Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzęki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrzęki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 maja 2016

Pajączki, obrzęki nóg, żylaki - jak sobie radzić?

W końcu przyszła...;) nie tylko upragniona słoneczna pogoda, ale także pora na obiecany już jakiś czas temu artykuł na temat żeli do nóg. Temat jest obszerny, bo i problemy zdarzają się różnorodne... naczynka, obrzęki, żylaki, czy wreszcie ból i uczucie ciężkości nóg. Warto jednak uświadomić sobie, że wymienione dolegliwości mają ze sobą wiele wspólnego. Dlaczego...? Ponieważ najczęściej są związane z niewydolnością żylną. 

Z reguły niewydolność żylna zaczyna się od tzw. teleangiektezji, czyli "pajączków" naczyniowych. Sieć czerwonych lub fioletowych naczynek widoczna gołym okiem szczególnie w okolicy bocznej powierzchni ud i dołu podkolanowego spędza sen z powiek wielu kobietom. Nie wyglądają one zbyt estetycznie, to fakt... ale warto wiedzieć, że pajączki to nie tylko problem estetyczny. Jak już wspominałam, mogą być one pierwszym sygnałem niewydolności żył. Dlatego właśnie im wcześniej weźmiemy się do działania, tym lepiej. Potraktujcie więc te "naczynka" jako sygnał ostrzegawczy naszego organizmu, że dzieje się coś niedobrego. Nie ukrywajcie ich "pod spodniami", tylko wkroczcie do akcji. :) Im wcześniej tym lepiej. 

piątek, 15 sierpnia 2014

Na siniaki i obrzęki

Dziś na Waszą prośbę postanowiłam napisać na temat siniaków i obrzęków. Dla tych, którzy mają dzieciaki, zapewne to "chleb powszedni", dla mnie niestety również,:( gdyż mając dwóch małych łobuziaków w domu, nietrudno o drobne wypadki nawet przy codziennej zabawie. Sińce to jednak nie tylko domena dzieciaków. Często nawet nam dorosłym zdarza się upaść, wtedy z reguły krwiak plus obrzęk murowany. 
Jak sobie więc radzić z siniakami...?

Na początek kilka słów tytułem wstępu, czyli jak powstają siniaki...?

Siniak (inaczej krwiak) powstaje na skutek urazu mechanicznego (upadek, stłuczenie). Dochodzi wówczas do uszkodzenia naczyń krwionośnych, które znajdują się tuż pod skórą, w efekcie czego okoliczne tkanki naciekają krwią i pojawia się mało estetyczne fioletowe zabarwienie. Z czasem siniak zmienia kolor na brązowy, zielonkawy, żółty i po kilku - kilkunastu dniach z reguły znika. Przyznam szczerze, że jako dziecko intrygowała mnie ta zmiana barw, ale ma to proste wytłumaczenie. Chodzi bowiem o rozkład składników krwi, głównie hemoglobiny, czyli czerwonego jej barwnika.

Wiemy już jak powstają, a więc zastanówmy się jak przyspieszyć ich wchłanianie...?

Niezmiernie ważna jest tzw. pierwsza pomoc, a więc... zimny kompres. Tak, tak... po pierwsze zadziała on znieczulająco, a po drugie... niska temperatura obkurczy naczynka krwionośne, dzięki czemu podskórne krwawienie zostanie zmniejszone, a nawet zahamowane. Oczywiście za zimny kompres może posłużyć choćby "udko z kurczaka" z zamrażalnika, ale w aptece nabyć można także specjalne kompresy żelowe zimno-ciepłe np. "Nexcare ColdHot" w kilku wersjach rozmiarowych. :) Taki kompres to fajna sprawa, nie tylko w przypadku stłuczenia, obrzęku czy krwiaka, ale także przy bólach głowy - sprawdziłam w ciąży i przyłożony na skronie działał niemal cuda. 
I jeszcze mała uwaga. Jeśli za zimny kompres służy Wam golonka z indyka, czy udko z kurczaka z zamrażarki, ;) uważajcie, aby nie odmrozić sobie skóry, a więc... max 10 minut chłodzenia i przymusowa przerwa.

