Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witaminy i minerały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witaminy i minerały. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 grudnia 2021

Witaminy i toniki dla seniorów - jaki preparat wybrać..?

Moi Drodzy czas leci nieubłaganie i niebawem Święta Bożego Narodzenia, czyli czas, który spędzamy w gronie najbliższych i obdarowujemy się wzajemnie prezentami. Nie wiem, jak Wy, ale ja już nie mogę się doczekać :) Mimo "Covidu" szał przedświątecznych zakupów daje się już zauważyć w galeriach handlowych i sklepach internetowych, ale nie tylko... również apteki odczuwają jak co roku o tej porze roku zwiększony ruch. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się preparaty wzmacniające dla seniorów w formie toników, których wybór jest całkiem spory. A więc.. 

Jak wybrać najbardziej odpowiedni preparat i na co zwrócić uwagę przy wyborze..?

Jest kilka istotnych czynników, które warto uwzględnić:

1) zawartość alkoholu. 

Warto wspomnieć, że w większości tego typu preparatów nie ma alkoholu, ale są i takie, w których go znajdziemy, np. "Vitabuerlecithin" (16,4% alkoholu). Oznacza to, że jednorazowa dawka - 20 ml dostarcza do organizmu 2,6 g alkoholu. Oczywiście nie jest to ilość, która wprowadzi babcię, czy dziadka w stan upojenia alkoholowego, ale .. UWAGA! Są leki, których kategorycznie nie można łączyć z alkoholem, są to np. leki uspokajające, nasenne, czy przeciwpadaczkowe. Jeśli więc takie leki są przyjmowane, warto dla bezpieczeństwa wybrać preparat bezalkoholowy np."Vigor cardio"

2) zawartość cukru 

O ile w przypadku przeciętnego zdrowego człowieka zawartość cukru nie ma większego znaczenia, o tyle dla diabetyków już tak. Raczej nie powinni oni stosować specyfików, w których znajdziemy sacharozę, cukier inwertowany, czy miód. Oczywiście śmiercią to nie grozi, ale może skutkować skokiem poziomu glukozy we krwi. Zrobiłam krótki przegląd asortymentu aptecznego i okazuje się, że jest sporo specyfików, które diabetycy mogą bezpiecznie stosować, większość bowiem nie posiada cukru, tylko substancje słodzące. Przykłady toników bezpiecznych dla diabetyków to : "Doppelherz vital tonik", czy  "Zdrovital".

3) zawartość żeńszenia

I tu tradycyjnie - niektóre toniki nie mają w składzie żeńszenia, inne tak. Przykładem specyfiku z żeńszeniem jest "Zdrovital", który  zawiera w porcji dziennej 30 ml, 200 mg ekstraktu z żeńszenia. Myślę, że u pacjentów z nadciśnieniem, arytmią czy problemach z krzepliwością krwi, należy zachować ostrożność i ewentualnie skonsultować zastosowanie takiego preparatu z lekarzem.

4) zawartość miłorzębu japońskiego 

Miłorząb japoński nie występuje często w preparatach wzmacniających dla seniorów w formie płynnej, ale jakiś czas temu pojawił się specyfik właśnie z miłorzębem. Jest to "Bodymax tonik od serca". Z racji na ekstrakt z miłorzębu preparat nie powinien być stosowany przez osoby przyjmujące leki przeciwzakrzepowe i zmniejszające agregację płytek krwi, tj. warfaryna, czy acenokumarol, a także kwas acetylosalicylowy oraz inne niesteroidowe leki przeciwzapalne.

5) skład specyfiku i oczekiwane efekty

Oczywiście preparatów w formie płynnej dla seniorów nie możemy wrzucać do jednego worka. Różnią się one składem i oczekiwanymi efektami. Zapraszam więc na krótki przegląd aptecznych specyfików z kategorii "toniki dla seniorów".

Podział preparatów płynnych dla seniorów z racji na skład:

1) Preparaty na pamięć i koncentrację

Zdecydowanym liderem od lat tej kategorii jest "Vitabuerlecithin". Specyfik ten ma status leku, co warte podkreślenia. W składzie mamy lecytynę sojową, a także witaminy z grupy B. O lecytynie pisać by można wiele, ale chyba każdy kojarzy ją z pamięcią i słusznie,:) jest to lek wzmacniający wskazany do stosowania w osłabieniu pamięci i koncentracji, stanach stresowych i nadpobudliwości nerwowej. Warto zwrócić uwagę na zawartość alkoholu, a także cukru - a więc uwaga diabetycy. 

Innym preparatem tej kategorii jest "Biovital pamięć", ale jest on zdecydowanie mniej popularny i ma status suplementu diety, a nie leku. W składzie mamy wyciągi roślinne o działaniu wspomagającym pamięć i pracę mózgu - wyciąg z liści  miłorzębu japońskiego, wyciąg z ziela wąkroty azjatyckiej i wyciąg z liści Bacopa monniera, a także witaminy z grupy B, które wspomagają organizm w stanach zwiększonego wysiłku umysłowego, przy znużeniu i zmęczeniu. Z racji na zawartość cukru - ostrożnie ze stosowaniem u diabetyków i z racji na miłorząb,  nie zaleca się stosować u osób przyjmujących leki przeciwzakrzepowe. 

2) Preparaty wzmacniające serce i poprawiające krążenie

Niestety serducho ma się tylko jedno, a spełnia ono w organizmie niezmiernie ważną funkcję. Nie wiem, czy wiecie, ale nasze serce pompuje około 5- 6 litrów krwi na minutę, co w ciągu doby daje wartość ponad 7 tysięcy litrów krwi. Uderza ono z częstotliwością ok. 70 razy na minutę, a więc wykonuje kawał dobrej roboty. Niestety nic nie jest wieczne, tak samo jest z sercem - z wiekiem jego efektywność maleje i wymaga wsparcia. Tutaj sojusznikiem może być głóg. Wyciąg z głogu działa rozkurczowo na naczynia wieńcowe serca, zmniejsza napięcie ścian naczyń, poprawia dotlenienie mięśnia sercowego. Głóg działa także bezpośrednio na mięsień sercowy zwiększając siłę jego skurczu i zmniejszając częstotliwość. 

Przykładem specyfiku z ekstraktem z głogu, który można zastosować w celu wspomagania pracy serca jest "Doppelherz vital tonik". Poza głogiem zawiera on koncentrat z czerwonego wina oraz wyciąg ze skórek czerwonych winogron, które także są cennym wsparciem układu krążenia. Dodatkowo wyciąg z melisy o działaniu uspokajającym, a także spora dawka żelaza, kwasu foliowego i witamin z grupy B. Jest to więc nie tylko specyfik poprawiający pracę serca, ale także ogólnie wzmacniający organizm. Dużym plusem jest fakt, że preparat nie zawiera cukru, a więc może być stosowany przez diabetyków. Nie zawiera alkoholu, a więc nie wchodzi w interakcję z często stosowanymi przez seniorów lekami nasennymi. Nie mamy w składzie żeńszenia, ani miłorzębu, a więc dość duży profil bezpieczeństwa, za co duży plus.

Innym preparatem tej kategorii jest "Vigor cardio". Tutaj skład nieco uboższy, ale prym również wiedzie ekstrakt z głogu- w porcji dziennej mamy 60mg ekstraktu z głogu, a dodatkowo witaminy z grupy B, witaminę E i sporą dawkę żelaza (14mg). Produkt nie zawiera alkoholu, ale ma w składzie sacharozę, a więc uwaga diabetycy.

Warto wspomnieć tutaj także o popularnym wśród seniorów specyfiku "Biovital zdrowie plus". Skład podobny do poprzedników, czyli ekstrakt z głogu oraz witaminy z grupy B i żelazo. Dawka żelaza nie jest jednak jakaś znacząca, bo w porcji dziennej tylko 3,5 mg - malutko. Ale warto zwrócić uwagę na jego postać - jest to żelazo mikro-kapsułkowane, które jest dobrze przyswajalne i nie powoduje przebarwień zębów. I jeszcze informacja dla diabetyków - porcja dzienna preparatu zawiera 1 g naturalnego cukru pochodzącego z soku z winogron.

Do tej kategorii z pewnością zaliczyć można jeszcze jeden specyfik - "Doppelherz Energovital tonik K". Jest to produkt leczniczy stosowany w celu wzmocnienia pracy serca, zwłaszcza w stanach niepokoju i napięcia nerwowego. W składzie nie mamy ani witamin, ani żelaza, ale za to całą plejadę "gwiazd ziołolecznictwa" - głóg, melisę, walerianę, rozmaryn. Uwaga diabetycy, specyfik zawiera cukier inwertowany i miód. Preparat zawiera także 17% alkoholu i kolejna uwaga! Pojedyncza dawka leku 20 ml zawiera 2,8 ag alkoholu, co odpowiada 70 ml piwa. Przy zalecanym dawkowaniu 3-4 razy dziennie, oczywiście ta ilość także się zwiększa, dlatego nie zaleca się stosować leku o osób z chorobami wątroby, chorobą alkoholową, padaczką, a także łączyć z innymi lekami uspokajającymi i nasennymi. I   jeszcze jedno - lek stosujemy maksymalnie przez 2 tygodnie, a jeśli po tym czasie nie ma efektów, należy skonsultować się z lekarzem.

