Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odchudzanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2022

Neomag slim- czy pomoże zrzucić zbędne kilogramy.?

Moi Drodzy dziś kilka słów na temat nowości od firmy Aflofarm, a mianowicie o preparacie "Neomag slim". Według producenta jest to specyfik, który nie tylko dostarcza naszemu organizmowi magnez, ale także wspomaga odchudzanie, spalanie tłuszczu oraz zmniejszenie apetytu. A więc w teorii bomba, no bo kto by nie chciał mieć kilka kilogramów mniej i talię osy. ;) A jak to wygląda w praktyce.? Popatrzmy na skład...

"Neomag slim"- czy to dobry magnez..? 

Zacznijmy od magnezu, który bądź co bądź jest pierwiastkiem niezbędnym do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. W składzie w 1 tabletce tego suplementu mamy 60 mg magnezu. Czy to dużo..? No nie do końca. Tak dla przypomnienia: dobowe zapotrzebowanie na magnez zależy od kilku czynników, między innymi od wieku, płci, ciąży, czy chorób towarzyszących. Standardowo jednak przyjmuje się, że dla kobiet wynosi ono około 320 mg, a dla mężczyzn około 420 mg jonów magnezowych. 

Oczywiście magnez dostarczamy także w pożywieniu, a bogate jego źródła to: 

- produkty zbożowe z pełnego przemiału, otręby, kasza gryczana, płatki owsiane i kukurydziane

- zielone warzywa: jarmuż, rukola, szpinak

- warzywa strączkowe: fasola, bób, soczewica

- orzechy, migdały, pestki dyni

- gorzka czekolada i kakao - to chyba dobra informacja dla łasuchów ;)

No dobrze - dawka magnezu nie jest porywająca, ale pamiętajcie jeszcze o jednej kwestii. Niezmiernie istotne jest to, w jakiej postaci występuje magnez w danym preparacie, bo od tego zależy w dużej mierze jego wchłanianie, czyli efekt działania. Zasadniczo wiadomo, że magnez jest najlepiej wchłaniany z soli organicznych (tj. mleczan, cytrynian - przyswajalność około 90%) niż z jego połączeń nieorganicznych. Tutaj niestety mamy magnez w postaci nieorganicznej - węglanu magnezu, a więc wchłanialność na poziomie około 30%. Słabo. Nie jest to więc z pewnością dobry suplement magnezu. Ale może w takim razie pomoże nam zrzucić tu i ówdzie kilka cm, jak obiecuje producent..?

"Neomag slim"- czy pomoże utracić skutecznie zbędne kilogramy?

Wróćmy do analizy składu. Mamy tutaj dwa składniki, które pomóc mają spełnić marzenia o smukłej sylwetce. Pierwszy z nich to wyciąg z nasion koli błyszczącej (Cola nitida). Brzmi tajemniczo, a więc co to takiego.? Kola błyszcząca to gatunek rośliny z rodziny ślazowatych. Rośnie w Afryce, w rejonach Liberii i Wybrzeża Kości Słoniowej, ale jest uprawiane także w innych krajach Afryki. Nasiona i owoce tej rośliny określa się mianem orzeszków cola. Nie wiem, czy wiecie, ale nasiona koli błyszczącej używane były przez mieszkańców Afryki już w starożytności jako środek wzmacniający, niwelujący zmęczenie i znużenie, a także jako afrodyzjak. Skąd takie działanie..? Owoce koli błyszczącej zawierają kofeinę, a także inne związki o działaniu pobudzającym jak teobromina.  W suplemencie "Neomag slim" znajdziecie 50 mg wyciągu z nasion koli, co daje 5 mg kofeiny. Na pewno od kofeiny kilogramów Wam nie ubędzie, taka ilość jest nawet za słaba dla wywołania jakiegoś efektu pobudzającego. Więc jeśli potrzebujecie więcej energii, to lepiej wypić dobrą, aromatyczną kawę. :) W typowym espresso zawartość kofeiny to około 40 mg.  

Idźmy jednak dalej. Kofeina cudów nie zdziała, ale mamy jeszcze drugi tajemniczy składnik a jest to wyciąg z liści Gymnema sylvestre - 50mg. Gurmur, czyli Gymnema sylvestre to tropikalna roślina pochodząca z południowych Indii i południowo wschodniej Azji. Mała ciekawostka - żucie liści gurmuru powodowało utratę rozróżniania słodkiego smaku i zmniejszało apetyt na słodkie pokarmy, dlatego Hindusi nazywali tę roślinę "niszczycielem cukru". W "Neomag slim" zawartość wyciągu z Gymnema sylwestre to 50 mg w porcji dziennej, a więc lipa. I nie pomoże tutaj standaryzacja na zawartość kwasu gymnemowego = 12,5 mg w 1 tabletce, czyli porcji dziennej. Taka dawka nie ma szans w znaczący sposób wpłynąć ani na apetyt na słodkie, ani na zrzucanie zbędnych kilogramów. Tak tylko dla porównania zaznaczę - mamy w obrocie suplement diety "Insulan", gdzie w porcji dziennej mamy 100 mg kwasów gymnemowych, czyli prawie dziesięciokrotnie więcej. 

Podsumowując - jeśli chcecie zrzucić zbędne kilogramy to pamiętajcie, że niezbędne są dwa elementy: dieta i aktywność fizyczna. Bez tego niestety ani rusz. 

Warto również przeczytać:

niedziela, 25 kwietnia 2021

Calominal duo

Moi Drodzy mamy wiosnę, zatem najwyższy czas, aby zadbać o odpowiednią sylwetkę i zrzucić zbędne kilogramy, a więc... do dzieła. :) Oczywiście cudownych patentów na to, aby waga sukcesywnie spadała i ubywało centymetrów w pasie niestety nie ma. Dwa nieodzowne elementy do redukcji wagi ciała to dieta i aktywność fizyczna. I nawet jeśli apteczne półki uginają się od preparatów "na odchudzanie", to nie liczcie na to, że one zrobią za Was tą żmudną robotę. Bez szans. Mimo wszystko firmy farmaceutyczne co roku, szczególnie wiosną, wprowadzają nowości z tej kategorii i co roku znajdują się pacjenci, którzy wierzą w moc tych specyfików. Ostatnimi czasy w mojej aptece furorę robi nowość firmy Aflofarm: "Calominal duo". A więc... dziś kilka słów na temat tego nowego "cudeńka". ;)

Calominal duo okiem farmaceutki

Zacznę może od tego, że specyfik "Calominal duo" ma status wyrobu medycznego, czyli tak jakby coś pośredniego między lekiem, a suplementem diety. Definicja "wyrobu medycznego" jest dość skomplikowana i nie będę jej tutaj przytaczać, bo to nie jest istotne, ale co jest tutaj najważniejsze...? Wyroby medyczne to szeroka grupa produktów od najprostszych jak opatrunki, przez narzędzia chirurgiczne, implanty, soczewki kontaktowe, stenty, rozruszniki serca aż po specjalistyczny sprzęt jak tomograf. Zaliczamy do nich także przyrządy pomiarowe (termometry, ciśnieniomierze), środki antykoncepcyjne jak prezerwatywy, czy też środki do mycia i dezynfekcji. Zgodnie z definicją wyrób medyczny nie może leczyć przy wykorzystaniu metod farmakologicznych, ale rolą wyrobu medycznego jest wspomaganie leczenia - głównie metodami fizycznymi, chemicznymi czy mechanicznymi. No tak.. i teraz wszystko jasne dlaczego w reklamie "Calominalu duo" pada określenie, że wspomaga leczenie nadwagi. Zwał jak zwał, ale popatrzmy na skład.

Mamy tutaj duet: glukomannan i chitozan. 

Glukomannan to nic innego jak rozpuszczalny w wodzie polisacharyd uważany za błonnik pokarmowy. Pozyskiwany jest on najczęściej z korzenia rośliny  Amorphophallus konjac  (Dziwidło). Cóż za egzotyka. ;)  Sam glukomannan jest często dodawany do żywności jako zagęszczacz lub emulgator.  Nie jest to więc żadna nowość. Z racji na to, że ma zdolność pęcznienia i wiązania wody zmniejsza apetyt i reguluje pracę jelit. 

Chitozan z kolei to substancja otrzymywana z pancerzy skorupiaków, a dokładniej z chityny. Stosowany jest on w wielu dziedzinach, między innymi w kosmetologii jako składnik kremów nawilżających do pielęgnacji skóry suchej i odwodnionej. A jak z jego skutecznością w odchudzaniu? Przecież o to nam tutaj chodzi... Na pewno są pewne badania, które wskazują na to, że chitozan zmniejsza wchłanianie tłuszczów i co z tym związane redukuje także poziom cholesterolu (nawet o 20-30%). Z drugiej strony niektóre źródła wskazują, że do redukcji wchłaniania tłuszczu konieczne jest zastosowanie przed posiłkiem 4 g chitozanu, Sporo. Producent "Calominalu duo" nie podaje nam w ogóle dokładnego składu, a więc ciężko ocenić ile chitozanu mamy w jednorazowej porcji proszku. Natomiast czy są jakiekolwiek badania na skuteczność chitozanu we wspomaganiu redukcji masy ciała? Niestety tutaj podobnie szału nie ma.. Znalazłam jedynie badania na niewielkiej grupie pacjentów, które nie wykazały jednak, aby miało to jakieś istotne znaczenie, mimo, iż stosowane dawki chitozanu były spore bo na poziomie 3g.  A więc nie ma się co nastawiać na efekt wow!

