poniedziałek, 30 czerwca 2014

Hyalutidin HC Aktiv - zastrzyk bez ukłucia

                        artykuł sponsorowany

Wielu z nas dotykają problemy ze stawami, a niestety często dolegliwości zaczynają się już w stosunkowo młodym wieku. 

Nasze stawy, pomimo stosunkowo prostej budowy, spełniają w naszym organizmie bardzo istotne funkcje. Jak zapewne wiecie, stawy to ruchome połączenia pomiędzy kośćmi. Końcowe fragmenty kości, wchodzące w skład stawu tworzą tak zwane powierzchnie stawowe. Wszystko byłoby ok, ale jak wiadomo stawy są w ciągłym ruchu, a więc dużym problemem jest niestety tarcie (tak jak w łożyskach wielu maszyn). ;) Aby je zminimalizować, powierzchnie stawowe kości pokryte są bardzo odporną na ścieranie chrząstką stawową. Dodatkowo między powierzchniami stawowymi występuje w sumie niewielka szczelina, wypełniona tzw. mazią stawową. To właśnie dzięki mazi stawowej, która składa się ze związków o charakterze tłuszczowym, nasze stawy pracują jak należy. Jest ona bowiem swoistym amortyzatorem, smarem, a także nośnikiem substancji odżywczych dla chrząstki. 

Kiedy ilość mazi stawowej się zmniejsza, uszkodzeniu ulegają poszczególne struktury stawu, począwszy od chrząstki stawowej. Pojawia się wówczas charakterystyczne trzeszczenie, czy strzelanie w stawie, często także ból. 
Z reguły szukamy wtedy pomocy w aptece, gdzie suplementów z kategorii "na stawy" jest cała masa. Z ich skutecznością niestety jest jednak różnie, o czym sama się przekonałam. Lekarze ortopedzi często zalecają iniekcje dostawowe z kwasu hialuronowego, bądź jego pochodnych. Sama mam za sobą kurację "Hyalganem", która jednak nie dała jakiś spektakularnych efektów. 

Dziś chciałabym Wam przedstawić produkt innowacyjny, który może stanowić alternatywę dla bolesnych zastrzyków dostawowych, zwłaszcza w przypadku takich problemów jak:
- niedobór mazi stawowej
- zwyrodnienie stawów, nie tylko tych najbardziej 'popularnych' jak stawy kolanowe, ale także stawów biodrowych, lędźwiowych, łokciowych czy ramienno-łopatkowych




Preparat "Hyalutidin HC Aktiv", bo o nim mowa, jest nowoczesnym suplementem diety zawierającym kompleks kwasu hialuronowego oraz chondroityny. "Hyalutidin" to 'zastrzyk bez ukłucia' dla naszych stawów. Myślę, że to określenie jest bardzo trafne - w pełni oddaje właściwości preparatu. Pewnie niektórzy z Was powiedzą, że żadna to innowacja, bo suplementy z kwasem hialuronowym i chondroityną od dawna królują na aptecznych półkach. Niby tak, ale... nie jest to kolejna tabletka zawierająca chondroitynę, kwas hialuronowy i często szereg innych składników. 
Jest to syrop zawierający kompleks tych dwóch kluczowych dla naszych stawów składników, i to właśnie jest tutaj najistotniejsze, bo płynna forma gwarantuje wysoką przyswajalność. 
Okazuje się, że kompleks kwas hialuronowy-chondroityna działa skuteczniej niż każdy składnik z osobna, co na pewno jest bardzo ważne.

Kwas hialuronowy jest jednym z podstawowych składników budulcowych mazi wewnątrzstawowej, która jak już wspominałam odgrywa istotną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu stawów. Chondroityna zaś jest elementem budulcowym chrząstki stawowej, nadaje jej odpowiednie własności mechaniczne i elastyczne, a więc... mamy dwa kluczowe dla naszych stawów składniki. Podajemy je doustnie, ale za pośrednictwem krwiobiegu, docierają one do stawów. Dzięki temu zwiększa się lepkość mazi stawowej, poprawia amortyzacja w stawach, a procesy degeneracji chrząstki stawowej ulegają zahamowaniu. Warto również zwrócić uwagę, iż preparat nie obciąża układu trawiennego i właściwie nie wywołuje działań niepożądanych.

