czwartek, 24 kwietnia 2014

Na katar

Święta już za nami. Mam nadzieję, że choć trochę udało się Wam wypocząć i zregenerować siły. ;) Dla mnie niestety był to ciężki czas - mój młodszy Synek nabawił się ostrego zapalenia krtani i tchawicy, a do tego dostał kataru. 
A więc...kilka nocy nieprzespanych za mną. Na szczęście jednak jest już trochę lepiej. O katarze u dzieciaków co prawda pisałam już TUTAJ, ale postanowiłam powrócić jeszcze do tematu. Obiecuję jednak, że nie będę się powtarzać. ;) 

No właśnie... niby katar to tylko katar, ale pamiętajcie, aby nigdy go nie bagatelizować. Dlaczego? Powikłaniem kataru u niemowlaków i małych dzieci może być bardzo bolesne zapalenie ucha środkowego. Jest to związane z tym, iż trąbka słuchowa - czyli specjalny przewód łączący ucho z częścią nosową gardła, jest u dzieciaków szersza, krótsza i położona bardziej poziomo. A więc krótko mówiąc... szersza droga = łatwiej przejść. Wydzielina z nosa może więc w łatwy sposób przedostawać się do ucha. Tam staje się pożywką dla bakterii, a wtedy zapalenie ucha gotowe. Właście dlatego, zwłaszcza u niemowląt, walkę z katarem należy podjąć najszybciej jak to możliwe. Niezmiernie ważne jest więc prawidłowe oczyszczanie noska, bo wiadomo... maluszek sam go nie wysiąka.

Niejako do lamusa odeszły już modne kiedyś 'gruszki' do oczyszczania noska. I słusznie. Z ich skutecznością bywało różnie, a przy chwili nieostrożności, czasami ich użycie mogło skutkować podrażnieniem jamy nosowej. Dziś w modzie są specjalne urządzenia do usuwania wydzieliny. Dla mniejszych dzieciaczków dość dobrze sprawdza się aspirator "Frida", u nieco starszych "Katarek". Pamiętajcie jednak, aby po ich użyciu, koniecznie nawilżyć nosek dziecka, bądź inhalacją z soli fizjologicznej, bądź też wodą morską. Inaczej nadmiernie wysuszona śluzówka znów zacznie produkować zwiększoną ilość wydzieliny

O tym, że w walce z katarem pomocne mogą być wody morskie chyba wszyscy wiemy. ;) Nie będę się tutaj powtarzać. Chciałabym Wam natomiast przedstawić moje ostatnie odkrycie. Wcześniej z reguły stosowałam zarówno u starszego, jak i młodszego Synka "Marimer" spray. Starszy tolerował go nawet całkiem dobrze, roczniak nieco gorzej, chyba z racji na dość duże ciśnienie spryskiwania. Ostatnio jednak, już po jednokrotnym użyciu, zepsuł się dozownik, co oczywiście mnie nieco zirytowało, ale jednocześnie stało się bodźcem do poszukania czegoś nowego. 

I tak w mojej domowej apteczce zagościł "Isonasin septo katar wodnisty i gęsty". Jest to roztwór do płukania nosa przy przeziębieniach i zapaleniu śluzówki nosa i gardła. Czym się wyróżnia na tle innych specyfików? 
Po pierwsze jest to 0,9% roztwór chlorku sodu (zwany solą fizjologiczną), wzbogacony o tymianek i jony miedzi. Tymianek wykazuje działanie bakteriobójcze. Jony miedzi zaś wspomagają mechanizmy obronne śluzówki nosa  w zapobieganiu inwazji bakterii i wirusów... A dla wszędobylskich bakterii taki mały dziecięcy nosek zapchany wydzieliną śluzową to prawdziwy raj. ;) 



Po drugie preparat jest w postaci jednorazowych ampułek. Jedna taka ampułka ma pojemność 5 ml, co spokojnie starcza na jedno płukanie obydwu przewodów nosowych. Przyznam szczerze, że przyzwyczajona wcześniej do preparatów w formie sprayu, podeszłam do tego specyfiku troszkę z rezerwą. Wydawało mi się, że aplikacja roztworu nie będzie tak skuteczna jak aerozol. Ale zaskoczyłam się na plus. Preparat dobrze udrażnia nosek i ułatwia oddychanie, a co najważniejsze... moja młodsza pociecha nie buntuje się przy aplikacji. :) 