Dla tych, którzy cenią sobie wygodę stosowania, polecam jako antidotum na stłuczenia bądź rozmaite kontuzje, aerozole chłodzące:  "Sztuczny lód ICEMIX", "Altacet ICE", czy "Reparil ICE". Szybko chłodząc miejsce urazu, zapobiegają powstawaniu krwiaków oraz obrzęków. Terapia zimnem to jednak pierwszy krok - ma sens, jeśli od urazu nie minęła jeszcze doba, a co dalej?

Wiadomo.. każdy siniak wcześniej, czy później wchłonie się sam, ale umówmy się.... zwłaszcza latem taki fioletowy krwiak, szczególnie w widocznym miejscu może nas irytować. W aptece mamy więc maści, które z powodzeniem stosowane mogą być na stłuczenia i siniaki. 

Naszym sprzymierzeńcem w walce z krwiakami jest kwiat arniki, która zmniejsza przepuszczalność naczyń oraz wykazuje działanie zarówno przeciwobrzękowe, jak i przeciwzapalne, a więc... zdecydowanie przyspiesza wchłanianie sińców. W aptekach znajdziecie na przykład "Maść arnikową" ELISSA. Nie jest to drogi nabytek, bo za 10 g zapłacicie około 4-5 zł.

sobota, 22 czerwca 2013

Diosmina, a choroby żył

Dziś na prośbę znacznej grupy czytelników bloga kilka słów o zastosowaniu preparatów z diosminą w leczeniu przewlekłej niewydolności żylnej. Choroby układu żylnego stanowią istotny problem współczesnej opieki zdrowotnej. Warto jednak wspomnieć, że pierwsze wzmianki o leczeniu żylaków kończyn dolnych znaleziono w tzw. papirusie Ebersa z... 1550 roku przed naszą erą, a więc problem niejako "stary jak świat" ;)

Przewlekła niewydolność żylna najczęściej związana jest z niewydolnością zastawek żylnych, które w normalnych warunkach zapobiegają cofaniu się krwi. Następstwem niewydolności zastawek jest zjawisko tzw. refluksu, czyli okresowego cofania się krwi w układzie żylnym. Prowadzi ono do  zastoju żylnego, nadciśnienia krwi w żyłach i wielu zmian patologicznych, które przedkładają się potem na objawy kliniczne. 

No właśnie... Jakie objawy mogą wskazywać, że nasze żyły są w złej kondycji? Pewnie większość z Was wymieniłaby żylaki i słusznie. Kiedyś uważano, że są one domeną babć, ale to nie do końca prawda, bo mogą pojawiać się i w młodym wieku. A czemu babć, a nie dziadków? Bo niestety pod tym względem znowu my kobiety mamy przechlapane :( Według statystyk kobiety chorują na żylaki niemal trzy razy częściej niż mężczyźni. Właściwie we wczesnym stadium żylaki są jedynie defektem kosmetycznym, ale z czasem dają o sobie znać i pojawia się ból, oraz pieczenie, nasilające się szczególnie podczas długiego stania.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Hydrominum

Kochani witam po niestety dłuższej i w sumie nieplanowanej przerwie. Mam nadzieję, że wybaczycie, ale zostałam oddelegowana w sumie tak trochę z zaskoczenia na zastępstwo do innej apteki, co wiązało się także ze zmianą miejsca zamieszkania i kiepskim dostępem do internetu. Postaram się już teraz pisać regularnie jak poprzednio ;)
Od czego by tu zacząć.... 
Właśnie przed chwilą natknęłam się na telewizyjną reklamę nowości z firmy Aflofarm - preparatu "Hydrominum". Chyba już kiedyś wspominałam, że nie mam zaufania do Aflofarmu, jako że firma ta wypuszcza regularnie na rynek jakieś nowości i właściwie produkuje już tyle suplementów diety o tak różnych wskazaniach, że wydaje mi się, że to nic dobrego, ponieważ jak to mawiają niektórzy " Co za dużo, to niezdrowo"... ;) Zdecydowanie lepiej moim zdaniem postawić na jakość... 
Przykładowo zupełnie nie pojmuję po co firma wypuszcza na rynek dwa preparaty o prawie identycznym składzie, jak np. "RedBlocker" i "Belissa anti-red". Niestety jednak z bólem serca muszę przyznać, że u nas w Polsce ciągle jeszcze "reklama dźwignią handlu" i preparaty Aflofarmu w aptece sprzedają się naprawdę dobrze, bo dla niektórych reklama TV znaczy więcej niż rekomendacja farmaceuty... Przykre to, ale niestety taka jest nasza polska rzeczywistość. 

