Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skóra. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 maja 2022

Nowości na komary

Sezon na komary uważam za rozpoczęty, :) pierwsze osobniki już pojawiły się w moim mieszkaniu. Przyznam Wam szczerze, że strasznie nie lubię tego nocnego "bzzzzzzz" koło ucha, po którym trzeba urządzać polowanie na krwiopijcę, aby móc spokojnie zasnąć. Właściwie temat preparatów na komary wielokrotnie pojawiał się już na blogu. Dziś także będzie o komarach, w końcu od przybytku głowa nie boli. ;) Zwłaszcza że zbliża się lato, a w aptekach minął już sezon na przeziębienie, koronawirus poszedł w odstawkę, natomiast na topie są preparaty na odchudzanie, opalanie i właśnie komary. :) 

Ukąszenia komarów - groźne, czy nie i dlaczego swędzą..? 

Po ukąszeniu przez komara na skórze pojawia się charakterystyczny, swędzący bąbel, a czasami opuchlizna, czy zaczerwienienie. Oczywiście nasilenie objawów zależy od wrażliwości organizmu. Na szczęście z reguły nie są one groźne dla zdrowia i ustępują w ciągu kilku dni. Uff:)  A czy wiecie, dlaczego bąble po ataku komara dość intensywnie swędzą.? Za swędzące ukłucia na ciele odpowiadają tylko samice komarów, bo to one żywią się krwią ludzi i zwierząt. Samce dla odmiany są grzeczne i odżywiają się sokami roślinnymi - to tak chyba na przekór. ;) Samice nakłuwają skórę wykorzystując specjalnie do tego celu przystosowany aparat gębowy i wstrzykują kroplę śliny, aby zapobiec krzepnięciu krwi. To właśnie ta kropla śliny z racji na fakt, że zawiera aż kilkadziesiąt różnych białek, odpowiada za wydzielanie histaminy i wywołanie reakcji uczuleniowej. Objawy po ukąszeniu - swędzenie i zaczerwienienie skóry jest nasilone szczególnie u osób uczulonych. Ja na szczęście do nich nie należę. :) U mnie "pokomarowy" bąbel intensywnie swędzi przez kilka chwil, ale bardzo szybko znika:)

No dobrze. Ale zapewne nie wszyscy należą do takich szczęśliwców jak ja. Czasami po ukąszeniu przez komara powstaje duuuuży bąbel, miejsce jest mocno opuchnięte i zaczerwienione. Jak możemy załagodzić takie objawy..? 

Czym smarować bąble po ukąszeniach..? 

Chyba najbardziej znanym preparatem, który możemy stosować po ukąszeniach owadów jest "Fenistil" żel. W sezonie wakacyjnym jakoś specjalnie nie trzeba go rekomendować, sprzedaje się w aptekach sam i to w hurtowych ilościach. Co mamy w składzie..? Dimetinden - czyli lek przeciwhistaminowy I generacji - działa on przeciwświądowo, zmniejsza obrzęk i zaczerwienienie, a o to nam przecież chodzi. Co ważne, specyfik ten może być stosowany u dzieci, ale uwaga- nie na duże powierzchnie, tylko raczej miejscowo na krosty. I jeszcze jedna uwaga: "Fenistil" nie lubi się ze słońcem, a więc jeśli stosujemy lek na dużą powierzchnię skóry, raczej unikajmy ekspozycji na promieniowanie słoneczne. W aptekach znajdziecie też żele z tym samym składem do "Fenistil", ale pod innymi nazwami, np. "Foxill" żel. Z reguły jest on nieco tańszy niż "Fenistil", natomiast radzę porównywać wielkość tubki. "Foxill" występuje w tubce wielkości 30g, a "Fenistil" 30 lub 50g. 

Co nowego po ukąszeniach, czyli jak nie "Fenistil" to co..? 

No dobra... ale nie o "Fenistilu" miało być tym razem. Chciałam wspomnieć o nowości, która w tym roku pojawiła się w aptekach, a mianowicie żelu "Allefin"- bo jest to pierwszy na rynku preparat z takim składem.

Preparat ten zawiera w składzie dwie substancje. Pierwsza to difenhydramina. Cóż to takiego..? Ano nic innego, jak lek przeciwhistaminowy I generacji, który blokuje łączenie się histaminy z receptorami. Krótko mówiąc - główny winowajca i mediator stanu zapalnego - czyli histamina zostaje niejako "wyłączony z gry", :)  a o to nam chodzi. Efekty odczuwalne po aplikacji to działanie przeciwświądowe, zmniejszające obrzęk i zaczerwienienie. Drugi składnik to lidokaina - czyli lek znieczulający miejscowo. Czemu taki składnik znalazł się w składzie..? Dzięki efektowi znieczulającemu,  nie odczuwamy swędzenia, :) a więc bomba. :) Myślę, że ten efekt znieczulający jest szczególnie ważny w przypadku dzieciaków, którym czasami ciężko wytłumaczyć, że nie wolno rozdrapywać krost. To taki naturalny odruch, gdy coś swędzi. A niestety rozdrapane bąble po ataku komara mogą ulec nadkażeniu bakteryjnemu i trudno się wtedy goją. Czy jest to lek bezpieczny w stosowaniu..? Ze względu na brak danych, nie powinno się go stosować u kobiet w ciąży i mam karmiących, natomiast specyfik można używać u dzieci już od 2 roku życia. Oczywiście podobnie jak w przypadku "Fenistilu" miejsc po aplikacji nie powinno się wystawiać na działanie promieni słonecznych. Preparat może być stosowany nie tylko w przypadku ukąszeń komara, sprawdzi się również kiedy dziecko nieopatrznie wpadnie nam w gęstwinę pokrzyw, a także do łagodzenia swędzących zmian zapalnych i alergicznych skóry. 

A na koniec mała ciekawostka. Difenhydramina, którą znajdziecie w żelu "Allefin" znajduje się także w składzie kropli do nosa "Betadrin" które stosowane są przypadku alergicznego zapalenia błony śluzowej nosa, a także kropli do oczu "Betadrin". Wersja do oczu jest jednak wydawana z apteki na podstawie recepty lekarskiej. Ale to nie wszystko. :)  

Ponieważ leki przeciwhistmianowe starej generacji - takie jak właśnie difenhydramina, wykazują działanie uspokajające i nasenne - substancja ta jest oprócz paracetamolu jednym ze składników leku "Apap noc". I tutaj dodać muszę jeszcze swoje trzy grosze. Pamiętajcie, że "Apap noc" nie jest lekiem nasennym i nie powinien być stosowany przewlekle. Jest to preparat o działaniu przeciwbólowym i przeciwgorączkowym, bo tak działa paracetamol. Lek z racji na difenhydraminę  działa także uspokajająco i nasennie, ale wskazania do jego stosowania to nie jest bezsenność, a krótkotrwałe leczenie bólu, który powoduje trudności z zasypianiem. 

Na dużą opuchliznę i odczyn zapalny... sterydy

No dobra - koniec mądrości. ;) Pamiętajcie jeszcze, że jeśli reakcja po ukąszeniu przez komara, czy innego owada jest bardzo nasilona to w aptekach nabyć można krem z hydrocortisonem w składzie. Dostępne bez recepty są stężenia 0,5 % ("Hydrocortisonum Aflofarm", lub "Hydrocortisonum Oceanic") lub 1% ("Maxicortan"). Ale tutaj nie zaleca się stosowania u dzieci poniżej 12 roku życia bez konsultacji z lekarzem. U dorosłych natomiast zachować należy szczególną ostrożność. Zawsze aplikujemy krem z hydrocortyzonem miejscowo na zmiany skórne, nie na całą powierzchnię ciała i smarujemy cienką warstwą. 

