piątek, 13 lipca 2012

Kosmetyki do pielęgnacji skóry trądzikowej

Dziś, tak jak ostatnio obiecałam, będzie troszkę o kosmetykach do cery trądzikowej. 
Jak pisałam poprzednio, w przypadku cery problemowej, bardzo ważna jest jej odpowiednia pielęgnacja. Nie wolno więc myć twarzy zwykłym mydłem, co robi chyba spora część nastolatków. Polecam używać żelu czy pianki do mycia twarzy do cery trądzikowej. Większość firm kosmetycznych ma w swoim asortymencie takie produkty. U mnie bardzo dobrze sprawdziła się seria Pharmaceris T. Polecam do codziennego mycia twarzy piankę Puri-Sebostatic. Skutecznie łagodzi ona zmiany trądzikowe i normalizuje wydzielanie sebum, a do tego jest bardzo delikatna. Rekomendować mogę rónież tonik Puri-Sebotonique i aktywny krem przeciwtrądzikowy Sebostatic noc. Krem ten zawiera kwas azelainowy (o którym wspominałam w poprzednim artykule) i dobrze redukuje istniejące zmiany trądzikowe. Skóra już po kilkukrotnym użyciu jest naprawdę oczyszczona, zregenerowana i rozjaśniona. Gdyby jednak po pierwszym zastosowaniu wystąpiło podrażnienie i zaczerwienienie, to nie martwcie się. Na pewno ustąpi ;) i już po kilkukrotnym użyciu będzie ok. Ja używałam jeszcze z tej serii kremu intensywnie nawilżającego na dzień Sebomatt-Moistatic, bo przy skórze trądzikowej należy pamiętać o jej odpowiednim nawilżeniu, gdyż nadmiernie przesuszona reaguje zwiększonym wydzielaniem sebum. Krem ma lekką konsystencję, a nawilżenie naprawdę jest odczuwalne.




Próbowałam również kiedyś kosmetyków z serii Iwostin Purritin i mimo że w aptece słyszę o nich sporo pozytywnych opinii, to ja nie byłam zadowolona. Żel do mycia twarzy spowodował u mnie ogromne podrażnienie skóry, pewnie za sprawą olejku z drzewa herbacianego, który był w składzie ;) Jakiś czas temu zmieniono skład kosmetyków z serii Purritin i olejku z drzewa herbacianego nie ma już w składzie, ale ja i tak chyba już się nie przekonam do tej serii...

Co jeszcze? Próbowałam też kosmetyki z AA Therapy do cery trądzikowej i również efekt był średni, a chyba zdecydowaną zaleta była niska cena, co jest zauważalne w porównaniu do np. Pharmacerisu ;)

Jakiś czas temu w aptece odwiedził mnie przedstawiciel i przedstawił nową serię kosmetyków do skóry trądzikowej ACNAID, o dość ciekawym i innowacyjnym składzie. Mają oni trzy produkty:

Acnaid Cleanser 200ml - Mleczko oczyszczająco-kondycjonujące do skóry trądzikowej. Jego formuła oparta jest na ekstrakcie z białej herbaty i ma działanie kojące, antyoksydacyjne i łagodzące, jest to produkt idealny do pielęgnacji cery mieszanej, bardzo delikatny, dlatego może być też stosowany w okolicach oczu.

Acnaid Liquid Soap 300ml - Żel myjacy do skóry tradzikowej, oparty na ekstrakcie z lilii wodnej (działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, antyoksydacyjne) i kilku jeszcze składnikach, które minimalizują rozwój mikroorganizmów mogących zaostrzyć zapalne wykwity trądzikowe. Jest to preparat dedykowany do cery mieszanej i tłustej, który nie tylko idealnie oczyszcza skórę, ale także usuwa mikroorganizmy powodujące podrażnienia.  Nie polecałabym tego preparatu jednak do bardzo wrażliwej na podrażnienia skóry.

Acnaid Gel 303 "PointGel" - Żel punktowy do skóry trądzikowej. Skłąd preparatu bardzo ciekawy i innowacyjny, bo jest to połączenie 4% nadtlenku wodoru (najwyższe stężenie na rynku w preparatach przeciwtrądzikowych)  o silnym działaniu przeciwbakteryjnym oraz 0,5 % kwasu salicylowego (działanie złuszczające, przeciwzapalne, regulujące wzrost i różnicowanie komórek, komedolityczne czyli rozpuszczające zaskórniki). W składzie mamy również panthenol, który ma działanie nawilżające, przeciwzapalne, łagodzące podrażnienia i czyni skórę bardziej elastyczną i delikatną. Jest to preparat bezpieczny w każdym wieku, z reguły dobrze tolerowany i może być stosowany nawet w ciąży, skuteczny w zmianach o charakterze zapalnym i niezapalnym.

Sama nie próbowałam osobiście jeszcze tej serii preparatów, ale na pierwszy rzut oka wydają się być OK. Jeśli ktoś próbował, proszę o opinię na blogu ;)

piątek, 6 lipca 2012

Sposoby na trądzik

Dziś na prośbę jednego z Czytelników bloga, będzie co nieco o trądziku ;), który jest z pewnością zmorą większości nastolatek i nastolatków. 
Trądzik wieku dojrzewania jest związany głównie ze zmianami hormonalnymi i wzrostem wydzielania androgenów, ale rolę odgrywają także takie czynniki jak dieta czy niektóre leki (np. sterydy), a także czynniki genetyczne czyli tzw. skłonność wrodzona. W leczeniu trądziku o łagodnym i średnim nasileniu, stosuje się głównie preparaty miejscowe. Jakie więc preparaty mamy do dyspozycji w aptece...?
Kiedyś stosowało się często preparaty zawierające związki siarki (np. Acnesulph, Dermaknel), ale cieszą się one coraz mniejszym zainteresowaniem ze względu na charakterystyczny zapach i częste działanie drażniące. Dziś tzw. siarka strącona (Sulfur praecipitatum) jest jedynie składnikiem sporządzanych w aptece płynów na trądzik do użytku zewnętrznego, które są wydawane na podstawie recepty lekarskiej.

Jakie natomiast są możliwości jeśli chodzi o leki gotowe? 
Pierwsza grupa to preparaty z nadtlenkiem benzoilu (Benzacne żel 5 i 10 %, Brevoxyl żel, Acneroid żel i emulsja, Lubexyl emulsja), które, jeśli objawy nie są jakoś szczególnie nasilone, mogą  być rzeczywiście pomocne, bo wykazują działanie przeciwbakteryjne i lekko złuszczające. Pamiętać jednak należy, że ze względu na brak działania przeciwzapalnego, preparaty te czasem mogą powodować podrażnienia, świąd i pieczenie skóry. Z  reguły stosuje się je jeden raz dziennie (wieczorem) nanosząc cienką warstwę na zmienioną chorobową skórę. Jeśli ktoś ma wrażliwą skórę, to polecam  rozpocząć terapię od stosowania co drugi dzień, wtedy zminimalizujemy efekt wysuszenia i złuszczania. Nie są to drogie preparaty i dostępne w sprzedaży OTC (bez recepty lekarskiej). 

