Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegunka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegunka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2022

Grypa żołądkowa - przebieg, objawy, stosowane leki

Wreszcie zrobiło się cieplej i mamy trochę więcej słońca, :) oby taka pogoda pozostała z nami na dłużej. Niestety wczesna wiosna to nie tylko czas, kiedy na drzewach pojawiają się pierwsze pąki, a górskie łąki pokrywają się fioletem krokusów. Wiosna to także czas, kiedy dość mocno uaktywniają się rotawirusy i często panuje tzw. grypa żołądkowa. Jakie są jej objawy i co ma ona  wspólnego ze zwykła grypą..? 

Grypa żołądkowa - przyczyny i objawy

Grypa żołądkowa to potoczne określenie ostrego wirusowego nieżytu żołądka i jelit. Ale uwaga! Grypa żołądkowa ma niewiele wspólnego z grypą, za wyjątkiem tego, że jest wywoływana przez wirusy. Nie jest to jednak wirus grypy, o czym warto pamiętać. Grypę żołądkową najczęściej powodują rotawirusy, rzadziej norowirusy, czy adenowirusy. U nas w Polsce z reguły winowajcą jest rotawirus, który jest szczególnie groźny dla niemowląt. Właśnie z tego względu od 1 stycznia 2021 roku szczepienie przeciwko rotawirusom dołączyło w Polsce do obowiązkowych i bezpłatnych szczepień dla niemowląt. Wcześniej takie szczepienie było dodatkowo płatne i to dość sporo. Oczywiście nie zawsze grypa żołądkowa jest wywołana przez rotawirusy, dlatego też nie zawsze szczepionka ochroni dziecko przed zachorowaniem. Pamiętajmy też, że grypa żołądkowa należy do bardzo zaraźliwych schorzeń - jeśli zachoruje ktoś z rodziny, to niestety bardzo duża szansa, że choroba dopadnie także pozostałych domowników. 

Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową, ale nie tylko. Łatwo zarazić się tez przed dotyk i kontakt z przedmiotami, których dotykał chory. Objawy występują z reguły po 1-3 dniach od zakażenia. Właściwie to jakie objawy wystąpią jest kwestią indywidualną. Czasami są to tylko bóle brzucha, a czasami totalny 'armageddon', czyli biegunka, wymioty, ból brzucha, osłabienie i wysoka gorączka.

Jak radzić sobie z grypą żołądkową..?

Niestety nie mam tutaj dobrych wieści. Właściwie nie ma cudownego leku, który postawi Was na nogi, gdy dopadnie Was "jelitówka". Trzeba ją po prostu przeczekać. Koniec i kropka. Zawsze warto jednak mieć na uwadze swoiste ABC postępowania przy grypie jelitowej. 

A) Nawadnianie. 
Jest to kluczowy element postępowania przy grypie żołądkowej. Dlaczego..? Podczas wymiotów, czy biegunki tracimy wodę, a także elektrolity. Odwodnienie może być niebezpieczne, szczególnie u małych dzieci i u osób starszych. Nie wystarczy podawać wodę, ale warto uzupełniać też elektrolity. W aptece znajdziecie doustne płyny nawadniające, które mają odpowiednie proporcje elektrolitów, glukozy i wody. Ale UWAGA!

Większość z nich ma słony smak, co oczywiście patrząc na skład nie dziwi. O ile osoba dorosła jest w stanie jakoś zdzierżyć ten słony posmak, to niezmiernie ciężko zmusić dziecko do wypicia takiego napoju, zwłaszcza gdy jest chore, zmęczone biegunką, czy wymiotami. Sama się o tym wielokrotnie przekonałam.

Dla naszych milusińskich ze swej strony polecić mogę "Orsalit nutris o smaku malinowo-jagodowym". Ma on specjalną formułę, która nieco maskuje słony posmak. Różnica w porównaniu do tradycyjnych specyfików jest wyraźnie odczuwalna. Preparat stosować można u maluchów od 6 miesiąca życia. 

I jeszcze jeden produkt - doustny płyn nawadniający o specjalnej kompozycji składników odżywczych oraz mineralnych "HIPP ORS 200 kleik marchwiowo- ryżowy". Smakuje jak typowa marchwianka, ;) specyfik można stosować od 4 miesiąca życia. 

Jeśli chodzi o specyfiki elektrolitowe dla dorosłych, to w aptece znajdziecie całą masę takich preparatów. Producenci prześcigają się tutaj rozmaitymi hasłami reklamowymi, jak choćby "obniżona zawartość sodu i glukozy"( "Hydrooptima senior" ). czy "zasila mięśnie i mózg ("Oryal"). 
Natomiast pamiętajcie, że doustny preparat nawadniający powinien spełniać określone kryteria składu. Nie wiem, czy wiecie, ale już w 1969 roku WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) opracowała skład doustnego płynu nawadniającego (ang. oral rehydration salts ORS), jako gotowej mieszaniny glukozy i elektrolitów do nawadniania dzieci i dorosłych - w ostrej biegunce. Skład został później nieco zmodyfikowany, m.in zastąpiono wodorowęglan sodu dwuwodnym cytrynianem trójsodowym, aby poprawić stabilność. Później w roku 2006 ponownie wprowadzono modyfikacje składu i powstał doustny płyn nawadniający o mniejszej osmolarności, ale lepszej skuteczności. 
Płyn nawadniający dla dorosłych o składzie zgodnym z zaleceniami WHO i zalecanej osmolarności 245 mOsm/l  to np. "Orsalit dla dorosłych o smaku cytrynowo-malinowym". Może postać mniej wygodna, bo nie są to tabletki musujące, a saszetki z proszkiem, ale tak naprawdę postać nie ma znaczenia - chodzi o efekty.

