piątek, 30 marca 2012

Chela-Mag B6 na tapecie czyli o czym nie mówią w reklamach ;)

Dzisiejszy artykuł dedykuję koledze, który jest zwolennikiem tzw. shotów Chela Mag B6 Forte, o smaku wiśniowym :) Hehe... Ja wolałabym co prawda jakąś dobrą wiśniówkę, niż shoty ;), ale nie na nią teraz pora. 

Pewnie niejednemu z Was zarekomendowano w aptece super przyswajalną postać magnezu w formie chelatowej  "Chela-Mag B6". 

Co to właściwie są te chelaty? 

Nie będę się tutaj bawić w nauczyciela chemii, ale tak w przybliżeniu można powiedzieć, że chelat magnezu to taki związek kompleksowy, w którym jon magnezu jest połączony w charakterystyczny pierścień z kilkoma ligandami organicznymi np. aminokwasami. W preparacie "Chela-Mag B6" magnez występuje w postaci diglycynianu magnezu, czyli każdy jon magnezu jest koordynowany przez dwie reszty aminokwasu jakim jest glicyna. Szczerze mówiąc zastanawiałam się, jak jest z wchłanialnością takiego połączenia, bo z reguły połączenie chelatowe jest bardzo trwale. I co się okazało? Chelaty aminokwasowe minerałów są wchłaniane w tych samych odcinkach jelita cienkiego, co dipeptydy z racji na podobieństwo budowy, czyli... można powiedzieć, że jon magnezu jest jakby "przemycany" wewnątrz struktury chelatowej. Przyznam szczerze, że brzmi interesująco. 
No więc...  połączenia chelatowe wchłaniać się wchłaniają, ale pytanie: w jakim stopniu i jak wygląda sprawa badań klinicznych, które potwierdziłyby wysoką biodostępność magnezu z chelatów, bo przecież tylko takie badania mogą być wiarygodne. 
Szczerze mówiąc próbowałam do nich dotrzeć i co znalazłam?


czwartek, 29 marca 2012

Magnez


Długo zastanawiałam się, o czym by tu dzisiaj napisać, żeby zbytnio nie przynudzać :) , a relaksując się po pracy przy popołudniowej kawce, pomyślałam, że bohaterem posta uczynię dzisiaj magnez ;) Ot takie niewinne skojarzenie z kawą ;)
No tak… chyba nie skłamię, jeśli napiszę, że preparaty magnezowe są w czołówce sprzedawanych w aptece suplementów diety… Każdy z nas zdaje sobie sprawę z roli magnezu w naszym organizmie i myślę, że stąd właśnie wynika zainteresowanie tymi preparatami, które jest ogromne. Rynek farmaceutyczny zalał nas mnóstwem suplementów zawierających magnez i tak dzisiaj mamy nawet preparaty dla konkretnej grupy odbiorców np. „NeoMag dla pijących kawę”, „NeoMag relax”, „NeoMag Young”, „NeoMag skurcz” itp…Wybór niełatwy, prawda? I czym tu się kierować?

Warto zwrócić uwagę, na fakt, że zapotrzebowanie organizmu na magnez zależy od wieku, płci i uwarunkowań fizjologicznych.  Dawka dobowa dla kobiet powinna wynosić ok. 300mg/dobę (w ciąży i dla karmiących około 450 mg),a  dla mężczyzn około 375 mg/dobę.


środa, 28 marca 2012

Cocoa butter

Dzisiaj będzie krótko, bo dopiero wróciłam z pracy i nie mam natchnienia :) 
Chciałabym polecić Wam dzisiaj fajne i tanie mydełko pod prysznic- "Ziaja masło kakaowe - kremowe mydło pod prysznic". Duża butelka (500 ml) kosztuje około 8 zł. Mydełko to ma  prześliczny zapach (jeśli ktoś oczywiście lubi masło kakaowe), który baaaardzo długo pozostaje na skórze, a poza tym delikatną,  kremową  konsystencję. Dobrze się pieni i super nawilża skórę, oraz jest bardzo wydajne :) Moim zdaniem za sam zapach należy mu się piątka z plusem.
Nie zawsze zapach masła kakaowego jest tak naturalny. Całkiem niedawno nabyłam z firmy Queen Helene amerykański balsam nawilżający z masłem kakaowym, ale jego zapach jest okropny, taki sztuczny i mdły, że niezużyty balsamik kurzy się w mojej łazience. 
Jak już jesteśmy w temacie, to Ziaja ma też w swojej serii "Masło kakaowe - balsam do ciała", ale pomimo, że zapach jest równie fajny jak mydła, to jednak konsystencja jest jakaś taka dziwna i strasznie kiepsko się wsmarowuje, dlatego nie polecam. Nie wiem natomiast jak wypada na tym tle jeszcze inny produkt Ziaji - "Kakaowe masło do ciała", bo jego na razie nie testowałam. Jak wypróbuję, dam znać ;) 
To tyle na dzisiaj ;) Dobrej nocki.




Warto również przeczytać:


poniedziałek, 26 marca 2012

Antybiotyk antybiotykowi nierówny...

