Mamy drugą połowę września, wysyp grzybów i... wysyp pacjentów przychodzących do apteki po coś na wszy. W sumie nic dziwnego, bo początek roku szkolnego, dzieciaki powracały z obozów i kolonii... niektóre z nich musiały przywieźć jakieś "pamiątki". ;). Pewnie niektórzy z Was myślą, że wszy to już zamierzchły problem, a niestety mimo, że mamy już XXI wiek, to wciąż atakują. I często wciąż są tematem tabu.
Wszy to pasożyty. Nie są zbyt wybredne, :) najlepiej czują się w gęstwinie włosów. Większości z was zapewne wszy kojarzą się z patologią, biedą, brudem i brakiem higieny. Nic bardziej mylnego. Brud nie jest tutaj jakimś czynnikiem decydującym. Zadbanymi włosami i czystą skórą głowy też nie pogardzą. ;) Wszy lubią ciepło i najczęściej lokują się za uszami, czy nad karkiem.
Uwaga! Wbrew powszechnej opinii wszy nie mają umiejętności skakania, ani latania. Ufff. Nie mogą więc "przeskoczyć" z jednej osoby na drugą. Do zarażenia konieczny jest bezpośredni kontakt, czyli... 'z głowy na głowę'. Ale należy uważać także na akcesoria do włosów, nakrycia głowy, ręczniki, czy wspólną pościel. To także potencjalne ryzyko.







