Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odporność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odporność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2022

Ospa u dzieci - objawy, leczenie, przebieg

Pogoda za oknami cudna, wreszcie mamy sporo słońca, które dla mnie jest zdecydowanie najlepszym antydepresantem. Ale wiosna to nie tylko czas, kiedy wszystko kwitnie, ale również czas, kiedy uaktywniają się różne wirusy. Takim wirusem jest na przykład wirus ospy. W szkole u moich dzieci już jakiś czas temu była informacja o pojawiających się  zachorowaniach na tę chorobę. Na szczęście moje dzieciaki mają już ospę za sobą, :) ale postanowiłam podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami. Na początek jak zawsze kilka słów tytułem wstępu, czyli...

Co to jest ospa wietrzna i jakie są jej przyczyny..? 

Ospa to choroba zakaźna wywoływana przez wirusa ospy wietrznej (Varicella-zoster virus). Jej charakterystycznym objawem jest wysypka. Ospa przenosi się drogą kropelkową i co ciekawe: wirus może się rozprzestrzeniać wraz z ruchem powietrza nawet na odległość kilkudziesięciu metrów, a więc niestety bardzo łatwo się zarazić. Osoba chora zaraża nawet kilka dni przed pojawieniem się objawów, a przestaje zarażać dopiero wtedy, kiedy przyschną ostatnie pęcherzyki, czyli po około tygodniu. Okres wylęgania choroby, zatem czas od wniknięcia wirusa do organizmu do wystąpienia pierwszych objawów jest stosunkowo długi - trwa około 10-21 dni. A więc po kontakcie z chorym - czeka nas około 3 tygodnie nerwówki. Sama się o tym przekonałam, bo dopiero 3 tygodnie po "wysypie" u starszego synka, pojawiły się pierwsze objawy choroby u młodszego. 

Jakie są objawy choroby..? 

Początkowe objawy ospy nie są charakterystyczne i przypominają zwykłe przeziębienie, czyli: gorączka, ból głowy, ogólne osłabienie. Z reguły w drugiej dobie pojawia się charakterystyczna wysypka - plamki i grudki, które zamieniają się w pęcherzyki wypełnione płynem. U moich dzieci wysypka zaczęła się w okolicach szyi, a dopiero kolejne rzuty choroby przyniosły wykwity na całym ciele. Pojawieniu się wysypki towarzyszyło znaczne osłabienie organizmu. Ci, którzy mają dzieci wiedzą, że to wulkany energii i ciężko nawet podczas choroby zmusić je do pozostania w łóżku. Ospa jednak tego dokonała, co mówi samo przez się, jak groźny jest ten wirus. Warto również wiedzieć, że "ospowej" wysypce towarzyszy bardzo nasilony świąd, a z kolei rozdrapane krosty grożą powikłaniami i powstaniem trwałych blizn. Najlepiej więc starać się nie rozdrapywać wykwitów, tylko jak to wytłumaczyć dzieciom..? Czasami ciężko. ;)

Jak łagodzić objawy choroby, czyli co nieco o aptecznych preparatach na ospę. 

Przebieg choroby może być bardzo różny, dlatego postępowanie zależy od intensywności objawów. Jeśli choroba ma łagodny przebieg, to po pierwsze - należy dużo wypoczywać, a w razie potrzeby stosować leki objawowe. Od czasu jak ja byłam dzieckiem wiele się zmieniło w zaleceniach, dlatego postanowiłam zebrać najważniejsze kwestie. 

Dość często zdarza się, że ospie towarzyszy wysoka gorączka. Nie zawsze, bo tak jak wspominałam - przebieg choroby może być różny. Oczywiście należy stosować wówczas leki obniżające temperaturę, ale uwaga! W przypadku ospy wietrznej nie zaleca się stosowania ibuprofenu, tylko paracetamol. Dlaczego..? Okazuje się, że ibuprofen może powodować zwiększone ryzyko zakażenia tkanek miękkich wywoływane przez bakterie. Krótko mówiąc, ibuprofen sprzyja występowaniu powikłań. W razie gorączki lepiej więc sięgnąć po preparat na pazie paracetamolu- w formie doustnej jak "Paracetamol HASCO", "Panadol baby", czy "Pedicetamol", albo czopki z paracetamolem - tutaj oczywiście dobierając odpowiednią do wagi dziecka dawkę.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, dawniej do smarowania ospowych krostek zalecano stosowanie pudrów płynnych - czyli takiej białej "papki" na bazie tlenku cynku, którą dość pieczołowicie nanosiło się na każda krostę. Obecnie odchodzi się od tego, ponieważ puder płynny jak zasycha na skórze, tworzy nieprzepuszczalną warstwę, a pod taką "kołderką" świetnie namnażają się bakterie. I również zwiększa się przez to ryzyko powikłań. Dlaczego to takie ważne..? Ano dlatego, że od tego jak będą się goić nasze "ospowe bąble" zależy to, czy pozostaną po nich trwałe blizny. 

No dobrze.. puder płynny idzie do lamusa, a więc co innego mamy w zanadrzu.? Niektórzy śladem naszym babć rekomendują na ospowe wykwity wodny roztwór fioletu gencjanowego - ostatnio trudno dostępny w aptekach. Fiolet gencjanowy wykazuje działanie antyseptyczne, co na plus, ale po naniesieniu na skórę barwi ją na fioletowo, co jednak może maskować objawy ewentualnego nadkażenia bakteryjnego. Nie jest to więc do końca dobry pomysł. 

Co może być więc alternatywą dla pudrów płynnych..? 

Okazuje się, że dość dobrze przy ospowej wysypce sprawdzają się preparaty na bazie oktenidyny. Pewnie większości z Was przyjdzie do głowy tradycyjny "Octenisept"- w sprayu- i bingo. :) Możecie go z powodzeniem zastosować na krosty przy ospie. Z racji na działanie antyseptyczne zapobiega on powikłaniom w postaci nadkażeń bakteryjnych. I co ważne - preparat ten może być stosowany nie tylko na skórę, ale także na błony śluzowe, a dość często przy ospie krostki pojawiają się w buzi, czy w strefach intymnych. 

W aptekach dostać można także "Octenisept żel", który może być z powodzeniem stosowany na wykwity skórne w przebiegu ospy wietrznej. Poza oktenidyną, która jest unikalną substancją przeciwdrobnoustrojową, mamy w składzie także hydroksyetylocelulozę - która tworzy warstwę ochronną i ułatwia gojenie, zapobiegając powstawaniu blizn. Oczywiście nie jest to specyfik dedykowany tylko ospie, z powodzeniem go wykorzystacie także na oparzenia słoneczne, czy  małe powierzchowne rany i zadrapania, a także trudno gojące się rany (owrzodzenia, odleżyny), a nawet na hemoroidy.

Moim odkryciem, gdy dzieciaki przechodziły ospę, była pianka "PoxClin"- jest to preparat w formie chłodzącej pianki, który dedykowany jest właśnie dzieciakom chorym na ospę wietrzną. Wiadomo, że przy ospie chyba największą udręką jest swędzenie pojawiających się pęcherzy. Swędzenie powoduje, że chcąc nie chcąc drapiemy, co zdecydowanie utrudnia gojenie. A więc mamy takie błędne koło. Pianka "Poxclin" daje natychmiastowy efekt chłodzący i kojący, przez co dość skutecznie łagodzi świąd i zmniejsza ten nieszczęsny odruch drapania. Mój Syn sam domagał się "piankowania", żeby nie swędziało. Jak dla mnie wadą preparatu jest jednak dość rzadka konsystencja, przez co sama aplikacja nie jest do końca wygodna, bo specyfik dość szybko spływa z powierzchni skóry. 

Ale skład wygląda interesująco, bo mamy: żel z aloesu - który działa nawilżająco i łagodząco i wspomaga gojenie się skóry i błon śluzowych, wyciąg z ziela lawendy, wyciąg z kwiatów rumianku - o działaniu przeciwzapalnym, a także pantenol i alantoinę, czyli substancje gojące i regenerujące.

Innym specyfikiem, który możecie zastosować na ospowe krostki jest "Virasoothe" chłodzący żel w sprayu do leczenia ospy wietrznej. Jest to wyrób medyczny, który dedykowany jest dzieciom już od 6 miesiąca życia. Preparat po aplikacji wykazuje natychmiastowe działanie chłodzące i skutecznie łagodzi świąd, przez co ułatwia gojenie. Można stosować go kilka razy dziennie - w zależności od potrzeb. Fajnym patentem jest przechowywanie specyfiku w lodówce, wtedy efekt chłodzenia jest jeszcze bardziej odczuwalny. 

Pamiętajcie również, że jeśli świąd towarzyszący ospie jest wyjątkowo dokuczliwy, można sięgnąć po leki przeciwhistaminowe, na przykład krople "Fenistil". Powinny troszkę załagodzić dolegliwości. 

A jak to jest z kąpielą przy ospie? 

Generalnie podczas ospy ważna jest codzienna higiena, ale... nie zaleca się długiego przesiadywania w wannie, bo zwiększa to możliwość nadkażenia pęcherzy. Dość dobry efekt daje krótka kąpiel w roztworze nadmanganianiu potasu, który zakupić możecie w aptece w postaci proszku. Pamiętajcie jednak, aby nie wsypywać do wanny całej saszetki, tylko kilka kryształków, które sprawią, że woda stanie się lekko różowa.

Gdy ciężki przebieg... 

Jeśli przebieg choroby jest wyjątkowo ciężki, mamy w odwodzie jeszcze lek przeciwwirusowy - "Heviran" - ale pamiętajcie, że o jego zastosowaniu zawsze powinien zdecydować lekarz, mimo, że mniejsze dawki ( 200 i 400 mg) dostępne są już bez recepty. U dorosłych z ospą "Heviran" jest niemal w standardzie, bo w późniejszym wieku choroba z reguły ma gorszy przebieg, a powikłania są niezwykle groźne. U dzieci - w większości przypadków nie jest on potrzebny. 

To chyba wszystkie najistotniejsze kwestie na które trzeba zwracać uwagę. Pamiętajcie, że przeciwko ospie można się zaszczepić. Szczepionka nie daje 100% ochrony przed zachorowaniem, ale z pewnością złagodzi jej ew. przebieg. Szczepionka na ospę, którą nabyć możecie w aptece to "Varilrix"- zawiera ona żywy, ale atenuowany, czyli osłabiony szczep wirusa. Podaje się dwie dawki szczepionki. Z reguły jest ona dobrze tolerowana i rzadko wywołuje niepożądane odczyny poszczepienne. 




wtorek, 16 listopada 2021

Czosnek - naturalny antybiotyk

Sezon na jesienne infekcje trwa w najlepsze, dlatego często na blogu pojawiać się będą artykuły na tematy związane z przeziębieniem. Właściwie jesienne przeziębienia to temat rzeka- wiele by można pisać o kaszlu, katarze, bólu gardła. Dziś jednak chciałabym powrócić do cyklu na temat roślin leczniczych, a głównym bohaterem mojego artykułu będzie czosnek. W kuchni znany jest on przede wszystkim ze swoich walorów smakowych. Ja sama używam go dość często jako dodatek do wielu potraw, a młodszy syn często "pałaszuje" ząbek czosnku na przekąskę. :) Ale zacznijmy od początku, czyli troszkę historii. :)

Nie wiem, czy wiecie, ale historia czosnku sięga starożytności. Czosnek pospolity (Allium sativum) należy do rodziny Liliacea i pochodzi z Azji. Może trudno w to uwierzyć, ale pierwsze dokumenty pisane na temat stosowania czosnku to sumeryjskie gliniane tabliczki z lat 2600-2100 p.n.e. Do Polski czosnek trafił natomiast w okresie średniowiecza i od razu zyskał sporą popularność. Dlaczego..? Skąd taka popularność czosnku..? 

Czosnek - właściwości i zastosowanie

Surowcem leczniczym czosnku jest cebula (Allii sativi bulbus) oraz olejek czosnkowy. A jakie związki odpowiadają za dobroczynne właściwości tej rośliny? Za prozdrowotne właściwości czosnku odpowiada około 100 substancji aktywnych, które się w nim znajdują. Są to między innymi mikro i makroelementy takie jak: mangan, cynk, miedź, selen, magnez, żelazo, a także witaminy: witamina C, witaminy z grypy B. Kluczowe znaczenie mają jednak związki siarki. Cebule czosnku zawierają alliinę - związek, który rozpada się do allicyny - która jest substancją biologicznie aktywną. 
Allicyna hamuje agregację płytek krwi, a także obniża stężenie cholesterolu LDL ("zły cholesterol") i triglicerydów. Preparaty czosnku mogą być więc stosowane w profilaktyce chorób układu krążenia - w leczeniu hiperlipidemii, w zapobieganiu miażdżycy. Co ciekawe wykazano, że czosnek nie tylko ogranicza proces narastania płytki miażdżycowej, ale także może ten proces odwrócić. Obniża także ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko zawału. A co ma wspólnego z odpornością i jesiennymi przeziębieniami..? Allicyna wykazuje działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze, dlatego czosnek uznaje się często za "naturalny antybiotyk". Można go stosować przy infekcjach bakteryjnych i wirusowych układu oddechowego, a także w schorzeniach błony śluzowej jamy ustnej tj. afty, pleśniawki. Ale warto wiedzieć, że czosnek może być również stosowany dla wzmocnienia odporności, a więc na sezon jesienno-zimowy będzie jak znalazł. 