UWAGA! Pamiętajcie, że nawet jeśli wymioty przy grypie żołądkowej będą bardzo uciążliwe i częste, to nie są one przeciwwskazaniem do nawadniania doustnego. Ale należy stosować się do kilku zasad:
- do nawadniania stosujemy płyny o temperaturze pokojowej, nigdy gorące
- podajemy je małymi porcjami np. po łyżeczce, z przerwami co kilka minut
Jednorazowa podanie dużej objętości płynu może nasilić wymioty!

B) Obniżanie gorączki. 

Częstym objawem grypy żołądkowej jest podwyższona temperatura ciała. Pamiętajcie jednak,  że gorączka zwiększa znacząco ryzyko odwodnienia, dlatego należy zachować szczególną ostrożność.  W razie zaobserwowanych objawów odwodnienia zalecany jest kontakt z lekarzem, co jest szczególnie ważne w przypadku niemowląt, u których do odwodnienia dochodzi bardzo szybko. 

W razie konieczności należy więc podawać leki przeciwgorączkowe. U dzieci taką wartością graniczną, kiedy mówimy o konieczności stosowania leków na gorączkę jest  temp 38,5°C, ale oczywiście jest to granica umowna - wszystko bowiem zależy tez od ogólnego samopoczucia Szkraba. 
Co mamy do dyspozycji.?

- Paracetamol (w postaci syropów tj. "Paracetamolum", "Panadol baby", czy bardziej skoncentrowanego roztworu: "Pedicetamol"- tutaj objętość do podania jest znacząco mniejsza, a także czopków ("Paracetamol", czy "Efferalgan"). 

- Ibuprofen (w postaci syropów tj. "Ibufen forte", "Ibum forte", "Nurofen forte", a także czopków (np. "Nurofen")

Postać leku oczywiście należy dostosować do objawów. Jeśli dziecko ma bardzo intensywną biegunkę, to wiadomo, że ciężko będzie podać czopek. Natomiast będzie on dobrym rozwiązaniem jeśli dziecko ma intensywne wymioty.

I pamiętajcie, że dawkę leku przeciwgorączkowego dla dziecka dobieramy zawsze na wagę ciała, a nie według wieku. Jeśli macie tutaj wątpliwości, zawsze możecie prosić o pomoc farmaceutę. 

I jeszcze jedna uwaga, a właściwie ciekawostka. Włoskie Towarzystwo Pediatryczne nie zaleca stosowania ibuprofenu przy biegunce rotawirusowej. Lekiem rekomendowanym jest wówczas paracetamol. Dlaczego..? Ibuprofen zaliczany jest do niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Leki z tej grupy hamują specjalny enzym nerkowy, co skutkuje zmniejszenie nerkowego przepływu krwi, co jest  szczególnie niebezpieczne u osób odwodnionych. 
Oczywiście jeśli gorączka jest trudna do 'zbicia' lub po obniżeniu bardzo szybko narasta, można podawać leki z paracetamolem i ibuprofenem naprzemiennie. Odstęp czasowy powinien jednak wynosić minimum 4 godziny, najlepiej 6 godzin. 

Pamiętajcie również, że u dzieci nie stosuje się kwasu acetylosalicylowego, czyli popularnej "Aspiryny", ani "Pyralginy". Oba leki natomiast mogą być alternatywą dla paracetamolu i ibuprofenu w przypadku osób dorosłych. 

C) Leki wspomagające. 

Tak jak już wspominałam wcześniej. Nie ma cudownego leku na grypę żołądkową. Natomiast można stosować preparaty wspomagające odpowiednio dobrane do objawów. Jeśli objawem dominującym będą wymioty, to poza próbą nawadniania niewiele zdziałamy. Jeśli zaś objawem dominującym jest biegunka, to już możemy próbować jakoś z nią zawalczyć. Jak?

Na pewno nie zalecam stosowania leków z loperamidem tj. "Stoperan", "Laremid", "Imodium". Owszem dają one szybki efekt zapierający, ale w jelitach zatrzymywane są wtedy także wirusy i złuszczony nabłonek śluzówki, a przecież chcemy się ich pozbyć. Loperamid będzie dobry jedynie w sytuacjach awaryjnych, jak biegunka nas złapie np. w podróży, bo i tak często bywa. 

A więc co można..? Na pewno naszym sprzymierzeńcem mogą być probiotyki. Przy biegunce wirusowej szczególnie zaleca się Saccharomyces boulardi - preparaty takie jak "Enterol" (kapsułki, saszetki). Zastosować można także probiotyki z dobrze przebadanych szczepem Lactobacillus rhamnosus GG, tj. "Dicoflor", "Floractin". 

Można wspomagać się też preparatami, które mają własności adsorbujące:

- Węgiel aktywny (Carbo medicinalis) - dostępny w postaci tabletek lub kapsułek
- diosmektyt: saszetki  "Smectą" ( zarówno dla dzieci, jak i dorosłych)

Ciekawe preparaty to także:
- "Tasectan" (saszetki, kapsułki)- w składzie mamy taninian żelatyny, który powleka błonę śluzową jelita i zmniejsza częstotliwość wypróżnień

- "Taninal" - tabletki. To z kolei bardzo długo już obecny na rynku preparat z białczanem taniny.. Pod wpływem odpowiednich enzymów w jelicie uwalnia się tanina- która wykazuje działanie ściągające i bakteriostatyczne, działa także przeciwbiegunkowo, tworząc trudno rozpuszczalne kompleksy z toksynami bakteryjnymi. 

U dzieci warto mieć w zanadrzu także owoc borówki czernicy. Możecie go kupić zarówno w sklepie medycznym, jak i aptece. 

