piątek, 24 stycznia 2014

Kolka u niemowlaka

Z racji na fakt, iż dawno nie było na blogu "wątków dziecięcych", dziś artykuł dla świeżo upieczonych lub przyszłych mam, czyli ... kolka niemowlęca w roli głównej. Chyba przyznacie mi rację, że kolka to jeden z najczęstszych problemów, z jakimi spotykają się rodzice w pierwszych miesiącach życia dziecka. No cóż... c'est la vie. ;)

Nie muszę tutaj chyba wspominać, że dominującym objawem kolki u niemowlaka jest nagły, niedający się ukoić, długotrwały płacz. Właśnie ten trudny do poskromienia krzyk maluszka, często przyprawia rodziców o drżenie serca... Trudno się temu zresztą dziwić. A jakie są inne znamienne dla kolki objawy? 

Z reguły przy ataku kolki dziecko ma twardy i wzdęty brzuszek, zaciska piąstki, pręży się i naprzemiennie raz przykurcza, a raz prostuje nóżki. Jest to związane z nadmiernym gromadzeniem gazów w jelitach. 
Warto sobie uświadomić, iż charakterystyczne dla kolki jest to, że jej objawy z reguły pojawiają się między 2-4 tygodniem życia, a ustępują w 3-4 miesiącu życia. Ponadto, dolegliwości występują najczęściej o podobnej porze dnia, z reguły w godzinach wieczornych, utrzymują się minimum 3 godziny i pojawiają się minimum 3 dni w tygodniu, a więc ... niestety czasami świeżo upieczeni rodzice mogą tylko pomarzyć o spokojnym wieczorze. 

Mamy już objawy, więc zastanówmy się nad tym, jakie mogą być przyczyny, tej dokuczliwej dla maluszka, a uciążliwej dla jego rodziców dolegliwości...?



Często wśród przyczyn kolki wymienia się niedojrzałość przewodu pokarmowego maluszka i związane z tym zaburzenia trawienia i wchłaniania, co przedkłada się z kolei na zaburzenia ruchów perystaltycznych jelit. 
Nie bez znaczenia są też zaburzenia składu jelitowej flory bakteryjnej.
Są tacy, którzy upatrują przyczyn w niedojrzałości układu nerwowego. Czasami zaś jako "winowajcę" wymienia się nadwrażliwość na białko mleka krowiego, czy nietolerancję laktozy. I wreszcie... czynnik ludzki, czyli niewłaściwa technika karmienia, pośpiech, co sprawia że maluch połyka dużą ilość powietrza. 

Dużo tego! Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro znamy przyczyny, to właściwie nie będzie problemu z łagodzeniem tej dolegliwości.. ale niestety na tym polu nie jest już tak kolorowo. Problem pojawia się dlatego, że nie jest łatwo przypisać konkretną przyczynę do konkretnego przypadku. Właśnie dlatego, łagodzenie dolegliwości związanych z kolką wcale do łatwych nie należy. 

Od czego więc zacząć...? Ja myślę, że od wyeliminowania czynników ryzyka. Po pierwsze warto podjąć próbę modyfikacji techniki karmienia tak, aby zmniejszyć ilość połykanego przez Maluszka powietrza. W przypadku karmienia piersią podpytajcie w tej kwestii położną. Ona z reguły pomoże znaleźć dogodną pozycję. U dzieci "butelkowych" często pomocna jest natomiast zmiana butelki, czy smoczka (inny kształt, średnica otworu itp). Polecam tutaj stosowanie specjalnych butelek "antykolkowych", których obecnie na rynku jest całkiem spory wybór.
Ponadto zawsze po karmieniu wskazane jest noszenie dziecka w pozycji pionowej, co ułatwia usuwanie połkniętego podczas jedzenia powietrza, czyli... standardem niech będzie tak zwane "odbijanie". Wiem, wiem... nie zawsze się chce, zwłaszcza w godzinach nocnych, kiedy tych pobudek jest i tak wiele, ale uwierzcie, że to naprawdę czasami działa cuda. Warto także zadbać o odpowiednią pozycję niemowlaka w łóżeczku, czyli unieść materac pod kątem około 30 stopni tak, aby główka znajdowała się wyżej. 

W łagodzeniu dolegliwości związanych z kolką znaczącą rolę odgrywa często odpowiednie postępowanie dietetyczne, czyli eliminacja z diety dziecka lub matki karmiącej mleka krowiego. Przy karmieniu piersią oznacza to dietę bezmleczną mamy karmiącej, a przy karmieniu sztucznym zmianę mieszanki na hydrolizat wysokiego stopnia hydrolizy ("Bebilon pepti DHA", "Nutramigen"). 