Druga grupę stanowią preparaty z kwasem azelainowym (Skinoren żel/krem, Acne-derm, Hascoderm), które także wydawane są z apteki bez recepty lekarskiej. Stosujemy je z reguły dwa razy dziennie na całą powierzchnię skóry zmienionej chorobowo. Kuracja powinna trwać minimum 4 tygodnie. Polecam spróbować, bo skuteczność z reguły jest naprawdę zadowalająca. Skinoren jednak zarówno w żelu, jak w i w kremie to specyfik drogi, bo cena to ok. 50zł za tubkę 30g. Zwracam uwagę również na to, że żel jest słabszy - stężenie 15%, podczas gdy w kremie mamy 20%. Acne-derm jest o połowę tańszy;) 
Przy stosowaniu miejscowym preparatów z tej grupy, pamiętajcie, że na początku leczenia czasami występuje miejscowe podrażnienie skóry (świąd, pieczenie, zaczerwienienie), które z reguły ustępuje przy dalszym leczeniu. Polecam wtedy ograniczyć stosowanie do raz na dobę i dopiero po jakimś czasie, jak skóra się zaadoptuje, zacząć używać dwa razy dziennie.

Trzecia grupa to to preparaty do stosowania miejscowego zawierające tzw. retinoidy, czyli pochodne witaminy A. Są to jednak już preparaty wydawane z apteki na podstawie recepty lekarskiej (Retin A, Isotrex, Differin, Zorac).
Początkowo mogą one powodować zaczerwienienie, łuszczenie i pieczenie skóry, dlatego rozpoczynając kuracje należy je stosować co drugi lub trzeci dzień. Skuteczność jest z reguły zadowalająca. 
W przypadku zmian zapalnych dobrze sprawdzają się maści i płyny z antybiotykami (Davercin, Clindacne, Aknemycin, Zineryt), ale tu również konieczna jest recepta ;) Oraz taki troszkę unikalny preparat jak Isotrexin żel, który stanowi połączenie antybiotyku z retinoidem.

Chciałabym Wam zwrócić uwagę na jeszcze kilka rzeczy:
- nigdy nie wyciskajcie ropnych zmian,
- przy zmianach ropnych nie polecam również stosować peelingu ( zwłaszcza w okresie letnim) ani naświetleń w solariach, bo niosą ryzyko przebarwień,
- przed zastosowaniem leków miejscowych należy umyć i osuszyć skórę tonikiem lub żelem do skóry trądzikowej,
- pamiętajcie, że preparaty do stosowania miejscowego stosować należy na całą powierzchnię zmienionej chorobowo skóry, a nie tylko na wypryski,


Ponadto cera trądzikowa to cera wrażliwa, dlatego ważna jest niezmiernie jej odpowiednia pielęgnacja. Unikać należy preparatów o działaniu agresywnym, nadmiernie odtłuszczających i z zawartością etanolu ;) 
O kosmetykach do skóry trądzikowej będzie innym razem, bo troszkę ich przetestowałam ;)

Dziś natomiast jeszcze kilka słów o preparatach doustnych wspomagających leczenie trądziku. Mało kto wie, że niektóre witaminy wykazują działanie przeciwłojotokowe (wit PP - w dawce 1000mg/dobę, witamina B2 - w dawce 18mg/dobę i witamina C - w dawce 1000 mg/dobę)
Pomocne mogą być również preparaty z cynkiem, bo sole cynku hamują powstawanie androgenów, co często jest równiez przyczyną trądziku.
Poza tym drożdże piwne również mogą wspomagać leczenie zmian trądzikowych (preparat Lewitan)

Wspomnieć wypada również o preparatach ziołowych, które poprawiają przemianę materii, np. herbatka Acneflos czy Bratek fix. Ja osobiście jak x lat temu chciałam sobie troszkę poprawić cerę przed ślubem, to codziennie wypijałam sobie herbatkę z bratka z pokrzywą, którą dodawałam głównie dla poprawy smaku, bo sam bratek był paskudny. ;) Na początku było lekkie pogorszenie, ale później efekt był rzeczywiście świetny.


Dziś mamy na rynku sporo suplementów. U mnie w aptece często pacjenci sięgają po Laktocer. Skład ma dość ciekawy, bo połączenie laktoferyny o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbakteryjnym i przeciwłojotokowym z cynkiem. Cena również przyzwoita. 
Troszkę podobny preparat to FaceOkey - kapsułki do żucia o smaku czekoladowym. A co zawierają w składzie? Kompleks białek serwatkowych bogatych w laktoferynę :) Brzmi zagadkowo, ale podobno czasami zdziała cuda. Mój znajomy z zaawansowanym trądzikiem, stosował ów preparat jakiś czas i naprawdę był zadowolony z efektu ;) 

Na dziś kończę ;) Na następny artykuł zapraszam po przerwie weekendowej.

niedziela, 1 lipca 2012

Upalne dni

Witam w niedzielne upalne przedpołudnie. ;) Temperatura mimo wczesnej godziny sięga w cieniu już 32°C... Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się jakaś osłabiona. Jak więc sobie radzić z falą upałów, jaką mamy obecnie i która potrwa, wg prognoz, jeszcze kilka dni?

Po pierwsze należy ograniczyć do minimum przebywanie na słońcu, zwłaszcza w okresie najbardziej intensywnego działania promieni słonecznych (dotyczy to głównie dzieci oraz osób starszych). Jeśli natomiast wychodzimy na zewnątrz, konieczne jest użycie kremów z odpowiednim faktorem ochronnym oraz nakrycie głowy. Pamiętajmy o lekkich i zbilansowanych posiłkach oraz o spożywaniu odpowiedniej ilości płynów - tutaj mam złą wiadomość dla fanów Coca-Coli czy Sprite'a ;) - zdecydowanie lepsze w taką pogodę są wody mineralne. Należy raczej ograniczyć także przyjmowanie napojów alkoholowych (również zimnego piwka), ponieważ ze względu na działanie moczopędne powodują odwodnienie organizmu. Unikać należy także nagłych zmian temperatur, czyli niewskazany jest np. zimny prysznic po przebywaniu w upale, skok do zimnej wody, czy wyjście z pomieszczenia klimatyzowanego na zewnątrz, gdzie panuje dużo wyższa temperatura, bo grozi nam hipotermia.

W aptece również mamy specyfik mogący pomóc nam przetrzymać te upały. Jest to preparat Zdrovitu "Litorsal" - czyli tabletki musujące o smaku cytrynowo-miętowym. Jest on zalecany w celu pokrycia zwiększonego zapotrzebowania na płyny, przy temperaturze powyżej 25°C, zawierający glukozę, sód, potas oraz witaminę C.
Sama go próbowałam wczoraj w pracy i muszę przyznać, że preparat naprawdę skutecznie i szybko gasi pragnienie i orzeźwia. Smakuje też w miarę dobrze, a co najważniejsze pomaga w zachowaniu równowagi wodno-elektrolitowej organizmu, która w takie upały może być zachwiana. Jeśli czujecie się osłabieni, to jak najbardziej polecam, zwłaszcza, że cena jest bardzo przyzwoita - ok. 10zł za 24 tabletki musujące.