Warto tutaj podkreślić, że "Hyalutidin HC Aktiv" to preparat dla osób w każdym wieku, osób z niedoborem mazi stawowej, osób cierpiących na chorobę zwyrodnieniową stawów, a także dla sportowców - oni bowiem są narażeni na przeciążenia stawów. Sportowcom zaleca się korzystanie z preparatu w celu wzmocnienia stawów przed sezonem, albo ich regeneracji - po sezonie.

Zaleca się przyjmowanie 30 ml syropu jeden raz dziennie, przez okres 30 dni. Jedno opakowanie to 2 butelki 500ml. Według informacji producenta, taką kurację wystarczy przeprowadzać jeden raz w roku. Dlaczego...?
Jedno opakowanie zawierające 15000mg kompleksu kwasu hialuronowego i chondroityny zapewnia, że efekt kuracji utrzymuje się przez cały rok. Suplementacja "Hyalutidinem" powoduje bowiem stopniowy wzrost produkcji endogennego kwasu hialuronowego.

Producentem produktu jest niemiecka firma Gramme Revit, posiadająca ponad 20-letnie doświadczenie na rynku produktów medycznych oraz weterynaryjnych. 

Warto podkreślić, iż specyfik ten przeszedł badania kliniczne w Niemieckim Ośrodku Transplantacji Chrząstki i Kości na Oddziale Ortopedii Klinicznej, a także na Uniwersytecie Medycznym Hanoi w Wietnamie. Badaniom były poddane grupy osób cierpiących na artrozę II stopnia stawu kolanowego, które "Hyalutidin" przyjmowały nieprzerwanie przez 60 dni. Wyniki okazały się być obiecujące.

Niestety nie jest to jednak preparat tani, bo taka miesięczna kuracja to koszt ok. 600 zł, ale koszt serii zastrzyków jest często porównywalny, jeśli nie większy.

Więcej informacji na temat Hyalutidinu znajdziecie na stronie www.zapaleniestawow.eu.

.

niedziela, 22 czerwca 2014

Selectin

Na studiach na farmacji był taki przedmiot jak statystyka. ;) Przyznam się Wam, że za nim zbytnio nie przepadałam, ale... statystyki bloga to bardzo przydatna kwestia. ;) No właśnie - a pokazują one, że zdecydowana większość czytelników mojego bloga to Panie. Dziś jednak trochę na przekór, artykuł zamierzam poświęcić mniejszości, czyli będzie coś dla Panów, ;) a dokładniej... kilka słów na temat przedwczesnego wytrysku - z ang. premature ejaculation (PE).

Nie będę tutaj przytaczała definicji, bo zapewne wszyscy wiedzą o co chodzi. ;) Ale taka mała dygresja... Pamiętajcie, że jeśli przedwczesny wytrysk występuje sporadycznie (na przykład na skutek długiej wstrzemięźliwości seksualnej), to nie jest to powód do zmartwień. Jak to mawiają - każdemu się może zdarzyć. 
Niestety nie zawsze jest tak kolorowo i czasami nagminne kłopoty z przedwczesną ejakulacją potrafią zrujnować życie seksualne między partnerami. A wiadomo... udane życie seksualne, to niezmiernie istotna kwestia, o czym chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Statystyki pokazują, że przedwczesny wytrysk to problem, który dotyka około 30% mężczyzn, zatem jest on niestety dość powszechny.

Jak sobie radzić, aby w sypialni nie było mało przyjemnych dla obu stron niespodzianek?

Nie wiem, czy wiecie, ale jakiś czas temu w aptekach pojawił się suplement diety o wdzięcznej nazwie "Selectin". Jest to preparat wspomagający jakość życia seksualnego u mężczyzn przez pomoc w opóźnieniu wytrysku nasienia. Cena przyzwoita, bo opakowanie 60 tabletek to koszt około 30 zł, a skład...?

niedziela, 15 czerwca 2014

Ziołowe preparaty uspokajające

Pewnego dnia bardzo się zdenerwowałam. Tak się wściekłam, że nie mogłam się na niczym skupić. Myślałam, co tu zrobić. Nosiło mnie. Wiedziałam, że muszę się gdzieś wyładować. Poszłam do sklepu sportowego. Weszłam w alejkę ROLKI, włożyłam je na nogi, zrobiłam 2 kółka i w końcu kupiłam. Po pół godzinie jeździłam na rolkach, choć super 'sport - babą' nie jestem. :) Ale poczułam się po tym świetnie. ;)

No właśnie, stres, przemęczenie, pośpiech dnia codziennego, praca - dom, dom - praca , to wszystko nie sprzyja równowadze i wyciszeniu. Coraz to nowe obowiązki i problemy rzutują na nasz wieczór: trudno nam czasem zasnąć. W przypadku łagodnych 'nerwów' i zaburzeń snu możemy sięgnąć po preparaty ziołowe lub oczywiście po rolki. :)
Preparaty ziołowe działają wolniej od leków chemicznych i wymagają systematyczności. Mają jednak dużą przewagę - nie uzależniają, nie mają interakcji z alkoholem, nazajutrz po zażyciu można prowadzić samochód (uwaga: niektóre zawierają alkohol). Najważniejszymi roślinami o działaniu uspokajającym są: kozłek lekarski (waleriana), melisa, chmiel, serdecznik, lawenda.

Waleriana, czyli królowa jest tylko jedna
Kozłek lekarski, zwany popularnie walerianą jest znaną i cenioną rośliną uspokajającą już od czasów Antyku. Wykorzystuje się korzeń waleriany. Udowodniono, że zmniejsza napięcie i lęk. Tym samym ułatwia zasypianie. Innymi słowy zasypia się szybciej, mniej wybudzeń w nocy. Po kilku tygodniach stosowania poprawia się również samopoczucie w dzień, bo jak wiemy lepszy sen - lepszy dzień:). 

Kozłek występuje samodzielnie lub w połączeniach z innymi substancjami. Chyba najpopularniejsze solo to "Relana forte" zawierająca 200mg waleriany. Godnym polecenia jest też "Valdix" z Labofarmu, bo zawiera aż 400mg waleriany. Dobrym rozwiązaniem są również "Krople walerianowe". 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Diclofenac - na gardło..?

Ufffff... ale gorąco. Teraz to już mamy lato na całego. ;) W pobliskiej budce z lodami od razu zrobiły się kolejki.. i nie ma co się temu dziwić - lody w taką pogodę fajna sprawa. :) Niestety czasami takie lodowe szaleństwo kończy się niespodziewanym bólem gardła. Dziś więc na blogu diclofenac w roli głównej, a co on ma wspólnego z bólem gardła zaraz się przekonacie. ;)

Na początek kilka słów tytułem wstępu. Diklofenak to lek zaliczany do tzw. NLPZ (niesteroidowych leków przeciwzapalnych). Wykazuje on działanie przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwgorączkowe. Pewnie większości z Was lek ten kojarzy się z preparatami stosowanymi w chorobie zwyrodnieniowej stawów. I słusznie... Diklofenak znajdziecie w takich preparatach stosowanych doustnie jak na przykład: "Olfen 75 SR", "Cataflam 50", "Diclac 150 Duo", czy "Voltaren SR 100", a także w czopkach : "Diclofenac GSK", czy "Diclac 50". Leki te wydawane są z apteki na podstawie recepty lekarskiej i stosowane m.in. w takich schorzeniach jak: reumatoidalne zapalenie stawów, choroby zwyrodnieniowe stawów, zapalenie ścięgien, rwa kulszowa, czy ból okolicy lędźwiowo-krzyżowej. 

Dla tych, którzy nie za bardzo lubią kolejki u lekarzy dobra wiadomość. Diklofenak w postaci doustnej można nabyć także bez recepty lekarskiej, w postaci takich preparatów jak tabletki: "Voltaren Acti" (dawka 12,5 mg) czy "Voltaren Acti Forte" (dawka 25 mg). Są to co prawda dawki mniejsze od tych na receptę, ale w wielu przypadkach okazują się naprawdę skuteczne. Fani kapsułek żelowych także znajda coś dla siebie: "Voltaren Express" (dawka 12,5mg) i "Voltaren Express Forte" (dawka 25mg). 

wtorek, 3 czerwca 2014

Apteczka na wyjazd

Dziś będzie już trochę wakacyjnie. :) Podpowiem Wam co można zabrać na wyjazd, żeby nie brać pół apteki. :)
Pamiętam pewien wakacyjny wyjazd. Środek lasu, z dala od cywilizacji, strumyk piękny i zimny, dzieciarnia bawiła się w strumyku, dorośli opalali się, a w nocy... w nocy zaczęło się - dzieciarnię rozbolało gardło i płacz w niebo głosy. Rodzice pełna mobilizacja. A to herbatki ciepłe, a to może woda, a kołderka, a okno otwórz, a to znów zamknij, bo dziecię zawieje...:) Innymi słowy ciężka noc.
Więc ja po pokojach i ludzi pytam: macie coś na gorączkę dla dziecka: Ibuprom lub paracetamol? Szewc wiadomo, bez butów chodzi, a nie wspomnę, że najbliższa całodobowa apteka o jakieś dobre 15 km była oddalona. I wtedy właśnie jedna z mam poratowała mnie specyfikiem i dzieciarnia usnęła. Jak ja tej kobiecie byłam wdzięczna. :)

Zatem o czym należy nie zapomnieć kompletując apteczkę na wyjazd?

Przede wszystkim pamiętajmy o zabraniu leków, które stosujemy stale. Dobrze je zabezpieczmy. Uważajmy również na temperaturę przechowywania danego preparatu, jest ona podana na opakowaniu.
Podróżując z dzieckiem warto zabrać książeczkę zdrowia dziecka.


Co można spakować do apteczki?

1. Rany, otarcia naskórka, dezynfekcja, skręcenie nogi
- "Leko" - saszetki zawierające mokrą chusteczkę nawilżoną środkiem odkażającym, dobre rozwiązanie, lekkie, można włożyć do torebki lub plecaka
- "Octenisept" - bardzo dobry środek, choć trochę drogi, spray do dezynfekcji ran, błon śluzowych, ale również można go użyć do płukania jamy ustnej oraz do irygacji.
- plastry: gotowy zestaw lub do cięcia (wtedy zabieramy małe nożyczki); dobrym rozwiązaniem jest zabranie obcinaczek do paznokci
- "Altacet" w żelu i bandaż elastyczny - w przypadku skręcenia nogi dobrze sprawdzi się "Altacet" działający przeciwobrzękowo

2. Ból i gorączka
- Paracetamol lub Ibuprom (zawiesina, tabletki) - bardzo ważne: podstawą przy gorączce jest pić, pić i jeszcze raz pić wodę
- "Aspiryna" - raczej dla dorosłych, dzieciom poniżej 12 r.ż. nie wolno podawać aspiryny
- termometr - najlepiej najprostszy, orientacyjny, paskowy na czoło (lekki!)
- ból gardła - "Neoangin", "Sebidin", doskonały "Tymsal" (aerozol do gardła oparty na tymianku, szałwii i spirytusie); "Tantum Verde" - aerozol, tabletki

3. Biegunki
- "Smecta" w saszetkach - smak kredy, ale działa, poza tym zajmuje mało miejsca, lek bezpieczny
- "Floridal" - czyli 'dwa w jednym': elektrolity i probiotyk
- "Enterol" w saszetkach - też jest dobrym i sprawdzonym sposobem na biegunki
- "Stoperan" - ostrożnie, owszem działa szybko, ale zatrzymuje toksyny w jelitach, awaryjne rozwiązanie
- "Nifuroxazyd" = "Endiex" - skuteczny, ale dla biegunek bakteryjnych, a niestety większość biegunek wywołują nie bakterie, a wirusy, stąd też ograniczone zastosowanie "Endiexu"
- paluszki z solą - sól uzupełni nam elektrolity, przyjemniejsza część terapii po "Smekcie"
- saszetki dobrej czarnej herbaty - zdziwicie się może, ale czarna herbata działa i przeciwzapalnie, i pomoże na trawienie (małymi łyczkami, gorzka)
- nakładki na sedes - przyjemniej...:)


środa, 28 maja 2014

Jak długo jest ważna recepta?

Uffff... ale gorąco. :) W taką pogodę zupełnie opuściło mnie natchnienie, pewnie Wy również wolicie wygrzewać się na słońcu, niż czytać "moje wypociny"..., ale regularność wpisów na blogu rzecz święta. Dziś jednak będzie trochę nietypowo, a mianowicie słów kilka na temat ważności recepty. ;) Sprawa niby oczywista, choć jednak nie dla wszystkich klientów aptek, więc spróbuję jakoś uporządkować temat.

Recepta "standardowa" - czyli recepta na większość leków z aptecznej półki (np. leki na nadciśnienie, cukrzycę, leki stosowane przy chorobie wrzodowej i inne) ważna jest 30 dni i niestety ani dnia więcej. Ale UWAGA! 30 dni nie zawsze oznacza w praktyce jeden miesiąc, no bo wiadomo.. miesiąc może mieć 30, 31, 28, a czasami 29 dni.. Hihi... Serdecznie pozdrawiam wszystkich urodzonych 29 lutego. :) 
Właśnie dlatego przyjęto termin ważności standardowej recepty jako 30 dni. Co to oznacza w praktyce...?
Jeśli na przykład macie receptę wystawioną 6 grudnia, to 6 stycznia będzie już przeterminowana. Zgodnie z tym, co napisałam wcześniej, ostatni dzień realizacji takiej recepty to 5 styczeń, bo ... grudzień ma 31 dni. I nie jest to bynajmniej złośliwość farmaceuty stojącego za okienkiem, ;) ale takie recepty są później kwestionowane przez NFZ.
Oczywiście, jeżeli leki zapisane na recepcie są Wam niezbędne, to w większości aptek jest możliwość realizacji takiej recepty ze 100% odpłatnością. Nie jest to jednak z reguły dla pacjenta opłacalne.

Żeby czasem nie było za łatwo, niestety jak od każdej reguły mamy wyjątki, choć na szczęście nie jest ich wiele.

czwartek, 22 maja 2014

Zioła na odchudzanie

Mam znajomą, Królową Tysiąca Diet i Efektu Jo-Jo. Tak o sobie opowiada:
"Lubię jeść i nie lubię ćwiczyć. Co zrobić, aby to było odwrotnie? Jak się zmotywować do ćwiczeń i sałaty? Ileż to razy mówiłam, że niestety dziś nie pójdę na basen, bo... cytuję: "za zimno - przeziębię się, przecież wiesz jaka jestem wrażliwa na zimno", "za gorąco - uduszę się, przecież wiesz jaka jestem wrażliwa na duchotę" i tak dalej, i tak dalej. :). Dziesięć kilogramów temu lepiej mi się oddychało i żyło, nie bolał mnie kręgosłup i lubiłam kupować ubrania. Gdzie jest ta dziewczyna w rozmiarze 36?"

Takich historii jak ta słyszymy wiele. Często wydajemy krocie na wszelkiego rodzaju suplementy i diety cud. Jednak najczęściej tylko odchudzamy portfel. :). Szukamy czegoś ZAMIAST. Potrafimy siedzieć przed komputerem godzinę w poszukiwaniu kolejnego cudu na zrzucenie oponki, ZAMIAST w tym czasie spojrzeć na talerz i przypomnieć sobie co się jadło w ciągu dnia. Warto notować co się je (dokładnie) i ile. Gdy mamy już te zapiski łatwiej rozmawiać z dietetykiem. I trzeba by odpowiedzieć też sobie na pytanie: po co tyle jem?