Na opakowaniu specyfiku widnieje informacja, aby nie stosować go dłużej niż kilka dni. I właściwie te kilka dni stosowania wystarczyły, aby zauważyć zdecydowaną poprawę. Co istotne - jest to preparat bezpieczny do stosowania już u maluszków od pierwszego dnia życia
Także cenowo wypada całkiem przyzwoicie. Opakowanie 20 ampułek to koszt około 15 zł. Myślę, że produkt warty spróbowania, choć oczywiście... życzę wszystkim Maluszkom, aby katary omijały ich z daleka. ;) Na szczęście wiosna w pełni, więc myślę, że powoli sezon na chorowanie dobiega końca. :) 

sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!

Życzę Wszystkim Czytelnikom na nadchodzące Święta Wielkanocne radości w sercu, pogody ducha oraz wewnętrznego spokoju i chwili zadumy nad tym, co powinno być naprawdę ważne. Smacznej święconki oraz mokrego poniedziałku!


czwartek, 17 kwietnia 2014

Spirulina

Dziś na Waszą prośbę napiszę słów kilka o spirulinie. :)

Spirulina, czyli był glon, a wyszła bakteria

Kiedyś spirulina była glonem, niebiesko - zielonym glonem. Stanowiła pożywienie dla Azteków, Indian zamieszkujących Amerykę Północną. Aztekowie za pomocą sieci zbierali spirulinę z powierzchni jezior, aby po jej wysuszeniu otrzymywać 'ciasto spirulinowe'. Swoją drogą ciekawy pomysł, ciacho - fit. :)
Dziś troszkę się zmieniło. Był glon, wyszła bakteria. :). Obecnie naukowcy zaliczają spirulinę do cyjanobakterii czyli sinic (rodzaj Arthrospira, kiedyś nazywana Spirulina).
Na pytanie co ma spirulina lepiej odpowiedzieć odwrotnie, czyli czego nie ma. Bo ma sporo. Jest bombą białkowo - witaminową. Stanowi bogate źródło żelaza i jest wykorzystywana w leczeniu anemii. Preparaty spiruliny mają zastosowanie w poprawie odporności, mają właściwości przeciwzapalne i przeciwalergiczne, pozwalają łagodniej przejść niektóre choroby wirusowe np. grypę. Mogą również obniżać poziom cholesterolu. Ciekawostką jest informacja, że w przyszłości spirulina wejdzie w skład pożywienia dla kosmonautów.

Skład spiruliny

Na półkach aptecznych znajdziemy różne preparaty zawierające spirulinę. Są to preparaty z firmy Walmark "Spirulina", z firmy Ginseng Poland, "Spirulina hawajska w tabletkach", czy z firmy Cyanotech "Hawaiian Spirulina Pacifica".
Spirulina to potoczna nazwa biomasy sinic, zawierająca w swoim składzie najczęściej jeden z gatunków cyjanobakterii: Arthrospira platensis lub Arthrospira maxima.

piątek, 11 kwietnia 2014

Alkohol i leki

Wielkimi krokami zbliżają się Święta Wielkanocne. W cukierniach w okresie świątecznym rekordy w rankingach sprzedaży biją zapewne babki czy mazurki, ;) choć tak na marginesie... nie ma to jak ciasto domowej roboty. ;) 
W aptekach także mamy wówczas zdecydowanych 'liderów sprzedażowych', a są to, jak pewnie nietrudno zgadnąć, specyfiki na trawienie, na żołądek, na zgagę, ale także ... "na kaca". No tak... okres świąteczny to czas spotkań w gronie rodziny, znajomych, a wiadomo jak to wtedy bywa... żeby rozmowa "się lepiej kleiła" często na stole ląduje jakieś winko, bądź coś mocniejszego. ;) Dla nas świąteczny czas to z reguły czas odpoczynku, a dla naszej wątroby już niekoniecznie, bo... z jednej strony ciężkostrawne jedzenie, a z drugiej alkohol. Ech... ta to ma przekichane. ;)