Jako ciekawostkę podam jeszcze fakt, że czosnek skuteczny jest także w walce z Helicobacter pylori. Sami więc widzicie, że zastosowanie spore. :) 

A jaka ilość czosnku będzie bezpieczna dla organizmu..? Generalnie uznaje się, że optimum to jeden ząbek czosnku dziennie.. Wiem, wiem... nie zawsze jest to możliwe, bo po zjedzeniu czosnku dość długo wyczuwalny jest z jamy ustnej jego aromat - niezbyt przyjazny dla otoczenia. Można go jednak zminimalizować za pomocą: zielonej pietruszki, mleka czy zielonej herbaty.

Uwaga na interakcje

Jest jeszcze jednak ważna kwestia!

Warto wiedzieć, że czosnek może dawać interakcje z doustnymi lekami przeciwzakrzepowymi - zwiększa się wówczas ryzyko krwawienia. Dotyczy to też kwasu acetylosalicylowego, a więc popularnych specyfików jak "Acard", czy  "Polocard". Jeśli więc stosujesz leki przeciwzakrzepowe- zawsze skonsultuj stosowanie specyfików na bazie czosnku z lekarzem. Tak będzie bezpieczniej. Warto również ograniczyć spożycie czosnku i stosowanie preparatów czosnkowych przed i po zabiegach operacyjnych. Czosnek wydłuża czas krwawienia i krzepnięcia i może utrudniać gojenie ran. 

Preparaty z czosnkiem 

No dobrze. A jakie preparaty czosnku znajdziecie w aptece..? I na co zwrócić uwagę przy wyborze..? Bezwzględnie najcenniejszym czosnkowym składnikiem jest alliina - i powstająca z niej allicyna. Istotne jest więc to, czy producent gwarantuje na etykiecie odpowiedni poziom alliiny. Niestety nie wygląda to tak kolorowo.

Chyba najbardziej znany preparat z czosnkiem to "Alliofil forte"- opakowanie 30 kapsułek to koszt około 10 zł. A skład..? Producent podaje tylko, że 1 kapsułka zawiera czosnek pospolity (Allium sativum) 350 mg. Nie mamy konkretnej informacji na temat jaka jest ilość ekstraktu oraz zawartości alliiny, a więc słabo. Drugim składnikiem jest pokrzywa zwyczajna 50 mg - ale to też informacja zbyt ogólna, a sama ilość znikoma. 

Dość dużą popularnością w aptece cieszy się też "Czosnek forte bezzapachowy" z firmy Naturell. Opakowanie 90 kapsułek kosztuje około 20 zł. 1 kapsułka zawiera ekstrakt z czosnku- 2 mg (co odpowiada 400 mg czosnku). Jest trochę lepiej, bo mamy zawartość ekstraktu, ale niestety producent także nie podaje zawartości alliiny. Preparat został dodatkowo wzbogacony o witaminę D3 ale uwaga 1 kapsułka to tylko 100 j.m witaminy D3, a więc słabo. Nawet stosując 2 kapsułki dziennie nie zapewnimy sobie jej odpowiedniego poziomu. 

Inny specyfik to "Herbaya czosnek" - kapsułki. Tutaj niestety też szału nie ma. 1 kapsułka zawiera 7,5 mg ekstraktu z czosnku, ale także brak standaryzacji na zawartość substancji czynnych.

Wydaje mi się więc, że zamiast inwestować w takie suplementy lepiej postawić na czosnek w naturalnej postaci. Nie musi to być ząbek czosnku dziennie. ;) Ja pamiętam, że będąc w ciąży niemal każde przeziębienie zwalczałam miksturą: mleko z masłem miodem i czosnkiem. Smakowała średnio, ale efekty były naprawdę świetne. 

Natomiast dla tych, którzy mimo wszystko wolą gotowe produkty z aptecznej półki sprawdzonym specyfikiem będzie "Czosnek" z firm Solgar. Cena nie jest mała, bo około 80-100 zł za 90 kapsułek, ale producent gwarantuje, że 1 kapsułka zawiera czosnek standaryzowany 500 mg. I uwaga!. Mamy tutaj zagwarantowany potencjał allicyny. 1 kapsułka to 5 mg alliiny, co odpowiada 0,75 mg allicyny. Allicyna powstaje w wyniku oddziaływania zawartego w czosnku enzymu allinazy na alliinę w środowisku wodnym. Dodatkowo na plus mamy fakt, ze specyfik nie zawiera cukru, skrobi, drożdży, pszenicy, soi, substancji słodzących, aromatów i barwników. Pamiętajcie jednak, że suplementy firmy Solgar nie są dostępne w każdej aptece.

Trzymajcie się zdrowo! :)




poniedziałek, 30 sierpnia 2021

Co na odporność..? Czy Fundamax to dobry pomysł..?

Moi Drodzy niestety wielkimi krokami zbliża się jesień, czyli sezon na przeziębienia. Właściwie już w ostatnich dniach w aptece pojawił się wysyp pacjentów po specyfiki na ból gardła, gorączkę, czy katar - i to nie alergiczny... Zawdzięczamy to pewnie "karuzeli pogodowej", bo raz ciepło, raz zimno, nie wiadomo co na siebie włożyć. Myślę więc, że to dobra pora, aby zadbać o odporność organizmu. Wiadomo, że ważna jest tutaj: zróżnicowana dieta, aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu - to podstawa. Jeśli na lato zapomnieliście o witaminie D- pamiętajcie, że to jest właśnie pora, aby sobie o niej przypomnieć. O tym jaki preparat wybrać i jakie są aktualnie rekomendowane dawki możecie  przeczytać możecie w artykule:

http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2021/04/witamina-d3-rekomendacje-i-przeglad.html

No dobrze. Ale jakie preparaty z aptecznej półki można zastosować, aby jakoś przebrnąć sezon jesienno-zimowy bez szwanku..? Jak zawsze z pomocą przychodzi nam firma Aflofarm, która wprowadza na rynek nowy specyfik a kategorii na odporność "Fundamax". Popatrzmy więc na skład...

KWAS ASKORBINOWY 

Pozycja numer 1 to kwas askorbinowy w dawce 1000 mg, czyli klasyczna i niestety syntetyczna  witamina C. Na pewno dawka spora, ale czy witamina C rzeczywiście jest super panaceum na to, aby nie chorować..? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.. Dotarłam do analizy badań, która wykazała, że systematycznie przyjmowana witamina C skraca nieco czas przeziębień. Nieco, bo o około 8%.. Szału więc nie ma, ale dobre i to. Myślę jednak, że zamiast faszerować się każdego dnia taką dawką witaminy C w formie syntetycznej, zdecydowanie lepiej dostarczać ją do organizmu w postaci naturalnej. Czyli postawmy na zdrową dietę. :) A jeśli nie dieta, to pamiętajcie, że w aptekach dostaniecie też witaminę C w postaci naturalnej. Przykładem jest sok Ekamedica camu-camu. :) Brzmi egzotycznie i słusznie bo Myrciaria dubia (popularnie Camu camu) pochodzi z tropikalnych obszarów Ameryki Południowej. Owoce Camu camu są okrągłe i cierpkie, ale zawierają bardzo dużą ilość witaminy C. Sok z Camu Camu firmy Ekamedica nie zawiera cukru, ani substancji konserwujących. Zaleca się spożywać go w ilości 2x25 ml dziennie, co daje łącznie 487 mg naturalnej, a co za tym idzie dobrze przyswajalnej witaminy C... Tak, tak.. naturalna witamina C jest o wiele lepiej przyswajalna niż syntetyczny kwas askorbinowy, jaki proponuje nam firma Aflofarm.