Ale nie o Aflofarmie miało być tym  razem, a o jednej z ich nowości - Hydrominum
Powtarzając za reklamą, składniki zawarte w Hydrominum łagodzą wrażenie obrzmienia, wspomagają odchudzanie oraz zwalczają cellulit i eliminują toksyny z organizmu. A jak jest naprawdę i co mamy w składzie tego cudownego środka na główne bolączki kobiet? W końcu mowa i o odchudzaniu i cellulicie ;)) 
Nic innego jak: ekstrakt z opuncji figowej, wyciąg z korzenia mniszka lekarskiego, wyciąg z pokrzywy zwyczajnej oraz wyciąg z zielonej herbaty, czyli typowe zioła o działaniu głównie moczopędnym. W sumie - nic szczególnego. Właściwie ciężko mówić o odchudzaniu z tym preparatem, bo w odchudzaniu chodzi o pozbycie się tkanki tłuszczowej, a nie wody... Na pewno stosując ten suplement będziecie częściej biegać do toalety, ale należałoby się zastanowić, czy efekt nie byłby podobny, gdyby pić codziennie herbatkę z mniszka i pokrzywy... Zapewne jednak zaparzanie ziółek byłoby pewnie mniej wygodne dla rozleniwionego polskiego społeczeństwa. ;)
Czy więc jest to preparat innowacyjny na polskim rynku...?  Chyba nie do końca, bo od dawna mamy w obiegu suplement "Aqua-femin". Skład tego specyfiku jest troszeczkę inny, bo zawiera w składzie zieloną kawę, cykorię, perz i pokrzywę, ale działanie na pewno będzoe zbliżone ;) 
Reklama jednak to podstawa i mimo, że reklamę "Hydrominum" możemy ogladać w TV całkiem niedawno, już całkiem sporo pań w aptece pytało o ten specyfik ;) 

Do następnego razu. ;)

niedziela, 1 lipca 2012

Upalne dni

Witam w niedzielne upalne przedpołudnie. ;) Temperatura mimo wczesnej godziny sięga w cieniu już 32°C... Nie wiem jak Wy, ale ja czuję się jakaś osłabiona. Jak więc sobie radzić z falą upałów, jaką mamy obecnie i która potrwa, wg prognoz, jeszcze kilka dni?

Po pierwsze należy ograniczyć do minimum przebywanie na słońcu, zwłaszcza w okresie najbardziej intensywnego działania promieni słonecznych (dotyczy to głównie dzieci oraz osób starszych). Jeśli natomiast wychodzimy na zewnątrz, konieczne jest użycie kremów z odpowiednim faktorem ochronnym oraz nakrycie głowy. Pamiętajmy o lekkich i zbilansowanych posiłkach oraz o spożywaniu odpowiedniej ilości płynów - tutaj mam złą wiadomość dla fanów Coca-Coli czy Sprite'a ;) - zdecydowanie lepsze w taką pogodę są wody mineralne. Należy raczej ograniczyć także przyjmowanie napojów alkoholowych (również zimnego piwka), ponieważ ze względu na działanie moczopędne powodują odwodnienie organizmu. Unikać należy także nagłych zmian temperatur, czyli niewskazany jest np. zimny prysznic po przebywaniu w upale, skok do zimnej wody, czy wyjście z pomieszczenia klimatyzowanego na zewnątrz, gdzie panuje dużo wyższa temperatura, bo grozi nam hipotermia.

W aptece również mamy specyfik mogący pomóc nam przetrzymać te upały. Jest to preparat Zdrovitu "Litorsal" - czyli tabletki musujące o smaku cytrynowo-miętowym. Jest on zalecany w celu pokrycia zwiększonego zapotrzebowania na płyny, przy temperaturze powyżej 25°C, zawierający glukozę, sód, potas oraz witaminę C.
Sama go próbowałam wczoraj w pracy i muszę przyznać, że preparat naprawdę skutecznie i szybko gasi pragnienie i orzeźwia. Smakuje też w miarę dobrze, a co najważniejsze pomaga w zachowaniu równowagi wodno-elektrolitowej organizmu, która w takie upały może być zachwiana. Jeśli czujecie się osłabieni, to jak najbardziej polecam, zwłaszcza, że cena jest bardzo przyzwoita - ok. 10zł za 24 tabletki musujące.