Pamiętajmy też, że prawidłowe odżywianie i dobrze zbilansowana dieta są podstawą zarówno zdrowia jak i figury, natomiast diety nieracjonalne prowadzą do efektu jo - jo. Ponoć jest tak, bo organizm zapamiętuje 'chudsze czasy' (pamięć metaboliczna) i po ich zakończeniu zaczyna gromadzić zapasy. Mamy mądre ciało, które boi się głodu, więc gromadzi zapasy na 'czarną godzinę'.

Jeżeli chodzi o ruch, to zanim kupimy karnet, przemyślmy co lubimy robić. Trudno "kanapowca" namówić do biegania i startu w maratonie, to zresztą nie jest wskazane - lepiej rozpocząć od marszu lub chodzenia z kijami. Gdy lubimy kontakt z ludźmi, muzykę i maszyny, wybór siłowni wydaje się super. Ale gdy wolimy zieleń drzew, naturę, wyciszenie, to nie pchajmy się do siłowni, bo ją za chwilę znienawidzimy, może lepiej robić regularne szybkie spacery po parku. Dla preferujących proste układy taneczne - zumba - taniec plus ćwiczenia, dużo energii, nie czuć, że się ćwiczy, alternatywa dla niecierpliwych. :) I ponoć jedno z prostszych ćwiczeń i przynosi efekty - codzienny szybki marsz 30min.

Jeżeli chcemy wspomóc odchudzanie preparatami ziołowymi to możemy zastosować babkę jajowatą, garcynię, dziurawiec, guaranę, morszczyn.
Należy jednak pamiętać, że większość z nich nie ma potwierdzonej skuteczności w badaniach naukowych.

środa, 14 maja 2014

Jak wzmocnić odporność?

Długo zastanawiałam się, o czym by tu napisać, bo jakoś z natchnieniem ostatnio jestem na bakier. Hihi... chyba wszystko przez tą zmienną pogodę. Padło na... odporność, bo nie ma dnia w pracy, żebym nie słyszała "poproszę coś na wzmocnienie odporności". Niby lato zbliża się wielkimi krokami, a jednak infekcje wciąż są "na tapecie". Zdecydowanie najgorzej sytuacja wygląda u dzieciaków, zwłaszcza w okresie przedszkolnym. Sama jestem mamą niespełna 6 latka, który do przedszkola uczęszcza "w kratkę", więc temat jest mi szczególnie bliski.

Zanim sięgniemy po preparaty z aptecznej półki, z których skutecznością jest niestety różnie, polecam zwrócić uwagę na kilka kwestii:

1) Właściwie odżywianie, czyli dieta bogata w warzywa i owoce. Wiem, że się powtarzam się, ale to naprawdę istotny czynnik, który wpływa na odporność naszych milusińskich.
2) Ruch, ruch i jeszcze raz ruch ;) a więc... zamiast przesiadywania przed TV czy komputerem, zabierzcie te swoje pociechy na rower, rolki, czy po prostu na spacer. Rozumiem, że często wygodniej jest włączyć bajkę i mieć święty spokój, ale naprawdę "nie tędy droga".
3) Odpowiednia higiena i długość snu - to naprawdę także niezmiernie istotne. 

Niech to będzie takie swoiste ABC wzmocnienia odporności.

A jeśli nie pomoże...? No właśnie... wtedy oczywiście można udać się do apteki. Apteczne półki niemal uginają się od preparatów "na odporność", a więc jest w czym wybierać. Niezmiernie popularne są preparaty z wątroby rekina, jeżówki, czy aloesu, a także preparaty z witaminą C, bądź rutyną. Niestety nie ma póki co zbyt wielu wiarygodnych badań klinicznych na ich skuteczność.


środa, 7 maja 2014

Drożdże piwne

Dziś będzie o drożdżach piwnych czyli 'Twoje pożywienie powinno być lekarstwem'.
Nie wiem jak Wy, ale ja kocham ciasto drożdżowe. Z kruszonką ma się rozumieć. :) Już sam fakt, że tak cudnie wyrasta w cieple. A kiedy siedzi w piekarniku to pachnie nim cały dom. :)

Drożdże były związane z człowiekiem od początków cywilizacji. Ponoć już w starożytności Hipokrates zalecał spożywanie napoju z drożdży jako środka wzmacniającego i źródła wielu witamin. Tak na marginesie to właśnie Hipokrates, ojciec medycyny, mówił, że 'Jedzenie, picie, sen, miłość cielesna – wszystko z umiarem'. :)

Tak więc dzięki drożdżom mamy coś dla ciała - ciasto drożdżowe (drożdże piekarnicze), ale również coś dla ducha, a mianowicie wino (drożdże winne) oraz piwo (drożdże piwne). Te drożdże z apteki to właśnie drożdże piwne, a te na pizzę to drożdże piekarnicze.
Warto też dodać, że wszystkie wymienione szczepy drożdży należą do gatunku Saccharomyces cerevisiae.

Ale drożdże to nie tylko jedzenie i picie, to również triumf genetyki. W 1996 roku 600 naukowców w 100 laboratoriach na świecie głowiło się jak tu z drożdży zrobić coś więcej niż bułeczkę. Udało się. Eureka! Naukowcy odczytali DNA drożdży. Drożdże były pierwszym organizmem eukariotycznym, którego DNA udało się odczytać. Dalsze badania wykazały, że genom człeka i grzyba jest w 1/4 podobny (powitanie 'Ty stary Grzybie :)' nabiera jakby bliższego sercu znaczenia. Skoro takie podobne i niezaraźliwe (w odróżnieniu do np. bakterii), to można podpatrzeć jak różne procesy zachodzą w grzybie, a potem odnieść to do człowieka. I tak się też stało. Grzyb stał się modelem m. in choroby Altzheimera. 
Dziwne, gdy się o tym myśli wyrabiając ciasto. :)) 

piątek, 2 maja 2014

Jak łagodzić oparzenia słoneczne?

Za oknami wiosna pełną parą. :) Ja osobiście uwielbiam słońce. Pewnie wśród czytelników bloga znajdzie się sporo amatorów opalania, ale nie ma co się temu dziwić - ładna opalenizna dodaje uroku. ;)
Pamiętajcie jednak, aby zawsze z umiarem korzystać z promieni słonecznych, bo jak to mawiają - co za dużo, to niezdrowo. ;) Stosowanie kremów z filtrami ochronnymi to podstawa! I proszę - nie zapominajcie o tym w ferworze urlopowych atrakcji. Więcej na ten temat w poście TUTAJ, a dziś w nawiązaniu do tematu, kilka słów o tym jak radzić sobie z oparzeniami słonecznymi. Zapewne niejednemu z Was zdarzyło się przesadzić z przebywaniem na słońcu... wiadomo... plaża, zimne piwko, delikatna bryza morska... to wszystko sprawia, że nietrudno jest się zapomnieć i... poparzenie gotowe.

Jak sobie pomóc, gdy słoneczko dało się we znaki i nasza skóra nabrała aż nadto różowego koloru? Opowiem Wam pewną anegdotę. W podróż poślubną wybraliśmy się z mężem na Gran Canarię. Widok z balkonu hotelowego na ocean cudowny i... mój mąż tak się nim zachwycił, że spędził kilka godzin podziwiając panoramę i majaczący się wulkan Teide w oddali, a ... słońce grzało. ;) Oczywiście posmarował kremem twarz i ręce, ale zapomniał o stopach i łydkach, a wieczorem okazało się, że były one totalnie poparzone. Miał jednak szczęście, że poślubił farmaceutkę. ;) W moim bagażu nie zabrakło pianki z pantenolem, która była ukojeniem dla jego spalonej skóry. Ulga była natychmiastowa. :) No właśnie... myślę, że w przypadku poparzeń słonecznych spray z pantenolem powinien być numerem jeden. Forma pianki sprawia, że aplikacja jest niezmiernie prosta. Co warte podkreślenia - nie ma potrzeby mocnego wcierania w skórę, piankę można pozostawić do wchłonięcia na jej powierzchni.