Co prawda nie polecam picia alkoholu w takich upałach, ale muszę wspomnieć o jednym niesamowitym winie, którego miałam okazję w ubiegłym tygodniu próbować. Jest to ukraińskie Bastardo z winnic w Massandrze. W Polsce niestety bardzo trudno jest go kupić (mi znajomy przywiózł z Ukrainy), za to na Ukrainie w zależności oczywiście od rocznika, kosztuje od 50-100 hrywien, czyli  ok. 22-44 zł. Nie jest to niska cena jak na Ukrainę, ale wino jest zdecydowanie tego warte. Jest ono trochę w stylu mołdawskich Kagorów, ale zdecydowanie bardziej aromatyczne i zbalansowane, pomimo sporej ilości cukru i alkoholu (16%). Posiada intensywny bukiet, wiśniowo-kawowo-czekoladowy. Naprawdę rekomenduję zakup, jeśli ktoś będzie miał okazję być na Ukrainie, oczywiście w przypadku, gdy ktoś lubi słodkie, mocne wina, w stylu porto.

niedziela, 24 czerwca 2012

Obrzęki nóg

Witam serdecznie. Na wstępie niezmiernie Was przepraszam, za tak długą przerwę w pisaniu, ale w pracy zaczął się sezon urlopowy i koleżanki wzięły sobie kilka dni wolnego, więc musiałam trochę dłużej popracować w ich zastępstwie ;), a mimo zbliżających się wakacji ruch w aptece jest całkiem spory.
Dużo się więc pozmieniało od ostatniego posta...;) Wtedy jeszcze pisałam pełna nadziei przed meczem Polski z Czechami, a teraz Euro 2012 dobiega powoli końca i niestety już bez udziału Polaków... Mi po Euro zostały jedynie patriotyczne "biało-czerwone" paznokcie, na które klienci mojej apteki do tej pory reagują z uśmiechem... Nie wiem jak Wy, ale ja kibicuję teraz za Włochami z racji dawnego sentymentu do Italii. Pamiętam czasy, kiedy w szeregach "Squadra azzura" grali tacy piłkarze jak Roberto Baggio, Paolo Maldini czy Demetrio Albertini ;) ech, ale kiedy to było...;) Teraz to zupełnie inna drużyna.

Wracając jednak do tematyki mojego bloga - wczoraj dzwoniła do mnie koleżanka, która jest w 7-mym miesiącu ciąży z zapytaniem, co może zastosować na opuchnięte nogi. No właśnie, myślę, że to temat ważny, bo upały przed nami, a pamiętam jak sama będąc w ciąży miałam z tym problem - pod koniec ciąży to już nawet żadnych butów nie mogłam założyć ;) i myślałam, że wszystkie miniówki to już chyba będę musiała opchnąć na allegro, bo moje nogi wyglądały okropnie... Na szczęście problem był przemijający i wszystko po ciąży wróciło do normy. Dzisiejszy więc artykuł na prośbę koleżanki poświęcam w całości pielęgnacji nóg u kobiet w ciąży.

Obrzęki i uczucie ciężkości nóg u kobiety w ciąży to najczęściej objaw zatrzymywania wody w organizmie. Jak można sobie pomóc? Po pierwsze, należy dużo odpoczywać z lekko uniesionymi w górę nogami, siedząc należy często zmieniać pozycję, od czasu do czasu wstać, trochę pospacerować, aby złagodzić uczucie ciężkości stóp i zlikwidować opuchliznę wokół kostek. Ważne jest też spożywanie odpowiedniej ilości wody (ok. 2 litrów na dobę), ponieważ płyny poprawiają pracę nerek i wspomagają usuwanie toksyn z organizmu, a także unikanie nadmiaru soli w diecie. Pomóc może też wygodne, miękkie i luźne obuwie na płaskim obcasie, z szeroki noskami. Nie zakładajcie też zbyt ciasnych skarpet czy podkolanówek. Ukojeniem dla zmęczonych i obolałych nóg może być chłodna kąpiel stóp w wodzie z dodatkiem olejku lawendowego lub rumiankowego;)
A co mamy do dyspozycji w aptece...?
Istnieje co najmniej kilka preparatów do smarowania zmęczonych i obolałych nóg, przeznaczonych właśnie dla kobiet ciężarnych.

Najwyższa półka cenowa to Mustela 9 miesięcy "Żel na zmęczone nogi" - tubka 125ml kosztuje w przeciętnej aptece około 75-85 zł, a więc całkiem sporo. Dość szybko pojawia się po nim przyjemne uczucie ulgi, chłodzenia i odprężenia, ale... No właśnie, szkopuł w tym, że efekt ten jest bardzo krótkotrwały i spotkałam się z opiniami, że trzeba by było smarować się nim nie 2 a 20 razy dziennie ;) więc jakiekolwiek efekty na dłużej są raczej wątpliwe. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego na pewno zauważalne jest również nawilżenie skóry... Ponadto łatwo się wsmarowuje i szybko wchłania.

Dolna półka cenowa to preparat z firmy DAX Perfecta mama "Chłodzący krem na opuchnięte i zmęczone nogi" - cena nie powala z nóg, bo około 12-15 zł za 100ml opakowanie. Wyraźnie odczuwalna jest zawartość mentolu, który zapewnia błyskawiczne uczucie ulgi, odprężenia i chłodzenia ;) W tym przypadku opinie słyszałam różne, ale w większości również takie, że efekt jest niestety krótkotrwały. Na pewno minusem jest dość intensywny i mocny zapach, a wiadomo że kobiety w ciąży często są pod tym względem wyczulone. No i klientki skarżą się, że nie zauważa się wyraźnego efektu zmniejszenia obrzęku nóg, a o to przecież chodzi.

Kolejny preparat to "Lioven - żel dla kobiet w ciąży" - skład ma dość ciekawy, bo poza chłodzącym mentolem i łagodzącym pantenolem, mamy wyciągi roślinne m.in. z kasztanowca czy arniki, a więc powinien być widoczny efekt uszczelnienia naczyń oraz przeciwobrzękowy ;) Sama jednak nie stosowałam, więc nie chcę tutaj wyrażać opinii. Stosuję natomiast zwykły żel "Lioven" niemal codziennie kiedy wracam z pracy, a moje nogi potrzebują szybkiej regeneracji i muszę przyznać, że jestem zadowolona ;)

Ostatnio zaciekawił mnie natomiast preparat z firmy Tactica "Myven extra strong spray na opuchnięte i zmęczone nogi", dość innowacyjny jest to produkt na rynku, bo w postaci aerozolu, który można aplikować nawet przez rajstopy. Skład jest bardzo bogaty, bo mamy aż 7 składników aktywnych: glicerynę o działaniu nawilżającym, mentol o działaniu chłodzącym i odprężającym, pantenol o działaniu łagodzącym, a także wyciągi ziołowe (z nagietka, kasztanowca i arniki górskiej), które działają przeciwobrzękowo i uszczelniają naczynia włosowate oraz hesperydynę.
Jest to produkt bezpieczny, który może być stosowany m.in. przez kobiety w ciąży, ale oczywiście nie tylko, mogą po niego sięgać także kobiety, które mają biurową siedzącą pracę, a także wszystkie Panie, które zmagają się z opuchniętymi nogami czy pajączkami ;) Myślę, że fajnie sprawdziłby się także np. w podróży, ze względu na łatwość aplikacji i wygodną postać sprayu. Jak tylko skończy mi się mój Lioven, to będzie to z pewnością następny preparat, który sobie zafunduję, bo praca w aptece niestety daje się we znaki ;)

Na koniec jeszcze kilka uwag natury ogólnej - obrzęki to częsta dolegliwość ciążowa, z reguły można sobie z nimi poradzić domowymi sposobami, ale czasami niestety konieczna jest wizyta u lekarza.
Zwłaszcza kiedy:

- z każdym dniem obrzęk staje się coraz większy
- opuchlizna nie ustępuje po nocnym odpoczynku
- obrzęk obejmuje nie tylko stopy czy dłonie, ale także twarz, uda, podbrzusze
- występują inne objawy, np. wysokie ciśnienie krwi
- gwałtownie przybierasz na wadze (powyżej 0,5kg na tydzień)


Objawy takie mogą być zwiastunem tzw. gestozy (zatrucia ciążowego), a to już stan bardzo niebezpieczny i wymagający szybkiej interwencji lekarskiej.