Tyle na dziś. :) Dobrego wieczoru. :) 

Warto również przeczytać:

Jak prawidłowo usunąć kleszcza?


środa, 28 lipca 2021

Co na ugryzienia owadów..?

Dziś zgodnie z niedawnym artykułem będzie kontynuacja wątku o komarach. Było sporo na temat, jakie preparaty można zastosować do ochrony przed owadami, co sprawdzi się w tropikach, a co w przydomowym ogródku. 

A jakie preparaty do stosowania po ukąszeniach znajdziecie w aptece ? Czym się kierować przy wyborze..?

Co na "bąble" po ukąszeniach owadów..? Które preparaty skutecznie załagodzą świąd i obrzęk..? 

Jeśli chodzi o specyfiki na ukąszenia to wszystko zależy od tego czy pojawiające się na skórze zmiany są nasilone i czy towarzyszy im  intensywny świąd. Jeśli bardzo swędzi, poza klasycznym "bąblem" pojawia się zaczerwienienie i obrzęk, to na pewno warto sięgnąć po mocniejsze specyfiki. Co więc mamy do dyspozycji.

- kremy na bazie hydrokortyzonu. UWAGA! Hydrokortyzon należy do leków sterydowych, a więc stosujemy go ostrożnie - tylko na miejsca zmienione chorobowo, smarując je kilka razy dziennie cienką warstwą. Maksymalny czas terapii bez konsultacji z lekarzem to 7 -14 dni.  W postaci kremu na skórę hydrokortyzon świetnie sprawdzi się nie tylko po ukąszeniach owadów, ale także w przypadku chorób skóry takich jak atopowe zapalenie skóry, łuszczyca, bądź w przypadku alergii skórnych, pokrzywki czy nasilonego świądu. Hydrokortyzon zastosowany na skórę działa bowiem: przeciwalergicznie, przeciwświądowo, przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie. 

UWAGA! Bez konsultacji z lekarzem nie należy stosować kremów z hydrokortyzonem u dzieci do 12 roku życia. Preparaty jakie są dostępne w aptece to np. "Maxicortan" krem (1% hydrokortyzon) lub "Hydrocortisonum Aflofarm" (0,5% hydrokortyzon).

- żele z substancją przeciwhistaminową (zawierające dimetinden) - tutaj chyba najbardziej znany wszystkim jest "Fenistil" żel, ale nie jest to jedyny preparat o tym składzie. Inne to np. "Foxill żel".  Na uwagę zasługuje postać żelu, a więc preparat  nie jest tłusty i szybko się wchłania. Dość szybko łagodzi swędzenie, a więc daje odczuwalną ulgę. Warto wiedzieć, że specyfik nie zawiera alkoholu ani substancji zapachowych czy barwników, a więc jest bezpieczny nie tylko dla dorosłych, ale także dla dzieci. Ale uwaga - u niemowląt i dzieciaków nie należy stosować preparatu na dużą powierzchnię skóry. 

No dobrze... Chyba to ważniejsze specyfiki na bardziej intensywne odczyny po ukąszeniach. Oczywiście poza preparatem miejscowym w przypadku nasilonych objawów zastosować można jeszcze dodatkowo doustny lek antyhistaminowy. Więcej na ten temat znajdziecie w archiwum bloga:

http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2016/04/leki-na-alergie.html

Inne mniej popularne, choć także skuteczne po ukąszeniach owadów preparaty to:

- maść propolisowa ( 3% lub 7%)

- "Baika-skin" żel - to właściwie tegoroczna nowość, ale z racji na ciekawy skład chciałabym  o niej wspomnieć. Co mamy w składzie..? Przede wszystkim wyciąg z korzenia tarczycy bajkalskiej. Brzmi może trochę tajemniczo, ale surowiec ten nie jest nowością w świecie farmacji. Jest on składnikiem także żelu "Baikadent"- do stosowania na stany zapalne jamy ustnej, czy otarcia od protez zębowych. Jak działa "Baika-skin"? Niweluje swędzenie i podrażnienie skóry, zmniejsza zaczerwienienie, zmniejsza obrzęk. Dodatkowo nawilża skórę. Specyfik nadaje się dla dzieci, ale od 3 roku życia. 

"Mugga" balsam kojący - tutaj w składzie mamy ciekawe trio: olejek z drzewa herbacianego, mentol, aloes. Preparat od razu po aplikacji daje uczucie przyjemnego chłodzenia i łagodzi świąd. Nadaje się do stosowania u dzieci od 2 roku życia i ma atest Polskiego Zakładu Higieny. 

Ciekawa opcja, która sprawdzi się u dzieci to plastry, np. "Recotin plastry po ukąszeniach owadów". W składzie naturalne składniki, m.in olejek lawendowy czy ekstrakt z kwiatów nagietka, za co plus, a poza tym szata graficzna idealna dla dzieciaków. W opakowaniu znajdziecie 20 sztuk plastrów z ilustracjami zwierzątek i 10 sztuk plastrów transparentnych. Ich zaletą jest to, że zabezpieczamy okolicę po ukąszeniu przed drapaniem, a wiadomo jak to z dziećmi jest - mówisz "nie drap", a ono i tak zrobi swoje. ;)

Na dziś wystarczy, choć celowo nie poruszam tematu alergii na jad owadów, ponieważ myślę, że to może być ciekawy temat na osobnego posta.

Trzymajcie się ciepło. :) I kibicujcie naszym sportowcom w Tokio, niech dzisiejszy pierwszy srebrny medal otworzy worek z medalami.:) 

Warto również przeczytać:



poniedziałek, 28 czerwca 2021

Oparzenia słoneczne-czym załagodzić..?

Wreszcie wakacje. :) Nie trzeba myśleć o szkole, zadaniach.. dla mnie to zawsze czas takiego psychicznego luzu. Dodatkowo optymizmem napawa pogoda, bo ostatnimi czasy słońce nas rozpieszcza. Pamiętajcie więc, żeby odpowiednio chronić swoją skórę przed promieniowaniem UV. U mnie walizki już spakowane i oczywiście nie zabrakło w bagażu kremów z filtrem SPF 50. Ja jestem akurat fanką olejków do opalania, więc tym razem pokusiłam się o Olejek do opalania "Bioderma SPF 50". Pięknie pachnie i do tego pielęgnuje skórę. :) 

Z doświadczenia jednak wiem, że czasami zdarza się, że przebywamy na słońcu dłużej niż planowaliśmy, bądź za rzadko aplikujemy krem z filtrem i pojawia się poparzenie słoneczne. Lepiej nie dopuścić do takiej sytuacji, ale jeśli już nam się przydarzy to... jak sobie radzić w takim przypadku..?

Co na oparzenia słoneczne..?

Warto wspomnieć o metodach domowych...na oparzenia słoneczne sprawdzi się choćby okład z zimnego jogurtu, maślanki, kefiru czy zsiadłego mleka. Mi zsiadłe mleko przywołuje wspomnienia z dzieciństwa, bo często jeździłam na wakacje do babci na wieś i zawsze uwielbiałam ziemniaczki z podsmażoną cebulką i kwaśnym mlekiem. :) Mniam. ;)

Jeśli jednak zapytałabym Was o preparaty z apteki na poparzenia słoneczne, to wielu z Was zapewne odpowie, że pantenol  i bingo. :) Myślę, że najlepiej sprawdzi się postać pianki, bo nie trzeba jej mocno rozsmarowywać, tylko psiknąć i pozostawić na skórze. :) Jest bardzo wielu producentów preparatów z pantenolem w formie pianki. Czym więc kierować się przy wyborze..? Na pewno warto patrzeć na zawartość pantenolu - stężenia wahają się od 5 do nawet 20 %. Ostatnio Aflofarm wypuścił piankę "Panthen plus", która zawiera 20% pantenolu, a dodatkowo składniki o działaniu łagodzącym takie jak sok z liści aloesu, oraz olej z rokitnika. 

Jeśli nie pantenol, to co..?

No właśnie... pianki z pantenolem to oczywiście numer jeden w kwestii preparatów na poparzenia słoneczne, ale mamy też inne specyfiki, które świetnie się sprawdzą, jeśli przeholujecie z przebywaniem na słońcu. Moim zdaniem ciekawym specyfikiem jest " Baika - sun" żel. Tuba 40 g to koszt około 20 zł, a co mamy w składzie..? 10% pantenol, także wyciąg z tarczycy bajkalskiej (Scutellaria baikalensi) oraz kwas hialuronowy. Wyciąg z tarczycy bajkalskiej wykazuje działanie łagodzące na podrażnienia skórne i wspiera jej regenerację. Preparat skutecznie redukuje zaczerwienienia i pieczenie skóry po przedawkowaniu słońca. Nie zawiera barwników ani substancji zapachowych i posiada lekką  konsystencję żelową, dzięki czemu nie lepi się i nie brudzi odzieży. Nie miałam okazji przetestować, ale patrząc na skład, wygląda obiecująco.

Można również pokusić się o klasyczne balsamy po opalaniu. Ja dość lubię preparat "Dermedic sunbrella chłodzący balsam po opalaniu".  W składzie mamy alantoinę, która skutecznie łagodzi podrażnienia, a także olej ze słodkich migdałów, który działa odżywczo na skórę i wygładza ją. Poza tym w składzie mamy również mocznik o działaniu nawilżającym. 

Pamiętajcie jednak, że zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, a więc kremy z filtrem to podstawa. ;)

Udanych wakacyjnych wyjazdów i wypoczynku.:) 





czwartek, 18 marca 2021

Co pomoże na wypadanie włosów..?

Chyba każdy z nas chciałby mieć piękne, lśniące i gęste włosy. Niestety okres jesienno-zimowy, kiedy z reguły zjadamy mniej owoców i warzyw, a także przebywamy w ogrzewanych pomieszczeniach niezbyt korzystnie wpływa na kondycję skóry głowy i włosów. Często więc wczesną wiosną w aptece pojawia się wysyp pacjentów z prośbą o "coś na wypadanie włosów". Ale nie ma co rwać włosów z głowy i wpadać w panikę, tylko zacząć działać. Jednak od czego zacząć..?

Przyczyny wypadania włosów

Na pewno na początek warto sobie uświadomić, że wypadanie włosów jest procesem naturalnym. Każdego dnia tracimy ich około 50-200 i to jest jeszcze norma. Dopiero gdy włosów ubywa znacznie szybciej i obserwujemy ich coraz więcej na szczotce, czy grzebieniu, możemy mówić o nadmiernym wypadaniu włosów i brać się do działania. Myślę, że należy zacząć od ustalenia przyczyny takiego stanu rzeczy, co niestety czasami jest bardzo trudne i niekiedy nawet wizyta u lekarza wszystkiego nie wyjaśni. No dobrze. 

Więc jakie mogą być przyczyny nadmiernej utraty włosów?

- nieodpowiednia dieta i związane z tym niedobory niektórych składników mineralnych, czy witamin. Niestety my Polacy często odżywiamy się fatalnie, jadamy nieregularnie, lubujemy się w fast-foodach, jemy żywność wysokoprzetworzoną pozbawioną wartości odżywczych i witamin. To wszystko nie służy naszym włosom. I uwaga - niezmiernie ważna jest odpowiednia podaż żelaza! Anemia często objawia się właśnie przerzedzeniem czupryny.

- stres i przemęczenie. Często czynnikiem stresogennym jest praca, bo wiadomo jak to jest... trzeba się wykazać, być lepszym od innych itp. Często nie mamy czasu na odpoczynek, nie dosypiamy i klops... 

- nieodpowiednia pielęgnacja włosów - częste używanie prostownicy, lokówki, suszenie gorącym powietrzem, tapirowanie, koloryzacja, rozjaśnianie itp. No tak - ale która kobieta nie lubi zaszaleć u fryzjera, :) przecież taka wizyta od razu poprawia humor.

- niektóre choroby ogólnoustrojowe - choroby tarczycy, cukrzyca, choroby wątroby, toczeń i inne.

- problemy skóry głowy tj. łupież, łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca

- zaburzenia hormonalne. Dwa główne okresy, kiedy włosy lecą garściami to okres po porodzie oraz okres menopauzy. Po porodzie wypadają włosy, które z racji na podwyższone stężenie estrogenów nie wypadły podczas ciąży. A więc - mamy kilkumiesięcznych Bobasów - jeśli obserwujecie u siebie znaczące przerzedzenie czupryny, nie martwcie się - niebawem wszystko wróci do normy:)

Jest jeszcze łysienie androgenowe związane z nadmierną produkcją DHT (dihydrotestosteronu). DHT powstaje z testosteronu pod wpływem odpowiedniego enzymu 5-alfareduktazy i to on jest głównym winowajcą, bo destrukcyjnie wpływa na mieszki włosowe, które ulegają miniaturyzacji i nie są w stanie odżywiać łodygi włosa. W efekcie włosy stają się cieńsze, słabe i wypadają. Mitem jest, że łysienie androgenowe dotyczy tylko mężczyzn. Owszem - są oni bardziej narażeni i widok mężczyzn w pewnym wieku  z łysiną na czubku głowy, czy zakolami to już norma;) ale pamiętajcie, że łysienie androgenowe może dotyczyć także kobiet. 

Powyżej wymieniłam główne przyczyny, choć oczywiście nie wszystkie. Sami więc widzicie - zdiagnozowanie problemu łatwe nie jest.

Na początek ... podstawowe badania

Od czego więc zaczynamy walkę z wypadaniem włosów, aby nie była ona walką z wiatrakami..? Myślę, że najpierw warto zrobić przynajmniej podstawowe badania, tj. morfologia krwi z rozmazem, żelazo, ew. ferrytyna, glukoza na czczo, hormony tarczycy (TSH, ew. też FT3 i FT4). To podstawa. Jeśli wyniki badań są poza granicami normy - konsultujemy je z lekarzem. Jeśli jednak wyniki są w normie - możemy udać się do apteki i poprosić o jakiś specyfik, który zahamuje wypadanie włosów. No dobrze.. Ale jaki..? Wybór jak zawsze jest szeroki i trudny. Najlepiej zawalczyć o bujną czuprynę kompleksowo, czyli od wewnątrz (preparaty doustne), a także od zewnątrz (odpowiedni szampon plus odżywka, wcierka itp). Dziś skupimy się na specyfikach doustnych. 

Doustne preparaty na włosy z aptecznej półki

Zacznę może od tego, że jeśli chodzi o specyfiki doustne mamy dwie kategorie: leki i suplementy diety.

LEKI

1) Biotyna

Wśród leków dominują leki z biotyną, która czasami potrafi zdziałać cuda. Kiedyś rodzynkiem w tej kategorii był "Biotebal"- zawierający biotynę w dawce 5 mg. Obecnie mamy już całą plejadę leków z tym składnikiem, nie tylko w dawce 5 mg (Biotebal, Biotynox, Biotylek), ale także 10mg (Biotebal Max, Biotynox forte, Biotylek Max). Co to takiego biotyna..? Biotyna zaliczana jest do witamin z grupy B - inaczej nazywana jest witaminą H  lub B7. Jest ona źródłem siarki potrzebnej do budowy keratyny, która jest budulcem włosów i paznokci. Biotyna wykazuje także dobroczynny wpływ na skórę głowy - hamuje nadmierną aktywność gruczołów łojowych, a więc jej suplementacja może być pomocna przy łojotokowym zapaleniu skóry.  Pamiętajcie jednak, że mimo statusu leku, preparaty z biotyną nie są cudownym panaceum na wypadanie włosów. Owszem - są skuteczne, ale tylko wtedy jeśli wypadanie włosów związane jest z niedoborem biotyny. Popatrzmy do ulotki choćby "Biotebalu". Wskazanie do jego stosowania to  wynikające z niedoboru biotyny wypadanie włosów, zaburzenia wzrostu paznokci i włosów oraz ich nadmierna łamliwość, a także stany zapalne skóry zlokalizowane wokół oczu, nosa, ust. I tyle. :) Jeśli więc przyczyny przerzedzenia naszej czupryny są inne - cóż.. nawet leki z biotyną mogą nie być pomocne. Statystyki pokazują jednak, że u kobiet, które skarżą się na wypadanie włosów, dość często stwierdza się niedobór biotyny w surowicy krwi, czyli szansa, że pomoże jest spora. Pewnie dlatego tyle pozytywnych opinii od pacjentek z apteki. :) Sama kiedyś stosowałam "Biotebal" przez okres kilku miesięcy i rzeczywiście na mojej głowie zauważalne było mnóstwo "baby hair". ;)

Warto dodać, że leki z biotyną mają bardzo wygodne dla zapominalskich dawkowanie - 1 tabletka dziennie, a więc dla mnie bingo.

Dla tych, którzy nie lubią łykać tabletek jeszcze kilka słów o źródłach biotyny w pożywieniu, bo okazuje się, że jest to witamina dość powszechnie występująca w żywności. Dużo biotyny znajdziemy w wątróbce wołowej, ale chyba nie jadamy jej często, ponadto w drożdżach piwnych, ziarnach soi, żółtku jaja kurzego. Biotyna znajduje się także w orzechach włoskich, czy migdałach, a te są na przykład moją ulubioną przekąską. 

O czym jednak warto pamiętać stosując preparaty z biotyną..? Może ona wpływać na wyniki niektórych badań labolatoryjnych, dlatego jeśli planujecie wykonać badania tarczycy jak TSH, FT3 i FT4, i inne tj. kortyzol, hCG, troponina, PSA- należy na co najmniej 3 dni przed badaniem odstawić preparat z biotyną.

2) Cynk

Nie wiem czy wiecie, ale na prawidłową kondycję włosów, skóry i paznokci wpływa także cynk, który uczestniczy w tworzeniu keratyny-białka, które jest głównym budulcem włosów. Często wypadanie włosów jest jednym z pierwszych objawów niedoboru cynku. Na pewno więc warto dbać o odpowiedni poziom cynku w diecie. Pamiętajcie, że dobrym źródłem cynku są: owoce morza (krewetki i ostrygi), sery żółte, rośliny strączkowe, czerwone mięso, sezam, pestki dyni, orzechy. 

A jakie preparaty z cynkiem dostaniecie w aptece..? O statusie leku mamy: "Zincas" (5,5mg jonów cynku w 1 tabl) oraz "Zincas forte" (27mg jonów cynku w 1 tabletce). W przypadku wersji forte zalecane dawkowanie to 1 tabletka dziennie i nie należy jej przekraczać.

Myślę, że warto również wspomnieć, że cynk reguluje także pracę gruczołów łojowych, a więc jeśli poza wypadaniem włosów, mamy tendencję do ich przetłuszczania, to specyfik z cynkiem powinien być pomocny.

3) Kwas pantotenowy

Jakiś czas temu na różnych forach internetowych wiele można było przeczytać na temat suplementacji kwasem pantotenowym u osób, które chcą poprawić stan włosów, czy skóry. I kwas pantotenowy (witamina B5) jest obecnie składnikiem wielu specyfików doustnych na włosy. Mamy także lek : "Calcium pantothenicum", który zawiera aż 100mg pantotenianiu wapnia w 1 tabletce. Według CHPL (Charakterystyka produktu leczniczego) wskazania do jego stosowania to niedobór kwasu pantotenowego w organizmie i wtedy zaleca się stosowanie 1-2 tabletki 2-3x na dobę (u dorosłych). Sporo. Ale tak naprawdę z reguły nie wiemy, czy wypadanie włosów wynika z braku właśnie tego składnika, więc lepiej nie szaleć. No i ostrożnie przy chorobach nerek, czy kamicy nerkowej.

4) Preparaty złożone- zmiana kategorii z leku na suplement

Do niedawna był jeszcze zarejestrowany jako lek preparat "Revalid"- kapsułki. Skład miał ciekawy, choćby z racji na dużą zawartość aminokwasów siarkowych, które są elementami budulcowymi kolagenu (100mg metioniny, 50 mg cystyny). Zalecane dawkowanie nie było jednak zbyt wygodne, bo 3 x1 kapsułce przez okres 3 miesięcy, ale podobno naprawdę sprawdzał się świetnie. Pamiętam czasy, kiedy naprawdę robił furorę. Ale stało się to co nieco wcześniej ze specyfikiem "Merz special", czyli zmiana z leku na suplement. Obecnie specyfik dostępny jest pod nazwą "Revalid hair complex" - suplement diety. Skład bardzo podobny jak wcześniej, natomiast dołożono biotynę oraz witaminę D3. Nie jest to na pewno jakaś znacząca zmiana, która by mogła wpłynąć na ewentualny efekt. Zmieniło się też zalecane dawkowanie z 3x1 na 2x1 kapsułce, oraz wielkość opakowania ( z 90 kaps na 60 kaps). Cena jak na tego typu preparat dość wysoka, bo około 60-65 zł.

No dobra... ale w aptece znajdziecie jeszcze całą masę innych suplementów diety z kategorii na wypadanie włosów. I co wybrać..?

SUPLEMENTY DIETY

Nie ma niestety jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jaki preparat będzie dla nas najlepszy. Na pewno pożądane składniki to: biotyna, cynk, żelazo, aminokwasy siarkowe ( metionina, cysteina), krzem ( tutaj najczęściej w preparatach znajdziecie jako źródło krzemionki wyciąg ze skrzypu lub bambusa- ważne, aby były to wyciągi standaryzowane na zawartość krzemionki!). Oczywiście bogaty skład to jedno, ale liczy się też konkretna zawartość poszczególnych składników, bo niestety często producenci stawiają na różnorodność składu, ale ilości są znikome.