Dziś postanowiłam napisać kilka słów o stosowaniu antybiotyków u dzieci, bo zauważam niestety niepokojącą tendencję u lekarzy. Myślę, że niejednokrotnie antybiotyki przepisywane są naszym milusińskim trochę "na wyrost", gdy tymczasem zdecydowana większość infekcji to infekcje o etiologii wirusowej, a wtedy stosowanie antybiotyku jest bezzasadne. 
Jednak kiedy antybiotyk jest już niezbędny, wówczas często okazuje się, że nie jest to wcale takie proste. A dlaczego? Niestety wiele antybiotyków ma gorzki smak, no i do tego jeszcze postać zawiesiny, co często wywołuje u malucha odruch wymiotny. Stąd powstała taka moja mała poniższa klasyfikacja - opracowana po doświadczeniach z moim Synkiem ;)  
Zdecydowanie najlepsze w smaku są antybiotyki tzw. pierwszego rzutu, czyli np. Augmentin ES, Amotaks itp. One nie mają takiej goryczy i z reguły dzieci wypijają je bez problemu. Mają natomiast charakterystyczny zapach penicylin, ale on nie stanowi z reguły dużego problemu. 
Natomiast często zapisywany u dzieci Zinnat w zawiesinie, jest moim zdaniem okropny w smaku i ciężko go zaserwować choremu maluchowi. Często konieczne jest uciekanie się do rożnych sposobów, tj. podanie wcześniej kostki czekolady, aby gorycz była mniej wyczuwalna, albo zmieszanie z sokiem, danonkiem itp. Te sposoby odnoszą raz lepszy, raz gorszy skutek, a wiadomo, że przy antybiotykach ważne jest, aby cała dawka została przyjęta. 
Klacid czy Sumamed też niestety  nie smakują pysznie. I dopóki producenci leków tu coś nie wymyślą, trzeba się będzie czasami trochę pomęczyć ;) 
Wiadomo - o wyborze antybiotyku decyduje lekarz, natomiast mogę doradzić tutaj jedną rzecz. Proście lekarza, aby wypisywał Wam np Klacid, Sumamed czy Zinnat w większym stężeniu. Np zamiast Klacidu o stężeniu 125mg/5ml, niech zapisze w stężeniu 250mg/5ml. Wtedy podawana ilość zmniejsza się o połowę, a to naprawdę istotna różnica, wypić 5 ml czy 2,5 ml paskudztwa ;))) 

Kończę na dziś moje wywody, a następnym razem będzie coś o lekach dla dorosłych, bo coś za wiele o lekarstwach dla dzieci ostatnio się rozpisałam, a monotonii na blogu być nie może. ;)



Warto również przeczytać:

niedziela, 25 marca 2012

Biegunkowo

Tak jak wczoraj obiecałam, dziś kilka rad, dotyczących postępowania w przypadku wystąpienia biegunki u dzieci. Zasadniczo podstawą leczenia powinno być nawadnianie, i o tym pamiętajmy, bo dzieci naprawdę bardzo szybko mogą się odwodnić, o czym sama się kiedyś przekonałam na przykładzie mojego Synka. 
Poza nawadnianiem, każdy z nas pewnie słyszał o probiotykach, które stosowane są bardzo często w biegunkach infekcyjnych jako leczenie wspomagające, a także w zapobieganiu biegunkom, związanym z podawaniem antybiotyków. Moi rówieśnicy wychowali się  w czasach, kiedy  z  probiotyków królował Lakcid, w takich szklanych ampułeczkach ;) Smakował moim zdaniem obrzydliwie, ale wtedy nie było wyboru. Wspomniany Lakcid nadal dostępny jest w sprzedaży aptecznej, jednakże dziś  rynek farmaceutyczny zalał nas całą masą preparatów z probiotykami :) Są już nawet misie z białej czekolady, znane jako "Acidolac junior" i wiele, wiele innych. 
Czym więc się kierować wybierając określony preparat? Pewnie nie każdy z Was wie, że własności probiotyków są szczepozależne i obecnie skuteczność działania wykazano głównie w odniesieniu do szczepów:
Lactobacillus rhamnosus GG oraz Saccharomyces boulardi. Wciąż brakuje natomiast wiarygodnych dowodów na skuteczność wielu preparatów, które są dostępne w sprzedaży aptecznej (nie będę tutaj wymieniać nazw). Myślę, że warto o tym pamiętać, gdy stajemy przed wyborem jako klienci apteki :) 
Ja jeśli chodzi o probiotyki  zalecam moim pacjentom preparaty zawierające właśnie te wcześniej wymienione szczepy, czyli np. Dicoflor, Enterol, Lacidoenter, bo uważam, że bez sensu jest stosować coś, co nie ma udokumentowanego działania. 