Warto również przeczytać:




czwartek, 14 czerwca 2012

Ochrona przed komarami

Scenariusz dzisiejszego artykułu jak zwykle napisało życie: niedawno podczas meczu Hiszpanów z Irlandczykami na ME zrobiło mi się gorąco - ach te emocje. ;)  Troszkę nierozważnie uchyliłam okno, a z racji tego, że było zapalone światło, wleciał mi przez nie niestety jakiś komar. 
Na szczęście właśnie zakończyłam sukcesem polowanie na niego :) i tak sobie myślę, że czas i pora, aby co nieco skrobnąć o tych wszędobylskich i nielubianych przez nikogo krwiopijcach, które w tym okresie coraz skuteczniej będą nam uprzykrzać życie wieczorami. 

Dobrze, że nie jesteśmy bezbronni w walce z komarami i mamy do dyspozycji  cały arsenał preparatów do stosowania bezpośredniego na skórę, które  skutecznie odstraszają również kleszcze, meszki czy pszczoły, m.in. OFF czy Autan. Zapewne większości z Was są one znane. Jednak z racji tego, że nasza skóra czasem może zareagować podrażnieniem na takie preparaty, myślę, że jeśli ktoś jest bardziej wrażliwy, powinien aplikować preparat na ubranie ;) a efekt powinien być podobny.
Jednakże pamiętajcie, że nie wszystkie preparaty, które znajdziecie w aptece czy sklepie, można stosować u dzieci.
Już od pierwszego miesiąca życia może być stosowany Antisol - ja używałam go z powodzeniem u mojego synka, a także np. Orinoko junior spray, który ma bardzo specyficzny, trochę mdły zapach.
Dla nieco starszych pociech - od pierwszego roku życia może być stosowany natomiast płyn przeciw insektom dla dzieci od firmy Ziaja: AntyBzzz - jest tani i skuteczny :) 
W aptekach można również kupić opaski na komary np. Mosquito-Band, ale dość drogo wychodzi ten interes, bo jedna sztuka to koszt ok. 6 zł, a opaska działa tylko do max. 48 godzin. Myślę, że o wiele bardziej ekonomicznie jest kupić jakiś dobry płyn odstraszający, który w zależności od intensywności używania, starczy nam nawet na cały sezon. Pamiętajcie również, że komary w poszukiwaniu swej ofiary kierują się głównie zapachem skóry i reagują na zapach potu. Wiadomo nie od dziś, że zażywana witamina B1 nadaje potowi charakterystyczny zapach, który nie jest tolerowany przez komary, dzięki czemu stajemy się mniej podatni na ich ataki. Przed wyjazdem na Mazury lub w inne wilgotne rejony, gdzie komarów jest sporo, warto sobie zrobić więc  kurację witaminą B1, którą można dostać w aptece w postaci preparatu jednoskładnikowego, albo po prostu jako Witamina B complex.

Jeśli jednak dopadnie już nas gdzieś chmara komarów, to mamy w aptece skuteczne środki łagodzące po ukąszeniach komarów, przede wszystkim są to różnego rodzaju żele. Takim standardowym przykładem jest tutaj Fenistil żel, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba ;) Można go z reguły stosować bezpiecznie także u dzieci, polecam jednak smarować miejscowo tylko "bąble", bo u małych dzieci nie zaleca się Fenistilu na duże powierzchnie skóry. 
U dzieci od 1 roku życia, można również zastosować Dapis żel z firmy Boiron, który łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza ustępowanie zmian po ukąszeniu. Dla starszych dzieciaków alternatywą jest stosowany od 3 roku życia preparat Ziaji Antybzzz żel łagodzący ukąszenia komarów

Jeśli bąble bardzo nam dokuczają, to warto wypić sobie wapno w większej dawce tj. 300mg (osoba dorosła), a dzieciaczkom podać Calcium w syropku np. Sanosvit Calcium o smaku bananowym. Jest on w mojej aptece najchętniej kupowany ;) 

Warto też wspomnieć o jednej nowości - otóż całkiem niedawno na rynku pojawił się dość ciekawy preparat MosKILL - są to ziołowe tabletki musujące o działaniu kojącym po ukąszeniach komarów. 
Jeśli chodzi o skład, to preparat zawiera witaminę C w dawce 60mg, wapń w dawce 300mg, oraz kompleks 6-ciu ziół (liść szałwi, korzeń czarciego pazura, liść mięty pieprzowej, koszyczek nagietka, koszyczek rumianku, liść pachnotki), które łagodzą skutki ukąszeń komarów, działają kojąco i przeciwzapalnie. Preparat zarejestrowany został jako przeznaczony dla osób od 12 roku życia z racji dość sporej dawki Calcium, ale co ważne nie zawiera ani sztucznych barwników, ani aromatów. Smak też jest przyjemny, właściwie nie czuć posmaku ziół, który mógłby wynikać ze składu. ;)

Miłego wieczorku i nie dajcie się komarom ;)




Warto również przeczytać:

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Na lepszy nastrój

Witam w poniedziałkowy wieczór. Chyba pierwszy raz jest tak, że siadając do komputera nie wiem jeszcze o czym napisać. Zupełnie brakuje mi natchnienia i  nie wiem w czym tego przyczyna... Chyba te ME tak mnie dekoncentrują, bo odezwała się we mnie natura kibica sprzed lat ;) Football jest piękny i mam nadzieję, że wiele widowiskowych bramek obejrzymy na tych mistrzostwach i będzie co wspominać. Piłka nożna to też niesamowite emocje i radość, więc obyśmy po jutrzejszym meczu mieli się z czego cieszyć.

A więc dziś może wspomnę troszkę tak przewrotnie o poprawiaczach nastroju ;) bo nie wiadomo w jakich nastrojach dla biało-czerwonych zakończy się przygoda z Euro ;)

Wiadomo, że naturalnym antydepresantem jest dziurawiec zwyczajny ;) Preparaty z dziurawca takie jak jak Deprim czy Deprim forte pewnie dużo osób zna, więc nie ma co ich tutaj szeroko opisywać ;) Pamiętajcie jednak, że przyjmując preparaty z dziurawca, zauważalna poprawa nastroju pojawia się dopiero po około 14 dniach, dlatego po przegranym meczu nie wystarczy sobie zaaplikować dwóch tabletek Deprimu, żeby poprawić sobie humor ;)  Warto też zwrócić uwagę na to, że stosując suplementy z dziurawcem, należy unikać ekspozycji na słońce, bo grożą nam reakcje uczuleniowe i poważne zmiany barwnikowe.