Co prawda nie polecam picia alkoholu w takich upałach, ale muszę wspomnieć o jednym niesamowitym winie, którego miałam okazję w ubiegłym tygodniu próbować. Jest to ukraińskie Bastardo z winnic w Massandrze. W Polsce niestety bardzo trudno jest go kupić (mi znajomy przywiózł z Ukrainy), za to na Ukrainie w zależności oczywiście od rocznika, kosztuje od 50-100 hrywien, czyli  ok. 22-44 zł. Nie jest to niska cena jak na Ukrainę, ale wino jest zdecydowanie tego warte. Jest ono trochę w stylu mołdawskich Kagorów, ale zdecydowanie bardziej aromatyczne i zbalansowane, pomimo sporej ilości cukru i alkoholu (16%). Posiada intensywny bukiet, wiśniowo-kawowo-czekoladowy. Naprawdę rekomenduję zakup, jeśli ktoś będzie miał okazję być na Ukrainie, oczywiście w przypadku, gdy ktoś lubi słodkie, mocne wina, w stylu porto.

niedziela, 24 czerwca 2012

Obrzęki nóg

Witam serdecznie. Na wstępie niezmiernie Was przepraszam, za tak długą przerwę w pisaniu, ale w pracy zaczął się sezon urlopowy i koleżanki wzięły sobie kilka dni wolnego, więc musiałam trochę dłużej popracować w ich zastępstwie ;), a mimo zbliżających się wakacji ruch w aptece jest całkiem spory.
Dużo się więc pozmieniało od ostatniego posta...;) Wtedy jeszcze pisałam pełna nadziei przed meczem Polski z Czechami, a teraz Euro 2012 dobiega powoli końca i niestety już bez udziału Polaków... Mi po Euro zostały jedynie patriotyczne "biało-czerwone" paznokcie, na które klienci mojej apteki do tej pory reagują z uśmiechem... Nie wiem jak Wy, ale ja kibicuję teraz za Włochami z racji dawnego sentymentu do Italii. Pamiętam czasy, kiedy w szeregach "Squadra azzura" grali tacy piłkarze jak Roberto Baggio, Paolo Maldini czy Demetrio Albertini ;) ech, ale kiedy to było...;) Teraz to zupełnie inna drużyna.

Wracając jednak do tematyki mojego bloga - wczoraj dzwoniła do mnie koleżanka, która jest w 7-mym miesiącu ciąży z zapytaniem, co może zastosować na opuchnięte nogi. No właśnie, myślę, że to temat ważny, bo upały przed nami, a pamiętam jak sama będąc w ciąży miałam z tym problem - pod koniec ciąży to już nawet żadnych butów nie mogłam założyć ;) i myślałam, że wszystkie miniówki to już chyba będę musiała opchnąć na allegro, bo moje nogi wyglądały okropnie... Na szczęście problem był przemijający i wszystko po ciąży wróciło do normy. Dzisiejszy więc artykuł na prośbę koleżanki poświęcam w całości pielęgnacji nóg u kobiet w ciąży.

Obrzęki i uczucie ciężkości nóg u kobiety w ciąży to najczęściej objaw zatrzymywania wody w organizmie. Jak można sobie pomóc? Po pierwsze, należy dużo odpoczywać z lekko uniesionymi w górę nogami, siedząc należy często zmieniać pozycję, od czasu do czasu wstać, trochę pospacerować, aby złagodzić uczucie ciężkości stóp i zlikwidować opuchliznę wokół kostek. Ważne jest też spożywanie odpowiedniej ilości wody (ok. 2 litrów na dobę), ponieważ płyny poprawiają pracę nerek i wspomagają usuwanie toksyn z organizmu, a także unikanie nadmiaru soli w diecie. Pomóc może też wygodne, miękkie i luźne obuwie na płaskim obcasie, z szeroki noskami. Nie zakładajcie też zbyt ciasnych skarpet czy podkolanówek. Ukojeniem dla zmęczonych i obolałych nóg może być chłodna kąpiel stóp w wodzie z dodatkiem olejku lawendowego lub rumiankowego;)
A co mamy do dyspozycji w aptece...?
Istnieje co najmniej kilka preparatów do smarowania zmęczonych i obolałych nóg, przeznaczonych właśnie dla kobiet ciężarnych.