Moim ostatnim odkryciem na nudności i dyskomfort w jamie brzusznej są kropelki "Anaketon". Oczywiście na intensywne wymioty preparat nie pomoże, ale fajnie sprawdzi się przy bólu brzucha, czy mdłościach, które czasami przy jelitówce solidnie dają się we znaki. Skład dość prosty: imbir, rumianek i witaminy z grupy B. 

I to chyba takie najważniejsze zasady walki z grypą żołądkową. Pamiętajcie także o odpoczynku, :) on też będzie sprzymierzeńcem w walce z chorobą. 



niedziela, 16 lipca 2017

Aktywny węgiel nie tylko na biegunkę.

Sezon wakacyjny w pełni, :) więc oby pogoda była mniej kapryśna i każdego dnia budziły nas promienie słońca, a nie strugi deszczu. 

Jak to zwykle w wakacje bywa, w aptekach często zjawiają się pacjenci, którzy kupują specyfiki w ramach 'wakacyjnej apteczki'. :) Często są to preparaty przeciwbiegunkowe, no bo wiadomo... biegunka w podróży to nic przyjemnego, więc lepiej się zabezpieczyć.  Jednym z takich specyfików jest tradycyjny 'węgiel leczniczy', czyli Carbo medicinalis. :) Węgiel  leczniczy, który większość z nas kojarzy z czarnymi tabletkami stosuje się w celach leczniczych głównie przy biegunce, czy zatruciach pokarmowych. Dlaczego? Jest to tzw.węgiel aktywowany, który wytwarza się z miazgi drzewnej w temperaturze około 900°C, a następnie aktywuje np. działaniem pary wodnej czy mocnych kwasów, żeby uzyskać największą powierzchnię adsorpcyjną. 1g węgla aktywowanego może mieć powierzchnię 1000 m2 lub większą. Ciekawe, prawda..? 

Jeśli chodzi o specyfiki przeciwbiegunkowe z węglem, jakie znajdziecie w aptece to mamy ich dość sporo. Przykładowe: 

"Carbo tabletki VP" - tabletki
"Węgiel leczniczy VP" - kapsułki
"Carbo activ" - kapsułki 

Mamy także syrop "Carbosal", ale uwaga. Jakiś czas temu nastąpiła zmiana składu. Kiedyś syropek ten miał w składzie węgiel aktywowany i opierał się na Sirupus simplex. Teraz... mamy w składzie ekstrakt z owoców czarnej jagody oraz witaminę C, a węgiel jest tylko jako barwnik. 

Uwaga! Warto pamiętać, że węgiel leczniczy podany z innymi lekami znacznie osłabia ich wchłanianie z przewodu pokarmowego, a co za tym idzie ich działanie. Konieczne jest więc zachowanie odpowiedniego odstępu czasowego. 

Nie wiem, czy wiecie, ale z racji na swoje silne własności adsorpcyjne węgiel leczniczy jest ostatnio coraz bardziej popularny w świecie kosmetycznym. :) Nawet można użyć określenia, że to taka perełka ostatnich miesięcy. W internecie w łatwy sposób można znaleźć np. przepis na maseczkę z węgla aktywnego:

2-3 tabletki węgla aktywnego należy dokładnie rozgnieść i wymieszać albo z glinką kosmetyczną albo z jogurtem naturalnym i gotowe, ;) a otrzymaną papkę nakładamy na twarz na około 10-15 minut. 
Zaleca się stosowanie takiej maseczki nie częściej niż 2 razy w tygodniu, aby nasza skóra nadmiernie się nie przesuszyła. Jakich efektów się można spodziewać..? 
Na pewno skuteczne oczyszczanie i usunięcie wszelakich zanieczyszczeń, toksyn i martwych komórek naskórka. Przyznam szczerze, że sama nie stosowałam, ale myślę, że niebawem się skuszę:) 

Dla leniuchów na aptecznych (i pewnie kosmetycznych) półkach znajdziecie gotowe produkty na bazie węgla aktywnego. Taki np. ma w swojej ofercie L'biotica. Jest to "Maska węglowa" w postaci nasączonej tkaniny. Według deklaracji producenta nie tylko oczyszcza skórę i zwęża pory, ale także reguluje wydzielanie sebum, intensywnie nawilża i odżywia skórę. Jest to więc raczej produkt dedykowany dla skóry z tendencją do wyprysków.

L'biotica ma w swojej ofercie jeszcze jeden ciekawy produkt - "Głęboko oczyszczające plastry na nos z węglem drzewnym". Deklarowane efekty to natychmiastowe usuwanie zaskórników, widocznie zwężone pory, oraz silne działanie oczyszczające. W teorii wygląda to ciekawie, a w praktyce..? Może ktoś stosował i ma ochotę podzielić się swoją opinią? 

Węgiel leczniczy i jego właściwości wykorzystuje się także w stomatologii. Okazuje się, że nie niszcząc szkliwa, świetnie pochłania zanieczyszczenia z zębów powstałe w wyniku spożywania kawy, herbaty, czy czerwonego wina. ;) Hihi.. coś dla mnie.. bo kawoszem jestem na całego. :) 
W internecie łatwo znaleźć przepis na wybielająca pastę do zębów z węglem aktywnym domowej roboty, :) ale oczywiście dla leniuchów też coś się znajdzie, czyli produkt gotowy. 

W mojej poprzedniej pracy rekordy popularności biła Pasta do zębów z węglem aktywnym "Beverly Hills Formuła", sama ją obecnie testuję. Teraz jest też w wersji do zębów wrażliwych. 

Pastę do zębów z węglem aktywnym o wdzięcznej nazwie "Black is white" ma też Curaprox, ale tutaj cena jest już dość wysoka. 