O specyfikach, które wspomagają prawidłową pracę wątroby, pisałam TUTAJ. Dziś natomiast będzie nieco na temat alkoholu. Wszyscy wiemy, że zasadniczo nie powinniśmy łączyć z alkoholem żadnych leków. Z reguły natomiast jest tak, że czerwona lampka zapala się nam tylko wtedy, gdy bierzemy jakieś leki na receptę. I super! Natomiast co do leków OTC (czyli dostępnych w sprzedaży odręcznej) już nie jest to tak oczywiste, bo powszechnie panuje przekonanie, że są one całkowicie bezpieczne... W sumie - nie ma się co temu dziwić skoro dziś można je kupić już nawet w drogeriach, na stacjach benzynowych czy w kiosku "Ruchu". Natomiast pamiętajcie, że są pewne leki dostępne bez recepty, które w połączeniu z alkoholem mogą być niebezpieczne, więc do rzeczy. 

Jakich leków nie należy mieszać z alkoholem? 

niedziela, 6 kwietnia 2014

Skuteczność antykoncepcji hormonalnej

Na Wasza prośbę podam dziś trochę ciekawych (mam nadzieję) informacji na temat interakcji tabletek antykoncepcyjnych. Mówiąc w skrócie - z jakimi innymi lekami nasze pigułeczki nie lubią się. Podpowiem na co trzeba zwrócić uwagę i kogo informować o tym, że bierze się pigułki.

Tabletki antykoncepcyjne dwuskładnikowe, bo o tych będzie mowa w interakcjach, składają się z 2 składników: estrogenu (etynyloestradiol) i progestagenu (norgestimat w "Cilest", gestodenum w "Harmonet", drospirenon w "Yasmin"). Jak działają te hormony? Ano, próbują naśladować naturalne hormony płciowe kobiet. Etynyloestadiol hamuje wydzielanie hormonu FSH i w konsekwencji komórka jajowa nie dojrzewa. Gestagen natomiast hamuje owulację, czyli czuwa nad tym, żeby komórka jajowa czasem się nam nie wymknęła i nie zaszła za daleko. :) Ponadto, wiadomo, że do tańca trzeba dwojga, zatem gestagen pomaga nie tylko paniom, ale też i panom, ponieważ zagęszcza śluz w drogach rodnych kobiety i utrudnia drogę plemnikom.

Ale, żeby wszystko fajnie funkcjonowało, czyli żeby tabletki nie dopuszczały do zapłodnienia, muszą prawidłowo działać. A kiedy lek dobrze działa? Gdy ma prawidłowe stężenie we krwi. Co mamy robić? Nie przeszkadzać. :) W skrócie:

1. Unikamy mixów z innymi preparatami, bo tego pigułki nie lubią :)
2. Czytamy ulotki, wiem wiem dłuugaśne :)
3. Mówimy lekarzowi pierwszego kontaktu jasno i otwarcie: Biorę pigułki takie a takie. Żaden wstyd :)
4. Pytamy w aptece: Czy mogę to i to wziąć jeśli biorę pigułki antykoncepcyjne?
5. Pigułek nie popijamy sokiem grejpfrutowym, tylko najlepiej wodą przegotowaną i ostudzoną.

Podam Wam parę przypadków z życia, głównie z dyżurów w aptece w sezonie wakacyjnym nad morzem (słońce świeci nad nami...:))

Co ma piernik do wiatraka, czyli antybiotyk a antykoncepcja

Tabletki antykoncepcyjne lubią się z bakteriami jelitowymi. Lubią je, bo dzięki tym bakteriom tabletki mogą prawidłowo wchłaniać się i działać. Ale gdy bierzemy antybiotyk, doustnie lub też w zastrzyku, to ten antybiotyk (niczym najlepsza kosiarka sąsiada:)) tnie bakterie jak popadnie - dobre, złe - tnie i już. Antybiotyk niszczy nasze dobroczynne bakterie jelitowe. Pigułki mogą działać słabiej. Antykoncepcja musi być wtedy wspomagana np. prezerwatywą w trakcie przyjmowania leku i 7 dni po antybiotyku. Co ważne podawanie probiotyków jest dobre dla odnowienia flory jelit w trakcie antybiotykoterapii, ale nie zapewni ochrony antykoncepcyjnej.