Najwyższa półka cenowa to Mustela 9 miesięcy "Żel na zmęczone nogi" - tubka 125ml kosztuje w przeciętnej aptece około 75-85 zł, a więc całkiem sporo. Dość szybko pojawia się po nim przyjemne uczucie ulgi, chłodzenia i odprężenia, ale... No właśnie, szkopuł w tym, że efekt ten jest bardzo krótkotrwały i spotkałam się z opiniami, że trzeba by było smarować się nim nie 2 a 20 razy dziennie ;) więc jakiekolwiek efekty na dłużej są raczej wątpliwe. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego na pewno zauważalne jest również nawilżenie skóry... Ponadto łatwo się wsmarowuje i szybko wchłania.

Dolna półka cenowa to preparat z firmy DAX Perfecta mama "Chłodzący krem na opuchnięte i zmęczone nogi" - cena nie powala z nóg, bo około 12-15 zł za 100ml opakowanie. Wyraźnie odczuwalna jest zawartość mentolu, który zapewnia błyskawiczne uczucie ulgi, odprężenia i chłodzenia ;) W tym przypadku opinie słyszałam różne, ale w większości również takie, że efekt jest niestety krótkotrwały. Na pewno minusem jest dość intensywny i mocny zapach, a wiadomo że kobiety w ciąży często są pod tym względem wyczulone. No i klientki skarżą się, że nie zauważa się wyraźnego efektu zmniejszenia obrzęku nóg, a o to przecież chodzi.

Kolejny preparat to "Lioven - żel dla kobiet w ciąży" - skład ma dość ciekawy, bo poza chłodzącym mentolem i łagodzącym pantenolem, mamy wyciągi roślinne m.in. z kasztanowca czy arniki, a więc powinien być widoczny efekt uszczelnienia naczyń oraz przeciwobrzękowy ;) Sama jednak nie stosowałam, więc nie chcę tutaj wyrażać opinii. Stosuję natomiast zwykły żel "Lioven" niemal codziennie kiedy wracam z pracy, a moje nogi potrzebują szybkiej regeneracji i muszę przyznać, że jestem zadowolona ;)

Ostatnio zaciekawił mnie natomiast preparat z firmy Tactica "Myven extra strong spray na opuchnięte i zmęczone nogi", dość innowacyjny jest to produkt na rynku, bo w postaci aerozolu, który można aplikować nawet przez rajstopy. Skład jest bardzo bogaty, bo mamy aż 7 składników aktywnych: glicerynę o działaniu nawilżającym, mentol o działaniu chłodzącym i odprężającym, pantenol o działaniu łagodzącym, a także wyciągi ziołowe (z nagietka, kasztanowca i arniki górskiej), które działają przeciwobrzękowo i uszczelniają naczynia włosowate oraz hesperydynę.
Jest to produkt bezpieczny, który może być stosowany m.in. przez kobiety w ciąży, ale oczywiście nie tylko, mogą po niego sięgać także kobiety, które mają biurową siedzącą pracę, a także wszystkie Panie, które zmagają się z opuchniętymi nogami czy pajączkami ;) Myślę, że fajnie sprawdziłby się także np. w podróży, ze względu na łatwość aplikacji i wygodną postać sprayu. Jak tylko skończy mi się mój Lioven, to będzie to z pewnością następny preparat, który sobie zafunduję, bo praca w aptece niestety daje się we znaki ;)

Na koniec jeszcze kilka uwag natury ogólnej - obrzęki to częsta dolegliwość ciążowa, z reguły można sobie z nimi poradzić domowymi sposobami, ale czasami niestety konieczna jest wizyta u lekarza.
Zwłaszcza kiedy:

- z każdym dniem obrzęk staje się coraz większy
- opuchlizna nie ustępuje po nocnym odpoczynku
- obrzęk obejmuje nie tylko stopy czy dłonie, ale także twarz, uda, podbrzusze
- występują inne objawy, np. wysokie ciśnienie krwi
- gwałtownie przybierasz na wadze (powyżej 0,5kg na tydzień)


Objawy takie mogą być zwiastunem tzw. gestozy (zatrucia ciążowego), a to już stan bardzo niebezpieczny i wymagający szybkiej interwencji lekarskiej.



Warto również przeczytać: