kiedy daje mi znać mamusiu chcę cyca. Kiedy tuli się do mnie acnie do butli, nie ssie smoczka, nie pije z butli a teraz je już łyżeczka niektóre rzeczy. Życzę każdemu takiego dziecka i przygody życiowej z karmieniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niektóre mamy z założenia nie chcą karmić. Ich wybór. Synka karmiłam 1 rok i 3 miesiące i ginekolog dosłownie nakrzyczał na mnie, że za długo go karmię, bo będę miała problem z kościami. Córeczkę karmiłam 1 rok i 4 miesiące i musiałam ją na siłę odstawić od piersi, bo karmienie i dodatkowo moje operacje obciążyły mój organizm i nie mogłam za nic przytyć, wręcz chudłam. Poźniej córeczka nie chciała pić sztucznego mleka, a próbowałam z kilkoma rodzajami i nic ją nie przekonało. Żadne nie było podobne w smaku do mleka mamy. Teraz je jogurty i pije zwykłe mleko, ale nie z butelki. Nigdy nie musiałam, i nie muszę nadal, wstawać w środku nocy, by robić mleko :) Taki wielki plus przy karmieniu piersią ;)

    OdpowiedzUsuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)