piątek, 28 marca 2014

Woda utleniona

Pierwszy Dzień Wiosny mamy za sobą. :) Nie wiem, jak u Was, ale mi zawsze nasuwa on wspomnienia z dzieciństwa: topienie marzanny, Dzień Wagarowicza itp. ;) Ech... co to były za czasy. ;) Na szczęście pogoda iście wiosenna zawitała już chyba na dobre, a więc coraz częściej idą w ruch wszystkie przykurzone przez zimę w piwnicy akcesoria typu hulajnoga, rower czy rolki. Pewnie nie obejdzie się więc czasami bez mniejszych, a czasami i poważniejszych, "wypadków" naszych milusińskich. U mojego starszego Syna latem zdarte kolana to właściwie norma... Ach, ci chłopcy. ;) 

Myślę więc, że zwłaszcza osoby, które mają dzieci, powinny koniecznie mieć w swojej domowej apteczce jakiś środek do dezynfekcji ran... tak na wszelki wypadek, choć oby było takich wypadków jak najmniej! 
Wasze pierwsze skojarzenie to pewnie woda utleniona. I słusznie, bo jest to znany od dawna środek odkażający i do dziś powszechnie używany.

"Woda utleniona" z aptecznej półki, to nic innego jak 3% wodny roztwór nadtlenku wodoru. Zapewne pamiętacie, że po zetknięciu z raną taki roztwór dość mocno się pieni. Czy wiecie jednak dlaczego? Nie będę się tutaj wgłębiać w tajniki chemii, wspomnę tylko, że jest to związane z działaniem katalazy. Jest to enzym obecny w krwi, który katalizuje reakcję rozkładu nadtlenku wodoru do wody i tlenu.
Silne "pienienie" okolicy rany, zauważalne gołym okiem to właśnie zasługa wydzielających się cząsteczek tlenu. Następuje wówczas oczyszczanie rany na drodze mechanicznej. Zapewne jednak nie wszyscy wiedzą, że woda utleniona nie ma silnych własności bakteriobójczych, a więc z jej skutecznością jest różnie. Raczej nie zapobiega ona zakażeniom, a przecież o to  nam chodzi! Ba... są nawet badania wskazujące na to, że opóźnia gojenie się ran. A więc minusów jest sporo. Główna zaleta to oczywiście niska cena - buteleczka 100 ml to koszt około 1 zł, więc prawie za darmo. ;) Dziś jednak raczej odchodzi się od jej stosowania do odkażania ran, bo mamy już nowocześniejsze i skuteczniejsze środki.. 

A o wodzie utlenionej pamiętajmy, gdy dopadnie nas ból gardła, zwłaszcza w ciąży, kiedy dozwolonych preparatów jest niewiele. 
Płukanka o składzie: 1 łyżeczka wody utlenionej na szklankę wody niekiedy potrafi zdziałać cuda. ;) 

I jeszcze mała uwaga! Nadtlenek wodoru dość łatwo rozpada się pod wpływem promieniowania UV, czy też temperatury. Właśnie dlatego ważne jest odpowiednie przechowywanie "Wody utlenionej". Producenci odwalają za nas połowę roboty, pakując ją w nieprzezroczyste buteleczki, ale Wy pamiętajcie o ich ochronie przed temperaturą, a więc... nie kładźcie jej choćby na parapecie w promieniach słońca. ;)

A jeśli nie woda utleniona, to co ?


poniedziałek, 24 marca 2014

Niedoczynność tarczycy

W Waszych prośbach pojawia się często temat tarczycy, zatem dziś kilka istotnych informacji na jej temat oraz co nieco o suplementach zawierających jod.

Mała, ale zaradna...

Tarczyca, zlokalizowana w przedniej części szyi, waży u dorosłego około 25 g, czyli tyle, co 2 jajka przepiórki;). Ale jest bardzo zaradna. Przypomina kobietę na wyprzedaży. Potrafi wyłapywać jod, niczym najlepsze sukienki. Z jodu buduje swoje hormony T3 (trójjodotyroninę) i T4 (tyroksynę lub inaczej mówiąc lewotyroksynę), czyli... obrazowo mówiąc, wkłada sukienki do szafy. Jest szczęśliwa, że ma dużo sukienek i dużą szafę (co za uczucie). :) 

W badaniach laboratoryjnych często jest napisane: FT4 i FT3. Oznacza to, ile mamy hormonów czynnych, nie związanych z białkiem. Tarczyca bowiem jest nie tylko zaradna na wyprzedażach, to również prawdziwa gospodyni. Ponieważ nie wie co będzie za jakiś czas, większość hormonów gromadzi jako zapasy na ‘czarną godzinę’. Są one nieczynne, związane z białkiem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy sukienek, czyli jodu jest za mało (tworzą się wole) lub za dużo (tarczyca słabiej wychwytuje jod).

Gdy mamy za mało jodu, jest problem ze zbudowaniem hormonów (i znów nie mam się w co ubrać!). ;) Tarczyca zaczyna się powiększać, bo myśli, że duży może więcej, że gdy będzie większa, to więcej wyprodukuje T3 i T4, nawet z małej ilości jodu. Ale jak masz mało sukienek, to się nie ubierzesz. W następstwie niedoboru jodu pojawia się powiększenie tarczycy czyli tzw. wole. W niedoczynności tarczycy na tle niedoboru jodu stosuje się MAŁE dawki jodu, które pobudzą wytwarzanie hormonów tarczycy.

Gdy za dużo jodu w niedoczynności tarczyca może jednak przejść w nadczynność.

A teraz trochę matematyki... 
Tyroksyna = T4 zawiera 4 atomy jodu, a trójjodotyronina = T3 ma 3 atomy jodu. I znów sprytny  manewr organizmu. Zadanie dla tych, którzy siedzą przy lekcjach ze swoimi Pociechami: co powstanie gdy od T4 odejmiemy 1 jod? Widzę las rąk w górze! Brawo, T3.
Organizm potrafi przekształcać T4 do T3, dlatego w niedoczynności głównie leczymy się "Euthyroxem", "Letroxem", a to jest syntetyczna T4 (lewotyroksyna), lub połączeniem syntetycznej T3 i T4 czyli "Novothyral".

Euthyrox, czyli obiecuję będzie krótko

środa, 19 marca 2014

Cynk

Dziś kolejny artykuł na Waszą prośbę. Tym razem słów kilka na temat suplementacji cynku. Pełni on bardzo różnorodne funkcje, mimo, że w organizmie osoby dorosłej średnia ilość cynku to ok. 2 g, a więc niewiele. Najwięcej cynku znajduje się w ... spermie i gruczole krokowym, a ponadto: w skórze, włosach i paznokciach oraz rogówce i siatkówce oka. 
Skoro jest go tak mało, to....

Jaką rolę spełnia i do czego jest nam potrzebny..?

Nie wiem czy wiecie, ale cynk ma udział w budowie i czynności około 300 enzymów w naszym organizmie, a wiadomo - enzymy (czyli takie specjalne białka) regulują metabolizm całego organizmu. Jego rola jest więc niezmiernie istotna. 
Cynk jest potrzebny do normalnego wzrostu, rozwoju i dojrzewania

Uczestniczy w funkcjonowaniu układu immunologicznego, czyli krótko mówiąc w budowaniu odporności. Zwiększona podatność na infekcje może być właśnie związana z niedoborem cynku. Myślę, że warto o tym pamiętać. Jeśli często dopadają Was rozmaite choróbska, warto mieć więc na uwadze cynk.

Wpływa na prawidłowy stan skóry, włosów i paznokci oraz uczestniczy w gojeniu się ran. Właśnie dlatego często przy niedoborach cynku pojawiają się rozmaite problemy skórne (rozstępy i pękanie skóry, trądzik, białe plamy i łamliwość paznokci, masowe wypadanie włosów, a nawet łysienie). Również przy schorzeniach skórnych tj. AZS, bielactwo, egzema czy łuszczyca obserwuje się deficyt cynku. Pamiętajcie o tym, ponieważ czasem suplementacja cynkiem w kwestii rozmaitych problemów skórnych, bądź podczas kuracji przeciwtrądzikowych może zdziałać cuda. 


sobota, 15 marca 2014

Na suchy kaszel

W końcu przyszła pora na obiecany już jakiś czas temu artykuł na temat suchego kaszlu. Bardzo dziękuję wszystkim oczekującym tego posta za wyjątkową cierpliwość. Na początek jak zawsze (ech ta monotonia) ;) kilka słów tytułem wstępu...