Teraz trochę ekonomii... Opakowanie "Calominalu duo" zawiera 150 g proszku do sporządzania zawiesiny. Zalecane dawkowanie w redukcji wagi ciała to 2 dawki dwa razy dziennie, czyli cała paczka starcza nam na zaledwie dwa tygodnie. Średnio opłacalne, bo nie jest to specyfik tani - w aptekach stacjonarnych trzeba za niego zapłacić około 60 zł, czyli miesięczna kuracja to koszt około 120 zł. Czy warto..? Moim zdaniem nie. Pamiętajcie, że nie ma cudownych środków na zrzucanie zbędnych kilogramów, natomiast jeśli chcecie się wspomagać i Waszym problemem jest nadmierny apetyt, to podobny efekt jak po "Calominalu duo" uzyskacie stosując po prostu błonnik... Niekoniecznie musi to być preparat z apteki, a na przykład otręby owsiane jako dodatek do jedzenia. ;)

A jeśli kogoś zafascynował chitozan - to pamiętajcie, że to nie jest jedyny specyfik z tym składnikiem. Od dawna mamy bowiem w obrocie na przykład "Olimp chtosan+ chrom", ale jest to suplement diety i zawartość chitozanu w 1 kapsułce to tylko 400 mg, a więc nawet w porcji dziennej nie osiągamy dawek które były stosowane w tych nielicznych badaniach.

Tyle na dziś. Pamiętajcie, że aby zrzucić nadmiarowe kilogramy trzeba wdrożyć odpowiednią dietę i dołączyć jeszcze regularną aktywność fizyczną. :) Ja akurat nie jestem na etapie odchudzania, ale jak tylko pogoda się ustabilizuje na dobre, planuję pieszo chodzić do pracy przynajmniej 2 razy w tygodniu. :) Ot tak dla zdrowia. :)

Warto również przeczytać:


piątek, 22 stycznia 2021

"Liporedium"- czy pomoże na odchudzanie?

Za oknem resztki śniegu i chyba jeszcze mało kto myśli o tym, że niebawem przyjdzie wiosna. Nie wiem jak Wy, ale ja już na nią czekam. :) Wiosna to moja ulubiona pora roku. To także czas kiedy bardziej zaczynamy o siebie dbać i wiele osób podejmuje próby zrzucenia kilku zbędnych kilogramów. Już teraz w telewizji czesto pojawia się reklama "Liporedium" jako cudownego środka na zrzucenie zbędnych kilogramów... Któż z nas by nie chciał bez wysiłku pozbyć się kilku nadmiarowych centymetrów... W reklamie oczywiście wszystko super i kilogramy i centymetry same znikają, a jak to jest w praktyce, czyli...

"Liporedium" - okiem farmaceutki

Popatrzmy na skład:

Na pierwszym miejscu mamy wyciąg z nasion koli błyszczącej (Cola nitada)- 100mg, standaryzowany na zawartość kofeiny, ale uwaga samej kofeiny jest całe 10mg. Dlaczego w preparacie na odchudzanie znalazła się w ogóle kofeina..? Kofeina zaliczana jest do tak zwanych termogeników, czyli substancji naturalnych, które powodują zwiększone uwalnianie ciepła z organizmu, a co za tym idzie przyspieszenie metabolizmu i spalania tkanki tłuszczowej. Aby odczuć taki efekt termogeniczny potrzeba około 300mg kofeiny, a tutaj mamy mizerne 10mg. Nie ma co więc liczyć na efekty. 
A tak dla porównania...
Kawa parzona, która zdecydowanie najczęściej pojawia się na naszych stołach ma w 250ml około 70-140mg kofeiny. Espresso, które hektolitrami piją Włosi ma około 63 mg kofeiny (przy średniej porcji 30-50ml), ale podwójne espresso to już podwójna dawka. ;).Zdecydowanie najsłabiej wypada tutaj kawa rozpuszczalna - zawartość kofeiny około 30-60mg. Sami więc widzicie, że "Liporedium" wypada  jeszcze gorzej.

Jest jeszcze jedna ciekawostka, ponieważ oczywiście kofeina w prepartach na odchudzanie to nie  żadna nowość. Mielismy już na tapecie choćby zieloną kawę, ;) natomiast na pewno Aflofarm celowo zastosował w swoim suplemencie takie źródło kofeiny jak nasiona koli błyszczącej. Brzmi to dość tajemniczo i pewnie o to chodziło - żeby wzbudzić zaciekawienie. Taka nuta egzotyki zawsze jest mile widziana, niby nic nowego, a jednak. :)

Co jeszcze mamy w składzie..? Wyciag z owoców pieprzu kajeńskiego - 30mg. Cóż to takiego..? Pieprz kajeński (Pieprz cayenne) to bardzo ostra przyprawa otrzymywana z niezwykle ostrej odmiany papryki (odmiany cayenne). Miłośnicy ostrego smaku (hmm.. np. mój mąż) na pewno doskonale wiedzą o czym mówię. ;) Ostry smak pieprzu kajeńskiego bierze się z kapsaicyny w nim zawartej, która podrażnia kubki smakowe i podniebienie dając uczucie pieczenia, czasami nawet bólu. Podobno regularne przyjmowanie kapsaicyny z pokarmem powoduje wzrost termogenezy, zwiększa spalanie tłuszczu... ale efekt ten wymaga jeszcze dodatkowych badań, dlatego, że ciagle brak twardych dowodów w badaniach na ludziach. Natomiast... w tym preparacie nie mamy standaryzacji wyciągu z pieprzu kajeńskiego, czyli tak naprawde nie wiemy nawet, czy w preparacie kapsaicyna się znajduje. Idziemy jednak dalej.

Kolejny składnik suplementu "Liporedium" to wyciąg z liści ostrokrzewu paragwajskiego 25mg - w tym kofeina w szałowej dawce 1 mg. Tutaj również producent postawil na nutę egzotyki. :) Ostrokrzew paragwajski to bowiem roślina, która w stanie dzikim występuje w Ameryce Południowej, a popularna nazwa naparu z liści ostrokrzewu to Yerba mate. Sama osobiście kiedyś próbowałam pić Yerbę, ale niestety jakoś nie potrafiłam zastąpić nią aromatycznej kawusi. ;) No tak... ale co to ma wspólnego z odchudzaniem? Znowu chodzi o "nieszczęsną" kofeinę, tylko dawka 1 mg to szczerze mówiąc dawka symboliczna i na pewno efektu znikania nadmiarowych centrymetrów nie da. Samych zresztą badań na ludziach na temat ostrokrzewu paragwajskiego jest niewiele, wiekszośc na nielicznych grupach, a i zastosowane dawki są zdecydowanie większe.

Ostatnia pozycja na liście składu to wyciąg ze skórek owoców Carcinia cambogia 15 mg (w tym kwas hydroksycytrynowy 9mg ). Co to takiego..? Garcinia cambogia (inaczej tamaryndowiec malabarski) to roślina, która występuje w Azji. Za jej właściwości odchudzające odpowiada kwas HCA. Niestety jednak podobnie jak wcześnej - brak tutaj twardych dowodów na skuteczność, a już na pewno nie w takiej dawce. 9mg - aż kusi mnie napisać że to "tyle co kot napłakał", ponieważ w badaniach do których udało mi się dokopać były to dawki rzędu 1000 mg HCA.

Cóż, wygląda więc na to, że sen prysł... Jak to zwykle bywa to tylko w reklamie jest tak pięknie. Jeśli więc planujecie zrzucić kilka nagromadzonych w okresach "lockdownów" kilogramów, pamiętajcie, że podstawa to aktywność fizyczna i dieta, :) wtedy waga sama idzie w dół, o czym sama się niedawno przekonałam. :)



sobota, 22 lipca 2017

Adipex - zmiany w realizacji recept w Czechach

Dziś będzie krótko. Właściwie muszę się przyznać, że przegapiłam tą informację. Ponieważ jednak dostaję od Was coraz więcej maili w tym temacie, postanowiłam napisać o tym na blogu.
Otóż w Czechach zmieniła się klasyfikacja fenterminy, która od 1.05.2017 jest traktowana jako substancja uzależniająca. Ponieważ jest to główny składnik leku "Adipex Retard", konsekwencją zmiany tej klasyfikacji jest wydawanie "Adipexu" wyłącznie na receptę dla leków psychotropowych (z tzw. niebieskim paskiem). 
Więcej informacji można znaleźć na stronach Czeskiego Ministerstwa Zdrowia.

Można powiedzieć - w końcu, gdyż tak jak wspominałam w dedykowanym artykule, Czechy były jedynym krajem w Unii Europejskiej gdzie na zwykłą receptę (także polską) można było dostać ten kontrowersyjny lek. O wielu skutkach ubocznych, a także ciekawych komentarzach Czytelników, możecie przeczytać tutaj. 
Teraz zdobycie "Adipexu" już nie będzie takie proste, gdyż trzeba mieć specjalną receptę psychotropową od czeskiego lekarza. I dodam, że jest to jedyny legalny sposób nabycia, posiadania i stosowania tego leku. Wiem, że w polskim internecie kwitnie nielegalny handel "Adipexem", ale uczulam, iż wszelkie jego nabycie poza apteką grozi w Polsce konsekwencjami karnymi. Abstrahując już od tego, że wtedy nigdy nie wiecie, czy nabywacie oryginał, czy nie wiadomo co. ;) A swoim zdrowiem naprawdę nie warto ryzykować.