3) Preparaty na wzmocnienie organizmu

Do tej grupy zaliczyłabym specyfiki z żeńszeniem, ale tak jak już wspominałam zalecałabym ostrożność u osób z nadciśnieniem i arytmią. Przykładowym preparatem jest "Zdrovital" tonik. Preparat dobrze sprawdzi się u osób przemęczonych, które potrzebują dodatkowego zastrzyku energii. 

Do specyfików wzmacniających zaliczyć można także preparaty z dużą dawką żelaza, które zalecane są osobom z kiepskimi wynikami morfologii. Tutaj moim faworytem jest mało znany preparat "Floradix żelazo i witaminy" - zawiera on dobrze przyswajalne żelazo w formie glukonianu, witaminy z grupy B i wyciągi roślinne i koncentraty owocowe. 

U osób z anemią dobrze sprawdzi się też wspomniany wcześniej "Vigor cardio", czy "Doppelherz vital tonik".

To oczywiście tylko wybrane specyfiki. Nie sposób omówić każdego. Jeśli zdecydujcie się na zakup produktu wzmacniającego dla babci, dziadka, czy rodziców, to pamiętajcie, że różnią się one składem i zastosowaniem. Nie kierujcie się przy wyborze aktualną promocją w aptece, czy świątecznym opakowaniem... Patrzcie na skład - a w razie wątpliwości dopytujcie farmaceutę:)

Udanego wyboru! Dobrej nocki, bo dziś Mikołaj nadjeżdża z workiem prezentów, :) oczywiście jeśli byliście grzeczni.

Warto również przeczytać:




sobota, 10 kwietnia 2021

Witamina D3 - rekomendacje i przegląd preparatów z aptecznej półki

Moi Drodzy dzisiejszy artykuł postanowiłam poświęcić witaminie D:), ponieważ zarówno w prasie, jak i TV ciągle o niej głośno.

Z racji na pandemię na pewno istotne jest, że mamy już badania, które potwierdzają korzystny wpływ witaminy D3 na odporność organizmu. I uwaga rodzice! Są badania kliniczne, które potwierdzają, że suplementacja witaminą D3 zmniejsza ryzyko próchnicy aż o 49%. Sporo, a wiadomo, że zdrowe zęby to podstawa. Szerzej o roli witaminy D pisałam wiele w artykule: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2013/05/witamina-d.html

Dziś skupię się na rekomendowanych dawkach i preparatach, jakie znajdziecie w aptece, bo ostatnio troszkę się z nimi pozmieniało.

Witamina D jest witaminą na swój sposób wyjątkową. A skąd takie stwierdzenie..? Witaminy to związki chemiczne, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i których organizm nie potrafi sam wytworzyć, tyko dostarczamy je z pożywieniem. Witamina D wyłamuje się nieco z te definicji, bo na drodze prostej reakcji chemicznej powstaje w skórze pod wpływem promieniowania UV. Ale skórna synteza witaminy D zależy od wielu czynników, tj. szerokość geograficzna, pora roku, zachmurzenie itp. 

Jakie są zalecenia dotyczące suplementacji witaminy D3..?

Noworodki i niemowlęta 0-6 miesięcy --- 400 IU dziennie od pierwszych dni życia (niezależnie od sposobu karmienia)

Niemowlęta 6-12 miesiąca --- 400-600 IU w zależności od zawartości witaminy D w diecie

Dzieci 1-10 lat 600-100 IU cały rok

Dzieci 11-18 lat--- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 19-65 lat --- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 65-75 lat --- 800-2000 IU cały rok 

Seniorzy powyżej 75 roku życia --- 2000-4000 IU cały rok

ALE UWAGA! Jeśli dzieci od 1-18 roku życia i dorośli do 65 roku życia przebywają na słońcu bez kremu z filtrem minimum 15 minut dziennie z odkrytymi nogami i przedramionami to w okresie od maja do września można zrezygnować z suplementacji, choć oczywiście w dalszym ciągu jest ona bezpieczna i zalecana. 

Seniorom powyżej 65 roku życia zaleca się suplementację cały rok.

Szczególną grupą są osoby powyżej 75 roku życia, bo u nich zapotrzebowanie na witaminę D3 jest zwiększone. Ostatnio ukazała się uchwała Zespołu do spraw Suplementów Diety, który określił maksymalną zawartość witaminy D w zalecanej porcji dziennej w suplementach diety a poziomie:

4000 IU - dla suplementów dla osób zdrowych powyżej 75 roku życia

2000 IU - dla suplementów dla zdrowej populacji osób dorosłych do 75 roku życia

Jako ciekawostkę podam jeszcze fakt, że mamy już badania z randomizacją, które wykazały, że u osób powyżej 75 roku życia suplementacja do 4000 IU wit D/dobę zmniejsza ryzyko upadków (o niemal 20%), zmniejsza ryzyko złamań kości udowej o 37 %, zmniejsza ryzyko innych złamań  o 31%. Myślę więc, że naprawdę warto zainwestować w witaminę D. 

No dobrze.. to przejdźmy zatem do aptecznych preparatów z witaminą D3.

Jaki preparat z witaminą D3 wybrać..?

Oczywiście jak to zwykle bywa, w aptece znajdziecie całą masę preparatów z witaminą D3. Jak więc wybrać preparat dla siebie..? Zacznę może od tego, że mamy dwie kategorie specyfików do wyboru: leki i suplementy diety.

LEKI

Do niedawna jedynym specyfikiem z witaminą D3 w postaci tabletek do połykania o statusie leku był "Vigantoletten" - tabletki w dawce 500 IU i 1000 IU. Oczywiście dalej jest on dostępny w sprzedaży. Ale uwaga - są to tabletki, a wiadomo, że witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Myślę, że decydując się na ten preparat warto pamiętać, aby spożywać go z posiłkiem - najlepiej z dodatkiem tłuszczu. Wtedy zdecydowanie lepiej się wchłonie. 

Nie wiem, czy wiecie, ale specyfik "Vigantoletten max", który zawiera witaminę D3 w dawce 2000 IU to już suplement diety. Postać to już nie tabletki, ale  kapsułki.  Witamina D3 rozpuszczona jest w oleju palmowym/kokosowym. To dobrze, bo jak już wspominałam witamina D3 lepiej wchłania się z oleju, ale... wchłanianie zależy też od tego, jaki to jest olej. I tutaj lepiej wypada choćby olej krokoszowy.

Jak to zwykle bywa - konkurencja nie śpi ;), a więc obecnie mamy już zarejestrowane inne preparaty z witaminą D3 o statusie leku. Pewnie już o tym wiecie z TV. Jakie to leki..?

- Trio: "Vigalex BIO 1000 IU"- opakowanie 30 lub 90 tabletek , "Vigalex Forte 2000 IU"- 60 i 120 tabletek i "Vigalex Max 4000 IU" - 60 tabletek. Tak jak w przypadku "Vigantoletten" z racji na postać tabletki, warto spożywać lek z posiłkiem, aby zwiększyć wchłanianie

- Duet: "Ibuvit D3 2000 IU", "Ibuvit D3 4000 IU". Tutaj mamy postać kapsułek, gdzie witamina D3 jest w oleju krokoszowym. A więc całkiem w porządku :)

Dla tych, którzy wolą postać płynną jest jeszcze lek "Vigantol"- krople. Jedna kropla zawiera 500 IU witaminy D3. Specyfik jeszcze jakiś czas temu wydawany był z apteki na podstawie recepty, obecnie jest już od jakiegoś czasu w sprzedaży odręcznej.

Wiadomo, że leki mają przewagę nad suplementami, bo chodzi tutaj o całą procedurę badań klinicznych. Jeśli więc macie stwierdzony niedobór witaminy D3 - warto wybierać właśnie specyfiki o statusie leku, bądź zwrócić się do lekarza, który pokieruje leczeniem.

Profilaktycznie - dobrej jakości suplement diety z witaminą D3 także powinien spełnić swoje zadanie.

SUPLEMENTY DIETY

W aptece znajdziecie bardzo dużo suplementów z witaminą D3. Nie ma się co temu dziwić, bo skoro witamina D3 jest na topie, producenci to wykorzystują. Na co zwracać uwagę..? U mnie w aptece dużą popularnością wśród pacjentów cieszy się rodzina suplementów "Molekin" (Molekin D3 2000 j.m, Molekin Forte D3 4000 j.m.) pewnie z racji na reklamę w TV.  Ja jak już wspominałam - nie mam przekonania do witaminy D3 w formie tabletek. Przyczyna jest prosta - witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i zdecydowanie lepiej wchłonie się z kapsułek olejowych. Stosując preparaty w formie tabletek, zawsze należy pamiętać o spożywaniu ich z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co może być kłopotliwe.