Czasami takie metody nie wystarczą i niestety kolka jest nieunikniona. Co wtedy...? Na pewno warto zastosować łagodne metody uspokajające - kołysanie, ciepły okład na brzuszek, czy też delikatny masaż. W przypadku masażu niezmiernie ważna jest jego technika. Pamiętajcie, że brzuszek maluszka zawsze należy masować w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. Można przy tym delikatnie przyciskać do brzuszka, zgięte nóżki naszego Szkraba, co ułatwia eliminację gazów. Dobrze wykonany masaż nie tylko jest pomocny w łagodzeniu dolegliwości kolkowych, ale także jest świetną okazją do bliskiego kontaktu z Maluszkiem. A uwierzcie - niemowlęta naprawdę takiej czułości i bliskości potrzebują całe mnóstwo. 

Wiem z doświadczenia, że podczas kolki rodzice próbują różnych metod uspokajania. U mnie na przykład dobrze sprawdzał się szum włączonej suszarki, czy odkręcona woda w łazience. :) Teraz można  ściągnąć sobie na telefon komórkowy odpowiednie aplikacje z takimi monotonnymi dźwiękami, które dość skutecznie uspokajają. :)

Jeśli te metody nie pomogą, to nie pozostaje nic innego, jak udać się do apteki. Preparatów aptecznych jest oczywiście wiele, więc co wybrać...? 

Polecam zacząć od preparatów tradycyjnych, czyli herbatek ziołowych. Pomocny może okazać się choćby napar z kopru włoskiego, o działaniu wiatropędnym, o którym pisałam szerzej TUTAJ. Skutecznie redukuje on wzdęcia i skurcze jelit. W zanadrzu mamy też herbatkę rumiankową, która działa rozkurczowo, ale tutaj uwaga na działanie alergizujące! 
Wiem z doświadczenia, że rodzice chętnie sięgają po granulaty, bo są one wygodniejsze w użyciu. Chyba najbardziej popularna jest "Herbatka z kopru włoskiego HIPP", jednak warto zwrócić uwagę na fakt, iż mamy w jej składzie glukozę, :( ja więc raczej nie jestem jej zwolenniczką. Jakiś czas temu natomiast HIPP wprowadził herbatki dla niemowląt w torebkach do zaparzania. Mamy do dyspozycji albo "Herbatkę z kopru włoskiego" albo "Herbatkę rumiankową" - obie do stosowania od 1 tygodnia życia. Tutaj już plus za brak dodatku cukru. 

Jeśli herbatki ziołowe okażą się niewystarczające, można sięgnąć po preparaty redukujące objętość gazów w jelitach, zawierające dimeticon, czy simeticon. Nazwy brzmią pewnie dla Was dziwacznie, ale za to cechuje je prosty mechanizm działania. :) Substancje te rozbijają pęcherzyki powietrza nagromadzone w świetle jelit, które tak w uproszczeniu..  "pękają jak bańki mydlane". Ułatwia to ich usuwanie, a co za tym idzie zmniejsza uczucie napięcia i dolegliwości bólowe. Dodatkową zaletą jest fakt, iż działają one tylko w obrębie przewodu pokarmowego (nie wchłaniają się), więc cechuje je wysoki stopień bezpieczeństwa. I z tego też powodu można je stosować i niemowląt już od 28 dnia życia, czasami na zalecenie lekarza także wcześniej.
Jakie preparaty mamy tutaj do dyspozycji...? Najbardziej popularne to krople "Espumisan", czy "Infacol", które zawierają simetikon w stężeniu 40 mg/ml, oraz "Bobotic" (stężenie 66,66 mg/ml) Ja bardziej lubię rekomendować "Espumisan" z racji na wygodniejszy jak dla mnie sposób dawkowania - w kroplach. W przypadku "Infacolu" dołączony jest natomiast do opakowania specjalny zakraplacz, którego zawartość należy wycisnąć na język dziecka. Mi jednak nie przypadł on do gustu.

Pewien czas temu na rynku pojawiły się krople "Bobotic forte" - o stężeniu simeticonu aż 135 mg/ml, co pozwala na zmniejszenie dawki jednorazowej tylko do 3 kropli. Z doświadczenia wiem, że maluszkowi (zwłaszcza karmionemu piersią) czasami ciężko cokolwiek podać do buziaka, więc jest to ciekawa alternatywa, bo z 3 kroplami nie powinno być problemu. 
Mamy także do dyspozycji "Bobotic" w kapsułkach twist-off. Wtedy zawartość całej takiej kapsułki wyciska się bezpośrednio do buźki dziecka. Więc i o takiej możliwości też warto pamiętać. :)

Tymczasem na forach internetowych dla młodych mam przeczytać można o "cudownym"  preparacie na kolkę - kroplach "Sab simplex" firmy Pfizer. Nie są one dostępne w Polsce, ale można je kupić w niektórych krajach, nawet u naszych sąsiadów w Czechach. Czy to jakiś super środek...? Właściwie zastanawiam mnie fenomen tego specyfiku, bo patrząc na skład to nic innego jak wspomniany powyżej simeticon - w dawce 69,19 mg/1 ml. Ale lek robi furorę w internecie.


Poza wymienionymi preparatami pomocne mogą okazać się... probiotyki. Tutaj właściwie jeśli chodzi o badania, to w łagodzeniu dolegliwości kolkowych potwierdzono skuteczność szczepu Lactobacillus reuteri Protectis. Do dyspozycji w aptekach mamy krople "BioGaia". Nie są one tanie, bo opakowanie 5 ml to koszt około 30-40 zł, ale jak to mówią.. "tonący się brzytwy chwyta"... Myślę, że spróbować warto. 

Raczej ostatnia deska ratunku jeśli chodzi o preparaty bez recepty, to krople "Delicol". Co mamy w składzie? Nic innego jak specjalny enzym (laktazę), który rozkłada laktozę zawartą w mleku i sprawia, że staje się ono lepiej przyswajalne. Jeśli chodzi o skuteczność, to tutaj jest różnie. Zapewne w przypadku, gdy kolka jest związana z nietolerancją laktozy, będzie poprawa. W innych przypadkach, nie ma co spodziewać się cudów.

Tyle o preparatach z aptecznej półki. Pamiętajcie, że nie każdy trudny do ukojenia płacz niemowlaka to kolka. Czasami może być on zwiastunem poważniejszych problemów zdrowotnych. Jeśli podejrzewacie u swojej pociechy kolkę, warto mimo wszystko skonsultować się z lekarzem, aby wykluczyć inne stany chorobowe, np. niedrożność przewodu pokarmowego,  czy zapalenie ucha środkowego.

A wszystkim świeżo upieczonym i przyszłym rodzicom życzę jak najmniej kolkowych problemów u maleństwa.


Warto również przeczytać:


16 komentarzy:

  1. Droga Farmaceutko,
    Czy w tekście nie ma przypadkiem błędu? Jestem po kursie masażu niemowląt i tam nas uczono, że brzuszek dziecka masuje się właśnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W Twoim wpisie zaś widnieje odwrotna informacja. Będę wdzięczna za wyjaśnienie i, jeśli to jednak nie pomyłka, za jakiś link/źródło, w którym będzie opisany ten konkretny ruch w masażu antykolkowym.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za zwrócenie uwagi. Rzeczywiście prawidłowo masaż powinien być wykonany zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Ja chyba myślałam o czym innym, a napisałam co innego ;)

      Usuń
    2. Też się zastanawiałam, dlaczego u niemowląt należy masować brzuszek w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara, skoro u dorosłych masuje się odwrotnie - czyli zgodnie z perystaltyką jelit. Miałam właśnie zamiar pisać z pytaniem skąd ta różnica:)
      Od siebie dodam, że masaż brzucha jest często bardzo pomocny z bólach, skurczach jelit, zaparciach.

      Usuń
  2. Dzień dobry,
    chciałabym podpowiedzieć coś w sprawie kolki u niemowlaczków. Jestem mamą czwórki dzieci i żade na nią nie cierpiało. Kilkanaście lat temu pewna stara położna przykazała mi podczas wizyty patronażowej spożywanie odrobiny ( na czubku łyżeczki) mielonego kminku i popicie wodą codziennie rano. Maluszki miały dużo wiatrów ale żadnej kolki. To oczywiście dla mam karmiących piersią. POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że podzieliła się Pani swoim doświadczeniem. Czasami takie domowe "babcine" sposoby są najlepsze. Ja z kolei wiem, że niekiedy zaleca się "maść kminkową" (robioną w aptece) do smarowania brzuszka.

      Usuń
    2. Dziękuję za tą radę. Moje Maleństwo ma 3 tygodnie, kolek jeszcze nie miał, ale od jutra wypróbuję ten sposób. Bardzo dbam o dietę. Mam nadzieję, że kolki się nie pojawią :)

      Usuń
  3. witam ja mam doświadczenie z kolka 12 godz nie tzw wieczorowa.U nas zaczynala się w momencie kiedy corcia wstawala rano do momentu kiedy usnela na noc.To był najgorszy moment w moim zyciu plakalam razem z nia prawie caly dzień a mój maz już nie wiedział co robic wiec chciałam się podzielić doświadczeniem co do produktów pobudzajacycg gazy u dziecka czyli :herbatki koperkowe ,wody koperkowe itd.Poniewaz u niektórych dz\ieci jeśli jest nadprodukcja gazow a przy kolce jest problem z ich wydalanie to niestety dziecko będzie miało ogromny bol co było w naszym wypadku i od razu odstawiłam wode koperkowa,U nas pomogl Sab Simplex ponieważ nie miałam dostępu do Polskich lekow wiec jestem Producentowi ogromnie wdzieczna za ten lek.Poza tym u nas bardzo pomagalo noszenie na rekach i kołysanie bo to pomagalo przy przesywaniu się gazow a co za tym szlo łatwiejsze ich wydalanie.Dotatkowo masaze i cieple kapiele ,woda uspakaja dziecko i koi smutek a masaze przesuwają babelki gazowe w brzuszku .Mam nadzieje ze pomogłam nie który mamom PS.i uwaga mamusie karmiaca na pokarmy które przymuja bo tez karmiłam 1,5 roku i mam ogromne doświadczenie w tym temacie


    OdpowiedzUsuń
  4. Nam na kolkę pomogło podawanie regularne(!!!) naparu z kminku - strzykawką do buzi dziecka po 5 ml po karmieniu piersią oraz probiotyku.
    Najpierw dawaliśmy Biogaię (bo jest wygodna - w kropelkach), ale nie działała, więc przeszliśmy na Latopic i najpierw kolki złagodniały, a w końcu przeszły zupełnie (Latopic poleciła mi pediatra przeciwko AZS). Polecam wszystkim rodzicom!

    OdpowiedzUsuń
  5. hm a Viburcol? nam dopiero te czopki dały efekty, a przetestowałam wszystkie z podanych kropelek i jeszcze inne, wszystko co dostępne na rynku. Córka miała kolkę od 2 tygodnia do 6 miesiąca, codziennie. Gdyby nie Viburcol to już bym osiwiała od tego płaczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja:) Zapomniałam wspomnieć o tym specyfiku. Opinie słyszałam różne- jedni chwalą, u innych się nie sprawdził. Ale to zawsze kwestia indywidualna.

      Usuń
  6. Jak się ma Kolaktaza do preparatów wymienionych w artykule? My stosujemy te krople od kilku dni i obserwujemy poprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kolaktaza" to podobnie jak "Delicol"- preparat zawierający enzym laktazę, który rozkłada laktozę zawartą w mleku i sprawia, że staje się ono lepiej przyswajalne :) Czasami to całkowicie rozwiązuje problemy kolkowe, czasami nie.

      Usuń
  7. Krople BioGaia i po kłopocie :) Są naprawdę skuteczne. Nie działają od razu lecz z czasem. Polecam wszystkim mamom. U mnie się sprawdziły. Do tego Bobotic w kroplach. Niestety jakoś ostatnio jest niedostępny a ten w kapsułkach to już nie to. Zbyt dużo do połknięcia na raz, a z kropelkami to wystarczyła maleńka kropelka dawkowana na smoczek do buzi. Dziecko od razu się uspokajało gdyż lek miał malinowy smak, który "odrywał" dziecko od płaczu a do tego usuwał nagromadzone gazy. Bobotic w kapsułkach to inna bajka. Zbyt duża ilość leku do połknięcia dla maluszka a do tego smak taki nijaki, jakby olejowy. Działa to fakt, nie można się przyczepić ale ten w kroplach był zdecydowanie lepszy i ten właśnie polecam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety ja również przeżywałam kolkę u synka, co pomogło/ tylko czas.
    http://moja-probeczka.blogspot.com/2015/01/odpoczynek-psychiczny-jak-przetrwac.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Mojej córeczce również pomaga Kolaktaza. Ma ona skazę białkową i bez tych kropelek byłoby bardzo źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kolaktaza", podobnie jak 'Delicol" ma w składzie laktazę, a więc może być pomocna przy kolce tylko wtedy gdy jest ona związana z nietolerancją laktozy. A niestety nie zawsze tak jest.

      Usuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)