WITAMINA D3

Pozycja numer 2 w składzie "Fundamaxu" to witamina D3- w dawce 2000 j.m. Tak jak poprzednio - sama dawka ok, ale.. pamiętacie zapewne, że witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli zdecydowanie lepiej będzie się wchłaniać z kapsułek z olejem, najlepiej np. krokoszowym. A tutaj... klops, bo mamy tabletki.. nie ma więc co liczyć na to, że suplementując ten specyfik zapewnimy sobie odpowiednią porcję witaminy D3, czyli że zadbamy odpowiednio o odporność. Ale idźmy dalej.

CYNK

Kolejna pozycja składu to cynk w dawce 15 mg. Cynk uczestniczy w funkcjonowaniu naszego układu immunologicznego, a zwiększona podatność na infekcje może być właśnie związana z jego niedoborem, więc znalazł się tutaj nieprzypadkowo. Dawka także dość duża, ale...  postać to tlenek cynku. Jak to jest z jego wchłanialnością? WHO, czyli Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje stosowanie dobrze rozpuszczalnych w wodzie soli cynku takich jak siarczan, octan, czy glukonian i myślę, że tego warto się trzymać. Różnice w przyswajalności cynku z jego różnych postaci nie są tak duże jak w przypadku magnezu - dotarłam do źródeł, które wykazały, że średnia przyswajalność cynku z glukonianu to 60,9%, a z tlenku cynku- 49,9%, a więc różnica nie jest jakaś gigantyczna. Ale... są osoby, u których tlenek cynku nie wchłania się wcale, bo jest to związek nierozpuszczalny w wodzie. Myślę więc, że jeśli zdecydujecie się suplementacją cynkiem wspierać odporność, to warto wybrać specyfik dobrze przyswajalny. Nie wiem, czy wiecie, że w aptekach bez recepty możecie dostać preparat cynku zarejestrowany jako lek: "Zincas forte"- gdzie w 1 tabl jest 27 mg jonów cynku (w postaci organicznej). 
O czym należy pamiętać suplementując cynk..? Wiele pokarmów może wpływać na jego wchłanianie, dlatego nie zaleca się zażywać cynku razem z produktami nabiałowymi, błonnikowymi, czy bogatymi w fityniany (rośliny strączkowe, otręby). 

A jeśli nie suplement cynku, to znowu - odpowiednia dieta bogata w cynk. Bogatym źródłem cynku są owoce morza (krewetki, ostrygi, małże, homary), ale nie są one codziennością w diecie przeciętnego Polaka. Cynk znajdziecie również w wątróbce i wołowinie, a także jajach, serach żółtych oraz produktach zbożowych z pełnego przemiału, kiełkach zbóż czy roślinach strączkowych. Jego źródłem są też orzechy, pestki dyni czy ziarna sezamu. 

SELEN

Wróćmy jednak do "Fundamaxu". Co jeszcze mamy w składzie..? Poza cynkiem jest też selen- 55ug. Wszystko fajnie, tylko znowu coś z tą postacią nie halo. ;) Dlaczego..? Bo jest to selenian (IV) sodu, czyli postać nieorganiczna. Owszem - taka postać wchłonie się do organizmu, ale lepiej wchłaniane i wykorzystywane przez organizm są postacie organiczne. 

Jaką więc mamy alternatywę..? Jeśli chcecie suplementować selen i mieć pewność, że świetnie się będzie przyswajał, to polecam preparat  "SelenoPrecise" Nord-Farm. Mamy tam  w składzie drożdże wzbogacone w selen... takie drożdże hoduje się na specjalnych pożywkach wzbogaconych w selen, dzięki czemu uzyskuje się naturalnie występującą formę L-selenometioniny, która jest świetnie przyswajalna przez organizm. Ale drożdże selenowe zawierają też szereg innych związków organicznych selenu, które naturalnie występują w żywności, a więc mamy różnorodność postaci. 1 tabletka "Selenoprecise" zawiera 100ug selenu. Selen to jednak zdecydowanie temat na osobnego posta.

RUTOZYD

Wracając do składu "Fundamaxu"- oczywiście nie mogło w nim zabraknąć rutozydu - 50mg. Ale tutaj to właściwie nie ma większego znaczenia. Producent zaleca stosowanie specyfiku 1 raz dziennie po 1 tabletce.. 50mg rutozydu nic tutaj nie zdziała, bo jest to tak mała dawka, że ciężko oczekiwać jakiegokolwiek efektu. Poza tym rutozyd nie wchłania się dobrze i właściwie w kontekście odporności jest raczej nieco przereklamowany. 

Dobrnęliśmy do końca... ;) Sami widzicie, że szału nie ma i raczej nie warto inwestować w ten specyfik. Niby sporo w składzie, niby duże dawki, ale co z tego, skoro odporności nam to nie zbuduje. 

Mam nadzieję, że wybaczycie, że tym razem było na temat, czego nie stosować na odporność, a nie co stosować, ;) ale o tym co warto stosować na pewno niejeden jeszcze raz będę wspominać na blogu, bo sezon infekcji nas raczej nie ominie.  

Warto również przeczytać:


sobota, 10 kwietnia 2021

Witamina D3 - rekomendacje i przegląd preparatów z aptecznej półki

Moi Drodzy dzisiejszy artykuł postanowiłam poświęcić witaminie D:), ponieważ zarówno w prasie, jak i TV ciągle o niej głośno.

Z racji na pandemię na pewno istotne jest, że mamy już badania, które potwierdzają korzystny wpływ witaminy D3 na odporność organizmu. I uwaga rodzice! Są badania kliniczne, które potwierdzają, że suplementacja witaminą D3 zmniejsza ryzyko próchnicy aż o 49%. Sporo, a wiadomo, że zdrowe zęby to podstawa. Szerzej o roli witaminy D pisałam wiele w artykule: http://zapytaj-farmaceute.blogspot.com/2013/05/witamina-d.html

Dziś skupię się na rekomendowanych dawkach i preparatach, jakie znajdziecie w aptece, bo ostatnio troszkę się z nimi pozmieniało.

Witamina D jest witaminą na swój sposób wyjątkową. A skąd takie stwierdzenie..? Witaminy to związki chemiczne, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu i których organizm nie potrafi sam wytworzyć, tyko dostarczamy je z pożywieniem. Witamina D wyłamuje się nieco z te definicji, bo na drodze prostej reakcji chemicznej powstaje w skórze pod wpływem promieniowania UV. Ale skórna synteza witaminy D zależy od wielu czynników, tj. szerokość geograficzna, pora roku, zachmurzenie itp. 

Jakie są zalecenia dotyczące suplementacji witaminy D3..?

Noworodki i niemowlęta 0-6 miesięcy --- 400 IU dziennie od pierwszych dni życia (niezależnie od sposobu karmienia)

Niemowlęta 6-12 miesiąca --- 400-600 IU w zależności od zawartości witaminy D w diecie

Dzieci 1-10 lat 600-100 IU cały rok

Dzieci 11-18 lat--- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 19-65 lat --- 800-2000 IU cały rok

Dorośli 65-75 lat --- 800-2000 IU cały rok 

Seniorzy powyżej 75 roku życia --- 2000-4000 IU cały rok

ALE UWAGA! Jeśli dzieci od 1-18 roku życia i dorośli do 65 roku życia przebywają na słońcu bez kremu z filtrem minimum 15 minut dziennie z odkrytymi nogami i przedramionami to w okresie od maja do września można zrezygnować z suplementacji, choć oczywiście w dalszym ciągu jest ona bezpieczna i zalecana. 

Seniorom powyżej 65 roku życia zaleca się suplementację cały rok.

Szczególną grupą są osoby powyżej 75 roku życia, bo u nich zapotrzebowanie na witaminę D3 jest zwiększone. Ostatnio ukazała się uchwała Zespołu do spraw Suplementów Diety, który określił maksymalną zawartość witaminy D w zalecanej porcji dziennej w suplementach diety a poziomie:

4000 IU - dla suplementów dla osób zdrowych powyżej 75 roku życia

2000 IU - dla suplementów dla zdrowej populacji osób dorosłych do 75 roku życia

Jako ciekawostkę podam jeszcze fakt, że mamy już badania z randomizacją, które wykazały, że u osób powyżej 75 roku życia suplementacja do 4000 IU wit D/dobę zmniejsza ryzyko upadków (o niemal 20%), zmniejsza ryzyko złamań kości udowej o 37 %, zmniejsza ryzyko innych złamań  o 31%. Myślę więc, że naprawdę warto zainwestować w witaminę D. 

No dobrze.. to przejdźmy zatem do aptecznych preparatów z witaminą D3.

Jaki preparat z witaminą D3 wybrać..?

Oczywiście jak to zwykle bywa, w aptece znajdziecie całą masę preparatów z witaminą D3. Jak więc wybrać preparat dla siebie..? Zacznę może od tego, że mamy dwie kategorie specyfików do wyboru: leki i suplementy diety.

LEKI

Do niedawna jedynym specyfikiem z witaminą D3 w postaci tabletek do połykania o statusie leku był "Vigantoletten" - tabletki w dawce 500 IU i 1000 IU. Oczywiście dalej jest on dostępny w sprzedaży. Ale uwaga - są to tabletki, a wiadomo, że witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Myślę, że decydując się na ten preparat warto pamiętać, aby spożywać go z posiłkiem - najlepiej z dodatkiem tłuszczu. Wtedy zdecydowanie lepiej się wchłonie. 

Nie wiem, czy wiecie, ale specyfik "Vigantoletten max", który zawiera witaminę D3 w dawce 2000 IU to już suplement diety. Postać to już nie tabletki, ale  kapsułki.  Witamina D3 rozpuszczona jest w oleju palmowym/kokosowym. To dobrze, bo jak już wspominałam witamina D3 lepiej wchłania się z oleju, ale... wchłanianie zależy też od tego, jaki to jest olej. I tutaj lepiej wypada choćby olej krokoszowy.

Jak to zwykle bywa - konkurencja nie śpi ;), a więc obecnie mamy już zarejestrowane inne preparaty z witaminą D3 o statusie leku. Pewnie już o tym wiecie z TV. Jakie to leki..?

- Trio: "Vigalex BIO 1000 IU"- opakowanie 30 lub 90 tabletek , "Vigalex Forte 2000 IU"- 60 i 120 tabletek i "Vigalex Max 4000 IU" - 60 tabletek. Tak jak w przypadku "Vigantoletten" z racji na postać tabletki, warto spożywać lek z posiłkiem, aby zwiększyć wchłanianie

- Duet: "Ibuvit D3 2000 IU", "Ibuvit D3 4000 IU". Tutaj mamy postać kapsułek, gdzie witamina D3 jest w oleju krokoszowym. A więc całkiem w porządku :)

Dla tych, którzy wolą postać płynną jest jeszcze lek "Vigantol"- krople. Jedna kropla zawiera 500 IU witaminy D3. Specyfik jeszcze jakiś czas temu wydawany był z apteki na podstawie recepty, obecnie jest już od jakiegoś czasu w sprzedaży odręcznej.

Wiadomo, że leki mają przewagę nad suplementami, bo chodzi tutaj o całą procedurę badań klinicznych. Jeśli więc macie stwierdzony niedobór witaminy D3 - warto wybierać właśnie specyfiki o statusie leku, bądź zwrócić się do lekarza, który pokieruje leczeniem.

Profilaktycznie - dobrej jakości suplement diety z witaminą D3 także powinien spełnić swoje zadanie.

SUPLEMENTY DIETY

W aptece znajdziecie bardzo dużo suplementów z witaminą D3. Nie ma się co temu dziwić, bo skoro witamina D3 jest na topie, producenci to wykorzystują. Na co zwracać uwagę..? U mnie w aptece dużą popularnością wśród pacjentów cieszy się rodzina suplementów "Molekin" (Molekin D3 2000 j.m, Molekin Forte D3 4000 j.m.) pewnie z racji na reklamę w TV.  Ja jak już wspominałam - nie mam przekonania do witaminy D3 w formie tabletek. Przyczyna jest prosta - witamina D3 należy do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach i zdecydowanie lepiej wchłonie się z kapsułek olejowych. Stosując preparaty w formie tabletek, zawsze należy pamiętać o spożywaniu ich z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co może być kłopotliwe.

Jeśli więc sięgacie po suplement z witaminą D3, to warto zawsze wybierać preparat sprawdzonej firmy i w formie kapsułek, gdzie witamina D3 rozpuszczona jest w oleju, bo to jest gwarantem jej dobrej przyswajalności. Wtedy nie ma konieczności stosowania specyfiku z posiłkiem bogatym w tłuszcz, co dla przeciętnego konsumenta jest bardzo wygodne. No dobrze.. wiemy, że lepiej w oleju, ale olej olejowi nierówny.

Wiele producentów wykorzystuje jako nośnik kwasy tłuszczowe o średniej długości łańcucha (MCT). Są jednak doniesienia, że wchłanianiu witaminy D sprzyja obecność długołańcuchowych kwasów tłuszczowych (linolowego, arachidonowego). Jednym z bogatych źródeł kwasu linolowego jest olej krokoszowy (zawiera 63-72% kwasu linolowego). Co ciekawe, wykazuje on też korzystne działanie metaboliczne np. u osób chorujących na cukrzycę typu II. Moim zdaniem więc warto wybierać preparaty z witaminą D3 w kapsułkach, gdzie jest ona w oleju krokoszowym. Mamy ich na rynku całkiem sporo. Ja akurat najbardziej lubię "Vitrum D3", którego dodatkową zaletą są małe, łatwe do połknięcia kapsułki.  

Trzymajcie się ciepło i korzystajcie z obecnej pogody, bo znów za kilka dni powrócą chłodne dni. :)


Warto również przeczytać:



niedziela, 9 kwietnia 2017

Acyklowir bez recepty

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie wiosna to z reguły czas nowych postanowień. Udało mi się więc zrealizować plan rezygnacji ze słodyczy, a było niełatwo, hihi.. zwłaszcza w pracy, gdy kusiły koleżanki. ;) Wiosną często też decyduję się na zmiany - tym razem i zmiana fryzury i koloru włosów, a od razu humor lepszy. :) No ale zmiany mamy także w dziedzinie farmacji i o tym dziś kilka słów.

Jak zapewne wiecie leki mogą być wydawane z apteki:

-na podstawie recepty lekarskiej (produkty lecznicze oznaczane symbolem "Rp") 
- bez recepty (produkty lecznicze OTC)

Oczywiście nie zależy to od widzimisię farmaceuty, ale od pozwolenia, :) czyli wszystko w gestii Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL). Żeby było ciekawie Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych może zmienić kategorię dostępności danego leku. Czasami taka zmiana wzbudza wiele kontrowersji. Przykładem jest dostępność bez recepty sildenafilu w dawce 25 mg (preparaty: "Maxigra go", "Maxon active"). Teraz kolejna zmiana...

Mamy pierwszy acyklowir w dawce 200 mg, który można zakupić bez konieczności posiadania recepty lekarskiej. Lek "Aciclovir Hasco" - tabl 200 mg decyzją Prezesa URPL zmienił nazwę na "Hascovir control 200 mg" no i jest dostępny w sprzedaży OTC. No dobrze a co to takiego acyklowir..?

Jest to lek przeciwwirusowy, który hamuje namnażanie wirusów opryszczki typu 1 i 2 (HSV), wirusa ospy wietrznej i półpaśca (VZV), wirusa Epsteina Barr (EBV) oraz wirusa cytomegalii (CMV). 

Do tej pory bez recepty można było zakupić acyklowir tylko w postaci kremu do stosowania zewnętrznego ("Zovirax", "Zovirax Duo", "Hascovir", "Herpex", "Antivir"). Pewnie znacie te specyfiki, bo opryszczka to częsty problem, a właśnie przy jej leczeniu najczęściej sięgamy po ww specyfiki. :) Wszystkie postacie doustne acyklowiru (w dawce 200, 400 i 800 mg) były wydawane tylko na receptę ("Heviran" i inne). Teraz mamy "Hascovir control" - 200 mg bez recepty. Póki co jest jakiś problem jego dostępnością w hurcie, ale pewnie niebawem się pojawi.

Wskazania do jego stosowania to leczenie nawrotowej opryszczki warg i twarzy wywołanej przez wirusa opryszczki pospolitej u dorosłych. Warto zwrócić uwagę na słowo 'nawrotowej' czyli...  lek może być stosowany tylko u pacjentów, u których wcześniej rozpoznano zakażenie opryszczki i ta opryszczka nawraca.

Moje osobiste zdanie jest takie, że "nie ma co szaleć" ;) i od razu się truć lekiem doustnym. Na to zawsze jest czas. 

Jeśli od razu jak pojawi się zwiastujące opryszczkę swędzenie wkroczymy do akcji z preparatami do użytku zewnętrznego - powinno być dobrze. :) 

O takich specyfikach pisałam w tym poście.

I jeszcze mała ciekawostka. Jeśli macie tendencję do wirusa opryszczki - warto ograniczyć w diecie argininę. Czyli najlepiej w odstawkę: czekolada (ech... ciężko), orzechy, owies i owsianka, kokos, żelatyna. Dlaczego? Wirus opryszczki potrzebuje bowiem argininy do wzrostu i namnażania. 

Z kolei inny aminokwas - lizyna może być naszym sprzymierzeńcem w walce z opryszczką, bo zwiększone spożycie lizyny powoduje, że organizm przyswaja mniej argininy:) czyli NIE dla argininy, a zdecydowane TAK dla lizyny.

Lizyna jest aminokwasem egzogennym, czyli nasz organizm nie potrafi jej zsyntetyzować, a musimy jej dostarczyć z pożywieniem. Gdzie znajdziemy lizynę?

                   - owoce ( awokado, mango, figi, morele, gruszki, papaja)
                   - warzywa ( buraki)
                   - nasiona roślin strączkowych i kiełki zbóż
                   - jaja i nabiał ( maślanka, kefir, jogurt)
                   - drób i ryby (dorsz, sardynki)

W niektórych aptekach znajdziecie też lizynę w postaci gotowego preparatu. Przykład SOLGAR "L-lizyna 500 mg" - kapsułki. 

Biorąc pod uwagę fakt, że opryszczka może być związana ze stresem, czy osłabieniem organizmu warto zadbać w sposób naturalny o dobra formę, czyli po prostu.. zdrowa dieta, bogata w warzywa i owoce oraz aktywność fizyczna. :) Wiosną i latem naprawdę łatwiej zadbać o siebie, a więc do dzieła! ;)

Warto również przeczytać:
Na opryszczkę      

niedziela, 15 stycznia 2017

Entitis, czyli jak wzmocnić odporność

Moi Drodzy sezon na chorowanie w pełni, pogoda bardzo zmienna, a do tego w wielu miejscach kraju prześladuje nas smog. Dzisiejszy artykuł postanowiłam więc poświęcić wzmocnieniu odporności. Temat bardzo obszerny i właściwie ciężko go wyczerpać w jednym artykule, ale postaram się przynajmniej częściowo go omówić. 

Na pewno warto pamiętać, że nie ma cudownych pigułek, które sprawią, że nie będziemy chorować. Pamiętajcie, że decydujące znaczenie dla naszej odporności ma przede wszystkim tryb życia, czyli:

niedziela, 23 listopada 2014

Na odporność dziecka... Rutinoscorbin junior..?

Kiedyś chyba już wspominałam na łamach bloga, że rzadko oglądam telewizję, bo po prostu nie mam na to czasu. Całkowicie pochłania mnie praca i rodzina, a w niektóre wieczory blog, który jest moim hobby. :) Przed chwilą jednak zobaczyłam w TV reklamę żelków "Rutinoscorbin junior" i postanowiłam, że nie pozostanę wobec niej obojętna. Dlaczego...? 

Ponieważ to nic innego jak wykorzystywanie nazwy znanego większości z nas preparatu "Rutinoscorbin". Taki proceder zupełnie mi się nie podoba, a nawet wyjątkowo mnie denerwuje, gdyż to nabijanie ludzi w butelkę. "Rutinoscorbin" w tabletkach ma ugruntowaną już od wielu lat pozycję na gruncie specyfików aptecznych - co roku zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym każda apteka sprzedaje go "na pęczki", nawet rekomendacja farmaceuty nie jest specjalnie potrzebna. Ja fanką "Rutinoscorbinu" nie jestem, innych specyfików z rutyną również, ponieważ...  rutyna sama w sobie bardzo  kiepsko się wchłania. A w składzie preparatu mamy tylko rutynę oraz syntetyczną witaminę C, a więc właściwie nic specjalnego. 

Niedawno producent (Glaxo - potentat farmaceutyczny) wprowadził na rynek nowy preparat  "Rutinoscorbin junior" żelki. Oczywiście zaraz ruszyła również kampania reklamowa w TV. :) Większość rodziców sugerując się nazwą spodziewała się, że w składzie mamy zarówno rutynę, jak i witaminę C, a także zakłada, że w sezonie jesienno-zimowym będzie to ciekawa alternatywa dla dzieciaków na wzmocnienie odporności. No tak... nazwa może i to sugeruje, ale co tak naprawdę znajduje się w składzie...?

środa, 14 maja 2014

Jak wzmocnić odporność?

Długo zastanawiałam się, o czym by tu napisać, bo jakoś z natchnieniem ostatnio jestem na bakier. Hihi... chyba wszystko przez tą zmienną pogodę. Padło na... odporność, bo nie ma dnia w pracy, żebym nie słyszała "poproszę coś na wzmocnienie odporności". Niby lato zbliża się wielkimi krokami, a jednak infekcje wciąż są "na tapecie". Zdecydowanie najgorzej sytuacja wygląda u dzieciaków, zwłaszcza w okresie przedszkolnym. Sama jestem mamą niespełna 6 latka, który do przedszkola uczęszcza "w kratkę", więc temat jest mi szczególnie bliski.

Zanim sięgniemy po preparaty z aptecznej półki, z których skutecznością jest niestety różnie, polecam zwrócić uwagę na kilka kwestii:

1) Właściwie odżywianie, czyli dieta bogata w warzywa i owoce. Wiem, że się powtarzam się, ale to naprawdę istotny czynnik, który wpływa na odporność naszych milusińskich.
2) Ruch, ruch i jeszcze raz ruch ;) a więc... zamiast przesiadywania przed TV czy komputerem, zabierzcie te swoje pociechy na rower, rolki, czy po prostu na spacer. Rozumiem, że często wygodniej jest włączyć bajkę i mieć święty spokój, ale naprawdę "nie tędy droga".
3) Odpowiednia higiena i długość snu - to naprawdę także niezmiernie istotne. 

Niech to będzie takie swoiste ABC wzmocnienia odporności.

A jeśli nie pomoże...? No właśnie... wtedy oczywiście można udać się do apteki. Apteczne półki niemal uginają się od preparatów "na odporność", a więc jest w czym wybierać. Niezmiernie popularne są preparaty z wątroby rekina, jeżówki, czy aloesu, a także preparaty z witaminą C, bądź rutyną. Niestety nie ma póki co zbyt wielu wiarygodnych badań klinicznych na ich skuteczność.


piątek, 3 stycznia 2014

Grejpfrut w suplementach

Niedawno rozpoczął się sezon na cytrusy. Co prawda obecnie są one dostępne w sklepach niemal przez cały rok, ale właśnie teraz są najlepsze i najsmaczniejsze. Wynika to z tego, że w krajach na północnej półkuli dojrzewają późną jesienią. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podróże na południe Europy, szczególnie we wspomnianym okresie, gdy oprócz słońca i ciepła, można nacieszyć się widokiem drzew np. pomarańczowych wraz z dorodnymi owocami, a często również i cudnie pachnącymi kwiatami, z których za kilka miesięcy wyrosną nowe owoce. 
Tak swoją drogą, to pamiętam jeszcze z dzieciństwa mroczne czasy, gdy cytrusy (wtedy głównie kubańskie) dostępne były tylko w okresie świątecznym. Dobrze, że to już tylko historia. ;)

Wracając jednak do głównego tematu - jednym z ciekawszych cytrusów pod względem zdrowotnym i chyba również jednym z bardziej kontrowersyjnych, jest grejpfrut. Postanowiłam więc uczynić go bohaterem dzisiejszego artykułu.




Ten "rajski owoc" mimo dobroczynnego wpływu na nasz organizm niestety cieszy się złą sławą z racji na interakcje z wieloma lekami. W internecie przeczytać można nawet przerażające hasła "grejpfrut zabija". Dlaczego? Sok grejpfrutowy hamuje aktywność enzymów wątrobowych, które uczestniczą w przemianach niektórych leków. Efektem tego jest nawet kilkukrotny wzrost stężenia leków we krwi, co może być niebezpieczne dla zdrowia. 
Właśnie dlatego warto zapamiętać zasadę, aby nie popijać leków sokiem z grejpfruta i zachować odpowiedni odstęp czasowy między zażyciem leku, a szklanką soku grejpfrutowego, czy zjedzeniem owocu. 

Szerzej na ten temat innym razem, natomiast dziś chciałabym Wam przedstawić drugie oblicze grejpfruta, czyli jego dobroczynny wpływ na organizm. Miąższ grejpfruta jest bogatym źródłem witamin, głównie witaminy C, E oraz witamin z grupy B, ale zawiera także niektóre minerały (potas, magnez, żelazo, cynk), błonnik oraz... bioflawonoidy. Nazwa może być dla niektórych obca, więc szybko wyjaśnię cóż to takiego. ;) 
Są to naturalne związki pochodzenia roślinnego, które powszechnie występują w kwiatach, owocach, nasionach, czy liściach roślin, nadając im kolor, smak, lub zapach. Bioflawonoidy wykazują silny efekt antyoksydacyjny, czyli chronią nasz organizm przez ekspansją wszędobylskich wolnych rodników.
Nie wiem czy wiecie, ale to właśnie wolne rodniki są niejako "wspólnym mianownikiem" wielu chorób przewlekłych tj. nowotworów, chorób układu krążenia, zmian zwyrodnieniowych stawów, a także odgrywają istotną rolę w procesach starzenia się organizmu. Czyli de facto: wolne rodniki to wróg numer jeden naszego organizmu. 

Jak więc z nimi walczyć?

Najprościej jest na stałe włączyć do swojej diety substancje o silnym potencjale antyoksydacyjnym. Jeden grejpfrut dziennie powinien załatwić sprawę, ;) ale ... pamiętajcie, że największym bogactwem grejpfruta nie jest miąższ, tylko białe osłonki go okalające, które notabene są niezmiernie gorzkie w smaku, a także pestki, których przecież nie jadamy.
Mamy więc w zanadrzu apteczną alternatywę - ekstrakt z grejpfruta. :) Moim ulubionym preparatem w tej kategorii jest "Citrosept ORGANIC" - 84% ekstrakt z owoców grejpfruta z upraw ekologicznych. Preparat ten to swoista "bomba bioflawonoidów" dla naszego organizmu, bo zawiera w 100 ml aż 800 mg bioflawonoidów. Warto o nim pamiętać szczególnie jesienią, kiedy na zewnątrz szaleją wirusy i nietrudno o przeziębienie. Preparat ten może być naprawdę skutecznym wsparciem dla naszego układu immunologicznego. Można stosować go profilaktycznie w celu wzmocnienia odporności, można też sięgać po niego, gdy już dopadną nas pierwsze objawy grypy, czy przeziębienia. 

Ciekawostką jest fakt, że "Citrosept ORGANIC" poleca się także osobom, które chcą wzmocnić i oczyścić swój organizm. Można go stosować również jako preparat wspomagający odchudzanie. Dlaczego? Związki zawarte w grejpfrutach wspomagają bowiem przemianę materii i przyspieszają procesy trawienne. Ja planuję zrobić sobie taką miesięczną kurację oczyszczającą na wiosnę i postaram się poinformować Was o jej efektach. ;) 

Ale tutaj mała uwaga: Citrosept to nie jest sok, tylko zagęszczony ekstrakt z grejpfruta, dlatego należy go spożywać zawsze rozcieńczony - przynajmniej w 200 ml płynu. Warto także pamiętać, że nierozcieńczony ekstrakt nie powinien mieć kontaktu z błonami śluzowymi ani otwartymi ranami.  

Dla tych, którzy nie pałają sympatią do aptecznych specyfików w formie płynnej, firma wprowadziła jakiś czas temu na rynek wygodniejszy w stosowaniu preparat w formie kapsułek "Citrosept Forte Acerola". Co ciekawe zawiera on nie tylko ekstrakt z grejpfruta bogaty w bioflawonoidy, ale również naturalną witaminę C z owoców aceroli. To właśnie ta mała wisienka z Barbadosu jest najbogatszym źródłem naturalnej witaminy C. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale jeden owoc aceroli ważący około 4,5g ma tyle samo witaminy C co np. kilogram cytryn. 
O wyższości naturalnej witaminy C nad syntetyczną można by napisać esej, ;) ale najistotniejsze jest to, że witamina C pozyskiwana z naturalnych źródeł jest kilkakrotnie bardziej aktywna niż syntetyczna, a także zdecydowanie lepiej się wchłania i dłużej utrzymuje swoje stężenie terapeutyczne w organizmie.
Warto wspomnieć także, że "Citrosept Forte Acerola" zawiera w składzie także witaminę E, która również wykazuje duży potencjał antyoksydacyjny oraz selen, który jest dodatkowym wsparciem dla układu immunologicznego. A więc ... po pierwsze interesujący i bogaty skład oparty o naturalne składniki, po drugie wygodna postać, bo są to łatwe do połykania kapsułki, a po trzecie przyjazne dawkowanie-1-2 kapsułki dziennie. Cóż chcieć więcej? ;) 

Wydaje mi się, że zwłaszcza w sezonie infekcji i przeziębień, warto mieć taką "tarczę antyoksydantów" w domowej apteczce. Cena za opakowanie 30 kapsułek w aptekach internetowych, to koszt około 29 zł, a starczy ono, przy "trybie oszczędniejszym" - 1 kapsułka dziennie, na miesiąc stosowania.  Oczywiście w aptekach znajdziecie wiele różnorodnych suplementów z rutyną i syntetyczną witaminą C, które będą o wiele tańsze, ale warto zdawać sobie sprawę, że zarówno syntetyczna witamina C jak i rutyna mają bardzo kiepską przyswajalność, czyli zdecydowanie słabszą aktywność, a więc ... "Citrosept" górą.

I na koniec mała uwaga! Odradza się sięganie po "Citrosept" kobietom w ciąży, oraz przyjmującym leki zapobiegające odrzutom przeszczepów. Osoby uczulone na cytrusy, chorzy na cukrzycę, a także przyjmujące leki w związku z wirusowym zapaleniem wątroby, powinny natomiast zachować szczególną ostrożność przy stosowaniu preparatu. Produkt nie jest również wskazany do jednoczesnego stosowania razem z lekami na nadciśnienie, czy na cholesterol.
Warto wiedzieć, że preparat wykazuje interakcje z niektórymi lekami, podobnie jak sok grejfrutowy, dlatego najlepiej zawsze zachować minimum 4 godzinny odstęp między przyjmowaniem "Citroseptu" i innych farmaceutyków.

Warto również przeczytać:

środa, 30 października 2013

Tran a odporność

Ostatnio sugerujecie mi w mailach, bądź na dedykowanej podstronie, wiele tematów do nowych artykułów. Oczywiście bardzo się z tego cieszę, ale jak pewnie zdajecie sobie sprawę, nie jestem w stanie wszystkich ich jednocześnie opisać. Zatem w niektórych przypadkach trzeba będzie poczekać na artykuł o danym temacie/problemie nawet kilka tygodni lub nawet miesięcy. Mam nadzieję, że nie macie mi tego za złe, w każdym razie będę starać się, by żaden z proponowanych tematów nie pozostał bez odzewu.

Dziś właśnie będzie kolejny taki artykuł 'na Wasze zamówienie' dotyczący tranu w kontekście odporności. Naleję sobie do pisania tylko szklaneczkę cydru, który w Polsce dopiero staje się popularny, a w krajach skandynawskich, czy anglosaskich już od długiego czasu cieszy się dużym powodzeniem. Na szczęście do Londynu niedaleko, więc mąż poleciał tam na zakupy, co prawda głównie ubranek dla dzieci, ale przywiózł również spory zapas angielskich cydrów. ;) W tym mojego ulubionego Strongbow'a w różnych wersjach smakowych. :)
Przy okazji ciekawostka - to co u nas nazywa się Somersby ani się nie umywa do prawdziwego cydru Somersby produkowanego w Danii czy Wlk. Brytanii. Nie wiem skąd wyniknęła taka polityka firmy Carlsberg, że sprzedaje na rynku polskim piwo z dodatkiem aromatu jabłkowego, zamiast 'czystego' cydru jabłkowego. Mam nadzieję, że kiedyś firma naprawi ten błąd. Póki co zostaje kupno Somersby w innych krajach, by poczuć orzeźwiający smak prawdziwego cydru.

Wracając jednak do tematu tranu - na początek trochę teorii. Nie wiem, czy wiecie, ale nazwa "tran" zastrzeżona jest dla oleju z wątroby dorsza atlantyckiego i innych ryb z rodziny dorszowatych. Tak się jednak składa, że znany wszystkim ( na szczęście nie osobiście;) ) rekin nie jest do niej zaliczany, a więc de facto olej z wątroby rekina to nie "tran", choć... często powszechnie tak się go też określa. Ja niezbyt lubię takie uproszczenie, bo tran i olej z wątroby rekina różną się składem, choć oczywiście są też podobieństwa.