sobota, 21 lutego 2015

Porost islandzki

Zastanawiałam się dość długo o czym by tu napisać, aby Was nie zanudzić i padło na... porost islandzki (Lichen islandicus), bo pewnie większość z Was zna taki preparat na gardło jak np. "Isla". 

Tutaj muszę się Wam przyznać, że ten artykuł zaczęłam pisać już wcześniej, ponieważ jak już wspominałam, obecnie jestem na urlopie, a w końcu na urlop jedzie się po to, żeby odpocząć. ;) Poza tym zagraniczny wypad z dwójką bądź co bądź małych dzieciaków to nie lada wyzwanie:) ale na szczęście udało się dotrzeć do celu kilka tys. km od Polski. ;)
W tym miejscu również chciałabym prosić Was o wyrozumiałość - na wszystkie maile i komentarze odpowiem z mniejszym lub większym opóźnieniem.

Ale wróćmy do tematu porostu islandzkiego. 
Tarczownica islandzka ( in. płucnica islandzka, porost islandzki) zaliczana jest do porostów, czyli organizmów symbiotycznych. Nie wiem jak Wy, ale jeszcze z podstawówki z biologii pamiętam takie hasło: glon+grzyb=porost :) proste, prawda..? Grzyb dostarcza glonom wodę i sole mineralne, a glony przeprowadzają proces fotosyntezy i wszyscy są zadowoleni. :)  Porost islandzki zaliczany jest do plechowców, czyli nie ma zróżnicowania na korzeń, łodygę i liść jak w przypadku roślin wyższych. Całość to tak zwana plecha- i to właśnie ona jest surowcem leczniczym. Więc przejdźmy do konkretów, czyli...

Jakie są właściwości lecznicze porostu islandzkiego?

Porost islandzki działa powlekająco, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, w związku z tym świetnie się sprawdza przy przeziębieniu, zwłaszcza wtedy, kiedy męczy nas suchy kaszel, mamy podrażnione gardło i chrypkę. Oczywiście skrzętnie to wykorzystał przemysł farmaceutyczny i mamy już całą gamę preparatów z porostem. No, a jakże inaczej. ;)

Chyba najbardziej znany preparat, od lat już obecny na aptecznych półkach to "Isla" - dziś już w kilku wersjach smakowych (czarna porzeczka, mięta czy imbir). Zdecydowanie największym powodzeniem cieszy się "Isla-Cassis", czyli o smaku czarnej porzeczki i chyba słusznie. Mi także ona najbardziej przypadła do gustu, mimo, że za czarną porzeczką prosto z krzaczka nie przepadam. 
Co mamy w składzie tego popularnego preparatu? Każda pastylka to 80 mg wodnego wyciągu z porostu islandzkiego - ot cała tajemnica;) Preparat doskonale powleka błonę śluzową gardłą i krtani oraz łagodzi podrażnienia niczym kojący balsam. Sama się o tym przekonałąm już kilkakrotnie - bo niestety praca farmaceuty to często praca głosem, a gardło niekiedy odmawia posłuszeństwa.
I mała, ale ważna uwaga. "Islę" mogą stosować kobiety w ciąży i karmiące piersią. :)

Jak to jednak zwykle bywa w farmacji - konkurencja nie śpi. :) Dziś mamy już więc kilka innych preparatów do ssania, również z porostem islandzkim.

Przykładem jest choćby "Fiorda" (wersja o smaku czarnej porzeczki, oraz cytrynowa). Tutaj 1 pastylka ma nieco więcej, bo 100 mg wyciągu z porostu, a dodatkowo laktoferyna i wyciąg z dzikiej róży w składzie, za co także duży plus. Laktoferyna to białko wsytępujące w mleku. Dzięki zawartości laktoferyny mleku matki karmiącej przypisuje się tyle wyjątkowych właściwości. Podnosi ona mechanizmy obronne organizmu, wpsomaga prawidłowe funkcjonowanie jamy ustnej i gardła.  Cena preparatu z reguły nieco niższa niż "Isla", a więc myślę, że to dobra alternatywa dla niej. No i mamy także wersję dla naszych milusińskich: "Fiorda junior" - o smaku malinowym. :) Preparat może być stosowany u dzieciaków od 4tego roku życia.

I jeszcze cała linia prooduktów o wdzięcznej nazwie "Chrypex" - trzy wersje smakowe (mięta, cytryna i...;) czarna porzeczka, a co - tradycji musi stać się zadość). Tutaj podobnie jak "Isla" 1 pastylka zawiera 80 mg wyciągu z porostu islandzkiego. Przyznam szczerze, że akurat "Chrypexów" nie próbowałam.

"Argentussin" to kolejny preparat w postaci pastylek do ssania z porostem islandzkim w składzie. Na szczęście producenci mają trochę polotu w kwestii skakowej - tutaj poza tradycyjną wersją o smaku czarnej porzeczki, mamy smak miętowo-cytrynowy, a więc zawsze jakieś urozmaicenie. :) Choć akurat mięta i cytryna to jakoś średnio mi pasują w duecie. Produkt został wzbogacony o nanokoloid srebra, co w sumie ciekawe - zapewne będzie dzięki temu silniejsze działanie przeciwbakteryjne.