Jakie jeszcze preparaty mamy na rynku farmaceutycznym? Całkiem niedawno badania kliniczne potwierdziły przeciwdepresyjne działanie szafranu, które znane było w medycynie starożytnej i o nim chciałam dzisiaj wspomnieć kilka słów. Szafran to najdroższa i najszlachetniejsza przyprawa świata, pozyskiwana ręcznie z pręcików krokusa purpurowego (Crocus sativus), więc zapewne właśnie z walorami smakowymi chyba większość go kojarzy. Mało kto wie natomiast, że szafran zwiększa stężenie takich przekaźników w ośrodkowym układzie nerwowym jak serotonina czy dopamina, a wiadomo że nie bez powodu  przez wielu serotonina nazywana jest " hormonem szczęścia" czy "hormonem dobrego nastroju" :) 
Warto wspomnieć, że skuteczność działania antydepresyjnego szafranu jest bardzo wysoka - porównywalna do klasycznych leków przeciwdepresyjnych, natomiast ilość działań niepożądanych - znikoma. W przeciwieństwie do dziurawca, szafran nie powoduje podrażnień skóry po słońcu i nie uzależnia, jest więc środkiem bezpiecznym... Ponoć skutecznie łagodzi też objawy zespołu napięcia przedmiesiączkowego, więc polecany jest szczególnie dla kobiet ;)
Jednym z pierwszych preparatów zawierającym wyciąg z szafranu, który został wprowadzony na rynek był Happy Tonic z firmy ORTIS. Od niedawna natomiast mamy na rynku preparat o nazwie Depresanum z firmy Novascon. Nie jest on tak znany jak Deprim, ale skład ma moim zdaniem dużo lepszy, bo oprócz wyciągu z kwiatu szafranu zawiera tryptofan i inozytol. Inozytol, zwany inaczej witaminą B8, odpowiada w organizmie człowieka za prawidłowe funkcjonowanie neuroprzekaźników, zwiększa stężenie serotoniny w ośrodkowym układzie nerwowym, co powoduje poprawę samopoczucia, sprawności umysłowej i stabilizację nastroju. Cena też jest przyzwoita - koszt 30 tabletek to około 17 zł, dlatego jest to jak najbardziej preparat godny polecenia dla potrzebujących poprawy samopoczucia. ;)

Pamiętajcie również o innych sposobach na poprawę nastroju. Polecam tutaj np. relaksującą kąpiel z dodatkiem olejków eterycznych, które uspokajają i odprężają, np. olejek lawendowy czy bergamotkowy, a także inne bardziej przyziemne metody. Mi na przykład doskonale poprawia nastrój zakupowe szaleństwo ;)
Trzymajcie jutro kciuki za Polskę. ;)


Warto również przeczytać:

Jak walczyć z migreną

Zalety czerwonego wina

Wspomagacze przed sesją




czwartek, 7 czerwca 2012

Wspomagacze przed sesją

Witam na dzień przed imprezą roku w Polsce, czyli Euro 2012 ;) Pewnie już w Waszych lodówkach chłodzi się piwko i szykujecie się na kibicowanie. Rzeczywiście muszę stwierdzić, że mecze  zdecydowanie lepiej się ogląda przy dobrym "browarku" ;) Ja chyba zafunduję sobie "Ciechana miodowego", bo smakuje pysznie, a sponsor mistrzostw Carlsberg czy inna marka kojarzona z piłką - Tyskie, ostatnio mi zupełnie nie podchodzą, ich jakość się zdecydowanie pogorszyła.
Pamiętajcie jednak, że od piwa rośnie brzuch, więc zachowajcie umiar, coby potem się nie martwić o "mięsień piwny". ;) 

Ale nie tylko Euro przed nami, trzeba również pomyśleć o studentach, którzy niebawem będą zmagać się z kolejną sesją. Szczerze to trochę współczuję, że tak akurat wypadło w trakcie mistrzostw... Mnie to zawsze "za młodu" denerwowało, że takie widowisko piłkarskie, a tu trzeba było się uczyć, zamiast relaksować przy jakimś dobrym meczyku... No ale niestety... ;) Cóż poradzić.

Będzie świetnie, jeśli uda Wam się pogodzić i naukę i przyjemność kibicowania, dlatego dziś troszkę napiszę o bezpiecznych wspomagaczach koncentracji. U mnie w aptece najczęściej kupowany jest preparat "Sesja", choć spotkałam opinie, że zupełnie nie działa. Myślę, że powodzenie zawdzięcza wdzięcznej nazwie ;) bo skład moim zdaniem nie jest za dobry. Preparat ten występuje w tabletkach do połykania albo w tabletkach musujących, a mimo, że nazwa ta sama, to skład zupełnie inny ;) 
Tabletki do połykania zawierają w składzie żeńszeń oraz lecytynę, kofeinę i magnez. Dawka magnezu to tylko 14mg, czyli zdecydowanie mniej niż przeciętny preparat magnezowy kupiony w aptece i zdecydowanie mniej niż dobowe zapotrzebowanie na magnez, które wynosi około 300-375mg. Dawka kofeiny na 1 tabletkę również przeciętna, bo tylko 15mg, a np. filiżanka kawy Arabica zawiera około 175mg kofeiny, kawy rozpuszczalnej około 95mg kofeiny, filiżanka espresso ok. 60mg kofeiny... Co ciekawe, nawet w szklance herbaty zawartość kofeiny również jest większa, bo około 50mg ;) A jeśli chodzi o żeńszeń, to tutaj również zawartość nie powala z nóg - 23mg to dawka naprawdę bardzo, bardzo przeciętna. Dla porównania w preparacie Olimpu "Żeń-szeń vita-complex" mamy aż 200mg ekstraktu żeńszenia koreańskiego i 250mg ekstraktu żeńszenia amerykańskiego. Jak dla mnie więc Sesja to preparat przereklamowany, ale studenci go lubią.
A jak to wygląda w przypadku tabletek musujących Sesja...? 
Magnezu i kofeiny jest co prawda troszkę więcej, bo odpowiednio 45mg i 100mg, ale także bez jakiejś większej rewelacji, a poza tym zestaw witamin głównie z grupy B, C i E, oraz L-karnityna i fosfatydyloseryna... Nie wiem jak Wy, ale ja chyba wolałabym zamiast "Sesji" wypić sobie jakąś dobra kawkę i ewentualnie łyknąć jakiś dobry preparat magnezowy ;) 

Dość dużym powodzeniem wśród studentów i uczniów, cieszy się również Plusssz Active Pamięć i Koncentracja i od niedawna także Plusssz Active Forte Pobudzenie Koncentracja.

Plusssz Active ma w składzie kompleks witamin z grupy B, witaminę C i E, a także ok. 56mg magnezu, 120mg kofeiny i 140mg L-karnityny, czyli można powiedzieć skład nieco tylko lepszy od tabletek musujących "Sesja" i moja opinia również. ;)

Plusssz Active Forte w tabletkach musujących, poza zwiększeniem koncentracji, na pewno w większym stopniu będzie niwelował zmęczenie i pobudzał, bo dawka kofeiny to 200mg, czyli całkiem spora, a oprócz tego 400mg tauryny i 40mg inozytolu ;) czyli coś jak Redbull ;)  
Nie polecam jednak stosować długotrwale, tylko w razie konieczności. Pamiętajcie, że spożyty w zbyt dużej ilości środek pobudzający, zamiast zwiększyć koncentrację, może dekoncentrować i powodować trudności w zebraniu myśli ;) 

Mamy również od niedawna na rynku Plusssz Active Forte z Lecytyną w tabletkach do połykania, gdzie poza witaminami mamy w składzie średnią dawkę magnezu, spora dawkę kofeiny oraz lecytynę. Sama nie próbowałam, ale może ktoś z Czytelników podzieli się opinią? ;) 

Co jeszcze można znaleźć w specyfikach na pamięć i koncentrację? 
Pewną nowością jest tajemniczo brzmiący wyciąg z liści brahmi (Bacopa monnieri), który można znaleźć w preparacie Pamicon i Sensilab Dobra Koncentracja. Roślina ta zasłynęła jako środek uspakajający, ale podejrzewa się, że ma tez działanie nootropowe, czyli stymulujące pracę ośrodkowego układu nerwowego. Nie ma jednak póki co wiarygodnych badań naukowych, które by to potwierdziły.

Więc jaki jest więc sposób na udaną sesję na studiach? Chyba po prostu systematyczna nauka ;) Pamiętajcie też, aby się dotleniać, więc przed nauką  warto wyjść sobie na jakiś spacer, czy przynajmniej na balkon. Nie polecam eksperymentować z preparatami pseudoefedryny, o czym można poczytać w sieci. Lepiej nie kombinujcie również z preparatami z piracetamem (tj. Nootropil, Memotropil), bo są to leki w Polsce na receptę i pomimo pozytywnych opinii na forach internetowych myślę, że nie warto się nimi faszerować bez nadzoru lekarskiego.

Trzymam kciuki za wszystkich, których czekają czerwcowe egzaminy ;) 

niedziela, 3 czerwca 2012

Protopic - czy na pewno bezpieczniejszą alternatywą dla sterydów?

Dziś będzie trochę nietypowo, bo inspiracją do napisania tego posta jest komunikat z 11 maja tego roku, jaki otrzymałam w aptece od firmy Astellas Pharma. 
Komunikat ten zawiera ważne zalecenia dotyczące właściwego stosowania produktu leczniczego Protopic maść (takrolimus 0,03% i 0,1%), mające na celu zminimalizowanie ryzyka poważnych działań niepożądanych. 
Myślę, że zawiera on na tyle istotne informacje, że warto się nimi z Wami podzielić, przynajmniej częściowo ;) Wspomniany takrolimus w postaci maści Protopic o stężeniu 0,03% i 0,1% to produkt leczniczy zarejestrowany w leczeniu atopowego zapalenia skóry (AZS) o umiarkowanym lub ciężkim nasileniu.  

Ja sama jestem mamą prawie 4-letniego Szkraba, który od urodzenia zmaga się z atopowym zapaleniem skóry i wiem, ile wysiłku trzeba włożyć, aby w miarę normalnie funkcjonować z tym schorzeniem. Odwiedziłam z moim dzieckiem wielu specjalistów i zaobserwowałam wśród lekarzy, że większość stara się wystrzegać stosowania u dzieci maści sterydowych, natomiast bardzo często za bezpieczne uznaje maści, które zawierają w składzie substancje o działaniu immunomodulującym, takie jak Protopic czy Elidel.  

Czy słusznie? Rzeczywiście do niedawna Protopic lub Elidel, uchodziły za leki bezpieczne, właściwie pozbawione działań niepożądanych i pediatrzy alergolodzy nagminnie zalecali je nawet najmłodszym dzieciakom z AZS jako bezpieczniejszą alternatywę dla sterydów. 
Jak to wygląda w świetle najnowszych badań? Okazuje się, że u pacjentów stosujących Protopic maść stwierdzono niestety przypadki nowotworów złośliwych, w tym chłoniaków oraz raka skóry. Ponadto opublikowane ostatnio badania epidemiologiczne sugerują możliwość zwiększonego ryzyka występowania chłoniaka skóry z limfocytów T u pacjentów leczonych inhibitorami kalcyneuryny do stosowania miejscowego, w tym m.in. maścią Protopic zawierającą takrolimus. 

Nie chcę tutaj rozstrzygać, co jest bezpieczniejsze: sterydy czy Protopic, ani też nie chcę nikogo straszyć, bo to nie o to chodzi. Wiadomo, że będą przeprowadzone w związku z tymi doniesieniami jeszcze dodatkowe badania, natomiast myślę, że warto, abyście wiedzieli, jakie są najnowsze zalecenia dotyczące Protopicu. Po pierwsze według najnowszych zaleceń, Protopic maść należy stosować u pacjentów z umiarkowanym albo ciężkim AZS, w przypadku braku dostatecznej odpowiedzi lub braku tolerancji na leczenie konwencjonalne, takie jak miejscowe stosowanie sterydów. Co ważne, maści Protopic nie należy stosować u dzieci poniżej 2 roku życia, bo nie wiadomo, jaki ma wpływ na rozwijający się układ odpornościowy dziecka. U dzieci 2-16 lat można stosować w razie konieczności Protopic o mniejszej mocy, tj. 0,03%. Maści Protopic nie należy stosować także na zmiany uznawane za potencjalnie przednowotworowe lub nowotworowe. Takie są najnowsze zalecenia, zaakceptowane zresztą przez EMA (Europejską Agencję Leków) i Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. 

Chciałabym Wam zwrócić uwagę i uczulić jeszcze na kilka rzeczy. W trakcie leczenia maścią Protopic istotna jest ocena stanu węzłów chłonnych Jeśli w trakcie rozpoczęcia leczenia wystąpi powiększenie węzłów chłonnych, należy przeprowadzić odpowiednią diagnostykę i kontrolować ich stan, pamiętajcie o tym. W przypadku utrzymującego się powiększenia węzłów chłonnych u pacjentów stosujących Protopic należy zbadać jego przyczynę. Jeśli brak pewności co do etiologii, czyli przyczyny powiększenia węzłów chłonnych, należy rozważyć przerwanie leczenia maścią Protopic
Oczywiście nie zachęcam tutaj do działania na własną rękę, bo leczenie powinno się odbywać pod kontrolą lekarza, ale chciałabym Was uczulić na co zwracać uwagę i ew. zachęcić do konsultacji z lekarzem w razie zauważenia niepokojących objawów. Zadawajcie pytania lekarzom i wymagajcie od nich szczegółowych odpowiedzi. Sama się przekonałam, że nieraz lekarze tylko wystawiają receptę, a nie informują pacjenta o ważnych rzeczach związanych ze stosowaniem leku. Pamiętajcie też, żeby w trakcie kuracji maścią Protopic ograniczyć narażenie skóry na działanie światła słonecznego  (stosowanie odpowiednich preparatów ochronnych przed słońcem), a także unikać promieniowania UV (np. w solarium).

Dodam, iż wspomniany przeze mnie komunikat dotyczył maści Protopic, ale również często zalecany dzieciakom z AZS, krem Elidel zawiera w składzie substancję z tej samej grupy (inhibitorów kalcyneuryny), więc myślę, że warto i w jego przypadku również zachować szczególną ostrożność.

Oczywiście jak tylko pojawią się jakieś nowe doniesienia w tej sprawie, dam Wam znać ;)


Warto również przeczytać:

Mediderm

czwartek, 31 maja 2012

Suplementy na stawy

Kontynuując wątek stawowy, dziś kilka słów o suplementach diety, którymi można wspomóc leczenie dolegliwości stawowych. Już dłuższy czas niejako "w modzie" są specyfiki zawierające w swoim składzie glukozaminę lub połączenie glukozaminy z chondroityną. 

Preparatów na aptecznych półkach mamy całkiem sporo, zarówno w formie kapsułek, tabletek, jak i tabletek musujących, czy saszetek. Jest więc w czym wybierać. 
Glukozaminę w standardowej dawce 500mg, można nabyć w aptece już od około 9 zł za 90 tabletek, czyli mniej więcej kurację miesięczną przy standardowym dawkowaniu. Są także preparaty z wyższej cenowo półki i np. za Arthron complex 90 tabl trzeba zapłacić nawet około 100 zł.
Przez długi czas uważano, że glukozamina przyczynia się w istotny sposób do odbudowy chrząstki stawowej i może wywierać istotny wpływ na zmniejszenie odczuwania bólu oraz sprawniejsze funkcjonowanie stawów, stąd chyba namnożyło się tych preparatów z glukozaminą tak strasznie dużo. 
Jakieś kilka lat temu pojawiły się jednak teorie, że lepszy efekt leczniczy jest przy stosowaniu glukozaminy raz dziennie, ale w dużej dawce 1500mg i wszedł wówczas na rynek preparat Artresan 1 a day... Obecnie jednak wraca się do standardu, czyli dawki 500mg i stosowania 3 razy dziennie... 
A jak jest ze skutecznością takiej terapii..? 
Ja na co dzień w swojej pracy w aptece spotykam się z wieloma pozytywnymi opiniami od pacjentów, którzy sprawili sobie taką 3 miesięczną "glukozaminową" kurację. Często mówią oni, że dolegliwości stawowe rzeczywiście się zmniejszyły, przestało strzelać w kolanach itp, ale niestety w świetle badań naukowych nie wygląda to tak kolorowo :( 
W 2001 roku opublikowano badanie, które wskazywało niestety, że lecznicze działanie glukozaminy nie jest pewne. Przeszukując internet natknęłam się na metaanalizę opublikowaną w 2010 roku, która wykazała, że ani glukozamina, ani jej połączenie z chondroityną, w porównaniu do placebo, nie zmniejsza bólu stawów i nie ma wpływu na zwężenie szpary stawowej. 
Czy więc warto wydawać pieniądze na coś, co ma wątpliwą skuteczność...? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie... Jedno jest pewne - taka kuracja nie zaszkodzi naszym stawom, więc myślę, że skoro wielu pacjentów odczuwa niejako poprawę przy stosowaniu glukozaminy, może warto spróbować. ;) 
Ja jednak polecałabym w tym wypadku preparaty sprawdzonych firm, np wspomniany wcześniej Arthron complex. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że powolnym krokiem, ale preparaty glukozaminowe idą niejako w odstawkę. 

W suplementach diety na stawy najnowszej generacji pojawia się coraz częściej kolagen, choć jest to niejako wynalazek ostatnich kilku lat. Pamiętam, że gdy 3 lata temu po operacji kolana w klinice w Żorach, zalecono mi 3 miesięczną kurację preparatem Flexus, to niewiele osób o nim słyszało, Teraz mamy na rynku nie tylko Flexus, ale także całą masę preparatów z kolagenem tj. 4Flex (zawierający hydrolizat kolegenu), Flexagen (zawierający kolagen typu II i hydrolizat kolagenu), DuoForte (naturalny hydrolizowany kolagen i standaryzowany ekstrakt z dzikiej róży) i wiele, wiele innych ;) 
Koszt miesięcznej kuracji kolagenowej to niestety około 100zł :( Czy warto...?
Producenci publikują swoje badania, które niby potwierdzają skuteczność terapii, ale jak jest naprawdę? Jeśli ktoś ma doświadczenia, to zapraszam to podzielenia się swoją opinią, bo opinie innych są bardzo cenne. Ja od siebie mogę tutaj dodać jedynie tyle, że jako farmaceutka nie mam zupełnie zaufania do firmy Vitadirect i gdybym miała polecić jakiś preparat z kolegenem, na pewno nie byłby to 4Flex :( Firma Vitadirect, która jest producentem tego preparatu, co rusz to wycofuje z rynku jakieś swoje specyfiki, albo mają pomieszane daty i serie na pudełku i wewnątrz opakowania, albo jakieś wady produkcyjne itp...... Myślę, że jeśli tak często zdarzają się im istotne pomyłki, to nie jest to firma godna zaufania. 
Gdybym miała zarekomendować tutaj jakiś konkretny specyfik to byłby to chyba Flexus od firmy Valentis Polska. Osobiście kiedyś na zalecenie lekarza zrobiłam sobie 3 miesięczną kurację glukozaminowo-kolegenową i brałam Arthron complex oraz Flexus. Nie było szału, jeśli chodzi o odczuwalne efekty czy zmniejszenie bólu, ale prowadzący mnie lekarz stwierdził poprawę w obrazie USG, a dobre i to. ;)

Poza specyfikami doustnymi w chorobie zwyrodnieniowej stosuje się czasem leki, podawane bezpośrednio do wnętrza stawu. W przypadku znacznego nasilenia dolegliwości, lekarz może czasem zalecić iniekcje ze sterydów (np. Diprophos), które hamują procesy zapalne. Ze względu jednak na działania uboczne i ryzyko uszkodzenia stawu, nie można ich podawać częściej niż 3-4 razy w roku do jednego stawu. 

Znacznie bezpieczniejsza alternatywa to zastrzyki z kwasu hialuronowego, który występuje w chrząstce stawowej i płynie stawowym. Podanie dostawowe kwasu hialuronowego w chorobie zwyrodnieniowej stawów, zwiększa lepkość i elastyczność płynu stawowego i aktywuje procesy naprawcze chrząstki stawowej ;) Badania wykazały ponadto, że kwas hialuronowy wykazuje działanie przeciwzapalne i przeciwbólowe, prowadząc do poprawy ruchomości stawu. Preparatów na rynku farmaceutycznym mamy znowu sporo, ja mam za sobą bardzo kosztowną notabene kurację Hyalganem i nie chcę tutaj uchodzić za pesymistkę, ale u mnie efekt był żaden, przynajmniej taki odczuwalny.... Sporo pacjentów jednak odczuwa po takiej serii zastrzyków ulgę, więc myślę, że zależy to od schorzenia. U mnie to uczucie ulgi było bardzo krótkotrwałe niestety... 
Kwas hialuronowy jest też składnikiem wielu suplementów doustnych tj na przykład Orton, ale osobiście chyba miałabym większe przekonanie do podania dostawowego, bo wiadomo że po podaniu doustnym, to jeszcze wchodzi w grę wchłanianie i daleka droga do stawu ;) 


Na dziś kończę, bo nie chcę za bardzo przynudzać przed weekendem ;) Postaram się jeszcze kiedyś wrócić do tematu stawów w kontekście leków ziołowych i napisać coś niecoś o specyfikach z dziką różą czy hakoroślą ;) 


Warto również przeczytać:

Bóle stawowe

Gdy boli ucho

Upalne dni

poniedziałek, 28 maja 2012

Bóle stawowe

Witam w poniedziałkowe popołudnie. Dzisiejszy artykuł tak jak obiecałam będzie dotyczył problemów stawowych, bo z roku na rok zauważam w aptece coraz większą liczbę pacjentów przychodzących po "coś na stawy" ;) i nie są to tylko ludzie starsi, ale niestety coraz częściej młodzi i aktywni fizycznie.

Temat ten jest mi szczególnie bliski, bo sama mam za sobą kilka poważnych operacji kolana i zmagam się z chondromalacją czyli destrukcją chrząstki w obrębie stawu kolanowego. Problemy stawowe to temat rzeka, dlatego skupię się dzisiaj głównie na chorobie zwyrodnieniowej stawów, która jest najczęstszą chorobą układu ruchu. Cóż to takiego? 