Ciekawie moim zdaniem wypadają takie specyfiki jak:

"Kerabione"- 60 kapsułek kosztuje około 30-40 zł (przy zalecanym dawkowaniu 2x1 kapsułce starcza na miesiąc kuracji). Na pewno na plus w składzie spora zawartość aminokwasów siarkowych (200 mg cysteiny i 200 mg metioniny w dziennej porcji), dodatkowo cynk (w dobrze przyswajalnej postaci), biotyna (oczywiście nie w takiej dawce jak mamy w lekach), szereg witamin, miedź, selen, a także ekstrakt z kiełków bambusa (jako źródło krzemu). Raczej symboliczny jest dodatek kwasu hialuronowego, który zapewne cudów nie zdziała. Ja przyznam się szczerze, że próbowałam kiedyś tego preparatu, ale nie byłam w stanie dotrwać do końca kuracji, bo miałam jakiś dziwny dyskomfort w żołądku - chyba ta siarka tak dawała mi się we znaki.:)

"Innovum silica OLIMP"- opakowanie 30 kapsułek koszt około 15-20 zł, ale UWAGA zalecane dawkowanie to 2 kapsułki na dobę, czyli na kurację miesięczną potrzebne są 2 opakowania. Mimo wszystko wypada przyzwoicie. Skład ciekawy. Producent stawia na krzem. Mamy ekstrakt ze skrzypu i ekstrakt z pokrzywy (źródła krzemu), krzemionkę w ilości 75 mg w 2 kapsułkach (co odpowiada 35 mg krzemu). Dodatkowo sporo aminokwasów siarkowych (to na plus): 200 mg metioniny i 100 mg cystyny w 2 kaps, miedź i cynk w dobrze przyswajalnej postaci, sporo witamin, kwas pantotenowy i biotynę. Jest więc naprawdę nieźle. Sama nie stosowałam, ale kto wie, czy niebawem nie wypróbuję.

"Vitapil"- opakowanie 60 kapsułek koszt około 35-40 zł (ale wygodne dawkowanie 1 tabletka dziennie, czyli w sam raz dla zapominalskich). Skład ciekawy, spora zawartość ekstraktu ze pędów bambusa (co ważne standaryzowanego na zawartość krzemionki i krzemu), biotyna, sporo żelaza. Mamy także cynk - ale niestety postać tlenku cynku o kiepskiej przyswajalności. Dodatek drożdży, pewnie jako źródło witamin z grupy B, jednak ilość znikoma. W składzie również minerały takie jak miedź i mangan, a także jod - 150 µg. Zwracam uwagę na ten jod, bo raczej nie jest on istotny dla wzmocnienia włosów, a czasami jego stosowanie może nie być wskazane. Na minus brak w składzie aminokwasów siarkowych.

To oczywiście wybrane preparaty. Jeśli macie zapytania o jakieś konkretne specyfiki - pytajcie pod postem. :) 

Natomiast na pewno temat wzmocnienia włosów jeszcze niejeden raz pojawi się na blogu. Warto bowiem pamiętać, że suplementację powinno się połączyć z odpowiednimi preparatami do użytku zewnętrznego. To jednak temat na osobny artykuł. 


Warto również przeczytać:

Marzenie o pięknych włosach, cz. II

Mediderm



poniedziałek, 6 listopada 2017

Dynia jakiej nie znacie

Moi drodzy z powodów rodzinnych i zawirowań w pracy znów muszę Was przeprosić za dłuższą przerwę w blogowaniu. Szkoła, dzieci, obowiązki itp. Nie zapomniałam o blogu, ale niestety nie będę w stanie pisać tak często jak kiedyś. Mam nadzieję, że wybaczycie. ;) 

Jesienią wędrując po hipermarketach zauważyć można kosze wypełnione dyniami, ale chyba mimo wszystko nie jest to bardzo popularne warzywo na polskich stołach. Czy słusznie..? Nie do końca.. Dobrze przyrządzona zupa dyniowa smakuje naprawdę świetnie, :) sama od jakiegoś czasu jestem jej fanką. Jednak dynia to nie tylko walory kulinarne i symbol Halloween. Dynia ma także zastosowanie lecznicze. A jakie..?

Dynia jest źródłem wielu cennych składników odżywczych. Miąższ dyni zawiera nie tylko witaminy (A, E, B1, B2 i B3), ale także minerały tj. wapń, magnez, żelazo potas, śladowe ilości cynku, selenu i miedzi. Dynia jest także źródłem karotenów - im więcej tym bardziej pomarańczowa barwa. Dostarcza ona także błonnik, który reguluje trawienie. I dobra wiadomość dla wszystkich osób przebywających na diecie. 100 g dyni dostarcza tylko 28 kcal, a więc możecie jeść ją do woli bez wyrzutów sumienia. :) 

Dobroczynne pestki dyni

Pestki dyni to skondensowane źródło składników odżywczych (witamin i minerałów). Dostarczają one sporo magnezu - więcej niż orzechy włoskie, laskowe, czy migdały! Pestki dyni są także źródłem tryptofanu, a więc aminokwasu który uczestniczy w syntezie serotoniny - a wiadomo.. serotonina to dobry nastrój. :) Mogą być więc cenną przekąską, ale uwaga - są one bardzo kaloryczne, dlatego nie należy przesadzać. :) 

Nie wiem czy wiecie, ale pestki dyni są również pomocne w walce z pasożytami. Zawierają kukurbitacynę - aminokwas, który działa porażająco na układ nerwowy pasożytów. Ale uwaga! Muszą to być świeże nasiona dyni zmiażdżone po namoczeniu w wodzie. Potem miesza się je z wodą, ewentualnie z dodatkiem miodu i mikstura gotowa. Spożywa się ją w kilku porcjach, a po około 2 godzinach należy przyjąć olej rycynowy na przeczyszczenie. Brzmi ciekawie... ale nie jest to już obecnie metoda popularna.. W końcu już od jakiegoś czasu bez recepty w aptekach można nabyć "Pyrantel" zawiesinę.

Olej z pestek dyni

Nasiona dyni zawierają wyjątkową kombinację wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, skwalenu ifitosteroli. Olej z pestek dyni może być pomocny przy schorzeniach układu sercowo-naczyniowego. W aptekach jednak rzadko spotkać można olej z pestek dyni tłoczony na zimno w postaci płynnej. W sklepach ze zdrową żywnością już częściej. Myślę, że Panowie powinni się zainteresować bliżej jego właściwościami i może włączyć go do codziennej diety. Dlaczego?

Olej z pestek dyni hamuje aktywność 5-alfa reduktazy, a więc przekształcanie testosteronu w DHT - dihydrotestosteron, czyli hamuje przerost gruczołu krokowego. Ponadto wykazuje działanie moczopędne i przeciwzapalne na układ moczowo-płciowy. Dodatkowo działa przeciwmiażdżycowo i normalizuje poziom cholesterolu oraz zapobiega stłuszczeniu i marskości wątroby. 

Dla tych, którzy boją się postaci płynnej oleju do picia, w aptekach są gotowe suplementy zawierające olej dyniowy. Przykłady:

"Prostamer" z GALA- 1 kapsułka zawiera 250 mg oleju z pestek dyni, oraz olej z wątroby rekina, zalecane dawkowanie 2x2 kaps.

"Prostogal 1000" - 1 kapsułka zawiera 1000 mg oleju z pestek dyni, zalecane dawkowanie 2 kaps dziennie

"Na prostatę" Doppelherz Aktiv - 1 kapsułka zawiera 400 mg oleju z pestek dyni, a także olej z siemienia lnianego, wyciąg z liści pokrzywy i cynk, selen, mangan i witaminę E. Zalecane dawkowanie: 1 kapsułka dziennie.

Ale dynię nie powinno się kojarzyć tylko z preparatami dla Panów. Ekstrakt z pestek dyni znajdziecie też w specyfikach dla Pań stosowanych przy problemach z nietrzymaniem moczu. Chyba najbardziej znanym tego typu specyfikiem jest "Feminost". Mniej popularne: "Apo lady", "Femirel", "Femurin". 

A na koniec ciekawostka. Ekstrakt z nasion dyni olbrzymiej (400mg) zawierający L-tryptofan (8mg) znajdziecie także w specyfiku "Prolaktan Prenalen". Są to saszetki dedykowane kobietom w okresie laktacji. 

Z dyni można również samemu sporządzić 'domowe kosmetyki', takie jak:

- Oczyszczająco-regeneracyjny peeling do twarzy
- Maseczka na twarz
- Odżywka do włosów

Wystarczy poszperać trochę w internecie, a na pewno znajdą się interesujące przepisy. 