Jeśli więc sięgacie po suplement z witaminą D3, to warto zawsze wybierać preparat sprawdzonej firmy i w formie kapsułek, gdzie witamina D3 rozpuszczona jest w oleju, bo to jest gwarantem jej dobrej przyswajalności. Wtedy nie ma konieczności stosowania specyfiku z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co dla przeciętnego konsumenta jest bardzo wygodne. No dobrze.. wiemy, że lepiej w oleju, ale olej olejowi nierówny.

Wiele producentów wykorzystuje jako nośnik kwasy tłuszczowe o średniej długości łańcucha (MCT). Są jednak doniesienia, że wchłanianiu witaminy D sprzyja obecność długołańcuchowych kwasów tłuszczowych (linolowego, arachidonowego). Jednym z bogatych źródeł kwasu linolowego jest olej krokoszowy (zawiera 63-72% kwasu linolowego). Co ciekawe, wykazuje on też korzystne działanie metaboliczne np. u osób chorujących na cukrzycę typu II. Moim zdaniem więc warto wybierać preparaty z witaminą D3 w kapsułkach, gdzie jest ona w oleju krokoszowym. Mamy ich na rynku całkiem sporo. Ja akurat najbardziej lubię "Vitrum D3", którego dodatkową zaletą są małe, łatwe do połknięcia kapsułki.  

Trzymajcie się ciepło i korzystajcie z obecnej pogody, bo znów za kilka dni powrócą chłodne dni. :)


Warto również przeczytać:



niedziela, 15 stycznia 2017

Entitis, czyli jak wzmocnić odporność

Moi Drodzy sezon na chorowanie w pełni, pogoda bardzo zmienna, a do tego w wielu miejscach kraju prześladuje nas smog. Dzisiejszy artykuł postanowiłam więc poświęcić wzmocnieniu odporności. Temat bardzo obszerny i właściwie ciężko go wyczerpać w jednym artykule, ale postaram się przynajmniej częściowo go omówić. 

Na pewno warto pamiętać, że nie ma cudownych pigułek, które sprawią, że nie będziemy chorować. Pamiętajcie, że decydujące znaczenie dla naszej odporności ma przede wszystkim tryb życia, czyli:

piątek, 25 listopada 2016

TestoMag- magnez dla prawdziwego mężczyzny?

Ostatnio w aptece niezmiernie dużym zainteresowaniem Panów cieszy się "TestoMag" Olimpu, o którym sporo można usłyszeć choćby w radiowej reklamie. Deklaracja producenta brzmi dość ciekawie: "TestoMag precyzyjnie trafia w męskie potrzeby, a jego unikalny skład wspiera 4 obszary ważne dla każdego mężczyzny (testosteron, funkcjonowanie mięśni, energia i sprawność seksualna)";) Hmmm. W teorii wszystko wygląda ładnie, ale popatrzmy na skład, czyli...

"TestoMag" okiem farmaceutki:)

Miejsce pierwsze to oczywiście magnez- w postaci cytrynianu magnezu, czyli dobra wchłanialność, bo sól organiczna, ale... dawka nie jest porywająca. W 1 tabletce, czyli zalecanej dawce dziennej to tylko 80 mg. Szału nie ma. I tak dla porządku dodam tylko, że nie jest to jakiś extra magnez dla prawdziwego mężczyzny. Magnez jak magnez:) jest tylko jeden- zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, czyli zawsze"unisex";)

Jak magnez, to oczywiście witamina B6, bo to "duet" niemal nierozłączny. Tutaj w 1 tabletce dawka 1,4 mg, czyli mniej więcej zgodna z zapotrzebowaniem:) 

Magnez jednak z poziomem testosteronu, potencją i sprawnością seksualną niewiele ma wspólnego i raczej tutaj nic nie zdziała. Popatrzmy więc dalej co dorzucił producent, aby pochwalić się preparatem dla prawdziwego mężczyzny:) 

Miejsce trzecie to cynk w dawce 10mg. Cynk jest tutaj w postaci chelatu , a więc organiczna dobrze przyswajalna postać. Teoretycznie nie ma się czego czepić. Zawartość cynku w miarę Ok. Ale uwaga. W zwykłych suplementach z cynkiem ta dawka jest jednak z reguły nieco wyższa, najczęściej 15 mg, a czasami nawet 20 mg.
A jak się ma cynk do męskości..? Uważa się, że cynk bierze udział w utrzymaniu czynności męskich gruczołów płciowych. Nie zaskakuje więc fakt, że największy poziom cynku jest w spermie i gruczole krokowym, ale także w szyszynce, która odpowiada za realizację funkcji seksualnych. Niedobór cynku może skutkować kiepską jakością spermy. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy- suplementacja cynkiem zapewne nie zrobi z każdego mężczyzny ogiera;) 

Uzupełnienie składu to selen- także iście " męski" pierwiastek:) W "TestoMagu" występuje on w dawce 55ug. Z tego co mi wiadomo dzienne zapotrzebowanie na selen w Polsce to 55 ug dla kobiet i uwaga- 70 ug dla mężczyzn. Wiadomo,że suplementacja selenem poprawia jakość i ruchliwość plemników,  dlatego selen jest częstym składnikiem suplementów dla panów starających się o powiększenie rodziny. No tak, ale mamy tutaj selen w postaci selenianu sodu, a więc z biodostępnością kiepsko. Pamiętajcie, że formy nieorganiczne są gorzej wchłanialne od organicznych. Koniec i kropka. 
Jeśli naprawdę chcecie dostarczyć organizmowi selen, to godne polecenia są preparaty z selenometioniną- czyli w postaci organicznej, lub te zawierające drożdże selenowe. 

No i na koniec perełka w składzie, czyli ekstrakt z korzenia Ashwagandhy KSM- 66 w dawce 50 mg. Plus za to, że jest to ekstrakt standaryzowany i producent podaje zawartość witanolidów- 2,5 mg. Cóż to takiego..? Ashwaganda to Witania ospała ( Withania somnifera), określana często jako indyjski żeń-szeń ( Indian ginseng). Okazuje się, że ekstrakt z korzenia tej rośliny zwiększa wrażliwość receptorów 5-HT, które wiążą serotoninę. Dzięki temu polepsza się samopoczucie, ale także zdolność uczenia i zapamiętywania. No tak, tylko, że zgłębiając temat dochodzimy do wniosku, że stosowana dawka powinna wynosić przynajmniej 500 mg suchego ekstraktu. Tutaj mamy tylko 50 mg, a więc na efekty nie ma co liczyć. 

A jak się ma Ashwagandha w kontekście budowania masy mięśniowej i poziomu testosteronu? Owszem. Mamy ciekawe badania, gdzie zaobserwowano wzrost masy mięśniowej o około 2 kg w ciągu 30 dni, ale stosowana dawka ekstraktu Witania wynosiła od 750 do 1250 mg. Podobnie z poziomem testosteronu. Stosowane dawki wielokrotnie większe. Myślę więc, że te 50 mg w omawianym preparacie to praktycznie placebo. O szałowym efekcie nie może być mowy. 

Moim zdaniem preparat całkiem przeciętny pod względem składu, ale reklama robi swoje:) popularność dość spora. 








niedziela, 13 listopada 2016

Potas - czy i kiedy suplementować?

Dzisiejszy artykuł będzie dotyczył potasu (łac. Kalium), bo kilkakrotnie już zgłaszaliście zainteresowanie tym tematem. W końcu piszę tego bloga dla Was Drodzy Czytelnicy. :) Na początek kilka słów tytułem wstępu, czyli...

Dlaczego potas jest tak ważnym dla nas minerałem..? 


Nie wiem, czy wiecie, ale potas:

- aktywuje około 40 reakcji enzymatycznych (w tym uczestniczy w syntezie białek w rybosomach), czyli warunkuje pracę wielu układów i narządów, reguluje wydzielanie insuliny

- wpływa na gospodarkę wodną, odpowiada za utrzymanie prawidłowego ciśnienia osmotycznego komórek i równowagę kwasowo - zasadową organizmu 

- odgrywa podstawową rolę w procesie skurczu mięśni (odpowiada za utrzymywanie przewodnictwa neuronów i miocytów) oraz odpowiada za przewodnictwo nerwowo-mięśniowe

- normalizuje rytm pracy serca, stabilizuje ciśnienie krwi i reguluje pracę układu krwionośnego, tempo bicia serca

- pobudza perystaltykę jelit.

piątek, 15 lipca 2016

Lewoskrętna witamina C - hit, czy kit?

O witaminie C napisać by można epopeję, hihi... ja się tego jednak nie podejmę, bo raczej nie mam zdolności humanistycznych, ;) choć... witamina C po raz kolejny będzie bohaterką mojego posta.  W internecie aż huczy na temat "lewoskrętnej witaminy C", która jest rzekomo bardziej przyswajalna przez organizm i bardziej skuteczna. Dzięki takim hasłom zarabiają nie tylko producenci suplementów diety. Wystarczy wejść na jeden z większych portali aukcyjnych i okazuje się, że można tam kupić Kwas L-askorbinowy w formie odczynnika chemicznego cz.d.a. (czysty do analizy), gdzie w nagłówku aukcji mamy informację "naturalna witamina C lewoskrętna". Jak czytam takie bzdury, to aż we mnie gotuje. 

niedziela, 5 czerwca 2016

Witamina K u dzieci

Dawno nie było na blogu wątków dotyczących naszych milusińskich. :) Pora więc nadrobić zaległości. Tym razem będzie o tych najmłodszych. Przyjście na świat nowego członka rodziny z reguły wywraca świat do góry nogami. Ale jednocześnie trudno nie zgodzić się z tym, że dziecko to największy skarb. Z doświadczenia wiem, że młode mamy czasami czują się nieco zagubione i przytłoczone wszystkimi informacjami.. co innego mówi lekarz, co innego mama, czy teściowa, a jeszcze co innego można przeczytać w internecie. ;)

Dziś więc chciałabym wspomnieć o suplementacji witaminą K- bo na tym polu zaszły całkiem niedawno spore zmiany.


Dlaczego witamina K..? 


czwartek, 8 stycznia 2015

Na pękające naczynka... Redblocker?

Z uwagi na niedawny okres świąteczno-noworoczny miałam kilka chwil na oglądanie TV, gdzie natknęłam się na reklamę suplementu diety "Redblocker" i postanowiłam, że nie mogę pozostać wobec niej obojętna. Zwłaszcza, iż dostałam już od Was kilka zapytań z prośbą o opinię na temat tego preparatu. 

"Redblocker" to właściwie cała linia produktów stworzona z myślą o skórze naczynkowej przez firmę Aflofarm. W jej skład wchodzą kosmetyki (o nich napiszę innym razem), a także preparat doustny, który właśnie wezmę dziś 'pod lupę'. 
Sama nazwa wydaje się dość lotna, osoby znające język angielski prawdopodobnie od razu skojarzą ją ze skuteczną walką z zaczerwienieniami na skórze. ;) 
Ale nazwa to tylko marketing - przejdźmy lepiej do konkretów, czyli składu. ;)

Prym wiodą tutaj diosmina i hesperydyna. Co to takiego? 
Otóż są to związki pochodzenia roślinnego, które wspomagają prawidłowe funkcjonowanie naczyń krwionośnych. Bardziej się wgłębiając w temat - chodzi o zmniejszenie przepuszczalności ścian naczyń krwionośnych (ich wzmocnienie), a także zwiększenie ich elastyczności, czyli przy cerze naczynkowej jak znalazł. ;)
Niestety to tylko pozory, ponieważ dawki obydwu substancji są raczej symboliczne: 50mg diosminy i 50mg hesperydyny to, chciałoby się rzecz, "tyle co kot napłakał". ;) Nie udało mi się dotrzeć do żadnych publikacji, które potwierdziłyby jakiekolwiek działanie diosminy w tak niskiej dawce na naczynia krwionośne. 
Dla porównania - większość preparatów z diosminą, które znajdziecie na aptecznych półkach, zawiera jej 500, bądź nawet 1000mg i są to już nie suplementy diety, a leki. Jednak nawet pośród suplementów nietrudno znaleźć taki z dawką 300 mg diosminy, a więc w "Redblockerze" szału nie ma. :(

Kolejny składnik to rutozyd znany pewnie większości z Was z takich 'topowych' produktów aptecznych jak "Rutinoscorbin" lub "Rutinacea". Jest to także związek flawonoidowy, który wykazuje właściwości uszczelniające naczynia krwionośne. Tutaj dawka właściwie jest standardowa i wynosi 50mg, natomiast nie wiem, czy wiecie, że rutozyd (inaczej rutyna) jest bardzo słabo przyswajalny przez organizm. Mój znajomy profesor z uczelni na Farmakognozji mawiał, że trzeba by zjeść na raz całe opakowanie "Rutinoscorbinu", żeby odczuć jakiś pozytywny efekt. ;) Oczywiście nie namawiam tutaj do tego.

Skład uzupełnia witamina C w ilości 80mg oraz ... niacyna (zwana witaminą PP), ale one raczej niewiele tutaj wniosą jeśli chodzi o pożądane efekty.
Ba... niacyna (czyli witamina PP) z racji na fakt, iż może rozszerzać drobne naczynia krwionośne, czasami wywołuje działania niepożądane tj. rumień twarzy, czy zaczerwienienie skóry. Średnio mi tu więc pasuje, bo przecież nam chodzi o walkę z zaczerwienieniami. :)
Generalnie więc jest to dość przeciętny preparat, jedyne co w nim jest przyzwoite, to cena oraz zalecane dawkowanie - 1 raz dziennie 1 tabletka. Tylko, że co z tego, jeśli z takim składem o efektach nie może być mowy.

"Redblocker" nie, a więc....


Jakie preparaty skutecznie wzmocnią pękające naczynka na nogach, bądź na twarzy?

sobota, 3 stycznia 2015

Witamina K - nowe zastosowanie

W ostatnim czasie bardzo dużym zainteresowaniem pacjentów cieszy się witamina K. Może nie ma aż takiego 'szału' jak z magnezem, ale ... "Witamina K2" z Solgara znika z aptecznej półki w błyskawicznym tempie, nawet pomimo dość sporej ceny. Czy wiecie dlaczego tak jest?

Postanowiłam zgłębić temat i uczynić witaminę K 'bohaterką' dzisiejszego artykułu. Myślę, że w pełni zasłużyła na to miano. 

wtorek, 30 grudnia 2014

Co ma szampan do depresji? ;)

Niebawem rok 2014 przejdzie do historii. Już jutro o północy przy huku petard i fajerwerków oraz kieliszku szampana przywitamy Nowy Rok. Co przyniesie...?
Tego nie wie nikt, ale życzę Wam wszystkim z całego serca oby głównie była to radość i szczęście.

A tak a propos szampana... czy wiecie, że przed wynalezieniem leków antydepresyjnych, to właśnie nim leczono depresję? Tylko uwaga - to co potocznie nazywamy szampanem, to najczęściej wino musujące, które z prawdziwym szampanem niewiele ma wspólnego. Już w 1911 r. nazwa szampan zastrzeżona została dla win z regionu Champagne we Francji. Do produkcji szampana używa się specjalnych odmian winogron: pinot-noir, pinot-meunier i chardonnay. 



Jak wygląda proces produkcji szampana? Najpierw przeprowadza się wstępną fermentację różnych win, a następnie je degustuje i w oparciu o walory smakowe tworzy pożądaną kompozycję, czyli tzw. kupaż. Takie wino zostaje zabutelkowane. Wcześniej dodaje się cukier i drożdże, a w wyniku wtórnej fermentacji cukier rozpada się na alkohol i dwutlenek węgla, czyli znane nam bąbelki.
W butelkach wino leżakuje od 3-5 lat. Po okresie leżakowania przeznaczone jest do sprzedaży.
Dodam tutaj, iż sporo win musujących jest produkowanych metodą szampańską, np. czeski sekt 'Bohemia', który swoją drogą bardzo mi smakuje. ;)
Obecnie produkcja szampana to sztuka sama w sobie, ale i miliardowy biznes. Bąbelki szampana dają nam poczucie luksusu, choć nie tylko, gdyż jak się okazuje, także ... zdrowie. ;)

Szampan a depresja

Jak wyżej wspominałam, kiedyś szampan był używany jako środek antydepresyjny. A jak wyglądało to w praktyce?
Przez pierwszy miesiąc zalecano trzy kieliszki szampana dziennie, jako kuracja wstępna. Następnie dla podtrzymania efektu kuracji - jeden kieliszek na dzień. Brzmi kusząco, prawda? ;)
Podobno Marilyn Monroe gdy miała 'chandrę' urządzała sobie kąpiel w szampanie, zużywając ponad 300 butelek tego trunku na wannę kąpieli. 
A co wspólnego ma szampan z depresją? 
Zawiera w składzie między innymi lit, który dziś jest jednym z leków stosowanych w farmakoterapii zaburzeń afektywnych. Właściwie sole litu wprowadzone zostały do lecznictwa w latach 50-tych XX wieku, czyli stosunkowo niedawno. Nie są one jednak standardem w leczeniu depresji. 

W aptekach znajdziecie lit jako lek "Lithium carbonicum" zawierający 250mg węglanu litu w jednej tabletce. Jest on jednak wydawany w aptekach wyłącznie na podstawie recepty lekarskiej.

I jeszcze mała ciekawostka - istnieją badania, że na terenach, gdzie w wodzie pitnej występuje wysokie stężenie litu jest mniej zachorowań na choroby psychiczne.

Myślę więc, że warto zadbać o odpowiedni poziom litu w organiźmie, niekoniecznie popijając codziennie szampana. :) Bogata w lit jest np. woda 'Zuber-2', ale niestety smakuje okropnie. :(  Ponadto pewną jego ilość zawiera woda mineralna 'Piwniczanka'. Można go również znaleźć w warzywach, np. ziemniakach czy pomidorach, choć niestety w śladowych ilościach.

Na dziś kończę ten luźny artykuł, a co do poprawy nastroju, to ja jednak wolę to zrobić poprzez zakupy, zwłaszcza, że zaczęły się wyprzedaże. ;)

Warto również przeczytać:

środa, 7 maja 2014

Drożdże piwne

Dziś będzie o drożdżach piwnych czyli 'Twoje pożywienie powinno być lekarstwem'.
Nie wiem jak Wy, ale ja kocham ciasto drożdżowe. Z kruszonką ma się rozumieć. :) Już sam fakt, że tak cudnie wyrasta w cieple. A kiedy siedzi w piekarniku to pachnie nim cały dom. :)

Drożdże były związane z człowiekiem od początków cywilizacji. Ponoć już w starożytności Hipokrates zalecał spożywanie napoju z drożdży jako środka wzmacniającego i źródła wielu witamin. Tak na marginesie to właśnie Hipokrates, ojciec medycyny, mówił, że 'Jedzenie, picie, sen, miłość cielesna – wszystko z umiarem'. :)

Tak więc dzięki drożdżom mamy coś dla ciała - ciasto drożdżowe (drożdże piekarnicze), ale również coś dla ducha, a mianowicie wino (drożdże winne) oraz piwo (drożdże piwne). Te drożdże z apteki to właśnie drożdże piwne, a te na pizzę to drożdże piekarnicze.
Warto też dodać, że wszystkie wymienione szczepy drożdży należą do gatunku Saccharomyces cerevisiae.

Ale drożdże to nie tylko jedzenie i picie, to również triumf genetyki. W 1996 roku 600 naukowców w 100 laboratoriach na świecie głowiło się jak tu z drożdży zrobić coś więcej niż bułeczkę. Udało się. Eureka! Naukowcy odczytali DNA drożdży. Drożdże były pierwszym organizmem eukariotycznym, którego DNA udało się odczytać. Dalsze badania wykazały, że genom człeka i grzyba jest w 1/4 podobny (powitanie 'Ty stary Grzybie :)' nabiera jakby bliższego sercu znaczenia. Skoro takie podobne i niezaraźliwe (w odróżnieniu do np. bakterii), to można podpatrzeć jak różne procesy zachodzą w grzybie, a potem odnieść to do człowieka. I tak się też stało. Grzyb stał się modelem m. in choroby Altzheimera. 
Dziwne, gdy się o tym myśli wyrabiając ciasto. :)) 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Spirulina

Dziś na Waszą prośbę napiszę słów kilka o spirulinie. :)

Spirulina, czyli był glon, a wyszła bakteria

Kiedyś spirulina była glonem, niebiesko - zielonym glonem. Stanowiła pożywienie dla Azteków, Indian zamieszkujących Amerykę Północną. Aztekowie za pomocą sieci zbierali spirulinę z powierzchni jezior, aby po jej wysuszeniu otrzymywać 'ciasto spirulinowe'. Swoją drogą ciekawy pomysł, ciacho - fit. :)
Dziś troszkę się zmieniło. Był glon, wyszła bakteria. :). Obecnie naukowcy zaliczają spirulinę do cyjanobakterii czyli sinic (rodzaj Arthrospira, kiedyś nazywana Spirulina).
Na pytanie co ma spirulina lepiej odpowiedzieć odwrotnie, czyli czego nie ma. Bo ma sporo. Jest bombą białkowo - witaminową. Stanowi bogate źródło żelaza i jest wykorzystywana w leczeniu anemii. Preparaty spiruliny mają zastosowanie w poprawie odporności, mają właściwości przeciwzapalne i przeciwalergiczne, pozwalają łagodniej przejść niektóre choroby wirusowe np. grypę. Mogą również obniżać poziom cholesterolu. Ciekawostką jest informacja, że w przyszłości spirulina wejdzie w skład pożywienia dla kosmonautów.

Skład spiruliny

Na półkach aptecznych znajdziemy różne preparaty zawierające spirulinę. Są to preparaty z firmy Walmark "Spirulina", z firmy Ginseng Poland, "Spirulina hawajska w tabletkach", czy z firmy Cyanotech "Hawaiian Spirulina Pacifica".
Spirulina to potoczna nazwa biomasy sinic, zawierająca w swoim składzie najczęściej jeden z gatunków cyjanobakterii: Arthrospira platensis lub Arthrospira maxima.

poniedziałek, 24 marca 2014

Niedoczynność tarczycy

W Waszych prośbach pojawia się często temat tarczycy, zatem dziś kilka istotnych informacji na jej temat oraz co nieco o suplementach zawierających jod.

Mała, ale zaradna...

Tarczyca, zlokalizowana w przedniej części szyi, waży u dorosłego około 25 g, czyli tyle, co 2 jajka przepiórki;). Ale jest bardzo zaradna. Przypomina kobietę na wyprzedaży. Potrafi wyłapywać jod, niczym najlepsze sukienki. Z jodu buduje swoje hormony T3 (trójjodotyroninę) i T4 (tyroksynę lub inaczej mówiąc lewotyroksynę), czyli... obrazowo mówiąc, wkłada sukienki do szafy. Jest szczęśliwa, że ma dużo sukienek i dużą szafę (co za uczucie). :) 

W badaniach laboratoryjnych często jest napisane: FT4 i FT3. Oznacza to, ile mamy hormonów czynnych, nie związanych z białkiem. Tarczyca bowiem jest nie tylko zaradna na wyprzedażach, to również prawdziwa gospodyni. Ponieważ nie wie co będzie za jakiś czas, większość hormonów gromadzi jako zapasy na ‘czarną godzinę’. Są one nieczynne, związane z białkiem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sukienek, czyli jodu jest za mało (tworzą się wole) lub za dużo (tarczyca słabiej wychwytuje jod).

Gdy mamy za mało jodu, jest problem ze zbudowaniem hormonów (i znów nie mam się w co ubrać!). ;) Tarczyca zaczyna się powiększać, bo myśli, że duży może więcej, że gdy będzie większa, to więcej wyprodukuje T3 i T4, nawet z małej ilości jodu. Ale jak masz mało sukienek, to się nie ubierzesz. W następstwie niedoboru jodu pojawia się powiększenie tarczycy czyli tzw. wole. W niedoczynności tarczycy na tle niedoboru jodu stosuje się MAŁE dawki jodu, które pobudzą wytwarzanie hormonów tarczycy.

Gdy za dużo jodu w niedoczynności tarczyca może jednak przejść w nadczynność.

A teraz trochę matematyki... 
Tyroksyna = T4 zawiera 4 atomy jodu, a trójjodotyronina = T3 ma 3 atomy jodu. I znów sprytny  manewr organizmu. Zadanie dla tych, którzy siedzą przy lekcjach ze swoimi Pociechami: co powstanie gdy od T4 odejmiemy 1 jod? Widzę las rąk w górze! Brawo, T3.
Organizm potrafi przekształcać T4 do T3, dlatego w niedoczynności głównie leczymy się "Euthyroxem", "Letroxem", a to jest syntetyczna T4 (lewotyroksyna), lub połączeniem syntetycznej T3 i T4 czyli "Novothyral".

Euthyrox, czyli obiecuję będzie krótko

środa, 19 marca 2014

Cynk

Dziś kolejny artykuł na Waszą prośbę. Tym razem słów kilka na temat suplementacji cynku. Pełni on bardzo różnorodne funkcje, mimo, że w organizmie osoby dorosłej średnia ilość cynku to ok. 2 g, a więc niewiele. Najwięcej cynku znajduje się w ... spermie i gruczole krokowym, a ponadto: w skórze, włosach i paznokciach oraz rogówce i siatkówce oka. 
Skoro jest go tak mało, to....

Jaką rolę spełnia i do czego jest nam potrzebny..?

Nie wiem czy wiecie, ale cynk ma udział w budowie i czynności około 300 enzymów w naszym organizmie, a wiadomo - enzymy (czyli takie specjalne białka) regulują metabolizm całego organizmu. Jego rola jest więc niezmiernie istotna. 
Cynk jest potrzebny do normalnego wzrostu, rozwoju i dojrzewania. 

Uczestniczy w funkcjonowaniu układu immunologicznego, czyli krótko mówiąc w budowaniu odporności. Zwiększona podatność na infekcje może być właśnie związana z niedoborem cynku. Myślę, że warto o tym pamiętać. Jeśli często dopadają Was rozmaite choróbska, warto mieć więc na uwadze cynk.

Wpływa na prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci oraz uczestniczy w gojeniu się ran. Właśnie dlatego często przy niedoborach cynku pojawiają się rozmaite problemy skórne (rozstępy i pękanie skóry, trądzik, białe plamy i łamliwość paznokci, masowe wypadanie włosów, a nawet łysienie). Również przy schorzeniach skórnych tj. AZS, bielactwo, egzema czy łuszczyca obserwuje się deficyt cynku. Pamiętajcie o tym, ponieważ czasem suplementacja cynkiem w kwestii rozmaitych problemów skórnych, bądź podczas kuracji przeciwtrądzikowych może zdziałać cuda. 


piątek, 3 stycznia 2014

Grejpfrut w suplementach

Niedawno rozpoczął się sezon na cytrusy. Co prawda obecnie są one dostępne w sklepach niemal przez cały rok, ale właśnie teraz są najlepsze i najsmaczniejsze. Wynika to z tego, że w krajach na północnej półkuli dojrzewają późną jesienią. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podróże na południe Europy, szczególnie we wspomnianym okresie, gdy oprócz słońca i ciepła, można nacieszyć się widokiem drzew np. pomarańczowych wraz z dorodnymi owocami, a często również i cudnie pachnącymi kwiatami, z których za kilka miesięcy wyrosną nowe owoce. 
Tak swoją drogą, to pamiętam jeszcze z dzieciństwa mroczne czasy, gdy cytrusy (wtedy głównie kubańskie) dostępne były tylko w okresie świątecznym. Dobrze, że to już tylko historia. ;)

Wracając jednak do głównego tematu - jednym z ciekawszych cytrusów pod względem zdrowotnym i chyba również jednym z bardziej kontrowersyjnych, jest grejpfrut. Postanowiłam więc uczynić go bohaterem dzisiejszego artykułu.




Ten "rajski owoc" mimo dobroczynnego wpływu na nasz organizm niestety cieszy się złą sławą z racji na interakcje z wieloma lekami. W internecie przeczytać można nawet przerażające hasła "grejpfrut zabija". Dlaczego? Sok grejpfrutowy hamuje aktywność enzymów wątrobowych, które uczestniczą w przemianach niektórych leków. Efektem tego jest nawet kilkukrotny wzrost stężenia leków we krwi, co może być niebezpieczne dla zdrowia. 
Właśnie dlatego warto zapamiętać zasadę, aby nie popijać leków sokiem z grejpfruta i zachować odpowiedni odstęp czasowy między zażyciem leku, a szklanką soku grejpfrutowego, czy zjedzeniem owocu. 

Szerzej na ten temat innym razem, natomiast dziś chciałabym Wam przedstawić drugie oblicze grejpfruta, czyli jego dobroczynny wpływ na organizm. Miąższ grejpfruta jest bogatym źródłem witamin, głównie witaminy C, E oraz witamin z grupy B, ale zawiera także niektóre minerały (potas, magnez, żelazo, cynk), błonnik oraz... bioflawonoidy. Nazwa może być dla niektórych obca, więc szybko wyjaśnię cóż to takiego. ;) 
Są to naturalne związki pochodzenia roślinnego, które powszechnie występują w kwiatach, owocach, nasionach, czy liściach roślin, nadając im kolor, smak, lub zapach. Bioflawonoidy wykazują silny efekt antyoksydacyjny, czyli chronią nasz organizm przez ekspansją wszędobylskich wolnych rodników.
Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie wolne rodniki są niejako "wspólnym mianownikiem" wielu chorób przewlekłych tj. nowotworów, chorób układu krążenia, zmian zwyrodnieniowych stawów, a także odgrywają istotną rolę w procesach starzenia się organizmu. Czyli de facto: wolne rodniki to wróg numer jeden naszego organizmu. 

Jak więc z nimi walczyć?

Najprościej jest na stałe włączyć do swojej diety substancje o silnym potencjale antyoksydacyjnym. Jeden grejpfrut dziennie powinien załatwić sprawę, ;) ale ... pamiętajcie, że największym bogactwem grejpfruta nie jest miąższ, tylko białe osłonki go okalające, które notabene są niezmiernie gorzkie w smaku, a także pestki, których przecież nie jadamy.
Mamy więc w zanadrzu apteczną alternatywę - ekstrakt z grejpfruta. :) Moim ulubionym preparatem w tej kategorii jest "Citrosept ORGANIC" - 84% ekstrakt z owoców grejpfruta z upraw ekologicznych. Preparat ten to swoista "bomba bioflawonoidów" dla naszego organizmu, bo zawiera w 100 ml aż 800 mg bioflawonoidów. Warto o nim pamiętać szczególnie jesienią, kiedy na zewnątrz szaleją wirusy i nietrudno o przeziębienie. Preparat ten może być naprawdę skutecznym wsparciem dla naszego układu immunologicznego. Można stosować go profilaktycznie w celu wzmocnienia odporności, można też sięgać po niego, gdy już dopadną nas pierwsze objawy grypy, czy przeziębienia. 

Ciekawostką jest fakt, że "Citrosept ORGANIC" poleca się także osobom, które chcą wzmocnić i oczyścić swój organizm. Można go stosować również jako preparat wspomagający odchudzanie. Dlaczego? Związki zawarte w grejpfrutach wspomagają bowiem przemianę materii i przyspieszają procesy trawienne. Ja planuję zrobić sobie taką miesięczną kurację oczyszczającą na wiosnę i postaram się poinformować Was o jej efektach. ;) 

Ale tutaj mała uwaga: Citrosept to nie jest sok, tylko zagęszczony ekstrakt z grejpfruta, dlatego należy go spożywać zawsze rozcieńczony - przynajmniej w 200 ml płynu. Warto także pamiętać, że nierozcieńczony ekstrakt nie powinien mieć kontaktu z błonami śluzowymi ani otwartymi ranami.  

Dla tych, którzy nie pałają sympatią do aptecznych specyfików w formie płynnej, firma wprowadziła jakiś czas temu na rynek wygodniejszy w stosowaniu preparat w formie kapsułek "Citrosept Forte Acerola". Co ciekawe zawiera on nie tylko ekstrakt z grejpfruta bogaty w bioflawonoidy, ale również naturalną witaminę C z owoców aceroli. To właśnie ta mała wisienka z Barbadosu jest najbogatszym źródłem naturalnej witaminy C. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale jeden owoc aceroli ważący około 4,5g ma tyle samo witaminy C co np. kilogram cytryn. 
O wyższości naturalnej witaminy C nad syntetyczną można by napisać esej, ;) ale najistotniejsze jest to, że witamina C pozyskiwana z naturalnych źródeł jest kilkakrotnie bardziej aktywna niż syntetyczna, a także zdecydowanie lepiej się wchłania i dłużej utrzymuje swoje stężenie terapeutyczne w organizmie.
Warto wspomnieć także, że "Citrosept Forte Acerola" zawiera w składzie także witaminę E, która również wykazuje duży potencjał antyoksydacyjny oraz selen, który jest dodatkowym wsparciem dla układu immunologicznego. A więc ... po pierwsze interesujący i bogaty skład oparty o naturalne składniki, po drugie wygodna postać, bo są to łatwe do połykania kapsułki, a po trzecie przyjazne dawkowanie-1-2 kapsułki dziennie. Cóż chcieć więcej? ;) 

Wydaje mi się, że zwłaszcza w sezonie infekcji i przeziębień, warto mieć taką "tarczę antyoksydantów" w domowej apteczce. Cena za opakowanie 30 kapsułek w aptekach internetowych, to koszt około 29 zł, a starczy ono, przy "trybie oszczędniejszym" - 1 kapsułka dziennie, na miesiąc stosowania.  Oczywiście w aptekach znajdziecie wiele różnorodnych suplementów z rutyną i syntetyczną witaminą C, które będą o wiele tańsze, ale warto zdawać sobie sprawę, że zarówno syntetyczna witamina C jak i rutyna mają bardzo kiepską przyswajalność, czyli zdecydowanie słabszą aktywność, a więc ... "Citrosept" górą.

I na koniec mała uwaga! Odradza się sięganie po "Citrosept" kobietom w ciąży, oraz przyjmującym leki zapobiegające odrzutom przeszczepów. Osoby uczulone na cytrusy, chorzy na cukrzycę, a także przyjmujące leki w związku z wirusowym zapaleniem wątroby, powinny natomiast zachować szczególną ostrożność przy stosowaniu preparatu. Produkt nie jest również wskazany do jednoczesnego stosowania razem z lekami na nadciśnienie, czy na cholesterol.
Warto wiedzieć, że preparat wykazuje interakcje z niektórymi lekami, podobnie jak sok grejfrutowy, dlatego najlepiej zawsze zachować minimum 4 godzinny odstęp między przyjmowaniem "Citroseptu" i innych farmaceutyków.

Warto również przeczytać:

piątek, 15 listopada 2013

SanoFerrin complex

                                                     artykuł sponsorowany

Sezon jesienny w pełni, a co za tym idzie w aptekach szczególnym powodzeniem cieszą się preparaty na przeziębienie i na odporność. Nie wiem, czy wiecie, że czasami zwiększona podatność na infekcje może wynikać z niedoboru żelaza w organizmie, dlatego tak ważna jest jego odpowiednia podaż w codziennej diecie.

Co jest głównym źródłem żelaza...? Przede wszystkim mięso (wątróbka i podroby), ponieważ zawiera ono tzw. żelazo hemowe, które dość dobrze wchłania się z przewodu pokarmowego. Żelazo pochodzenia roślinnego jest niestety dużo gorzej przyswajalne. Osobiście znam osoby, dla których posiłek bezmięsny, nie jest nic wart. Pewnie z żelazem nie mają oni problemów ;) Natomiast są grupy pacjentów szczególnie narażone na niedobór żelaza, a wiadomo - żelazo pomaga w produkcji czerwonych krwinek i hemoglobiny. 


Z myślą o takich pacjentach mamy w aptece wiele suplementów z żelazem dostępnych bez recepty lekarskiej. Dziś chciałabym Wam przedstawić jeden z nich: preparat "SanoFerrin complex" Firmy Biogened. Jest to produkt dla osób u których występuje zwiększone zapotrzebowanie na żelazo. 



Są to przede wszystkim wegetarianie, krwiodawcy, osoby nieracjonalnie odchudzające się, sportowcy, oraz osoby aktywne fizycznie. 
Warto pamiętać, że czasem niedobór żelaza wynika z jego nadmiernej utraty na skutek przewlekłych krwawień, np. kobiety obficie miesiączkujące, pacjenci z chorobą wrzodową, czy uporczywymi krwawieniami przy hemoroidach.
Wzrost zapotrzebowania na żelazo występuje także w okresie ciąży i karmienia piersią, ale w tej grupie przyjmowanie jakiegokolwiek preparatu żelaza powinno być raczej konsultowane z lekarzem.

Jeśli chodzi o skład preparatu "SanoFerrin complex" to na pierwszy rzut oka zwraca uwagę wysoka zawartość żelaza w jednej kapsułce, bo aż 16,8 mg. Na tle innych suplementów dawka ta jest całkiem spora. Żelazo występuje w preparacie w postaci glukonianu żelaza, czyli dość dobrze przyswajalnej soli. 
Na uwagę zasługuje fakt, że preparat zawiera obok żelaza witaminę C, która zwiększa jego przyswajanie, za co oczywiście duży plus. 
Skład preparatu uzupełnia kwas foliowy... w sumie nie ma się czemu dziwić, bo żelazo lepiej się wchłania w towarzystwie kwasu foliowego. Sam kwas foliowy natomiast także wspomaga procesy krwiotwórcze, biorąc udział w produkcji czerwonych krwinek. 
Poza tym preparat wzbogacono także o witaminy B12 i B6. Dlaczego akurat te witaminy? Ponieważ uczestniczą one w procesie powstawania czerwonych krwinek, a dodatkowo wpływają na zmniejszenie uczucia zmęczenia i znużenia. Ostatnim składnikiem preparatu, ale także istotnym, jest cynk. Odpowiada on nie tylko za zdrowy stan naszej skóry i włosów, ale także uczestniczy w wielu procesach metabolicznych ( w tym: metabolizmie żelaza). 

Na koniec kilka informacji praktycznych. Preparat jest w formie wygodnych do połykania kapsułek. Opakowanie 45 kapsułek to koszt kilkunastu zł, a więc bardzo przyzwoicie. Zalecane przez producenta dawkowanie to tylko 1 kapsułka dziennie - po jedzeniu. Dlaczego po jedzeniu, mimo, że wchłanianie żelaza jest najlepsze na czczo i pomiędzy posiłkami? Chodzi tutaj o zminimalizowanie działań niepożądanych. Niestety pacjenci przyjmujący preparaty żelaza często skarżą się na działania niepożądane ze strony układu pokarmowego (nudności, biegunki, zaparcia). Preparat przyjmowany po jedzeniu z reguły jest lepiej tolerowany. :)
I jeszcze jedna moja uwaga na koniec. Producent nie wspomina o tym w ulotce, ale nie zalecam popijać preparatu herbatą. Pewnie zapytacie dlaczego... Otóż zawiera ona pewne związki (taniny), które tworzą z żelazem nierozpuszczalne i niewchłanialne kompleksy. 

poniedziałek, 14 października 2013

Neomag forte - naturalny magnez?

Witajcie po weekendzie. Jak pisałam na FB, spędziłam go w Tatrach i muszę przyznać, że idealna pogoda sprawiła, że naładowałam baterie na następne tygodnie. Przy okazji mała podpowiedź dla osób planujących tam wycieczki z wózkiem - odpowiednich szlaków jest w Tatrach niestety mało, ja natomiast zdecydowanie polecam Dolinę Białej Wody. Warto przejść nią kilka kilometrów, droga jest idealna dla wózków, równa, a przede wszystkim ze wspaniałymi widokami na Młynarza, Żabią Czubę oraz Rysy i Wysoką. My, gdy zobaczyliśmy w Łysej Polanie tłumy 'walące' nad Morskie Oko, od razu zdecydowaliśmy się przejechać przez most graniczny i zaraz za nim wejść na równoległy szlak prowadzący docelowo na Polski Grzebień. Na szlaku spotkaliśmy dosłownie kilka osób, a idąc nim tylko dobiegający hałas i stukot końskich kopyt przypominał nam, że jedynie kilkadziesiąt metrów dalej - po drugiej stronie rzeki, biegnie zatłoczona droga nad Morskie Oko. 




Wracając jednak do tematu posta: podczas śniadania w pensjonacie niechcący usłyszałam, jak przy sąsiednim stoliku starszy pan polecał koledze Neomag forte, jako najlepszy preparat z magnezem, który pomoże zregenerować zmęczony organizm po trudach wycieczki. Widać tutaj, że reklama naprawdę działa, ale ja jako farmaceutka oczywiście nie mogłam przejść obok takich słów obojętnie. ;) Dziś więc moja krótka analiza tego specyfiku. :)


wtorek, 1 października 2013

Witamina D u niemowląt i dzieci

Niestety chyba już za nami długie, słoneczne dni. Wielkimi krokami zbliżają się jesienne słoty, a potem - oby mroźna i śnieżna - zima. Chciałabym więc przypomnieć Wam o witaminie D. Polecam uwadze posta jej dedykowanego.
Dziś jednak kilka słów o roli witaminy D w rozwoju dziecka. Wszyscy wiemy, że witamina D uczestniczy w procesie mineralizacji kości i odpowiednia jej podaż jest istotnym czynnikiem w profilaktyce krzywicy. 

Objawami charakterystycznymi dla krzywicy są: rozmiękanie lub spłaszczenie kości potylicy, opóźnienie zrastania ciemienia przedniego i wyrzynania zębów, wzrost potliwości okolicy czołowej (zwłaszcza przy karmieniu), a w stadium zaawansowanym deformacje klatki piersiowej, kończyn, bądź kręgosłupa. 
Większość tych objawów zdiagnozować może lekarz, ale polecam zwrócić uwagę choćby na potliwość główki i w razie wątpliwości zawsze zwrócić się do lekarza. U mojego starszego Synka właśnie ta potliwość główki zasugerowała zrobienie dodatkowych badań i okazało się, że suplementacja witaminy D w standardowo zalecanej dawce nie była wystarczająca, zatem trzeba było ją tymczasowo zwiększyć.
Nie wiem czy wiecie, ale niestety niektóre z objawów krzywicy mogą być nieodwracalne, dlatego tak ważna jest profilaktyka - a co za tym idzie witamina D i jej odpowiednia podaż w diecie czy suplementacja. 

Pamiętajcie, że zarówno niedobór witaminy D, jak i jej nadmiar są szkodliwe dla dziecka i mogą mieć poważne konsekwencje. Jakie mogą być objawy przedawkowania witaminy D...? Na pewno niepokój, drażliwość, zaparcia, zaburzenia łaknienia, zbyt szybkie zrastanie ciemienia przedniego, uszkodzenia nerek czy kamica nerkowa. Warto na te objawy zwrócić uwagę, choć nie są one może specyficzne.