środa, 4 stycznia 2017

Grypa żołądkowa - przyczyny, objawy, leczenie

I mamy Nowy Rok 2017, :) oby był lepszy od poprzedniego i wszelakie choroby omijały nas wszystkich szerokim łukiem. Za oknami przepiękna zima - wreszcie można odgrzebać w piwnicy sanki i ruszyć z dzieciakami 'na górkę'. ;) Mam nadzieję, że mroźna pogoda sprawi, że wirusy i bakterie nie będą już tak ostro 'atakować'. Niestety póki co mamy plagę zachorowań na grypę żołądkową. Dziś więc kilka słów na ten temat. 

Grypa żołądkowa - przyczyny i objawy

Grypa żołądkowa to potoczne określenie ostrego wirusowego nieżytu żołądka i jelit. Ale uwaga! Grypa żołądkowa ma niewiele wspólnego z grypą, za wyjątkiem tego, że jest wywoływana przez wirusy. Nie jest to jednak wirus grypy, o czym warto pamiętać. Grypę żołądkową najczęściej powodują rotawirusy, rzadziej norowirusy, czy adenowirusy. U nas w Polsce z reguły winowajcą jest rotawirus, a na przykład na południu Teneryfy wczesną wiosną z reguły atakują norowirusy, o czym miałam niestety okazję się przekonać podczas lutowego urlopu 2 lata temu. 

sobota, 25 października 2014

Biegunka u dzieci

W swojej codziennej pracy często spotykam się z pytaniami rodziców: jak skutecznie i szybko zwalczyć biegunkę u dziecka? W sumie nie ma co się temu dziwić - biegunka potrafi wymęczyć nawet i dorosłego, a co dopiero maluszka. Sama mam za sobą już kilka epizodów biegunkowych u swoich pociech i wspominam je... hmmm... nie najlepiej.

Często biegunka u dziecka pojawia się nagle i nie zawsze łatwo znaleźć jej przyczynę. Może być nią zatrucie pokarmowe, albo infekcja wirusowa. Właściwie większość ostrych biegunek u dzieciaków ma etiologię wirusową -  najczęściej są to zakażenia wywołane przez rotawirusy. W naszej strefie klimatycznej szczyt zachorowań na infekcje rotawirusowe przypada na okres  od późnej jesieni do wczesnej wiosny, a więc niestety jest on przed nami. :( Właśnie dlatego dziś na łamach bloga będzie takie małe vademecum postępowania w przypadku biegunki u dzieciaków.

1) Nawadnianie
Właściwie powinno być ono podstawą leczenia każdej biegunki. Warto o tym pamiętać, bo dzieciaki bardzo szybko mogą się odwodnić. Pamiętajcie jednak, że podczas biegunki tracimy nie tylko wodę, ale i elektrolity. Właśnie dlatego do nawadniania najlepiej zastosować specjalny preparat z apteki, a nie herbatę, soki, czy samą wodę. W aptekach znajdziecie takich preparatów nawadniających całą masę - oczywiście w przypadku dzieciaków najlepiej, aby to był specyfik do stosowania u dzieci. Przykład "Hydrolit Baby", "Hydronea Baby", "Orsalit dla dzieci". 
W teorii więc wszystko ładnie, a jak w praktyce? Okazuje się, że nie do końca, bo niestety takie preparaty elektrolitowe mają z zasady słony smak. W sumie jest to normalne, ale z doświadczenia wiem, że niezmiernie ciężko zmusić dziecko do wypicia takiego "napoju", zwłaszcza chore, zmęczone biegunką, czy wymiotami. 

Ze swej strony polecić mogę tutaj "ORSALIT nutris o smaku malinowo- jagodowym". Ma on specjalną innowacyjną formułę, dzięki której słony smak zostaje nieco zamaskowany. Sama wypróbowałam i naprawdę różnica w porównaniu do tradycyjnych preparatów jest spora. Mój wybredny 6-latek, po ciężkich próbach z zwykłym "Orsalitem", także dał się przekonać do wersji nutris. I jeszcze gwoli uzupełnienia - według informacji producenta specyfik może być stosowany już od 6 miesiąca życia.
Dla nieco starszych dzieciaków polecić mogę jako alternatywę "Elektrolity" o pomarańczowym smaku. Tutaj jednak dolna granica wiekowa to 3 lata.

Jest jeszcze jeden produkt, o którym chciałabym wspomnieć - "HIPP ORS 200 kleik marchwiowo-ryżowy" - do stosowania u dzieciaków już od 4-tego miesiąca życia. Jest to przygotowany z naturalnych surowców (marchew, grysik ryżowy) doustny płyn nawadniający o specjalnej kompozycji składników odżywczych i mineralnych. Smak przyzwoity - hihi... jak typowa 'marchwianka'. :)

czwartek, 18 lipca 2013

Co na biegunkę?

Sezon wakacyjny w pełni, więc korzystając z okazji wszystkim "urlopowiczom" życzę udanego wypoczynku i słonecznej pogody :) 
Niestety czas wyjazdów wakacyjnych, zwłaszcza do krajów o nieco odmiennej florze bakteryjnej, może niekiedy skutkować pojawieniem się niezbyt komfortowego problemu - biegunki. Wszyscy zaś wiemy, że może ona zepsuć nawet najwspanialsze wakacje. Dziś więc kilka słów o tym, jak radzić sobie z biegunką, oczywiście nie tylko w podróży.

Na początek trochę teorii. ;) Według definicji WHO o biegunce mówimy, gdy częstość oddawania stolca jest większa niż 3 razy na dobę i ma on półpłynną lub płynną konsystencję. 