Warto również przeczytać:

niedziela, 17 września 2017

Jak wzmocnić paznokcie?

Ostatnimi czasy coraz bardziej popularny stał się manicure hybrydowy. Jakoś szczególnie mnie to nie dziwi, bo chyba każda kobieta marzy o zadbanych dłoniach i idealnych paznokciach. No a poza tym - to ogromna wygoda, bo... 'hybrydy' są odporne na zadrapania i rozdwajanie, błyszczące i trwałe, a wiec to idealna opcja dla leniwych. Raz na dwa tygodnie wizyta u kosmetyczki, koszt do przeżycia no i 'mamy spokój', a misterne zdobienia i ten błysk płytki paznokciowej cieszy oko. ;) Niestety czasami za taką wygodę trzeba słono zapłacić. Zdarza się, że manicure hybrydowy osłabia naszą płytkę paznokciową, dlatego nie należy korzystać z tej opcji cały czas. Dobrze jest przynajmniej raz na czas zrobić przerwę i zafundować naszym paznokciom solidną regenerację.

Dziś więc kilka słów na temat aptecznych specyfików do regeneracji płytki paznokciowej. Ale zanim o preparatach aptecznych, małe ostrzeżenie...

Uwaga na formaldehyd!

Jeśli w sklepie kosmetycznym poszukujecie odżywki do paznokci, warto zwrócić uwagę, aby nie zawierała w składzie formaldehydu. Swego czasu ogromną popularnością cieszyła się odżywka do paznokci Eveline 8 w 1 total action. Dziś okryta jest złą chwałą, a na wielu forach internetowych można przeczytać o jej negatywnym działaniu i zniszczeniach płytki paznokciowej. Winowajcą jest właśnie formaldehyd, inaczej aldehyd mrówkowy. Okazuje się, że w pewnych stężeniach działa rakotwórczo i drażniąco na skórę i błony śluzowe. Czasami działa alergizująco. Długotrwałe stosowanie odżywek z formaldehydem może prowadzić do zniszczenia płytki paznokciowej i tak zwanej onycholizy. Jest to oddzielenie się płytki paznokciowej od łożyska. 

Preparaty z aptecznej półki... 

W lepiej wyposażonych aptekach z szerokim asortymentem kosmetycznym bardzo często znajdziecie specjalistyczne preparaty i odżywki dla wzmocnienia paznokci:

1) na bazie odżywczych olejków:

Niewątpliwie najpopularniejszym preparatem tej kategorii jest-

"Regenerum"- regeneracyjne serum do paznokci. Preparat zawiera kompozycję czterech olejów: olej z orzeszków makadamia, olej ze słodkich migdałów, olej z pestek winogron i olej z nasion słonecznika i witaminy A i E. Konsystencja olejkowa, zapach dość przyjemny, i wygodny aplikator z pędzelkiem. Opinie różne - od pozytywnych, po wręcz fatalne. Ja osobiście nie stosowałam, ale zamierzam spróbować. ;)

Dość ciekawym specyfikiem wydaje się być także "Dermena Regenail odżywcze serum do paznokci". Skład podobny, czyli kompleks olejów wzbogacony witaminami. Tym razem mamy olej z nasion bawełny, olej ze słodkich migdałów, olej canola, olej z kiełków pszenicy, olej słonecznikowy, a także witaminy A, E i C. Wygodę stosowania i precyzyjne nałożenie preparatu zapewnia tubka z pędzelkiem, a przyjemność stosowania - piękny zapach. :) Cena przyzwoita, bo rzędu kilkunastu zł.

Jest jeszcze "Olejek do pielęgnacji paznokci Scholl Velvet Smooth" - kompleks 7 olejków oraz witamina E. Cena jednak jest już wyższa, bo Scholl się ceni. ;)

2) na bazie keratyny

Keratyna to białko, które jest zbudowane w dużej mierze z aminokwasów siarkowych. Jest ona głównym budulcem paznokci i włosów.

Gabinety kosmetyczne często proponują keratynowe prostowanie włosów, czy keratynowy zabieg odbudowujący płytkę paznokciową. Okazuje się, że keratynę znajdziecie też w odżywkach do paznokci.  Przykłady:

"Biovax serum odżywcze do paznokci" - w składzie poza keratyną mamy oliwę z oliwek, czy olej sojowy, a także witaminy.

"Balsam do paznokci 2x5 Herba studio". Poza aminokwasami keratyny w składzie olej rycynowy, oliwa, pantenol, witamina E i C, wosk pszczeli i ekstrakt ze skrzypu oraz beta-karoten. Koszt około 8 zł. Miałam kiedyś w aptece pacjentkę, która wychwalała go pod niebiosa.

3) na bazie ceramidów

Ceramidy to substancje lipidowe, które zapobiegają przesuszeniu płytki paznokciowej stanowiąc jej spoiwo. Działanie ceramidów w preparatach kosmetycznych nie zostało jeszcze dokładnie poznane, ale wiadomo, że wzmacniają one strukturę paznokci, i wygładzają powierzchnię płytki paznokciowej, a także zmniejszają łamliwość i rozdwajanie paznokci. Przykładem jest - "Pirolam odżywka do paznokci". Odżywka ma postać lakieru, który po zaaplikowaniu na płytkę paznokcia od razu nadaje połysk. Paznokcie wydają się mocniejsze i zdrowsze, ale tylko przy regularnym stosowaniu. 

4) inne...

"Novophane - krem do paznokci". Specyfik o bogatym składzie: 
wazelina, wosk pszczeli i ozokeryt - zmniejszają utratę wody. Gliceryna, mocznik i skwalen zapewniają nawilżenie paznokci. Lecytyna i olej migdałowy przywracają elastyczność komórek paznokcia. Dodatkowo mamy pantenol, witaminę E i biotynę, a więc.. na bogato. :) Osobiście nie stosowałam ale opinie słyszałam raczej na plus.

To oczywiście tylko wybrane przykłady. Warto pamiętać też o chyba najtańszej opcji, czyli oleju rycynowym. Pozyskuje się go z nasion tropikalnego drzewa Ricinus communis - Rącznika pospolitego. :) Nie wiem, czy wiecie, że olej rycynowy ma wiele zastosowań i w medycynie i w kosmetyce. Czasami stosowany jest jako środek na zaparcia, bo wzmaga ruchy perystaltyczne jelit. A w kosmetyce znajdziecie go w składzie mydeł, kremów, a także błyszczyków, czy szminek. Ale uwaga! Olej rycynowy, którego małą buteleczkę kupicie w aptece za kilka złotych może znacząco zregenerować i wzmocnić wypadające włosy. Pewnie wszyscy słyszeli o miksturze żółtko - olej rycynowy - oliwa z oliwek. A czy wiecie, że olej rycynowy wzmacnia też płytkę paznokciową? Najlepiej stosować go wówczas na ciepło, czyli trochę olejku do miseczki i podgrzewamy i wcieramy w paznokcie najlepiej codziennie. Osobiście nie próbowałam,  bo zniechęca mnie to podgrzewanie. Wolę opcje dla leniwych, czyli wersja 'na gotowe'. ;)


Warto również przeczytać:



piątek, 28 lipca 2017

Na pękające pięty

Lato w pełni, a więc sezon na sandałki trwa w najlepsze. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, warto więc zadbać o swoje stopy. :) Nie muszę chyba wspominać, że niezadbane paznokcie, czy zgrubiałe, popękane pięty, nie cieszą oka także postronnych obserwatorów. ;) Dziś więc kilka słów na temat preparatów do pielęgnacji pięt, czyli...

Jak zadbać o zgrubiałe i popękane pięty? 

Zacznijmy od tego, co jest przyczyną, że skóra na piętach ma tendencję do rogowacenia i dlaczego tworzą się zgrubienia?
Pewnie każdy z nas zdaje sobie sprawę, że stopy pełnią niezmiernie ważną funkcję, bo przenoszony jest na nie ciężar ciała, a ten potrafi być czasami spory. ;) Stojąca praca, a także nadwaga na pewno więc dokłada swoje trzy grosze. Poza tym przez większość roku nosimy zakryte obuwie, a więc naskórek narażony jest na rozmaite siły tarcia. Nie wiem, czy wiecie, że skóra na stopach jest grubsza niż skóra pozostałych części ciała, ponieważ osiąga grubość 4-5 mm, a dla porównania średnia grubość skóry powiek to ok. 0,5 mm. Poza tym ma mocno rozbudowany naskórek, zaś tkanka podskórna nie jest równo rozłożona. Wszystko to sprzyja zgrubieniom naskórka, czasami punktowym, a czasami nadmierne rogowacenie dotyczy tylko skóry pięt. No właśnie...

Dość często 'narośnięta' skóra na pięcie jest tylko problemem estetycznym, natomiast czasami to rogowacenie jest tak intensywne, że pojawiają się bolesne pęknięcia, ból i ryzyko rozwoju zakażenia. 

Jakie preparaty do pielęgnacji pięt mamy do dyspozycji w aptece? 

Można stwierdzić, że specjalistą w pielęgnacji stóp jest mocznik. Cóż to takiego? Mocznik występuje naturalnie w organizmie ludzkim, bo jest ubocznym produktem metabolizmu białek i związków azotowych. A jak działa mocznik zastosowany na skórę..? 
Okazuje się, że różnie w zależności od stężenia. 
W niskich stężeniach (do 3%) mocznik przyspiesza podziały komórkowe skóry, wspomagając jej regenerację.
W stężeniach do 10% działa nawilżająco i tutaj jego działanie często porównuje się do kwasu hialuronowego, a powyżej 10% wykazuje już własności złuszczające. 

Na silnie zgrubiałe pięty na pewno warto stosować specyfiki z wysokim stężeniem mocznika, który zadziała złuszczająco. Wymienię kilka przykładów:

"SVR Xerial 50 Extreme krem do stóp" - UWAGA! Tutaj stężenie mocznika jest ekstremalnie, bo aż 50%. Dodatkowo mamy w składzie m.in. kwas salicylowy. Taki duet to szybkie efekty, :) ale niestety cena preparatu dość wysoka. 

Pewną alternatywą mogą być preparaty takie jak:

"Oxedermil krem na pękające pięty" - w składzie 30% mocznik oraz kwas mlekowy, które zmiękczają i złuszczają naskórek oraz alantoina, która przyspiesza gojenie urazów, a także witamina E wzmacniająca barierę ochronną. Cena przystępna, działanie również. :)

"Cerkoderm 30" - aktywne połączenie 30% mocznika z kwasem glikolowym.

"Regenerum regeneracyjne serum do pięt" - preparat oparty na 30% moczniku, z dodatkiem witamin i olejku z drzewa herbacianego. Pewnie kojarzycie dość obrazową reklamę tego specyfiku. ;)

Oczywiście to tylko wybrane przykłady. Właściwie niemal każda firma, która produkuje preparaty do stóp ma w swojej ofercie krem na pięty, a więc wśród preparatów z Scholla, Gehwola, czy Anidy także znajdziecie z pewnością coś odpowiedniego. 

Jeśli Wasze pięty są nie tylko zgrubiałe, ale już popękane to warto pamiętać  że każde pęknięcie może stanowić otwarte wrota do zakażenia, a więc... należy je jak najszybciej wyleczyć. W aptekach znajdziecie kilka odpowiednich specyfików: 

1) "Dernilan maść" - to już długo obecny na rynku aptecznym specyfik produkowany przez Herbapol. W jego składzie nie znajdziemy mocznika, ale.. łagodzącą podrażnienia alantoinę, nikotynamid - czyli witaminę B3 która nie tylko nawilża, ale także łagodzi stan zapalny, a także kamforę i kwas salicylowy. Preparat nie tylko ułatwia usuwanie zrogowaciałego naskórka, ale także dobrze sprawdza się także przy bolesnych i głębokich pęknięciach. 

2) Witamina A - najlepiej w czystej postaci. Na chwilę obecną witamina A w kroplach z apteki wydawana jest na receptę, ale można ją zakupić bez recepty w postaci kapsułek. :) Po umyciu stóp należy rozgnieść kapsułkę i jej zawartość wetrzeć w skórę pięt, :) potem dobrze jest nasmarować stopy i pięty tłustym kremem i założyć bawełniane skarpetki na całą noc. Jest oczywiście też 'opcja leń' czyli gotowe maści z witaminą A. Tubkę można kupić w aptece za kilka złotych. Producentów jest co najmniej kilku. Z reguły stężenie witaminy A jest w granicach 400-800 jm. /1 g maści. Większe stężenie znajdziecie w maści "Retimax" - 1500 jm/1 g maści. 

3) Maść propolisowa - bo nie tylko przyspiesza gojenie ale także zapobiega nadkażeniu, czyli działa antyspetycznie. :)

Jeśli pęknięcia trudno się goją i powstała już rana można posiłkować się miodem manuka w tubce - mamy w aptece specyfik "Activon tube" :) w przypadku trudno gojących się ranek potrafi zdziałać cuda. 

Domowe SPA dla stóp

W codziennej pielęgnacji stóp pomocne mogą okazać się także kąpiele stóp. :) 

Oczywiście w aptekach znaleźć możenie gotowe specyfiki, np.  "Gehwol ziołowa sól do kąpieli stóp" o działaniu zmiękczającym na zrogowaciały naskórek, a także dezodorującym i dezynfekującym. :) W składzie naturalne olejki: lawendowy, rozmarynowy i tymiankowy, taka kąpiel to więc prawdziwa przyjemność. :)

Kąpiel i domowe SPA dla stóp można również przygotować samemu.

Na popękane pięty świetnie sprawdza się kąpiel i moczenie stóp w naparze z siemienia lnianego. Siemię lniane doskonale zmiękcza bowiem zrogowaciały naskórek. :)

Można również stosować kąpiele ziołowe do których wykorzystać można:
-nasiona kozieradki - o działaniu zmiękczającym
-ziele krwawnika i koszyczek nagietka - o działaniu przeciwzapalnym
-ziele nostrzyka, korzeń żywokostu z alantoiną o działaniu gojącym

Właściwie zioła można łączyć w dowolnej kompozycji. Aby kąpiel była przyjemniejsza można również dodać kilka kropli olejku np. miętowego. :)

Podobno świetnym panaceum na popękane pięty może być także olej kokosowy, ale tej metody nie testowałam. 

Szybkie SOS dla stóp

I na koniec dla miłośników nowinek jeszcze jedna informacja. Hitem bodaj ubiegłego lata były złuszczające skarpetki do stóp, jakie ma w ofercie firma Aflofarm ("Silcatil") a także konkurencyjna L'biotica. W tym roku w aptekach pojawiły się natomiast:

- "Zmiękczające plastry na pięty" L'biotica (z mocznikiem, olejem macadamia, masłem shea i witaminą E)

- "Plastry ratunkowe SOS na pięty" Dermo Pharma - w składzie mocznik, masło kakaowe i lanolina, a także kompleks czterech regenerujących olejków: jojoba, abisyński, z drzewa herbacianego i eukaliptusa. :)

Ciekawe, prawda..? 

Warto również przeczytać:


niedziela, 9 kwietnia 2017

Acyklowir bez recepty

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna to z reguły czas nowych postanowień. Udało mi się więc zrealizować plan rezygnacji ze słodyczy, a było niełatwo, hihi.. zwłaszcza w pracy, gdy kusiły koleżanki. ;) Wiosną często też decyduję się na zmiany - tym razem i zmiana fryzury i koloru włosów, a od razu humor lepszy. :) No ale zmiany mamy także w dziedzinie farmacji i o tym dziś kilka słów.

Jak zapewne wiecie leki mogą być wydawane z apteki:

-na podstawie recepty lekarskiej (produkty lecznicze oznaczane symbolem "Rp") 
- bez recepty (produkty lecznicze OTC)

Oczywiście nie zależy to od widzimisię farmaceuty, ale od pozwolenia, :) czyli wszystko w gestii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL). Żeby było ciekawie Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych może zmienić kategorię dostępności danego leku. Czasami taka zmiana wzbudza wiele kontrowersji. Przykładem jest dostępność bez recepty sildenafilu w dawce 25 mg (preparaty: "Maxigra go", "Maxon active"). Teraz kolejna zmiana...

Mamy pierwszy acyklowir w dawce 200 mg, który można zakupić bez konieczności posiadania recepty lekarskiej. Lek "Aciclovir Hasco" - tabl 200 mg decyzją Prezesa URPL zmienił nazwę na "Hascovir control 200 mg" no i jest dostępny w sprzedaży OTC. No dobrze a co to takiego acyklowir..?

Jest to lek przeciwwirusowy, który hamuje namnażanie wirusów opryszczki typu 1 i 2 (HSV), wirusa ospy wietrznej i półpaśca (VZV), wirusa Epsteina Barr (EBV) oraz wirusa cytomegalii (CMV). 

Do tej pory bez recepty można było zakupić acyklowir tylko w postaci kremu do stosowania zewnętrznego ("Zovirax", "Zovirax Duo", "Hascovir", "Herpex", "Antivir"). Pewnie znacie te specyfiki, bo opryszczka to częsty problem, a właśnie przy jej leczeniu najczęściej sięgamy po ww specyfiki. :) Wszystkie postacie doustne acyklowiru (w dawce 200, 400 i 800 mg) były wydawane tylko na receptę ("Heviran" i inne). Teraz mamy "Hascovir control" - 200 mg bez recepty. Póki co jest jakiś problem jego dostępnością w hurcie, ale pewnie niebawem się pojawi.

Wskazania do jego stosowania to leczenie nawrotowej opryszczki warg i twarzy wywołanej przez wirusa opryszczki pospolitej u dorosłych. Warto zwrócić uwagę na słowo 'nawrotowej' czyli...  lek może być stosowany tylko u pacjentów, u których wcześniej rozpoznano zakażenie opryszczki i ta opryszczka nawraca.

Moje osobiste zdanie jest takie, że "nie ma co szaleć" ;) i od razu się truć lekiem doustnym. Na to zawsze jest czas. 

Jeśli od razu jak pojawi się zwiastujące opryszczkę swędzenie wkroczymy do akcji z preparatami do użytku zewnętrznego - powinno być dobrze. :) 

O takich specyfikach pisałam w tym poście.

I jeszcze mała ciekawostka. Jeśli macie tendencję do wirusa opryszczki - warto ograniczyć w diecie argininę. Czyli najlepiej w odstawkę: czekolada (ech... ciężko), orzechy, owies i owsianka, kokos, żelatyna. Dlaczego? Wirus opryszczki potrzebuje bowiem argininy do wzrostu i namnażania. 

Z kolei inny aminokwas - lizyna może być naszym sprzymierzeńcem w walce z opryszczką, bo zwiększone spożycie lizyny powoduje, że organizm przyswaja mniej argininy:) czyli NIE dla argininy, a zdecydowane TAK dla lizyny.

Lizyna jest aminokwasem egzogennym, czyli nasz organizm nie potrafi jej zsyntetyzować, a musimy jej dostarczyć z pożywieniem. Gdzie znajdziemy lizynę?

                   - owoce ( awokado, mango, figi, morele, gruszki, papaja)
                   - warzywa ( buraki)
                   - nasiona roślin strączkowych i kiełki zbóż
                   - jaja i nabiał ( maślanka, kefir, jogurt)
                   - drób i ryby (dorsz, sardynki)

W niektórych aptekach znajdziecie też lizynę w postaci gotowego preparatu. Przykład SOLGAR "L-lizyna 500 mg" - kapsułki. 

Biorąc pod uwagę fakt, że opryszczka może być związana ze stresem, czy osłabieniem organizmu warto zadbać w sposób naturalny o dobra formę, czyli po prostu.. zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce oraz aktywność fizyczna. :) Wiosną i latem naprawdę łatwiej zadbać o siebie, a więc do dzieła! ;)

Warto również przeczytać:
Na opryszczkę      

środa, 21 września 2016

Na wszy

Mamy drugą połowę września, wysyp grzybów i... wysyp pacjentów przychodzących do apteki po coś na wszy. W sumie nic dziwnego, bo początek roku szkolnego, dzieciaki powracały z obozów i kolonii... niektóre z nich musiały przywieźć jakieś "pamiątki". ;). Pewnie niektórzy z Was myślą, że wszy to już zamierzchły problem, a niestety mimo, że mamy już XXI wiek, to wciąż atakują. I często wciąż są tematem tabu.

Wszy to pasożyty. Nie są zbyt wybredne, :) najlepiej czują się w gęstwinie włosów. Większości z was zapewne wszy kojarzą się z patologią, biedą, brudem i brakiem higieny. Nic bardziej mylnego. Brud nie jest tutaj jakimś czynnikiem decydującym. Zadbanymi włosami i czystą skórą głowy też nie pogardzą. ;) Wszy lubią ciepło i najczęściej lokują się za uszami, czy nad karkiem.

Uwaga! Wbrew powszechnej opinii wszy nie mają umiejętności skakania, ani latania. Ufff. Nie mogą więc "przeskoczyć" z jednej osoby na drugą. Do zarażenia konieczny jest bezpośredni kontakt, czyli... 'z głowy na głowę'. Ale należy uważać także na akcesoria do włosów, nakrycia głowy, ręczniki, czy wspólną pościel. To także potencjalne ryzyko. 

wtorek, 2 sierpnia 2016

Odciski i pęcherze- sposoby leczenia

Niedawno zakończyły się w Krakowie Światowe Dni Młodzieży. Było pięknie, :) rzesze rozśpiewanych pielgrzymów 'przepływających' przez Kraków naprawdę napawały serce radością. :)

Pielgrzymi często zgłaszali się do apteki z rozmaitymi problemami. Jednym z nich były pojawiające się na stopach bolesne pęcherze. Zauważyłam jednak, że dla większości pacjentów (nie tylko pielgrzymów) 'odcisk' i 'pęcherz' to to samo, :) natomiast są to dwa diametralnie różne problemy i dwa diametralnie różne sposoby leczenia. Często słysząc za aptecznym okienkiem 'proszę coś na odcisk' - po przeprowadzeniu dokładniejszego wywiadu dowiaduję się, że jednak chodzi o otarcie od buta lub pęcherz. Jest to o tyle istotne, że w obu przypadkach stosuje się zdecydowanie inne preparaty wspomagające leczenie. Ta dezorientacja pacjentów była moją motywacją do napisania dzisiejszego artykułu. ;)

No ale do rzeczy, czyli ...