I jest jeszcze "Vocaler"- ale tutaj dawka wyciągu z porostu w przeliczeniu na pastylkę raczej symboliczna, bo 15 mg. Mamy natomiast dodatkowo prawoślaz, co akurat mi się w sumie podoba. :) 

Sami więc przyznacie, że gama preparatów z porostem jest dość szeroka. Ale to nie wszystko. O dyskryminacji nie może być mowy, więc porost znajdziemu takżę w syropkach dla dzieciaków. :) Obecnie dość często zalecany jest przez pediatrów "Syrop islandzki". Dobrze łagodzi on podrażnienia gardła i suchy kaszel u dzieciaków. Ja osobiście nie jestem fanem leków ośrodkowo blokujących odruch kaszlu ("Sinecod", "Supremin", "Dexapico"), więc przyznam szczerze, że w dziecięcej apteczce zawsze mam "Syrop islandzki". Na podrażnione gardło, chrypkę i pokasływanie sprawdza się bardzo dobrze. I co ważne - jest bezpieczny do stosowania u dzieci już od 1 roku życia. Jak smakuje - nie wiem, nie próbowałam, ale moje starsze dziecię ocenia, że jest aż za nadto słodki.:) 

Mniej znany wśród lekarzy, ale także dość ciekawy jest syrop "Junior-angin". Tym razem smak czereśniowy, a więc dość oryginalnie. :) Poza porostem islandzkim mamy w składzie także wyciąg z malwy i cynk podnoszący odporność. 

Tyle na temat porostu w kwestii gardłowej, ale uwaga... Porost islandzki wykazuje także inne ciekawe właściwości, przykładowo czytajcie 'wrzodowcy'. Porost islandzki stosowany w małych dawkach zwiększa wydzielanie kwasu żołądkowego, natomiast w większych dawkach hamuje je. Jak dołożymy do tego własności powlekające, to mamy ciekawy środek zapobiegający nadkwasocie i powstawaniu wrzodów. Dodatkowo wspomaga on trawienie, pracę wątroby i trzustki, a więc przy schorzeniach przewodu pokarmowego jak znalazł. :) Obecnie jednak rzadko stosuję się go w takich wskazaniach.
Płucnica islandzka wykazuje także dzialanie przeciwwymiotne i znosi objawy choroby morskiej. Ciekawe prawda...?

No i jeszcze okulistyka. :) Napar z płucnicy można stosować do przemywania oczu w stanach zapalnych spojówek i powiek, o czym przyznaje się bez bicia - dowiedzialam się dopiero przygotowując się do tego artykułu. 

Warto również przeczytać:


13 komentarzy:

  1. Próbowałam kiedyś napar z tego plechowca - gorzki. Zdecydowanie bardziej się nadaje w postaci syropu lub gumowej pastylki do ssania :)
    Spróbowałabym Chrypexu, bo Islę i Fiordę próbowałam (ta druga lepsza)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smak jest bardzo neutralny, bardziej mi przeszkadzał ten typowo porostowy zapach, czułam się jak w lesie :P Stanowczo jedno z lepszych ziół w smaku, tylko trzeba rozsądnie rozcieńczyć żeby się dało bez problemu wypić.

      I co najpiękniejsze - działa! I nie trzeba przepłacać i faszerować się obrzydliwie słodkimi syropami :)

      Usuń
  2. Stosowałam ostatnio pastylki na gardło, chyba Isla Moos, i nawet zastanawiałam się, co to takiego ten tajemniczy porost islandzki - dobrze wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że tu trafiłam. Ciekawy, rzetelnie prowadzony blog. Tu, gdzie mieszkam, oferta produktów w aptekach jest skromniutka. Każda wizyta w kraju, to obowiązkowe zakupy w aptece. Teraz będę mogła bardziej świadomie wybierać z tej polskiej aptecznej mnogości.
    Pozdrawiam:)
    Reniferowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za miłe słowo:)

      Usuń
  4. Na gardło polecam tabletki z sosny (nazwy nie wymieniam), mają szyszkę na opakowaniu. MI zawsze pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  5. jesli ju porost to proponuje Porislan MSfarma 5 razy wiece wyciagu z porostu niz w Isli I Fiordzie tanszy ale nie reklamowane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd taka informacja, że "5 razy więcej wyciągu z porostu"..? Proszę konkrety:) i nie wprowadzać czytelników w błąd.

      Usuń
  6. Ja stosuje te pastylki fiorda które zawierają w składzie porost islandzki, są skuteczne i dobre w smaku. Nosze je zawsze przy sobie a zwłaszcza teraz kiedy łatwo o różne infekcje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie kupiłam sobie "Islę", w promocji 12 zł za 30 tabletek, więc nie tak drogo, a przekonał mnie do nich brak cukru i syropu glukozowo-fruktozowego. Słodzone są sorbitolem i aspartamem. Z tego co się rozejrzałam w Internecie, sorbitol i aspartam nie powodują próchnicy, a wręcz przeciwnie - stosowane są w profilaktyce przeciwpróchniczej. Stąd moje pytanie. Czy tabletki takie można ssać po umyciu zębów? Bo zakładam, że mycie zębów zaraz po ssaniu tabletki nie jest wskazane i niwelowałoby działanie tabletek?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam badań na temat profilaktyki próchnicy z udziałem sorbitolu i aspartamu. Obiło mi się o uszy coś w tej kwestii z ksylitolem, ale jak pytałam stomatologa to powiedział, ze nie ma konkretów. Myślę, ze mimo wszystko lepiej nie stosować po umyciu zębów. Natomiast między zastosowaniem pastylki a myciem zębów na pewno powinien być odstęp czasowy.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź :)

      Usuń

Powiadomienia o nowych wpisach :)