Jak wiadomo, przyczyny biegunki mogą być rozmaite. Bardzo często związana jest ona z zakażeniem wirusowym (rotawirusy), rzadziej bakteryjnym (bakterie Salmonella, Shigella), ale czasami wywołać ją może po prostu nieodpowiednia dieta, ciężkostrawne pokarmy, czy zaburzenia trawienia. Niekiedy zdarza się też, że biegunka ma tło emocjonalne. Wtedy jej przyczyną jest stres, czy strach. Ja pamiętam, że zmagałam się z biegunką przed egzaminem maturalnym ;) ale kiedy to było ;)
Spośród innych przyczyn warto wymienić także przyczyny hormonalne (np. przy nadczynności tarczycy) oraz alergiczne (spotykane najczęściej u dzieci).

Pamiętajcie także, że biegunka jest częstym działaniem niepożądanym występującym przy stosowaniu niektórych grup leków np. antybiotyków - zwłaszcza o szerokim spektrum działania, niektórych leków stosowanych przy nadkwaśności, czy hormonów tarczycy.
Biegunki towarzyszą również niektórym niezakaźnym chorobom jelit tj. wrzodziejące zapalenie jelita grubego lub choroba Leśniewskiego-Crohna, ale to dość obszerny temat na osobny artykuł.

Przyczyn biegunki może być więc sporo, jak i sporo jest leków przeciwbiegunkowych dostępnych w aptece, ale...  leki przeciwbiegunkowe, mimo, że w większości są dostępne bez recepty, zawsze powinny być wybierane rozsądnie. Nie każdy preparat jest bowiem odpowiedni dla każdego pacjenta.

Właściwie w większości przypadków u osób dorosłych biegunka ma łagodny przebieg i najpóźniej po kilku dniach ustępuje samoistnie. Groźnym powikłaniem każdej biegunki może być jednak odwodnienie organizmu, dlatego podstawą leczenia zawsze powinno być nawadnianie organizmu, poprzez podaż płynów i elektrolitów. W aptece dostać można bez recepty wiele preparatów nawadniających. Ja lubię polecać preparat "Floridral". Dlaczego? Łączy on w sobie działanie elektrolitów i probiotyku, co jest bardzo korzystne. Jedna porcja preparatu składa się z dwóch saszetek. Saszetka A zawiera 5 miliardów żywych bakterii Lactobacillus rhamnosus GG, o udowodnionej klinicznie skuteczności w leczeniu biegunek, a saszetka B zawiera składniki do sporządzenia płynu nawadniającego, w którego skład wchodzą elektrolity. Dodam jeszcze, że preparat ma delikatny, bananowy smak. 
Nie wiem czy wiecie, ale w zastępstwie aptecznych płynów nawadniających zastosować można domowy sposób. Do filiżanki soku dodać należy łyżeczkę cukru i łyżeczkę soli i taki napój pić małymi porcjami.

Poza ryzykiem odwodnienia istnieje jeszcze jeden aspekt biegunki, o którym nie zawsze pamiętamy. Otóż w czasie trwania biegunki upośledzone jest wchłanianie leków stosowanych przewlekle. Problem pojawia się więc zwłaszcza u osób starszych, którzy często stosują długotrwale leki na najrozmaitsze schorzenia, ale nie tylko. Polecam zachować także ostrożność, przy stosowaniu antykoncepcji hormonalnej, bo przy biegunce może ona okazać się nieskuteczna. 

Jak wygląda leczenie biegunki? 
Z moich obserwacji wynika, że przeciętny klient apteki w przypadku biegunki najczęściej sięga po "Stoperan", który powszechnie uważany jest za bezpieczny, skuteczny i szybko działający lek, przy biegunkach różnorakiego pochodzenia. Ile w tym prawdy? Substancją czynną "Stoperanu" jest loperamid, który wiąże się ze specjalnymi receptorami w jelitach, przez co zwiększa napięcie mięśni gładkich. Daje to szybki efekt zapierający i choć o to nam chodzi, to ... pamiętać należy, iż wypróżnianie jest formą oczyszczania organizmu. Zastosowanie leku zawierającego loperamid ("Stoperan", "Laremid", "Imodium") owszem - skutecznie zapobiega odwodnieniu, bo przecież chroni przed utratą wody i soli mineralnych, ale ma jeszcze drugą stronę medalu. Otóż w jelitach zatrzymywane są także bakterie, toksyny bakteryjne czy złuszczony nabłonek śluzówki jelit, co nie jest korzystne i czasami może pogorszyć stan chorego. Polecam więc zachować ostrożność przy stosowaniu tego preparatu. Sięgajcie po "Stoperan", kiedy naprawdę występuje sytuacja awaryjna  i zależy wam na szybkim efekcie działania, a więc np. w podróży, czy wtedy kiedy dostęp do WC jest utrudniony.

Lubianym przez pacjentów preparatem na biegunki jest także "Nifuroksazyd"- kiedyś wydawany tylko na podstawie recepty lekarskiej, dziś dostępny w wolnej sprzedaży albo jako "Nifuroksazyd" w tabletkach albo "Endiex" w kapsułkach. Pamiętajcie jednak, że jest to lek przeciwbakteryjny i będzie on skuteczny tylko w stanach biegunkowych o podłożu bakteryjnym, natomiast nie zadziała na wirusy, a tymczasem.... statystycznie częściej biegunki są wywoływane właśnie wirusami. Na pewno jednak warto go mieć w wakacyjnej apteczce, zwłaszcza podczas wyjazdów do krajów o odmiennej florze bakteryjnej i niskim standardzie higienicznym. 

Ja w kwestii biegunek jestem raczej tradycjonalistką i lubię polecać preparaty, które nie działają może tak błyskawicznie jak "Stoperan", ale moim zdaniem są bezpieczniejsze, czyli ... dawno obecny na rynku farmaceutycznym węgiel leczniczy (Carbo medicinalis) oraz "Smectę" Oba leki zaliczane są do środków adsorpcyjnych, ponieważ wiążą w przewodzie pokarmowym różne substancje, w tym: toksyny, bakterie, a także wiele trucizn. Są one szybko wydalane z organizmu, ponieważ preparaty te nie hamują normalnych ruchów jelit, co jest niezmiernie korzystne zwłaszcza w bakteryjnych zakażeniach przewodu pokarmowego. Warto jednak wspomnieć  że oba środki mogą  w istotnym stopniu wpływać na szybkość i stopień wchłaniania innych leków. Pamiętajcie więc o odstępie czasowym przy przyjmowaniu tych leków z innymi. 

Węgiel leczniczy występuje w aptekach najczęściej w postaci tabletek ("Carbo medicinalis VP" z Polfy Rzeszów), a także kapsułek ("Carbo Activ" z Aflofarmu, "Carbosal" firmy Gorvita).  Nie wiem czy wiecie, ale w leczeniu biegunki zaleca się stosować węgiel w jednorazowej dawce 4g (ok 10-13 tabletek), najlepiej w formie wodnej papki przygotowanej z rozkruszonych tabletek. Wtedy efekt działania jest silniejszy.
Jako ciekawostkę podam fakt, że GORVITA ma w swoim asortymencie pod nazwą "Carbosal" także węgiel aktywowany w postaci syropu o smaku coli. Nigdy nie próbowałam, ale swoją drogą ciekawa jestem połączenia węgla z colą ;)

"Smecta" natomiast występuje w sprzedaży w postaci proszku do samodzielnego sporządzenia zawiesiny. Przyznam szczerze, że smakuje okropnie, co na pewno jest dużym minusem, bo przy zatruciach często jednak występuje odruch wymiotny. Jakiś czas temu jednak pojawił się na rynku preparat w formie smakowej - według producenta pomarańczowy ;) Nie próbowałam, ale mam nadzieję, że taka wersja jest chociaż ciut lepiej tolerowana. "Smecta" poza własnościami adsorpcyjnymi wykazuje też działanie powlekające oraz osłaniające przewód pokarmowy, o czym warto pamiętać. Działania niepożądane po podaniu leku w zasadzie nie występują, dlatego jest to preparat bezpieczny we wszystkich grupach wiekowych. 

I na koniec jeszcze kilka słów o surowcach roślinnych wykorzystywanych w leczeniu biegunek. O owocach borówki czernicy pewnie większość z was słyszała, bo często stosuje się je przy problemach biegunkowych u dzieciaków. Nie wiem jednak czy wiecie, że skuteczne w leczeniu biegunek mogą być także inne surowce: kora dębu, kłącze pięciornika kurze ziele, kłącze rdestu wężownika, czy liść jeżyny fałdowanej. Zawierają one specjalne związki (tzw. garbniki), które po podaniu doustnym działają ściągająco na błonę śluzową jelit, utrudniając przenikanie wody do światła jelit i dzięki temu hamują rozrzedzanie treści jelitowej. Przy okazji surowców roślinnych chciałabym jeszcze wspomnieć o preparacie "Taninal" Herbapolu Wrocław. Zawiera on właśnie połączenie garbników z białkiem i także może być pomocny w leczeniu biegunek oraz zatruć pokarmowych.



Warto również przeczytać:

niedziela, 21 kwietnia 2013

Probiotyki

Przez ostatnie kilka tygodni nazbierało się sporo Waszych sugestii, za które bardzo dziękuję. Oczywiście postaram się sukcesywnie pisać artykuły na tematy Was interesujące. Jest to jednak dość trudne przy dwójce dzieciaków ;), a jeszcze ostatnio dostałam od mojego operatora nowy telefon Nokia Lumia 820, więc zapoznanie z nim zajęło mi też trochę czasu. :) 
Przy okazji zrobiłam niewielką reorganizację na stronie, aby archiwalne posty były łatwiejsze do znalezienia.
Nawiasem mówiąc, muszę przyznać, że Windows 8 Mobile jest świetnym systemem w porównaniu do przestarzałego Androida, jest rzeczywiście intuicyjny i działa bardzo szybko i płynnie. Myślę, że postawienie przez Nokię na system operacyjny Windows w smartfonach było strzałem w dziesiątkę, który wkrótce pozwoli firmie odbić się od dna, a sam Windows Mobile już za kilka/kilkanaście miesięcy stanie się najpopularniejszym systemem w smartfonach. 

Ale nie o telefonie ma być dziś mowa - czas zacząć nadrabiać zaległości w tematach waszych sugestii, więc tym razem będzie o probiotykach. Ponieważ jest to bardzo szeroki temat, postanowiłam go podzielić na kilka artykułów, które będą publikowane raz na jakiś czas. Dziś rozpocznę od podstawowych informacji na temat probiotyków.

Co to takiego probiotyki? Sama nazwa "probiotyk" pochodzi od słów pro bios, co z greckiego oznacza "dla życia". 
Definicji probiotyków jest kilka, ja przytoczę tutaj definicję WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), według której probiotyki to żywe mikroorganizmy, które po spożyciu w odpowiedniej ilości wywierają korzystne działanie w organizmie gospodarza. Źródłem probiotyków mogą być suplementy diety, preparaty farmaceutyczne, a także mleczne produkty fermentowane (jogurty, kefiry).