Warto również przeczytać:

Kilka słów o odchudzaniu


niedziela, 12 marca 2017

Nowości na odchudzanie

Chyba możemy już założyć, że zima raczej nie wróci. ;) Oby, a wiosna to zawsze czas mobilizacji organizmu do walki ze zbędnymi kilogramami. Niestety jesienno-zimowe lenistwo z reguły sprzyja gromadzeniu zapasów 'tłuszczyku' tu i ówdzie. :) A później... to tylko w reklamach tak pięknie i na zawołanie 'znikają boczki', :) w praktyce wygląda to o wiele trudniej. Zawsze też wiosną producenci suplementów diety ruszają do ataku i każdego roku pojawiają się jakieś nowości w tej dziedzinie. 

Dziś kilka słów na temat specyfiku "Apecontrol" od firmy OLIMP. Na opakowaniu poza nazwą i czerwoną strzałką w dół, która pewnie ma symbolizować deklarowany spadek apetytu, a może wagi(?), pojawia się informacja: "aż 5 składników aktywnych". No tak - to całkiem sporo, ale pamiętajmy, że to nie o ilość, a o jakość z reguły chodzi. Przejdźmy więc do konkretów, czyli mała analiza składu. 

Miejsce pierwsze to znany już z wielu specyfików na odchudzanie...

- ekstrakt Garcinia cambogia - 100 mg. Ekstrakt ten jest źródłem HCA, czyli kwasu hydroksycytrynowego (1 kapsułka= 60 mg HCA). Jak działa to cudo? Tak w skrócie można by powiedzieć, że HCA hamuje powstawanie tłuszczów z węglowodanów i białek, czyli świetnie. :) Ale uwaga! HCA działa, ale konieczne jest dołączenie tego nie zawsze lubianego czynnika, czyli aktywności fizycznej. U leniucha się nie sprawdzi. Poza tym ... efektywna dawka HCA to minimum 500 mg (u osób otyłych w badaniach stosowano nawet dawki wielokrotnie większe), tutaj mamy w dziennej porcji, czyli 2 kapsułkach tylko 120 mg HCA. Mało!

Ale idźmy dalej. W 1 kapsułce suplementu znajdziemy także ekstrakt z guarany (100mg). Wiadomo... guarana jest źródłem kofeiny - tutaj mamy 50 mg kofeiny w jednej kapsułce, czyli prawie jak espresso. :) Stosując się do zaleceń producenta i stosując 2 kapsułki na dobę mamy więc prawie podwójne espresso. Na pewno kilogramów od kofeiny nam nie ubędzie, ale zyskamy może nieco energii, choć nie wiem jak Wy, ale ja to wolę wypić dobrą kawkę nić faszerować się kofeiną w kapsułkach. ;) 

Miejsce 3 na liście składników to ekstrakt z liści morwy białej (100 mg/1 kapsułkę), który zawiera substancję o "wdzięcznej" nazwie dezoksymannojirymycyna. ;) Język można połamać, dlatego nie namawiam, żeby pamiętać. ;) Warto jednak wiedzieć, że hamuje ona aktywność enzymów, które rozkładają węglowodany złożone do cukrów prostych, czyli... zmniejsza wchłanianie cukrów z przewodu pokarmowego. Wybierając preparat z ekstraktem z morwy warto pamiętać, aby był to ekstrakt standaryzowany, bo tylko wtedy mamy pewność określonej zawartości związków czynnych. Tutaj mowy o standaryzacji nie ma, :( poza tym.. dawka ekstraktu raczej znikoma. Cudów raczej nie zdziała. 

Uzupełnienie składu to ekstrakt z liści gurmaru (80mg). Tajemniczo brzmiąca nazwa, więc wyjaśniam. Gurmar (Gymnema silvestris) to tropikalna roślina pochodząca z południowych Indii i południowo wschodniej Azji. Mała ciekawostka - żucie liści gurmaru powodowało utratę rozróżniania słodkiego smaku i zmniejszało apetyt na słodkie pokarmy, dlatego też Hindusi nazywali tą roślinę "niszczycielem cukru". Stąd też zastosowanie w diabetologii. Systematyczne stosowanie normalizuje poziom cukru i zmniejsza jego absorpcje z jelit do krwi. Ale... oczywiście należałoby stosować odpowiednie dawki. I tutaj znowu mamy problem... 160 mg ekstraktu gurmuru w porcji dziennej (2 kaps) nie wystarczy. I raczej nie pomoże tutaj standaryzacja i deklarowanie zawartości składników czynnych (= kwasów gymnemowych) na poziomie 40 mg w porcji dziennej. 
Dla porównania:
 "Insulan" - ekstrakt z liści gurmuru 400 mg w porcji dziennej (100 mg kwasów gymnemowych)

Jest jeszcze jeden składnik - chrom. Tutaj dawka spora, bo 60 ug w 1 kapsułce, czyli 120 ug w porcji dziennej. Ale będę czepliwa, :) chrom mamy w postaci chlorku chromu (III), a więc z jego biodostępnością będzie niestety nie najlepiej.

I na koniec małe podsumowanie. Skład naprawdę urozmaicony, bo trio: morwa, gurmar i Garcinia cambogia, a do tego jeszcze chrom i kofeina. Niestety jednak ... raczej nie spodziewajmy się efektów i ubytku kilogramów. Wydaje mi się, że jedynym efektem jaki możemy zaobserwować jest nieco więcej energii po kofeinie, ;) zwłaszcza jak dodatkowo wypijemy filiżaneczkę kawy. :) Na zmniejszenie apetytu i zahamowanie uczucia głodu bym nie liczyła... Pod tym względem lepsze byłoby zastosowanie jakiegoś dobrego preparatu błonnikowego. Natomiast w walce ze zbędnymi kilogramami - na pewno nie obejdzie się bez duetu: dieta i aktywność fizyczna. :) 

I jeszcze ciekawostka. Od jakiegoś czasu znów mamy w aptekach lek stosowany w leczeniu otyłości - dedykowany głównie osobom o BMI powyżej 30. Lek nazywa się "Mysimba". Jedno opakowanie to koszt około 600zł. O składzie i efektach ubocznych innym razem:)

Warto również przeczytać:

piątek, 10 kwietnia 2015

Calominal

Lubicie wiosnę...? Ja uwielbiam, choć zawsze wtedy staję przed lustrem i dochodzę do wniosku, że przydałoby się mieć tu i ówdzie choć kilka cm mniej. ;) Źle nie jest, ale... zawsze może być ciut lepiej. ;) Wiem, że nie jestem tutaj jakimś odosobnionym przypadkiem. Leki na przeziębienie w aptekach pomału idą więc w odstawkę, a "na topie" są wszelakie preparaty na odchudzanie. I jak zwykle wiosną przemysł farmaceutyczny zalewa nas na tym polu "nowościami". No a jak... ;) 

Ostatnio przypadkiem natknęłam się w TV na reklamę "Calominalu", a w aptece już pojawili się pierwsi pacjenci zainteresowani tym specyfikiem. Dziś więc moja analiza tego preparatu.

Spójrzmy na skład: celuloza, chitozan, poliwibylopirolidon, sole magnezowe kwasów tłuszczowych, dwutlenek krzemu. Hmmm... większość to substancje pomocnicze, które niewiele wnoszą jeśli chodzi o działanie. Natomiast na pewno głównym składnikiem, który ma tutaj działać jest chitozan. Zastanówmy się więc cóż to takiego...?

niedziela, 31 sierpnia 2014

Zielona kawa na odchudzanie

Lato powoli dobiega końca, ale sezon na odchudzanie niekoniecznie. ;) Owszem... największy raj dla producentów suplementów diety wspomagających utratę masy ciała to wiosna. :)  Wtedy też co roku pojawiają się na aptecznych półkach jakieś nowości z działu "slim", ale jak to mawiają- na odchudzanie nigdy nie jest za późno. :) Co z tego, że idzie zima i zwiewne sukienki będzie można zamienić na płaszcze i kurtki. Szczupła sylwetka zawsze jest "na topie". ;) 

Postanowiłam więc powrócić jeszcze raz do tematu odchudzania. Tym razem w roli głównej będzie kawa... Nie wiem jak Wy, ale ja na słowo kawa od razu mam ochotę na szklaneczkę latte, ;) zwłaszcza w dobrym towarzystwie. Nie będę się jednak rozwodzić o kawie jako takiej (może innym razem), ale o zielonej kawie, bo to o niej zrobiło się ostatnimi czasy niesamowicie głośno w kontekście odchudzania. Na początek kilka słów tytułem wstępu...

Czym zielona kawa różni się od tej, którą pijamy na co dzień? 

Kawa czarna powstaje w procesie palenia ziaren zielonej kawy w odpowiedniej temperaturze. Procesowi temu towarzyszy nie tylko zmiana koloru ziaren, ale także smaku, a przede wszystkim zawartości kwasu chlorogenowego. Właściwie w procesie prażenia kawy większość kwasu chlorogenowego ulega rozkładowi. A dlaczego aż taki szum robię wokół jakiegoś kwasu...? ;) Ano dlatego, że to właśnie kwas chlorogenowy uważany jest przez wielu za antidotum w walce z nadwagą. Jest on bardzo silnym przeciwutleniaczem, ale poza tym, że wykazuje duży potencjał w walce z wolnymi rodnikami, wpływa także na metabolizm tłuszczów i cukrów.