Choroba zwyrodnieniowa stawów to upośledzenie funkcji stawów na skutek zmian destrukcyjnych chrząstki stawowej, której zadaniem jest amortyzowanie ruchów stawu i umożliwienie przesuwania się powierzchni stawowych. Z czasem uszkodzeniu mogą ulec również inne struktury tj. kość pod chrząstką stawową, torebka stawowa, więzadła, ścięgna i mięśnie. Skutkiem tego jest ból i ograniczona ruchomość stawu. Ból występuje głównie przy ruchach stawu, natomiast z reguły ustaje w spoczynku, często nasila się też pod koniec dnia. Cechą charakterystyczną choroby zwyrodnieniowej są tzw. bóle startowe- czyli największe nasilenie dolegliwości podczas pierwszych ruchów, bezpośrednio po okresie odpoczynku (czyli np. po wstaniu z krzesła, przy rozpoczynaniu chodu).
Innym objawem jest ograniczenie ruchomości, ponieważ stawy zaatakowane chorobą tracą z czasem pełny zakres ruchu i pojawia się problem np. z wyprostowaniem lub zgięciem kolana, czasami (ale rzadko) może nawet dojść od całkowitego zablokowania ruchu w stawie przez oderwany fragment chrząstki.
I  jeszcze jedna cecha charakterystyczna to tzw. trzeszczenia w stawie i chyba ten objaw najczęściej zgłaszają pacjenci przychodzący do apteki. Słyszane  dość wyraźnie trzeszczenia spowodowane są tarciem o siebie nierównych powierzchni stawowych.

Jeszcze jakiś czas temu chorobę zwyrodnieniową stawów wiązano tylko z wiekiem i uważano za wynik naturalnego procesu starzenia się organizmu, a tym samym samego stawu i mechanicznego ścierania się powierzchni stawowych. Dziś natomiast wiadomo, że choroba ta coraz częściej dosięga także młode osoby, u których wystąpiły dodatkowe czynniki ryzyka tj. siedząca praca, nadmierna eksploatacja stawów w sportach, czy np. otyłość. 

Chorobę zwyrodnieniową stawów można podzielić na:

- pierwotną (idiopatyczną) - o nieznanej przyczynie
- wtórną - wywołaną urazami i miejscowymi uszkodzeniami struktury stawowej, wrodzonymi  nieprawidłościami budowy stawu (np. koślawość, szpotawość), chorobami metabolicznymi, zakażeniem, zaburzeniami endokrynologicznymi (cukrzyca, otyłość, niedoczynność tarczycy)

Jest cały szereg czynników, które mogą predysponować do wystąpienia tej choroby. Na niektóre z nich nie mamy wpływu i są to np.: 

- wiek (ryzyko wystąpienia choroby zwyrodnieniowej rośnie z wiekiem, ale są też osoby starsze, które nie mają żadnych jej oznak) 
- płeć żeńska (ach te kobiety- zawsze mają gorzej;) )
- czynniki genetyczne (zwłaszcza w przypadku choroby zwyrodnieniowej stawów rąk i kolan)

Najważniejsze przyczyny choroby zwyrodnieniowej można jednak wyeliminować i warto o tym pamiętać. Czynniki ryzyka na które mamy wpływ to:

- otyłość - im większa masa ciała tym większe ryzyko choroby zwyrodnieniowej stawów (zwłaszcza kolan). Pamiętajcie, że redukcja masy ciała (nawet o kilka kg)  zmniejsza w bardzo istotny sposób zagrożenie rozwojem choroby, zwalnia  jej postęp i zmniejsza ból stawów ;)
- osłabienie siły mięśni okołostawowych, bo stabilizują one cały staw, dlatego ważny jest aktywny tryb życia oraz codzienna gimnastyka (program ćwiczeń powinien być wdrażany pod okiem rehabilitanta). Nie każdy sport jest jednak wskazany. Polecane jest przede wszystkim uprawianie sportów, które nie powodują przeciążenia w stawach np. pływanie ;) 
- uprawianie niektórych sportów, które są związane z nadmiernym przeciążeniem stawów i mięśni (narciarstwo, podnoszenie ciężarów, piłka nożna, spadochroniarstwo)
- czynniki zawodowe (częste klęczenie czy zginanie kolana, podnoszenie ciężkich przedmiotów, długotrwałe stanie itp)
- zaburzenia budowy stawu (wrodzona dysplazja biodra, koślawość i szpotawość kolan, niestabilność stawu po urazie) - tutaj ważna jest przede wszystkim rehabilitacja, która czasem może zdziałać cuda, a także używanie odpowiednich przyrządów ortopedycznych, a niestety czasami konieczne jest leczenie operacyjne.

Charakterystyczne dla choroby zwyrodnieniowej jest występowanie naprzemienne okresów stabilizacji (objawy występują tylko przy ruchu i mają mniej więcej stałe nasilenie) oraz okresów zaostrzeń, które przebiegają z nasileniem bólu, który występuje nie  tylko w ruchu, ale także w spoczynku i w godzinach nocnych.

Jak więc sobie pomóc i załagodzić dolegliwości stawowe..?

Zasadniczo, jeśli podejrzewacie u siebie chorobę zwyrodnieniową stawów i występują wspomniane przeze mnie objawy, myślę, że warto odwiedzić lekarza, który pokieruje w odpowiedni sposób leczeniem. Polecam wybrać naprawdę dobrego specjalistę (zasięgnąć opinii znajomych itp), bo ja już raz w swoim życiu od jednego lekarza usłyszałam przykra diagnozę, że niestety będę zginać nogę w kolanie tylko do 90 stopni, a co za tym idzie nigdy nie będę chodzić normalnie po schodach, kucać itp... Na szczęście jednak wybrałam się na konsultację do innego ortopedy i szybko odzyskałam pełną sprawność ;) 

Jeśli chodzi o środki farmakologiczne to w leczeniu choroby zwyrodnieniowej czasami dla złagodzenia bólu konieczne jest zastosowanie doustnych leków o działaniu przeciwbólowym i przeciwzapalnym. W USA ponoć z racji większego bezpieczeństwa i mniejszego ryzyka uszkodzenia przewodu pokarmowego standardem jest stosowanie paracetamolu w odpowiednich dawkach. Pamiętać jednak należy, że zasadniczo nie ma on działania przeciwzapalnego, tylko przeciwbólowe i nie należy przekraczać dawki 4g/dobę czyli 8 tabletek (po 500mg). Do rzadko występujących, ale poważnych powikłań po przedawkowaniu paracetamolu należy uszkodzenie wątroby, dlatego pamiętajcie, aby w trakcie stosowania paracetamolu nie nadużywać, a najlepiej w ogóle nie spożywać alkoholu.

W Polsce stosuje się chyba częściej leki z grupy NLPZ (czyli niesteroidowe leki przeciwzapalne), ale z racji działań niepożądanych myślę, że czas stosowania powinien być krótki i ograniczyć się do okresów zaostrzeń choroby. Pracując w aptece, ja chyba najczęściej spotykam się z zapisywaniem przez lekarzy Diclofenacu, w różnych preparatach tj. Olfen czy Diclac
Na pewno bezpieczniejsze jest stosowanie maści czy żeli przeciwbólowych, ale ich efekt działania nie jest tak silny. Kiedyś największym powodzeniem cieszył się ketoprofen w żelu (preparaty Fastum, Ketonal itp), obecnie niestety maści te dostępne są w aptekach tylko na receptę lekarską. Ze środków bez recepty w mojej aptece chyba największym powodzeniem cieszy się teraz krem Ibalgin sport i pacjenci sobie go chwalą. Ma dość ciekawy skład, bo połączenie ibuprofenu i heparyny.

Ponieważ chyba za bardzo się rozpisałam, myślę, że na tym zakończę na dziś, a następnym razem będzie o suplementach diety, które pomóc mogą w załagodzeniu dolegliwości stawowych, czyli glukozaminy, chondroityny itp ;) Sama trochę ich wypróbowałam, więc chętnie się podzielę moimi doświadczeniami;)



Warto również przeczytać:

Suplementy na stawy

Upalne dni

Magnez