A tak na marginesie odnośnie biegunek i zatruć pokarmowych, choć już bardziej w przypadku dorosłych ;) to polecam Riga Black Balsam, czyli czarny balsam ryski. Kupiliśmy go kiedyś podczas pobytu w Rydze, jednak długo pozostawał nietknięty, gdyż rodzice męża ostrzegali nas przed jego paskudnym smakiem. ;) Dopiero, gdy niedawno czymś się zatrułam, przypomniałam sobie o jego istnieniu i muszę przyznać, że pomógł w mig. Ale smak ma rzeczywiście nieciekawy, choć ostatnio odkryliśmy, iż można go pić jako drink z sokiem brzoskwiniowym, który dość dobrze neutralizuje gorycz balsamu. 
I jak już jesteśmy w temacie Rygi, to na koniec jedno moje zdjęcie z tego miasta przedstawiające Dom Bractwa Czarnogłowych, w którym podpisano w 1921 traktat pokojowy między Polską a ZSRR, ustalający wschodnie granice II Rzeczpospolitej.




Warto również przeczytać:


sobota, 24 marca 2012

Ach ten rotawirus...

No to witam po raz kolejny, tym razem w piękny wiosenny dzień :) Pogoda za oknem rzeczywiście napawa optymizmem ;) Aż chce się żyć. U mnie niestety tak średnio z nastrojem, bo mój Synek w przedszkolu nabawił się pewnie jakiegoś wirusa z grupy rota, no i jak to zwykle w takim przypadku bywa, za nami nieprzespana noc, wymioty itp. 
I tak przy tej okazji chciałabym się z Wami podzielić taką jedną uwagą. Pewnie każdy z Was nieraz zmagał się z wirusem jelitowym, objawiającym się głównie uporczywymi wymiotami i biegunką. U dzieci takie wirusy występują bardzo często, no i niestety w wielu przypadkach zakażenie rotawirusem u małych dzieciaków  kończy się hospitalizacją. Wiadomo, jak wygląda pobyt dziecka w szpitalu w naszej polskiej rzeczywistości, na jednej sali dzieci z różnymi chorobami, jedne zarażają się od drugich, no a rodzicom z reguły szpital oferuje jedynie twarde krzesło do spędzenia nocki z dzieckiem, dlatego chciałabym Was zachęcić do zaszczepienia swoich pociech na rotawirusa :) Nie jest to mały wydatek, bo cykl szczepień to koszt około 600-700 zł ( w zależności od apteki), ale jako młoda mama uważam, że naprawdę warto. Nawet jeśli szczepionka nie zapobiegnie zakażeniu, to zdecydowanie łagodniej dziecko przejdzie taką jelitówkę. 
Mój synek do tej pory w ogóle nie łapał rota,  nawet pomimo kontaktu z chorymi dziećmi. Teraz jest ten pierwszy raz, ale właściwie skończyło się na nocnych wymiotach i dzisiaj już jest o wiele lepiej, nawet sucharki przyjęte. Tak więc... polecam :) 

Na rynku obecne są w tej chwili dwie szczepionki na rotawirusy: Rotarix oraz RotaTeq, tą pierwszą stosuje się w dwóch dawkach w odstępie minimum 4 tygodni,  druga jest trzydawkowa. I co ważne, cały cykl szczepień trzeba zakończyć przed upływem 24-tego tygodnia życia dziecka (najlepiej zaś przed końcem 16-tego tygodnia życia)... No i tym akcentem kończę na dzisiaj, jutro postaram się Wam udzielić trochę wskazówek, jak radzić sobie z biegunkami u dzieci ;)



Warto również przeczytać:


czwartek, 22 marca 2012

No to zaczynamy ;)


Hmmm.... Każdy z nas wie, że początki są ciężkie, dlatego żeby sobie jakoś ułatwić postanowiłam zadebiutować na moim blogu wspierając się degustacją zakupionego niegdyś w Tokaju Casino Cuvee z 2000 r. Muszę przyznać, że naprawdę dobre, słodycz nie narzucająca się, w smaku wyczuwalne nuty suszonych owoców i moreli. Nie było szczególnie tanie (2000 Ft za 0,375l smukłą butelkę), ale polecam.

Tyle o winie, blog będzie jednak w większości poświęcony sytuacjom i problemom pacjentów, z jakimi spotykam się w mojej aptece, wierząc, że te doświadczenia pomogą także innym. Będzie więc poważnie, ale czasami również śmiesznie, żeby Was nie zanudzić. 
Raz na jakiś czas postaram się również dokonywać subiektywnych recenzji leków, suplementów diety czy kosmetyków, czasem będę pisała o winie lub o moich podróżach, jednak główny wątek będzie dotyczył farmacji.

Nie obiecuję, że będę pisała regularnie, ale przynajmniej raz na tydzień postaram się coś zamieścić. Zachęcam więc do regularnego odwiedzania, a przede wszystkim do komentowania oraz zadawania pytań. W miarę możliwości i mojej wiedzy postaram się na nie odpowiadać. Jako młoda mama chętnie podzielę się też moimi spostrzeżeniami dotyczącymi opieki nad małym dzieckiem, bo macierzyństwo jest piękne, ale niestety też czasami trudne.
Dobrej nocki.

Natalia



Powiadomienia o nowych wpisach :)