Kaszel suchy, zwany inaczej nieproduktywnym, to kaszel, któremu nie towarzyszy odkrztuszanie wydzieliny. Niby definicja prosta, ale wiem z doświadczenia, że czasami określenie rodzaju kaszlu nastręcza niemałych trudności... Suchy kaszel bardzo często pojawia się na początku infekcji układu oddechowego i towarzyszy mu mało przyjemne uczucie drapania w gardle. Potrafi on być jednak naprawdę bardzo męczący i uciążliwy. Często taki napad suchego kaszlu naprawdę mocno daje się we znaki. Bywa, że wywołuje ból w klatce piersiowej, duszności, a u bardziej wrażliwych, nawet prowokuje wymioty. Warto wiedzieć, że suchy kaszel może także świadczyć o obecności ciała obcego w tchawicy, astmie, czy nerwicy (wtedy mówimy o tak zwanym kaszlu psychogennym). Nader często towarzyszy on zapaleniu krtani i tchawicy, które zwłaszcza u maluszków bywa bardzo niebezpieczne. No właśnie... suchy, męczący kaszel u dzieciaków często spędza sen z powiek rodzicom - i dosłownie, i w przenośni. Niestety bowiem napady suchego kaszlu bardzo często nękają naszych milusińskich także w nocy. 

Jakie specyfiki z aptecznej półki mogą być pomocne w zwalczaniu suchego kaszlu? 

Właściwie można wyróżnić dwie zasadnicze grupy preparatów:


niedziela, 9 marca 2014

Ibuprofen

Boli nas głowa, zaczyna łamać w kościach lub po prostu mamy bolesną miesiączkę. Szukamy szybkiego i skutecznego rozwiązania. Najczęściej jedziemy do apteki (najlepsze rozwiązanie: porada farmaceutyczna plus pewność, że lek był odpowiednio przechowywany), stacji benzynowej lub sklepu, w którym zakupimy preparat przeciwbólowy. Jesteśmy w aptece i przed nami kilka preparatów  przeciwbólowych zawierających różne substancje lecznicze. Co wybrać? Leki mogą się różnie nazywać, mieć różne nazwy handlowe, ale zawierać tę samą substancję leczniczą. Możemy zatem kupić 2 leki o różnych nazwach na opakowaniach, a w środku będzie ta sama substancja lecznicza np. ibuprofenum.

Co to jest ibuprofen, czyli trochę farmakologii
Ibuprofen zna większość z nas. Dla dzieci występuje w postaci zawiesiny doustnej (Nurofen, Nurofen dla dzieci forte) lub czopków. Dla dorosłych w tabletkach (Ibuprom) lub kapsułkach (Ibum).
Ibuprofen (Ibuprofenum) jest lekiem należącym do grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych, w skrócie NLPZ. Do tej grupy zaliczamy miedzy innymi ketoprofen (Ketonal), dikofenak (Voltaren, Olfen, Dicloberl) i naproksen (Apo - Napro, Naproxen). Zależnie od użytych dawek ibuprofen może mieć działanie przeciwbólowe, przeciwgorączkowe i przeciwzapalne.

Dawkowanie jest sztuką
Stosujemy jak najmniejsze skuteczne dawki przez jak najkrótszy czas potrzebny do kontroli objawów. Dzieciom poniżej 6 miesiąca życia lek można podawać tylko po konsultacji z lekarzem!
Nie można go stosować dłużej niż 3 dni bez zalecenia lekarza.

Zawiesiny doustne. Po co są zawiesiny? Głównie po to, aby małe dziecko mogło je połknąć i aby substancja lecznicza szybciej zadziałała niż z tabletki. Dawka zawiesin doustnych jest zależna od wieku dziecka i od jego wagi. Do opakowania leku zwykle dołączona jest miarka. Na pudełeczku lub w ulotce jest tabelka, która mówi, ile mililitrów zawiesiny należy podać w zależności od wagi ciała i wieku. Dawka dobowa dla ibuprofenu wynosi około 20-30mg ibuprofenu/kg masy ciała w dawkach podzielonych.
Z rzeczy praktycznych: zawiesinę wstrząsamy przed użyciem, a miarkę po użyciu myjemy i suszymy. Ponieważ ibuprofen i grupa NLPZ może spowodować zaburzenia funkcji nerek pamiętajmy o piciu wody i podawaniu jej małym dzieciom!