czwartek, 22 marca 2012

No to zaczynamy ;)


Hmmm.... Każdy z nas wie, że początki są ciężkie, dlatego żeby sobie jakoś ułatwić postanowiłam zadebiutować na moim blogu wspierając się degustacją zakupionego niegdyś w Tokaju Casino Cuvee z 2000 r. Muszę przyznać, że naprawdę dobre, słodycz nie narzucająca się, w smaku wyczuwalne nuty suszonych owoców i moreli. Nie było szczególnie tanie (2000 Ft za 0,375l smukłą butelkę), ale polecam.

Tyle o winie, blog będzie jednak w większości poświęcony sytuacjom i problemom pacjentów, z jakimi spotykam się w mojej aptece, wierząc, że te doświadczenia pomogą także innym. Będzie więc poważnie, ale czasami również śmiesznie, żeby Was nie zanudzić. 
Raz na jakiś czas postaram się również dokonywać subiektywnych recenzji leków, suplementów diety czy kosmetyków, czasem będę pisała o winie lub o moich podróżach, jednak główny wątek będzie dotyczył farmacji.

Nie obiecuję, że będę pisała regularnie, ale przynajmniej raz na tydzień postaram się coś zamieścić. Zachęcam więc do regularnego odwiedzania, a przede wszystkim do komentowania oraz zadawania pytań. W miarę możliwości i mojej wiedzy postaram się na nie odpowiadać. Jako młoda mama chętnie podzielę się też moimi spostrzeżeniami dotyczącymi opieki nad małym dzieckiem, bo macierzyństwo jest piękne, ale niestety też czasami trudne.
Dobrej nocki.

Natalia



4 komentarze:

  1. Fajny pomysł na bloga.
    Pisz jak najczęściej Nataszko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog,czyta sie go z zapartym tchem....czekamy na cd :)Chetnie poczytalabym na temat bolu stawow,a szczegolnie o zapaleniu torebek stawowych !Pozdrawiam :) Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog! Przeczytałam cały. Bardzo interesuje mnie ta tematyka. Na pewno będę regularnie zaglądać :)
    Jeśli mogłabyś polecić coś do smarowania bolących nóg dla starszej osoby z bardzo zaawansowaną cukrzycą, to poproszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W Budapeszcie byłem z rodziną w 1977 r -Co zauważyłem -to małe sklepiki a na około nich stały butelki z napojami - u nas wtedy nie było to możliwe - bo ktoś cichaczem schował by do kieszeni bez płacenia - Zauważyłem też że Węgrzy bardzo chętnie pomagali Polskim kierowcom wydostanie się na odpowiednią trasę aby wyjechać z Budapesztu - gdy ktoś się zgubił -Dawne czasy ale miło wspominam

    OdpowiedzUsuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)