Istotne jest, że nie wszystkie bakterie kwasu mlekowego z rodzaju Lactobacillus czy Bifidobacterium mają udokumentowany, czyli poparty badaniami naukowymi, wpływ na zdrowie człowieka. Właściwości probiotyczne związane są nie z gatunkiem bakterii, ale z rodzajem szczepu, więc mówi się, że własności probiotyków są szczepozależne. 
Prawidłowy opis szczepu probiotycznego powinien więc zawierać trzy człony w nazwie systematycznej, określające: rodzaj, gatunek i szczep np. Lactobacillus (rodzaj) rhamnosus (gatunek) GG (szczep). Tak naprawdę, każdy szczep wymaga oddzielnych badań w celu określenia jego własności probiotycznych i skuteczności. Wyniki badań dla jednego szczepu nie mogą być wykorzystane jako dowód skuteczności innego szczepu, nawet jeśli byłby on bardzo blisko spokrewniony. Tak wygląda teoria, a co to oznacza w praktyce? 

Jeśli na opakowaniu danego preparatu farmaceutycznego nie ma nazwy konkretnego szczepu, to preparat nie ma bakterii o udowodnionych, korzystnych właściwościach dla organizmu gospodarza (własności probiotycznych). Tak de facto, w takim preparacie może być wszystko, ale niekoniecznie są to bakterie probiotyczne. Idźmy dalej...
Czy to, że podana na opakowaniu nazwa szczepu jest trzy-członowa wystarcza? Niestety nie. Nie każdy szczep posiada bowiem potwierdzone w badaniach własności probiotyczne. Tak naprawdę takich szczepów jest niestety tylko kilka. Przykładowe to:
Lactobacillus rhamnosus GG, czy Saccharomyces boulardi.

Dlatego zawsze należy uważać na to, co kupujemy, tym bardziej że tego typu preparatów w aptece mamy sporo i stale ich przybywa. 
Podkreślić należy także, że preparat probiotyczny powinien mieć podaną określoną, standaryzowaną ilość bakterii w pojedynczej dawce. Dobowa minimalna, ale skuteczna ilość bakterii to pięć miliardów kolonii bakteryjnej (5mld CFU czyli 5x10do9 CFU).

Pamiętajcie, że część preparatów probiotycznych powinna być przechowywana w lodówce w temperaturze od 2 do 8°C (np. Lakcid, Lacidofil, Lactovaginal), ale są tez takie, które można przechowywać w temperaturze pokojowej np. Dicoflor, Acidolac. Zawsze należy kierować się tutaj zaleceniami producenta. Kryterium przechowywania powinno się brać pod uwagę przy wyborze preparatu, jeśli zamierzamy zabrać go ze sobą w długą podróż ;) bo dla niektórych konieczna byłaby lodówka turystyczna, a np. do samolotu jej przecież nie zabierzemy.

Dużo mówi się dziś o żywności, która ma właściwości probiotyczne. Jednak pamiętajmy, że jeśli producent jogurtu lub kefiru deklaruje, że zawiera on dodatek probiotyków, to podobnie do preparatów farmaceutycznych, musi być podany konkretny szczep bakterii, którym produkt jest wzbogacony, np. szczep Lactobacillus acidophilus La-5. Jeśli natomiast na etykietce widnieje tylko nazwa gatunku bakterii np. Lactobacillus casei, oznacza to, że producent wcale nie wykorzystuje szczepu probiotycznego, tylko "zwykłe" bakterie kwasu mlekowego. 

Dobroczynny wpływ bakterii fermentacji mlekowej na organizm człowieka znany był już w starożytności, choć definicja probiotyku została wprowadzona dopiero w XX wieku. Dziś zastosowanie probiotyków w medycynie stale się poszerza na nowe obszary. Warto wiedzieć, że najlepiej przebadanym szczepem, na temat którego jest najwięcej publikacji i którego aktywność została potwierdzona w licznych badaniach klinicznych jest Lactobacillus rhamnosus GG. (LGG)
Ma on potwierdzoną skuteczność w profilaktyce biegunki związanej z antybiotykoterapią. Wykazano w badaniach także, że LGG leczy i skraca czas trwania biegunki infekcyjnej,  zmniejsza częstość i nasilenie czynnościowego bólu brzucha u dzieci, a także korzystnie wpływa na tzw. biegunkę podróżników. Wiadomo także, że LGG podawany dzieciom podczas hospitalizacji zmniejsza ryzyko zachorowania na biegunkę szpitalną. Ale jego działanie nie ogranicza się do przewodu pokarmowego. 
Warto podkreślić także, że badania potwierdziły, iż LGG podawany dzieciom uczęszczającym do przedszkoli czy żłobków przez okres trzech miesięcy w okresie jesienno-zimowym zmniejsza ryzyko zachorowania na infekcje górnych dróg oddechowych, czyli korzystnie wpływa na odporność.
Chyba niewiele osób o tym wie, bo raczej w kwestii odporności stawiamy na tran, jeżówkę, czy witaminę C, mimo że ich skuteczność nie została potwierdzona wiarygodnymi badaniami klinicznymi. 
Są także badania, które wykazały, że LGG przyjmowany doustnie przez kobiety ciężarne, w znamienny sposób zmniejsza ryzyko alergii u ich potomstwa. Myślę, że to istotne, bo niestety alergie stają się coraz większym problemem w społeczeństwie.
Dostępne na rynku aptecznym preparaty z LGG to m. in. "Dicoflor", czy  "Acidolac". 

Pamiętajcie, że probiotyki to nie tylko bakterie, bo dobrze udokumentowano także własności probiotyczne drożdży Saccharomyces boulardii, które również są skuteczne w profilaktyce biegunki poantybiotykowej. Preparaty na rynku aptecznym to m.in. "Enterol", "Lacidoenter", "miniLacton" czy "miniLacton junior".