Ponieważ zawartość witaminy D w kobiecym pokarmie nie jest wystarczająca, zgodnie z obecnymi zaleceniami (jeszcze z 2009 roku) wszystkie niemowlęta karmione piersią powinny od pierwszych dni życia otrzymywać witaminę D w dawce 400 j.m/dobę, minimum do ukończenia pierwszego roku życia. 
W ubiegłym roku odbyła się jednak w Warszawie konferencja naukowa "Witamina D - minimum, maksimum, optimum", gdzie zespół ekspertów różnych dziedzin medycyny opracował nowe wytyczne dotyczące suplementacji witaminy D dla poszczególnych grup wiekowych w populacji Europy Środkowej. Według tych wytycznych rekomendowana dawka dzienna witaminy D dla niemowląt do 6 miesiąca życia to 400 j.m. a powyżej 6 miesiąca życia 400-600 j.m. Oczywiście zawsze dawka taka może być modyfikowana przez lekarza pediatrę, ale nie w oparciu o zaobserwowane objawy, tylko stosowne badania. 

W aptekach znaleźć można wiele preparatów witaminy D dla niemowląt. Najpopularniejsze chyba są preparaty w formie wyciskanych kapsułek "twist-off", gdzie w 1 kapsułce mamy 400 j.m. witaminy D. Mała uwaga - do spożycia przeznaczona jest tylko zawartość kapsułki. Może dla niektórych to oczywiste, ale zdarzyła mi się pacjentka, która zapytała jak jej 5 miesięczny Synek ma niby taką kapsułkę połknąć. ;) 
I jeszcze jedno. Wyciskając zawartość kapsułki do buźki dziecka polecam zachować szczególną ostrożność, aby kapsułka nie wyślizgnęła się z ręki i nie wpadła do buźki maleństwa. Wiem z doświadczenia, że czasami o to nietrudno, a taka sytuacja w przypadku małego dziecka jest bardzo niebezpieczna. 



Preparatów z witaminą D w formie kapsułek "twist-off" jest w aptekach do wyboru, do koloru. U mnie chyba najlepiej sprawdził się preparat "VitaD", bo w jego przypadku naprawdę łatwo oderwać końcówkę kapsułki, by wycisnąć jej zawartość. Są natomiast takie preparaty, gdzie ta końcówka zamiast się odrywać, "ciągnie się", a jak w końcu się oderwie, to część zawartości się wylewa.


poniedziałek, 2 września 2013

Wapń

Dziś zgodnie z obietnicą napiszę na temat wapnia, który jest jednym z minerałów niezbędnych do funkcjonowania naszego organizmu. W organizmie dorosłego człowieka znajduje się ok. 1 kg wapnia, z czego około 99% buduje strukturę kości i szkliwa. Zapewne większość z Was kojarzy reklamę "Danonków" dotyczącą "mocnych kości" ;)

Rola wapnia w naszym organizmie nie ogranicza się jednak do kości i zębów, o czym czasem zapominamy. Wapń wspomaga układ nerwowy, uczestniczy w skurczu mięśni (także mięśnia sercowego), reguluje ciśnienie krwi i rytm serca, bierze udział w krzepnięciu krwi i gojeniu ran oraz jest niezbędny do prawidłowego wzrostu i rozwoju organizmu. A więc... funkcje posiada naprawdę różnorodne. 

Dziennie potrzebujemy około 1g wapnia, ale warto wiedzieć, że zapotrzebowanie na wapń zwiększa się u kobiet w ciąży, mam karmiących, młodzieży w okresie intensywnego wzrostu oraz kobiet w okresie pomenopauzalnym (wynosi wtedy ok. 1,5 g). 

Od dzieciństwa chyba wszyscy są świadomi, że bogatym źródłem wapnia jest mleko oraz produkty nabiałowe (jogurt, kefir, maślanka, twarożki, sery). Jako ciekawostkę podam fakt, że aby dostarczyć organizmowi wymagany 1g wapnia, trzeba wypić 4 szklanki mleka, zatem niemało. ;) Nie wiem jednak czy wiecie, że stosunkowo dużo wapnia mają też ryby morskie oraz kawior - no ale któż może sobie na niego regularnie pozwolić, a także sezam, pestki słonecznika czy suszone figi ;) Myślę, że warto o tym pamiętać, bo z doświadczenia wiem, że zwłaszcza dzieciaki czasami ciężko przekonać do picia mleka. Ja mam w domu takiego jednego uparciucha, który "Łaciate" omija z daleka.
Nie wiem czy wiecie, że niedobór wapnia w okresie intensywnego wzrostu może po latach prowadzić do wczesnego pojawienia się osteoporozy, a więc... jest o co zawalczyć :)

Oczywiście rynek apteczny oferuje nam całą gamę preparatów wapniowych. Zalecane są one zarówno jako uzupełnienie diety, kiedy wapnia w pożywieniu dostarczamy niewiele, bądź też leczniczo między innymi przy skurczach i drżeniach mięśni kończyn dolnych, przy nadmiernym napięciu nerwowym, w nadciśnieniu, przy nadkwaśności (jako środek zobojętniający) i chyba najczęściej przy osteoporozie, osteomalacji oraz po złamaniach kości. Preparaty zawierające wapń zalecane są także w łagodzeniu objawów alergii oraz wspomagająco przy przeziębieniach.

Czym się więc kierować przy wyborze odpowiedniego preparatu? 

Po pierwsze pamiętajcie, że liczy się ilość wapnia elementarnego, a nie jego soli. Przykład: "Orocal D3" - 1 tabletka zawiera 1250 mg węglanu wapnia, czyli 500 mg wapnia. 

Działanie wapnia zależy jednak nie tylko od jego dawki, ale także rodzaju związku w jakim występuje. Większość preparatów, które znaleźć można na aptecznych półkach zawiera w składzie węglan wapnia (często z muszli ostryg). Przykłady to wspomniany już "Orocal D3" czy też "Ostercal 1250 D" Dlaczego? Jest tani, łatwo dostępny i ma dużą zawartość wapnia elementarnego w soli. Ale węglan wapnia to sól nieorganiczna, którą u przeciętnego pacjenta cechuje stosunkowo niski stopień przyswajalności - ok. 20-25 %. 
Poza tym preparaty zawierające wyłącznie węglan wapnia mogą zwiększać ryzyko powstawania kamieni w drogach moczowych (a więc uwaga chorzy z kamicą nerkową!), powodować zaparcia oraz zobojętnienie soku żołądkowego.

Ci, którzy czytali mój post o magnezie pewnie pamiętają, że lepiej przyswajalne były jego połączenia organiczne. Czy podobnie jest z wapniem...? Właściwie tak, ale te różnice nie są aż tak znaczące... Okazuje się, że przyswajalność wapnia z glukonianu czy mleczanu wynosi ok. 20-30%, z cytrynianu ok. 30-45 %, czyli przewaga na korzyść połączeń organicznych jest, ale raczej niewielka. Poza tym preparaty zawierające wapń w połączeniach organicznych z reguły zawierają jego niewielką dawkę w jednej tabletce, co związane jest z ograniczeniami technologicznymi. Z tego też powodu wymagają zwiększonego dawkowania - nawet kilka razy dziennie po kilka tabletek. Przykładem jest "Calcium gluconicum": 1 tabletka to 500 mg glukonianu wapnia, czyli ok. 45 mg jonów wapniowych, zatem zalecane dawkowanie to 3 tabletki po 3-4 razy dziennie, także sporo....i chyba dla zapominalskich byłoby to kłopotliwe.
Pewną alternatywą jest więc wapń w formie musującej. Ja lubię polecać na przykład preparat: "Calcium 500 D" Polfy Łódź w saszetkach. 1 saszetka zawiera 500 mg wapnia (w postaci laktoglukonianu czyli połączenia organicznego), witaminę D oraz C.

Ponieważ  różnice w przyswajalności wapnia z połączeń organicznych i nieorganicznych nie są bardzo duże, teoretycznie wydawać by się mogło, że to czy wybierzemy węglan czy glukonian lub cytrynian nie ma jakiegoś kolosalnego znaczenia. U niektórych pacjentów pewnie tak jest, natomiast... Są badania które wykazały, że u kobiet w okresie pomenopauzalnym przyswajalność wapnia z węglanu wynosi tylko ok. 4%. Właśnie z tego powodu Paniom w wieku okołomenopauzalnym raczej nie polecam stosować specyfików na osteoporozę z węglanem wapnia, które chyba i tak mimo wszystko są najbardziej popularne. 
Dla nich lepszą alternatywą będzie wspomniany "Calcium 500 D" Polfy Łódź, czy "Wapń z witaminą D" Solgara (zawierający wapń w formie cytrynianu).
Jest jeszcze "Chela-Calcium D3" Olimpu (zawierający wapń w formie chelatu), ale ja w dalszym ciągu do chelatów podchodzę sceptycznie;) 

I na koniec jeszcze jedna uwaga. Przy niedoborze wapnia zaleca się ograniczyć używanie soli kuchennej, ponieważ zmniejsza się wtedy ryzyko osteoporozy u kobiet po menopauzie.



Warto również przeczytać:

Niedobór żelaza

Magnez

Na lepszy nastrój