Czy zielona kawa może być więc nadzieją dla odchudzających się? 

Aby przekonać się, na ile zielona kawa może być naszym sojusznikiem odchudzania, postanowiłam zrobić krótki przegląd badań na temat samej zielonej kawy oraz kwasu chlorogenowego. I co się okazało...? W sumie to tak "na dwoje babka wróżyła", ale źle nie jest. ;)
Wyniki badań na myszach były obiecujące, bo po podawaniu im ekstraktu z zielonej kawy zaobserwowano wolniejszy przyrost wagi i ubytek tkanki tłuszczowej.
W innym badaniu wykazano natomiast, że podawanie otyłym szczurom kwasu chlorogenowego zaskutkowało obniżeniem stężenia cholesterolu i triglicerydów w surowicy krwi. Wiadomo jednak, że myszki to tylko myszki, ;) szczury to tylko szczury, my niewiele mamy z nimi wspólnego. Mnie więc takie badania nie satysfakcjonują, a więc poszperałam dalej i...

środa, 23 lipca 2014

Hepaslimin

Chyba już niejeden raz pisałam, że rzadko oglądam telewizję, zwłaszcza latem, kiedy zdecydowanie lepiej spędzać czas na świeżym powietrzu. Nawet wieczorem wolę posiedzieć sobie na balkonie przy dobrym winku, niż przed TV. Czasem jednak nieopatrznie wpadnie mi w ucho jakaś reklama aptecznego preparatu i niestety... bardzo często się wtedy denerwuję. Sami wiecie, jak to jest z reklamami i ile w nich prawdy. ;)

Jakiś czas temu natknęłam się na jakże wymowną reklamę preparatu "Hepaslimin", która nieco mnie poirytowała. Dlaczego...? Urocza Pani w spocie reklamowym wspomina w rozmowie z mężem, iż zamieniła dotychczas stosowany preparat na wątrobę na "Hepaslimin". Argumentuje to faktem, iż "Hepaslimin" jest lepszy, bo nie tylko wspiera wątrobę, ale także wspomaga odchudzanie. Nie sposób nie zauważyć tutaj odniesienia do popularnego "Hepatilu". Przyznam szczerze, że nie podoba mi się praktyka zastosowana tutaj przez producenta, czyli odniesienie wprost do konkurencji. Uważam, że coś takiego powinno być zabronione. 

Ale przejdźmy do konkretów, czyli składu owego specyfiku, a więc krótko mówiąc... kawa na ławę. ;) Hihi... Ja sobie właśnie popijam pyszne Latte macchiato. ;) 
Pierwsze dwa składniki, czyli L-asparaginian L-ornityny i cholina, to powielenie składu "Hepatilu".... nawet dawki są identyczne, czyli żadna to innowacja, a raczej "plagiat". ;) Jakiego efektu możemy się spodziewać po duecie ornityna z choliną...? Na pewno wspomagania pracy wątroby, zwłaszcza po spożyciu ciężkostrawnych posiłków, czy przeholowaniu z alkoholem, ;) czego oczywiście nie polecam. 
"Hepaslimin" poza ornityną i choliną zawiera jednak jeszcze kilka składników. Jest to wyciąg z ziela karczocha - 25 mg w jednej tabletce. Dobrze, że karczoch, bo poprawia on funkcjonowanie przewodu pokarmowego, zwiększa wydzielanie soków trawiennych, a także stanowi cenne wsparcie dla wątroby. Dawka jednak nie powala na kolana. Dla porównania - znany pewnie niektórym z Was "Cynarex" zawiera aż 250 mg wyciągu z karczocha, a więc.... mogłoby być lepiej.

Poza karczochem w składzie "Hepasliminu" mamy wyciąg z korzenia cykorii  - także w niewielkiej dawce 10 mg. Wspomaga on trawienie oraz reguluje wypróżnienia... ale o o odchudzaniu to raczej mowy nie ma. ;)

Mamy także wyciąg z ostryżu długiego, czyli kurkumę. Według informacji na stronie producenta zapobiega on gromadzeniu tłuszczu, ale to nie jest tak, że zgubicie kilka cm w pasie, czy biodrach. Surowiec ten zwiększa wydzielanie żółci i ułatwia jej przepływ w przewodach żółciowych, a żółć wspomaga trawienie tłuszczu... a więc jeśli zjecie tłustą golonkę, to "Hepaslimin" może pomóc Wam ją przetrawić, ale na utratę kilogramów raczej nie liczcie. ;)

Uzupełnienie składu to  wyciąg z liści ostrokrzewu paragwajskiego, czyli Yerba mate. Ze względu na zawartość kofeiny jest to surowiec o własnościach pobudzających, który dość szybko usuwa zmęczenie... Przyznam szczerze, że czasem by mi się przydało coś takiego, zwłaszcza po 12 godzinach w pracy. ;) Są pewne doniesienia, jakoby spożywanie Yerba mate wspomagało proces odchudzania, ale dawka w "Hepaslimin" nie jest na tyle duża, aby dać efekt w postaci utraty zbędnych kilogramów. 

Podsumowując... Na pewno nie jest to specyfik, który pomoże pozbyć się "oponki", czy zbędnych kilogramów... Nie ma co się łudzić... natomiast może być wsparciem dla wątroby, czy układu trawiennego, zwłaszcza po spożyciu ciężkostrawnych posiłków.


Warto również przeczytać:

czwartek, 17 kwietnia 2014

Spirulina

Dziś na Waszą prośbę napiszę słów kilka o spirulinie. :)

Spirulina, czyli był glon, a wyszła bakteria

Kiedyś spirulina była glonem, niebiesko - zielonym glonem. Stanowiła pożywienie dla Azteków, Indian zamieszkujących Amerykę Północną. Aztekowie za pomocą sieci zbierali spirulinę z powierzchni jezior, aby po jej wysuszeniu otrzymywać 'ciasto spirulinowe'. Swoją drogą ciekawy pomysł, ciacho - fit. :)
Dziś troszkę się zmieniło. Był glon, wyszła bakteria. :). Obecnie naukowcy zaliczają spirulinę do cyjanobakterii czyli sinic (rodzaj Arthrospira, kiedyś nazywana Spirulina).
Na pytanie co ma spirulina lepiej odpowiedzieć odwrotnie, czyli czego nie ma. Bo ma sporo. Jest bombą białkowo - witaminową. Stanowi bogate źródło żelaza i jest wykorzystywana w leczeniu anemii. Preparaty spiruliny mają zastosowanie w poprawie odporności, mają właściwości przeciwzapalne i przeciwalergiczne, pozwalają łagodniej przejść niektóre choroby wirusowe np. grypę. Mogą również obniżać poziom cholesterolu. Ciekawostką jest informacja, że w przyszłości spirulina wejdzie w skład pożywienia dla kosmonautów.

Skład spiruliny

Na półkach aptecznych znajdziemy różne preparaty zawierające spirulinę. Są to preparaty z firmy Walmark "Spirulina", z firmy Ginseng Poland, "Spirulina hawajska w tabletkach", czy z firmy Cyanotech "Hawaiian Spirulina Pacifica".
Spirulina to potoczna nazwa biomasy sinic, zawierająca w swoim składzie najczęściej jeden z gatunków cyjanobakterii: Arthrospira platensis lub Arthrospira maxima.

wtorek, 9 lipca 2013

Leczenie nadwagi i otyłości - nowe podejście

Lato w pełni, a ja ciągle otrzymuję od Was drogą mailową mnóstwo pytań o skuteczny preparat na odchudzanie. Dziś więc po raz kolejny na moim blogu będzie o walce ze zbędnymi kilogramami. Faktem jest, że otyłość jest głównym problemem zdrowotnym współczesnego społeczeństwa, a co gorsza - coraz częściej dotyczy także dzieci :( Statystyki pokazują, że większość otyłych nastolatków, także w dorosłym życiu zmaga się z nadmiarowymi kilogramami. Warto więc od najmłodszych lat wyrabiać u swoich pociech prawidłowe nawyki żywieniowe. 

Po pierwsze - zdecydowane NIE dla fast foodów, a tymczasem... to co zobaczyłam ostatnio przy okazji zakupów w galerii handlowej przy McDonalds'ie bardzo mnie zbulwersowało. Niemal przy każdym stoliku dzieciaki - czasami, o zgrozo, zaledwie kilkuletnie - w towarzystwie rodziców objadające się frytkami i burgerami...  Rozumiem, że czasem kobiety chcą  odpocząć od gotowania, ale na pewno nie warto tego robić takim kosztem. Lepiej na przykład w weekend "zapędzić do garów" męża ;)

Po drugie - polecam zwrócić uwagę na sposób spędzania wolnego czasu przez wasze pociechy. Dziś zapanowała moda na tablety, na topie są wszelakie gry komputerowe, konsole itp., a przecież o wiele przyjemniejsze jest spędzanie wolnego czasu na świeżym powietrzu. Sama jestem mamą i wiem, że czasami wygodniej jest włączyć dziecku bajki czy jakąś grę, aby mieć chwilę spokoju, ale jednak róbmy to wszystko z umiarem, a niech codziennym zwyczajem będzie ruch na świeżym powietrzu, zwłaszcza, że pora roku temu sprzyja.

Złe nawyki wyniesione z dzieciństwa, często skutkują nadwagą, czy otyłością w późniejszym okresie. Wtedy jednak zamiast stawiać na ruch i zdrową dietę,  często szukamy "cudownych pigułek" na odchudzanie. Uwierzcie jednak, że choć rynek farmaceutyczny zalewa nas co roku wieloma preparatami do walki z nadwagą, choć w internecie pełno jest różnych suplementów tego typu, to prawda jest taka, że większość producentów obiecuje rzeczy niemożliwe. "Superpigułki" na odchudzanie niestety jak dotąd nikt nie wymyślił. Są jednak specyfiki, które wspomóc mogą walkę z nadmiarowymi kilogramami.

Moim zdaniem na uwagę zasługuje w tym względzie preparat "Libramed" firmy Aboca. Jest to w pewnym sensie specyfik innowacyjny, ponieważ traktuje otyłość jako problem zdrowotny, a nie tylko estetyczny. Bardzo ważnym jest również fakt, że nie jest to kolejny suplement diety, a wyrób medyczny przeznaczony do leczenia nadwagi i otyłości. Uczulam jednak, że nie jest to cudowny "spalacz" tłuszczu, ani specyfik, który w miesiąc pomoże nam zrzucić kilka czy nawet kilkanaście kilogramów. 
Na efekty stosowania "Libramed" czekać trzeba dłużej, ponieważ "zbieranych" latami kilogramów nadwagi nie da się pozbyć w przeciągu kilku dni. Warto sobie bowiem uświadomić, że zawsze leczenie nadwagi czy otyłości wymaga czasu i cierpliwości.
Na pewno jednak jest to preparat, który w połączeniu ze zmianą nawyków żywieniowych i aktywnością fizyczną wspomaga stopniową utratę wagi. Taka racjonalna i powolna utrata wagi skutkuje brakiem efektu jo-jo i sukcesywną poprawą zdrowia (wyrównany poziom cholesterolu i triglicerydów, oraz brak gwałtownych skoków glukozy).




Jeśli chodzi o cenę, to za opakowanie 138 tabletek zapłacić trzeba około 60-80 zł. Wystarczy ono na niemal miesiąc kuracji, a więc całkiem przyzwoicie, bo jest to produkt z "wyższej półki". 

Ale do rzeczy... Jak działa i co zawiera "Libramed"? Substancją czynną jest opatentowany kompleks tzw. Policaptil gel Retard. Nazwa brzmi tajemniczo, ale co się pod nią kryje? W 100% naturalny kompleks błonnikowy, pozyskiwany między innymi z opuncji, prawoślazu lekarskiego, lnu oraz lipy. Tworzy on po zażyciu w jelitach żel o "strukturze siatkowej", który wpływa na wchłanianie składników pokarmowych. Najbardziej istotny jest wpływ na gospodarkę węglowodanową. "Policaptil" po pierwsze zmniejsza, a po drugie spowalnia wchłanianie węglowodanów. 
Dlaczego ma to aż tak duże znaczenie? 

Okazuje się, że istotnym czynnikiem sprzyjającym otyłości są wahania poziomu glukozy we krwi w ciągu dnia, powstające na skutek spożywania węglowodanów. Węglowodany (czyli cukry) są w przewodzie pokarmowym trawione i przekształcane w glukozę, która szybko przedostaje się do krwi. Następuje tak zwany poposiłkowy skok glukozy i do akcji wkracza insulina, nazywana czasami "hormonem obfitości". Obniża ona poziom glukozy we krwi przez jej wykorzystanie do produkcji energii, lecz... na tym nie kończy się jej funkcja. Nie wiem czy wiecie, ale insulina stymuluje także przekształcenie glukozy w tłuszcze i ich magazynowanie w tkance tłuszczowej. Poza tym blokuje ona wykorzystanie rezerw tłuszczowych, co sprzyja nadmiarowym kilogramom. To mniej więcej obrazuje zgubny wpływ słodyczy w dążeniu do idealnej sylwetki. Niestety, bo któż z nas nie lubi jakiegoś dobrego ciacha do popołudniowej kawki ;)

"Libramed" powoduje, że glukoza jest wchłaniana przez krew wolniej i w mniejszej ilości, a więc zapobiega skokowi glukozy. Dzięki temu, organizm jest w stanie prawidłowo wykorzystać glukozę obecną we krwi. Pozwala to na zmniejszenie uczucia głodu oraz ograniczenie gromadzenia tłuszczu w tkance tłuszczowej. I co ważne, niższy poziom insuliny stymuluje zużywanie rezerw tłuszczowych :)
Warto także wspomnieć, że poza wpływem na gospodarkę węglowodanową, "Libramed" redukuje także wchłanianie tłuszczu w przewodzie pokarmowym i poprawia perystaltykę jelit. 

Może część z Was mi tutaj zarzucić, że to przecież nic innego jak specyfik błonnikowy, których wiele jest na rynku aptecznym i to już od dłuższego czasu.  Ale chciałabym tutaj zaznaczyć, że "Libramed" powstał po wieloletnich badaniach, które pozwoliły na ustalenie optymalnego składu. Jego skuteczność potwierdziły badania na specjalnym modelu sztucznego jelita. Zainteresowanym mogę podać więcej szczegółów ;), bo był to naprawdę ciekawy eksperyment. Przeprowadzono także cały szereg badań in vivo na modelu zwierzęcym. Jak to zwykle bywa padło na szczury, które są wyjątkowo wdzięcznym obiektem badań ;) 
Ale warto podkreślić, że skuteczność produktu "Libramed" została potwierdzona także w eksperymencie klinicznym - przeprowadzonym na 30 osobach dorosłych z nadwagą i otyłych, poddanych leczeniu przez 60 dni, pod nadzorem dietetyka. Wyniki? Otóż zaobserwowano średnie zmniejszenie wagi ciała po 30 dniach o 1,3 kg, a po 60 dniach o 1,8 kg. Nie jest to może jakiś oszałamiający wynik, ale właśnie tak moim zdaniem powinno wyglądać racjonalne odchudzanie. Jak już wspominałam, powolny spadek wagi gwarantuje bowiem, że unikniemy efektu jo-jo. 
Badanie to potwierdziło także skuteczność preparatu w zmniejszeniu obwodu w talii - po 30 dniach średnio o 2,9 cm, a po całej kuracji o 4,5 cm, a więc całkiem sporo :) być może właśnie na tyle, aby zmieścić się w mniejszy rozmiar;)

Odpowiednie badania kliniczne potwierdziły także bezpieczeństwo produktu "Libramed", co jest szczególnie warte podkreślenia w dobie szału na "Adipex" , czy preparaty z sibutraminą, obecnie nielegalnie sprzedawane w internecie. Preparat "Libramed" może być bezpiecznie stosowany nie tylko u dorosłych, ale także u dzieci już od 8 roku życia.

Zalecane dawkowanie to 3 tabletki przed dwoma głównymi posiłkami u dorosłych, oraz 2 tabletki przed dwoma głównymi posiłkami u dzieci. Sporo więc tych tabletek do połknięcia. ;) Jednak dla tych, którzy mają problem z połykaniem dobra wiadomość - tabletki te można rozpuścić w letniej wodzie. Tutaj uwaga - uzyskany napój należy spożyć, zanim zamieni się w żel. 

Podsumowując, według mnie jest to preparat wart spróbowania :) choć jak pisałam wcześniej, nie ma co spodziewać się cudów:) Na pewno jednak zdrowa dieta, aktywność fizyczna i "Libramed" to udane trio w racjonalnej walce ze zbędnymi kilogramami.  


Warto również przeczytać:

niedziela, 12 maja 2013

Konkurs Minilinia - wyniki

Czas szybko leci, przyszła więc pora na rozwiązanie konkursu ogłoszonego tydzień temu. Dziękuję za nadesłane odpowiedzi, wszystkie były prawidłowe, ale dla porządku napiszę, że:

1. Jednym z głównych składników Minilinii oprócz kompleksu Oxylia® jest chrom.
2. Najczęściej stosowanym lekiem na jet-lag jest melatonina.
3. Owoc aceroli jest źródłem witaminy C.

Rękami mojego starszego syna wylosowałam pięciu zwycięzców. 



Oto oni:

Joanna z Sanoka
Celina z Chróścic
Katarzyna z Włocławka
Aleksandra z Gdańska
Emila z Nieszawy

Zwycięzcom serdecznie gratuluję, a nagrody wyślę pocztą w przyszłym tygodniu.

poniedziałek, 6 maja 2013

Minilinia - wyniki badań oraz konkurs

Po napisaniu niedawnego artykułu nt. Minilinii, który znajdziecie tutaj, odezwał się do mnie przedstawiciel firmy Novascon Pharmaceuticals. Wcześniej prosiłam firmę o wyniki badań klinicznych skuteczności tego preparatu, których wtedy nie otrzymałam, za co jednak zostałam przeproszona, więc urazy nie czuję. :)
Tym razem otrzymałam materiały oraz dodatkowo spory zapas samego preparatu, który postanowiłam rozdać Wam w konkursie, abyście mogli się sami przekonać jak to naprawdę jest z tą skutecznością Minilinii. O konkursie będzie na końcu artykułu oraz w osobnej zakładce na stronie głównej.

Wracając jednak do wyników badań, otrzymałam artykuł opisujący skuteczność Oxylii®, głównego składnika Minilinii. W badaniu z podwójnie ślepą próbą wzięło udział 30 ochotników w wieku od 25-65 lat (15 kobiet oraz 15 mężczyzn) z nadwagą od 5 do 25 kg.
Badanie trwało 90 dni, a ochotnicy przyjmowali Oxylię® w dokładnie tej samej dawce, jaka została zastosowana w Minilinii - druga grupa natomiast przyjmowała placebo. Uczestnicy badania przyjmowali preparat dwa razy w ciągu dnia, przed obiadem oraz kolacją. Dodatkowo ochotnicy zostali poproszeni o spożywanie codziennie standardowego zestawu węglowodanów w czasie jednego z posiłków, jednak bez wprowadzania innych zmian w codziennych nawykach.
W dniach: 0, 30, 60 oraz 90, uczestników badania poddano pomiarom wagi oraz obwodu talii, ud, a także bioder.
Wyniki pokazały średnią utratę wagi w grupie stosującej Oxylię® na poziomie 3,2 kg w ciągu 90 dni, a także zmniejszenie obwodu talii, ud oraz bioder.
Najlepsze wyniki odnotowano w zakresie talii - średnio 4%, w przypadku obwodu ud oraz bioder spadek wyniósł ok. 1,5%.
Największy spadek wagi był zanotowany w okresie pierwszych 30 dni, natomiast nikt z grupy przyjmującej Oxylię® nie zanotował w ciągu 90 dni wzrostu wagi ciała.
Dodam, iż grupa przyjmująca placebo straciła w tym okresie średnio tylko 0,38 kg. 

Dla zainteresowanych podam, iż szczegółowe wyniki badań zostały opublikowane w dodatku dotyczącym otyłości do biuletynu "AgroFood industry hi-tec" nr 5 z września/października 2005.

Badania, badaniami;) każdy wie, jak to z nimi jest... Mnie na przykład średnio przekonują i jakoś nie chce mi się wierzyć, aby połączenie oliwki z fasolą i   rozmarynem mogło zdziałać cuda;) Jednak oczywiście mogę się mylić, więc najlepiej będzie jak wspólnie przekonamy się, czy rzeczywiście preparat "Minilinia" jest tak skuteczny w walce ze zbędnymi kilogramami jak zakłada producent. Chyba nie ma lepszej metody niż "wypróbowanie na własnej skórze" ;)  Ja póki co nie dam rady sprawdzić suplementu osobiście, bo jestem jeszcze mamą karmiącą, więc postanowiłam, że to Wy mi w tym pomożecie, a więc... konkurs :)
Do rozlosowania mam 5 podwójnych zestawów Minilinii (po 60 tabletek), wartych ok. 100 zł każdy, które wystarczą na dwumiesięczną kurację.

Warunkiem wzięcia udziału w losowaniu nagród jest:
  • polubienie mojej strony na Facebooku (przycisk znajduje się na górze po lewej stronie), 
  • przesłanie do mnie w mailu (oprócz odpowiedzi) swojego imienia, nazwiska oraz miejscowości zamieszkania,
  • odpowiedź na 3 poniższe pytania:
  1. Co oprócz kompleksu Oxylia® jest głównym składnikiem Minilinii?
  2. Jaki lek jest najczęściej stosowany na jet-lag (zespół objawów pojawiający się przy nagłych zmianach strefy czasowej) ?
  3. Źródłem jakiej witaminy jest owoc aceroli?
Podpowiem, iż odpowiedzi możecie znaleźć w artykułach na moim blogu oraz na stronach Minilinii.

Spośród autorów prawidłowych odpowiedzi, pięciu zwycięzców wylosuje mój pięcioletni Synek. W komisji czuwającej nad prawidłowym przebiegiem konkursu będzie zaś mój mąż. ;)
Zwycięzców poproszę po kuracji o wypełnienie krótkiej ankiety, dotyczącej samego preparatu oraz jego skuteczności.

Konkurs trwa do północy w sobotę 11 maja, a wyniki zostaną opublikowane na moim blogu w niedzielę 12 maja. 


Warto również przeczytać:

czwartek, 11 kwietnia 2013

Minilinia - patentem na odchudzanie?

Z uwagi na to, iż coraz większymi krokami zbliża się lato i sezon bikini, znów na topie zaczynają być preparaty na odchudzanie. Właściwie każdego roku na wiosnę w grupie pospolicie zwanych "odchudzaczy" pojawiają się nowości, które mają szybko i bez większych wyrzeczeń pomóc pozbyć się zbędnych kilogramów. Preparaty te cieszą się zawsze dużym zainteresowaniem, zwłaszcza płci pięknej i trudno się temu dziwić, bo kto by nie chciał stracić w miesiąc bez żadnego wysiłku kilka cm w pasie czy udach? Ja jestem chętna ;)

Jeszcze w marcu w TV pojawiła się jakże wymowna reklama preparatu "Minilinia" firmy Novascon Pharmaceuticals i to właśnie ten preparat będzie bohaterem dzisiejszego posta. Nie tylko reklama, ale także sama nazwa suplementu brzmi zachęcająco ;) i tu należy się pochwała dla speców od marketingu z firmy Novascon. Ale to niestety koniec pochwał.
Z przykrością muszę stwierdzić, iż jakiś czas temu napisałam do firmy Novascon maila z prośbą o udostępnienie materiałów i linków do badań klinicznych skuteczności składników "Minilinii" i zostałam niestety zignorowana. Dziwne, że sam producent nie chciał (może obawiał się prawdy?), żeby jego preparat opisać w sposób jak najbardziej  obiektywny i wyczerpujący. Bazować więc będę na mojej wiedzy oraz informacjach, które udało mi się wyszperać na internecie. 

Na początek warto wspomnieć, że na tle konkurencji suplement ten ma stosunkowo unikalny i innowacyjny skład, więc na pierwszy rzut oka wygląda ciekawie i wzbudził moje zainteresowanie. A muszę przyznać, że zawsze do takich "cudów" w walce ze zbędnymi kilogramami podchodzę bardzo sceptycznie. Więc do rzeczy. Co mamy w składzie...? 
Chrom oraz opatentowany kompleks roślinny Oxylia®, pod którego tajemniczo brzmiącą nazwą kryje się ekstrakt z nasion czarnej fasoli, ekstrakt z owoców oliwki oraz ekstrakt z liści rozmarynu. 

Najpierw na tapetę weźmy więc chrom. Wpływa on na gospodarkę węglowodanową organizmu, reguluje poziom insuliny oraz pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu glukozy we krwi. Mówi się również,  że suplementacja chromem zmniejsza apetyt na słodycze i coś w tym jest, choć mojego apetytu na słodycze chyba nic nie jest w stanie poskromić ;)  
Chrom w sposób pośredni wpływa także na przemiany lipidów i rzeczywiście suplementy z chromem są wskazane dla osób z nadwagą jako środek wspomagający odchudzanie. "Minilinia" zawiera w 2 tabletkach (bo tyle przyjmuje się na dobę) 40mcg chromu, czyli 100% zalecanego dziennego spożycia (RDA), aczkolwiek w badaniach wykazano, że dawki terapeutyczne  przy stwierdzonych zaburzeniach metabolizmu węglowodanów czy lipidów powinny być wyższe. Ale nie jest źle, choć oczywiście sam chrom cudów nie zdziała. Nie ma co się łudzić.

A jak z efektywnością pozostałych składników?
Mówi się, że czarna fasola może być niejako "sojusznikiem odchudzania", jest ona doskonałym źródłem białka i błonnika, a także - co warte podkreślenia, zawiera mało tłuszczu. Nie wydaje mi się jednak, aby ekstrakt z nasion czarnej fasoli mógł być jakimś super remedium w walce ze zbędnymi kilogramami.

W składzie mamy jeszcze ekstrakt z owoców oliwki. Hmmm... Brzmi ciekawie :) Producent nie zaznacza czy czarnych czy zielonych ;) ja akurat toleruję jedynie zielone... Jak więc działa ekstrakt z owoców oliwki? Okazuje się, że oliwki mają pewne unikalne właściwości, a mianowicie są źródłem kwasów jednonienasyconych (MUFA), podobnie zresztą jak chociażby awokado czy czekolada. Kwasy te chronią przed niektórymi chorobami przewlekłymi, a według niektórych badań dobrze sprawdzają się w walce z tzw. "oponką" wokół talii. Podobno jedna porcja któregoś z tych produktów żywnościowych do każdego posiłku, utrudnia gromadzenie się tłuszczu w okolicach talii i może pomóc pozbyć się kilku cm tu i ówdzie. Podobno, bo nie dotarłam do badań klinicznych, które by to potwierdziły, więc nie ma co popadać w nadmierny optymizm. Przecież MUFA występują także w czekoladzie, a jakby tak porcja czekolady do każdego posiłku dawała efekt w postaci utraty zbędnych kilogramów, to chyba niepotrzebne byłyby żadne suplementy na odchudzanie ;) Każdy wybrałby czekoladę, bo któż jej nie lubi? ;)

Kolejny składnik kompleksu Oxylia® to ekstrakt z liści rozmarynu. Tutaj można mówić jedynie chyba o działaniu wspomagającym trawienie, więc także żadna to rewelacja.

To pokrótce o składzie. Cenowo preparat wypada przyzwoicie, bo kosztuje niecałe 40 zł za 60 tabletek, czyli miesięczną kurację, ale.. według mnie, mimo, że skład jest unikalny wśród suplementów na odchudzanie, nie warto w niego inwestować. 
Jakoś nie przekonuje mnie to połączenie oliwki z rozmarynem i fasolą ;) Co do skuteczności, to producent "Minilinii" powołuje się na wyniki badania klinicznego, które rzekomo potwierdziło, że zawarty w preparacie kompleks roślinny Oxylia® pomaga w zmniejszeniu obwodu ud, talii i bioder. Dotarłam do informacji, że było to badanie Oxylia® vs placebo, przeprowadzone z podwójnie ślepą próbą, na 60 ochotnikach płci męskiej i żeńskiej w wieku 25-50 lat z nadwagą 5-15kg. Po 30 dniach kuracji zaobserwowano podobno średni spadek wagi o 2,96 kg. 
Jak dla mnie to nieprawdopodobne, zwłaszcza, że suplement "Minilinia" ma raczej kiepskie opinie wśród klientek apteki oraz internautek. I powiem Wam szczerze, że nie wierzę w te wyniki, a producent nie zechciał ich uwiarygodnić, dostarczając mi szczegółów tych badań.

Jak dla mnie najlepszy sposób na odchudzanie to dieta z dużą ilością warzyw i owoców oraz aktywność fizyczna, dlatego też mój stacjonarny rowerek treningowy powraca do łask ;)

Zapraszam do zakładki "KONKURS" na stronie głównej bloga:)





sobota, 9 lutego 2013

Kulisy wycofania sibutraminy (Meridia, Zelixa)

Otrzymuję od Was ostatnio dużą liczbę pytań odnośnie dostępności preparatów z sibutraminą (Meridia, Zelixa i inne) w Europie, a zwłaszcza w Czechach. 
Właściwie jakoś specjalnie mnie to nie dziwi, bo skuteczność większości obecnych na rynku suplementów na odchudzanie, niestety nie jest zadowalająca, a problem otyłości jest bardzo powszechny. Każdej wiosny firmy farmaceutyczne prześcigają się w innowacyjnych pomysłach na zbicie zbędnych kilogramów i rzeczywiście mamy tutaj dużą różnorodność, bo są już gumy na odchudzanie ("Sankom"), kisiel ("BłonniSlim-Forte" Zdrovitu), czy proszek do posypywania potraw ("Limitizer" Aflofarmu). Każdy znajdzie więc coś dla siebie, ale cóż z tego, skoro skuteczność kiepska...

Chyba dlatego wiele z Was ma jeszcze w pamięci skuteczny lek na odchudzanie, hamujący łaknienie i pobudzający termogenezę, jakim jeszcze kilka lat temu była sibutramina. No właśnie... była, bo 3 lata temu została wycofana z obrotu w Polsce i innych krajach UE. 
Z czego to wniknęło? Czas na trochę historii.... ;)

Lek ten wprowadzony został do obrotu w UE w 1999 roku i szybko wyparł starsze leki anorektyczne, czyli hamujące łaknienie, które obarczone były wieloma działaniami niepożądanymi tj. mazindol (Teronac) czy deksfenfluraminę (Isolipan). 
"Meridię" (sibutraminę) uważano wręcz za cudowny lek na odchudzanie, często słychać było opinie: "ten lek odmienił moje życie". Początkowe doniesienia o działaniach niepożądanych nie były jakoś szczególnie niepokojące, pojawiały się czasem takie objawy jak suchość w jamie ustnej, zaparcia czy bezsenność, ale były one na ogół łagodne. U części pacjentów zaobserwowano jednak wzrost ciśnienia skurczowego i rozkurczowego oraz przyspieszenie tętna, co już było niepokojące. 


wtorek, 11 grudnia 2012

Adipex

Ostatnio dostaję od Was wiele zapytań odnośnie Adipexu. Pytacie nie tylko o możliwość jego zakupu, ale również o działania niepożądane, sposób zażywania itp. więc postanowiłam zebrać wszystkie informacje w jednym miejscu.

Przede wszystkim - Adipex nie jest dostępny w Polsce. Jest to spowodowane zaleceniem Komisji Europejskiej z 2000 roku odnośnie wycofania z rynku wszelkich leków hamujących łaknienie i działających ośrodkowo ze względu na doniesienia o poważnych działaniach niepożądanych. Podobnie postąpiono np. w USA. 
Jednak decyzja KE nie została podtrzymana przez Trybunał Europejski, więc tylko niektóre kraje UE (w tym Polska) wycofały leki zawierające phenterminę, a więc m.in. Adipex Retard.

Jak pisałam wyżej, nie wszystkie kraje UE zastosowały się do rekomendacji, więc np. w Czechach Adipex Retard jest bez większego problemu dostępny w aptekach. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, iż jest on na receptę, więc nie możemy go sobie kupić ot tak, jak np. Aspirynę.
Jeśli chodzi o koszt, to 30 tabl. kosztuje w zależności od apteki (cena Adipexu nie jest w Czechach regulowana) ok. 320-350 Kč, natomiast 100 tabl. ok. 900-950 Kč. Wg obecnego kursu CZK/PLN jest to ok. 53-57 zł za 30 tabl. i ok. 150-160 zł za 100 tabl.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Hydrominum

Kochani witam po niestety dłuższej i w sumie nieplanowanej przerwie. Mam nadzieję, że wybaczycie, ale zostałam oddelegowana w sumie tak trochę z zaskoczenia na zastępstwo do innej apteki, co wiązało się także ze zmianą miejsca zamieszkania i kiepskim dostępem do internetu. Postaram się już teraz pisać regularnie jak poprzednio ;)
Od czego by tu zacząć.... 
Właśnie przed chwilą natknęłam się na telewizyjną reklamę nowości z firmy Aflofarm - preparatu "Hydrominum". Chyba już kiedyś wspominałam, że nie mam zaufania do Aflofarmu, jako że firma ta wypuszcza regularnie na rynek jakieś nowości i właściwie produkuje już tyle suplementów diety o tak różnych wskazaniach, że wydaje mi się, że to nic dobrego, ponieważ jak to mawiają niektórzy " Co za dużo, to niezdrowo"... ;) Zdecydowanie lepiej moim zdaniem postawić na jakość... 
Przykładowo zupełnie nie pojmuję po co firma wypuszcza na rynek dwa preparaty o prawie identycznym składzie, jak np. "RedBlocker" i "Belissa anti-red". Niestety jednak z bólem serca muszę przyznać, że u nas w Polsce ciągle jeszcze "reklama dźwignią handlu" i preparaty Aflofarmu w aptece sprzedają się naprawdę dobrze, bo dla niektórych reklama TV znaczy więcej niż rekomendacja farmaceuty... Przykre to, ale niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. 

Ale nie o Aflofarmie miało być tym  razem, a o jednej z ich nowości - Hydrominum
Powtarzając za reklamą, składniki zawarte w Hydrominum łagodzą wrażenie obrzmienia, wspomagają odchudzanie oraz zwalczają cellulit i eliminują toksyny z organizmu. A jak jest naprawdę i co mamy w składzie tego cudownego środka na główne bolączki kobiet? W końcu mowa i o odchudzaniu i cellulicie ;)) 
Nic innego jak: ekstrakt z opuncji figowej, wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego, wyciąg z pokrzywy zwyczajnej oraz wyciąg z zielonej herbaty, czyli typowe zioła o działaniu głównie moczopędnym. W sumie - nic szczególnego. Właściwie ciężko mówić o odchudzaniu z tym preparatem, bo w odchudzaniu chodzi o pozbycie się tkanki tłuszczowej, a nie wody... Na pewno stosując ten suplement będziecie częściej biegać do toalety, ale należałoby się zastanowić, czy efekt nie byłby podobny, gdyby pić codziennie herbatkę z mniszka i pokrzywy... Zapewne jednak zaparzanie ziółek byłoby pewnie mniej wygodne dla rozleniwionego polskiego społeczeństwa. ;)
Czy więc jest to preparat innowacyjny na polskim rynku...?  Chyba nie do końca, bo od dawna mamy w obiegu suplement "Aqua-femin". Skład tego specyfiku jest troszeczkę inny, bo zawiera w składzie zieloną kawę, cykorię, perz i pokrzywę, ale działanie na pewno będzoe zbliżone ;) 
Reklama jednak to podstawa i mimo, że reklamę "Hydrominum" możemy ogladać w TV całkiem niedawno, już całkiem sporo pań w aptece pytało o ten specyfik ;) 

Do następnego razu. ;)

czwartek, 5 kwietnia 2012

Alli na fali


Tak jak obiecałam dziś dalszy ciąg o odchudzaniu, czyli na tapetę bierzemy jedyny lek bez recepty zarejestrowany w Polsce  na odchudzanie,  czyli Alli. Substancja czynna w nim zawarta, czyli orlistat została wprowadzona do lecznictwa w latach 90tych, ale wtedy występował on w dawce 120 mg i był (pod nazwą Xenical) dostępny tylko na receptę. Wiele badań klinicznych potwierdziło jego skuteczność i w 2009 roku dopuszczono go w Unii Europejskiej, w tym także w Polsce do sprzedaży OTC (czyli bez recepty) pod nazwą handlową  Alli  ale w dawce 60 mg, czyli o połowę mniejszej.

Alli to specyfik dość mocno w tej chwili rozreklamowany, a jak jest ze skutecznością? 
Powiem Wam (tak w sekrecie ;) ), że w ubiegłym roku sama sobie zafundowałam dość kosztowną 2 miesięczną kurację z Alli. Pomimo, że BMI mam w normie, to przed weselem siostry chciałam zrzucić jeszcze parę kilogramów ;) I jak myślicie, zadziałał? Moim zdaniem (i mojej wagi również ;) ) niestety nie. Gdzie tkwi przyczyna? Po pierwsze, jest to preparat polecany dla osób, których BMI przekracza 28 (czyli jest całkiem spore), a więc teoretycznie nie dla mnie ;) Po drugie moja dieta jest na co dzień niezbyt bogata w tłuszcze, a właśnie z nimi jest związany mechanizm działania tego leku. Alli ma zmniejszać wchłanianie tłuszczów z diety mniej więcej o 25% i właściwie tylko (bo nie pokuszę się, że „aż”) tyle. A jak wyglądają fakty? Niestety tak, że z roku na rok spożywamy coraz mniej tłuszczu w diecie (jest już sporo produktów light itp.), a i tak jako społeczeństwo „tyjemy”. I co się okazuje? Że to węglowodany są głównymi „winowajcami” i odpowiadają za zbędne kilogramy tu i ówdzie ;)  Myślę, że właśnie dlatego ze skutecznością Alli jest tak średnio ;)
A więc ja doradzając pacjentom w aptece, raczej  nie polecam tego preparatu, chyba że ktoś jest zwolennikiem schabowych smażonych na głębokim tłuszczyku oraz golonki z piwkiem, to wtedy mogę zarekomendować Alli i ubogą w tłuszcze dietę  i efekt pewnie będzie zadowalający. ;)
Dodam jeszcze, że preparat ten jest bezpieczny, bo działa głównie w obrębie przewodu pokarowego, ale stosując Alli trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Należy przestrzegać koniecznie niskotłuszczowej diety, ponieważ w przeciwnym razie występują mało fajne i niekomfortowe objawy niepożądane, typu gazy (wzdęcia) z możliwością wystąpienia tłustego plamienia, nagła potrzeba wypróżnienia oraz tłuste i oleiste stolce. Poza tym trzeba pamiętać o suplementacji witamin rozpuszczalnych w tłuszczach (czyli A D E i K), bo Alli upośledza ich wchłanianie  (i przyjmować je w odstępie czasowym w stosunku do Alli)
I tym akcentem kończę na dzisiaj ;) Miłego dnia Kochani.


Warto również przeczytać:

Adipex

Kilka słów o odchudzaniu

Jak się pozbyć cellulitu?

wtorek, 3 kwietnia 2012

Kilka słów o odchudzaniu

Dzisiaj na prośbę jednej z czytelniczek (czytelników) mojego bloga będzie co nieco o odchudzaniu. Właściwie pogoda za oknem okropna, ale mamy wiosnę, więc odchudzanie zacząć czas najwyższy.  Niebawem lato, trzeba się będzie pokazać w bikini no i pewnie przydałoby się mieć tu i ówdzie te parę kilogramów mniej. 
Od czego zacząć i jakie są skuteczne metody? Chyba o tym, że przede wszystkim liczy się ruch, aktywność fizyczna, dieta i zdrowy tryb życia nie muszę tutaj wspominać. Natomiast jakie wspomagacze oferuje nam branża farmaceutyczna? Jak zwykle mamy multum preparatów i kuszące reklamy ;) I co tu wybrać?
Moim zdaniem trzeba po pierwsze odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd się wzięły te nasze nadmiarowe kilogramy, których usilnie chcemy się pozbyć. W wielu przypadkach jest tak, że dostarczamy za dużo kalorii w stosunku do tego, ile organizm potrzebuje. Dzisiaj mamy takie czasy, że wielu z nas prowadzi bardzo intensywny tryb życia i pochłonięci pracą nie mamy czasu na regularne, zdrowe posiłki, zjadamy w pośpiechu, jakieś fast-foody itp. A poza tym, któż z nas nie lubi przekąsić jakiegoś dobrego ciacha do popołudniowej  kawki ;) Hmm… Ja już bym miała ochotę na jakąś dobrą kremówkę albo napoleonkę ;) Co więc zrobić, aby skutecznie stracić zbędne kilogramy? Można by tak obrazowo powiedzieć „Pozbyć się lodów z zamrażarki, a na to miejsce włożyć mrożonki warzywne oraz ignorować ciastka z kremem (zdecydowane „nie” dla papieskiej kremówki), a polubić herbatniki z błonnikiem lub płatkami owsianymi”. Poza tym warto pamiętać, że decyzja o odchudzaniu to nie jest akcja na kilka dni, ale projekt na kilka miesięcy i tak należy do tego podchodzić.
I jeszcze jedno. Nie radzę na pewno kupować cudownych ”superpigułek” na odchudzanie w sklepach internetowych ;)  

A co mamy do dyspozycji w aptece? 
Są to głównie preparaty z błonnikiem, preparaty zawierające ekstrakt z zielonej herbaty, guaranę, chrom, kwas hydroksycytrynowy, sprzężony kwas linolowy (CLA), L-karnitynę czy fasolaminę. Co z tej całej plejady może zadziałać? Ja osobiście mogłabym polecić preparaty z L-karnityną, które sama  wypróbowałam i rzeczywiście efekt był :), aczkolwiek  przy  współudziale ćwiczeń fizycznych, może nie jakiś bardzo intensywnych, ale jednak. Nie należy tutaj oczekiwać, że spożywanie większych dawek L-karnityny zadziała bez wysiłku fizycznego i należy o tym pamiętać. Dlatego L-karnityna jak najbardziej jest skutecznym spalaczem tłuszczu, ale konieczna aktywność fizyczna, niekoniecznie codzienna, wystarczy  kilka razy w tyg jakiś fitness itp.
Podobno bardzo dobrze działa połączenie L-karnityny z ekstraktami np. z zielonej herbaty. Ekstrakt taki skutecznie stymuluje termogenezę, czyli powstawanie ciepła w organizmie, co przyspiesza spalanie zapasowej tkanki tłuszczowej ;) Mogę tutaj młodym, raczej zdrowym osobom polecić preparat z firmy Olimp Therm line II, który poza L-karnityną i wyciągiem z zielonej herbaty zawiera także kilka innych wspomagających składników. Nie mogą go jednak stosować osoby o wysokim ciśnieniu krwi, bo może je podnosić i powodować np. kołatanie serca, bóle głowy, czy nadmierną potliwość.

Często pacjentki w mojej aptece pytają mnie o preparaty z chromem. Czy zdziała on cuda? Systematyczne zażywanie chromu reguluje poziom cukru we krwi, dzięki czemu znikają napady niepohamowanego głodu i chęć podjadania między posiłkami. Znacząco spada też łaknienie na słodycze. Ale czy to wystarczy, aby stracić kilka kilogramów? Moim zdaniem szału nie będzie ;) i utrata masy ciała tylko wskutek przyjmowania suplementów chromu jest mało prawdopodobna.

Jeśli chodzi o wpływ na gospodarkę węglowodanami, to bardziej polecałabym ekstrakt z nasion fasoli (fasolaminę), który jest skutecznym brokerem wchłaniania skrobi. Skrobia jest jednym z głównych składników naszego pożywienia (makarony, ziemniaki itp.), a w organizmie jest ona przetwarzana na cukier prosty, a następnie na tłuszcz. Ekstrakt z fasoli blokuje enzym, który odpowiada za trawienie skrobi, dzięki czemu nie jest ona przerabiana na zapasy tłuszczu. W badaniach wykazano, że fasola może być efektywnym składnikiem suplementów sprzyjających odchudzaniu  i polecałabym tutaj taki preparat jak „Fabacum” (Vitana) – koszt 30 tabletek to około 35 zł.
Sporo preparatów dostępnych na naszym rynku zawiera w  swoim składzie ekstrakt z azjatyckiej rośliny Garcinia cambogia, który jest bogaty w tajemniczy HCA (czyli kwas hydroksycytrynowy), jednak nie wykazano dotychczas w badaniach, aby ekstrakt z garcynii w znaczący sposób wpływał na obniżenie masy ciała. Udowodniono jedynie wpływ na obniżenie poziomu cholesterolu (całkowitego i LDL), dlatego jakoś szczególnie bym tutaj tych preparatów nie polecała.
Myslę, że w odchudzaniu można natomiast wspomagać się błonnikiem, który działa na kilka sposobów, m.in. pęcznieje w żołądku dając uczucie sytości, przyspiesza perystaltykę jelit i spowalnia wchłanianie cukrów. Szczególnie przydatny w walce z otyłością jest ponoć błonnik z owsa, natomiast dobrze jest stosować go w  połączeniu z błonnikami z innych zbóż, warzyw i owoców.

Także krótko podsumowując ten przydługi artykuł ;), superpigułek na odchudzanie niestety nie ma ;) choć pewnie cieszyłyby się ogromnym zainteresowaniem wśród społeczeństwa. Ale kto wie, może jeszcze wszystko przed nami. Na pewno na chwilę obecną mamy duże urozmaicenie ;) bo poza tradycyjnymi tabletkami, mamy przecież już saszetki do wody, odchudzające kawki, napoje, plastry itp. 
A jak ze skutecznością mocno reklamowanego, jedynego w tej chwili leku na odchudzanie dostępnego bez recepty, czyli Alli..?  O tym następnym razem ;)


Warto również przeczytać:

Adipex

Minilinia - patentem na odchudzanie?

Jak się pozbyć cellulitu