Warto również przeczytać:

niedziela, 25 marca 2012

Biegunkowo

Tak jak wczoraj obiecałam, dziś kilka rad, dotyczących postępowania w przypadku wystąpienia biegunki u dzieci. Zasadniczo podstawą leczenia powinno być nawadnianie, i o tym pamiętajmy, bo dzieci naprawdę bardzo szybko mogą się odwodnić, o czym sama się kiedyś przekonałam na przykładzie mojego Synka. 
Poza nawadnianiem, każdy z nas pewnie słyszał o probiotykach, które stosowane są bardzo często w biegunkach infekcyjnych jako leczenie wspomagające, a także w zapobieganiu biegunkom, związanym z podawaniem antybiotyków. Moi rówieśnicy wychowali się  w czasach, kiedy  z  probiotyków królował Lakcid, w takich szklanych ampułeczkach ;) Smakował moim zdaniem obrzydliwie, ale wtedy nie było wyboru. Wspomniany Lakcid nadal dostępny jest w sprzedaży aptecznej, jednakże dziś  rynek farmaceutyczny zalał nas całą masą preparatów z probiotykami :) Są już nawet misie z białej czekolady, znane jako "Acidolac junior" i wiele, wiele innych. 
Czym więc się kierować wybierając określony preparat? Pewnie nie każdy z Was wie, że własności probiotyków są szczepozależne i obecnie skuteczność działania wykazano głównie w odniesieniu do szczepów:
Lactobacillus rhamnosus GG oraz Saccharomyces boulardi. Wciąż brakuje natomiast wiarygodnych dowodów na skuteczność wielu preparatów, które są dostępne w sprzedaży aptecznej (nie będę tutaj wymieniać nazw). Myślę, że warto o tym pamiętać, gdy stajemy przed wyborem jako klienci apteki :) 
Ja jeśli chodzi o probiotyki  zalecam moim pacjentom preparaty zawierające właśnie te wcześniej wymienione szczepy, czyli np. Dicoflor, Enterol, Lacidoenter, bo uważam, że bez sensu jest stosować coś, co nie ma udokumentowanego działania. 

A tak na marginesie odnośnie biegunek i zatruć pokarmowych, choć już bardziej w przypadku dorosłych ;) to polecam Riga Black Balsam, czyli czarny balsam ryski. Kupiliśmy go kiedyś podczas pobytu w Rydze, jednak długo pozostawał nietknięty, gdyż rodzice męża ostrzegali nas przed jego paskudnym smakiem. ;) Dopiero, gdy niedawno czymś się zatrułam, przypomniałam sobie o jego istnieniu i muszę przyznać, że pomógł w mig. Ale smak ma rzeczywiście nieciekawy, choć ostatnio odkryliśmy, iż można go pić jako drink z sokiem brzoskwiniowym, który dość dobrze neutralizuje gorycz balsamu. 
I jak już jesteśmy w temacie Rygi, to na koniec jedno moje zdjęcie z tego miasta przedstawiające Dom Bractwa Czarnogłowych, w którym podpisano w 1921 traktat pokojowy między Polską a ZSRR, ustalający wschodnie granice II Rzeczpospolitej.




Warto również przeczytać:


sobota, 24 marca 2012

Ach ten rotawirus...

No to witam po raz kolejny, tym razem w piękny wiosenny dzień :) Pogoda za oknem rzeczywiście napawa optymizmem ;) Aż chce się żyć. U mnie niestety tak średnio z nastrojem, bo mój Synek w przedszkolu nabawił się pewnie jakiegoś wirusa z grupy rota, no i jak to zwykle w takim przypadku bywa, za nami nieprzespana noc, wymioty itp. 
I tak przy tej okazji chciałabym się z Wami podzielić taką jedną uwagą. Pewnie każdy z Was nieraz zmagał się z wirusem jelitowym, objawiającym się głównie uporczywymi wymiotami i biegunką. U dzieci takie wirusy występują bardzo często, no i niestety w wielu przypadkach zakażenie rotawirusem u małych dzieciaków  kończy się hospitalizacją. Wiadomo, jak wygląda pobyt dziecka w szpitalu w naszej polskiej rzeczywistości, na jednej sali dzieci z różnymi chorobami, jedne zarażają się od drugich, no a rodzicom z reguły szpital oferuje jedynie twarde krzesło do spędzenia nocki z dzieckiem, dlatego chciałabym Was zachęcić do zaszczepienia swoich pociech na rotawirusa :) Nie jest to mały wydatek, bo cykl szczepień to koszt około 600-700 zł ( w zależności od apteki), ale jako młoda mama uważam, że naprawdę warto. Nawet jeśli szczepionka nie zapobiegnie zakażeniu, to zdecydowanie łagodniej dziecko przejdzie taką jelitówkę. 
Mój synek do tej pory w ogóle nie łapał rota,  nawet pomimo kontaktu z chorymi dziećmi. Teraz jest ten pierwszy raz, ale właściwie skończyło się na nocnych wymiotach i dzisiaj już jest o wiele lepiej, nawet sucharki przyjęte. Tak więc... polecam :) 

Na rynku obecne są w tej chwili dwie szczepionki na rotawirusy: Rotarix oraz RotaTeq, tą pierwszą stosuje się w dwóch dawkach w odstępie minimum 4 tygodni,  druga jest trzydawkowa. I co ważne, cały cykl szczepień trzeba zakończyć przed upływem 24-tego tygodnia życia dziecka (najlepiej zaś przed końcem 16-tego tygodnia życia)... No i tym akcentem kończę na dzisiaj, jutro postaram się Wam udzielić trochę wskazówek, jak radzić sobie z biegunkami u dzieci ;)



Warto również przeczytać: